Gość: Stanisław Jaromi
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
31.03.08, 20:49
Czy można traktować życie w kategoriach ludzkiego wynalazku?
Czy różnorodność świata nie jest wartością samą w sobie?
Czy Bóg Stwórca chce świata monokulturowego, ściśle kontrolowanego
przez
człowieka? Żywe istoty stworzone przez Boga, powstałe w czasie
milionów lat
ewolucji pod miłującym okiem Boga Stwórcy i Pana Świata są dziś
zamieniane w
materiał dowolnie traktowany w laboratoriach globalnych firm. Czy
można się
zgodzić na to, aby technologia (i to technologia kontrolowana przez
nielicznych potentatów) zastąpiła naturalny cykl życia?
Przecież na naszych oczach w masowej hodowli cykle życiowe zmienia
się dla
celów technologii, której podstawowych celem nie jest jakość
żywności, ale
maksymalizacja zysku. Transgeniczne ryby i inne organizmy są
produkowane po
to, aby rosnąć szybciej, być silniejszymi i przez to dawać
właścicielowi
większe zyski.
Jak to jest, że rośliny tradycyjnie uprawiane w Indiach, Gruzji czy
Amazonii
są patentowane w USA i traktowane jako prywatna własność? Kiedyś w
Indiach
były tysiące odmian ryżu o szczególnych walorach smakowych i
zdrowotnych.
Dziś większość z nich jest opatentowana przez ponadnarodowe
koncerny, a do
uprawy dopuszcza się jedynie niektóre.
W jaki sposób owe technologie hodowli zwierząt czy uprawy roślin mogą
istnieć obok żywej przyrody? Czy nie jest tak, że trwale naruszają
one
naturalne zależności między organizmami, ów niezwykle delikatny
system
życia, że następuje nieodwracalne biologiczne skażenie życia?
Kto o tym decyduje? Kto za to odpowiada?
Dlaczego procedura modyfikacji genetycznych jest zwykle utajniana?
Skąd się bierze postawa traktująca istoty żywe jako automaty,
którymi można
dowolnie manipulować, a ich geny jako oprogramowanie którym można
się bawić
bez konsekwencji?
Czy ta prymitywna forma XVII-wiecznego kartezjanizmu może konkurować
poznawczo z rozległym spectrum nauk współczesnych odkrywających
przed nami
wielkie bogactwo i zróżnicowanie żywego świata?
Dlaczego zatem próbuje się sprowadzić fenomen życia jedynie do
wyników
ilościowych? Dlaczego akcent kładzie się na technologię i prawa
patentowe,
pomijając tradycje rolnicze, lokalną kulturę upraw, współpracę między
gospodarzami i ignorując ich odpowiedzialność i miłość do Ziemi?
Wreszcie - czy nie odbywa się na nas, ludziach gigantyczny
eksperyment,
testujący naszą odporność na żywność zmodyfikowaną genetyczne? Czy
moje
problemy z nadwrażliwym układem immunologicznym nie tutaj mają swe
źródło?
Gdzie znaleźć niezależny, obiektywny naukowy sąd, jeśli zdecydowana
większość kompetentnych naukowców pracuje wprost dla przemysłu, a
wiele
instytutów naukowych jest sponsorowanych przez producentów
GMO?........
o. Stanisław Jaromi
dr filozofii, franciszkanin, Przewodniczący Ruchu Ekologicznego św.
Franciszka z Asyżu (REFA)
REFA@franciszkanie.pl