Dodaj do ulubionych

Więc chciałbyś otworzyć knajpę?

IP: *.brutele.be 01.12.07, 08:45
Swietie... Tylko art to przedruk i mowi o otwieraniu restauracji w USA. Gdybym
chcial otworzyc taka w Belgii, UK, Polsce to tez bede narazony a straty ?
Obserwuj wątek
    • mamusia57 Więc chciałbyś otworzyć knajpę? 01.12.07, 09:18
      SWIETA prawda .Przez 13 lat prowadzilam Cafe Restaurant we
      Francji.AZ 7 lat probowalam sprzedac i sie uwolnic od tego kolhozu.
      Masz klientow duzo roboty jestes wykonczony fizycznie.Nie ma dosc
      klientow jesyes wykonczony psychicznie. A taksy trzeba placic.UHHHH
      juz jestem wolna i pracuje w firmie.
      • Gość: ajmax Knajpa to bardzo dobry interes. IP: *.aster.pl 01.12.07, 09:34
        Knajpa to bardzo dobry interes. Dla kucharza, dla kelnera, dla
        sprzedawcy zza baru, dla dostawców, dla wydzierżawiającego lokal,
        słowem dla wszystkich. Tylko nie dla właściciela.
    • Gość: d. Re: Więc chciałbyś otworzyć knajpę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.07, 09:41
      Bilbo - otóż to. Mówi o restauracjach w Stanach, gdzie większość
      ludzi wychodzi coś zjeść "na miasto" jeśli nie codziennie, to
      przynajmniej kilka razy w tygodniu. Pomyśl ilu ludzi w Polsce tak
      robi. Wydaje mi się, że w kraju byłoby jeszcze ciężej. Sam kiedyś o
      tym myślałem (nadal myślę), ale na razie pozostanę przy innej
      działalności. A wy i wasi znajomi kiedy ostatnio byliście w
      restauracji?
      • Gość: blahablah Re: Więc chciałbyś otworzyć knajpę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.07, 09:45
        wczoraj, przedwczoraj. Cztery, piec razy w tygodniu jem poza domem.
        • Gość: iwonka Re: Więc chciałbyś otworzyć knajpę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.07, 09:50
          no dokładnie... jak ktoś ma dobrą pracę i dobre zarobki je na mieście, bo nie ma
          czasu w domu gotować...
          jak ktoś kończy pracę o 15 to nie dziw że nie stać go na obiad na mieście... a
          no i nie każdy obiad na mieście kosztuje 30 zł, są też takie za 10 bardzo dobre
        • laik10 Re: Więc chciałbyś otworzyć knajpę? 01.12.07, 16:35
          gdzie jadleś ??? W Polsce nie udalo mi sie spotac knajpy gdzie bym zjadl z
          przyjemnoscia i jeszcze wieksza zebym mial - tam wrocic.
          W Polsce tylko przez kantowanie fiskusa i klienta/stare zarlo na okraglo
          przetwarzane/ może to byc interes oplacalny , nie inaczej .SORRy
          • Gość: cabela Re: Więc chciałbyś otworzyć knajpę? IP: *.aster.pl 01.12.07, 17:06
            Hm..nie znasz zadnej??Podaje przyklady takich w Warszawie,gdzie
            lubie pojsc i zjesc i smakuje lepiej niz przecietne domowe
            zarcie:banja luka, mexican,honoratka, 77 sushi and nudle,papaya,
            tradycja, blue cactus,ping flamingo, tukan choc przeginaja z cenami
            jak na hm..barek,nigri, kobe,lokanta,tortilla factory,porto praga,
            wook,galeon... lokalne gdzie mozna szybko wyskoczyc z domu-bazylia,
            gal,antichi, budka z kebabem na ursynowie ;-), sieciowka-
            pierogarnia.Ja nie lubie gotowac domu,chyba ze mnie "najdzie" co
            sie zdarza,ale na ogol jak musze to robie na odwal sie takze z braku
            czasu.I nie dlatego ze robie z wywieszonym jezorem do 22 bo jestem
            taka prezna dynamiczna biznes luman ;-)(pracuje akurat do 16.00 i
            ani mysle zmieniac ten zwyczaj)hehe, ale dlatego,ze mam inne zajecia
            po pracy. A poza tym to milo z mezem umowic sie w knajpie ;-)prawie
            jak randka.Zrobienie obiadu w domu to tez koszty a przyjemnosc jakby
            mniejsza bo trzeba pozmywac,sprzatnac ..no ale ja leniwa jestem ;-).
      • Gość: iwonka Re: Więc chciałbyś otworzyć knajpę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.07, 09:47
        ja studiuję dziennie, pracuję , nie mam czasu gotować, oczywiście, ze jem na
        mieście, takie to dziwne?? jak będę tylko pracować od 9 do 18 to też bedę jeść
        na mieście... bo przecie że nie wrócę do domu po 19 i nie zacznę ziemniaków
        obierać..
      • Gość: ajmax Re: Więc chciałbyś otworzyć knajpę? IP: *.acn.waw.pl 01.12.07, 10:11
        A co to ma do rzeczy? Mniejsza ilość klientów, to mniej restauracji.
        W Polsce jest tragicznie mała ilość knajp. Nie wiem, czy wszędzie
        jest dużo klientów, ale tam, gdzie knajp jest sporo, to ruch raczej
        jest. I są kolejki. Może ta zależność powinna być (i pewnie jest)
        odwrotna. Tematem artykułu jednak jest, że prowadzenie restauracji
        to wiele godzin pracy, nieadekwatnych do kasy. Liczba klientów
        przesuwa tylko wskaźnik zmęczenia z fizycznego na psychiczne.

