Dodaj do ulubionych

Eksperci od samooceny

24.03.09, 01:04
Polskie władze są dumne, bo "wyszarpnęły, wyrwały" - słownictwo polskiej tv
odnośne sukcesów na unijnym szczycie- ileś tam milionów. Obecny taniec
korupcyjny wokół tej "wyszarpniętej, wyrwanej" kasy przypomina coraz bardziej
taniec afrykańskich kacyków wobec ochłapów rzucanych im świadomie przez
białego człowieka na (wzajemne) pożarcie.

Jak długo kraje słabsze słabsze i zakompleksione trawią korupcja i kompleksy,
tak długo będą one żałosnym łupem bogatych pozorujących samarytanizm.
Obserwuj wątek
    • Gość: as Re: Eksperci od samooceny IP: *.chello.pl 24.03.09, 09:48
      Hmm głębiej schować ważnego artykułu się już nie dało? To powinno byc na
      pierwszej stronie portalu gazeta gdyz pokazuje w jaki sposob funkcjonuje
      rozdzielanie funduszy unijnych. To jest norma!
      Samemu praktycznie nie ma sie szans na zdobycie dotacji. Za to firmy"
      pomagajace" ustawiaja sie w kolejce. A urzedasy rozdziejala kaske miedzy krewnych.

      PS piszę to jako osoba biorąca udział w 3 konkursach.
      • jawu Ale nowość.... 24.03.09, 12:17
        Uczestniczyłem w pisaniu kilku projektów. Nabrałem pewności, że
        jakość projektu niewiele ma wspólnego z późniejszą punktacją. Pewien
        recenzent napisał, że wszystko jest dobrze i... poobniżał oceny.
        Bez "wspomagania" ani rusz. A ile trzeba się napracować by w kilku
        miejscach napisac to samo... a ciągle zmieniające się zasady...
        urzędnicy udowadniają, że są potrzebni, a firmy udowadniają, że bez
        nich nie można napisać "właściwego" projektu. Niech pani Minister
        spróbuje wypełnić projekt, zrozumie dlaczego tak sie dzieje. Ja nie
        zawsze rozumiem co mam napisać, choć użyto polskich liter.
        • fagusp Re: Ale nowość.... 24.03.09, 12:43
          Ja w zeszłym roku przygotowywałem 3 bliźniacze projekty z PO IG.
          Żaden nie przeszedł. Najsmieszniejsze zaś było to, że pomimo tych
          samych technologii, produktow i efektów punkty były odejmowane za
          każdym razem z innego zakresu. Uzasadnienie - ble, ble ble. I zawsze
          tak cyrkurowali, żeby wyszło ciut mniej niz wymagane minimum (jedna
          z firm miała 20 pkt. za rozmiar, więc w jej przypadku gimnanstyka
          oceniacza była wręcz żałosna). tak że dla mnie to nic nowego. I
          jestem pewien, że nic się nie zmieni.
          • mirmat1 mimo (czy dzieki) korupcji doplacamy do UE 24.03.09, 16:54
            fagusp napisał:

            > Ja w zeszłym roku przygotowywałem 3 bliźniacze projekty z PO IG.
            > Żaden nie przeszedł. Najsmieszniejsze zaś było to, że pomimo tych
            > samych technologii, produktow i efektów punkty były odejmowane za
            > każdym razem z innego zakresu. Uzasadnienie - ble, ble ble. I zawsze tak
            cyrkurowali, żeby wyszło ciut mniej niz wymagane minimum (jedna z firm miała 20
            pkt. za rozmiar, więc w jej przypadku gimnanstyka oceniacza była wręcz żałosna).
            tak że dla mnie to nic nowego. I jestem pewien, że nic się nie zmieni.
            M: a dlaczego mialoby sie zmienic za rzadopw "lyberalow".
            Balcerowicz w latach 90-tych strworzyl swoja polityka 1,5 miliona miejsc pracy w
            "jadrze" Eurokolchozu i wysylal tam
            zglodnialych Polakow. W ciągu 10 lat, czyli od 1991 roku, w którym Polska
            podpisała z Unią, Układ Stowarzyszeniowy, aż do 2001 roku, nasz łączny deficyt
            handlowy z Unią, wyniósł 62 mld dolarów. Ta nadwyżka handlowa oznacza, że Polska
            opłacała, i nadal opłaca, ok. półtora miliona miejsc pracy rocznie w krajach
            Unii Europejskiej.
            Teraz rozpoczal sie nastepny etap "lyberalyzmu":
            Złe wyniki finansowe krajowej gospodarki
            sobota 13 grudnia 2008 02:49
            Polska dokłada do Unii
            www.dziennik.pl/gospodarka/article281649/Polska_doklada_do_Unii.html
            Z budżetu UE otrzymaliśmy o 177 mln euro mniej, niż wpłaciliśmy
            • guru133 A tobie kto i ile dopłaca za wypisywanie 24.03.09, 23:28
              rydzykowych kłamstw?
              • mirmat1 POmyliles patrie! To Schetyna organizuje wpisy !!! 25.03.09, 04:21
                guru133 napisał:

                > A tobie kto i ile dopłaca za wypisywanie rydzykowych kłamstw?
                M: Hmmmm! Nie wiedzialem, ze Ojciec Rydzyk redaguje dane GUS-u ! Ale wiem, ze
                nienawisc do sukcesow PiS-u powoduje POstKomuchom czasowa slepote i moze nie
                dowidziales.
                Co do wpisywania klamstw no to dobrze. Poczytaj sobie to-
                "Dywersyjna" akcja w sieci

                piątek 25 lipca 2008 00:13
                Tajna instrukcja PO: Przejąć internet!
                www.dziennik.pl/polityka/article213016/Tajna_instrukcja_PO_Przejac_internet_.html?service=print
                Oto sekret ataku Platformy Obywatelskiej w internecie. Stoi za nim tajna
                instrukcja firmowana nazwiskiem szefa MSWiA Grzegorza Schetyny. Wynika z niej,
                że wicepremier polecił działaczom młodzieżówki wpisywać na internetowych forach
                pozytywne komentarze o Platformie.
                Do instrukcji o tworzeniu przez Młodych Demokratów grup do spraw monitoringu
                internetu dotarł "Fakt". Dziennikarze podali się za młodych działaczy partii i
                zadzwonili do koordynującego akcję Dariusza Słodkowskiego. To zastępca
                sekretarza generalnego młodzieżówki Platformy.

                Szczegółowe informacje obiecał wysłać pocztą elektroniczną. I wysłał. "Młodzi
                Demokraci, sekretarz generalny PO Grzegorz Schetyna zwrócił się do nas z prośbą
                o utworzenie grupy ds. monitoringu sieci. Nie muszę chyba tłumaczyć jak wiele
                dla Stowarzyszenia znaczy prośba z tej strony" - czytamy w instrukcji.

                Dalej padają szczegóły: "Praca grupy miałaby polegać na dodawaniu na kilkunastu
                największych polskich portalach (WP, Onet, Gazeta, Dziennik, Interia) komentarzy
                życzliwych PO". Działacze mieliby na to poświęcić około 30 minut dziennie. A na
                koniec w instrukcji pada jeszcze prośba o zachowanie najwyższego stopnia dyskrecji.

                Co na to organizatorzy "dywersyjnej" akcji w internecie? Dariusz Słodkowski,
                pytany o nią przez dziennikarzy, wił się jak piskorz. "Jest to gruba przesada.
                Przecież to byłaby propaganda" - mówił o akcji.

                Gdy dziennikarze przytoczyli mu treść dokumentu, był bardzo zmieszany. "Uczciwie
                przyznaję, że ten tekst jest podkoloryzowany. My nigdy nie podpieralibyśmy się
                postacią wicepremiera Schetyny" - przekonywał.

                Wicepremier Schetyna odcina się od tej akcji. "Nigdy w życiu nie wydawałem
                takich dyspozycji. Jeśli ktoś użył mojego nazwiska, to wyciągnę wobec niego
                konsekwencje" - mówi.

