Dodaj do ulubionych

Hi-tech się odchudza

IP: *.gdynia.mm.pl 04.01.09, 21:27
"Jednak w porównaniu do skali zwolnień liczba wolnych etatów wydaje się
skromna (przykładowo Intel zatrudni około tysiąca osób)." Hmmm,tTaki skromny
tysiac co chce Intel JUZ OD ZARAZ zatrudnic to faktycznie nic... Ech, gdybyz
chcial ten tysiac w Polsce...
P.S. wymagania na prace w Intelu sa specyficzne i wiekszosc "specjalistow z
branzy" jednak nie pasuje profilem
Obserwuj wątek
    • Gość: gnago Prognoza IP: *.cust.tele2.pl 04.01.09, 21:45
      Prognozując dwucyfrowy spadek popytu na swoją ofertę
      I o to chodzi ograniczyc straty z wyprzedzeniem nawet jeśli ich nie będzie . Nie muszą być, bo prognoza
    • Gość: ziom Od kiedy high-tech to tylko technologie związane IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.09, 22:00
      Od kiedy high-tech to tylko technologie związane mniej lub bardziej z
      internetem? A co z nanotechnologią? A co z biotechnologią? A co z fotoniką?
      Lasery światłowodowe zbudowane w oparciu o technologie kryształów fotonicznych,
      organiczne ogniwa fotowoltaiczne, nowe leki, to jest dopiero high-tech a nie
      jakiś AJAX czy inne technologie internetowe. Pojmowanie pojęcia "high-tech" w
      krajach takich jak Polska, Hiszpania czy Portugalia jest bardo ograniczone.
    • maruda.r Hi-tech się odchudza 04.01.09, 22:16

      "Jednak zdaniem wielu obserwatorów, gdy wszyscy zaciskają pasa, pojawia się
      szansa dla branży IT, bo firmy będą bardziej skłonne zainwestować np. w
      oprogramowanie, które pozwoli ograniczyć koszty działalności."

      ******************************

      Pobożne życzenia. Tego rodzaju systemy są kosztowne, pracochłonne i
      czasochłonne we wdrożeniu. Poza tym wymagają solidnej reorganizacji w firmie.
      Nie zapracują na siebie.

    • Gość: x Hi-tech się odchudza IP: 193.120.116.* 04.01.09, 22:48
      No i dobrze. Są pracownicy i pracownicy. Wywalą lewusów i obiboków w większości.
      W kryzysie wszystko normalnieje i jak na mój gust to niema żadnego problemu. Jak
      ktoś jest dobry to tylko trochę odczuje kryzys. Śmiem twierdzić nawet że ten
      kryzys jest niezbędny bo się już w du.ach ludziom na zachodzie poprzewracało z
      tego dobrobytu. Może i Polska na tym skorzysta i firmy zaczną wybierać nasz kraj
      jako dobre miejsce na rozwój firmy. Pożyjemy zobaczymy :)
      • przyladek.dobrej.nadziei Re: Hi-tech się odchudza 04.01.09, 22:54
        Gość portalu: x napisał(a):

        > No i dobrze. Są pracownicy i pracownicy. Wywalą lewusów i obiboków w większości
        > .
        > W kryzysie wszystko normalnieje i jak na mój gust to niema żadnego problemu. Ja
        > k
        > ktoś jest dobry to tylko trochę odczuje kryzys. Śmiem twierdzić nawet że ten
        > kryzys jest niezbędny bo się już w du.ach ludziom na zachodzie poprzewracało z
        > tego dobrobytu. Może i Polska na tym skorzysta i firmy zaczną wybierać nasz kra
        > j
        > jako dobre miejsce na rozwój firmy. Pożyjemy zobaczymy :)

        Człowieku o czym ty piszesz? Mnie zeszło rok żeby załatwić wpis do KRSu.
      • pendrek_wyrzutek Równanie w dół 05.01.09, 04:28
        Gość portalu: x napisał(a):

        > No i dobrze. Są pracownicy i pracownicy. Wywalą lewusów
        > i obiboków w większości

        Wywalaja lepiej płatnych Amerykanów (którzy
        te technologie stworzyli), zatrudniają tanich
        Hindusów.

        > kryzys jest niezbędny bo się już w du.ach ludziom
        > na zachodzie poprzewracało z tego dobrobytu. Może
        > i Polska na tym skorzysta i firmy zaczną wybierać nasz kraj

        Produkcja poza Ameryka i sprzedawanie do Ameryki
        będzie działać do czasu, aż zwolnionym z pracy
        Amerykanom skończy sie tani kredyt.

        Stany opierały się na wysokich płacach i wysokiej
        konsumpcji. Zrównywanie amerykanskich pracowników
        z Hindusami doprowadzi do skurczenia się amerykanskiej
        gospodarki. Na samych finansach nie można jechać
        bez końca.
      • mara571 Re: Hi-tech się odchudza 05.01.09, 10:44
        to bardzo naiwne myslenie, ze
        "No i dobrze. Są pracownicy i pracownicy. Wywalą lewusów i obiboków w
        większości.W kryzysie wszystko normalnieje i jak na mój gust to niema żadnego
        problemu."
        Tylko naiwni sadza, ze firmy w kryzysie rozstaja sie z lewusami i obibokami. Tak
        nie jest od dawna: najczesciej wywala sie caly oddzialy przenoszac je do Indii
        lub calkowicie likwiduje.
        W tej drugiej sytuacji zarzad oglasza, ze to czy owo nie ma przyszlosci albo nie
        rokuje szybkich wysokich zyskow.
        A co do obibokow lub lewusow: wielu z nich zostanie, bo oni najlepiej potrafia
        sie dostosowac do zmienionych warunkow.
    • Gość: mfk pytanie dot "tych niepasujacych specjalistow" IP: *.eranet.pl 04.01.09, 22:56
      siemka,

      mozesz wyjasnic co rozumiesz poprzez "specjalisci niepasujacy do
      profilu"? Mam przyjemnosc od lat 7 pracowac w INTC i nie do konca
      skminilem o czym myslisz.

      mf
    • cyklista odchudza się tylko hi-tech przereklamowany. 04.01.09, 23:24
      Wszystkie te bąble, bańki czy jak tam jeszcze buble można przetłumaczyć. w 2000
      pękła bańka telekomunikacyjna i internetowa, teraz pęka bankowa. Wspólną cechą
      tych przedsięwzięć jest mnożenie pieniędzy z niczego: paru facetów ma pomysł na
      nowy portal i nagle ich akcje są wyceniane na miliony, banki generują pieniądze
      z elementów pochodnych, handlu ryzykiem - czyli z niczego.

      Nanotechnologia, biotechnologia, fotonika to zupełnie inna działka - tu produkt
      jest rzeczywisty. Choć warto uważać, bo tutaj też króluje marketing naukowy
      zamiast solidnej oceny rzeczywistości.
    • Gość: Marek Jestem analitykiem systemowym i pier.. ten artykuł IP: *.adsl.inetia.pl 05.01.09, 00:48
      Bzdur większych nie czytałem. Znikną pozery, których wszędzie
      jest dużo, ale prawdziwi rzemieślnicy będą zawsze potrzebni. Konieczność rozwoju
      systemów IT nie znika na czas "przepowiadanego" kryzysu, a - śmiem twierdzić -
      nawet wzrasta bo firmy szukają możliwości optymalizacji procesów biznesowych.

      Także mam prośbę do wszystkich pajaców aby nie wciskać ludziom politycznie
      poprawnego kitu. Bo chyba do political correctness należy pieprzenie o kryzysie
      i o tym, że specjaliści w tym kraju w poniedziałek rano mają zrzec się 20%
      wynagrodzenia.
      • nikodem_73 Re: Jestem analitykiem systemowym i pier.. ten ar 05.01.09, 01:26
        Cięcia będą. To akurat pewne. Tyle, że nikt "przynoszących pieniądze" nie ruszy.
        Polecą działy "modelowania i prognoz", "badania rynku", tudzież inne "działy
        zarządzania rozwojem kadr". Tak było w 2001, tak będzie i teraz. W sumie to
        dobrze - mniej papierów będzie do wypełniania ;)
        • Gość: Stauffenberg Re: Jestem analitykiem systemowym i pier.. ten ar IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.09, 09:56
          Ależ zamknijcie działy badania rynku!!! Jak najszybciej!!! Potem, jak w 2002
          będziecie ryczeć jak niemowlaki, ze znowu zrobiliście coś, co rynek ma w rzyci i
          na co nie ma żadnego zapotrzebowania i przylecicie...do mnie, żebym Wam zbadał,
          co tak naprawdę się na rynku dzieje. Tak że zamykajcie jak najprędzej...
          • nikodem_73 Re: Jestem analitykiem systemowym i pier.. ten ar 05.01.09, 13:09
            Zaprawdę powiadam Ci - nie przylecimy :> Szewc też nie potrzebuje działu badania
            rynku. Większość firm IT żyje nie z wprowadzania nowych technologii, a z
            wdrażania starych.