        Przykład. Jest w Warszawie plac przy Hali Mirowskiej. Na przeciwko
        są 2 knajpy: jedna amerykańska, druga włoska. Włoska świeci
        pustkami, klientów jak na lekarstwo. W amerykańskiej czasami
        czekałem w kolejce na stolik (jak w Pizza Hut na pl. Bankowym).
        Jak więc się mają Wasze argumenty o ilości klientów? To samo
        miejsce, ludzie, a diametralnie różne zwroty z interesów.
        • Gość: gastronom emeritus Re: Więc chciałbyś otworzyć knajpę? IP: *.telia.com 01.12.07, 11:30
          Szkola zawodowa-specjalnosc kucharz,technikum gastronomiczne,staz i
          praca w restauracji,5 lat na statku pasazerskim-kucharz potem szef
          kuchni,szkola gastronom.Zurich-8 miesiecy.Szef hotelu znowu na
          statku pasazerskim-2 lata.Wlasciciel restauracji w
          scandynavi,wlasciciel 2 restauracji na poludniu Europy,wlasciciel
          coct.baru i pizzerii.Koniec emerytura !!!!! Moja droga przez
          meke,radosc ,zadowolenie,zalamania i ocena tego wszystkiego : to nie
          zawod -to sposob na zycie.Czasami juz myslalem ,ze lepiej byc np
          kelnerem.Zadna odpowiedzialnosc,mniej pracy i ciagle swieze
          pieniadze i tylko dla siebie ! Mozna byc tez nauczycielem WF lub
          urzednikiem skarbowym-ale nie ma to jak zycie w gastronomii.Kogo raz
          ugryzie ten bakcyl ,ten ma trudno ze zmiana zawodu.Klopoty zaczynaja
          sie jeszcze przed otwarciem lokalu-wszedzie na calym swiecie to
          samo.Gaszcz przepisow,biurokracja,podejrzliwosc ( 80 % gastronomii
          to pralnia czarnych pieniedzy)Gdy czlowiek policzy koszta zdobycia
          lokalu i wyposazenia + oplaty itp To za te pieniadze mozna czasami
          dlugo zyc i nie miec wrzodu zoladka !Prawdziwa gastronomia to ani
          pizzeria ani sushi bar-to tez nie restauracja w po GS-owskim lokalu
          odswiezonym obiciem scian deskami i zbudowaniem baru z
          cegiel ...Typowe dla PL.Zreszta pomine gastronomie w dzisiejszej
          Polsce.Amatorszczyzna zupelna.Kilka miejsc w calym kraju o ktorych
          mozna powiedziec ,ze sa fachowo prowadzone-reszta to lipa i z gory
          skazane na smierc pseudo gourmet restauracje firmowane przez jakie
          osoby znane z mediow ,lub tp.fasada i plotki a w istocie najczesciej
          goszcza tam zamiast klientow,kontrolerzy skarbowki i
          komornicy.Zreszta to ma miejsce w kazdym kraju na swiecie.Nie zawsze
          fasada odpowiada realiom.Pieniadz z kasy nie jest twoim tak
          dlugo ,poki nie zaplacisz wszystkie
          faktury,oplaty.podatki,wynagrodzenia i dziesiatki innych wydatkow !
          Najczesciej pozostaje ...minus.Kredyty bankowe i tp pomagaja
          ratowac sie na chwile-ale jednego dnia,trzeba spojrzec prawdzie w
          oczy.Nie da sie prowadzic knajpy "uczciwie" najczesciej to ekonomia
          polega na czarnym zatrudnieniu,kupowaniu bez faktury itp.sa sposoby
          na ratowanie sie od kleski poprzez imprezy typu konferencje sluby
          itp.Ale ,ale i ale .Wszystko zalezy od wielkosci lokalu i lokalizacji
          Juz dawno wiadomo ,ze "nie ma znaczenia jaki sklepik-byle przy
          glownej ulicy" I wracajac do biznesu: jako wlasciciel masz zawsze
          zapewnione jedzenie ,picie i palenie...a jak zona pracuje gdzies
          indziej,to i na rodzine sa pieniadze.To nie jest zart -to
          realia.Oczywiscie sa knajpy dajace zysk (?)Ale za te godziny pracy i
          wysilek + naklady ,to nie jest zysk a tylko mizerne resztki z
          dziennych obrotow.Miec biznes w gastronomii to niezlomne i
          desperackie uczucie milosci polaczone z nienawiscia,naiwnosc i
          najczesciej brak innej mozliwosci utrzymania sie na
          powierzchni.Knajpiarz nie ma szansy na spokojne chwile z
          rodzina ,nie mowiac o urlopie-stad w tej kategorii zawodowej rozwod
          to normalka.Nie mozesz zamknac knajpy na urlop-konkurencja nie
          spi.Rachunki i tak przyjda,personel musi tez miec urlopowe.W knajpie
          musisz byc !! Zaden twoj pomocnik ,zastepca itp nie zadba tak o
          biznes tak jak ty.Zreszta gdy kota nie ma to myszy....Barman polowe
          pieniadzy za drinki wsadzi we wlasna kieszen,kelner tez cos
          ukreci,szef sali przyklei sie do baru i na konto firmowe bedzie pil
          najdrozsze koniaki i jeszcze zaprosi kolege.Itp itd.Ale sa tez
          momenty radosne... do tych najbardziej zalicza sie dzien ,gdy udalo
          ci sie sprzedac knajpe jakiemus frajerowi bez pojecia,ktory zaplacil
          odpowiednie pieniadze-najlepiej gotowka i polowe na czarno.A potem
          siadamy u konkurenta w knajpie zamawiamy drinka i zanim te pieniadze
          zagrzeja sie w twojej kieszeni ...juz zaczynasz myslec,gdzie i jaka
          knajpe by tu kupic :))))) Ale zycze wszystkim amatorom optymista
          wszystkiego najlepszego - szkoda ,ze tak malo fachowcow nie chce byc
          wlascicielem a raczej pracowac u kogos-po tym tez sie poznaje
          doswiadczonego fachowca.
          • Gość: zimny Super komentarz IP: 91.104.139.* 01.12.07, 12:57
            Pojęcia nie mam o gastronomii i nie planuję niczego w tej
            dziedzinie. Czytam te teksty z czystej ciekawośi i Twój komentarz
            mnie urzekł. Widać, że wiesz dużo o życiu i tym biznesie, a ponadto
            potrafisz to przekazać. Dzięki i gratulacje! :)
            • Gość: Gastr.emer. Re: Super komentarz IP: *.telia.com 01.12.07, 13:49
              :)) Ludzie gastronomii to taki gatunek obserwatorow i
              opowiadaczy.Gdy ktos spedzil zycie na wysluchiwaniu opowiesci
              i "spowiedzi" gosci,ma co wspominac.Gdy tylko widzialem ,ze facet
              lub babka opiera lokiec o bar i patrzy na mnie smutnymi oczkami ,to
              bylo pewne....za chwile dowiem sie o szefie potworze,strasznej
              tesciowej lub klopotach z alimentami.babka po 2 GT,potrafi zalewajac
              sie lzami opowiadac o zdradzajacym mezu,nie zapominajac jednoczesnie
              kontrolowac sali,bo kto wie ,moze trafi sie jakis pocieszyciel itp.
              Czasami czytam lub slysze o malutkich knajpkach"taka co to wiesz ma
              2 stoliki"Siedzielismy tam dlugo nad zamowiona butelka wina,za barem
              wlasciciel obserwowal nas z zyczliwym usmiechem,i mielismy cala
              knajpke dla siebie.....no pomyslalem sobie,pomylka i to gruba !
              facet za barem mial was powyzej uszu,pusta knajpa ,nie ma obrotu,a
              jakas debilna para zajmuje stolik kupe czasu i to za jedna butelke
              wina-szlag by ich trafil,mogliby cos zamowic...Bo knajpa to ma
              przynosic dochod a nie ma byc schroniskiem dla romantycznej parki z
              facetem skapym lub bez forsy :)) Otwierajcie knajpy,bedziecie mieli
              co wspominac miedzy lykaniem tabletek od bolu nog do lekarstwa na
              wrzody zoladka.
            • Gość: nicraM Re: Super komentarz IP: *.dsl.bell.ca 01.12.07, 18:22
              Skoro nie masz zandego doswiadczenia, to nie oceniaj. Dam Ci dobra
              rade - obserwuj fakty, a nie czytaj "prawde".
          • Gość: mamusia57@gazeta.p Re: Więc chciałbyś otworzyć knajpę? IP: 80.185.216.* 01.12.07, 13:44
            Zgadzam sie z PANEM.Sprzedalam .Znalazlam szybko prace.Teraz mam -
            pensje,sw.spokuj,urlop, chorobowe,zadowolenie i wiem ze zyje .
          • Gość: nicraM Dobrze nie bedzie IP: *.dsl.bell.ca 01.12.07, 18:20
            dopoki w Polsce ludzie nie wyzbeda sie typowo polskiego podejscia do
            sprawy - nie narobic sie, za to nachapac w rok, czy dwa i wyjechac
            na Bora Bora. Pusty smiech ogarnia :) Ci, ktorzy odebrali dobra,
            swiatowa szkole prowadzenia takiego biznesu (szkole zycia, nie zadne
            kursy) - odnosza sukces. Poza tym to ciekawe z tym 100-godzinnym
            tygodniem pracy, bolem nog itd. Gdy ja w Polsce spotkalem sie ze
            znajomymi z branzy, byli wielce zdziwieni, ze sam codziennie o 7.00
            stawiam sie w lokalu, zamiast przyjezdzac w poludnie na pol
            godzinki.
      • Gość: d. Re: Więc chciałbyś otworzyć knajpę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.07, 16:13
        Chciałem tylko dodać, że mówiąc "jedzenie na mieście" nie mam na
        myśli budki z hot-dogami, a myśląc "restauracja", nie mówię o
        McDonald's, KFC, Burger King itp. itd.
    • util Re: Więc chciałbyś otworzyć knajpę? 01.12.07, 10:56
      Zgadza się, jak zobaczyłem, ze to US story postanowilem nie czytać.
      • Gość: _Konradek_ Re: Więc chciałbyś otworzyć knajpę? IP: *.chello.pl 01.12.07, 12:04
        Tiaa... W Polsce mało jest knajp jak to już ktoś powiedział i mało jest tych na
        wysokim poziomie. Ostatnio stwierdziłem, że naprawdę warto zapłacić więcej jeśli
        zależy nam na dobrym posiłku. Nie wiem jak to jest ale panuje chyba przekonanie,
        że tylko w drogich restauracjach ma być dobra obsługa. Byłem w pizzeri (to nie
        restauracja ktoś powie), która podaje także śródziemnomorskie dania (podobno-
        tortilla była zwykłym twardym czymś). Oprócz tego dostaliśmy parę sztućców za
        mało, brudną słomkę, talerz podany z kciukiem w środku.
        • Gość: Gastr.emer. Re: Więc chciałbyś otworzyć knajpę? IP: *.telia.com 01.12.07, 12:48
          restauracja ktoś powie), która podaje także śródziemnomorskie dania
          (podobno-
          tortilla była zwykłym twardym czymś).