                Jakiś czas temu Polskę obiegła informacja, że posłowie PiS codziennie dostają
                SMS-y z oceną telewizyjnych materiałów. Tak, by sami nie musieli zastanawiać
                się, czy pokazano ich w pozytywnym świetle.

                Potem - za sprawą DZIENNIKA - wyszło na jaw, że parlamentarzyści PO dzień w
                dzień dostawali propagandowe instrukcje, przygotowane za pieniądze podatników
                przez Centrum Informacyjne Rządu. Mieli tam napisane czarno na białym, jak mają
                komentować w imieniu partii bieżące wydarzenia polityczne.

        • Gość: gość Re: Ale nowość.... IP: *.tvn.pl 24.03.09, 13:05
          Bardzo proszę o szybki kontakt, chciałabym porozmawiać na ten temat.
          cyna61@o2.pl
      • Gość: gosc Archer Re: Eksperci od samooceny IP: *.adsl.inetia.pl 24.03.09, 20:16
        Zycze wygranej, a Goliszewski juz na studiach /SGPIS - teraz AGH/
        byl ma sznurku UB! Nie zostal senatorem / slusznie/ i teraz nie
        dorwal sie sam do kasy...Ot - proste jak drut.Facet jest tylko
        potwierdzeniem, ze nadal UB dziala.Nie zartyje - pamietam, jak
        G.handlowal dolarami prawie pod domem / Marszalkowska - okolice
        rest.Budabeszt/. G N I D A od zawsze.
      • Gość: TOMEK Re: Eksperci od samooceny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.13, 17:00
        SAM TEŻ PISZĘ WNIOSKI UNIJNE Z DZIAŁAŃ 312 I 311 I NIE MAM TOTALNIE ŻADNYCH ZNAJOMOŚCI W ARIMR, A MOJE WNIOSKI PRZECHODZĄ I TO BEZ WIĘKSZYCH PROBLEMÓW, NIE MÓWIĘ TEGO PO TO, ŻE NIE WIEM I JESTEM CIEMNY, ŻE PRACOWNICY ARIMR TEŻ PISZA WNIOSKI, ALE NIE GENERALIZUJE, ŻE UWALAJĄ DOBRE WNIOSKI A SWOJE POPYCHAJĄ DALEJ. JESZCZE JAKAŚ MEGA NIESPRAWIEDLIWOŚĆ ZE STRONY PRACOWNIKÓW ARIMR MNIE NIE SPOTKAŁA.
    • Gość: art Eksperci od samooceny IP: *.nfz-lublin.pl 24.03.09, 11:32
      Baba sobie nie radzi i stąd ta frustracja.
      • mirmat1 Korupcja waznym elementem budowy ZSRE 24.03.09, 17:24
        Gość portalu: art napisał(a):

        > Baba sobie nie radzi i stąd ta frustracja.
        M: masz racje. Bo ci co wyrosli w potege na doswiadczeniach PRL w Eurokolchozie
        radza sobie doskonale. Po wyborach 2007 roku dla tych co chca budowac Zwiazek
        Socjalistycznych Repubki Europejskich zapanowala pelnia szczescia:
        Wybory w więzieniach: PO 76,2 proc., PiS 2,8 proc.

        2007-10-23 14:32
        www.wprost.pl/ar/116286/Wybory-w-wiezieniach-PO-762-proc-PiS-28-proc/
        76,2 proc. osadzonych w aresztach i zakładach karnych w całym kraju zagłosowało
        na PO, a 7,6 proc. na LiD; PiS z wynikiem 2,8 proc. znalazło się pod progiem
        wyborczym - podała rzeczniczka Centralnego Zarządu Służby Więziennej Luiza Sałapa.
    • Gość: gosć Eksperci od samooceny IP: 77.87.0.* 24.03.09, 11:39
      Ciekawe czy chce to naprawdę przypilnować, czy to tylko artykuł pod wybory
      czerwcowe do parlamentu UE. Proponuje założyć infolinie do zgłaszania przekrętów
      w temacie dzielenia kasy z UE, bedzie oblegana ;) i sam tez zadzwonię ....
      • Gość: gosc Mamamija Re: Eksperci od samooceny IP: *.adsl.inetia.pl 24.03.09, 20:20
        Popieram ...ifolinie. Goliszewski ....daj sobie spokoj dobrze? Skad
        sie tam wziales? I Tatus wojskowy i maly rozumek. Zawsze.
    • Gość: ad Eksperci od samooceny IP: *.netcity.pl 24.03.09, 11:52
      Jesli starczy im determinacji i woli i skontroluja WSZYSTKIE
      województwa, nie tylko dolnośląskie, to znajdą lepsze "kwiatki" ;)
      Ale wtedy pewnie sprawa by ucichła...
    • easy.teraz Eksperci od samooceny 24.03.09, 11:58
      Pani minister, przecież to można sprawdzić w godzinę. To
      oświadczenie to dla uspokojenia opinii publicznej czy dla
      rzeczywistej poprawy imażu. Jak wogóle można wyobrazić sobie
      sytuację, w której urzędnik rozpatrujący podanie o przyznanie
      dotacji prowadzi firmę (lub w niej pracuje), która pobiera pieniądze
      za wypełnianie wniosku? Przecież to są sytuacje ewidentnie
      kryminogenne.

      Swoją drogą wnioski powinny być opatrzone jednoznaczną i prostą
      instrukcją!!! Na tyle prostą, żeby osoba która ukończyła szkołę
      średnią mogła ją wypełnić.
    • Gość: power Eksperci od samooceny IP: *.49.classcom.pl 24.03.09, 11:59
      jest znacznie gorzej a nawet tragicznie, ale kogo to obchodzi - bo
      chyba nie premiera
    • alakyr Perpetum mobile... 24.03.09, 12:00
      Moi drodzy, obsługa dotacji europejskich to już w Polsce osobny
      biznes sterowany przez wyspecjalizowaną grupę urzędników od szczebla
      ministerialnego po samorządy. To że mamy tak słabą "wydawalność"
      tych środków zawdzięczamy właśnie im. To oni ustalają procedury
      rzekomo w imię sprawiedliwego podziału. W rzeczywistości to państwo
      w państwie. Załatwianie dotacji odbywa sie następująco:
      Ktoś zgłasza temat, samorząd, jednostka budzetowa, przedsiębiorca.
      Temat jest przekazywany po linni partyjnej /PO/ lub urzędniczo-
      towarzyskiej do przegadania przy kawie, piwie jak go można ugryźć.
      POtem rozmawia się z szefem urzędników, którzy wydają decyzje.
      Szef podpowiada pod jaki program się podczepić, jak zatytułować
      wniosek żeby pi*drzwi pasował do zakresu programu i ustala wstępną
      kwotę dofinansowania. Reszta to formalność i kwestia czasu,
      dokumentacja, uzasadnienia, podpisy no i najważniejsze - kasa. Potem
      to tylko cicha redystrybucja pewnej części kwot.
      Ciekawe w tym jest to że środki pomocowe nie są traktowane jak
      pieniądz publiczny, to extra kasa która nie podlega kontrolom
      budzetowym a przynajmniej takie mam wrazenie.
      • Gość: gosc unijne sensacje IP: *.ulteo.com 26.03.09, 09:34
        Jest to bardzo ciekawy i niewątpliwie chwytliwy artykuł. Szkoda tylko że inspirowany i
        przekłamujący rzeczywistość.

        Po pierwsze kto jest jego inspiratorem?

        Firma doradcza co-worker, która pisała wnioski firmom z Dolnego Śląska a której
        żaden wniosek nie przeszedł ( można sprawdzić wchodząc na ich strony i porównując
        z firmami, które wygrały). Wnioski te nie mogły przejść ponieważ firma naciąga swoich
        klientów i każdemu obiecuje dotacje choć firmy te nie spełniają kryteriów
        minimalnych.

        Dlaczego tak robi ? Ponieważ kasuje pieniądze za samo napisanie wniosków.


        Po drugie, pracownicy firmy co-worker oraz autorzy artykułu, jak wynika z relacji DIP,
        prowadzą własne śledztwo, w którym próbują skorumpować asesorów. W artykule nic
        nie piszą o wynikach tego śledztwa, ponieważ jego wyniki nie pasują to tezy artykułu.
        Tak naprawdę nie znaleźli żadnego wiarygodnego przypadku korupcji, ale nie
        omieszkali stworzyć artykułu korupcję sugerującego.

        Po trzecie,

        Dlaczego dopuszczono w ogóle do oceny wniosków osoby z zewnątrz?

        Ano dlatego, że wszędzie tam gdzie wnioski oceniają pracownicy jednej instytucji
        proces oceny jest tajny, hermetyczny, nie wiadomo kto ocenia i w jaki sposób. To
        właśnie takim środowiskiem najlepiej sterować. Ale tam ewidentne afery nie są
        ujawniane a jak już są to z dużym opóźnieniem. Zobacz afera w Dolnośląskim
        Wojewódzkim Urzędzie Pracy.

        Przedstawiciele DIP ujawnili proces oceny, podali nazwiska wszystkich asesorów, co
        więcej każdy zainteresowany przedsiębiorca może zobaczyć swój arkusz oceny i się
        od niego odwołać. Wnioski są oceniane przez przedstawicieli urzędów, banków i
        pewnie w jakimś stopniu firm doradczych. Wszyscy oceniający podpisują deklarację
        bezstronności pod rygorem odpowiedzialności karnej. Wnioski są oceniane pod okiem
        komisji składającej się z urzędników. Wnioski oceniane przez dwie różne osoby
        wylosowane spośród kilkudziesięciu.

        Czy to jest rak ? Z drugiej strony jak sprawdzić kto pracuje dla firmy doradczej a kto
        nie? Czy to jest złe? Czy nawet jeżeli nie pracuje to czy nie będzie chciał wpływać na
        ten czy inny wniosek ?

        W tej sytuacji najsprawiedliwsza by była chyba ocena przez komputer albo losowanie
        ale chyba nie o to chodzi. Efekt całej kampanii firmy co-worker i śledczych gazety
        będzie taki:
        - Spowolnienie przyznawania dotacji,
        - kontrole i powrót to hermetycznego systemu oceny przez jedną instytucję a wtedy:
        hulaj dusza piekła nie ma.

        Ale przecież artykuł musi być chwytliwy i się sprzedać…
    • Gość: doktoreq Re: Eksperci od samooceny IP: *.mech.pg.gda.pl 24.03.09, 12:02
      2 projekty w kieszeni i trzeci właśnie piszę, dotacje z UE to super pomysł, a
      szczególnie jak się ma tyluuu znajomych ;) Polak ładnie umie wszystko w słowa
      ująć, papier później wszystko przyjmie, a i tak mało kto to kontroluje.
      Pozdrawiam Podatników UE
    • Gość: cc Kiedyś spytałemdoradcę bankowego skąd biznesplan IP: 80.240.172.* 24.03.09, 12:02
      Potrzebny był kredyt firmie i bankowiec mówi że ten biznesplan to on
      może mi przygotować. Ale jako osoba prywatna tanio i skutecznie.
      I takowoż sie stało - bo liczy się EFEKT
    • Gość: gk Eksperci od samooceny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.09, 12:15
      Ameryki nie odkryto - już nie wiem, czy Polacy niczego nie potrafią
      przeprowadzić do końca uczciwie? Zamówienia publiczne - fikcja,
      rozdzielanie funduszy unijnych - kolejna fikcja, nabór pracowników w
      administracji - następna...

      Nie wystarczy, żeby asesorzy nie oceniali wniosków pisanych przez
      ich firmy. Powinni być wykluczeni z oceny jakichkolwiek wniosków w
      tych konkursach, w których ich firmy startują (lub przygotowują
      wnioski). Przecież mogą świadomie (lub nawet nieświadomie) gorzej
      ocenić inne wnioski. Tyle chyba można zagwarantować - pozostałych
      patologii (np. układy koleżeńskie) nie da się raczej wyplenić
      administracyjnie, to już kwestia sumienia i indywidualnej
      rzetelności asesorów.
      • Gość: kj Re: Eksperci od samooceny IP: *.chello.pl 24.03.09, 16:00
        No coś ty, to by była ta jak mu tam... dyskryminacja i ograniczanie wolnego rynku.

        Można się pocieszyć, że w całej Unii to tak działa. Najwięcej z subwencji
        wyciągają firmy wyspecjalizowane w życiu z subwencji, dzięki czemu europejska
        innowacyjność i konkurencyjność od dawna jest w d...
      • Gość: a jak jest Re: Eksperci od samooceny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.09, 17:28
        A kto powiedział, że tu było coś nieuczciwie?

        Póki co to są spekulacje nie poparte żadnymi dowodami. Są tylko słowa firmy,
        które się nie udało.

        Wykluczyć można, tylko zaraz ktoś powie, że pewnie osoba pisząca wnioski i tak
        ma znajomych w urzędzie i był przekręt.

        Klucz do sukcesu jest w kryteriach i systemie oceny. Jak najmniej uznaniowości
        w kryteriach i ocena przez kilku asesorów powinny wystarczająco chronić interesy
        zainteresowanych.
        • Gość: m1978 Re: Eksperci od samooceny IP: *.ha.pwr.wroc.pl 24.03.09, 20:29
          Zgadzam się w całej rozciągłości. W prasie pojawiają się spekulacje
          na temat nieprawidłowości oceny wniosków, które są rozpowszechniane
          przez firmy, które nie dostały unijnej dotacji. Zamiast tego, jeżeli
          taki ktoś nie zgadza się z oceną asesora, to warto napisać odwołanie
          i podać konkretne zarzuty do oceny, tak, aby wygrać swoją rację.
          Asesor obniżając punktację MUSI swoje stanowisko uzasadnić. Jeżeli
          zrobi to na zasadzie "ble,ble,ble", to jest to podstawa do „łatwego”
          i protestu. Wtedy jest duża szansa wygranej, bo Instytucja musi
          rozpatrzyć protest i uzasadnić swoje stanowisko i decyzję. Już
          nieraz protesty były uznawane - proszę zobaczyć na stronę
          internetową PARP, Działanie 2.1.1 – tegoroczny konkurs, duże
          pieniądze na szkolenia dla firm. Tylko w "takich tendencyjnych"
          artykułach jakoś nikt o tym nie pisze. Wnioskodawca ma prawo nawet
          pójść do Sądu Administracyjnego i skarżyć decyzję, którą wydała
          Instytucja rozdzielająca pieniądze unijne. Tyle tylko, Szanowni
          Państwo, że odwołania w większości piszą "oszołomy", którzy nie
          dostali dotacji i mają pretensję do całego świata, tylko nie do
          siebie, że np. składają 150 Wniosków do konkursu, co jest praktyką
          nagminną, i są "oburzeni", że nie dostali pieniędzy. Lub szefowie
          firm, którzy nie dopilnowali własnego interesu podpisując się pod
          wnioskiem, który potem odpada np. na ocenie formalnej.
          Powracając do kryteriów oceny wniosków to jest to sprawa bardzo
          ważna, praktycznie decydująca o przyznaniu dotacji lub odrzuceniu
          wniosku.
          Precyzacje kryteria wyeliminowałyby możliwość przyznania punktów
          przez jednego asesora, podczas gdy drugi zrobi dokładnie odwrotnie,
          nie przyzna punktów w tym samym kryterium. Proszę pamiętać, że ocenę
          trzeba ZAWSZE uzasadnić. A uzasadnienie typu „ble, ble, ble” jest
          podstawą do protestu i wygranej Wnioskodawcy. Im precyzyjniejsze
          kryteria, tym mniej uznaniowości. Nad tym przed wszystkim powinny
          skupić się Instytucje Pośredniczące (IP2). Ukróciłoby to z jednej
          strony, dowolność i uznaniowość, którą stosują niestety niektórzy
          asesorzy i takie artykuły, a z drogiej strony, dałyby dobre
          narzędzie asesorom w ich ocenie. Bo nie jest tak prosto, proszę
          państwa, ocenić wniosek w którym za jeden z punktów we wniosku można
          przyznać 20 pkt, jeżeli brak jest precyzyjnej instrukcji za co można
          odjąć punkty. Wtedy jest właśnie miejsce na dowolność.
          Na tym forum ktoś pisze, że asesor piszący wnioski do konkursu, w
          którym potem ocenia wnioski, może świadomie lub nieświadomie (??)
          gorzej ocenić wniosek. Nic podobnego. Jak asesor jest „nieświadomy”,
          to nie ma miejsca na Komisji Oceny Projektów. Ja osobiście jeszcze
          nie spotkałam „nieświadomego” asesora, który byłby w trakcie oceny
          wniosku….
          Asesorzy podpisują oświadczenie bezstronności i ponoszą
          odpowiedzialność za to co robią.
          Pozdrawiam
          • Gość: gk Re: Eksperci od samooceny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.09, 21:52
            To, że asesorzy piszą wnioski do konkursów, w których później
            oceniają, to fakt, a nie mrzonki rozżalonych przegranych. Niektórzy
            asesorzy nawet dość bezceremonialnie proponują napisanie wniosku
            powołując się na "bycie asesorem" i posiadanie wiedzy tajemnej
            (takich informacji, jakie asesorzy otrzymują na szkoleniach dla nich
            przeznaczonych, zwykły wnioskodawca nie znajdzie w dokumentacji
            konkursowej - czyż nie jest to rodzaj dyksryminacji?). Nie twierdzę,
            że każdy konkurs jest w ten sposób "obciążony", ale na pewno nie są
            to sytuacje sporadyczne, zarówno na szczeblu regionalnym, jak i
            centralnym. Twierdzenie, że jest inaczej, to zaklinanie
            rzeczywistości.

