toja3003
13.06.08, 13:27
Sprywatyzować to socjalistyczne badziewie. Podam przykład z poczty.
Wchodzę z paczką, mówię „dzień dobry”. Zero odpowiedzi. Zamiast tego
babus mruczy „a czemu ta paczka tak dziwnie powiązana tym sznurkiem,
jak ja mam to teraz chwycić?!”. Staram się rozładować atmosferę
grzecznym „przepraszam, rzadko wysyłam paczki, następnym razem
zwiążę lepiej”. Pocztowy ponurak tylko kręci głową. W końcu
załatwiam sprawę, rzucam uprzejme „miłego dnia, do widzenia”, uff,
wychodzę.
Inna poczta. Szykuję się do innej „zbrodni”, zakłócającej miły
letarg innej poczciarce. Chcę wysłać polecony. Na powitanie
słyszę „a gdzie tu jest miejsce żeby coś nakleić?!”. Nie wiedziałem
gdzie. A przecież powinienem. W końcu panienka z okienka jest ważną
urzędniczką a ja tylko petentem czyli po łacinie „proszącym”. Więc
takiego dziada proszalnego można robić na szaro.