          Zgadzam sie w zupelnosci.Do marnej niefachowej obslugi ,dochodzi
          kompletna nieznajomosc kuchni ,ktora sie restauracja chce
          popisac.takie wiadomosci na poziomie:bylem i widzialem lub tak to
          sobie wyobrazam.Polska jest dobrym krajem dla delikatnie
          mowiac "oszustow" gastronomicznych.Jacys Wlosi itp ,ktorzy widocznie
          u siebie w kraju nie mogli dostatecznie zarobic na zycie,otwieraja
          knajpy lub popisuja sie w mediach,robiac naiwnym wode z mozgu.Ale to
          wg powiedzenia"trudno byc prorokiem we wlasnym kraju"Czesto
          odwiedzajac PL zauwazylem te bzdury w jadlospisach dzis to sie
          nazywa dumnie "menu"jakies pomieszanie z
          pokreceniem.PS.tortilla.czyt.tortija,to w wersji mexico,placek z
          ciasta napelniony czyms tam.Taki nalesnik w koperte ,trabke lub
          zawiniety.W wersji hiszpanskiej,po prostu kartofle z jajkiem lub
          szpinakiem,lub zielonym czosnkiem,lub co tam kucharz
          domiesza.Popularnie smazone jajko rozbite to tez tortilla.Zalezy od
          regionu itp.Gorzej jak polud.ameryk danie z grilla z wolowiny
          serwuje sie w PL jako kawalki kurczaka z nieokreslonym sosem.Ale to
          juz temat na inne forum.Marna ta gastronomia,niestety.
          • Gość: nicraM Re: Więc chciałbyś otworzyć knajpę? IP: *.dsl.bell.ca 01.12.07, 18:28
            Z tego co piszesz, to w Polsce jest raj dla fachowcow, ktorzy chca
            zbudowac swoj sukces na uczciwym podejsciu do klienta.
    • Gość: jaro Re: Więc chciałbyś otworzyć knajpę? IP: *.chello.pl 01.12.07, 12:03
      a ja bym bardzo chcial miec wlasny klub bilardowy
      • Gość: qqq Re: Więc chciałbyś otworzyć knajpę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.07, 14:42
        a niech ktos mi powie czemu wszyscy knajpiarze są nieufni, skąpi i
        nie będąc super bystrzakami uwazają inych za kretynó? generalnie
        robienie inetersów z cinkciarzami to przy nich sama przyjemność.
        • Gość: gastr.emer. Re: Więc chciałbyś otworzyć knajpę? IP: *.telia.com 01.12.07, 15:05
          do qqq.
          belkoczesz czlowieku.
          • Gość: qqq Re: Więc chciałbyś otworzyć knajpę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.07, 15:27
            sorry, z pracowałem w różnych miejscach (zwykle to btyły roboty
            dorywcze) i praktycznie zawsze zdarzały sie problemy z płaceniem,
            przeszukiwanie szafek, wrzaski i obrażanie innych pracowników.
            trochę lepiej wyglądało to w uk, el tez nie polecam takiej pracy.
            kanjpy prowadzą zwykle ludzie z kompleksami i często nieposiadający
            zbyt dużego doświdczenia biznesowego, dlatego tak to najczęściej
            wygląda.
            nie chciałem ciebie obrażać, ale uważam knajpiarswo za jedna z
            bardziej tragicznmych branż. tak jak napisał koeś w artykule, trudno
            zrozumiec motywację kogoś kto zasuwa po 100 h w tygodniu na stpie
            zwrotu max 16 % rocznie, jesli mozna znaleźć w każdym banku lokatę
            która da tyle dsamo albo nawet więcej.
            • Gość: _Konradek_ Re: Więc chciałbyś otworzyć knajpę? IP: *.chello.pl 01.12.07, 17:38
              "sorry, z pracowałem w różnych miejscach (zwykle to btyły roboty
              dorywcze) i praktycznie zawsze zdarzały sie problemy z płaceniem,
              przeszukiwanie szafek, wrzaski i obrażanie innych pracowników.
              trochę lepiej wyglądało to w uk, el tez nie polecam takiej pracy.
              kanjpy prowadzą zwykle ludzie z kompleksami i często nieposiadający
              zbyt dużego doświdczenia biznesowego, dlatego tak to najczęściej
              wygląda. "