            > Na tym forum ktoś pisze, że asesor piszący wnioski do konkursu, w
            > którym potem ocenia wnioski, może świadomie lub nieświadomie (??)
            > gorzej ocenić wniosek. Nic podobnego. Jak asesor
            > jest „nieświadomy”, to nie ma miejsca na Komisji Oceny Projektów.
            > Ja osobiście jeszcze nie spotkałam „nieświadomego” asesora, który
            > byłby w trakcie oceny wniosku….

            Napisałem "nieświadomie" (choć może lepiej byłoby
            napisać "podświadomie"), gdyż uważam, że nie ma mowy o
            bezstronności, gdy ktoś ocenia jakiekolwiek wnioski w konkursie, w
            którym bierze udział jego pracodawca. Nie sądzę, żeby taka ocena
            mogła być obiektywna, bo gdzieś tam pewnie tli się odczucie, że
            nisko oceniając inne projekty pomaga się swojej firmie. Nikt mnie
            nie przekona, że wszyscy asesorowie potrafią sie z tym uporać...
            Poza tym, nie udawajmy, że wnioski oceniają wyłącznie specjaliści w
            danej dziedzinie... O precyzyjności kryteriów też można długo
            dyskutować i pewnie złotego środka nie znaleźlibyśmy.
            Natomiast, nie przesadzałbym też z gloryfikowaniem możliwości
            odwołania się, choć zgadzam się, że wnioskujący często są sami sobie
            winni popełniając głupie błędy formalne. Są też jednak przypadki,
            gdy czegoś w dokumentacji konkursowej nie doprecyzuje Instytucja
            konkurs ogłaszająca, a potem idzie w zaparte i odrzuca protesty. Pół
            biedy, jesli jeszcze jakoś to odrzucenie uzasadni. A jeśli w
            regionie instytucja taka ma mieć monopol na gospodarowanie EFSem do
            2013 roku (co w praktyce oznacza, że decyduje ona o być albo nie być
            wielu firm szkoleniowych), to trudno się dziwić, że wnioskodawcy
            wolą z nią nie zadzierać. Nie wierzę, co prawda, w trzymane w
            urzędniczych szufladach "czarne listy" firm odwołujących się, ale
            natura ludzka jest taka, że tych "fikających" się za bardzo nie
            lubi...

            Poza tym, problem z protestami jest taki, że jest ich z reguły
            więcej niż środków, które Instytucja jeszcze może wygospodarować.
            Tymczasem, sytuacja opisana w artykule prowadzi do tego, że część
            tych pieniędzy mogła być przyznana niesłusznie (mleko się już
            rozlało...), zabierając część alokacji środków na dany konkurs i tym
            samym zmniejszając szanse na skuteczne odwołanie.
            • Gość: m1978 Re: Eksperci od samooceny IP: *.ha.pwr.wroc.pl 24.03.09, 23:24
              Pewnie tak jest, że asesorzy są z firm, które piszą wnioski a potem
              oceniają wnioski w tym samym konkursie i nie chodziło mi
              o „zaklinanie rzeczywistości”, tylko o merytoryczną wymianę zdań, co
              niniejszym czynię ja oraz czyni Pan w swoich wypowiedziach. Faktem
              jest również, ze asesorzy na szkoleniach otrzymują wiedzę jak
              wnioski należało napisać. Jednak, ja bym tutaj nie przesadzała z
              tym, że asesor posiadając taką wiedzę napisze wniosek lepiej niż nie-
              asesor i, że jest to rodzaj dyskryminacji. Mamy za sobą okres 2004-
              2006. Jeżeli ktoś uczestniczył w pozyskiwaniu pieniędzy dla
              przedsiębiorców (ZPORR, Działanie 3.4, SPO WKP, Działanie 2.3) to ma
              wystarczającą wiedzę, aby napisać dobry wniosek dla przedsiębiorców
              w tym okresie budżetowym i mówię tu o wnioskach do wszystkich 16
              RPO, w których są takie pieniądze. Zmieniły się tylko szczegóły, a
              wniosek składany do DIP na Dolnym Śląsku jest
              praktycznie „odwzorowany” od formularza składanego do SPO WKP.
              Podobnie, wnioski do EFS w ramach POKL, są „odwzorowaniem”
              formularzy wniosków funkcjonujących np. w SPORZL oraz w ZPORR w II
              Priorytecie. Choć muszę przyznać, że trochę doprecyzowano te
              formularze, choć pozostał problem znacznego rozrzutu punktowego w
              poszczególnych kryteriach oceny, jak np. 20pkt i brak precyzyjnych
              instrukcji jak oceniać informacje, które Wnioskodawca zawarł, za co
              punkty się należą, a za co nie.
              Powracając do oceny wniosków dla przedsiębiorców, kryteria oceny
              wniosków były znane przedsiębiorcom na długo przed momentem
              składania wniosku i można było się dokładnie zapoznać z kryteriami,
              zgodnie z którymi będzie dokonywana ocena ich wniosków. Na
              szkoleniach dla asesorów są poruszane kwestie dotyczące, np.
              społeczeństwa informacyjnego – za co należą się punkty wnioskodawcy,
              a za co nie. Ale ta wiedza nie jest „tajemna” - takie „tłumaczenia”
              są w rozporządzeniach UE dotyczących polityk horyzontalnych. Uważam,
              że ocenę każdego punktu w karcie można było przewidzieć już na
              etapie pisania wniosku. Pewnie, że łatwiej jest asesorom, którzy
              dostają wiedzę w pigułce w ciągu kilku godzin na szkoleniu, jednak
              zasady są powszechnie dostępne. Pewnie, że jest tego sporo i
              napisane w sposób „mało zrozumiały”, dlatego przedsiębiorcy trudno
              jest napisać samemu wniosek - ten, który sadzi, że jest to „łatwe i
              przyjemne” i zajmuje kilka godzin, jest w błędzie. Pewnie, że jest
              to wina skomplikowanych procedur– ktoś o tym już wspomina na tym
              forum, ale nie jest to ani wina asesorów, ani też wnioskodawców, ani
              DIP, ani żadnej innej instytucji ogłaszającej konkurs. Tak po prostu
              jest. Uwagi do tego trzeba kierować do Ministerstwa.
              Uważam, że asesor, który chwalili się tym, że jest asesorem i uważa,
              że napisze lepszy wniosek niż ktoś inny, np. firma doradcza,
              wciska „ciemnotę”, ale nie jest to zabronione- każdy używa jakiś
              argumentów, aby pozyskać zlecenie. Jednak, jeżeli asesor mówi, że
              jest asesorem i daje „gwarancję” powodzenia wniosku i przyznanie
              dotacji unijnej, to jest to karane -jeżeli spotkał Pan kogoś
              takiego, to są odpowiednie Instytucje, którym może Pan to zgłosić.
              Nadal uważam, że na komisjach jest mowa o bezstronności. Asesor NIE
              MOŻE obciąć punktów, bo mu się tak podoba, lub podświadomie lub z
              powodu tego, że z tyłu głowy „tli” mu się informacja, ze jak gorzej
              oceni wnioski „konkurencji”, to wnioski jego firmy mają większe
              szanse. Powtarzam, asesor ma OBOWIĄZEK uzasadnić swoją ocenę.
              Wnioskodawcy, w większości, są inteligentnymi ludźmi i potrafią
              zidentyfikować „hałowate” uzasadnienie. Wtedy „leci” protest i
              Instytucja ma OBOWIĄZEK uzasadnić merytorycznie swoją decyzję o
              liczbie przyznania punktów. Przedstawiciele DIP-u wielokrotnie
              zwracali uwagę asesorom, aby uzasadnienie obcięcia punktów
              było „mocne” merytorycznie.
              Poza tym, proszę mi wierzyć, że w większości Wnioskodawcy „sami
              sobie robą krzywdę”, „niechlujnie” pisząc wnioski i nie-przykładając
              się do tego jak należy i to są właśnie Ci wnioskodawcy, którzy potem
              mają pretensję do całego świata i to właśnie oni są na liście „nie-
              lubianych elementów”, a nie Ci, którzy piszą odwołanie mając do tego
              podstawę. Takie protesty traktuje się „poważnie” i udziela
              odpowiedzi. Ja nie chcę tutaj komentować, tego, że czasami to
              uzasadnienie „jest jakie jest”. Dlatego właśnie wprowadzono
              możliwość odwołania się do Sądu Administracyjnego, od
              takiej „niechlujnie” uzasadnionej decyzji Instytucji rozdającej
              środki. Natomiast, z praktyki, znam jednego Wnioskodawcę, który
              właśnie przesłał protest do Ministerstwa, nie mając kompletnie na to
              merytorycznego uzasadnienia, choć oczywiście w jego mniemaniu, to
              asesor oceniający wniosek to idiota, pół-główek i ignorant,
              natomiast jego wniosek nadawał się do oprawienia w złotą ramkę i był
              najlepszy w całym konkursie. Proszę mi wierzyć, że takie „epitety”
              są umieszczane w protestach pisanych do regionalnych i krajowych
              instytucji. Szkoda, że nic więcej.
              Uważam, że Wnioskodawcy, którzy „merytorycznie” mają rację a
              Asesor „podświadomie” lub nawet specjalnie obniżył im punktację, są
              w stanie „merytorycznie” uzasadnić swój protest i wygrać swoją rację.

              > Poza tym, problem z protestami jest taki, że jest ich z reguły
              > więcej niż środków, które Instytucja jeszcze może wygospodarować.
              > Tymczasem, sytuacja opisana w artykule prowadzi do tego, że część
              > tych pieniędzy mogła być przyznana niesłusznie (mleko się już
              > rozlało...), zabierając część alokacji środków na dany konkurs i
              tym
              > samym zmniejszając szanse na skuteczne odwołanie.
              Mleko się absolutnie „jeszcze nie rozlało”. Teraz jest właśnie czas
              na protesty, te „merytoryczne” zapewne zostaną wzięte pod uwagę, a
              te z „własnej winy”, typu, że „zapomniałem napisać we wniosku”,
              albo „bo kryteria były nieprecyzyjne” (a były precyzyjne, tylko brak
              było wiedzy Beneficjenta co one dokładnie oznaczają), powinny, moim
              zdaniem, zostać odrzucone.
              A o wielkość alokacji i zagrożenie, że nie starczy pieniędzy na
              wnioski z odwołań bym się nie martwiła, Zarząd ma prawo zwiększyć
              pieniądze na konkurs, nawet już zamknięty, w przypadku
              uznania „merytorycznych” protestów.
              Pozdrawiam
              • Gość: gk Re: Eksperci od samooceny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.09, 00:42
                Dziękuję za odpowiedź, Pani argumenty są przekonujące. Wiele rzeczy
                można w dystrybucji funduszy poprawić, ale pewnie i tak w niektórych
                sprawach trzeba będzie pójść na kompromisy, licząc po prostu na
                zwykłą ludzką uczciwość. Np., możemy mnożyć oświadczenia i
                deklaracje bezstronności składane przez asesorów, rozszerzać zakres
                projektów, których asesor nie może oceniać (projekty własnej firmy,
                firmy żony/męża, bliskiej rodziny, kolegów, itd.) - pytanie, gdzie
                jest granica rozsądku? Kto i jak te związki będzie weryfikował?
                Skończy się to paraliżem całego procesu oceny.

                Zabrzmi to cokolwiek patetycznie, ale przyznawanie unijnych grantów
                to jest też test naszej kondycji moralnej.

                Pozdrawiam
                • Gość: m1978 Re: Eksperci od samooceny IP: *.ha.pwr.wroc.pl 25.03.09, 08:51
                  Dziękuję również za odp. Tym razem zgadzam się z Panem w całości :).
                  Zachowanie asesorów na komisji, zachowanie urzędników w trakcie
                  tworzenia kryteriów a potem oceny wniosków, które wspólnie z
                  asesorami przeprowadzają, jest niewątpliwie testem ich morali.
                  Kluczem są precyzyjne kryteria oceny, minimalizujące uznaniowość i
                  dowolność oceny, ale także "jakość" tych kryteriów. Tu uważam, że
                  jest jeszcze duużo do zrobienia, ale to jest zadanie Urzędów
                  Marszałkowskich. I tu też wchodzą sprawy etyczne, jak dalece
                  urzędnicy przyłożą się do opracowywania kryteriów. Na tym forum ktoś
                  daje bardzo dobry pomysł, aby te kryteria były opracowywane przez
                  ekspertów "praktyków" za godziwe wynagrodzenie, w porozumieniu z
                  Urzędnikami, którzy z kolei mają wiedzę o politykach horyzontalnych
                  i innych unijnych kwestiach. Składając to z całość, można byłoby
                  dopracować się optymalnych kryteriów.
                  Pozdrawiam i, jeżeli startuje Pan o środki unijne, to życzę
                  powodzenia i trafienia na "solidne i merytoryczne" uzasadnienia Pana
                  wniosków pod którymi podpiszą się "etyczni" zarówno Asesorzy jak i
                  Urzędnicy.
                  Nadal uważam, że asesorami mogą być pracownicy firm doradczych, nie
                  jest to główne źródło problemu, o którym się rozpisują gazety,
                  robiąc niepotrzebne zamieszanie. Uważam, że właściwa, i wystarczy
                  jednokrotna acz porządna, weryfikacja ocen asesorów pozwala
                  na "wyłapanie nieuczciwych" asesorów a "nagonka" na wszystkich jest
                  niepotrzebna, ponieważ, jak Pan pewnie zauważył po tym forum lub z
                  innych informacji, "diabeł tkwi w szczegółach", których niestety nie
                  ma w tych wszystkich artykułach i których głównym celem jest, moim
                  zdaniem, napisanie sensacyjnego artykułu a merytoryka jest na
                  ostatnim miejscu. Proszę zwrócić uwagę, że całe zamieszanie na DŚ
                  rozpoczął Pan, który nie dostał pieniędzy unijnych na swój projekt-
                  poszedł do gazet a one to chętnie podchwyciły, i teraz zamiast DIP
                  spokojnie precedować z podpisywaniem umów, musi odpowiadać na
                  takie "insynuacje".
                  Nie mamy pojęcia jakiej jakości był wniosek tego Pana. Jeżeli
                  dobrej, to niech spokojnie napisze odwołanie i dochodzi swoich praw.
                  DIP jest pod taką nagonką i presją, że nie pozwoli sobie na
                  odpowiedź na ten protest typu „ble, ble, ble”, bo jest za to
                  rozliczany i kontrolowany.
                  A to, że wnioski jakiejś firmy ze Świdnicy znalazły się na 1,2,3 i
                  którymś tam miejscu nie oznacza, że oceniali je „nieuczciwi”
                  asesorzy tylko oznacza tyle, że te wnioski spełniały w całości
                  kryteria zawarte w karcie oceny. Teraz trzeba oczywiście sprawdzić
                  czy asesorzy, którzy oceniali te wnioski w sposób należyty
                  przyłożyli się do oceny i dali punkty tylko za to, za co faktycznie
                  się należało. To da się zrobić, choć nie mówię, że to jest proste.
                  Tu powracamy do początku, im precyzyjniejsze kryteria oceny, tym
                  mniej miejsca na dowolność, i tym łatwiej ocenia się asesorom, a
                  potem kontroluje tych asesorów rozliczając ich za pracę.
                  Znowu się rozpisałam :) za co przepraszam.
                  Pozdrawiam.
          • Gość: aut Re: Eksperci od samooceny IP: *.chello.pl 26.03.09, 11:57
            A czy ty widziałeś chociaż jedno sensowne uzasadnienie tzw. asesorów. To jest
            właśnie takie ble ble. Tam gdzie mogą zjebią, a jak nie mogą, bo jest ok to pada
            takie sformułowanie "wnioskodawca opisał sposób zarządzania" i tyle.
    • rozum221 To oczywista oczywistość :-) Zrozumiałem 24.03.09, 12:25
      to już ok. 2005 roku, gdy przygotowywałem wniosek...
      Szkoda gadać. Pozdrawiam rozumnych rodaków.
    • Gość: tow. Szmaciak Eksperci od samooceny IP: *.tktelekom.pl 24.03.09, 12:32
      To wina PiSu . Ręce precz od PO i PSL Standardy
      (Obywatelsko Chłopskie najlepsze w Europie ) Wiwat .
    • Gość: michał potwierdzam IP: 79.162.140.* 24.03.09, 12:50
      Kilkakrotnie robiłem w ostatnich kilku latach podchody w sprawie dotacji
      unijnych i kilkakrotnie odchodziłem z kwitkiem bo byłem nieczuły na segestie
      "pomocy dodatkowej" za 10-15% wartości dotacji.
      To jest fakt. Taj jest teraz tak było i kiedyś gdy rozdzielano srodki pomocowe
      gdy nie bylismy jeszcze w Unii.
      To przykre. Traca na tym uczciwi obywatele, traci państwo, tracą prawie wszyscy.
      Zyskują tylko kombinatorzy.
    • olias Eksperci od samooceny 24.03.09, 13:01
      blondynka ze śląska zrobiła swoje.
      Trzeba było być pozbawionym krztynki rozumku żeby - zamiast przejąć
      panią minister Gęsicką z rządu PiS - oddać kluczowe w latach 2008 -
      2013 ministerstwo tej .... Ślązaczce. Co myślałeś, Tusk! że ona
      będzie sie zajmować rozwojem Polski? przecież ona ma w doopie resztę
      poza tą chorą ideą Silesi. Szkoda tylko że to my, Polacy oberwiemy
      za proste błędy premiera. Na razie wykorzystanie środków "brukselki"
      żenujące niskie i śmieszne.
      • Gość: gk Re: Eksperci od samooceny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.09, 13:13
        człowieku, myślisz, że za PiSu było lepiej??? W jakim świecie
        żyjesz? Jedna z głownych pomyłek to wielomilionowe projekty
        kluczowe/indywidualne, przyznawane w 2006-2007 bez konkursów na
        podstawie kilkustronicowych fiszek... Czyj to pomysł? Pani Gęsickiej
        właśnie... Dopiero teraz trzeba było dorabiać formularze, kryteria
        oceny, wymagania, itd., bo p. Gęsicka nie raczyła tego zrobić od
        razu. Środków więcej schodziło w 2006 i 2007, owszem, bo większość
        projektów z okresu 2004-06 sie wtedy kończyła, to i wydatkowanie
        było większe. Nowa minister musiała najpierw posprzątać po
        Gęsickiej, żeby uruchomić nowe programy i cokolwiek wydatkować. A i
        tak do tego bałaganu dołożyła swoje cegiełki... i mamy to, co mamy.
        • olias Re: Eksperci od samooceny 24.03.09, 14:37
          cytat: 'W jakim świecie żyjesz?"
          odpowiedź: w realnym.
          Gęsicka zajmowała się całością sprawy. Ślązaczka - wyłącznie pod
          pryzmat "Silesi". Więc całość leży.
          Oczywiście że nikt nigdy nie wyeliminuje machlojek przy
          rozdawnictwie kasy. Ale pańskie oko konia tuczy. A jeśli to oko
          patrzy wciąż w jednym kierunku?
      • Gość: rty Re: Eksperci od samooceny IP: *.ssp.dialog.net.pl 24.03.09, 13:29
        Twoje wypociny można ocenić tylko w jeden sposób. Debilizmy chorego człowieka.
        • unhappy Re: Eksperci od samooceny 24.03.09, 15:14
          Czy wyartykułowanie tej głębokiej opinii zjadło tak wiele twoich zasobów, że już
          nie dałeś rady poprzeć jej jakimikolwiek argumentami?
      • Gość: Willy Re: Eksperci od samooceny IP: *.polsl.pl 22.05.09, 08:18
        Nie wiem co bardziej Cię boli, to że Pani Bieńkowska jest z PO czy to że jest ze
        Śląska??!!... A i owszem, zgadzam się że wykorzystanie środków "brukselki" jest
        niskie, ale Pani Gęsicka nie radziła sobie lepiej na zajmowanym stanowisku...
    • Gość: scaneRboy Eksperci od samooceny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.09, 13:13
      do kontroli 60 oceniających osób, zatrudnijmy armie kolejnych 120
      znajomych. W ten sposób trzeba będzie odpalić 40% dotacji zamiast
      15%.
    • Gość: N. Eksperci od samooceny IP: *.um.szczecin.pl 24.03.09, 13:18
      A co do środków krajowych - np. Misterstwa Kultury czy smorządów to
      jest inaczej? Jest tak samo. Nie pracuję wśród dysponentów tych
      śordków - ale wszyscy znaj mechanizm!!
    • Gość: WK Eksperci od samooceny IP: *.um.szczecin.pl 24.03.09, 13:40
      No a środki krajowe? Dotacje Ministerstwa Kultury, Samorządów
      Wojewódzkich - wszystko to samo w jakich czasach ludzie zyją, że o
      tym nie wiedzą!!! Pracowalem w jednej j.s.t przez 6 lat -
      odzszedłem. Nie mogłem na to patrzeć - ale dalej jest to samo. Teraz
      prywatnie pisze wnioski i widze co sie dziej - wystrczy, że ktoś Cię
      nie polubi, że odszedłeś i Cie zajadą!! Wszystko odwala nawet jak
      jest zrobione bezbłednie chyba, że sie nie kapną kto pisał!!! Bo
      sami piszą!!! zachodniopomorskie....
      • Gość: Galaxy Re: Eksperci od samooceny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.09, 13:52
        Zgadzam się z 100 %.
        Trzeba zmienić system oceny wniosków.
        Decydować ma uzasadnienie merytoryczne projektu.
        Nieostre kryteria prowadzą do dowolnego podejmowania decyzji.
        Każdy mający wpływ na wnioski powinien ponosić odpowiedzialność dyscyplinarną za
        udowodnione naruszenia, a regulaminy powinny być opiniowane przez np. RIO, tak
        zwana kontrola uprzednia (prewencyja) nie stosowana w tym kraju niestety.
        Organy państwowe powinny ponosić odpowiedzialność materialną za błędne decyzje,
        a po udowodnieniu ich błędności przed np. NSA powinny z urzędu przekazywać
        pieniądze na realizację zadania nawet w własnego budżetu. Osoby podejmujące
        błędne decyzje, którym się to udowodni powinny mieć dożywotni zakaz pracy w
        organach władzy publicznej.
    • Gość: garfield69 Polacy z najpiekniejszej idei lub sprawy potrafia. IP: 201.227.188.* 24.03.09, 13:42
      ...zrobic kupe gowna.
      • mirmat1 idea "piekna" jak.... 24.03.09, 17:43
        .....kupa gowna
        Gość portalu: garfield69 napisał(a):