            To taki fajny mit (nie przeczę, że podsycany przez samych informatyków), że
            branża IT jest zaj*biście dynamiczna i to co dziś jest nowością jutro będzie
            przestarzałe. I tylko nie wiedzieć czemu wciąż spotyka się gdzieś aplikacje
            pisane jeszcze pod DOS. A XP nie chce zdechnąć pomimo wysiłków Microsoftu.
            Większość z nas ma centralnie gdzieś najnowsze trendy wśród odbiorców
            indywidualnych. My nie sprzedajemy gier ani iphone'ów. My się grzebiemy w
            technologiach OD LAT będących na rynku.

            A w 2002 to była najnormalniejsza na świecie reakcja - przegrzanie koniunktury
            na przełomie wieków. Pamiętasz "problem roku 2000"? To był przekręt stulecia.
            Większość z nas wiedziała, że to ściema.

            I przypomnij mi - cóż to takiego pojawiło się w 2002 czego nie chciał rynek? Na
            każdy Twój przykład podam Ci inny z lat 2005-2007, który też się nie przyjął. I
            to POMIMO "badań rynku".
            • Gość: Stauffenberg Re: Jestem analitykiem systemowym i pier.. ten ar IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.09, 13:29
              Zaraz - nikodem_73 - a pamiętasz BPM-y? i wrzask, jaki wokół nich robiły firmy
              IT, najczęściej zaangażowane w ich developerkę? I co z tego wyszło? Były BPM-y,
              są BPMS-y, ale zaprawdę powiadam Ci - też nie zagrzeją miejsca na rynku.
              To samo z BI pod Unixy. No bo kiedy pojawiły się bardziej zaawansowane BI i BI
              Unix-owe, to firmy miały już gotowe BPM-y i ...reszta jak wyżej.
              Dlaczego rynek miał chcieć rzeczy o wątpliwej przydatności za które zapłaciłby
              jak za zboże???
              Z polskiego rynku znam przynajmniej dwa pakiety oprogramowania medycznego, które
              miały podbić rynek, opanować przychodnie i szpitale itp. itd.opracowywane przez
              firmy. Ostrzegaliśmy, że nikt tego nie weźmie, bo w 80% placówek nie ma takich
              maszyn, które by to obsłużyły. I co? Ano nic! Nikt nawet o tym nie pamięta.
              Podobnie jak ideę z 2002 roku, żeby w przychodniach były tylko "netputery" (tak
              to wtedy nazwano)i oprogramowaniem hostowanym przez serwer...
              DOS? Pewnie, przecież do tej pory niektóre "misie" tego używają. Podobnie jak
              małych aplikacyjek pisanych w Clipperze. Bo u nas tak jest, że kompa używa się
              dotąd dopóki całkiem nie zdechnie ze starości. Też ostrzegaliśmy że tak będzie.
              I co? Ano teraz jest tak, ze ten stary sprzęt został sukcesywnie w "misiach"
              wymieniony na sprzęt z Windows XP. I zaprawdę powiadam Ci -z Windows XP będzie
              jak z DOS-em. I też "misie" będą go do us...nej śmierci trzymały. Ale są dalej
              firmy, które robią "Vista Ready" albo "Vista Certified",a zaraz będą robić na
              Windows 7...
              Nb. nic bardziej nie zaszkodziło branży niż tzw. "problem roku 2000"...
              • nikodem_73 Re: Jestem analitykiem systemowym i pier.. ten ar 05.01.09, 14:32
                Zacznę od końca. Oczywiście, że "problem roku 2000" zaszkodził branży. Było
                oczywistym, że po takim "ssaniu" firmy nie będą chętne do wydawania pieniędzy.
                Ruch jednak był zgodny w duchu z taktyką "sprzedaj i uciekaj". Żeby było
                zabawniej działy "badania rynku" naonczas utrzymywały, że dzięki innowacjom
                (szczególnie mocnemu parciu na sieć) sprzedaż będzie tylko rosła.

                Programy robi się "cośtam ready" głównie z powodów... marketingowych. Niemal
                wszystkie produkty firmy w której pracuję są "Vista Ready". Wiesz ile było
                wdrożeń na Viście? 0 (słownie zero). W skali świata da się je policzyć na
                palcach drwala po wypadku z piłą tarczową. Częściej borykamy się z tym, że
                klient NIE CHCE mieć zainstalowanego nawet SP2 na swoich XP (o ile w ogóle je ma).

                I to nie jest specyfika wyłącznie polskich firm, że nie chcą wymieniać sprzętu.
                Nikt rozsądny tak nie robi. Tak samo jak nie wymienia się samochodu tylko
                dlatego, że pokrył go kurz. Firmy na ogół muszą WYMUSZAĆ wymianę sprzętu na
                kliencie (jak już go przekonają, że nowy soft naprawdę coś mu da).

                Polska służba zdrowia nie weźmie w zasadzie niczego. I to niezależnie od
                "poziomu uderzenia". Nisko nie weźmie, bo "niezgodne z czymkolwiek co mają inni,
                a inni nie mają nic, poza tym nie mamy pieniędzy". Wysoko nie weźmie bo "trzeba
                rozpisać przetarg, komisja zbierze się za 12 lat i udzieli pokrętnej
                odpowiedzi". Pomijam milczeniem tajemnicę poliszynela, że informatyzacja
                czegokolwiek związanego z budżetem to rozgrywka polityczno-finansowa, a nie
                merytoryczno-techniczna. Przykładem takiego kuriozum jest najnowszy pomysł
                e-PITów. Przecież nie trzeba być wróżką, żeby zauważyć, że zainteresowanie tym
                rozwiązaniem wykaże MOŻE kilkadziesiąt (niech stracę - kilkaset) osób w skali
                kraju. Nie wiem ile wydano na ten projekt, ale znając stawki mogę spokojnie
                założyć, że jeden PIT wysłany tą drogą to koszt rzędu kilkudziesięciu tysięcy
                złotych.

                Odnośnie BPMów. Co chwila pojawiają się "cudowne" narzędzia mające sprawiać
                cuda. Ostatnio na wpychanym "topie" są narzędzia do pracy grupowej. Wiesz takie
                "portalowe" podejście do zarządzania treścią w firmie. Istnieje spora lista
                producentów, którzy takie coś próbują sprzedać. I co? I kicha. A działy "badania
                rynku" jeszcze nie zostały zredukowane :>

                Podobna tendencja to "uwebowienie" wszystkiego co się da i połowy tego co się
                nie da. Większość producentów przenosi swoje aplikacje w sieć próbując wmówić
                klientom jakież to "benefity" osiągną dzięki temu. Nie zauważają przy tym, że
                takie rozwiązania są po prostu niewygodne.

                Kończąc - istnienie, bądź nie, "działów badania rynku" nie robi żadnej różnicy.
                • Gość: Stauffenberg Re: Jestem analitykiem systemowym i pier.. ten ar IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.09, 14:53
                  Wiesz, bo wszystko zależy jak patrzysz na termin "dział badania rynku". Dla
                  Ciebie jest to po prostu jeszcze jedna odnoga marketingu. A tak naprawdę
                  powinien to być interfejs miedzy klientem a techami na produkcji oprogramowania.
                  Pamiętasz stary numer z huśtawką - co chciał klient a co dostał??? Bez obrazy,
                  ale większości techów wydaje się, że lepiej wiedzą co jest klientowi potrzebne.
                  A tak wcale nie jest
                  • nikodem_73 Re: Jestem analitykiem systemowym i pier.. ten ar 05.01.09, 15:26
                    Bo widzisz... zwykle "dział badania rynku" to JEST część marketingu.

                    Interfejsem są analitycy (najpierw) i pierwsza linia supportu (później). A
                    historyjka z huśtawką jest jak najbardziej adekwatna. "Dział badania rynku"
                    wyobraziłbym sobie w niej jako drzewo, linę i oponę leżącą jedna na drugim bez
                    większego ładu i składu.
                    • Gość: Stauffenberg Re: Jestem analitykiem systemowym i pier.. ten ar IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.09, 15:38
                      Wiesz, ja już pracowałem w takich firmach, gdzie analitycy i pierwsza linia
                      supportu byli "zdalnie sterowani" przez Handel i Marketing i próbowali wmówić
                      klientowi, co jest mu potrzebne...wiesz, czym to się kończyło?
                      Pracowałem także w pierwszym polskim CA, które zakończyło przedwcześnie byt, bo
                      ustawa o podpisie elektronicznym została tak napisana aby dobrze urządzić
                      kilkuset kolesi (Centrast i okolice),a poza tym mamusia-tepsa nie miała pojęcia
                      co z takim fantem zrobić...bo w TP SA właśnie "badanie rynku" to część
                      marketingu. Tak JEST a tak być NIE POWINNO!
                      • nikodem_73 Re: Jestem analitykiem systemowym i pier.. ten ar 05.01.09, 15:52
                        > Wiesz, ja już pracowałem w takich firmach, gdzie analitycy i pierwsza linia
                        > supportu byli "zdalnie sterowani" przez Handel i Marketing i próbowali wmówić
                        > klientowi, co jest mu potrzebne...wiesz, czym to się kończyło?

                        Domyślam się. Teraz może rozumiesz moją radość z cięć w pewnych działach? Im
                        mniej jest tam ludzi tym mniej głupot będą w stanie wygenerować.

                        > co z takim fantem zrobić...bo w TP SA właśnie "badanie rynku" to część
                        > marketingu. Tak JEST a tak być NIE POWINNO!

                        Nie powinno, ale jest. Od początku nie odnoszę się do stanu idealnego, tylko
                        faktycznego.
    • sselrats Hi-tech się odchudza 05.01.09, 01:00
      To wszystko pestka. Jak Franek, wlasciciel firmy "Franek Kopanie
      Rowow" zwolni jedynego pracownika, Jozka, ktory te rowy kopie, to
      jest 100% redukcji zatrudnienia!
    • Gość: check107 Hi-tech się odchudza IP: 151.193.120.* 05.01.09, 11:53
      Kryzys?? ot, dobra okazja do przewietrzenia kadr, jak ktos to juz napisal.
    • Gość: Ja Hi-tech się odchudza IP: *.autocom.pl 05.01.09, 15:20
      Od razu zaznaczam,ze jestem zwyklym uzytkwonikiem komputera,znam sie
      na nim o tyle o ile.

      Wydaje mi się,ze branza komputerowa utonie we wlasnym samozachwycie
      i czesciowo padnie.

      Dla mnie takim przykladem jest tworzenie stron www i robienie z tego
      jakiejś magii.Programisci tworzą i oferuję firmom nieamowite strony
      internetowe,z flashem,tysiącem skryptów badajacych internaute,z
      wszystkimi wodotryskami,grafika zajefajna na itd.

      Po czym okazuje sie,ze internauta ma wylaczoną wtyczkę do
      flasha,zablokowane okienka,wolne łącze, a skrypt blokuje mu stronę i
      opuszcza www.
      Moja firma przeszła po kilku latach czarowania nas przez
      informatyków na zwykla stronę w html.Objerzyjcie stronę majkrosoftu,

      prosta,zywkła.Mają najlepszych informatyków na świecie,a strona jak
      przedszkola mojego dziecka.

      Druga sprawa,to gloryfikowanie internetu.Statystyka firmy, w ktorej
      pracuję,pokazuje,ze na stronę wchodzi po prostu bardzo malo
      ludzi.Bardzo malo.Prawie nikt. To duża firma,obroty daj Panie Boże
      każdemu w Nowym Roku,zarobia dużo.Ludzie chrzanią strony
      internetowe.Dla firmy nie ma żadnego znaczenia reklamowego,czy ma
      stronę czy nie.To chrzan informatyków.

      Trzecia spraw,to gownianośc wszystkich programow stworzonych przez
      polskich programistow.Programy,z ktorymi ja jako uzytkwonik mam do
      czynienia.Moze przyklad, w moim mieście byl do wypelnienia formularz
      internetowy, obowiązkowy w pewnej dziedzinie.I programista
      zaplanował adres ul.,nie przewidzial adresu al. jako Aleja.Program
      nie puscił.

      Czwarta sprawa to oficjalne progeamy.Firmy kupują z musu oficjalne
      oprogramowanie,ktore nie psuje sie, nie blokuje jak dawniejsze
      skrakowane piraty.Do legalnego programu wystarczy zwykła pani Zosia
      w biurze.Masz oficjalnego antywirusa,robi automatycznie aktualizację
      danych,ty nie martwisz sie niczym.Kolejny pracownik odpada.


      Piata sprawa to zarobki.Byle absolwent po studiach
      informatycznych,kolejny z dziesiątek tysięcy mgr inż
      informatyki,żada na wejsciu 5000 i jest to jego dopiero pierwsze
      slowo.Gie umie,ale wymagania ma.Tworzy fikcję,sam tworzy problemy
      komputerowe,aby mogl je naprawiać i udawać,ze jest potrzebny.


      szósta sprawa to uczlenie,tworzą coraz więcej kierunków
      informatycznych,niedługo będzie jak z zarządzaniem.

      Sióma sprawa to narybek.
      Do firm wejdzie teraz pokolenie szczeniaków znających się na
      komputerze od przedszkola.Po studiach roznych,zwyklych,ale
      siedzących w kompie od małego.Licealisci, po technikach,po
      zawodókach.Coraz wiecej ludzi bedzie sie znalo na kompie i to
      swietnie.Młodziez jest niesamowita,zaryzykuję twierdznie,z
      eabsolwent studiow informatycznych umie tyle samo po 5 latach, co
      umial przed podjęciem studiów.

      Na placu boju pozostaną tylko prawdziwi
      programiści,fachowcy,zagraniczni. Oni stworza program i to bedzie
      elita.Program się kupi i zapłaci im.
      reszta informatyków w firmach będzie jak palacz kotłowy,do
      wrzucania wegla do pieca i patrzneia,czy się dobrze pali i czy
      termometr pokazuje ciepło.Za małe pieniądze.



      • Gość: x~user Re: Hi-tech się odchudza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.09, 16:57
        >.Programisci tworzą i oferuję firmom nieamowite strony
        > internetowe

        Strona internetowa to kwestia stworzenia layoutu, grafik, loga, dobrania
        kolorów, a nie wymyślania algorytmów. Tym nie zajmują się programiści tylko
        graficy komputerowi.

        > Objerzyjcie stronę majkrosoftu,
        > prosta,zywkła.Mają najlepszych informatyków na świecie,a strona jak
        > przedszkola mojego dziecka.

        Microsoft.com to świetnie zrobiona strona. Co do przedszkola to niestety żadnego
        w kraju nie byłoby stać nawet na 1/50 takiej.

        > Druga sprawa,to gloryfikowanie internetu.

        Fakt, internet to już przeżytek :) Teraz reklamy w radiu są na topie no i słupy
        z ogłoszeniami.

        > Byle absolwent po studiach
        > informatycznych,kolejny z dziesiątek tysięcy mgr inż
        > informatyki,żada na wejsciu 5000 i jest to jego dopiero pierwsze
        > slowo

        Mylisz się, ~5000 brutto, czyli 3500 do ręki to ŚREDNIA pensja programisty w
        Polsce. Początkujący jeżeli coś umie może liczyć na 2500. A lekka praca to
        niestety nie jest.

        > Sióma sprawa to narybek.
        > Do firm wejdzie teraz pokolenie szczeniaków znających się na
        > komputerze od przedszkola.Po studiach roznych,zwyklych,ale
        > siedzących w kompie od małego.Licealisci, po technikach,po
        > zawodókach.Coraz wiecej ludzi bedzie sie znalo na kompie i to
        > swietnie.Młodziez jest niesamowita

        Niestety, jeżeli ich poziom wiedzy robi na tobie takie wrażenie to współczuję :)
        ale masz duuuuuużo do nadrobienia.
        • Gość: Ja Re: Hi-tech się odchudza IP: *.autocom.pl 05.01.09, 18:59
          Gość portalu: x~user napisał(a):

          > Niestety, jeżeli ich poziom wiedzy robi na tobie takie wrażenie to
          współczuję :
          > )
          > ale masz duuuuuużo do nadrobienia.


          Nadchodzi pokolenie dzieci-komputerów. Głupi niech zamyka oczy,mądry
          niech to wykorzysta.

          • nikodem_73 Re: Hi-tech się odchudza 05.01.09, 21:19
            Oczywiście. :> Tak samo jak 20 lat temu pojawiło się pokolenie dzieci-samochodów
            :> To, że ktoś potrafi biegle POSŁUGIWAĆ się komputerem nie oznacza, że będzie
            potrafił go oprogramować. Do tego potrzebna jest umiejętność analitycznego
            myślenia (przynajmniej odrobina), a to niekoniecznie idzie w parze z ilością
            punktów w grach czy ilością dokonanych reinstalacji Windows. Rozumiem, że nie
            widzisz różnicy pomiędzy poczynaniami 15tolatka, a gościa, który pisze program -
            uwierz na słowo - oni nie robią tego samego.
            • mam.problem Re: Hi-tech się odchudza 05.01.09, 21:29
              nikodem_73 napisał:

              > nie
              > widzisz różnicy pomiędzy poczynaniami 15tolatka, a gościa, który pisze program
              > -
              > uwierz na słowo - oni nie robią tego samego.

              przeciez napisal na poczatku, ze jest uzytkownikiem komputera:)
              • Gość: Ja Re: Hi-tech się odchudza IP: *.autocom.pl 05.01.09, 21:59
                > nikodem_73 napisał:

                > > widzisz różnicy pomiędzy poczynaniami 15tolatka, a gościa, który
                pisze program - uwierz na słowo - oni nie robią tego samego.


                Co mam na myśli.
                Dla przecietnego doroslego czlowiek, ktory tworzy www i ją gdzies
                tam umieszcza jest jak jakiś Bóg. Przychodzi taki geniusz,wrzuca w
                minutę skrypt Mikołaja na saniach, poserfuje sobie gratis dwie
                godziny i kasuje 400 zł za uaktualnienie strony.


                A taki szczyl pierwsze co robi, to wchodzi na kod zródłowy, zeby
                zobaczyć, skąd strona jest zerżnieta,a jak jest zablokowany, to
                sciaga wtyczkę i tak wchodzi.Szczyl jest w stanie stworzyć dowolna
                strone sciagając fragmenty innych stron.

                Kolejny argument,mlodzi obsługują programy intuicyjnie. Stworz
                dowolny program, ja bede się uczyć obslugi kilka dni i nauczę sie
                tylko troche. Szczyl wejdzie, pyknie w klawiaturkę i już wie, co i
                jak, potrzebuje paru chwil. Dziewuchy też smigają na komputerach.

                Jak szczyle wejdą w przyszłości do firm, dospiewaj sobie dalej, co
                bedzie.Szczyle zniszą aureolę tajemniczości,co to jeszcze jest wokół
                spraw informatycznych


                A co do wspaniej elity konczącej studia informatyczne.Na pewno
                najlepsi,co to się uczą,mają stypendia naukowe, na pewno duzo
                potrafią. reszta braci studenckiej, jak to studenci, byle przejsc
                zaliczenie,potem popić, pobawic się, same drugie terminy, goowno
                umieją.


                mam.problem napisał:
                > przeciez napisal na poczatku, ze jest uzytkownikiem komputera:)


                Jasne,zwykłym,ale to uzytkownik ma kasę i kupuje, wy nam słuzycie. I
                jak przestaniemy kupowac wasze tzw. owoce pracy, to adieu Fruziu
                będzie :)))



                • nikodem_73 Re: Hi-tech się odchudza 05.01.09, 23:03
                  > Dla przecietnego doroslego czlowiek, ktory tworzy www i ją gdzies
                  > tam umieszcza jest jak jakiś Bóg[...]

                  Ale nim nie jest. To tylko dzieciak, który nauczył się dobrze obsługi. Sądzisz,
                  że z faktu, że 15latka jest w stanie wysłać 30 smsów w ciągu minuty można
                  wnioskować, że będzie świetna w projektowaniu komórek?

                  > Przychodzi taki geniusz,wrzuca w
                  > minutę skrypt Mikołaja na saniach, poserfuje sobie gratis dwie
                  > godziny i kasuje 400 zł za uaktualnienie strony.

                  No i dobrze. Za umiejętności się płaci! Nie rozumiem o co Ci chodzi - przecież
                  skoro to takie nic to zrób to sam. To tak samo jakbyś złorzeczył wcześniej
                  wymienionej 15latce, że dostała 1000 zł za wysłanie 30 smsów. Jeśli umiesz
                  zrobić to co on, zrób to za 300 zł.

                  Był swego taki szmonces.

                  Jaśnie panu hrabia Wielowieyskiemu podczas podróży zepsuł się automobil. Traf
                  chciał, że w okolicy żył sobie Mosze, który stwierdził, że ów automobil naprawi.
                  Wziął w ręce pięciokilowy młot pieprznął w silnik i... automobil zaczął działać.
                  Jaśnie pan postanowił zapłacić za naprawę. Mosze zażyczył sobie 20 złotych.
                  - JAK TO?! 20 zł! Proszę o szczegółowy rachunek! - zdenerwował się jaśnie pan.
                  - Proszę bardzo - odparł Mosze - Uderzenie młotkiem - 1 zł. Wiedziałem gdzie -
                  19 zł.

                  Nie wiem - masz żal do młodych, że uczą się nowinek szybciej od Ciebie? To
                  naturalna kolej rzeczy. Za 20-parę lat sam będę w przededniu emerytury. Jestem
                  pewien, że do tego czasu pojawi się ktoś młodszy, kto będzie w stanie wykonać
                  moją obecną pracę szybciej i sprawniej. Jedyną przewagę jaką mam to
                  doświadczenie i zaufanie klientów. Bo niestety w pewnym momencie zdolności
                  manualne (uderzenie młotkiem) są mniej warte niż doświadczenie (wiedziałem gdzie).

                  > Kolejny argument,mlodzi obsługują programy intuicyjnie. Stworz
                  > dowolny program, ja bede się uczyć obslugi kilka dni i nauczę sie
                  > tylko troche.

                  Aby szczyl mógł posługiwać się programami intuicyjnie to wielu innych ludzi musi
                  je najpierw poprawnie zaprojektować. Programy to nie "dar niebios" tylko produkt
                  rąk człowieka i tak samo jak telefony, wideo, telewizory, samochody - mają
                  oferować jak najwięcej możliwości przy możliwie jak najprostszej obsłudze.

                  > A co do wspaniej elity konczącej studia informatyczne.Na pewno
                  > najlepsi,co to się uczą,mają stypendia naukowe, na pewno duzo
                  > potrafią. reszta braci studenckiej, jak to studenci, byle przejsc
                  > zaliczenie,potem popić, pobawic się, same drugie terminy, goowno
                  > umieją.

                  Muszę Cię zmartwić - ci najlepsi też na ogół niewiele umieją.

                  > Jasne,zwykłym,ale to uzytkownik ma kasę i kupuje, wy nam słuzycie. I
                  > jak przestaniemy kupowac wasze tzw. owoce pracy, to adieu Fruziu
                  > będzie :)))

                  Tu też muszę Cię zmartwić. Większość efektów pracy informatyków nie kupujesz Ty,
                  ale Twój bank, operator sieci komórkowej, producent samochodu, a nawet Twój
                  urząd skarbowy :> Na rynku programów "dla ludności" jest miejsce dla naprawdę
                  niewielu producentów.
                  • Gość: Ja Re: Hi-tech się odchudza IP: *.autocom.pl 05.01.09, 23:25
                    Ale nie mowię o absolutnej elicie programistów,ich podziwiam.
                    Mowię o calej rzeszy informatyków,którzy na razie są potrzebni,bo
                    ludzie sie nie znają na komputerach.

                    Ale elita jest wąska,reszta to popłuczyny po elicie

                    Przykład z programem antywirusowym i panią zosią, któregoś z Was to
                    strasznie ruszyło. Na tym polega ułatwianie życia, że pani zosia juz
                    umie wlozyc CD do komp., nacisnąć instaluj i potem już nie ma
                    wirusów.
                    A 5 lat temu firmy wzywały ludzi do czyszczenia komputerów.

                    Kiedy wynaleziono maszynę parową, to też wielu było przeciw

                    Nie można sterowac masami


                    Firmy nauczą sie też pisac porządnie umowy o pracę. Przykłąd od
                    znajomego. Informatyk odszedł z firmy, zabrał ze sobą cała
                    dokumentację,specjalnie zostawił jakś syf w programie. Maszyna warta
                    około pól miliona zł nie działa.
                    Ale ta i inne firmy nauczą się załatwiać taką sprawę wczesniej,
                    zabezpieczą się prawnie. Znajomy zapłacił frycowe, za naiwność,za
                    brak nadzoru, z abrak porpawnie sformułowanje umowy o prace musiał
                    sprowadzić fachurę wysokiej klasy.

                    Już parę znajomych firm uwzględniło jego doświadczenia.

                    Człowiek uczy sie na bledach, ale inteligentny szybko









                    • mam.problem Re: Hi-tech się odchudza 05.01.09, 23:50
                      Gość portalu: Ja napisał(a):

                      > Ale nie mowię o absolutnej elicie programistów,ich podziwiam.
                      > Mowię o calej rzeszy informatyków,którzy na razie są potrzebni,bo
                      > ludzie sie nie znają na komputerach.
                      > Ale elita jest wąska,reszta to popłuczyny po elicie

                      Przepraszam za przyklad, ale nie mam zamiaru nikogo obrazic itd.
                      To tak jakby nazwac lekarzami wszystkie osoby pracujace w szpitalu:
                      specjalistow, pielegniarki, polozne, salowe itd. Albo gonca sadowego (osoba
                      pracujaca przy kancelarii adwokackiej) adwokatem.

                      > Przykład z programem antywirusowym i panią zosią, któregoś z Was to
                      > strasznie ruszyło. Na tym polega ułatwianie życia, że pani zosia juz
                      > umie wlozyc CD do komp., nacisnąć instaluj i potem już nie ma
                      > wirusów.
                      > A 5 lat temu firmy wzywały ludzi do czyszczenia komputerów.

                      To nie jest zadanie/praca informatykow!

                      > Już parę znajomych firm uwzględniło jego doświadczenia.
                      > Człowiek uczy sie na bledach, ale inteligentny szybko

                      Nie znam sprawy, ale moze po prostu nie docenionio odpowiednio ($) umiejetnosci
                      informatyka ?
                      • nikodem_73 Re: Hi-tech się odchudza 05.01.09, 23:58
                        > Przepraszam za przyklad, ale nie mam zamiaru nikogo obrazic itd.
                        > To tak jakby nazwac lekarzami wszystkie osoby pracujace w szpitalu:
                        > specjalistow, pielegniarki, polozne, salowe itd. Albo gonca sadowego (osoba
                        > pracujaca przy kancelarii adwokackiej) adwokatem.

                        Ależ tak! Dla BARDZO wielu ludzi "pan informatyk" co umie podłączyć drukarkę to
                        w zasadzie niczym się nie różni od programisty niskopoziomowego robiącego w
                        embeeded.

                        > To nie jest zadanie/praca informatykow!

                        Zgadza się. I tego większość też nie rozumie :)

                        > Nie znam sprawy, ale moze po prostu nie docenionio odpowiednio ($) umiejetnosci
                        > informatyka ?

                        Też tak sądzę. Choć swoją drogą takie zachowanie uważam za wyjątkowo szczeniackie.
                    • nikodem_73 Re: Hi-tech się odchudza 05.01.09, 23:54
                      > Ale nie mowię o absolutnej elicie programistów,ich podziwiam.
                      > Mowię o calej rzeszy informatyków,którzy na razie są potrzebni,bo
                      > ludzie sie nie znają na komputerach.

                      Och! Czyli chodzi Ci o "panów informatyków"? Takich co to "pani Zosi" komputer
                      "naprawią" żeby znowu można było małymi literami pisać ZAMIAST TYLKO DUŻYMI?
                      Jeśli tak to masz rację - to gatunek na wymarciu. Coś jak zecerzy (albo korekta
                      w GW ;))

                      > Ale elita jest wąska,reszta to popłuczyny po elicie

                      Owa "elita" (wcale nie czuję się elitarny, choć istnieje niezerowe
                      prawdopodobieństwo, że korzystasz z czegoś w tworzenie czego miałem swój wkład)
                      wbrew pozorom nie jest taka wąska. Naprawdę jest spora grupa ludzi, która po
                      prostu robi rzeczy użyteczne (no a przynajmniej kupowane ;)) i oni nie mają się
                      czym martwić. W moim wypadku kryzys oznacza, że w tym roku pojadę na urlop. HA!

                      > Już parę znajomych firm uwzględniło jego doświadczenia.

                      Wybacz szczerość, ale takie zjawiska (jeśli to Cię pocieszy dość powszechne)
                      świadczą właśnie o kompletnym niezrozumieniu czym jest WIEDZA. A taki koleś taką
                      wiedzę MA. Jestem przekonany, że ów informatyk nie zrobił tego co zrobił bez
                      powodu. Nikt nie pali mostów dla kaprysu (no chyba, że jest idiotą).
                      Obwarowywanie umów klauzulami jest jakimś rozwiązaniem - pytanie tylko, czy ów
                      znajomy znajdzie kogoś kto mu taką umowę podpisze.
                      • Gość: Ja Re: Hi-tech się odchudza IP: *.autocom.pl 06.01.09, 01:10
                        nikodem_73 napisał:
                        > Wybacz szczerość, ale takie zjawiska (jeśli to Cię pocieszy dość
                        powszechne)
                        > świadczą właśnie o kompletnym niezrozumieniu czym jest WIEDZA. A
                        taki koleś taką wiedzę MA.



                        Ciesze sie, ze zgadzasz się ze mną.

                        Znajomy zapłacił frycowe, bo się na tym nie zna. Bo jest stary i dla
                        niego komputer, program, wchodzenie gdzies głębiej do programu,
                        zmiany czegokolwiek to czarna magia.

                        A za kilka lat właściciel/dyrektor/szef to bedzie czlowiek, co
                        siedząc na nocniku już bawil się komputerem, się nie boi, sie szybko
                        zorientuje, się tym interesuje.
                        Nie mowie o tworzeniu czegos od zera, tylko normalnym uzytkowaniu
                        kompuetrów i programow do nich. Umiesz wlaczyć pralkę? Ustawić sobie
                        poprawnie pranko jak zony nie ma? Umiesz. Umiesz nastawić budzenie
                        w komórce? Umiesz.


                        nikodem_73 napisał:
                        >Tu też muszę Cię zmartwić. Większość efektów pracy informatyków nie
                        kupujesz Ty,
                        ale Twój bank,


                        Niezupełnie, rynek jest ZAWSZE rynkiem tego, co daje zarobić,
                        posrednio lub bezposrednio

                        Podam przykład. Jak zaczynal sie internet, mialem konto na onecie,
                        wtedy friko2 czy jakos tak. Korzystalem z onetu ileś lat. I nagle
                        okazalo sie, ze informatycy z onetu wiedza lepiej.
                        Zrobili male konta do 10 mega, aby chronić mnie i innych klientow
                        przed bombami. Zrobili ochrone przed wszelkimi zalacznikami,
                        podejrzewając kazdy zalacznik o niecne zamairy, onet wyswietlał
                        jakies dziwne komunikaty. Poczta wysyłana z onetu wykazywala u
                        innych wirusy i ludzie bali się ja otworzyć.

                        ONI wiedzieli lepiej, co jest dla mnie dobre.
                        A wtedy zaczely się zdjecia cyfrowe po kilka mega, trzy zdjęcia
                        zapychały skrzynkę.

                        Olałem onet, przeszedłem na wp. potem interię i gmail. Podobno
                        takich było wiecej :) Interia mnie nie poucza, co jest dla mnie
                        lepsze

                        Klient odchodzi, odchodza pieniążki.

                        Ale i tak cała branża internetowa zawyza statystykę, nieprawdaż?
                        Niedługo nasza klasa będzie miala 40 milionów uzytkowników.


                        Jak Urząd Miasta zamowi jakis program usprawniający życie
                        obywatateom i on jest nieprzyjazny w obsłudze, albo nie daj Boze
                        nie działa. To wtedy mało kto bedzie korzystać z tego cuda.
                        Statystyki wykażą zerowe zyski. Wydano x złotych na ulepszenie, a
                        jest tak samo, dalej kolejki do okienka,dalej dziennikarz lokalnej
                        rpasy opisuje bałagan w urzędzie. W nastepnym roku budżetowym , za
                        dwa lata i za trzy juz nikt nie wyda ani zlotowki na ulepszenie.


                        Rynkiem rządzi klient



                        do: mam.problem

                        Człowieku, co Ty mi tak na Pan ciagle? jestesmy w internecie
                        • nikodem_73 Re: Hi-tech się odchudza 06.01.09, 01:56
                          > Nie mowie o tworzeniu czegos od zera, tylko normalnym uzytkowaniu
                          > kompuetrów i programow do nich. Umiesz wlaczyć pralkę? Ustawić sobie
                          > poprawnie pranko jak zony nie ma? Umiesz. Umiesz nastawić budzenie
                          > w komórce? Umiesz.

                          Tylko widzisz... Aby z komputera móc korzystać jak z komórki (swoją drogą
                          obecnie komórki są bardziej złożone niż komputery 25 lat temu) potrzebni są
                          ludzie. I to oni są informatykami. Ci, którzy zajmują się później eksploatacją
                          to użytkownicy. Oni UŻYTKUJĄ oprogramowanie. Wiesz - z perspektywy tych co
                          TWORZĄ oprogramowanie taki "pan informatyk" niewiele odbiega poziomem od "pani
                          Zosi".

                          > Niezupełnie, rynek jest ZAWSZE rynkiem tego, co daje zarobić,
                          > posrednio lub bezposrednio
                          [... ciach ...]
                          > Klient odchodzi, odchodza pieniążki.

                          Tyle tylko, że Ty korzystasz z tego co piszą owi informatycy nawet o tym nie
                          wiedząc. Wiesz z czego korzysta Twój bank? A operator komórkowy? A urząd
                          skarbowy? itd. itd.

                          Chodzi o to, że tak naprawdę Twoja ewentualna "obraza" na informatyków na
                          niewiele się zda. W Polsce jest może kilka firm produkujących oprogramowanie na
                          rynek masowy (nawet w jednej miałem nieszczęście przez chwilę pracować). Cała
                          reszta żyje z firm. I to nie jest jakiś polski fenomen. Znakomita większość
                          informatyków pracuje nad zleceniami od firm.

                          > Ale i tak cała branża internetowa zawyza statystykę, nieprawdaż?
                          > Niedługo nasza klasa będzie miala 40 milionów uzytkowników.

                          Jest "kłamstwo, obrzydliwe kłamstwo i statystyki".

                          > Jak Urząd Miasta zamowi jakis program usprawniający życie
                          > obywatateom i on jest nieprzyjazny w obsłudze, albo nie daj Boze
                          > nie działa. To wtedy mało kto bedzie korzystać z tego cuda.
                          > Statystyki wykażą zerowe zyski. Wydano x złotych na ulepszenie, a
                          > jest tak samo, dalej kolejki do okienka,dalej dziennikarz lokalnej
                          > rpasy opisuje bałagan w urzędzie. W nastepnym roku budżetowym , za
                          > dwa lata i za trzy juz nikt nie wyda ani zlotowki na ulepszenie.

                          Wybacz, ale uśmiech nie schodzi mi z twarzy. Naprawdę wierzysz w to co piszesz?
                          To pozwól, że Ci wyjaśnię. Tylko się nie denerwuj na mnie - ja żyję z pieniędzy
                          prywatnego biznesu. Po prostu z racji zawodu mniej więcej się orientuję jak to
                          wygląda. Będzie to mała opowieść o wdrożeniu informatycznym w sferze budżetowej...

                          Pewnego dnia pan naczelnik X przeczytał w gazecie jak to firmy się
                          informatyzują. Podjął decyzję "u nas też będzie nowocześnie". Zwołał komisję
                          (która naturalnie policzyła sobie diety za posiedzenie). Komisja już po 16371
                          spotkaniach rozpisała przetarg i wydzieliła zespół projektowy. Zespół po
                          przeglądnięciu 24 ofert wybrał ofertę firmy "Pan Rysiu sp. z o.o.". Co prawda
                          pan Rysiu nie miał referencji, ani nie był najtańszy, ale za to miał tą zaletę,
                          że był szwagrem wujka, przyjaciela naczelnika X (nie do namierzenia przez
                          pismaków). Projekt oszacowano wstępnie na 6 miesięcy i 20 milionów złotych. Już
                          po roku (i zapłaceniu firmie 24 milionów zł /kwotę z przetargu można podnieść o
                          20% bez żadnych konsekwencji/) przystąpiono do pilotażowego wdrożenia. Okazało
                          się to całkowitą katastrofą. Kolejki nie dość, że się nie zmniejszyły to
                          zwiększyły się dziesięciokrotnie, bo urzędnicy zostali przymuszeni do
                          korzystania z owego "dzieła". Naczelnik X tłumaczył to mediom brakiem
                          doświadczenia u pracowników bo dostał ZA MAŁO PIENIĘDZY z budżetu i zabrakło na
                          przeszkolenie. Firma "Pan Rysiu sp. z o.o." naturalnie zrobiła poprawki.
                          Naturalnie oddzielnie płatne. Naturalnie zostało to wpisane w jakąś bzdetną
                          fakturę w stylu "utrzymanie środowiska produkcyjnego", czy coś w ten deseń. W
                          kolejnym roku naczelnik X dostał pieniądze na szkolenia pracowników. Naturalnie
                          szkoliła firma "Pan Rysiu sp. z o.o.", no bo w końcu kto lepiej przeszkoli
                          pracowników? Po 2 latach szkoleń, gdy już nie da się ukryć, że system jest do
                          d*py przychodzą... NOWE WYBORY i naczelnik Y, który w ramach porządków po
                          nieudaczniku X postanawia usunąć system produkcji "Pan Rysiu sp. z o.o." i
                          zastąpić go Nowym, Lepszym Systemem Informatycznym produkcji firmy "Pan Zdzisiu
                          sp. z o.o.". No chyba, że pan Rysiu dogada się z naczelnikiem Y - wtedy straty
                          będą mniejsze bo po 4 latach to ten system nawet jakoś działa. Co prawda zyski
                          są niewielkie, ba w zasadzie zerowe, ale i koszty stosunkowo niskie. A tam
                          jakieś głupie 1-2 miliony rocznie za "utrzymanie, wsparcie i szkolenia". No i
                          można twierdzić, że się informatyzujemy... I tak nikt nie pamięta, że 4 lata
                          temu kolejki były krótsze. Poza tym naczelnik Y od przyszłego roku dostanie
                          pieniądze na nowe etaty dla urzędników aby je skrócić. I tak się to kręci.

                          I uwierz mi - chciałbym aby owa historyjka była wyłącznie moją fantazją (no
                          dobra - kwoty wziąłem z kapelusza - za 20 baniek to się robi już projekty gdzie
                          naczelnik nie ma nic do gadania bo jest za nisko).

                          > Rynkiem rządzi klient

                          Tak. Pod warunkiem, że się go ktokolwiek pyta o zdanie.
                          • Gość: ja Re: Hi-tech się odchudza IP: *.autocom.pl 06.01.09, 02:27
                            nikodem_73 napisał:
                            > się to całkowitą katastrofą. Kolejki nie dość, że się nie
                            zmniejszyły to

                            Czy firma pana rysia zatrudniała polskich informatyków tworzących
                            własny program od podstaw? Ja nic nie insynuuję,ja pytam.
                            • nikodem_73 Re: Hi-tech się odchudza 06.01.09, 12:20
                              Obojętnie. Mógł zatrudnić hindusów co by taniej było.
                              • Gość: Ja Re: Hi-tech się odchudza IP: *.autocom.pl 06.01.09, 20:13
                                Twierdzisz, że jesteś z "tej" branzy.Wysmiewasz produkt innych
                                programistów,czyli gwiazdorsko wywyższasz się.Pan rysio musiał
                                zatrudnic fachowców,bo inaczej nie spełnił by warunków przetargu,coś
                                tam musi sie zgadzać z specyfikacją.
                                Oczywiscie najlepiej ten program zrobiłaby firma pana Nikodema_73,
                                jak mniemam?
                                Każdy polski program byłby zły.Tak mnie -zwykłego człowieka -
                                nauczyli polscy programisci. Amen.








                                • nikodem_73 Re: Hi-tech się odchudza 06.01.09, 21:03
                                  Mój drogi - zaprawdę powiadam Ci - wcale nie uważam się za megagwiazdę. Gdzieś
                                  niżej napisałem dlaczego nie chcą mnie zabierać na rozmowy handlowe :>

                                  Obecnie (od mniej więcej bańki dotcomowej) nie pisze się dobrego oprogramowania
                                  WCALE. I to nie tylko w Polsce, ale na całym świecie. Najlepsze programy są co
                                  najwyżej "mało spaprane". I zapewniam Cię, że sam jedynie się staram, aby to co
                                  robię było jak najmniej popsute. Tylko tyle. Żeby było śmieszniej dzięki różnym
                                  tworom pojawiającym się na rynku to wystarcza aby uchodzić za fachowca. Teraz
                                  liczy się "time to market". Program ma pojawić się w sprzedaży jak najszybciej.
                                  Niekoniecznie musi być sprawny.

                                  A firma w której obecnie pracuję nie startuje w przetargach dla budżetu - nie
                                  nasza branża, a z panem Rysiem i tak byśmy przegrali nawet gdyby nie był
                                  znajomym naczelnika - bylibyśmy drożsi na wstępie.
                • mam.problem Re: Hi-tech się odchudza 05.01.09, 23:36
                  Gość portalu: Ja napisał(a):


                  > Co mam na myśli.
                  > Dla przecietnego doroslego czlowiek, ktory tworzy www i ją gdzies
                  > tam umieszcza jest jak jakiś Bóg. Przychodzi taki geniusz,wrzuca w
                  > minutę skrypt Mikołaja na saniach, poserfuje sobie gratis dwie
                  > godziny i kasuje 400 zł za uaktualnienie strony.

                  400zl/dziennie przez caly miesiac ?:)

                  > A taki szczyl pierwsze co robi, to wchodzi na kod zródłowy, zeby
                  > zobaczyć, skąd strona jest zerżnieta,a jak jest zablokowany, to
                  > sciaga wtyczkę i tak wchodzi.Szczyl jest w stanie stworzyć dowolna
                  > strone sciagając fragmenty innych stron.

                  I... ?

                  > Jak szczyle wejdą w przyszłości do firm, dospiewaj sobie dalej, co
                  > bedzie.Szczyle zniszą aureolę tajemniczości,co to jeszcze jest wokół
                  > spraw informatycznych

                  I taki jeden z drugim zrobia siec w calym biurowcu na planet'ach ;)
                  Odnosze wrazenie, ze ta cala aureola to wg Pana tworzenie(kopiowanie) stron www,
                  obsluga programow i naprawianie komputera :) Jesli tak to niech peka.

                  > A co do wspaniej elity konczącej studia informatyczne.Na pewno
                  > najlepsi,co to się uczą,mają stypendia naukowe, na pewno duzo
                  > potrafią. reszta braci studenckiej, jak to studenci, byle przejsc
                  > zaliczenie,potem popić, pobawic się, same drugie terminy, goowno
                  > umieją.

                  Guzik prawda. Najlepsi zostana na uczelni lub naukowa powiaza swoja przyszlosc.
                  Srednia (czyste cyfry) nie sa rownoznaczne umiejetnoscia. Ba, czesto na studiach
                  informatycznych jest tak, ze osoby pracujace mniej poswiecaja uwagi studiom.

                  > jak przestaniemy kupowac wasze tzw. owoce pracy, to adieu Fruziu
                  > będzie :)))

                  Kupuj WacPan - mysle, ze mediamarkt sie ucieszy :)
                  Proponuje tylko sie rozejrzec wokol siebie - troche tej elektroniki jest,
                  pomijajac kwestie hardware to ktos cos tam tez wklepal :P No, ale przeciez moze
                  Pan skopiowac sam firmware :)
                  • nikodem_73 Re: Hi-tech się odchudza 06.01.09, 00:09
                    > Guzik prawda. Najlepsi zostana na uczelni lub naukowa powiaza swoja przyszlosc.

                    Bull..Kehem...shit. Powiedz mi - ile zarabia (w Polsce) doktorant? Najlepsi,
                    owszem, często kontynuują pracę naukową. Np. w USA. Paru moich kumpli z roku
                    obecnie wykłada za Atlantykiem.

                    > Srednia (czyste cyfry) nie sa rownoznaczne umiejetnoscia. Ba, czesto na studiac
                    > h
                    > informatycznych jest tak, ze osoby pracujace mniej poswiecaja uwagi studiom.

                    Nom. Bo niestety, ale studia informatyczne w Polsce produkują cztery grupy
                    absolwentów:
                    - brylanty - ludzie, z głową i wyobraźnią, którzy zaraz po otrzymaniu dyplomu (a
                    czasem nawet wcześniej) wyjeżdżają za granicę aby już nigdy nie powrócić.
                    - magistrów-teoretyków z bdb na dyplomie, którym strach powierzyć coś bardziej
                    złożonego niż obsługa telefonu
                    - (czasem nawet nie)magistrów-praktyków, którzy w najlepszym wypadku mają na
                    dyplomie db, ale za to w momencie ukończenia studiów mają praktykę
                    - magistrów-"jestem-magister-dajcie-mi-piątaka-na-rękę" - takie "nic nie umiem i
                    nic nie wiem jestem matoł bity w ciemię, ale informa to wypas, w kłeja jestem
                    najlepszy na roku, chcę dużo kasy, służbowy samochód, laptopa i komórę"
                    (od wymienionych grup są wyjątki)
          • Gość: wah Re: Hi-tech się odchudza IP: *.multimo.gtsenergis.pl 05.01.09, 21:47
            wiedza dzieci neostrady może zaimponować tylko takiemu laikowi jak ty,
            ilość wyklikanych godzin w internecie o niczym nie świadczy
      • mam.problem Re: Hi-tech się odchudza 05.01.09, 21:27
        Gość portalu: Ja napisał(a):

        > Dla mnie takim przykladem jest tworzenie stron www i robienie z tego
        > jakiejś magii.Programisci tworzą i oferuję firmom nieamowite strony
        > internetowe,z flashem,tysiącem skryptów badajacych internaute,z
        > wszystkimi wodotryskami,grafika zajefajna na itd.

        Tak jak juz ktos Panu napisal - to nie jest rola informatyka. To caly zespol
        kreuje "wizerunek w wirtualu".

        > Po czym okazuje sie,ze internauta ma wylaczoną wtyczkę do
        > flasha,zablokowane okienka,wolne łącze, a skrypt blokuje mu stronę i
        > opuszcza www.
        > Moja firma przeszła po kilku latach czarowania nas przez
        > informatyków na zwykla stronę w html.Objerzyjcie stronę majkrosoftu,
        >
        > prosta,zywkła.Mają najlepszych informatyków na świecie,a strona jak
        > przedszkola mojego dziecka.

        Zalezy do czego strona ma sluzyc. Jesli to ma byc wizytowka firmy to wystarczy
        html czy ew. php. Ale na tym sie swiat nie konczy.

        > Druga sprawa,to gloryfikowanie internetu.Statystyka firmy, w ktorej
        > pracuję,pokazuje,ze na stronę wchodzi po prostu bardzo malo
        > ludzi.Bardzo malo.Prawie nikt. To duża firma,obroty daj Panie Boże
        > każdemu w Nowym Roku,zarobia dużo.Ludzie chrzanią strony
        > internetowe.Dla firmy nie ma żadnego znaczenia reklamowego,czy ma
        > stronę czy nie.To chrzan informatyków.

        Zaprzecza Pan piszac o pokoleniu "szczeniakow" powyzszemu tekstowi. Ja (mam
        21lat) nie wyobrazam sobie niektorych podstawowych czynnosci bez internetu -
        sprawdzenie pkp/mpk , znalezienie telefonu, kontakt z firma(zadanie pytania)
        itd. itp.

        > Trzecia spraw,to gownianośc wszystkich programow stworzonych przez
        > polskich programistow.Programy,z ktorymi ja jako uzytkwonik mam do
        > czynienia.Moze przyklad, w moim mieście byl do wypelnienia formularz
        > internetowy, obowiązkowy w pewnej dziedzinie.I programista
        > zaplanował adres ul.,nie przewidzial adresu al. jako Aleja.Program
        > nie puscił.

        Nie mozna generalizowac. Dobry program jest idiotoodporny i to pochlania
        relatywnie najwiecej czasu przy jego tworzeniu.

        > Czwarta sprawa to oficjalne progeamy.Firmy kupują z musu oficjalne
        > oprogramowanie,ktore nie psuje sie, nie blokuje jak dawniejsze
        > skrakowane piraty.Do legalnego programu wystarczy zwykła pani Zosia
        > w biurze.Masz oficjalnego antywirusa,robi automatycznie aktualizację
        > danych,ty nie martwisz sie niczym.Kolejny pracownik odpada.

        Chetnie zobacze pania Zosie instalujaca antywirusa. Nie przejdzie.

        > szósta sprawa to uczlenie,tworzą coraz więcej kierunków
        > informatycznych,niedługo będzie jak z zarządzaniem.

        > eabsolwent studiow informatycznych umie tyle samo po 5 latach, co
        > umial przed podjęciem studiów.

        Tak ogolnie myli Pan dwa pojecia - technik informatyk a informatyk. Zasadnicza
        roznica

        > Na placu boju pozostaną tylko prawdziwi
        > programiści,fachowcy,zagraniczni. Oni stworza program i to bedzie
        > elita.Program się kupi i zapłaci im.

        Powazny blad w rozumowaniu. Programu nie da sie kupic i odseparowac od osoby
        znajacej jego mechanizm. Zawsze jest potrzeba udoskonalenia, dodania nowych
        opcji itd.

        > reszta informatyków w firmach będzie jak palacz kotłowy,do
        > wrzucania wegla do pieca i patrzneia,czy się dobrze pali i czy
        > termometr pokazuje ciepło.Za małe pieniądze.

        TECHNIKOW INFORMATYKOW po technikum/liceum i papierze!

      • Gość: kalesin Re: Hi-tech się odchudza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.09, 22:16
        "Dla mnie takim przykladem jest tworzenie stron www i robienie z tego
        jakiejś magii.Programisci tworzą i oferuję firmom nieamowite strony
        internetowe,z flashem,tysiącem skryptów badajacych internaute,z
        wszystkimi wodotryskami,grafika zajefajna na itd."
        Mnie też bardzo denerwuje pakowanie na stronę www wszelkich wodotrysków tylko
        spowalniających działanie i utrudniających dostęp do informacji. Zwłaszcza
        wkurza mnie JS, wykonałem jakieś kilkadziesiąt stronek ale go nie używam i
        uważam że tego powinni zabronić ;-). Podejrzewam jednak że dużo w tym winy małej
        świadomości zamawiających strony, każdy chce mieć najbardziej "wypasioną" a nie
        dba o optymalizację.
        "Statystyka firmy, w ktorej
        > pracuję,pokazuje,ze na stronę wchodzi po prostu bardzo malo
        > ludzi.Bardzo malo.Prawie nikt. To duża firma,obroty daj Panie Boże
        > każdemu w Nowym Roku,zarobia dużo.Ludzie chrzanią strony
        > internetowe.Dla firmy nie ma żadnego znaczenia reklamowego,czy ma..."
        Możliwe że twoja firma działa w branży w której strona nie bardzo się przydaje a
        może jeszcze dużo w temacie trzeba zrobić. Zrobić stronę to za mało. Klienci
        sami jej nie znajdą jeśli nie będzie widoczna w wyszukiwarkach.
        "Do firm wejdzie teraz pokolenie szczeniaków znających się na
        > komputerze od przedszkola.Po studiach roznych,zwyklych,ale
        > siedzących w kompie od małego.Licealisci, po technikach,po
        > zawodókach.Coraz wiecej ludzi bedzie sie znalo na kompie i to
        > swietnie..."
        Nasza klasa, gry, obsługa MS Office nie zrobią z nikogo informatyka.
        "Na placu boju pozostaną tylko prawdziwi programiści,fachowcy,zagraniczni."
        To ciekawe jak to jest że nasi informatycy zajmują czołowe miejsca w konkursach
        a potem tworzą takie g...o warte programy, sądzę raczej że nie w braku
        fachowości jest problem.


      • Gość: marek Re: Hi-tech się odchudza IP: *.chello.pl 05.01.09, 22:22
        > Od razu zaznaczam,ze jestem zwyklym uzytkwonikiem komputera,znam
        >sie na nim o tyle o ile.

        To po co piszesz na forum te głupoty? Każde zdanie, ktore napisales,
        to stek bzdur.
        Tak jak ktoś zwrocil uwage:
        -stron-wizytowek nie robia prawdziwi programisci tylko grafik,
        webdeveloper
        -strona MS jest zrobiona przyzwoicie, zapewne pracowal na nia sztab
        specow od web-usability, grafikow, programistow etc.
        -zarobki to kwestia podazy i popytu, a nie widzimisie programisty.
        Jak placa 5k dobremu swiezakowi to czemu mialby tyle nie brac.
        -"Do firm wejdzie teraz pokolenie szczeniaków znających się na
        komputerze od przedszkola" - co z tego skoro te "szczeniaki" do
        matematyki sie nie garna - widac to po liczbie chetnych na kierunki
        scisle. A matematyka to sedno informatyki. Bez gruntownej wiedzy
        informatycznej i matematycznej mozna co najwyzej wymieniac tusz w
        drukarce za 1200 brutto.

        Prawda jest taka, ze informatyzacja to proces nieunikniony, systemy
        informatyczne staja sie coraz bardziej zlozone, wiec praca dla
        prawdziwych specjalistow bedzie zawsze. A to co jest teraz w
        polskich urzedach i firmach to czesto drobny procent docelowej
        informatyzacji. Np. glupie latanie z kwitkami miedzy kilkoma
        urzedami zeby zalatwic drobna sprawe - to wszystko mozna by zrobic
        jednym kliknieciem myszki.
        • nikodem_73 Re: Hi-tech się odchudza 05.01.09, 23:32
          Po pierwsze - nie obrażaj jeśli NAPRAWDĘ nie musisz.

          Po drugie w branży jest sporo, naprawdę niezłych ludzi, którzy matematykę to
          mają opanowaną na poziomie Excela (analityk naprawdę może być nogą z matmy jeśli
          ma tylko duże skilsy interpersonalne i potrafi myśleć). I gwarantuję Ci, że
          analityk zarabia więcej niż 1200 brutto.

          Po trzecie - systemy informatyczne stają się coraz bardziej złożone, bo liczy
          się "time-to-market". Nie ma czasu na tworzenie arcydzieł. Jak się program
          skompiluje to już jest dobrze, jak uruchomi i nie bluzgnie błędami w ciągu
          pierwszych 30 sekund to już sukces. Teraz nikt nie pisze programów "na miarę".
          Robi się "uniwersalne" twory, które później się przycina (teoretycznie) na
          potrzeby klienta. Ich złożoność też często jest winą jakiś koszmarnych zaszłości
          i błędów projektowych popełnionych dziesiątki lat wcześniej.

          Po czwarte - problemem jest to, że trzeba w ogóle latać po urzędach, a nie to,
          że nie można tego "załatwić" jednym kliknięciem. Gdyby urzędy zinformatyzować to
          nie bój nic - urzędnicy wymyśliliby nowe procedury, które wymagałyby i tak
          większego nakładu pracy. Przykład? e-PIT - możesz złożyć zeznanie podatkowe
          przez Internet. Musisz mieć tylko podpis kwalifikowany (wycieczka w jedno
          miejsce), urządzonko za circa about 200-300 zł (w drugie miejsce /no jak masz
          szczęście to ci z podpisem sprzedadzą) i PISEMNĄ ZGODĘ NACZELNIKA URZĘDU
          SKARBOWEGO. Dziękuję.
    • Gość: elohim Hi-tech się odchudza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.09, 15:50
      I dobrze - mówie to z odpowiedzialnością - jako informatyk-
      programista.

      Kryzys zweryfikuje wiele - budowlańców (ponoć samych świetnych),
      doradców finansowych (ponoć wspaniałych), księgowych(ponoć wszędzie
      niezbędnych) i informatyków(których ponoć w Polsce ciągle brakuje).

      Odnosząc się zaś do wypowiedzi przedmówców - mają rację - dramat IT
      zaczął się gdy zaczęto wciskać klientom towar, zamiast odpowiadać na
      ich potrzeby.
      • nikodem_73 Re: Hi-tech się odchudza 05.01.09, 15:55
        A bo widzisz - wielu uwierzyło, że "potrzeby należy kreować" :> (hmmm... pewnie
        dlatego nie chcą mnie zabierać na rozmowy handlowe. Kiepsko wytłumaczyć
        klientowi co autor chciał powiedzieć przez "to k*pa g*wna, której bym nie
        dotknął nawet długim kijem gdyby mi za to nie płacili" ;))
    • Gość: angrusz No i dobrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.09, 21:51


      Niech poczują co to być niebezpiecznym .
      • Gość: angrusz Re: No i dobrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.09, 21:53


        I niech poczują co to być niepotrzebnym ,
    • Gość: TomekM. Re: Hi-tech się odchudza IP: *.centertel.pl 06.01.09, 00:06
      No i b. dobrze! Każdy twór odchudzony funkcjonuje lepiej niż nadęty, ociężały
      kolos na drewnianych nogach.

      U mnie w robocie (adm. publ.) połowę tzw. Informatyków można byłoby wyrzucic od
      razu. Lenie i nieuki po jakiś Wyższych Szkołach im. JakiegośTam. Ale siedzą,
      dłubią w nosie, udają bardzo zapracowanych i włażą w du.ę Kierownictwu przy
      każdej okazji.

      Zastanawia mnie tylko rozwój sytuacji. Czy Dyrekcja IT wywali najpierw tych
      pseudo-Informatyków, czy - bądź co bądź ale drogich w kosztach - specjalistów?!
    • cyklista Programowanie to nie hi-tech 07.01.09, 20:32
      Z rozwoju dyskusji mogłoby wynikać, że to co robią programiści to hi-tech.
      Czasami w hi-techu programistów się zatrudnia, tak jak panią do parzenia kawy i
      ślusarza.
      • nikodem_73 Re: Programowanie to nie hi-tech 07.01.09, 21:33
        Bo to są głównie rzemieślnicy. Tyle, że piszesz to w taki sposób jakby bycie
        rzemieślnikiem było czymś złym.

        Proponowałbym też się spytać wykładowcę o programowanie ekstremalne (ewentualnie
        poszukać w sieci). Tam rola programisty jest nieco inna niż w klasycznym podejściu.
        • cyklista Re: Programowanie to nie hi-tech 07.01.09, 21:48
          Dobry rzemiecha to rzecz niezastąpiona, i warta każdej grupy badawczej. Nie wiem
          skąd wyciągnąłeś wniosek że nie cenię dobrego rzemiosła.

          A w poście chodziło mi o to, że pod artykułem o hi-techu podczepili się goście z
          IT ze swoim przerostem ambicji i frustracjami.

          No i na pewno bieżąca dyskusja w najmniejszym stopniu nie zbliżyła się do zabawy
          w XP
          • nikodem_73 Re: Programowanie to nie hi-tech 07.01.09, 22:13
            Może dlatego, że używasz tych samych argumentów, które łożono mi do głowy na
            studiach? ("Programistą może zostać nawet małpa"). I pewnie - nawet debil nauczy
            się "najnowszego-modnego-w-tym-roku-języka". Szkoda tylko, że będzie miał
            problemy aby go użyć.

            A tworzenie oprogramowania to jest hi-tech. Czym się różni tworzenie programów
            przez polskich informatyków od tworzenia ich przez duże korporacje? Czy mam czuć
            się lepszy tylko dlatego, że siedziba korporacji w której pracuję ma siedzibę
            niedaleko jednej z wymienionych w artykule? Zastanów się przez chwilę.

            A XP to nie zabawa. Tak naprawdę w Polsce nie ma na tyle dużych projektów aby
            regularnie stosować klasyczną metodologię. Samo wygenerowanie papierów pod
            Prince 2 zajmuje więcej czasu niż trwają niektóre projekty. ;) Inna sprawa, że
            często spotykaną odmianą jest FXP (Faked) czyli po prostu chaos :)
      • richardkadooka Re: Programowanie to nie hi-tech 09.07.16, 21:56
        coś w tym jest dlatego zmieniłem swoją pracę z IT na bardzież przemysłową. nie muszę słuchać już tych eksertów od rewolucji technicznych na świecie. pracuję sobie spokojnie w firmię produkującej lasery takie: www.videojet.pl/pl/homepage/products/laser-marking-systems.html Życzę wszystkim najlepszego !

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka