Gość: nie IP: 217.153.123.* 07.11.07, 16:47 work service - wyzysk XXI wieku głodowe stawki, zero dbałości o pracownika. jak każdy osobowy outsourcing Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
nessie-jp Kobiety mogą uratować producentów aut 07.11.07, 17:28 Nazwijmy rzecz po imieniu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: enes Re: Kobiety mogą uratować producentów aut IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.07, 17:41 Bajki opowiadacie. U mnie w mieście jest dosyć spora firma produkcyjna i z tego co wiem na tym samym stanowisku każdy dostaje tyle samo, niezależnie od płci, wyznania, poglądów politycznych etc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Bujasz? Re: Kobiety mogą uratować producentów aut IP: *.adsl.inetia.pl 07.11.07, 19:15 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tl Kobiety mogą uratować producentów aut IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.07, 19:24 Dyr.Opla podjezdza do dziewczyny stojacej przy drodze w wiadomym celu i pyta :co dla mnie zrobisz za 1300 -wszystko odp.dziewczyna -to przyjdz jutro z rana popracujesz na linii. [autentyczne] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abc Powiedzmy szczerze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.07, 20:30 Powiedzmy sobie szczerze - praca na produkcji to nie jest praca dla każdego. Tak się składa, że wiem bo spróbowałem. Muszę przyznać, że w branży samochodowej jest cała masa stanowisk, i dla kobiet i dla mężczyzn. Stawki w niektórych miejscach nie są złe (Toyota - Wałbrzyska Strefa Ekonomiczna ok. 1200-2500zł netto). Dla niektórych to śmieszne pieniądze, dla niektórych niezłe. Ale trzeba pamiętać, że tu chodzi zwykle o pracę na 3 zmiany, co oznacza pracę w nocy, pracę nudną i nużącą, zwykle przy taśmie i w tempie taśmy. Po prostu praca ciągła z kilkoma krótkimi przerwami. Stykanie się z hałasem, smarami, oparami olejów, pyłów, aluminium itp. Trochę nieciekawie wyglądają ludzie po kilku latach przy takiej taśmie, pomimo że zdobywają różne uprawnienia na wózki, elektryczne, spawanie itd. Można awansować z taśmy na konserwację i naprawę maszyn typu - elektryk, spawacz, ślusarz, niekiedy na majstra albo jakiegoś mistrza czy innego lidera. To wszystko. Podjęcie pracy na produkcji w tej branży to albo krótki okres orki przy taśmie albo związanie się na długo na stanowiskach jak wyżej. Prosto i jasno określona droga rozwoju. To, że coraz trudniej znaleźć facetów do takiej pracy jest wynikiem tego że nie każdy chce w ogóle coś takiego robić, albo za takie pieniądze. Chociaż jasno trzeba przyznać, że zyskiem jest prawidłowość zatrudnienia, żadnej szarej strefy itd, o co u prywatnych lokalnych pracodawców niezwykle trudno. Firmy ze strefy mają ulgi podatkowe. W mojej miejscowości (Wałbrzych) tak się porobiło, że najpierw zakłady ze strefy same zatrudniały. Było kilka etapów rekrutacji. Ogromne sito, wielu chętnych, ludzie pchali się bardzo. Gdy weszliśmy do Unii wszystko się zmieniło. Zakłady w podobnym czasie zaczęły zatrudniać przez pośredników typu Randstad, co oznaczało duży spadek wynagrodzeń i gigantyczną rotację. A trzeba pamiętać że raz zwolniony już się tam nie przyjmie. Potem przez brak chętnych niektóre zakłady wróciły do bezpośredniej rekrutacji + bonusy typu basen, siłownia, ubezpieczenia, bony itd. Ale w międzyczasie wiele się zmieniło. Kupa ludzi wyjechała, niektórzy zaraz po zdobyciu uprawnień w tychże zakładach. Powoli sytuacja wygląda na taką, że zakład opiera się na absolwentach i studentach (1 praca), kobietach i tych, którzy są kiepsko wykształceni. Wiele osób pracuje w podobnych zakładach na podobnych stanowiskach, ale w innych krajach za inne pieniądze. Tak czy inaczej, chęć ludzi do pracy jako pracownik produkcji stale maleje. Starsi stażem pracownicy często czują się wykorzystani i przegrani w pewien sposób. A warto powiedzieć, że w innych tutejszych zakładach (Takata, Faurecia) zarobki są czasem mniejsze. Operatorzy wózków robią po 200 godzin, chociaż już nie tak chętnie. A w innych strefach jest gorzej np. w Kobierzycach gdzie zarobki na dzień dzisiejszy są na poziomie 800-1200zł netto. Ale to składanie elektroniki, czyli coś innego. W każdym razie praca jest. Tylko brak chętnych do takiej pracy. Czy to oznacza, że ludzie są leniwi? A może po prostu i na szczęście są inne wyjścia? Dodatkowo dochodzi coraz częściej do paradoksów typu księgowa w Wałbrzychu 2000zł brutto, a w Krakowie 5000zł brutto. Podobnie z kierowcami, piekarzami, budowlańcami itd. Jak przegląda się oferty to czasami aż śmiech bierze. Zewsząd powoli zaczynają zwalniać się nauczyciele, urzędnicy skarbowi, ZUSowi, KRUSowi, z wodociągów, z zarządu budynków, sanepidu, sprzedawcy, aptekarze, informatycy, księgowe. Ofert za tragicznie niskie pieniądze jest coraz więcej. Tak przy okazji przychodzi pytanie: jaki jest sens podejmowania pracy na cały etat za 800-1200zł netto, gdy koszty utrzymania przewyższają wynagrodzenie??? Mówię o samych kosztach: mieszkanie (po rodzicach, dziadkach - jak ktoś ma szczęście), rachunki, jedzenie, odzież, drobne leki. Nie mówię o żadnych innych dziedzinach życia. Żadnych szans na kredyt mieszkaniowy czy wyjście z biedy przy zachowaniu obecnej pracy. Cała transformacja, którą obecnie Polska przechodzi cały czas strasznie odbija się na tutejszych ludziach. I jeszcze tak przez wiele lat zanim większość odbije się od dna. Oby. Odpowiedz Link Zgłoś
billy.the.kid Re: Powiedzmy szczerze 07.11.07, 21:45 wielu z tych ludzi nie odbije sie NIGDY. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: emigrantka Kobiety mogą uratować producentów aut IP: *.213.177.68.dyn.user.ono.com 07.11.07, 22:05 Ciekawam za ile? W Hiszpanii w fabryce czesci samochodowych(metal)zarabiam netto 1500 do 1800 euro... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karol Re: Kobiety mogą uratować producentów aut IP: *.dip.t-dialin.net 07.11.07, 23:54 @emigrantka bardzo watpliwe "emigrantko" ze zarobisz ty jako osoba do 1800 euro netto w Hiszpani, podaj firme a gadac to niestety kazdy potrafi Odpowiedz Link Zgłoś