        > ...zrobic kupe gowna.
        M: kupe gowna zrobiono w Brukseli i do niej Polacy dokladaja:
        Złe wyniki finansowe krajowej gospodarki
        sobota 13 grudnia 2008 02:49
        Polska dokłada do Unii
        www.dziennik.pl/gospodarka/article281649/Polska_doklada_do_Unii.html
        Z budżetu UE otrzymaliśmy o 177 mln euro mniej, niż wpłaciliśmy.
    • Gość: marian W socializmie to normalne. IP: *.bredband.comhem.se 24.03.09, 13:45
      Gdzie urzednik dzieli cudze pieniadze na cudze potrzeby - to jak ma to wygladac?
      • 3cik <===============---. 24.03.09, 14:04
        "Twierdzi, że żaden z pracowników CWB nie oceniał wniosków, przy których
        pracowała ich firma"
        Co za bzdura - wystarczy żeby odwalili odpowiedni procent innych wniosków, aby
        zwiększyć szanse swoich.
    • Gość: specjalista ds. UE Eksperci od samooceny IP: 77.223.226.* 24.03.09, 14:07
      Niestety nie ma szans na rozwiązanie tej sprawy:
      1. Nie ma ekspertów, którzy tak dobrze znają temat, że wręcz
      go "czują", wiedzą co jest istotne z punktu widzenia realizacji
      polityk UE itp. - tzn. nie ma ich w sektorze publicznym, bo
      ktokolwiek zaczynał tam ten temat, to już dawno działa w sektorze
      prywatnym, bo tam tylko w tej kwesti można zarobić naprawdę dobrze.
      Więc nawet jak teraz ktoś pracuje w "urzędzie" i zajmuje się
      wszelkimi kwestiami związanymi z dotacjami, to jest więcej niż
      pewne, że tylko zbiera odpowiednią wiedzę, znajomości i możliwość
      wpisania sobie "tego" w CV, które w przyszłości złoży jakiejś
      prywatnej firmie - skąd to wiem? Jestem właścicielem firmy
      konsultingowej zajmującej się pozyskiwaniem dotacji - mam już niezły
      plik takich CV.
      2. Asesorami zostają osoby z "klucza partyjnego" - obojętnie czy to
      ktoś z PO czy PIS - zawsze jest coś ktoś komuś winien, więc proszę
      bez bicia piany zagorzałych zwolenników jednych lub drugich. A takie
      osoby nie mają zielonego pojęcia, na temat dotacji - skąd to wiem?
      Jestem właścicielem firmy konsultingowej zajmującej się
      pozyskiwaniem dotacji - mam już niezły plik pism, które otrzymywali
      moi klienci, gdzie żądano poprawek bądź uzupełnień w tak bzdurnych i
      absurdalnych kwestiach, że nawet próbując uzyskać odpowiedź na
      pytanie "co poeta miał na myśli", inni "pracownicy" danej instytucji
      nie byli w stanie wyjaśnić...kompletny brak znajomości podstaw
      analizy finansowej, że o wytycznych programowych nie wspomnę...

      3. Okazuje się, że skoro najwięcej w temacie dotacji wiedzą osoby
      działające w sektorze prywatnym, naturalnym jest zatrudnić ich jako
      osoby oceniające projekty - i tutaj pojawia się problem, który
      został poruszony w artykule. Nie wspomniano natomiast o tym, że
      nawet jeżeli dana osoba nie będzie oceniała swojego projektu (bądź
      własnej firmy, bądź znajomego itp.),to zawsze możęoceniać "niżej"
      pozostałe projekty...ajest ku temu możliwość, bo niestety, ale
      istnieją kryteria, gdzie pozostawiona została dowolność oceny - i
      tutaj pole do popisu dla asesorów...

      WNIOSEK: problem jest złożony tylko dlatego, że złożone sa procedury
      oceny. Gdyby stworzyć takie kryteria oceny, przy których nie trzeba
      byłoby zatrudniać "specjalistów", tylko byłyby one jasne dla
      każdego, np. wzrost zatrudnienia w wyniku inwestycji 10% - 2 pkt,
      15% - 3 pkt. itp. Takie kryteria oczywiście istnieją, ale
      niestanowią one całości oceny. Nietwierdzę, że to jest łątwe, bo jak
      z kolei jacyś "mądrale" wymyślają kryterium na zasadzie wzrostu
      procentowego zysku (nie wspomnę, że do końca nie wiadomo czy zysku
      netto czy brutto) lub chociażby wzrostu przychodów, szczególnie w
      programach np. dla mikroprzedsiębiorstw, które dopiero co powstają -
      no to wzrosty mierzone są w 1000%, a jak już ktos działa powiedzmy 2
      lata na rynku, to takie wzrostu nie ma szans osiągnąć - więc
      szanowni decydenci - zatrudnijcie może specjalistów od spraw
      biznesu - niech to nawet będą renomowane firmy, które z punktu
      widzenia gospodarki danego regionu, bądź kraju będą wstanie
      rzetelnie przygotować kryteria oceny projektów, zapłaćcie im często
      wysokie stawki na jakie często zasługują - i tak będzie to
      niewspółmiernie mniej, niż zatrudnianie armii asesorów, prowadzenia
      nad nimi kontroli, kontroli nad tymi co kontrolują itp. - bo oni i
      tak znajdą sposób na osiągnięcieswoich celów - PRZYGOTUJCIE TAKIE
      PROGRAMY I TAKIE KRYTERIA OCENY, NA PODSTAWIE KTÓRYCH WNIOSKI BĘDĄ
      MOGŁY BYĆ OCENIANE WRĘCZ KOMPUTEROWO (mechanicznie).

      HAWK
      • Gość: prawie tak jest kryteria są jasne i mało uznaniowe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.09, 17:03
        Kryteria na Dolnym Śląsku są niemal takie jak mówisz - są niemal mechaniczne i
        nie ma wiele miejsca na uznaniowość. Jest za to instrukcja do wniosku.

        Dotyczy to większości z nich. To czy punkt ma być przyznany zależy od tego czy np.:
        1. jest jakiś dokument np. umowa współpracy z firmami z regionu
        2. czy jest dział B+R w firmie
        3. czy wykorzystuje się wyniki prac B+R
        itd. Kryteriów jest sporo więc nie przytaczam wszystkich.

        Jeżeli takowy dokumenty/zapis jest to sięga się do instrukcji przygotowania
        wniosku. W instrukcji jest napisane co powinien zawierać opis dotyczący danego
        kryterium. Jeżeli opis zawiera wszystkie elementy i odnosi się do projektu to
        trzeba przyznać punkt.

        Łatwo zatem sprawdzić czy dane kryterium zostało ocenione prawidłowo czy nie -
        jest to dość hermetyczna metoda i nie ma miejsca na uznaniowość.

        Stosunkowo najwięcej uznaniowości jest w kryterium dotyczącym innowacyjności
        ponieważ bardzo trudno w sposób jednoznaczny określić czy dane rozwiązanie jest
        innowacyjne czy nie. Dlatego stosuje się opinie o innowacyjności wystawiane
        przez specjalistów z danej dziedziny. Asesor może się oprzeć na takiej opinii
        podczas oceny - nie jest przecież omnibusem od wszystkich technologii. Jeżeli
        opinia jest przygotowana prawidłowo i rzeczowo to asesor daje punkty zgodnie z
        treścią opinii.

        Jednak opinie wydają różne instytucje i różnie podchodzą do tego. Szanujący się
        profesorowie i uczelnie nie podpisują się pod naciąganymi sprawami. Ale jest
        wiele instytucji, które podpiszą wszystko.

        Podsumowując. Dolny Śląsk ma najmniej uznaniowe i dość wyważone kryteria wśród
        RPO, które znam.


        Co do mechanicznej oceny.... W takim przypadku wielu wnioskodawców wypełni
        wszystko co się da żeby zyskać punkty - nie ważne czy zgodnie z prawdą czy nie.
        Wybór projektów sprowadzi się niemal do losowania lub naboru w trybie "kto
        pierwszy ten lepszy".

        Problem zacznie wychodzić podczas kontroli projektów. Okaże się, że niektórzy
        przedsiębiorcy zadeklarowali coś na wyrost i nie wykonali tego co jest w projekcie.

        Wtedy urzędy zażądają zwrotu pieniędzy. No i znowu się zacznie zadyma:
        - dlaczego mi zabrali a Kowalskiemu nie!?
        - pewnie urzędnik dostał łapówkę skoro jemu nie zabrał!

        Dodatkowo padną pytania:
        - dlaczego dostała firma X, która nie jest innowacyjna i wogóle jest znana jako
        kombinator? Kto za to odpowiada?
        - czy środki UE są wydawane efektywnie?

        itp. itd.

        Nigdy nie będzie tak, że wszyscy będą zadowoleni. Zawsze ktoś będzie czuł się
        oszukany i będzie szukał winy wszędzie tylko nie u siebie.

        • Gość: m1978 Re: kryteria są jasne i mało uznaniowe IP: *.ha.pwr.wroc.pl 24.03.09, 21:08
          Zgadzam się z Tobą prawie we wszystkim.
          Już wypowiedziałam się na tym forum co do pilnej potrzeby
          doprecyzowania kryteriów oceny, tak aby wyeliminować uznaniowość -
          więc nie będę się powtarzać. Uważam jednak, ze osoby ze środowiska
          akademickiego nie są dobrymi kandydatami na asesorów. Są to
          osoby "oderwane" od rzeczywistości, w większości nie mające pojęcie
          co to jest analiza finansowa, o sposobie wyliczania i interpretacji
          wskaźników NPV i IRR nie wspominając. Pieniądze unijne absorbowane
          przez przedsiębiorstwa mają przede wszystkim przynieść konkretny
          efekt w gospodarce w postaci wzrostu zatrudnienia oraz wzrostu
          przychodu.
          Karta Oceny Projektów była rzeczywiście dość "mechaniczna" i to
          bardzo dobrze - wyeliminowano właśnie uznaniowość ocen dokonywanych
          przez asesorów. Jednak uważam, że warto było zastosować "wagi" do
          niektórych kryteriów premiując w ten sposób właśnie kryteria wzrostu
          zatrudnienia oraz wzrostu przychodów, czyli "prawdziwych" efektów
          inwestycji. Tego w karcie stosowanej w DIP zabrakło.
          Pozdrawiam
    • Gość: urt Eksperci od samooceny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.09, 14:12
      O tym, że to zjawisko powszeche wiedzą wszyscy zainteresowani. Oprócz tych,
      którzy nie chca wiedzieć. Proszę nie obrażać inteligencji czytających szanowna
      P. minister.
      • Gość: urzędnik Re: Eksperci od samooceny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.09, 18:04
        Jeśli to co piszecie jest prawdą, to istnieją w tym kraju instytucje, którym można to zgłosić i w ten sposób wyplenić wszelkie nadużycia. Jestem urzędnikiem pracującym przy środkach unijnych i nie podoba mi się wrzucanie nas wszystkich do jednego wora. Przez cały okres mojej pracy nigdy nie postąpiłam wbrew etyce tego zawodu, swoją pracę wykonywałam rzetelnie i uczciwie. Nigdy nie wzięłam nawet 1 zł. łapówki, ani nikomu nie dawałam do zrozumienia, że powinien mi coś zaproponować. Moi koledzy z pracy zachowują się dokładnie tak samo. Najłatwiej jest nas opluwać na forum. Znacie przypadki nieprawidłowego zachowania się przez urzędnika, zgłoście to tam gdzie trzeba, a nie piszcie na forum. To każdy potrafi.
        • Gość: popieram Re: Eksperci od samooceny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.09, 18:51
          Łatwo rzucać oskarżenia i skazywać wszystkich dokooła bez sprawdzenia i bez dowodów.

          Niech sprawdzą to odpowiednie instytucje i dopiero gdy będą wyniki kontroli
          zajmujcie stanowisko w sprawie. Artykuł jest tendencyjny i nastawiony na
          szukanie sensacji.

          Sprawdźcie ile wniosków napisała firma Co-worker i ile z tych wniosków przeszło.
          Lista napisanych wniosków jest na stronie firmy. Lista zaakceptowanych i
          odrzuconych wniosków jest na stronach DIP. Jak sprawdzicie to wyciągnijcie
          wnioski odnośnie motywacji inicjatora tej akcji.
    • Gość: robert Eksperci od samooceny IP: 82.177.11.* 24.03.09, 14:37
      Gwizdzie żal, ze nie mógł sam sie znaleźć na liscie ekspertów, bo
      kryteriów nie spełniał. a zlowiłby pewno kilku klientów i dla siebie
      a potem zaproponował jakieś niezwykle wysokie wynagrodzenia za
      sukces - bo z tego slynie. Ale mi obiektywizm oceny. kpina.
      • Gość: MG Re: Eksperci od samooceny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.09, 22:00
        Nie żal, ale żal takiego komentarza. Ale rozumiem że Panu odpowiada żeby nie
        mówić o patologiach.
    • Gość: europejczyk Eksperci od samooceny IP: 77.79.210.* 24.03.09, 14:38
      Dużo do życzenia pozostawia też wybór samych asesorów, kilka
      niestety znam żenada, nie znają podstawowych dokumentów
      programowych, a kasę zarabiają naprawdę dużą,wnioski oceniają według
      własnego widzi mi się, humoru i nie mają o tym pojęcia, przy
      rekrutacji nikt nawet nie przeprowdaz a znimi rozmowy, a przecież
      powinni być to eksperci z dużą wiedzą, jakiś wstępny test z wiedzy o
      funduszach, asesorami zostają często ludzie z łapanki. ŻENADA
    • Gość: andrzej Eksperci od samooceny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.09, 14:44
      zapraszam Panią Minister do Szczecina. Wszystkie dotychczasowe
      konkursy dla przesiebiorców może Pani uniważniać "w ciemno". Szkoda
      tylko samych przedsiębiorców - tych może 30 - 40%, którzy załapali
      się na kasę dla alibi pisazry - ekspertów "oceniaczy".
      • Gość: hhj Re: Eksperci od samooceny IP: 86.47.47.* 24.03.09, 14:51
        troche z innej beczki

        skladalem papiery na budowe domu a babka do mnie wprost
        wia pan, najlepsze s aprojekty tego i tego biura, wszestkie przechodza od razu

        jak sie dowiedzialem, prowadzacy biuro arch to synus ow pani

        pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka