feezyk
29.08.03, 19:44
Dyskusja jest wrecz klasyczna, trwa juz ponad 200 lat.
Niektorzy mowia, ze zaczela sie jeszcze
wczesniej (przypowiesc o wdowim groszu - specjalnie
dla D.)
Nie odnoszac sie, na razie, do racji czysto
pragmatycznych
(konkurencja podatkowa, sciagalnosc, dyskusja wplywu
na produktywnosc) oraz racji empirycznych
(bogate kraje roziwniete stosuja progresje) zacytuje
trzy
podstawowe argumenty za podatkiem progresywnym:
1) Rownosc wzgledem korzysci
2) Rownosc wzgledem poswiecenia
3) Rownosc dystrybucji
Rownosc - jest naturalne, ze panstwo jako umowa
wolnych ludzi winna traktowac wszystkich tak
samo - problem w tym, co oznacza "tak samo"
tu sie zaczynaja rozmaite interpretacje 1-3.
Ad 1. Argumentuje sie, ze czlowiek osiagajacy wiekszy
dochod czerpie wieksze korzysci z systemu (panstwa).
Utrzymywanie funkcjonowania korzystnego dla ludzi
bogatszych systemu, ochrona wlasnosci, porzadku -
to wszystko ma swoja wartosc.W szczegolnosci,
upilnowanie
wiekszego i wiecej wartego majatku kosztuje duzo.
Dlatego
bogatszy winien placic wieksze podatki. Do tej pory
trudno sie przyczepic. Dlaczego jednak
nieproporcjonalnie wieksze? Tu jest trudniej.
Ano, mozna argumentowac, ze dlatego, ze z dobrodziejstw
zycia w spoleczenstwie korzysta w wiekszym stopniu niz
czlowiek niezamozny, nawet w proporcji do dochodu.
To jest bardzo kontrowersyjne. W panstwie opiekunczym -
jest wrecz na odwrot (pomijajajc kolegow politykow).
W panstwie skorumpowanym, rzadzonym przez kliki -
to nawet ma sens.
Trudno mi okreslic, jak to wyglada w skorumpowanym i
czesciowo zdemontowanym panstwie opiekunczym, jakim
jest RP.
Ad. 2. Znacznie lepszy argument za progresja to
wymaganie rownosci poswiecenia.
Otoz, jest zupelnie jasne, ze dla czlowieka lub rodziny
znajdujacej sie na krawedzi przetrwania
biologicznego kazdy grosz jest wart bardzo duzo.
20% podatku, to moze byc, po prostu, brak jednego z
posilkow co drugi dzien, to moze byc glodne dziecko lub
brak pieniedzy na antybiotyk. Z kolei, dla ludzi
zamoznych,
roznica w podatku to moze byc roznica miedzy Mercedesem
a Oplem Omega. Zakladajac pewna hierarchie potrzeb
czlowieka, w ktorej potrzeby elementarne maja bardzo
wysoki priorytet, dochodzi sie do wniosku, ze
uzytecznosc danej kwoty pieniedzy maleje wraz ze
zwiekszaniem sie calkowitego stanu posiadania.
Dlatego, rownosc poswiecenia na rzecz utrzymania
systemu
(panstwa) wymaga nieproporcjonalnie wiekszego
obciazenia
zarabiajacych wiecej. Ta linia argumentacji pochodzi
nie od byle kogo, bo od Johan Stuarta Milla.
Sam JSM byl przeciwnikiem podatku progresywnego
OD ZAMOZNYCH, zalecal opodatkowanie proporcjonalne,
ale z wylaczeniem dochodow, ktore sa konieczne dla
przetrwania.
Ten (w miare rozsadny) wariant proponowal
L. Balcerowicz. Wg mnie to ma sens... ale w PL
minimum socjalne to okolo 500 zl na czlonka rodziny.
Zakladajac rodzine 4-osobowa, trzeba by pozostawic
nieopodatkowany dochod w wysokosci 2000 zl na rodzine.
Tak duza kwota wolna od podatku, powodowalaby
koniecznosc wprowadzenia stawki podatku liniowego
rzedu 25-30%, jak sadze.
W kontekscie akcesji Polski do UE (oraz kosztow
z tym zwiazanych) oraz utrzymywanie de facto
regresywnego systemu podatkowego przez ponad
10 lat, argument o rownosci poswiecenia ma
dla mnie duzy sens.
Ad 3. Rownosc dystrybucji. Jestem pewien,
ze ten argument nie przekona liberalow, bo to
jest czysta inzynieria spoleczna. Chodzi z gruba o
to, ze chcemy miec spoleczenstwo w miare egalitarne.
Zauwaza sie, ze istnieje silna tendencja do
kondensacji bogactwa. To zjawisko jest dosyc gleboka
cecha zlozonych systemow, ktora znali spece od
gospodarki i socjologii juz 2000 lat temu
("kto ma duzo, bedzie mu jeszcze dodane, kto ma malo,
zabrane mu bedzie nawet to, co ma" [Mateusz]).
Problem w tym, ze ten mechanizm moze hipotetycznie
prowadzic do negatywnych zjawisk zwiaznych ze zbyt
duza koncentracja bogactwa, takich jak oligarchie,
plutokracje, istotne ograniczenie swobod jednostek,
rzady kogos w rodzaju G.W.B itp.
Oczywiscie, za egalitaryzmem moze kryc sie zwyczajna
zazdrosc, niechec do chlopczykow, co ich tatus
ustawia, ale moze takze zdrowa niechec do pracy na
innych, ktorych pozycja moze byc pochodna przypadku,
braku skrupulow, urodzenia, a nie istotnych zaslug,
talentow. Idealnie pasuja tu postkomunistyczne elity
polityczno-finansowe.
Tyle klasycy, streszczeni, splaszczeni i
oblozeni moim komentarzem.
Pozdrawiam
F.
Przygotowane glownie na podstawie strony:
www.taxanalysts.com/www/readingsintaxpolicy.nsf/0/4A603AA3CCDEF53C85256810006E4969?OpenDocument