              No cóż, przykra sprawa. Znam ludzi, którzy są naprawdę w porządku. Bez
              kompleksów, spokojnych. I poznających Sztukę Gotowania za granicą. Oby najwięcej
              takich było w Polsce ! Pzdr.
    • Gość: Jask Więc chciałbyś otworzyć knajpę? IP: *.astra-net.com 01.12.07, 15:30
      Gastemerycie, nie zgadzam się z Tobą, że w Polsce nie da się żyć z
      gasronomii.Ze większośc tego interesu to zakupy na lewo i tak
      dalej. Mój lokal jest dochodowy, a jest to malutki bar obiadowy w
      jedej z sypialni Warszawy.Wystarczy ludziom dać dobrze i dużo
      zjeśc, a nie obgonisz sie od klientów.U mnie w porze obiadowej
      kolejka stoi w oczekiwaniu na stolik:)
      Z cała reszta masz rację, to sposób na życie , który cholernie
      wciąga.W kuchni trzeba być, chocby personel nie wiem jak zaufany.
      Zaopatrzenie trzeba robić.
      Nie ma urlopu, nie ma wolnego, ale jest z tego przyzwoita kasa, bez
      przekrętów i cudaczenia.
      I to jest minus , brak czasu dla siebie.Ale jak się chce mieć, to
      trzeba tyrać, bez pracy to sie ma tylko odsetki od kapitału, pod
      warunkiem , ze sie ma kapitał:)
      • Gość: gastr.em. Re: Więc chciałbyś otworzyć knajpę? IP: *.telia.com 01.12.07, 16:01
        Gastemerycie, nie zgadzam się z Tobą, że w Polsce nie da się żyć z
        > gasronomii.Ze większośc tego interesu to zakupy na lewo i tak
        > dalej. Mój lokal jest dochodowy, a jest to malutki bar obiadowy w
        > jedej z sypialni Warszawy.

