Dodaj do ulubionych

Mamo, jest kryzys, więc zostaję u Ciebie

    • Gość: smutek Re: Mamo, jest kryzys, więc zostaję u Ciebie IP: *.icpnet.pl 09.01.09, 13:05
      nie każdy może zrobić tak jak ty ja np. w tym kraju nigdy nie
      wyjde zamąż z facetem z mieszkaniem , mogę co najwyżej się ożenić,
      ale panny bez mieszkania w wiekszości są , ;(
    • filip.balwierz Mamo, jest kryzys, więc zostaję u Ciebie 09.01.09, 13:12
      Ekhem, no więc tak wygląda, że piszący podzielili się na dwa obozy -
      "młodych, aktywnych, samodzielnych" i "mieszkających z mamusią". I
      właśnie ci pierwsi aktywnie, bardzo aktywnie obrzucają błotem tych
      drugich. Podejrzewam, że jest to jakiś sposób odreagowania
      frustracji z powodu myśli, że wtopiło się całe życie zawodowe w
      finansowanie "własnego" - a ściślej bankowego - mieszkania.
      Świadomość ta jest o tyle przykra i uwierająca jak kamień w bucie,
      że nadchodzi kryzys, nadchodzi obniżka cen przewartościowanych
      mieszkań, niepewność co do sytuacji na rynku pracy, a raty płacić
      trzeba. Co więcej, te wszystkie "maminsynki" i "tatycórki" co
      ośmielili się mieszkać z rodzicami prawdopodobnie zdołali odłożyć
      pewną mniejszą, lub większą sumkę, co w połączeniu ze spadkami cen -
      nie łudźmy się, nasz kraj nie jest wyspą, to jest już i u nas -
      pozwoli im kupić mieszkania z wkładem własnym 50%, 70% a kto wie,
      czy i nie całkowicie za gotówkę. I co z tego, że będą mieszkać do 30-
      35 roku życia z rodzicami, jak wkroczą w samodzielność bez długów i
      strachu przed listami z banku. Dopiero teraz okaże się kto "przegrał
      życie". Czy ci, którzy owczym pędem pobiegli do banku po kredyt na
      mieszkanie warte trzy razy mniej, czy właśnie mieszkający z
      rodzicami, którzy przez ostatnie pięć lat byli obrzucani obelgami i
      wyśmiewani.
      • Gość: Ja Re: Mamo, jest kryzys, więc zostaję u Ciebie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.09, 13:31
        Dokładnie Filipie takie sytuacje widzę u siebie w firmie i w
        sąsiedztwie gdzie mieszkam. A argumenty że mieszkając u rodziny
        żeruję na rodzicach bardzo mnie śmieszą. Od kiedy ukończyłem 17 lat
        nic od rodziców nie chciałem bo wiedziałem że muszę sobie sam na
        wszystko zapracować np: komputer, rower czy pierwszy samochód. Moi
        rodzice nigdy nie usłyszeli z moich ust mamo, tato kup mi to czy
        tamto bo chcę. Dziś młodzi są strasznie wygodniccy wszystko chcą
        mieć podane na talerzu bo im się zwyczajnie należy. Widzę często w
        firmie że przychodzi taki z dyplomem wyższej uczelni ale z pustą
        głową.
        • Gość: Neonówka Re: Mamo, jest kryzys, więc zostaję u Ciebie IP: *.chello.pl 09.01.09, 14:25
          Mieszkasz u rodziców, pracujesz i partycypujesz w kosztach
          utrzymania domu - OK, wielki plus, bo wielu myśli, że jak żyje nadal
          z mamą i tatą to nie musi się do niczego dokładać, a nawet i
          tendencje roszczeniowe są wyraźne (np. moja niepracująca kuzynka
          wychodzi w tym roku za mąż i traktuje jako coś zupełnie normalnego,
          że "starzy" wyprawią jej wesele na miarę jej marzeń, czyli jakieś
          150 osób w eleganckiej knajpie na Krakowskim Przedmieściu plus
          suknia z modnego salonu i podróż poślubna). Tego nie trawię, warunki
          lokalowe ma się różne, nie każdego stać na własne mieszkanie, czy
          choćby na wynajem, ale wypada odciążyć rodziców, a nie podchodzić do
          sprawy na zasadzie: na świat się nie prosiłem/am więc mnie teraz
          utrzymujcie. A wierz mi, wielu tak właśnie podchodzi do sprawy.
    • Gość: Kajman Jawne pasożytnictwo IP: *.chello.pl 09.01.09, 13:35
      Mam tego co najmniej 2 przykłady w rodzinie:
      - siostra lat 26, tzw. "wieczna studentka", nie pracuje, bo
      skończyła taki kierunek studiów, że w grę wchodziłaby praca w szkole
      (a ona nie lubi dzieci, poza tym gardzi "głodową" nauczycielską
      pensją), w biurze (dla niej to mało ambitna praca), przy
      tłumaczeniach (jej się wydaje, że z braku znajomości przyjdzie jej
      tłumaczenie tylko mało ambitnych tekstów) lub na uczelni (nie chce
      pracować "ze starymi zgredami", poza tym czuje się zbyt ambitna,
      żeby się "marnować" na jakimś UW). W związku z tym siedzi rodzicom
      na karku, a że jej matka też nie pracuje, to ojciec rodziny nie ma
      za różowo. Jedyną drogę do sukcesu siostra widzi w poślubieniu
      jakiegoś bogatego i dobrze wykształconego faceta, który zapewni jej
      komfort i odpowiedni poziom życia, bo praca zawodowa to dla niej coś
      strasznie przyziemnego, a nawet poniżającego (naczytała się o
      dyskryminacji zawodowej kobiet).
      - szwagier, lat 25 to przykład nr 2. Skończył ledwie podstawówkę,
      siedzi matce (na dodatek samotnej) na karku. Pracę załatwia mu
      mamusia, ktoś z rodziny lub znajomi, ale po 3-4 miesiącach delikwent
      się nudzi albo wywija jakiś numer, więc ląduje na zielonej trawce.
      Nawet wtedy, kiedy już pracę ma, nie partycypuje w kosztach
      utrzymania, choć jego matka ma niską rentę i tylko pół etatu w
      sklepie. Koleś potrafi wydać 5 stówek w jedną noc chodząc od
      dyskoteki do dyskoteki, a od mamusi wydziera kasę na papierosy. Uczy
      się w jakimś zaocznym liceum, jego koszt własny to jedynie ta
      szkoła, czyli jakieś 150 złotych miesięcznie plus 50 złotych za
      internet. Ale i na to mama da, jak synek nie zapłaci rachunku. Płaci
      też jego mandaty, kupuje mu ubrania i żywi jego kolejne lalunie,
      które chłopak sprowadza do domu i czasem siedzą u niego po parę
      tygodni nie płacąc za nic. Ale mama się cieszy, bo ma syna przy
      sobie, a każdy jego zły uczynek tłumaczy tym, że to koledzy mają na
      niego zły wpływ.
      Podsumowując: takie dzieci, jacy ich rodzice. Moja niemiecka
      przyjaciółka była wielce zdziwiona faktem, że po maturze nadal
      mieszkałam w domu rodzinnym. Ona dostała się na uniwerek, do którego
      miała pociągiem pół godziny drogi od domu, a mimo to postanowiła
      wynająć mieszkanie na spółkę z koleżanką, znalazła pracę, choć
      uczyła się w trybie dziennym, ale twierdziła, że to u nich normalne
      i wiedziała, że będzie się musiała usamodzielnić, już od bardzo
      dawna, rodzice zapowiedzieli jej to, kiedy była w 1-szej klasie
      liceum, więc co roku pracowała społecznie albo dorabiała, żeby
      przyzwyczaić się do tego, że nie tylko inni są dla niej, ale także
      ona dla innych. Pieniądze umie liczyć i oszczędzać od dziecka, miała
      nawet specjalny przedmiot na ten temat w szkole. Ona jest
      przyzwyczajona do pracy "od zawsze", gdyż obowiązkiem każdego ucznia
      jej szkoły jest minimum miesięczny wolontariat w wakacje. Wychowanie
      w iście amerykańskim stylu. Praca jako wartość, a nie przymus.
      • mojboze Re: Jawne pasożytnictwo 09.01.09, 14:14
        Zgadzam się z Kajmanem.
        Niełatwo się usamodzielnić, ale warto.

        I nie chodzi o to, że mieszkający z rodzicami są gorsi, bo czasem takie jest
        życie - opieka nad rodzicami, studiowanie itd. Dziwi mnie poprostu, że jedni
        biorą życie w swoje ręce i próbują sami stanąć na nogi, a inni uważają to za
        głupotę, albo lepsze możliwości tych pierwszych. Różnie się sytuacja układa, ale
        najczęściej chodzi o wygodę i pasożytnictwo na rodzicach...
    • Gość: gość Mamo, jest kryzys, więc zostaję u Ciebie IP: 217.153.72.* 09.01.09, 13:49
      Mam 31 lat, mieszkam z rodzicami. Oddaję im co miesiąc połowę pensji ( a to
      więcej niż potrzebowałabym wydać na siebie samą), razem robimy opłaty,
      gotujemy, mamy wspólne środki czystości, ale takie rzeczy jak szampon, pasta do
      zębów, płyn do prania i środki do higieny osobistej kupuję już z własnej kasy
      dla siebie jak i lekarstwa, ubrania i inne. Nie stać mnie na kredyt na
      mieszkanie. Mogę się wyprowadzić i wynająć pokój. Ale nie mogę zostawić rodziców
      ze względu na ich marne finanse oraz zdrowie mamy- potrzebuje mojej pomocy w
      prowadzeniu domu. Nikt mi nie robi śniadanek, piorę sama swoje rzeczy, sprzątam
      dom. Jeśli mam ochotę na jakieś ekstra jedzenie, kupuję dla wszystkich za swoja
      kasę. Nie czuję się "nieudacznikiem" czy też "pasożytem", bo na nikim nie
      żeruję- jeśli już, to "żer" jest , ale na mnie. Szanuję i kocham rodziców,
      jesteśmy bardzo zżyci i zawsze im pomogę.
      • Gość: Zadowolony Re: Mamo, jest kryzys, więc zostaję u Ciebie IP: *.bg.us.edu.pl 09.01.09, 14:12
        A ja mieszkam z rodzicami i dobrze mi z tym. Mam 28 lat. Dokładam
        się, bardzo dużo pomagam im w pracach domowych. Układy mam z nimi
        dobre. Mieszka też z nami siostra z mężem (włoski styl rodziny :) ).
        Wszyscy uczestniczą w życiu domowym. Nawet jeśli -jak to w życiu-
        zdarzają się sprzeczki, niedomówienia itp. to i tak zawsze się jakoś
        dogadujemy. Nie zapożyczyłem się na mieszkanie i nie zamierzam. Tak
        mi dobrze i nie wstydzę się tego. Mam gdzieś opinie różnych Gazel
        Biznesu i Fundamentalistów Samodzielności. Tak mi dobrze i nikomu i
        niczemu do tego. Takie są też warunki w kraju. Co mnie obchodzą
        Niemcy, Skandynawowie czy Irlandczycy? Przecież to przepaść
        niewiarygodna, gdy się porównuje. Mieszkamy w Polsce i mamy takie, a
        nie inne warunki i możliwości. Dobrze mi w tej sytuacji w jakiej
        jestem i nie zamierzam niczego zmieniać. Podro dla Filipa Balwierza,
        zgadzam się z facetem w 100%. A autorce tego artykułu oświadczam, że
        nie czuję się ani dotknięty ani nie wywołała we mnie wstydu. Tak,
        mieszkam z rodzicami i nic nikomu do tego. I nie mam ŻADNEGO
        kompleksu z tego powodu.
        • Gość: arszenickowa Re: Mamo, jest kryzys, więc zostaję u Ciebie IP: *.multimo.gtsenergis.pl 09.01.09, 15:27
          Zgadzam się z Tobą całkowicie.

          Na wypadek ciężkich czasów silne związki rodzinne są podstawą przetrwania. A na
          wypadek dobrych czasów podstawą szczęścia. Pozdrawiam.
    • Gość: gosc Mamo, jest kryzys, więc zostaję u Ciebie IP: *.pl.tesco-europe.com 09.01.09, 14:02
      a ja chcialabym wziac kredyt na mieszkanie tylko nikt mi go nie da.
      Jestem tzw singlem wiec przy mojej pensji przekraczajacej
      nieznacznie nieszczesna srednia krajowa zaden bank nie da mi kredytu
      bo nie jestem dla nic wiarygodna i nie mam zdolnosci kredytowej mimo
      ze zawsze, wszystkie swoje zobowiazania reguluje w terminach...
      niestety jestem za bogata zeby dostac prawo do lokalu :( wiec mimo
      ze nie zarabiam najgorzej ciagle tulam sie po wynajmowanych
      mieszkaniach placac za wynajem wg mnie ogromne pieniadze, po ktorych
      zaplaceniu zostaje mi tylko na godne zycie a o oszczedzaniu moge po
      prostu zapomniec :(
    • Gość: sza Mamo, jest kryzys, więc zostaję u Ciebie IP: *.chello.pl 09.01.09, 14:03
      hm od 18 roku życia starałem się usamodzielnić mam teraz 30 mam
      mieszkanie ale i tak więcej czasu spędzam u rodziców bo wszystko
      zależy od trybu życia . swoje mieszkanie wynajmuję a u rodziców
      tylko śpię resztę czasu spędzam w pracy(ok 6godz) a reszta to zabawa
      a moich rodziców i tak trudno zastać w domu tak samo jak i mnie
      więc jeśli ktoś nie musi albo nie chce to niech zostanie z rodzicami
    • herr7 jak dobrze się żyje w RP! 09.01.09, 14:11
      Artykuł opisuje niedoszłych "yuppies", których kryzys nieoczekiwanie zmusił do zostania przy mamusi. Artykuł ten nie ma się nijak do rzeczywistości, gdyż 80% młodych ludzi w RP nie było stać na kredyt mieszkaniowy nawet w czasach minionej prosperity. Swoją drogą na co liczył ów Michał zarabiając 2 tys złotych? Czyżby na darmowe obiady w domu rodziców? Po prostu fałsz!
    • Gość: gosc Mamo, jest kryzys, więc zostaję u Ciebie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.09, 14:19
      >Wśród osób w wieku 18-24 lata 42 proc. mieszka z rodzicami, 15 proc.
      wynajmuje mieszkanie, a pozostałe 43 proc. ma na własność mieszkanie lub dom
      lub mieszka w mieszkaniu spółdzielczym lub kwaterunkowym.<

      Co za bzdura!Propaganda
    • Gość: G.prawda Re: Mamo, jest kryzys, więc zostaję u Ciebie IP: 195.85.249.* 09.01.09, 14:46
      Mam 22lata, dostalem kredyt w dobie tego pseudo kryzysu na 100% wartosci
      nieruchomosci (300,000zl), jestem jedynym kredytobiorca i nie zarabiam 5000zl
      netto miesiecznie.
      Mialem mozliwosc wyboru sposrod trzech z czterech bankow gdzie zlozylem wniosek.
      Da sie? Oczywiscie, ze tak. Ale hipoteka nie jest kredytem na mikrofalowke i
      trzeba najpierw chwile usiasc i pomyslec jak to rozegrac.
    • Gość: josh Mamo, jest kryzys, więc zostaję u Ciebie IP: *.adsl.inetia.pl 09.01.09, 15:19
      Zarabiają po 2 - 2,5 tys. miesięcznie i im źle?? QJM... Życzę im wegetacji za 800-1000 zł/mies. może sie nauczą pokory.
      • Gość: prawda Re: Mamo, jest kryzys, więc zostaję u Ciebie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.09, 16:43
        Dokładnie, w artykule to są szczęściarze których przynajmniej stać na kredyt. Bo
        niektórych nawet na kredyt nie stac... Co majapowiedzieć Ci co zarabiają ok 1000zł??
    • Gość: ovc jak ktoś ma rodziców z dużym mieszkaniem... IP: *.chello.pl 09.01.09, 15:35
      opcja przemieszkania z rodzicami to raczej dla tych, których rodzice są w miarę zamożni i mają w miarę duże mieszkanie a nie klitkę 30-40 metrów. Jak miałabym mieszkać z mężem i dzieckiem? W 10 metrowym pokoju z młodszą siostrą (jeszcze się uczy i zarabia tylko na swoje wydatki)? Czy może w 18 metrowym "dużym pokoju" z rodzicami? Bo w ślepej kuchni to nawet polówki na noc nie dałoby się rozłożyć :)Wzięliśmy kredyt i nie żałujemy. A dobre rady o oszczędzaniu podczas pomieszkiwania z rodzicami w naszej sytuacji są zupełnie bez sensu/
    • janfranciszek Nasi rodzice na Ursynowie - jakie kredyty? 09.01.09, 15:59
      Za komuny nie trzeba było żadnych kredytów tylko wpisowe. Należało
      się do spółdzielni.
    • Gość: Ola Mamo, jest kryzys, więc zostaję u Ciebie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.09, 16:23
      Ciekawe skąd mam wziać pieniądze na mieszkanie przy tych cenach jeśli ja
      zarabiam 1300 z nadgodzinami (nauczyciel) a mój facet niecałe 2000 (to i tak
      sukces i super w ogóle).... Nie wezmę kredytu na 30 lat bo strach... A życie
      jest drogie. Gdyby moja rata wynosiła 500-700zł to chyba zęby w ścianę... 1000zł
      kosztują opłaty za 2pokojowe mieszkanie, telefon, środki czystości-generalnie
      utrzymanie, jedzenie - skromnie 1000-1200, wizyta u lekarza, leki, ubrania,
      buty, skad na to brać??? I niech mi nie mówią ze 3eba było sie uczyć albo mieć
      głowę na karku, bo oboje skończyliśmy studia na państwowej uczelni i nie
      'bylejakie' kierunki... Takie są u nas płace, takie jest u nas drogie (i
      drożejące) życie... Budownictwa społecznego praktycznie nie ma, a 150000 to
      najtaniej za mieszkanie 40parę metrów w moim mieście..
      • Gość: gosc USA Re: Mamo, jest kryzys, więc zostaję u Ciebie IP: *.socal.res.rr.com 09.01.09, 16:46
        za komuny moje szkanie kosztowalo 30 tys zl wpisowe do spoldzielni,
        to bylo dziesiec pensji,mieszkanie 70 m kw, i czekalem dwa lata bo
        pracowalem w urzedzie wojewodzkim pod warunkiem ze dostane te
        mieszkanie zpuli wojewody , i tak sie stalo. ale po kilu latch
        wyjechalem z kraju i mieszkanie przejela spoldzielnia, patrzac na
        moja sytuacje bylo latwiej zdobyc mieszkanie , mialem wtedy 24 lata,
        po studiach, i mialem juz rodzine
        • Gość: Polak Re: Mamo, jest kryzys, więc zostaję u Ciebie IP: *.teleline.hu 10.01.09, 12:27
          W Polsce zarabiałem ok. 1800 netto miesięcznie. Mieszkałem "u mamusi".
          Mieszkałem i pracowałem w tej samej miejscowości. Kawaler.

          Zastanawiałem się nad kawalerką. Doprowadziłbym się do ruiny finansowej. No
          policzmy:
          - kredyt na kawalerkę rata miesięczna: 800 zł
          - kredyt na urządzenie mieszkania: doliczyć 100-150 zł do powyższego
          - czynsz z mediami: 300
          - opłaty stałe (kom, net, bilet miesieczny): 200
          - jadło: 500 zł

          No i już jestem na minusie... A gdzie rozrywka? Gdzie wizyta np. u dentysty? O
          czymś takim jak np. wyjście do kina to pomarzyć. Gdzie ciuchy?

          Teraz mieszkam na Węgrzech (znam biegle węgierski). Praca biurowa. Za taką samą
          pensję jak w Polsce stać mnie na to na co nie było stać mnie w PL.
    • Gość: kor Mamo, jest kryzys, więc zostaję u Ciebie IP: *.univ.gda.pl 16.01.09, 17:37
      Dotacje państwowe do kredytów, dobre. A jak ktoś chce za własne kupić, nawet
      perwsze-to nie?!
    • Gość: gość Mamo, jest kryzys, więc zostaję u Ciebie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.09, 09:30
      Młodszy syn(teraz 23)po maturze w Technikum od 1 lipca podjął
      legalną pracę w swoim zawodzie w Belgii.Po 2 latach wrócił
      wypasionym autem i jeszcze przywiózł skuter. 1 miesiąc pracował na
      Służewcu ale tam straszny syf więc zaraz poleciał z dziewczyną do
      Irlandii (auto zostawił w garażu).Jest dobry kurs euro więc wpłaca
      na swoje polskie konto bo jak wróci do Polski wyremontuje sobie
      drugą część domu. Natomiast starszy, zarabiał tłumaczeniem tylko na
      wyjazd do Berlina do opery i na zwiedzanie zabytków w
      Rzymie.Pazurami trzymał się domu i ja z wcześniejszej emerytury
      musiałam go karmić.Jak młodszy wyjechał do Belgi to ja zaraz
      wyjechałam pracować w Niemczech.Mąż jadł na mieście i cały dzień
      siedział w firmie, pralkę trzeba było samemu nastawić a w lodówce
      pusto. Starszy wreszcie wyjechał do dużego miasta, wynajął pokój i
      dostał się na studia doktoranckie.Z tego wniosek taki: jak dziecko
      nie chce się usamodzielnić to trzeba je porzucić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka