piotr228
21.09.08, 20:10
Wariacje na temat argentyńskiej piramidki.
"Kreatywny" menadżer musi się wykazać innnnnnnnnnowacyjnością.
Mógłby np. wymyślić towarzystwo lotnicze, oferujące dolot do i z
lotniska helikopterem. Albo sieć dróg, która nigdy nie ulegnie
zakorkowaniu. W Ameryce szereg takich udogodnień już jest. Cóż więc
nasz młody i kreatywny menadżer może wymyślić?
1. Otóż wraz z kolegami wymyślił on, że jeśli nadać każdemu
szczebelkowi argentyńskiej piramidki ekonomicznie brzmiącą nazwę, to
nikt się nie połapie. Tak zrobiono. Kupowana nieruchomość miała
zdrożeć dwa razy w pół roku. Nikt się nie martwił spłatą kredytu. To
była oczywista piramidka. Twórcy piramidki przekonali inwestorów, że
ceny nieruchomości będą się podwajać co roku bez końca.
2. Powstała jednak odnoga piramidki. Od niepłaconego kredytu można
było wykupić "ubezpieczenie". Najlepiej w AIG. Te ubezpieczenia nie
były właściwie ubezpieczeniami. Nie było bowiem konieczności
posiadania kapitałów rzeczywistych na wypłaty odszkodowań. Liczono,
że ponieważ ceny nieruchomości się podwajają tak szybko jak nigdy,
więc kolejne wpłaty zabezpieczą (z dużą nawiązką) ewentualne
roszczenia. Wyliczenia się zgadzały gdyż szereg potęgowy w piramidce
wygląda zawsze bardzo apetycznie. Stało się też to co z piramidką
dzieje się zawsze.
3. Forsa znikła. Ona zawsze znika i opisywano setki razy jak znika
forsa z piramidek argentyńskich. W między czasie inni "kreatywni"
absolwenci prawa najlepszych uniwersytetów na świecie wymogli na
Kongresie aby zniósł wszelkie przepisy utrudniające powstawanie
nowych, "kreatywnych" piramidek. W imię wolnego rynku wprowadzono
wolną (południowo)amerykankę. Balonik pękł, winnych nie ma.
4. Amerykański Lepper postanowił, że dla podtrzymania piramidki
potrzebne są pieniądze z rezerwy banku centralnego. To już zaś jest
katastrofa.