        Alez tak nie napisalem.Po pierwsze nie mieszkam w PL.Gastronomie
        znam ze strony klienta.I raczej mowie o gastronomii "tej bardziej
        zaawansowanej" nie pogniewaj sie ale nie mam pojecia o jadlodajniach
        itp.Nigdy w zyciu nie pracowalem ani tez nie mialem checi
        posiadania "jadlodajni" Zycze Ci jak najwiecej dochodu i zadowolenia
        w posiadaniu "malutkiego baru obiadowego" Wszystko inne co bym
        napisal ,uwazal bys za kpine i wymadrzanie sie.PS.dla porzadku
        dodam ,ze widzialem w PL takie instytucje jak twoja -czemu nie ,tez
        spelniaja swoja role-i jak daja dochod i szczescie ,to podwojnie
        dobrze.Pozdrawiam
    • Gość: Jacek Więc chciałbyś otworzyć knajpę? IP: *.tktelekom.pl 01.12.07, 16:04
      Do gastronoma emeritusa.

      Piszesz rozsądnie. Widać ze masz doświadczenie. a najbardziej spodobał mi sie
      ten fragment twojej wypowiedzi, ze najprzyjemniejszym momentem jest sprzedaż
      swojego lokalu + wyposażenie, za gotówkę następnemu jeleniowi :)))) Dobre:))))

      Niewiele brakowało i ja sam zostałbym częściowo takim jeleniem. Bo zadzwonił do
      do mnie kumpel, który na allegro wypaczył ,,super ofertę,, sprzedaży kompletnego
      wyposażenia takiego pizzerio-baro-restauracji, i tak sie na to na palił, ze aż
      zaproponował mi wejście w spółkę :))))

      Naprawdę nie wiele brakowało, a sam zostałbym jeleniem :)))
      • Gość: gastr.emer. Re: Więc chciałbyś otworzyć knajpę? IP: *.telia.com 01.12.07, 16:27
        Niewiele brakowało i ja sam zostałbym częściowo takim jeleniem. Bo
        zadzwonił do
        > do mnie kumpel, który na allegro wypaczył ,,super ofertę,,
        sprzedaży kompletneg
        > o
        > wyposażenia takiego pizzerio-baro-restauracji, i tak sie na to na
        palił, ze aż
        > zaproponował mi wejście w spółkę :))))
        >
        > Naprawdę nie wiele brakowało, a sam zostałbym jeleniem :)))


        Zycie jest grozne i pelne zasadzkow :) rzadkie sa przypadki
        sprzedazy czegos co daje dobry dochod.Powody moga byc oczywiscie
        rozne.Ale w gastronomii to jest normalne,katastrofa i najlepiej
        sprzedac ,poki sie nie zabrnie w klopoty.Sa tez specjalisci od
        wyciagniecia knajpy na stabilny poziom i sprzedaja ,gdyz szukaja
        nowych wyzwan-co jest ok i uczciwe.Oczywiscie najlepiej jak na
        sprzedazy sie zarabia-a co zrobic jak sie jest przycisnietym do muru
        i sprzedaje w panice za byle co ? Pozdr.
        • Gość: Jask Re: Więc chciałbyś otworzyć knajpę? IP: *.astra-net.com 01.12.07, 18:24
          Gość portalu: gastr.emer. napisał(a):

          > > zaproponował mi wejście w spółkę :))))
          > >
          > > Naprawdę nie wiele brakowało, a sam zostałbym jeleniem :)))
          >
          >
          > Zycie jest grozne i pelne zasadzkow :) rzadkie sa przypadki
          > sprzedazy czegos co daje dobry dochod.

          No wlasnie... Wiem cos na ten temat.Chce sprzedać swoj lokal za
          godziwe pieniadze.Dochód mogę udokumentować. Ale potencjalni kupcy
          wietrzą jakąś "minę" i nie moga się zdecydować.
          Pewnie w myśl zasady, ze dobrego nikt nie sprzedaje.Jakos nie
          trafia im do przekonania argument, ze chcę się wycofać na
          emeryturę...Zabawne, nie?
          • Gość: gastr.emer. Re: Więc chciałbyś otworzyć knajpę? IP: *.telia.com 01.12.07, 18:58
            Sprzedac i to dobrze ,czasami jest trudno.zalezy od wielu
            czynnikow.Najwazniejsza to lokalizacja,wielkosc,wyposazenie,ile
            czasu istnieje lokal i najwazniejsze cena.Fachowiec wie jak
            stwierdzic czy knajpa jest dobra i czy ma szanse na dalsza
            egzystencje.Czasami bylo sie jedynym w okolicy a teraz jest zbyt
            duzo konkurencji,dzierzawa lokalu zbyt wysoka.Najczesciej odwiedza
            sie obiekt w roznych dniach i porach.Latwo zauwazyc ,czy jest ruch i
            jak klientela sie zbiera.Czasami a nawet najwazniejsze to odwiedziny
            wlasciciela nieruchomosci i informacja o planowanych zmianach w
            wysokosci czynszu,planach np przebudowy,miejscach na parking
            itp.jest troche bieganiny ,gdy obiekt sie podoba.Czasami jest
            tak ,ze knajpa zyje i umiera z wlascicielem.Znane sa przypadki .ze
            po zmianie,jakos to umiera z blizej nie okreslonych wzgledow.Niby
            nic sie nie zmienilo a jednak.Bylo tak ze sprzedajacy zabiera stala
            klientele ze soba do nowego miejsca.Czesto tak jest w przypadku
            mniejszych barow lub pubow. Gastronomia to niekonczace sie pasmo
            zmartwien i klopotow.Moze opiszesz troche tak dla ciekawosci te
            swoja knajpe.
    • mkw98 korekta & redakcja wanted 01.12.07, 19:13
      "Prowadzenie restauracji, w porównaniu z innymi zajęciami charakteryzującymi się
      100-godzinnym tygodniem pracy, pieniądze wcale nie są takie duże."

      "Gdy robi się to na codzień"


      • Gość: gastr.emer. Nie matura lecz chec szczera......... IP: *.telia.com 01.12.07, 19:48
        Gość: nicraM 01.12.07, 18:20 Odpowiedz dopoki w Polsce ludzie nie
        wyzbeda sie typowo polskiego podejscia do
        sprawy - nie narobic sie, za to nachapac w rok, czy dwa i wyjechac
        na Bora Bora. Pusty smiech ogarnia :) Ci, ktorzy odebrali dobra,
        swiatowa szkole prowadzenia takiego biznesu (szkole zycia, nie zadne
        kursy) - odnosza sukces. Poza tym to ciekawe z tym 100-godzinnym
        tygodniem pracy, bolem nog itd. Gdy ja w Polsce spotkalem sie ze
        znajomymi z branzy, byli wielce zdziwieni, ze sam codziennie o 7.00
        stawiam sie w lokalu, zamiast przyjezdzac w poludnie na pol
        godzinki.


        Tak sobie wtracasz madrosci chlopka roztropka...raz o raju dla
        fachowcow w PL ,drugi raz o jakiejs tam "szkole zycia a nie kursy"
        Jakos to brzmi niepowaznie i szczeniakowato ! gastronom to taki sam
        zawod jak kazdy inny i ma swoje wymagania.Znajomosc przynajmniej
        podstawowa :technologi,towaroznawstwa,techniki pracy i ekonomii +
        trzeba byc ciagle na biezaco z najnowszymi trendami w zawodzie itd.
        Podstawy zdobywa sie w szkolach,czasami na kursach i praktyka.Do
        samodzielnej pracy i prowadzenia knajpy nie wystarczy wyobraznia i
        tupet.Fachowcem nie zostaje sie przez gadanie.Bzdury kolego pleciesz
        i takich jak ty "fachowcow ze szkola zycia" spotyka sie przy kazdym
        zmywaku w knajpach na calym swiecie.Smazenie hamburgera i frytek w
        canadzie to nie gastronomia i nie start do dyskusji o gastronomii.I
        wylazi z ciebie typowy cwaniaczek,bez konkretnego zawodu i
        wiadomosci.I widac po tobie "typowe polskie podejscie" o ktorym sam
        piszesz.Jestes typowym wiejskim burakiem,ktory uwaza ,ze juz sam
        pobyt w canadzie to patent na wszystko.
        I bujac to " znajomych z branzy" nie nas.faktycznie bywam w PL
        czesto i spotykam ludzi "z branzy" i zaden powazny ,by z toba nawet
        slowa nie zamienil.
        • Gość: nicraM Re: Nie matura lecz chec szczera......... IP: *.dsl.bell.ca 01.12.07, 21:15
          Sporo sie naszukalem Twojej odpowiedzi, znalazlem ja gdzies na
          drugim koncu i pod innym tematem, ale jest :)

          1. Sporo inwektyw i wymyslonych, nieprawdziwych zarzutow piszesz pod
          moim adresem. Ale skladam to na karb Twojego malego doswiadczenia z
          internetem, bo prawdopodobnie zle odczytales moje intencje. Nie
          atakowalem w zaden sposob Ciebie i Twoich wypowiedzi. Odnosilem sie
          do tego co Polacy potrafia najlepiej, czyli narzekan, bardzo
          widocznych w tym forum. Takze jeszcze nie uwazam Ciebie za pieniacza
          i poki co mam ochote konstruktywnie pogadac :)
          2. To co pisze o polskim podejsciu i chapaniu to moje doswiadczenia,
          tak w Polsce jak i w Polonii. Wiekszosc uwaza, ze w rok stanie na
          nogi i bedzie "panem na wlosciach". Tymczasem ja przez dlugi czas
          majac w sklepie szynke zastanawialem sie czy ja zjesc, czy sprzedac.
          3. Moj lokal w Kanadzie (ale moze byc i "canadzie") to polski sklep
          spozywczy z restauracyjka z polskim zarciem. Od 15 lat, dziekowac
          Bogu, stoi i prosperuje, nawet dobrze. Byc moze dzieki temu, ze jest
          w dzielnicy zamieszkalej przez Kanadyjczykow z dziada-pradziada.
          Lubia polska kuchnie. Wyksztalcenia w tym kierunku nie mam zadnego,
          za to doswiadczenie wieloletnie i nawet podobne do Twojego - to o
          statkach.
          4. To o raju dla fachowcow z uczciwym podejsciem bylo jak
          najbardziej powazna proba nawiazania z Toba dyskusji o wymianie
          doswiadczen. Jak widac - poziom dyskusji i w ogole jej istnienie
          zalezy od czlowieka i jego usposobienia. Albo podejmie dyskusje,
          albo obrzuci blotem. Ale mnie to nie rusza, mam prawie 10 lat
          doswiadczenia z "keyboard warriors" na roznych forach. Twoj
          problem :) Pozdrawiam i zycze przyjemnej emerytury :)
          • Gość: Gastr.emer. Re: Nie matura lecz chec szczera......... IP: *.telia.com 01.12.07, 22:28
            3. Moj lokal w Kanadzie (ale moze byc i "canadzie") to polski sklep
            > spozywczy z restauracyjka z polskim zarciem. Od 15 lat, dziekowac
            > Bogu, stoi i prosperuje, nawet dobrze.

            Nie pomylilem sie.Sprzedawac mrozone pierogi i bigos i sklep
            razem ,to wlasnie to co pisalem.Ja pisze o gastronomii a nie jak
            zaznaczylem o jadlodajniach.Cala masa dyletantow prowadzi takie
            biznesy wszedzie-ale gastronomia to nie jest.Servis firmowy Forda i
            warsztat Pana Kazia w podworku to tez duza roznica.Oba te miejsca
            egzystuja i dobrze.Kazdy robi co chce i jak chce.Znalem taka jedna z
            canady,ktora tez niby knajpe miala z zawodu jest chemikiem.jakos
            cicho o niej.Zycze ci powodzenia w dalszym biznesie -nie wazne co
            sie robi ,byle to dawalo utrzymanie,to najwazniejsze.O fachowosci w
            PL ,nie podejmuje sie dyskutowac,roznie bywa,najczesciej slabo,jak
            mozna zaobserwowac odwiedzajac restauracje w PL.
            • Gość: nicraM Re: Nie matura lecz chec szczera......... IP: *.dsl.bell.ca 01.12.07, 23:42
              Dzieki, wzajemnie.
    • Gość: obserwator Co wy tu wszyscy chrzanicie... IP: *.spfdma.east.verizon.net 01.12.07, 21:56
      Wystarczy oglądać polsatowski serial "Samo Życie" żeby przekonać się
      jak to jest naprawdę w tym biznesie. Właściciel "Kredensu" Łukasz
      Dunin jak też jego poprzednia właścicielka Dona Leszczyńska wcale
      nie pracowali po 100 godzin tygodniowo, a Łukasz to nawet rzadko się
      pojawia w tym Kredensie, i biznes się dobrze kręci, a Łukasza stać
      na luksusy. Dona wpłaciła ogromną sumę na operację wszczepienia
      implantów słuchowych siostrze Łukasza Kasi, a ostatnio Łukasz Dunin
      zainwestował spore pieniądze w ekskluzywny remont swojego luksuowego
      mieszkania w budynku z ochroną. Niech mi więc nikt nie stara się
      wmawiać że prowadzenie restauracji to taki ciężki i
      ryzykowny "kawałek chleba".
      • Gość: nicraM Re: Co wy tu wszyscy chrzanicie... IP: *.dsl.bell.ca 01.12.07, 22:01
        Swietne! Dzieki, ubawilem sie jak norka :):):):)
        • Gość: Gastr.emer. Re: Co wy tu wszyscy chrzanicie... IP: *.telia.com 01.12.07, 22:17
          :) no to bylo piekne z tym serialem !Posikac sie mozna z
          uciechy ,jak mawial moj syn.A o sluzbie zdrowia w PL ,mozna tez
          opierac sie na serialach?Ciekawe czy Dr Lubicz czy jak tam mu,tez
          strajkuje:)))
    • 328i Prowadze razem z kolegą od 2 lat klub techno... 01.12.07, 22:36
      Profil jest "undergroundowy", czyli nie ma tam muzyki z vivy itp. Imprezy co 2
      tyg., ustawienie jednej to 3 dni pracy 5 osób. Trzeba sie non stop uzerac z
      ochroniarzami, patrzyc czy barmani i wejscie nie kradna, czy klienci nie
      rozwalaja wlasnie kibli, czy nie cpaja z blatow, czy sie nie zabijaja, czy ktos
      sie nie wywalil na schodach, czy sasiedzi (a wydawalo sie ze okolica jest
      praktycznie nie zamieszkana) nie dzwonia juz 5 raz po policje. Osoby agresywne
      trzeba usuwac i nie wiadomo, czy nie wroca w 20. Trzeba byc praktycznie trzezwym
      w miejscu gdzie wszyscy sa maksymalnie zarabani. Ale i tak malo kto z obslugi
      wytrzymuje i do 9 rano (zamkniecie klubu) wszyscy sa nawaleni.
      Trzeba pilnowac dji, zeby dotarli ze swoich miast (krajow), trzeba o nich dbac,
      zeby im sie podobalo, w ogole z wiekszoscia trzeba jak z gwiazdami, bo jak jeden
      sie wk... to potem 3/4 z nich sie obraza.

      Pierwszy rok trzeba bylo doplacac do interesu ok. 500pln miesiecznie,
      tlumaczylismy sobie, ze bysmy tyle wydali chodzac do klubow. Dzis moze sa ze 2k
      do przodu, ale i tak odkladamy bo raz sie kupi rzutnik, potem naprawia sie
      spalony glosnik albo trzeba usuwac skutki demolki. Z plusow jest to, ze takiego
      klubu by nie bylo w naszym miescie, normalnie do wyboru jest disco albo disco, a
      my lubimy swoja muzyke. No i nie mozna zapominac o dziewczynach. Nie wiem jak
      dlugo to pociagnie, w sumie mamy normalne prace w biurach, a ten klub to takie
      drugie zycie, bezcenny jest widok kolegi z biura, ktory zbiera szczeke z
      podlogi, gdy mu mowisz ze twoj klub :D
      Pozdro
      • Gość: quick Re: Prowadze razem z kolegą od 2 lat klub techno. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.07, 22:48
        500 miesięcznie + wkład + dodatkowe koszta + mnóstwo czasu wolnego -
        widok szczęki kolegi - bezcenny.

        no zajebista branża. gdybyś przyszedł do oddziału banku w którym
        pracuję po jakikolwiek kredyt dla firm, to twój biznes plan
        wysłalibyśmy do joemonstera, zanim byś zatrzasnął drzwi.

        złoty ząb z przodu + łańcuch z tombaku - jakieś 2000 raz na zawsze i
        sszczeki wszystkick kolegów na podłodze masz w kieszeni. nie wyjdzie
        taniej???
        • 328i Re: Prowadze razem z kolegą od 2 lat klub techno. 01.12.07, 22:56
          ojej, pracujesz w BANKU? Jezu jak ja bym chcial, zebys do nas przychodził...
          • Gość: Gastr.emer. Re: Prowadze razem z kolegą od 2 lat klub techno. IP: *.telia.com 01.12.07, 23:22
            Na tym koncze moj wklad na temat gastronomii,zaczyna sie inwazja
            bzdur.Popracuj jeszcze 20 lat z tym "klubem " a kupisz uzywane 525
            di,328 to tylko start :)) I jak to sie mowi : ja o zupie a on o d...
          • Gość: quick Re: Prowadze razem z kolegą od 2 lat klub techno. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.07, 23:38
            tak sie składa że pracuję. i mamy do czynienia z różnymi gośćmi. b.
            trudno przekłada się kapitał ambicjonalny i potrzebę szpanerstwa na
            wycene firmy, niemniej wysiłki wciąż trwają

            no ale myslę, że czajnik elektryczny to spokojnie mógbyś wziąść w
            leasing
            • Gość: 328i Re: Prowadze razem z kolegą od 2 lat klub techno. IP: *.ztpnet.pl 01.12.07, 23:52
              Coś mi się wydaje, że sie nie zrozumielismy. Ja po prostu napisalem, ze na tym
              sie nie da zarobic (kroci), a wy ledwie to zalapaliscie i cieszycie sie z tego
              teraz jak dzieci.

              PS Wziąść to możesz sobie słownik ortograficzny.
              • Gość: quick Re: Prowadze razem z kolegą od 2 lat klub techno. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.07, 02:08
                ...albo swoją klawiaturę.

                rozumiem zbieranie znaczków albo starych samochodów, ale angazowanie
                sporej ilości środków czasu w cos co wyglada jak biznes, po to żeby
                komus spadła szczęka to dla lekka wioska. po prostu.


    • morfeusz_1 Więc chciałbyś otworzyć knajpę? 01.12.07, 22:48
      Grunt to prunt i dobra nazwa np. Murder King's
      • Gość: hal Re: Więc chciałbyś otworzyć knajpę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.07, 00:52
        lol
    • Gość: Jask To ja sie troche nad sobą użalę... IP: *.astra-net.com 02.12.07, 09:10
      Mój lokal to raczej jadłodajnia, lub stołówka, choć drażni mnie
      takie określenie.Napewno to nie restauracja, bo nie ma tego
      specyficznego klimatu " świątyni jedzenia".Moj lokal to raczej
      przydrożna kapliczka...
      Usytuowana na uboczu na dużym osiedlu, ale dobrze już znana
      mieszkańcom. Wystrój taki sobie, kuchnia typowo polska, i
      samoobsługa, czyli sprzedaz jak w barze szybkiej obsługi.
      Trzeba sie napracować, a głowne zajęcia to zaopatrzenie i
      tzw "pańskie oko".Personel mamy uczciwy , ale niespecjalnie
      myślący, więc rola własciciela polega na tym, by osobiscie dojrzał
      wszystkich procesów i organizował prace na kuchni. A w godzinach
      szczytu sam stanął czasem przy garach...
      Lokal stworzony został przez nas od zera na pustyni gastronomicznej
      i do dziś nie ma konkurencji i pewnie tak zostanie.
      A teraz najważniejsze...
      Stać mnie na płacenie leasingów za dwa samochody,spłacanie kredytu
      bankowego i jeszcze mi zostaje 10 tysięcy miesięcznie.
      I wiecie co??? Nikt nie chce tego kupić!!! A ja mam dość juz
      pracy .I nie mam nikogo z rodziny, kogo mógłbym obsadzić.
      A wynajęcie obcemu nie wchodzi w grę, bo tylko zdewastuje
      wyposażenie i wystraszy klientów.
      NO NIKT NIE CHCE KUPIĆ!!!!!!
      Każdy wietrzy jakąś zasadzkę.
      Czy to normalne jest???
      • Gość: ajmax Re: To ja sie troche nad sobą użalę... IP: *.acn.waw.pl 02.12.07, 11:27
        To nie w tym rzecz. To jest po prostu mało ciekawa propozycja.
        Wyczuwasz to intuicyjnie, sam masz tego dość, tylko nie potrafisz
        nazwać. Bo jakie proponujesz za i przeciw? W zasadzie za jest tylko
        kasa. Reszta to przeciw, także paradoksalnie to, co powinno być za:
        dużo klientów, duże zakupy, personel, organizacja, rozliczanie.
        Obecnie 15 tys/mies. to nie są takie duże pieniądze za tego typu
        pracę. Uwierz mi, coraz więcej ludzi zarabia tyle, albo i więcej,
        wysilając się sporo mniej. Wystarczy spojrzeć na ceny nieruchomości,
        samochodów, wypchane koszyki w supermarketach. Możesz tylko liczyć
        na, zdefiniowanego gdzieś wyżej, jelenia. Ale jelenie nie mają kasy.
        A jak ktoś ma kasę, to na ogół ma też głowę na karku. Po co więc ma
        wikłać się w jadłodajnię?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka