Dodaj do ulubionych

Argentyna w Polsce

IP: *.kalisz.cvx.ppp.tpnet.pl 29.01.02, 21:46
Sytuacja w Polsce wcale nie odbiega od tej w Argentynie, a w wielu dziedzinach
jest jeszcze gorsza.Obecny lewicowy rząd wybrał drogę, która prowadzi do tego co
wydarzyło się w Argentynie. Zamiast rozliczyć prawicowych i lewicowych złodziei,
ograniczyć korupcję, bezprawie,biedę,nędzę i beznadzieję narodu - doprowadza
rękoma następcy Balcerowicza-Belki do "łatania" dziury budżetowej kosztem
najbiedniejszych. Rządy polskie zawsze tkwią w historii, ale nie wyciągają
żadnego wniosku.Czy obecny rząd jako kontynuator najgorszego w historii Polski
rządu buzkowców - chciałby dopisać następną datę na poznańskim pomniku - autor
pomnika przewidział to zostawiając dużo miejsca.
Obserwuj wątek
    • Gość: Zbigniew Re: Argentyna w Polsce IP: *.magic-net.pl 29.01.02, 22:12
      Mylisz się pisząc , że sytuacja w Polsce jest gorsza od tej w Argentynie.
      Obecnie jest znacznie lepsza , choć porównywalna z tą w jakiej Argentyna
      była dwa lata temu w momencie wprowadzania ichniego "planu Belki".
      Jak mówi nauka - te same przyczyny prowadzą do tych samych skutków , więc mamy
      jeszcze dwa lata czasu , aby stać się drugą Argentyną.Poniżej , co pisały na
      przełomie 1999/2000 roku gazety o argentyńskim "Planie Belki" :



      The New York Times
      December 30, 1999

      Argentina's New Chief Wins $2 Billion Increase in Taxes

      By CLIFFORD KRAUSS

      BUENOS AIRES, Dec. 29
        • komentator Re: Przeczytajcie koniecznie post Zbigniewa! 30.01.02, 11:24
          Gość portalu: Fizyk napisał(a):

          > Nie wiem jak innych, ale mnie ten post doslownie
          > zmrozil.
          > Moze trzeba ten tekst przelozyc na polski?
          > Moze trzeba go podrzucic poslom i ministrom?
          > Moze trzeba go wydrukowac w GW?

          Tekst wcale nie jest rewelacja jesli chcialoby sie go odniesc do sytuacji
          w Polsce. Oczywiscie problemy finansow publicznych sa podobne. Ale sa zasadnicze
          roznice:

          - plynny kurs zlotowki, w razie kryzysu zlotowka swobodnie spadnie
          - wzrastajacy eksport i zmniejszajacy sie deficyt wymiany zagranicznej

          Minusy to oczywiscie eksplozja bezrobocia i deficyt budzetu. Nie wydaje sie
          jednak by grozily one obecnie kompletnym zalamaniem.
          Bo ostre napiecia spowodowalyby gwaltowny spadek zlotowki co automatycznie
          przywrociloby rownowage wymiany. Moznaby tez zwiekszyc inflacje.

          Natomiast o wiele bardziej prawdopodobne jest ze gdy rzad przedstawi wieloletni
          plan redukcji deficytu budzetowego, rynek to zaakceptuje, i nic sie nie wydarzy.
          Tak samo jak rynek nie reaguje na niepomyslne wiesci gospodarcze.
        • Gość: Zbigniew Re: Przeczytajcie koniecznie post Zbigniewa! IP: *.magic-net.pl 30.01.02, 12:19
          Plan "poprawy stanu finansów publicznych" w Argentynie został uchwalony dnia
          29-12-1999.Miało to być swoiste "sypanie wałów przeciwpowodziowych" wobec
          przewidywanego wzrostu deficytu budżetowego na rok 2000 w
          warunkach "spowolnienia wzrostu gospodarczego".Zakładał on wprowadzenie podatku
          od odsetek bankowych , opodatkowanie dodatkową akcyzą źródeł
          energii,podwyższenie niektórych podatków pośrednich.Stawki podatku dochodowego
          pozostały bez zmian ale zlikwidowano szereg ulg podatkowych.Celem
          realizacji "zasad sprawiedliwości społecznej" i obarczenia przede wszystkim
          lepiej sytuowanych zadaniem ratowania budżetu wprowadzono niewielki podatek
          majątkowy dla majątków ponad 200 000 USD- wynosił on 0,75%.Szczegóły
          argentyńskiego planu ratunku finansów publicznych nazwanego przez jego
          twórców "Reforma tributaria" można znaleźć na stronie : ( www.dae.com.ar/res8) .
          Skutkiem jego wprowadzenia był zamiast spodziewanego wzrostu dochodów skarbu
          państwa ich spadek o ok.15% oraz znaczny wzrost bezrobocia.Skarb państwa musiał
          emitować coraz więcej papierów skarbowych na pokrycie swego coraz większego
          deficytu.
          Co było dalej wszyscy wiemy...
            • Gość: Zbigniew Re: Przeczytajcie koniecznie post Zbigniewa! IP: *.magic-net.pl 30.01.02, 20:58
              Oczywiście istnieją różnice między Polską i Argentyną.Podobnie jak i
              podobieństwa między Planem Belki a Reforma Tributaria.
              Jeszcze jednym mało docenianym podobieństwem między Polską i Argentyną jest
              rola związków zawodowych.W Argentynie od kilkudziesięciu lat jako trzy
              najpewniejsze rzeczy w tym kraju podawane są śmierć,podatki i związki zawodowe
              ( death,taxes and unions).
              Abstrahując od roli związków zawodowych ( podobnie jak polskie nie zgodziły się
              pomimo kryzysu na jakiekolwiek cięcia zarobków w budżetówce , zmiany w wysokości
              rent i emerytur oraz liberalizację kodeksu pracy ) podobne są między
              naszymi "bratnimi krajami" nawet wysokości podatków ( w Argentynie podstawowa
              stawka VAT wynosi 21% ) nie mówiąc o innych wskaźnikach.Obligacje rządu
              argentyńskiego były podobnie jak polskie obecnie oprocentowane na 11% , co
              wydawało się rządzącym za zbyt wysokie.
              Także to , że po prywatyzacji lat 90. w Argentynie nie zostało już nic
              sensownego do sprywatyzowania , co pozwoliłoby na krótką metę zatkać dziurę
              budżetową.
              Oczywiście istnieją różnice między naszymi bratnimi krajami , choć biorąc je
              pod lupę wychodzą z nich podobieństwa.Przed kryzysem , a nawet w czasie jego
              trwania peso uchodziło za stabilną walutę o stałym parytecie wymiany , a
              inflacja była niewielka.Dopiero gwałtowny kryzys finansowy spowodował
              dewaluację peso o 40%.
              Podobnie złotówka mimo widocznego kryzysu trzyma się mocno.Można rzec , że od
              ponad roku ma stały kurs wymiany.
              To czy zostanie zdewaluowana w wyniku kryzysu jest sprawą drugorzędną , w
              obliczu tego , że kurs złotego od ponad roku jest znacznie zawyżony.
              Podobnie jak onegdaj peso.
              Nie jest wielką sztuką zdewaluować walutę , gdy nic już się nie da zrobić , ale
              zrobić to wtedy , gdy można uniknąć kryzysu.
              Jeżeli chcesz dowiedzieć się , czy Polska podzieli los Argentyny to trzeba się
              uzbroić w cierpliwość.Pierwsze objawy będą już widoczne za kilkanaście dni ,
              gdy GUS ogłosi dane gospodarcze za styczeń.Jeżeli Plan Belki podzieli losy
              Reformy Tributaria tj. wpływy budżetowe będą mniejsze od zakładanych ( pomimo
              wyższych podatków ) a bezrobocie będzie nadal rosnąć , można sie będzie
              spodziewać za jakiś czas podobnych efektów.Ale nawet gdyby , to nie przejmujmy
              się ! Bądź co bądź dzielą nas dwa lata różnicy.Więc taki kryzys nastąpi nie
              wcześniej niż w 2003 roku.Rok 2002 pomimo całej szarpaniny powinien być gdzieś
              tak do połowy conajmniej "jako taki".
              • komentator Re: Przeczytajcie koniecznie post Zbigniewa! 31.01.02, 07:40
                Gość portalu: Zbigniew napisał(a):

                > Oczywiście istnieją różnice między naszymi bratnimi krajami , choć biorąc je
                > pod lupę wychodzą z nich podobieństwa.Przed kryzysem , a nawet w czasie jego
                > trwania peso uchodziło za stabilną walutę o stałym parytecie wymiany , a
                > inflacja była niewielka.Dopiero gwałtowny kryzys finansowy spowodował
                > dewaluację peso o 40%.
                > Podobnie złotówka mimo widocznego kryzysu trzyma się mocno.Można rzec , że od
                > ponad roku ma stały kurs wymiany.
                > To czy zostanie zdewaluowana w wyniku kryzysu jest sprawą drugorzędną , w
                > obliczu tego , że kurs złotego od ponad roku jest znacznie zawyżony.
                > Podobnie jak onegdaj peso.
                > Nie jest wielką sztuką zdewaluować walutę , gdy nic już się nie da zrobić , ale
                > zrobić to wtedy , gdy można uniknąć kryzysu.

                Wiec tu namierzylismy elementarny blad w twoim rozumowaniu ktory swiadczy ze
                twoje snucie analogii PL-AR jest wrozeniem z fusow:

                Nie dostrzegasz absolutnie zasadniczej roznicy miedzy SZTYWNYM peso a PLYNNA
                zlotowka. Peso nie tylko uchodzilo za stabilna walute - bylo nia na MOCY
                oficjalnego sztywnego parytetu! SZTYWNE peso doprowadzilo do sytuacji w ktorym
                wszyscy brali kredyty w dolarach bo zniklo poczucie ryzyka kursu walutowego. I
                tych kredytow nabrano kolosalnie, rowniez sektor publiczny. W ogole cala ekonomia
                byla zaindeksowana do dolara. Spadek zaufania wywolal run na banki gdy wszyscy
                chcieli wymienic peso na $ zeby utrzymac indeks. To zmusilo do OGLOSZENIA
                dewaluacji. Jest ewidentne ze w Polsce tego problemu nie ma bo dewluacji nie
                TRZEBA oglaszac, kurs jest plynny. Jesli nie pojmujesz roznicy to wyobraz sobie
                co by bylo gdyby zlotowka od lat miala sztywny kurs tak jak peso: zamiast brac
                kredyty w zl, wszyscy wzieli je by w $, a poniewaz % bylyby niskie to kredytow
                nabrano by fury, i to utworzyloby lawine wiszaca nad ekonomia. Ale w Polsce w
                wypadku perturbacji zl kurs spadnie sam do poziomu rownowagi a wielka lawina $
                nad ekonomia nie wisi (mala lawina jest oczywiscie bo firmy maja kredyty $).
                Wszyscy sa przyzwyczajeni do wahan kursu i nikogo nie zdziwi jesli np. od jutra
                zlotowka zacznie spadac. Do tego nalezy dodac ze wbrew czarnym przewidywaniom
                polski eksport rosnie i deficyt wymiany maleje (roznica do Argentyny). Ostra
                redukcja wydatkow publicznych tez powoduje wzrost zaufania rynku.

                Mozna nawet zaryzykowac odwrotny scenariusz: Jesli rzad przedstawi jako tako
                wiarygodny plan ograniczania deficytu budzetu a inflacja bedzie w ryzach to
                kurs zlotowki moze nawet wzrastac!

                  • Gość: Biz Re: Przeczytajcie koniecznie post Zbigniewa! IP: 217.97.163.* 31.01.02, 09:28
                    Dodam tylko, że kiedyś zadekretowano w Polsce w Konstytucji demokrację by
                    następnie powołać UB do jej wdrożenia w życie.
                    Podobnie ma się zadekretowanie zasad rynkowych w Polsce i powołanie RPP z jej
                    antyrynkowymi celami.
                    Pieniądz w gospodarce rynkowej jest głównym parametrem i manipulacja nim przez
                    urzedników z RPP jest grzechem przeciwko rynkowi, którego skutki będą podobne
                    do argentyńskich.
                    Biz
                    • Gość: Jaca Re: IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 31.01.02, 09:53
                      Zgadzam się z Bizem. Ingerencja RPP w stopy do zabójstwo wolnego rynku, a
                      własciwie jego resztek. Te stopy są tak wysokie, bo to właśnie reżim (rząd)
                      przez emisje coraz nowych obligacji powoduje podnoszenie tej stopy. Z jednej
                      strony prowadzo to do tego, że Zachód wykupuje obligacje, gdyż są znacznie
                      wyżej oprocentowane od tych zza Odry. Z drugiej strony dług państwa
                      niebotycznie rośnie, bo tak naprawdę wydatki nie są zmniejszane (tylko
                      symbolicznie) i banki zamiast udzielać kredytów przedsiebiorcom, same obligacje
                      wykupują.
                      A tak w ogóle to precz z III RP, bękartem okrągłego stołu. Albo ktoś zrobi
                      porzadki jak w Chile, gdzie jest wolny rynek i jest to jedyne państwo w Ameryce
                      Łacińskiej, które nie ma większych problemów, albo skończymy jak socjalistyczna
                      Argentyna. Oj. krew się poleje.
                • Gość: Jaca Re: Przeczytajcie koniecznie post Zbigniewa! IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 31.01.02, 10:01
                  Komentatorze, Zbigniew ma rację. Kurs peso (sztywny)1 do 1 w stosunku do dolara
                  to była decyzja polityczna, nie ekonomiczna. Państwo rzyło na kredyt i dlatego
                  tak trzymało peso. Argentyna miała też opinię tygrysa Amerki Płd., swoiste
                  zaufanie na świecie. Dopiero krach i gigantyczny dług wewnętrzny doprowadził do
                  tego, że świat przejżał na oczy. Samo manipulowanie kursami walut nic nie da!
                  To tak samo jak kiedyś PRL drukował pieniadze, gdy była dziura w budżecie. Jak
                  się skończyło?
                  • komentator Peso a zlotowka, nawet kon widzi roznice 31.01.02, 11:16
                    Gość portalu: Jaca napisał(a):

                    > Komentatorze, Zbigniew ma rację. Kurs peso (sztywny)1 do 1 w stosunku do dolara
                    > to była decyzja polityczna, nie ekonomiczna. Państwo rzyło na kredyt i dlatego
                    > tak trzymało peso. Argentyna miała też opinię tygrysa Amerki Płd., swoiste
                    > zaufanie na świecie. Dopiero krach i gigantyczny dług wewnętrzny doprowadził do
                    > tego, że świat przejżał na oczy. Samo manipulowanie kursami walut nic nie da!
                    > To tak samo jak kiedyś PRL drukował pieniadze, gdy była dziura w budżecie. Jak
                    > się skończyło?


                    O co ci chodzi? Komentujemy przeciez ze roznice miedzy peso a zlotowka nawet kon
                    widzi. Zlotowka jest przeciez waluta plynna, porownanie do peso jest bez sensu.

                    Jezeli Polsce grozi kryzys to taki jak w krajach Azji kilka lat temu. Waluty
                    nagle stracily na wartosci i to bylo wszystko.

                    Wysokosc stop w Polsce to temat innego watku, stopy nie sa juz tak bardzo wysokie.



                    • Gość: Zbigniew Re: Peso a zlotowka, nawet kon widzi roznice IP: *.magic-net.pl 31.01.02, 15:17
                      > Jezeli Polsce grozi kryzys to taki jak w krajach Azji kilka lat temu. Waluty
                      > nagle stracily na wartosci i to bylo wszystko.

                      Kryzys w Polsce jest faktem.Każdy kto żyje w Polsce i słucha ludzi może to
                      potwierdzić.Nie jest tak , załamanie gospodarcze to będzie "tylko strata na
                      wartości złotówki".Nastąpi zniszczenie resztek kapitału krajowego , a do Polski
                      i Polaków zostanie naderwane zaufanie na wiele lat , co oczywiście odbije się na
                      pozycji firm z Polski.Jeżeli państwo przestanie płacić swe długi a inwestorzy
                      zagraniczni "utopią " u nas kasę , możemy liczyć się z tym , że poziom inwestycji
                      spadnie.Skutki załamania nie będą "chwilowe".Przekonanie o tym , że Polska jest
                      państwem wiarygodnym może zająć 4-5 lat po zażegnaniu kryzysu.Po reformach
                      Balcerowicza potrzeba było właśnie 4-5 lat na przekonanie zagranicy , że Polska
                      jest wiarygodnym krajem w którym warto inwestować lub nawet sprzedawać towar na
                      kredyt.Do tego czasu woleli oni robić interesy w Czechach i na Węgrzech.
                      • komentator Re: Peso a zlotowka, nawet kon widzi roznice 01.02.02, 08:00
                        Gość portalu: Zbigniew napisał(a):

                        > Kryzys w Polsce jest faktem.Każdy kto żyje w Polsce i słucha ludzi może to
                        > potwierdzić.Nie jest tak , załamanie gospodarcze to będzie "tylko strata na
                        > wartości złotówki".

                        Mowilismy o czyms innym: na ile sytuacja w Polsce moze potoczyc sie jak w
                        Argentynie. Z faktu ze zlotowka jest waluta plynna wynika ze sytuacja nie moze
                        byc taka jak z peso.

                        > Nastąpi zniszczenie resztek kapitału krajowego , a do Polski
                        > i Polaków zostanie naderwane zaufanie na wiele lat , co oczywiście odbije się n
                        > a pozycji firm z Polski.Jeżeli państwo przestanie płacić swe długi a inwestorzy
                        > zagraniczni "utopią " u nas kasę , możemy liczyć się z tym , że poziom inwestyc
                        > ji spadnie.

                        Na razie nie ma zadnych wiarygodnych ocen ze panstwo polskie nie bedzie moglo
                        splacac dlugow. Skad to wziales?

                        > Skutki załamania nie będą "chwilowe".Przekonanie o tym , że Polska jest
                        > państwem wiarygodnym może zająć 4-5 lat po zażegnaniu kryzysu.Po reformach
                        > Balcerowicza potrzeba było właśnie 4-5 lat na przekonanie zagranicy , że Polska
                        > jest wiarygodnym krajem w którym warto inwestować lub nawet sprzedawać towar na
                        > kredyt.Do tego czasu woleli oni robić interesy w Czechach i na Węgrzech.

                        Po co piszesz nonsensy bez podstaw? Jesli nie znasz realnych liczb to nie zabieraj
                        glosu. Naplyw kapitalu do Polski byl duzy w skali bezwzglednej w ciagu ostatnich
                        10 lat. W przeliczeniu na glowe mieszkanca byl nizszy ale przeciez kraj jest
                        w porownaniu ogromny, a infrastruktura jest na nizszym poziomie. Jednoczesnie
                        mniejsze kraje chcac konkurowac daja jeszcze lepsze warunki, czyli sprzedaja sie
                        taniej co oznacza w praktyce ze to czym piszesz czyli likwidacja kapitalu
                        krajowego jest jeszcze bardziej widoczne. Jakbys mial glowe do liczb to bys
                        wyszukal ze np. na Wegrzech sprywatyzowano i sprzedano juz wszystko.

                        • Gość: Zbigniew Re: Peso a zlotowka, nawet kon widzi roznice IP: *.magic-net.pl 01.02.02, 12:39
                          > Mowilismy o czyms innym: na ile sytuacja w Polsce moze potoczyc sie jak w
                          > Argentynie. Z faktu ze zlotowka jest waluta plynna wynika ze sytuacja nie moze
                          > byc taka jak z peso.
                          Sytuacja już częściowo potoczyła się jak w Argentynie.Bezrobocie rośnie ,
                          produkcja spada i spadają wpływy budżetowe.Rząd pożycza coraz więcej pieniędzy
                          na pokrycie deficytu.
                          > Na razie nie ma zadnych wiarygodnych ocen ze panstwo polskie nie bedzie moglo
                          > splacac dlugow. Skad to wziales?
                          Ze zdrowego rozsądku.Jeżeli bezrobocie będzie nadal rosnąć ( co miesiąc o 100 000)
                          oznacza to w skali roku 20 miliardów złotych mniejszych wpływów do budżetu , a
                          większych wydatków.W pewnym momencie rząd stanie przed dylematem - czy płacić
                          budżetówce i emerytom czy też wykupywać swe długi.Oceniam , że krytyczny będzie
                          miesiąc czerwiec - gdyż pierwszy tydzień maja będzie dzięki świętom wyrwany z
                          produkcji , a ludziom trzeba pensje płacić.
                          Nie wykupienie choćby jednej raty obligacji skutkuje katastrofą budżetu
                          opierającego się w coraz większym stopniu na pożyczonych pieniądzach gdyż kraj
                          automatycznie traci wiarygodność.

                          > Po co piszesz nonsensy bez podstaw? Jesli nie znasz realnych liczb to nie zabie
                          > raj
                          > glosu. Naplyw kapitalu do Polski byl duzy w skali bezwzglednej w ciagu ostatnic
                          > h
                          > 10 lat.

                          W latach 1990-1994 był raczej bardzo skromny.Dopiero gdy przekonano się , że
                          Polska jest wiarygodna zaczął być coraz większy.Poczytaj sobie statystyki.
                          • komentator Re: Peso a zlotowka, nawet kon widzi roznice 01.02.02, 15:24
                            Gość portalu: Zbigniew napisał(a):

                            > Sytuacja już częściowo potoczyła się jak w Argentynie.Bezrobocie rośnie ,
                            > produkcja spada i spadają wpływy budżetowe.Rząd pożycza coraz więcej pieniędzy
                            > na pokrycie deficytu.

                            Przede wszystkim rzad obnizyl wydatki wiec deficyt nie bedzie rosl lawinowo.
                            W tej chwili moze byc krytyczny deficyt bilansu platniczego. Jezeli rynki
                            tak uznaja to kurs zlotowki spadnie i bedzie nastapilo wyrownywanie.

                            No i musisz pamietac ze rzad ma jeszcze w zanadrzu bron ostateczna. Moze zmienic
                            system finansowy i zwiekszyc inflacje.


                            > > Na razie nie ma zadnych wiarygodnych ocen ze panstwo polskie nie bedzie mo
                            > glo
                            > > splacac dlugow. Skad to wziales?
                            > Ze zdrowego rozsądku.Jeżeli bezrobocie będzie nadal rosnąć ( co miesiąc o 100 0
                            > 00) oznacza to w skali roku 20 miliardów złotych mniejszych wpływów do
                            > budżetu , a większych wydatków.W pewnym momencie rząd stanie przed dylematem -
                            > czy płacić budżetówce i emerytom czy też wykupywać swe długi.Oceniam , że
                            > krytyczny będzie
                            > miesiąc czerwiec - gdyż pierwszy tydzień maja będzie dzięki świętom wyrwany z
                            > produkcji , a ludziom trzeba pensje płacić.

                            Czyli w czerwcu Polska idzie w tango? No wiec byle do czerwca, zobaczymy.
                            • Gość: Fizyk Re: Peso a zlotowka, nawet kon widzi roznice IP: *.tsl.uu.se 02.02.02, 16:07
                              komentator napisał(a):

                              > Przede wszystkim rzad obnizyl wydatki wiec deficyt nie
                              bedzie rosl lawinowo.

                              ... o ile bedzie wzrost. i spadnie bezrobocie
                              Nadto, splata dlugow zagranicznych bedzie nas kosztowala
                              3 razy wiecej w roku 2005 niz w 2001.

                              > W tej chwili moze byc krytyczny deficyt bilansu
                              platniczego. Jezeli rynki
                              > tak uznaja to kurs zlotowki spadnie i bedzie nastapilo
                              wyrownywanie.

                              Pod warunkiem, ze realne stopy beda niskie lub ze Polski
                              rating
                              zacznie sie obnizac. Jak rating pojdzie w dol, to
                              zwiekszy sie koszt
                              obslugi obligacji. Tak czy inaczej, spowoduje to wzrost
                              rozmiarow
                              dziury budzetowej lub drastyczny spadek wydatkow.
                              Czy rzad Millera stac na to ostatnie?


                              >
                              > No i musisz pamietac ze rzad ma jeszcze w zanadrzu bron
                              ostateczna.
                              > Moze zmienic system finansowy i zwiekszyc inflacje.
                              >
                              O ile sie nie myle, to oznacza cofniecie sie kraju o piec
                              lat do tylu?
                              A potem, znow to samo, jeszcze raz? Ladna mi pociecha...


                              >
                              > > > Na razie nie ma zadnych wiarygodnych ocen ze
                              panstwo polskie nie
                              > > bedzie moglo splacac dlugow. Skad to wziales?

                              Agencje ratingowe juz mowia, ze w 2005 bedzie ciezej niz
                              w 2002.
                              Oczywiscie, bedzie dany jakis rok na spokojna realizacje
                              zyskow-
                              powiedzmy, kapital wyjedzie najpozniej pod koniec
                              2003....

                              > Czyli w czerwcu Polska idzie w tango? No wiec byle do
                              czerwca, zobaczymy.

                              Ja mysle, ze krytyczna bedzie jesien.
                              Jesli utrzyma sie do tego czasu wzrost bezrobocia, lub
                              zacznie rosnac
                              budzetowa dziura, to moze byc cieniutko.

                              Pozdrawiam
                              F
      • Gość: IMF&WB Re: Argentyna w Polsce IP: 149.156.213.* 31.01.02, 17:36
        Podobieństwo sytuacji w Argentynie i w Polsce jest bardzo duże. Na pewno
        wieksze niż o tym się pisze w mediach.
        Jest to szerszy problem powodzeń i niepowodzeń z wprowadzaniem tzw. Consensusu
        Waszyngtońskiego dotyczącego reform w tzw. "emerging markets". Czynnikiem,
        który pozwalał do wczoraj patrzeć bardziej optymistycznie na ewentualne
        trudności finansowe Polski była bliska perspektywa wejścia do Unii -
        imaginujecie sobie Waćpaństwo kraj w sytuacji Argentyny w przeddzień wejścia.
        Tutaj mógł zadziałać efekt sąsiedztwa, tak jak np. wcześniej z Meksykiem (tam
        były też inne powody - to dla uniknięcia zbędnej dyskusji).
        Sytuacja o tyle uległa zmianie, że ostatnia propozycja Unii w sprawie dopłat do
        rolnictwa istotnie utrudnia wejście nowym krajom, a Polsce przede wszystkim. O
        ile oczywiście nie jest to jakimś super-socotechnicznym blefem negocjacyjnym, z
        którego UE szybko sie wycofa. Wtedy pokazałaby sceptycznym społeczeństwom
        Europy Środkowej i Wschodniej jaka to jest ustępliwa.

        Natomiast jeżeli Unia sygnalizuje - koszty wejścia będą wyższe i niekoniecznie
        musicie wejśc w roku 2004, to "Tango Argentino" staje sie bliższe - może już w
        2002, a może w 2003.

        Natomiast ręce i nogi opadają jak się czyta o rynkowym ustalaniu kursu złotego.
        Przecież warszawski forex to jest stragan a nie rynek. Rzucenie na niego paru
        setek milionów USD albo EURO robi cuda z kursem. Można więc ten kurs, niby-
        rynkowy, usztywnić jak sią da i na (prawie) dowolnym poziomie.

        Podsumowując. Wczesniej wydawało sie, że przed "Tango Argentino" uchroni nas
        perspektywa wejścia do UE. Teraz też nie można stwierdzić na pewno, że
        pójdziemy w to tango. Zawirowania w negocjacjach z UE i ewentualne opóźnienie
        na pewno natomiast zwiększa perspektywę naśladowania bratniej
        Argentyny.
        • Gość: JOrl Re: Argentyna w Polsce IP: *.dip.t-dialin.net 31.01.02, 18:18
          Zgadza sie. Polscy politycy licza na wejscie w ostatniej chwili przed
          katastrofa gospodarcza do EU. A potem to jakos bedzie. Ja jakos nie widze, ze
          np. Niemcy beda chcieli Polsce pomoc, chroniac ja przed tym. Duzo wygodniej
          bedzie niemcom Polske w "bialych rekawiczkach" wpuscic w argentynskie tango.
          wtedy Ziemie Zachodnie stana sie dla nich realne.
          Pozdrowienia
    • Gość: CV Re: Argentyna w Polsce IP: *.aei.ca 30.01.02, 18:24
      Argentyna zbankrutowala w okresie prosperity swiatowej.
      W jaki sposob Polska uniknie losu Argentyny w okresie swiatowej recesji ?
      Sytuacja Polski moze sie gwaltownie zmienic na gorsze zaskakujac
      nawet pesymistow. Ekstrapolujac stan polskich finansow na 2 lata do przodu bazujac
      na danych z lat ubieglych swiadczy o naiwnosci autora.
      Gdy warunki finansowe panstwa pogarszaja sie w takich warunkach jakie mamy
      obecnie, zawsze maja one tendencje do gwaltownej akceleracji w kierunku
      katastrofy finansowej.

      W Polsce mamy wolny przeplyw kapitalu, ktory w przypadkach niepewnosci ucieknie z kraju.
      Nie bedzie czekal na uspakajace kazania Belki czy Millera.
      Wystarczy obserwowac jak z miesiaca na miesiac beda zmieniac sie rezerwy
      walutowe panstwa.

      Tak , moznaby sie silic na porownanie obecnej sytuacji Polski z Argentyna sprzed
      kilku lat bazujac na danych za ostatnie 10 lat takich jak:
      GDP, GDP% change, cons. price, deposit interest rate, trade balance, reserves,
      total debt service ($), total extrn debt% GDP, Total short -term debt($),
      extrrnal debt to IMF,to commercial banks, to official creditors, etc.
      gov borrowing %GDP, gov expenditure %GDP.gov revenue %GDP, gov expenditure %GDP.

      Analiza taka mialaby sens gdyby wszystko rozwijalo sie na swiecie i w Polsce stabilnie
      zgodnie z przewidywaniami ekonomistow.
      Latwo zauwazyc ile elementow pominal cytowany w/w artykul NYT, ktory oglaszal
      w 1999r koniec recesji w Argentynie. Ani slowa o praniu brudnych pieniedzy Argentyny
      przez banki amerykanskie.
      To typowe brednie, ktore jak sprawdzaja sie w czasie widac obecnie.
      Sam IMF przyznaje sie juz do popelnionych "bledow" cw stosunku do Argentyny.

      Jaka jest rola tych samych amerykanskich bankow w Polsce, tych, ktore w Argentynie praly
      brudne pieniadze i nielegalnie odprowadzaly kapital od Belki, Balcerowicza czy Millera sie
      nie dowiemy.
    • Gość: CV Re: Argentyna w Polsce IP: *.aei.ca 30.01.02, 19:10
      Jak podaje dzisiaj Bloombeg JP Morgan Chase przyznaje sie do nielegalnego
      wyprowadzenia z Argentyny $260 mln.
      Inne banki zamieszane w ten fraud to: Credit Suisse, First Boston, Dresdner Bank.
      To dopiero poczatek dochodzenia w sprawie nielegalnych transakcjii obcych bankow w Argentynie.
    • Gość: Fizyk Re: Argentyna w Polsce IP: *.tsl.uu.se 31.01.02, 11:26
      Komentatorze, nareszcie wypowiedziales punete. Jesli w
      Polsce sprawy
      potocza sie tak, jak w Argentynie, co nie jest
      wykluczone, to Polski
      kryzys zajdzie przez plynne, ale drastyczne obnizenie
      wartosci zlotowki.

      Wtedy moze zagrozic polska odmiana kryzysu: szybki
      odplyw kapitalu i transfer zyskow za granice, brak
      nowych inwestycji, bankructwa firm zadluzonych w
      dolarach i euro, rosnace bezrobocie i budzetowa
      dziura,
      hiperinflacja. Jednym slowem - sposob dojscia do dna
      moze byc inny,
      ale skutek ten sam. Zapytam Cie: co sie stanie, jesli
      plan Belki 1-3-5
      zacznie sie: 1 - (-3)? Czy plynna zlotowka cokolwiek
      zmieni?

      A propos zadluzonych USA. Nie wiem, czy zauwazyles w
      polecanym
      artykule z "New Economist", ze Niemcy sa zadluzone
      jeszcze bardziej?

      Pozdrowienia
      • Gość: JOrl Re: Argentyna w Polsce IP: *.dip.t-dialin.net 31.01.02, 18:26
        Gość portalu: Fizyk napisał(a):

        >
        > A propos zadluzonych USA. Nie wiem, czy zauwazyles w
        > polecanym
        > artykule z "New Economist", ze Niemcy sa zadluzone
        > jeszcze bardziej?
        O jakie zadluzenie chodzi? Wemnetrzne? Moze byc tylko, i jest do 60% produktu
        narodowego. I zadluzenie wewnetrzne w takim stopniu nie przeszkadza. Chocby
        dlatego ze jest wewnetrzne czyli w DM (Euro). A bilans handlowy maja Niemcy
        dodatni nie jak USA. A taki jest grozniejszy. Polska ma zadluzenie wewnetrzne ale
        w efekcie w stosunku do spekulantow zagranicznych. Na wysoki procent. Nie jak w
        Niemczech.
        Pozdrowienia
        • komentator Re: Argentyna w Polsce 01.02.02, 08:17
          Gość portalu: JOrl napisał(a):

          > Gość portalu: Fizyk napisał(a):
          > > artykule z "New Economist", ze Niemcy sa zadluzone
          > > jeszcze bardziej?
          > O jakie zadluzenie chodzi? Wemnetrzne? Moze byc tylko, i jest do 60% produktu
          > narodowego. I zadluzenie wewnetrzne w takim stopniu nie przeszkadza. Chocby
          > dlatego ze jest wewnetrzne czyli w DM (Euro). A bilans handlowy maja Niemcy
          > dodatni nie jak USA. A taki jest grozniejszy. Polska ma zadluzenie wewnetrzne a
          > le w efekcie w stosunku do spekulantow zagranicznych. Na wysoki procent. Nie
          > jak w Niemczech.
          > Pozdrowienia

          Trudno jest oczywiscie dyskutowac z kims kto nie zna liczb. Przeczytaj (jesli
          znasz angielski) siweze artykuly

          Dicing with debt

          www.economist.com/opinion/displaystory.cfm?story_id=953718

          Ready for take-off?

          www.economist.com/opinion/displayStory.cfm?Story_ID=953802

          Zobaczysz tam ze w Niemczech zadluzenie gospodarstw domowych jest bardzo
          duze. Dane o slabej konsumpcji wskazuja ze zadluzenie to osiagnelo maksymalna
          granice.

          Natomiast zadluzenie panstwa w Niemczech nie osiagnelo jeszcze maksymalnego
          bezpiecznego pulapu 60% ale jest blisko (57%). Niepokojacy jest natomiast wysoki
          deficyt budzetu. Niemcy sa wiec bardzo daleko od wypelniania paktu euro i moga
          ostac opeer z Brukseli. Co jest ironiczne bo sami nalegali na ostre kryteria
          dotyczace finansow publicznych a teraz maja z nimi problemy.

          Ogolnie w skali makro ekonomia niemiecka ma powazne problemy strukturalne.
          Sektor bankowo finansowy jest bardzo nieefektywny i czesciowo powiazany ze
          sfera publiczna. Banki maja duze udzialy w firmach, rynek finansowy jest przez to
          bardzo statyczny. Wszystko to ma byc reformowane wiec sa nadzieje na poprawe.









      • Gość: MACIEJ Przeczytajcie koniecznie post Zbigniewa. IP: *.ny5030.east.verizon.net 06.02.02, 08:26
        Przeczytalem,rzeczywiscie ciekawy.
        Teraz sie nie dziwie ,ze nawet polscy biznesmeni inwestuja w amerykanskie
        papiery wartosciowe,a moja Mamuska od dawna trzyma rezerwy w zielonych.
        Zrozumienie wiary w dolara dla niektorych to nic innego jak TALIBAN.
        Tak dla przypomnienia:
        1-O tym ze zloty jest przewartosciowany mowilem od pierwszego mojego wpisu na
        forum ,gdzies 8 miesiecy temu.
        Oczywiscie byli tu tez geniusze teoretyczni jak thrundui,ktory twierdzil ze
        zloty w prostej lini zmierza do wymiany 2 do 1 za doll.
        Byli tez inni ,ktorzy tego geniusza popierali.
        2-BCC,Fizyk i ja tez od poczatku bylismy za tym ze stopy % powinny byc obnizane
        szybciej.
        Bylo tez mnostwo przeciwnikow obnizania st%,ale o tym po tym.
        Po wyborach Belka stanal w tym bagienku po szyje i zaczyna w przyspieszonym
        tempie robic, to co powinno byc zrobione dawno temu.
        PARTACZE z RPP po ostrych grozbach jakby zaczeli troche madrzec ale wyglada na
        to ze to musztarda po obiedzie.
        Nasz najwiekszy partner handlowy Niemcy sa w kryzysiku ,czyli nie ma co na
        jalmuzne liczyc-tylko trzeba dalej zaciskac pasa.
        Jak to juz bylo na forum wspomniane nie zdazymy tego chorego pacjenta wniesc na
        noszach do EU,a nawet gdyby ,to EU nam nie pomoze bo tez jest w kryzysiku.
        Wolalbym zeby sprawdzila sie przepowiednia Fizyka o jesieni ,niz Zbigniewa o
        lecie,bo chcialem w te wakacje zasilic jeszcze gospodarke Polska moimi
        amerykanskimi pieniedzmi.
        GOD BLESS AMERICA
        • komentator Re: Przeczytajcie koniecznie post Zbigniewa. 06.02.02, 17:27
          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):


          > Teraz sie nie dziwie ,ze nawet polscy biznesmeni inwestuja w amerykanskie
          > papiery wartosciowe,a moja Mamuska od dawna trzyma rezerwy w zielonych.
          > Zrozumienie wiary w dolara dla niektorych to nic innego jak TALIBAN.

          No, bo oba laczy zielony kolor i slepa wiara.

          > Tak dla przypomnienia:
          > 1-O tym ze zloty jest przewartosciowany mowilem od pierwszego mojego wpisu na
          > forum ,gdzies 8 miesiecy temu.

          A wiadomo tez ze dolar jest powaznie przewartosciowany.

          >> 2-BCC,Fizyk i ja tez od poczatku bylismy za tym ze stopy % powinny byc obnizane
          > szybciej. Bylo tez mnostwo przeciwnikow obnizania st%,ale o tym po tym.

          RPP zrobila doskonaly manewr hamujac przegrzanie ekonomii. Teraz obnizyla stopy
          do poziomu przy ktorym dalsze obnizanie moze grozic zamieszaniem na rynku.

          > Nasz najwiekszy partner handlowy Niemcy sa w kryzysiku ,czyli nie ma co na
          > jalmuzne liczyc-tylko trzeba dalej zaciskac pasa.
          > Jak to juz bylo na forum wspomniane nie zdazymy tego chorego pacjenta wniesc na
          > noszach do EU,a nawet gdyby ,to EU nam nie pomoze bo tez jest w kryzysiku.
          > Wolalbym zeby sprawdzila sie przepowiednia Fizyka o jesieni ,niz Zbigniewa o
          > lecie,bo chcialem w te wakacje zasilic jeszcze gospodarke Polska moimi
          > amerykanskimi pieniedzmi.

          no, nie przesadzaj z ta megalomania. pare dolarow w Polsce nic nie znaczy.

          > GOD BLESS AMERICA

          AMEN, men
        • Gość: Zbigniew LATO CZY JESIEŃ ? IP: *.magic-net.pl 07.02.02, 11:25
          Czy kryzys finansowy w Polsce będzie w lecie czy na jesieni jest sprawą
          dyskusyjną.W Polsce czerwiec był miesiącem gdy deficyt budżetowy był największy
          i osiągał prawie 100% wartości zakładanych na cały rok.Było tak w roku 1999
          oraz 2001.Główną przyczyną tego były :
          - rozliczenia z tytułu PIT-u i brak kasy u prowadzących działalność gospodarczą
          ( debilny system podatkowy powoduje , że wszyscy robią "koszty" w listopadzie
          aby nie płacić 20.grudnia podwójnego PIT-u , a zyski wykazują za grudzień,
          aby coś tam Urzędowi zapłacić bo inaczej mają kontrolę )- powoduje to
          spadek popytu ,
          - mniejszą aktywność gospodarczą z powodu "długiego weekendu" na początku maja.

          Jeżeli nawet w czerwcu rząd nie będzie miał kasy to zawsze istnieje możliwość
          odwleczenia kryzysu o kilka tygodni lub miesięcy np. poprzez wstrzymanie wypłat
          dostawcom , nie przekazywanie dotacji samorządom , wstrzymanie zwrotu VAT-u z
          tytułu eksportu , a w końcu złożenie wniosku o nowelizację budżetu ( zwykle
          poprzez zwiększenie deficytu).Tym niemniej te kilka tygodni lata to będzie (
          oby nie ! ) szarpanina i przedłużanie zawału finansowego państwa.
        • Gość: Zbigniew Re: Przeczytajcie koniecznie post Zbigniewa. IP: *.magic-net.pl 07.02.02, 22:32
          > Teraz sie nie dziwie ,ze nawet polscy biznesmeni inwestuja w amerykanskie
          > papiery wartosciowe,a moja Mamuska od dawna trzyma rezerwy w zielonych.

          Są jeszcze frajerzy , co wierzą w moc złotówki i zarobek na obligacjach rządowych
          III RP oprocentowanych przed opodatkowaniem na 9-11%.
          Nawet ostatni tydzień gdzie złotówka zleciała o 4% ( z 4,12 na 4,28) nie
          zachwiała w nich wiary w moc socjalistycznych obiecanek autorstwa Marka Belki.
          Moja prognoza o polskiej Argentynie i efektach Reforma Tributaria a'la Marek
          Belka zaczyna się sprawdzać.
          Nadchodzą już pierwsze ( zatrważające ) dane o gwałtownym wzroście bezrobocia w
          styczniu.W powiecie krakowskim wzrosło o 3 tysiące (na 30 tysięcy bezrobotnych)
          ( za dziesiejszym Dziennikiem Polskim).Teraz czekam z niecierpliwością na dane
          o wpływach podatkowych.Stawiam dolary przeciw orzechom , że mimo wyższych
          obciążeń wpływy podatkowe w styczniu spadną o kilka procent w stosunku do stanu
          z roku ubiegłego.
        • Gość: Zbigniew Re: Przeczytajcie koniecznie post Zbigniewa. IP: *.magic-net.pl 08.02.02, 10:09
          > Teraz sie nie dziwie ,ze nawet polscy biznesmeni inwestuja w amerykanskie
          > papiery wartosciowe,a moja Mamuska od dawna trzyma rezerwy w zielonych.

          Są jeszcze frajerzy , co wierzą w moc złotówki i zarobek na obligacjach rządowych
          III RP oprocentowanych przed opodatkowaniem na 9-11%.
          Nawet ostatni tydzień gdzie złotówka zleciała o 4% ( z 4,12 na 4,28) nie
          zachwiała w nich wiary w moc socjalistycznych obiecanek autorstwa Marka Belki.
          Moja prognoza o polskiej Argentynie i efektach Reforma Tributaria a'la Marek
          Belka zaczyna się sprawdzać.
          Nadchodzą już pierwsze ( zatrważające ) dane o gwałtownym wzroście bezrobocia w
          styczniu.W powiecie krakowskim wzrosło o 3 tysiące (na 30 tysięcy bezrobotnych)
          ( za dziesiejszym Dziennikiem Polskim).Teraz czekam z niecierpliwością na dane
          o wpływach podatkowych.Stawiam dolary przeciw orzechom , że mimo wyższych
          obciążeń wpływy podatkowe w styczniu spadną o kilka procent w stosunku do stanu
          z roku ubiegłego.
      • Gość: MACIEJ Re: Argentyna w Polsce IP: *.ny5030.east.verizon.net 06.02.02, 18:24
        Prezydent Bush poprosil min.mnie o zwiekszenie zakupow,co tez zrobilem i
        popatrz niezrozumiala dla ciebie sprawa wzrost w 4 kw 2001r.
        W Polsce natomiast w srodkach masowego przekazu INTELIGENCJA EKONOMICZNA
        twierdzi,ze za duzo konsumujemy a za malo oszczedzamy(inwestujemy).
        PS.Chcialbys w ciagu roku tyle zarabiac ile ja w ciagu miesiaca w Polsce wydaje.
        • komentator Re: Argentyna w Polsce 07.02.02, 12:12
          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

          > Prezydent Bush poprosil min.mnie o zwiekszenie zakupow,co tez zrobilem i
          > popatrz niezrozumiala dla ciebie sprawa wzrost w 4 kw 2001r.

          Kupowales na kredyt bo nie przejmujesz sie co bedzie. Tak samo Bush nie
          przjemuje sie deficytem platniczym i budzetowym. Dlaczego sie nie przyjmujecie?
          Bo wierzycie ze swiat bedzie zawsze dofinansowywal USA. Wiara czyni cuda,
          pytanie czy wiecznie.

          > W Polsce natomiast w srodkach masowego przekazu INTELIGENCJA EKONOMICZNA
          > twierdzi,ze za duzo konsumujemy a za malo oszczedzamy(inwestujemy).

          Bo w normalnych krajach na kredyt mozna zyc krotko, to jest roznica do USA
          ktorej nie mozesz pojac. Polska ma deficyt platniczy, budzetowy i dlugi.
          Poziom inewstycji jest niski. Niestety tak nie da sie zyc, oczywiscie z
          wyjatkiem USA.

          > PS.Chcialbys w ciagu roku tyle zarabiac ile ja w ciagu miesiaca w Polsce wydaje
          > .

          Jesli jestes przecietnym M. Szesciopakiem to musisz byc ostro zadluzony, nie?
          Fajnie, zyjesz na kredyt swiata.


    • Gość: mysteric Re: Argentyna w Polsce IP: *.houston-12rh16rt.tx.dial-access.att.net 08.02.02, 04:45
      Czlowieku co ty wypisujesz za bzury. Poprostu Polscy to lewusy, daja sie
      nabierac na lewicowe brednie zamiast zabrac sie za prace. Tylko wolny rynrk i
      twarda konkurencja wyzwala w ludziach to co najlepsze czyni ich kreatywnymi.
      problem Polski jest zdecydowanie inny. Komunisci oduczyli narod samodzielnego
      myslenia i zdecydowanej wiekszosci nic niechce sie robic tylko lubia narzekac.
      Gdyby Balcerowicz i Buzek doprowadzil reformy do konca, bylo by juz widac
      skutki. Jednak sieroty PRL-u wybraly komuchow i socjalistow, a caly swiat wie
      ze te idiotyzmy nigdzie sie niesprawdzily i niczego godnego nigdy nie
      wyprodukowaly. Nawet ludzie po studiach nie umieja robic analizy rynku i
      startowac z wlasnymi biznesami i licza na rzad. Rzad nie jest od dawania
      zatrudnienia tylko od stworzenia warunkow ludzia aby sami troszczyli sie o
      siebie. Wcale mnie nie jest zal lewusow, gdy dopuscili do tego ze PGR-y stoja
      puste i rozkradzione a oni glodni. Gdyby komunizm i socjalizm byl taki
      wspanialy to niebyloby wolnych miejsc w komunach. Jednak im nie chodzi o
      dobrobyt i prosperite tylko o zycie kosztem innych poniewaz lewusy niczego
      nigdy nie potrafia jak zyc kosztem innych tworzac mity sprawiedliwosci.
      • Gość: MACIEJ Re: Argentyna w Polsce IP: *.ny5030.east.verizon.net 08.02.02, 08:23
        Ciekawe ze Polacy z Ameryki maja dosc zblizone poglady.
        Zbigniew -rob co w twojej mocy zeby ta wpadke przesunac na jesien.
        Ja chce miec kilka spokojnych tygodni urlopu w Polsce w lecie.
        Wiesz jak to jest,czlowiek przyjedzie sie rodzina nacieszyc a sasiedom nedza
        doskwiera i nie wiedziec kiedy wydrapali ci na samochodzie "kapitalista"
        A moze jak sie wiecej takich jak ja znajdzie i wladujemy sporo kasy w polska
        gospodarke to moze cos z tego wyjdzie.
        Czubiaste polskie linie lotnicze sa duzo drozsze od pozostalych.
        Za 4 bilety powrotne wychodzi mnie 3,500 doll.
        Na miejscu trzeba troche wydac,zarcie,zabawy,rozrywki,podroze,ze o prezentach
        nie wspomne i dychy nie ma.
        A jak przyjdzie jeszcze jakas inwestycja:malowanie,remoncik itd tak jak
        ostatnim razem-to przecietny czlowieczek w EU rok musi na to robic.
        Zbigniew wierze ci na slowo i na zadne zaklady o orzechy nie dam sie nabrac.
        Co innego piwo.
        Fakt ze Belka jest za obnizeniem wartosci zlotego powinno przesunac
        tapniecie,przynajmniej do czasu dewaluacji.
        Ciekawe jak sie teraz ci"biznesmeni"z zachodu czuja jak beda musieli odkupywac
        dolary po 4,60 zl?
        Bo bylo zaplanowane ze Balcerowicz mial nie puscic zl powyzej 4 za doll.
        • komentator Re: Argentyna w Polsce 08.02.02, 10:45
          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

          > Ciekawe ze Polacy z Ameryki maja dosc zblizone poglady.
          > Fakt ze Belka jest za obnizeniem wartosci zlotego powinno przesunac
          > tapniecie,przynajmniej do czasu dewaluacji.
          > Ciekawe jak sie teraz ci"biznesmeni"z zachodu czuja jak beda musieli odkupywac
          > dolary po 4,60 zl?
          > Bo bylo zaplanowane ze Balcerowicz mial nie puscic zl powyzej 4 za doll.

          Masz jednak bardzo duze kuku. O jakiej dewaluacji czlowieku ty mowisz? Zlotowka
          jest waluta o plynnym kursie i kazdy wie o ryzyku kursowym.

          Balcerowicz/RPP dokonali fenomenalnego manewru eliminujac przegrzanie ekonomii
          oraz inflacje. Pozostaje teraz, dla zrownowazenia ekonomii, redukcja deficytu
          w bilansie platniczym. Umiejetnie przeprowadzona obnizka stop procentowych
          moze doprowadzic do lagodnego spadku wartosci zlotowki co zmniejszy import i
          zwiekszy eksport. To sa niezbedne kroki bo niestety ekonomia Polska nie moze zyc
          na kredyt tak jak to sie dzieje w przypadku USA.
        • Gość: Zbigniew Re: Argentyna w Polsce IP: *.magic-net.pl 08.02.02, 21:11
          > Ciekawe ze Polacy z Ameryki maja dosc zblizone poglady.
          > Zbigniew -rob co w twojej mocy zeby ta wpadke przesunac na jesien.
          > Ja chce miec kilka spokojnych tygodni urlopu w Polsce w lecie.
          > Wiesz jak to jest,czlowiek przyjedzie sie rodzina nacieszyc a sasiedom nedza
          > doskwiera i nie wiedziec kiedy wydrapali ci na samochodzie "kapitalista"

          Do tego widać płonące w Warszawie gmachy przy Świętokrzyskiej i Wiejskiej...
          No cóż ... chociaż sam sądzę , że lato będzie spokojne , to mimo wszystko
          polecam urlop nad morzem w Zachodniopomorskiem lub jeziorami w Lubuskiem jeśli
          lubisz wodę lub w Sudetach , jeśli wolisz góry.Do Berlina lub Drezna blisko i
          przeloty tańsze, a na lotnisku za 30 USD dziennie wypożyczysz mercedesa wprawdzie
          A- Klasse ale zawsze.
          Ja oczywiście wybieram się : albo Mazury albo Meklemburgia ( polecam- wychodzi
          taniej niż w Polsce ,jeziora większe , czysto - ale mniej ciszy i spokoju , gdyż
          niestety znacznie więcej motorówek i szaleńców na skuterach wodnych ) lub Tatry
          czy Beskidy.Chyba , żeby zaczęło być gorąco to z przyjemnością przywiozę kilka
          butelek z koktajlem Mołotowa ( jak ktoś nie wie jak coś takiego zrobić to służę
          radą : wypełniasz butelkę benzyną - najlepiej ekstrakcyjną bo bez akcyzy - po co
          dawać krwiopijcom dodatkowo zarobić , dolewasz ostrożnie ( ! ) stężonego kwasu
          siarkowego tak aby utworzył na dnie ok.1 cm warstwę , następnie naklejasz na
          butelkę opaskę z papieru który został uprzednio nasączony chloranem potasu .Po
          uderzeniu stężony kwas siarkowy reaguje z chloranem potasu dając ogień zapalający
          benzynę.Sprawdzone z dobrym skutkiem w Warszawie w 1944) i poczęstuję z
          przyjemnością ulicę Wiejską i Świętokrzyską.Choć chyba wybuch wulkanu w w.w.
          miejscach dałby bardziej długotrwały pozytywny efekt.-)))

          Such beatiful dreams...
    • Gość: Bolsh Re: IMF Starvation Austerity Enrages Argentine Mas IP: *.chelmnet.pl 08.02.02, 11:20
      For more than a decade, Washington and the IMF touted Argentina as a prime
      example of a “fiscally responsible emerging economy.” In turn, Argentina has
      been a staunch ally of U.S. imperialism, most recently pledging to send
      800 “peacekeeping” troops to aid the U.S. war in Afghanistan. But now the
      country is bankrupt and in turmoil (and the troops are staying home).

      In a 1 January New York Times op-ed piece titled “Crying With Argentina,”
      columnist Paul Krugman wrote:

      “Argentina, more than any other developing country, bought into the promises of
      U.S.-promoted ‘neoliberalism’ (that’s liberal as in free markets, not as in Ted
      Kennedy). Tariffs were slashed, state enterprises were privatized,
      multinational corporations were welcomed, and the peso was pegged to the
      dollar. Wall Street cheered, and money poured in: for a while, free-market
      economics seemed vindicated, and its advocates weren’t shy about claiming
      credit. Then things began to fall apart....

      “Now Argentina is in utter chaos—some observers are even likening it to the
      Weimar Republic. And Latin Americans do not regard the United States as an
      innocent bystander.”

      So tightly tied to the fortunes of the American dollar, the Argentine economy
      was severely damaged by the U.S. financial/economic boom of the mid-late ’90s.
      This saw capitalist investors worldwide flood into the Wall Street bull market,
      causing the value of the dollar to rise sharply in relation to nearly every
      other currency...except Argentina’s. The Argentine peso—and thus the price of
      Argentine goods on the world market—also rose sharply compared to almost all
      other countries, including its main trading partner, Brazil. This made
      Argentine goods uncompetitive and produced mounting balance-of-trade deficits.
      The normal capitalist market mechanism to redress this would be currency
      depreciation, which reduces the world market price of exports and increases the
      domestic price of imports. But in an attempt to stabilize the economy, the
      Argentine government and many large businesses had denominated most of their
      new bond issues in dollars, so any peso devaluation would have proportionately
      increased Argentina’s debt.

      Thus the country slid into a deep recession four years ago, well before the
      current worldwide slump. Layoffs and plant closures grew by the month. By July
      of last year, the economy was collapsing at an annual rate of 11 percent and
      the masses were desperate. But the U.S. made clear that it expected all the
      loans negotiated by the Menem and de la Rúa regimes to be repaid with interest.
      In August, Washington put together an “emergency rescue package” through the
      IMF—not to bail out Argentina, but to bail out the Wall Street banks that hold
      Argentine government (and private) bonds. As usual, this involved harsh
      austerity conditions, including a suspension of the social security system. But
      the workers and poor, together with an increasingly impoverished middle class,
      were not willing to take any more and took to the streets in protest. The IMF’s
      response was to freeze $1.3 billion in aid early last month, whereupon the
      government stole $700 million from the government workers’ pension funds to pay
      the interest on the debt. All this led to the yet broader protests that brought
      down the de la Ruá government.

      The situation cries out for the repudiation of the foreign debt, which for
      decades has lined the imperialists’ coffers at the expense of Argentina’s
      workers. But no capitalist Argentine government would take such a step, since
      this would bring down unremitting hostility from its imperialist patrons and
      undermine the whole basis of its rule. IMF spokesmen now claim that whatever
      the government does, it will take a further cut of 30 percent in real wages,
      plus another five to ten years of recession, for Argentina to become
      internationally competitive!

      Argentine Capitalism at a Dead End

      • Gość: Zbigniew Re: IMF Starvation Austerity Enrages Argentine Mas IP: *.magic-net.pl 08.02.02, 20:45
        Ciekawy tekst , szkoda tylko , że nie mający duzo wspólnego z rzeczywistymi
        przyczynami sytuacji w Argentynie.Pamiętam , jak w roku 1981-82 twierdzono ,
        że przyczynami kryzysu w Polsce w roku 1980 było "odejście od zasad socjalizmu",
        "otwarcie na Zachód" i "sprzeniewieżenie się normom leninowskim".
        Podobnie można twierdzić , że obecny polski kryzys jest
        spowodowany "neoliberalizmem" i wprowadzeniem przez rządy AWS i
        UW "krwiożerczego , wilczego kapitalizmu" ale poważnym ludziom nawet nie
        wypada wychodzić z takimi poglądami.
        • Gość: MACIEJ Argentyna a Polska IP: *.ny5030.east.verizon.net 09.02.02, 04:44
          Ostatni akapit jest na temat.
          Obnizki plac o 30% i powrot do rownowagi po co najmniej 5 latach.
          Belka juz oslabia zlotowke min. mowiac o dewaluacji-tak zeby przygotowac ludzi
          ze w doll beda juz troche mniej zarabiac ale moze pracy bedzie przez to wiecej.
          Ja mam rodzine na Mazurach porozrzucana,tak ze nigdy dalej jak rzut kamieniem
          od jeziora nie jestem.
          A gdybym jechal do Marcina do Krakowa to dam ci znac.
        • Gość: Bolsh Re: IMF Starvation Austerity Enrages Argentine Mas IP: *.chelmnet.pl 13.02.02, 15:49
          Gość portalu: Zbigniew napisał(a):

          > Ciekawy tekst , szkoda tylko , że nie mający duzo wspólnego z rzeczywistymi
          > przyczynami sytuacji w Argentynie.Pamiętam , jak w roku 1981-82 twierdzono ,
          > że przyczynami kryzysu w Polsce w roku 1980 było "odejście od zasad socjalizmu"
          > ,
          > "otwarcie na Zachód" i "sprzeniewieżenie się normom leninowskim".
          > Podobnie można twierdzić , że obecny polski kryzys jest
          > spowodowany "neoliberalizmem" i wprowadzeniem przez rządy AWS i
          > UW "krwiożerczego , wilczego kapitalizmu" ale poważnym ludziom nawet nie
          > wypada wychodzić z takimi poglądami.


          Ależ to pan wlasnie tak argumentuje tzn, ze niby w Argentynie bylo za malo
          liberalizmu, kapitalizmu itp.
    • komentator W kolko Macieju i Zbigu 09.02.02, 13:52

      Dobra rada: Nie brnijcie juz dalej w te nonsensy bo
      sie totalnie kompromitujecie swoja ignorancja.

      "Dowod" ze obecny spadek wartosci zlotowki jest poczatkiem
      tanga to zupelne balwanstwo i paranoja! Rzecz jasna mielibyscie
      ochote poogladac sobie na TV cos z Warszawy a la Buenos Aires
      bo im w Polsce jest gorzej tym macie lepsze samopoczucie. Ale
      niestety w TV tego nie bedzie, tylko w waszej chorobliwej
      wyobrazni.

      Jest calkowicie na odwrot bo spadek wartosci zlotowki jest
      wynikiem dzialania kompletnie innego systemu:

      Peso bylo przez DLUGIE LATA na SZTYWNO zwiazane ze dolarem
      w nadziei na wyleczenie chronicznej hiperinflacji. Poniewaz
      jednoczesnie nie udalo sie ze wzgledow politycznych ograniczyc
      deficytu publicznego, wszyscy nabrali mase kredytow na stope dolara,
      deficyt handlowy rosl blyskawicznie i musiala nastapic eksplozja.

      W przypadku zlotowki PLYNNY kurs dziala obecnie w kierunku spadku
      poniewaz rynek ocenia deficyty za potencjalnie zbyt wysokie przy
      spadku aktywnosci ekonomii, a przy okazji stopy procentowe nie
      zachecaja juz kapitalu spekulacyjnego. Kurs zlotowki moze sie wiec
      swobodnie obnizyc do poziomu rownowagi ekonomicznej. Poniewaz rynki
      sa kaprysne, bardzo trudno przewidziec jaka bedzie ogolna tendencja
      ale nie widac tu zadnych powodow do dramatu. Dodajmy do tego ze
      ewentualny spadek kursu do np. 5zl/$ bedzie i tak relatywny wskutek
      uprzedniego wzrostu.

      Prawdopdobnie najlepszy scenariusz to lagodna obnizka kursu ktora
      doprowadzilaby do rownowagi w bilansie handlowym przy jednoczesnym
      utrzymaniu inflacji ponizej 5%. Okazaloby sie wtedy ze ekonomia
      polska osiagnelaby calkiem solidne wskazniki makro (pozostalaby by
      jeszcze tylko jedna zla liczba, deficyt budzetu).

      Dotychczasowa bardzo inteligentna polityka Balcerowicza/RPP odnioslaby
      w ten sposob fenomenalny sukces. I jest juz do niego blisko bo ten punkt
      rownowagi moze byc osiagniety przy dalszej niewielkiej obnizce stop o 1-2%.
      Potrzebna jest juz tylko drobna mikroregulacja. Tak wiec w ekonomii
      polskiej calkiem precyzyjnie dziala mechanizm ktorego nie bylo w Argentynie.

      Pozostaje rzecz jasna problem tempa wzrostu i bezrobocia. Tego problemu nie
      da sie jednak rozwiazac w kilka miesiecy. Rozsadnie mozna jednak oczekiwac ze
      jesli ekonomia osiagnie stabilna rownowage to aktywnosc zacznie rosnac.
      Bezrobocie moze sie wtedy ustabilizowac ale wieksze obnizenie jest niemozliwe
      bo na rynek pracy wchodza babyboomers z czasow stanu wojennego.

      • Gość: Andrzej Re: W kolko Macieju i Zbigu IP: *.chello.pl 09.02.02, 16:57
        komentator napisał(a):

        > Dotychczasowa bardzo inteligentna polityka Balcerowicza/RPP odnioslaby
        > w ten sposob fenomenalny sukces. I jest juz do niego blisko bo ten punkt
        > rownowagi moze byc osiagniety przy dalszej niewielkiej obnizce stop o 1-2%.
        > Potrzebna jest juz tylko drobna mikroregulacja. Tak wiec w ekonomii
        > polskiej calkiem precyzyjnie dziala mechanizm ktorego nie bylo w Argentynie.
        >

        Generalnie się zgadzam.
        Zdumiewające, że za oceanem jest większa histeria niż w kraju...

        Nie przesadzałbym jednak z "inteligencją" polityki RPP i Balcerowicza.
        Nie musiało być 3.6% rocznej inflacji przy zaplanowanych 7% w 2001 roku,
        praktycznie zerowego wzrostu, eksplozji deficytu bedżetowego oraz bezrobocia na
        poziomie Argentyny.
        Z gwiazdy kandydatów do UE staliśmy się outsiderem, co zmniejszyło naszą
        wartość. Z punktu widzenia strategicznych interesów Polski (szybkie wejście do
        UE, gonienie świata) nie było to szczególnie inteligentne.
        W imię czego właściwie RPP obniżyła dwa lata przed terminem inflację do poziomu
        poniżej 4%, zaskakując tym rząd i szkodząc praktycznie wszystkim w kraju?

        Andrzej

        • komentator Re: W kolko Macieju i Zbigu 10.02.02, 17:40
          Gość portalu: Andrzej napisał(a):

          > Generalnie się zgadzam.
          > Zdumiewające, że za oceanem jest większa histeria niż w kraju...
          > Nie przesadzałbym jednak z "inteligencją" polityki RPP i Balcerowicza.
          > Nie musiało być 3.6% rocznej inflacji przy zaplanowanych 7% w 2001 roku,
          > praktycznie zerowego wzrostu, eksplozji deficytu bedżetowego oraz bezrobocia na
          > poziomie Argentyny.
          > Z gwiazdy kandydatów do UE staliśmy się outsiderem, co zmniejszyło naszą
          > wartość. Z punktu widzenia strategicznych interesów Polski (szybkie wejście do
          > UE, gonienie świata) nie było to szczególnie inteligentne.
          > W imię czego właściwie RPP obniżyła dwa lata przed terminem inflację do poziomu
          > poniżej 4%, zaskakując tym rząd i szkodząc praktycznie wszystkim w kraju?

          Jak ktos zadaje rozsadne pytania bo nie zna odpowiedzi, zasluguje na dobra
          odpowiedz:

          Otoz problemem ekonomii polskiej w liczbach jest nie tylko inflacja, bezrobocie,
          rozwoj, ale niestety rowniez powazny deficyt handlowy oraz dlugi panstwa.

          RPP podniosla ostro stopy rowniez aby zahamowac lawinowy wzrost kredytow i
          deficytu handlowego. Pomimo duzego spadku inflacji deficyt spadl ale nadal
          jest bardzo powazny. Jest to wskaznik jak bardzo niezrownowazona jest ekonomia
          polska: pomimo wysokich stop inflacja nadal sie trzyma a deficyt handlowy jest
          duzy.

          Poprzedni wzrost, gdy Polska byla 'gwiazda' lub 'tygrysem', byl wiec w duzej
          mierze finansowany na kredyt. O tym jest przykro pamietac ale liczby sa
          nieubalagane. Jakos malo co sie wspomina np. o kolosalnym deficycie w handlu z
          Rosja. Co z tym zrobic?

          Zludzeniem byloby oczekiwanie ze proces transformacji w Polsce pojdzie latwo i
          bezbolesnie i ze daloby sie cos tu zrobic o niebo lepiej po prostu manipulujac
          jedna liczba stopy.

          W skali makro mozna przypuszczac ze: 1. jesli uda sie utrzymac inflacje na
          niskim poziomie, 2. deficyt budzetu bedzie spadal w nastepnych latach, to:
          a) wymiana handlowa z zagranica bedzie na rozsadnym poziomie deficytu
          b) ekonomia zacznie sie rozwijac na *zdrowych* podstawach, czyli nie na kredyt
          Bedzie to jednak trudny proces bo zdrowy rozwoj moze odbywac sie tylko przez
          wzrost produktywnosci a to nie jest latwe do zrobienia i pociaga za soba tez
          wzrost bezrobocia w poczatkowym okresie.






          • Gość: Andrzej Re: W kolko Macieju i Zbigu IP: *.chello.pl 10.02.02, 21:54
            komentator napisał(a):

            > Otoz problemem ekonomii polskiej w liczbach jest nie tylko inflacja, bezrobocie
            > ,
            > rozwoj, ale niestety rowniez powazny deficyt handlowy oraz dlugi panstwa.
            >
            > RPP podniosla ostro stopy rowniez aby zahamowac lawinowy wzrost kredytow i
            > deficytu handlowego. Pomimo duzego spadku inflacji deficyt spadl ale nadal
            > jest bardzo powazny. Jest to wskaznik jak bardzo niezrownowazona jest ekonomia
            > polska: pomimo wysokich stop inflacja nadal sie trzyma a deficyt handlowy jest
            > duzy.

            Jak można mówić że inflacja nadal się trzyma, skoro jest poniżej 4%? Najniższa w
            regionie? O to chodzi że tak niska, dużo niższa niż przewidywana przy układaniu
            budżetu, inflacja wcale nie prowadzi do równowagi, tylko od niej oddala. Była o
            tym mowa w innych wątkach, np. "RPP - dlaczego cięli właśnie tak". Nie chcę się
            powtarzać. "Schłodzenie" dotknęło bardziej popytu na towary produkowane w kraju
            niż importowane. Na przykład radykalne zmniejszenie popytu na nowe samochody
            krajowe średniej klasy (w odróżnieniu od importowanych luksusowych) i zwrócenie
            zainteresowania potencjalnych klientów na używane samochody zagraniczne raczej
            pogłębia deficyt handlowy i budżetowy. Nie mówiąc o innych szkodach.

            >
            > Poprzedni wzrost, gdy Polska byla 'gwiazda' lub 'tygrysem', byl wiec w duzej
            > mierze finansowany na kredyt.

            A co w tym złego że się korzysta z kredytów? Jeśli się ma z czego je spłacać to
            nie ma powodów do niepokoju.

            > Jakos malo co sie wspomina np. o kolosalnym deficycie w handlu z
            > Rosja. Co z tym zrobic?
            >

            Na to akurat mieliśmy i mamy bardzo mały wpływ, przynajmniej w ostatnich latach.

            > Zludzeniem byloby oczekiwanie ze proces transformacji w Polsce pojdzie latwo i
            > bezbolesnie i ze daloby sie cos tu zrobic o niebo lepiej po prostu manipulujac
            > jedna liczba stopy.
            >

            Nikt nie jest dzieckiem, żeby się spodziewać że nie będzie kłopotów. Mleko się
            rozlało, chodzi o to żeby nie popełniać dalej błędów.
            Ten jeden wskaźnik - poziom stóp procentowych - ma jednak bardzo duże znaczenie.
            Gdyby nie miał, inne kraje nie traktowałyby go z taką uwagą, nie zmieniano by go
            co kilka dni, a różne organizacje typu Banku Światowego czy MFW nie radziłyby
            nam co robić.

            > W skali makro mozna przypuszczac ze: 1. jesli uda sie utrzymac inflacje na
            > niskim poziomie, 2. deficyt budzetu bedzie spadal w nastepnych latach, to:
            > a) wymiana handlowa z zagranica bedzie na rozsadnym poziomie deficytu
            > b) ekonomia zacznie sie rozwijac na *zdrowych* podstawach, czyli nie na kredyt
            > Bedzie to jednak trudny proces bo zdrowy rozwoj moze odbywac sie tylko przez
            > wzrost produktywnosci a to nie jest latwe do zrobienia i pociaga za soba tez
            > wzrost bezrobocia w poczatkowym okresie.
            >

            Wzrost produktywności bierze się m.in. z lepszego wykształcenia społeczeństwa,
            inwestycji. A z czego je finansować jeżeli przemysł krajowy ledwo dyszy - nie ma
            rezerw, a państwo i bez tego tonie w długach?

            Przypomina mi się stary dowcip o Radiu Erewań: "Jak znaleźć wyjście z sytuacji
            bez wyjścia?". Odpowiedź RE brzmiała: "Nie zajmujemy się polską gospodarką."
            Nie spodziewałem się że znowu będzie on aktualny.
            • komentator Re: W kolko Macieju i Zbigu 11.02.02, 15:56
              Gość portalu: Andrzej napisał(a):

              > Jak można mówić że inflacja nadal się trzyma, skoro jest poniżej 4%? Najniższa
              > w regionie? O to chodzi że tak niska, dużo niższa niż przewidywana przy
              > układaniu budżetu, inflacja wcale nie prowadzi do równowagi, tylko od niej
              > oddala. Była

              Te 4% zostalo osiagniete niedawno. Ale przy jakiej stopie?
              Pytanie wiec teraz jest o ile mozna jeszcze obnizyc stope zeby inflacja nie
              pognala znowu? O 1, 2, czy 4%?

              > niż importowane. Na przykład radykalne zmniejszenie popytu na nowe samochody
              > krajowe średniej klasy (w odróżnieniu od importowanych luksusowych) i zwrócenie
              > zainteresowania potencjalnych klientów na używane samochody zagraniczne raczej
              > pogłębia deficyt handlowy i budżetowy. Nie mówiąc o innych szkodach.

              Sa w tym oczywscie problemy a nie ma latwych bezbolesnych rozwiazan. Byla duza
              akcja kredytowa, niezaleznie od tego jakie towary kupowano, ilosc pieniadza rosla
              za szybko.

              > A co w tym złego że się korzysta z kredytów? Jeśli się ma z czego je spłacać to
              > nie ma powodów do niepokoju.

              Tak tylko pytanie jak duze sa kredyty, jak szybko rosna. Niestety liczby byly
              bardzo niekorzystne, np. te 10 mld dolarow deficytu handlowego w 2000, to nie byl
              powod do niepokoju?

              > > Jakos malo co sie wspomina np. o kolosalnym deficycie w handlu z
              > > Rosja. Co z tym zrobic?
              > Na to akurat mieliśmy i mamy bardzo mały wpływ, przynajmniej w ostatnich latac
              > h.

              Co przez to rozumiesz? Przeciez placic trzeba?

              > Nikt nie jest dzieckiem, żeby się spodziewać że nie będzie kłopotów. Mleko się
              > rozlało, chodzi o to żeby nie popełniać dalej błędów.
              > Ten jeden wskaźnik - poziom stóp procentowych - ma jednak bardzo duże znaczenie
              > Gdyby nie miał, inne kraje nie traktowałyby go z taką uwagą, nie zmieniano by g
              > o co kilka dni, a różne organizacje typu Banku Światowego czy MFW nie
              > radziłyby nam co robić.

              No wlasnie, tu jest podstawowy blad rozumowania. Problemy polskiej ekonomii maja
              charakter strukturalny i dlugookresowy.

              > Wzrost produktywności bierze się m.in. z lepszego wykształcenia społeczeństwa,
              > inwestycji. A z czego je finansować jeżeli przemysł krajowy ledwo dyszy - nie m
              > a rezerw, a państwo i bez tego tonie w długach?

              To jest wlasnie jeden z tych strukturalnych problemow. Jest ich cala masa.

              > Przypomina mi się stary dowcip o Radiu Erewań: "Jak znaleźć wyjście z sytuacji
              > bez wyjścia?". Odpowiedź RE brzmiała: "Nie zajmujemy się polską gospodarką."
              > Nie spodziewałem się że znowu będzie on aktualny.

              Za tego typu postawami kryja sie pytanie: jakie sa oczekiwania? W Polsce te
              oczekiwania sa formulowane w stosunku do najwyzej rozwinietych krajow co jest
              malo realne. Patrzac na sytuacje z innego poziomu a mianowicie bylych demoludow
              stwierdzi sie ze nie jest tak zle a nigdzie nie jest o wiele bardziej
              rewelacyjnie. A za to w stosunku do Ukrainy jest super, do Rumunii i Bulgarii
              doskonale, Slowacja prawie to samo, Czechy, Wegry nieco lepsze.

              W obecnej dobie gdy swiat jest otwarty i globalny scenariusz rozwoju dla Polski
              trzeba chyba widziec inaczej. Mozna sobie przewidywac ze jak dobrze pojdzie to
              za 10 lat w Warszawie bedzie sie placic euro a granica to bedzie tylko na
              wschodzie. Czyli o Belki i stopy odpadna jako problem a Polska bedzie czescia
              wielkiego organizmu gospodarczego i wszystko bedzie sie toczylo do przodu.



      • Gość: CV Re: W kolko Macieju i Zbigu IP: *.aei.ca 09.02.02, 17:05
        Komentator
        Zamiast zarzucac innym ignorancje moze wyjasnisz na przykladzie Polski
        co to jest tzw. wzrost PKB. Jego wskazniki podaje sie precyzyjnie z dokladnoscia
        do 0.1%. Jesli nie wiesz to nie odpowiadaj.Jest to zasadnicze pytanie.
        Zwiezla odpowiedz powinna zmiescic sie na A4.
        Gdy bede mial troche czasu wyjasnie czym jest ten wyswiechtany slogan PKB.
        Wg ostatnich statystyk GUSu przecietna placa miesieczna w Polsce wynosi ok 2100zl.
        Pracuje ok 15 mln Polakow. 78% Polakow zarabia ponizej 1000zl/mc.
        Polska ze swym PKB per capita spadla na 61m-ce na swiecie.
        Rozwoj widac chyba do dolu.
        Co do plynnosci zlotowki udowodnij, ze ma ona plynny kurs.
        Pytan byloby wiecej ale tyle na razie wystarczy.
        pozdrowienia
        • Gość: Zbigniew Re: W kolko Macieju i Zbigu IP: *.magic-net.pl 10.02.02, 13:45
          No właśnie , niech odpowie , czy wierzy statystykom , czy nie.
          Bo mi się także coś nie zgadza.Taka Rosja dwa,trzy lata temu miała
          PKB ok.2500 USD , a teraz 7700 USD.I to licząc PPP.
          W Polsce de facto pracuje nie 15 mln osób ale znacznie mniej , bo rolnictwa ,
          budżetówki oraz pracowników zatrudnionych w przedsiębiorstwach takich jak
          dotowane kopalnie , czy huty trudno zaliczyć do zatrudnionych w normalnej
          gospodarce.
          Poza tym do PKB wlicza się wydatki budżetowe oraz transfery zagraniczne , co
          znakomicie komplikuje ocenę czy kraj się rozwija czy zwija.
          • Gość: MACIEJ Re: W kolko Macieju i Zbigu IP: *.ny5030.east.verizon.net 10.02.02, 16:12
            Doch nar w Rosji jest podobny jak w Chinach.
            Przy exchange rate tj ok 1,000 doll,a przy PPP ok 4,000 doll-bo PPP zalezy od
            cen krajowych w porownaniu z cenami w USA.
            Wyglada na to ,ze ceny w Rosji sa 4x nizsze niz w USA,choc w Moskwie sa takie
            same.
            Miedzynarodowe dane statystyczne w glownej mierze opieraja sie na danych z
            danego kraju w tym przypadku Rosji.
            A Rosjanie sa specjalistami od falszowania danych statystycznych.
            I musisz brac pod uwage inflacje ,ktora w Rosji jest dosc duza,a w Chinach mala.
            Polski doch nar w doll przy 4 zl za 1 doll bedzie inny niz przy 4,22 zl za 1
            doll.
            A tendencja jest teraz taka by obnizyc wartosc zlotowki,by zwiekszyc
            konkurencyjnosc towarow-co da nizszy dochod nar na twarz,ale moze zwiekszy
            zatrudnienie(tak jak w Szwecji).
            • komentator Re: W kolko Macieju i Zbigu - tango ignorancji 10.02.02, 18:17

              Jak zaczniemy cos mowic konkretnie to na jaw wychodzi ignorancja i
              nonszalancja. A liczb, wg danych miedzynarodowych, nie da sie oszukac.
              A wiec go to www.oecd.org chlopcy i do nauki.

              Co to jest PKB/rok? Jest to wartosc towarow i uslug sprzedanych w ekonomii/rok.

              Co moze byc mylace w PKB? To ze jest brutto, nie bierze pod uwage skad biora sie
              pieniadze na zakupy.

              A wiec PKB moze rosnac bardzo szybko wskutek duzych kredytow i importu. Po czym
              oczywiscie musi nastapic zalamanie.

              Kilka lat temu w Polsce byl rewelacyjny wzrost PKB, tyle ze deficyt handlowy
              i kredyty rosly tez rewelacyjnie. Jako tako udalo sie to zatrzymac.

              W USA byl szybki rozwoj. Ale w r. 1998 deficyt handlowy byl 217 mld $, w 1999
              324 mld $ a w 2000 444 mld $. To sa liczby fantastyczne. Ekonomia amerykanska
              rozwijala sie na kredyt i deficyt zupelnie nieprawdopodobnych rozmiarow. Ale
              poniewaz rynek wierzy w zielony kolor tak jak Taliban to byc moze bedzie zawsze
              kredytowal USA?

              EUroland ma zrownowazona wymiane handlowa, wyobrazmy sobie co by sie dzialo
              gdyby ludzie mogli kupic co roku towarow za kilkaset mld euro rocznie wiecej.
              Bylby to fantastyczny wzrost dobrobytu na kredyt. USA ma chroniczny deficyt od
              niepamietnej liczby lat, a wiec naciagnelo swiat na pewnie ze 2 tryliony dolarow
              co dalo oczywiscie dobrobyt i pelne zatrudnienie. Jezeli swiat ma jakas
              podstawowa logiketo kiedys powinien nastapic moment splaty ale na razie wydaje
              sie ze swiat nie ma logiki, wiec moze naprawde nie ma?

              > Doch nar w Rosji jest podobny jak w Chinach.
              > Przy exchange rate tj ok 1,000 doll,a przy PPP ok 4,000 doll-bo PPP zalezy od
              > cen krajowych w porownaniu z cenami w USA.
              > Wyglada na to ,ze ceny w Rosji sa 4x nizsze niz w USA,choc w Moskwie sa takie
              > same.
              > Miedzynarodowe dane statystyczne w glownej mierze opieraja sie na danych z
              > danego kraju w tym przypadku Rosji.
              > A Rosjanie sa specjalistami od falszowania danych statystycznych.

              Oj pleciesz bzdury. Dane statystyczne sa weryfikowane, pomylilo ci sie z czasami
              komuny. Rosja ma tez obecnie bardzo duza nadwyzke handlowa.

              > Polski doch nar w doll przy 4 zl za 1 doll bedzie inny niz przy 4,22 zl za 1
              > doll.

              Tak tylko o ile? Dochod skorygowany przez PPP bedzie o tyle sie roznil o ile
              wzrost cen wskutek zmiany kursu wplynie na PPP, czyli praktycznie o wielkosc
              inflacji. A wiec na zmiany PKB wyrazanego w PPP najwiekszy wplyw ma inflacja a
              nie kurs dolara.

              > A tendencja jest teraz taka by obnizyc wartosc zlotowki,by zwiekszyc
              > konkurencyjnosc towarow-co da nizszy dochod nar na twarz,ale moze zwiekszy
              > zatrudnienie(tak jak w Szwecji).

              Bedzie to mialo wplyw na PKB ale nie wplyw na PKB-PPP ktory ma najwieksze
              znaczenie. Poza tym w przypadku zlotowki trudno mowic o spadku, mozna mowic
              o powrocie do wartosci bo zlotowka miala duzy wzrost. O prawdziwym spadku mozna
              by mowic gdyby wartosc zaczela spadac w okolice 5 zl i nizej, powiedzmy 5.50 a 6
              zl to juz by byl duzy spadek.

              Jednym z podstawowych celow ekonomii polskiej jest obecnie doprowadzenie deficytu
              handlowego do rozsadnych rozmiarow (bo niestety nie da sie zyc tak jak USA).
              Lagodny spadek zlotowki moze byc w tym pomocny i jednoczesnie moze pozwolic na
              utrzymanie inflacji w ryzach. Jesli to by sie udalo to Balcerowicz i RPP
              okazaliby sie genialnymi ekonomistami. Trzeba bedzie sledzic liczby, jak spadek
              kursu wplywa na import i eksport.
    • 07777jpl Re: Argentyna w Polsce 11.02.02, 09:05
      Gość portalu: Ricky napisał(a):

      > Sytuacja w Polsce wcale nie odbiega od tej w Argentynie, a w wielu dziedzinach
      > jest jeszcze gorsza.Obecny lewicowy rząd wybrał drogę, która prowadzi do tego c
      > o
      > wydarzyło się w Argentynie. Zamiast rozliczyć prawicowych i lewicowych złodziei
      > ,
      > ograniczyć korupcję, bezprawie,biedę,nędzę i beznadzieję narodu - doprowadza
      > rękoma następcy Balcerowicza-Belki do "łatania" dziury budżetowej kosztem
      > najbiedniejszych. Rządy polskie zawsze tkwią w historii, ale nie wyciągają
      > żadnego wniosku.Czy obecny rząd jako kontynuator najgorszego w historii Polski
      > rządu buzkowców - chciałby dopisać następną datę na poznańskim pomniku - autor
      > pomnika przewidział to zostawiając dużo miejsca.

      jestem człokiem Sld,a nietety, sytułacja gosporcza ,jest tak jak , zastaliśmy
      defityt w wyskości-20mld dolraow,gosporkę ,przy wytłumiomym popicie,a długi
      państwa wrsły okolejne 20mld dorów ,a niestety ,dopuki nie pobudzi popptu,i
      gfosporka ,nie zacznie odrobiać strat ,to grozi nam niestety ,ARETYNA,zze
      wszykimi kosekcjami
      człnek SLDz woj śląskiego-jan
      • komentator Re: Argentyna w Polsce 11.02.02, 16:00
        07777jpl napisał(a):

        > Gość portalu: Ricky napisał(a):
        > jestem człokiem Sld,a nietety, sytułacja gosporcza ,jest tak jak , zastaliśmy
        > defityt w wyskości-20mld dolraow,gosporkę ,przy wytłumiomym popicie,a długi
        > państwa wrsły okolejne 20mld dorów ,a niestety ,dopuki nie pobudzi popptu,i
        > gfosporka ,nie zacznie odrobiać strat ,to grozi nam niestety ,ARETYNA,zze
        > wszykimi kosekcjami
        > człnek SLDz woj śląskiego-jan

        tak, ale najpierw trzeba nauczyc sie pisac.
          • Gość: MACIEJ Re: Argentyna w Polsce IP: *.ny5030.east.verizon.net 12.02.02, 02:19
            Faktem jednak jest panowie ,ze sytuacja w Polsce jest nie do pozazdroszczenia.
            Moj kumpel Leszek z Toronto(chodzilem z nim do szk.sredniej w W-wie) wlasnie
            wrocil z W-wy.
            W Europejskim za 2 herbaty i 2 ciastka zaplacil 36 zl.
            Tak jak jeszcze 2 lata temu nie mozna bylo sie wepchnac do lokali na
            Starowce,tak teraz glucho wszedzie cicho wszedzie.
            Gdyby nie on ,to w Europejskim kelnerzy kolejki by sobie na zmiane stawiali.
            Mowie do niego:pojedziemy tam w lato i rozruszamy to wszystko".
            On:Ja juz sie wyleczylem z Polski,tam jest smutek,nuda i zawisc i czuc
            Argentyne w powietrzu.
            • Gość: Rycho Re: Argentyna w Polsce IP: 10.133.128.* 12.02.02, 09:21
              Przynajmniej jeden element z Argentyny w Polsce nie wystąpi:zamknięcie
              banków.Przy wolnym kursie złotego nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie
              wycofywał dużych pieniędzy bo by to było kompletnie nieopłacalne,a przy
              ewentualnym nagłym wzroście kursu USD lub EURO natychmiast znalazłoby się wielu
              chętnych do wchodzenia na nasz rynek.Póki co narazie złotówka trzymana jest
              dosyć mocną ręką.Jeżeli nawet ludność by chciała nagle wycofywać oszczędności z
              banków i zamieniać je na dolary(tak jak w Argentynie)to z jednej strony waluty
              by nagle zdrożały a zaraz po tym każdy mógłby sobie kupić drogich walut do
              oporu.Zaraz po tym waluty by staniały i biedni ludzie musieli by z konieczności
              na bieżące wydatki sprzedawać USD taniej niż w panice kupowali.Ten scenariusz
              co jakiś czas jest przerabiany wszędzie tam gdzie istnieje jakakolwiek szansa
              na rozchwianie rynku,a spekulanci tylko na to czekają(i ja też).
              • Gość: Zbigniew ZROZUMIEĆ ARGENTYNĘ IP: 62.233.163.* 13.02.02, 01:13
                W tej całej dyskusji o Argentynie poraża mnie jedno - że tak dużą wagę
                przywiązuje się do sprawy drugorzędnej jaką jest kurs walutowy.
                Bo przecież przyczyną całego w Argentynie nie był sztywny kurs walutowy ( wiele
                krajów ma waluty powiązane z dolarem ) ale znacznie zmniejszone wpływy podatkowe
                które nie pozwoliły na obsługę długu publicznego i związane z tym wstrzymanie
                finansowania czyli utrata płynności.Oczywiście zawyżony kurs walutowy był jedną
                z przyczyn nieatrakcyjności produktów z danego kraju , i niskiej rentowności
                przedsiębiorstw z czym wiązało się wysokie bezrobocie i spadek wpływów
                podatkowych.W tym kontekście wątek o polskiej drożyźnie jest jak najbardziej na
                czasie.Oczywiście zawyżony kurs walutowy ( i jego bezsensowna obrona po
                wystąpieniu kryzysu , co jest zresztą ewenementem na skalę światową , że aż tak
                długo trzymano się przegranej pozycji rujnując już do reszty gospodarkę i życie
                społeczne ) był tylko jedną z przyczyn kłopotów.Nie byłoby ich zresztą gdyby
                system gospodarczy był elastyczny , a podatki na niskim poziomie pomimo
                zawyżonego kursu walutowego.Gdy system jest elastyczny , podatki są niskie a
                kraj ma wiele ciekawych produktów do zaoferowania może się nawet rozwijać przy
                aprecjacji kursu waluty bez groźby wystąpienia jakiegokolwiek kryzysu.
                • komentator Re: ZROZUMIEĆ ARGENTYNĘ 13.02.02, 07:38
                  Gość portalu: Zbigniew napisał(a):

                  > Bo przecież przyczyną całego w Argentynie nie był sztywny kurs walutowy ( wiele
                  > krajów ma waluty powiązane z dolarem ) ale znacznie zmniejszone wpływy podatkow
                  > e które nie pozwoliły na obsługę długu publicznego i związane z tym wstrzymanie
                  > finansowania czyli utrata płynności.Oczywiście zawyżony kurs walutowy był jedną
                  > z przyczyn nieatrakcyjności produktów z danego kraju , i niskiej rentowności
                  > przedsiębiorstw z czym wiązało się wysokie bezrobocie i spadek wpływów
                  > podatkowych.W tym kontekście wątek o polskiej drożyźnie jest jak najbardziej na
                  > czasie.

                  Zauwaz tez ze sztywny kurs peso spowodowal ogromna akcje kredytowa, wszyscy
                  sie zadluzyli efektywnie w dolarach i wg stopy dolara.

                  > Oczywiście zawyżony kurs walutowy ( i jego bezsensowna obrona po
                  > wystąpieniu kryzysu , co jest zresztą ewenementem na skalę światową , że aż tak
                  > długo trzymano się przegranej pozycji rujnując już do reszty gospodarkę i
                  > życie społeczne ) był tylko jedną z przyczyn kłopotów.

                  Zgadza sie. Teraz wyraznie widac jakie zasadnicze sa roznice miedzy
                  Argentyna a Polska:

                  - dzieki interwencji RPP zlikwidowano lawine kredytow, gwaltowny wzrost importu

                  - waluta jest plynna, pojecie 'obrony' waluty nie wystepuje

                  - podjeto ostre kroki w celu ograniczenia deficytu budzetu

                  To wszystko ma oczywiscie swoja cene ale jesli da sie zrealizowac to w ciagu
                  kilku lat ekonomia polska bedzie w makrorownowadze: umiarkowana inflacja,
                  w miare zrownowazony budzet i handel zagraniczny.


                  > Nie byłoby ich zresztą gdyby
                  > system gospodarczy był elastyczny , a podatki na niskim poziomie pomimo
                  > zawyżonego kursu walutowego.Gdy system jest elastyczny , podatki są niskie a
                  > kraj ma wiele ciekawych produktów do zaoferowania może się nawet rozwijać przy
                  > aprecjacji kursu waluty bez groźby wystąpienia jakiegokolwiek kryzysu.

                  Pewnie. Tylko skad wziac te 'ciekawe' produkty? Niskie podatki tez sa fajne.
                  Ale jezeli sytuacja jest jaka jest czyli: deficyt handlowy i budzetowy jest
                  za duzy to trzeba po prostu zatykac dziury jak najpredzej. Pozniej zobaczy sie
                  co mozna zrobic.
            • komentator Re: Argentyna w Polsce 12.02.02, 15:02
              Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

              > Faktem jednak jest panowie ,ze sytuacja w Polsce jest nie do pozazdroszczenia.
              > Moj kumpel Leszek z Toronto(chodzilem z nim do szk.sredniej w W-wie) wlasnie
              > wrocil z W-wy.
              > W Europejskim za 2 herbaty i 2 ciastka zaplacil 36 zl.

              Uff, trzeba miec (bez)czelnosc rozpowszechniac takie balwanstwa na caly swiat.
              Co to ma oznaczac; ze jest zle czy dobrze?

              Jezeli takie sa ceny to znaczy ze sa i tacy co kupuja a to znaczy ze jest
              kupa ludzi z kupa kasy. A jak ich nie ma to firma obniza ceny.

              Widziales ile kosztuja pierdoly w Saks Fifth Avenue? Sytuacja nie do
              pozazdroszczenia?

              A Europejski to Waldorf Astoria+
              • Gość: Michał Re: Argentyna w Polsce IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 12.02.02, 15:22
                Wtrącę się, bo niesety ten chłopak z Kanady ma rację !
                Mój znajomy, szef firmy komputerowej z Niemiec mówi to samo.
                Wcześniej był w Polsce w 1998 roku. Był zadowolony. Twierdził,że wszystko
                fajnie się zmienia.
                Teraz narzekał na złe nastroje wśród Polaków.
                Dostrzegł bez trudu objawy recesji.
                Jego zdaniem idziemy prosto w otchłań, gasząc kryzys podwyżkami podatków.
            • Gość: Iwan Re: Argentyna w Polsce IP: 157.25.130.* 12.02.02, 17:43
              Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

              > Faktem jednak jest panowie ,ze sytuacja w Polsce jest nie do pozazdroszczenia.
              > Moj kumpel Leszek z Toronto(chodzilem z nim do szk.sredniej w W-wie) wlasnie
              > wrocil z W-wy.
              > W Europejskim za 2 herbaty i 2 ciastka zaplacil 36 zl.
              > Tak jak jeszcze 2 lata temu nie mozna bylo sie wepchnac do lokali na
              > Starowce,tak teraz glucho wszedzie cicho wszedzie.
              > Gdyby nie on ,to w Europejskim kelnerzy kolejki by sobie na zmiane stawiali.
              > Mowie do niego:pojedziemy tam w lato i rozruszamy to wszystko".
              > On:Ja juz sie wyleczylem z Polski,tam jest smutek,nuda i zawisc i czuc
              > Argentyne w powietrzu.

              Macieju!
              Bo fajnie by bylo, zeby znowu bylo jak kiedys: za 1$ mozna bylo przechulac caly
              dzien (albo i tydzien), rodzinie wystarczylo odpalic 100$ - a nosili na rekach i
              przez miesiac wozili po calym kraju klaniajac sie wpol.
              czasy sie cholera zmienily, i na byle ciasteczko trzeba wydac 5$.
              troche kurwa drogo i juz nie tak zabawnie, do tego bezczelni tubylcy przestali
              sie klaniac wpol i 100$ nie robi juz zadnego wrazenia.

              Faktycznie - w tym kraju dzieje sie coraz gorzej.

              Ale, moze dolar znowu bedzie kosztowal np. 20PLN - wtedy znowu bedzie fajnie, bo
              i wakacje w Polsce wypadna kilka razy taniej.


              Iwan
              • komentator Re: Argentyna w Polsce 12.02.02, 19:50
                Gość portalu: Iwan napisał(a):

                > Macieju!
                > Bo fajnie by bylo, zeby znowu bylo jak kiedys: za 1$ mozna bylo przechulac caly
                > dzien (albo i tydzien), rodzinie wystarczylo odpalic 100$ - a nosili na rekach
                > i przez miesiac wozili po calym kraju klaniajac sie wpol.
                > czasy sie cholera zmienily, i na byle ciasteczko trzeba wydac 5$.
                > troche kurwa drogo i juz nie tak zabawnie, do tego bezczelni tubylcy przestali
                > sie klaniac wpol i 100$ nie robi juz zadnego wrazenia.
                > Faktycznie - w tym kraju dzieje sie coraz gorzej.

                Oj, swiete prawdy piszesz.

                > Ale, moze dolar znowu bedzie kosztowal np. 20PLN - wtedy znowu bedzie fajnie, b
                > o i wakacje w Polsce wypadna kilka razy taniej.

                A co bedzie jak zielone stanieja o 30% ? Przeciez o tyle sa przewartosciowane
                bo USA ma 450 mld dolarow deficytu handlowego. Wtedy MACIEJA nie bedzie stac
                nawet na wode sodowa w Warszawie hehe.
                • Gość: Iwan Re: Argentyna w Polsce IP: 157.25.130.* 13.02.02, 15:01
                  Maciej zapewne nie pracuje dla Goldman Sachs (dla nieswiadomych - Goldman Sachs
                  to czolowy amerykanski bank inwestycyjny).

                  Dlaczego zapyta biedny Maciej na dorobku w USA? dlatego, ze zdaniem tej
                  szacownej instytucji dolar bedzie kosztowal w Polsce w 2004 roku 3.23 zlotego! -
                  wedlug GS zielony jest PRZEWARTOSCIOWANY o 20%. Nie twierdze, ze mnie to
                  przekonuje, ale Goldman Sachs to nie budka z piwem.

                  Ale przeciez kazdy Polak zna sie na medycynie i ekonomii, wiec co bedziemy z
                  takim Maciejem dyskutowac. My swoje i on swoje i tak w kolo Macieju. Szkoda
                  tylko, ze to wszystko podszyte jest takimi podlymi intencjami - rodacy niech
                  beda dziady, bo wtedy taki Maciej i jemu podobni beda w kraju paniska (bo
                  przeciez z Ameryki przyjechali! i zielonym sypna).

                  Macieju! czasy sie zmienily - to czy jestes z Chicago, Bejrutu czy Alma-Aty nie
                  robi juz na nikim zadnego wrazenia.
                  Ot, chlopina z zagranicy przyjechal, i tyle.

                  PS. dzis znajomy kupil bilet (w 2 strony) do NY za 319 USD - okazuje sie, ze
                  niezaleznie od szerokosci geograficznej trzeba szukac dobrych okazji, a nie
                  kupowac wszystko w ciemno jak leci. No chyba, ze znasz, Macieju, tylko jedna
                  agencje sprzedazy biletow (prowadzona przez znajomego, ktory cie tam sciagnal)
                  bo jak tu sie dogadac z tymi Amerykanami, ktorzy ni w zab po polsku nie kumaja?

                  To, ze zamieszkuje sie w takim to, a takim kraju nie jest zadnym powodem do
                  nobilitacji - bo i niby z jakiej racji? Jaka jest zasluga takiego Macieja w
                  sukcesie USA?
                  ciekawe, czy w ogole legalnie tam pracuje - a wiec czy placi podatki, jak na
                  cywilizowanego czlowieka przystalo, czy tez jako zwykly, nieubezpieczony robol
                  zrywa pracujac na czarno azbest z dachow za 10usd za godzine narazajac wlasne
                  zycie i zdrowie?

                  Pozdrawiam

                  Iwan
    • Gość: Zbigniew Re: Argentyna w Polsce , JUŻ CHYBA TAK ! IP: 62.233.163.* 18.02.02, 21:21
      Kryzys argentyński mozna podzielić na 3 fazy :
      1) Recesja 1999 spowodowana kryzysem u sąsiadów i zbyt silną walutą hamującą
      eksport i nie dającą zarobic firmom na rynku krajowym , co skutkowało
      mniejszymi wpływami podatkowymi i zwiększonym bezrobociem.
      2) Plan ratowania budżetu "REFORMA TRIBUTARIA" zakładający zwiększenie podatków
      w obliczu recesji celem "ratowania budżetu".Dzięki temu planowi bezrobocie
      wzrosło z 9 na 15% , produkcja i PKB pikowały w dół , a wpływy do budżetu
      spadły początkowo o kilka , a później o kilkanaście procent ( rok 2000 i
      1-sza połowa 2001 )
      3) Kryzys właściwy ( początkowe "chachmęcenie" i próby "wyciulania" inwestorów
      zagranicznych poprzez "zamianę" krótkoterminowych obligacji 11% na
      długoterminowe 7% na co oczywiście "spekulanci" się nie zgodzili i zaczęli
      paniczną ucieczkę,następnie ogłoszenie przez państwo niewypłacalności ,
      defraudacja przez państwo funduszy emerytalnych i oszczędności ludności , w
      końcu rozruchy społeczne itd.( od połowy 2001 roku).Później bezsensowna
      obrona kursu peso ( celem "zapobieżenia inflacji" , co przedłużyło o kilka
      miesięcy agonię argentynskiej syndyklistycznej korupcjokracji , oczywiście
      kosztem doprowadzenia kraju do poziomu trzeciego świata.

      Obecnie mozna ocenić , ze w Polsce z sukcesem minęliśmy etap nr 1 kryzysu.
      REFORMA TRIBUTARIA pod nazwą Planu Belki została wprowadzona.Powoli przechodzimy
      do etapu nr 2 kryzysu ekonomicznego.
      Bezrobocie rośnie jak na drożdżach.W powiecie krakowskim ilość bezrobotnych
      wzrosła o 10% , ale na oficjalne dane z całej Polski za styczeń przyjdzie nam
      poczekać.Na pewno w skali kraju zostanie pobity rekord stulecia.
      Dzisiaj rząd ogłosił dane o deficycie budżetowym.Propagandowo brzmi to nieźle.
      Deficyt wynosi "tylko" 17% planu , a rok temu wynosił aż 25%.
      Natomiast liczby są porażające :
      W roku ubiegłym wydatki budżetu w styczniu wyniosły 16,7 mld zł , deficyt 5,1
      mld zł - co oznacza , że wpływy budżetowe wyniosły 12,6 mld zł.
      W roku 2001 - za styczeń wydatki 17,2 mld zł , deficyt 6,9 mld zł -
      • Gość: MACIEJ Re: Argentyna w Polsce , JUŻ CHYBA TAK ! IP: *.ny5030.east.verizon.net 18.02.02, 22:03
        Czesc Zbigniew-piszesz do niewlasciwych ludzi.
        Oni ci zaraz odpowiedza,ze zlotowka jest waluta plynna-tak jakby kapital
        spekulacyjny nie stal na strazy by ona nie spadla.
        Jak napisalem ze kumpel sam siedzial w Europejskim,to balwan by sie
        domyslil ,ze ceny sa za wysokie i nie ma popytu.
        Jak nie ma popytu-to produkcja i uslugi musza zmalec ,no i wplywy z podatkow
        tez.
        Niektore kraje dobrze zyja z turystyki,ale gdy do Polski nie przyjada
        Amerykanie i bogaci z zach Europy-to mozna bedzie tylko liczyc na rodzine
        Iwana z Alma-Aty szastajaca rublami na lewo i prawo po najlepszych kurortach w
        Polsce.
        I ci bogacze z Alma-Aty beda reklamowali GeeS po calym kraju,ktory im
        zafundowal bilety powrotne i dal po 5 rubli w lape na grubsze wydatki.
        • Gość: Iwan Re: Argentyna w Polsce , TAAAK ? IP: 157.25.130.* 19.02.02, 17:41
          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

          > Oni ci zaraz odpowiedza,ze zlotowka jest waluta plynna-tak jakby kapital
          > spekulacyjny nie stal na strazy by ona nie spadla.

          Drogi Macieju, moze wyjasnisz w prostych zolnierskich slowach co masz na mysli
          poslugujac sie trybem przypuszczajacym z podwojnym zaprzeczeniem, bo sprawiasz
          wrazenie, ze sam sobie przeczysz i nie za bardzo czujesz bluesa. Powiadasz,
          ze "kapital spekulacyjny stoi na strazy zlotowki"? - a to ciekawe. Dlaczego,
          jesli wieszczysz kryzys, tenze nie gra na znizke zlotowki? (a moze tylko Ty na to
          liczysz?) - jest cos takiego na gieldach jak currency futures (np. na euro, usd)
          i co? jakos nic tu sie nie dzieje.
          A jak zapewne wiesz, Drogi Ekspercie, jedna z funkcji rynkow futures jest
          tzw. "price discovery". Malo tego, to wlasnie na tym rynku poza hedgingowcami
          graja wlasnie spekulanci. no i co? jakos nie spekuluja...

          > Jak napisalem ze kumpel sam siedzial w Europejskim,to balwan by sie
          > domyslil ,ze ceny sa za wysokie i nie ma popytu.

          "Tylko balwany chodza do Europejskiego"
          Dziwie sie Twojemu kumplowi - Europejski nie jest zbyt zachecajacym do odwiedzin
          miejscem - osobiscie brzydze sie tamtejszego wyszynku, i wiem, ze nie jestem w
          tym osamotniony - wiec nie ma cos sie dziwic, ze Twoj kumpel siedzial tam sam.
          Proponuje, zeby sie wybral do Bristolu, lub kilku innych hoteli (jesli tylko
          hotele go rajcuja, bo jest jeszcze przeciez kilka fajnych knajp) gdzie zobaczy,
          ze nie dosc, ze ceny sa nawet wyzsze, to jeszcze jest czesto tlok, ze stolika nie
          mozna dostac.


          > Jak nie ma popytu-to produkcja i uslugi musza zmalec ,no i wplywy z podatkow
          > tez.

          Swiete slowa. Jakby Ci zabraklo pomyslow, to proponuje jeszcze kilka innych
          odkrywczych prawd:
          - jak pada deszcz to jest mokro
          - 2+2=4
          - Ziemia nie jest plaska
          - cukier jest slodki, etc

          > Niektore kraje dobrze zyja z turystyki,ale gdy do Polski nie przyjada
          > Amerykanie i bogaci z zach Europy-to mozna bedzie tylko liczyc na rodzine
          > Iwana z Alma-Aty szastajaca rublami na lewo i prawo po najlepszych kurortach w
          > Polsce.

          Tu przeginasz - chyba nie sugerujesz, ze Polska jest rajem turystycznym?
          Jesli tak, to swiadczy to tylko o Twoim dobrym samopoczuciu i kompletnej
          ignorancji i nieznajomosci realiow Polski: Otoz dowiedz sie, ze Polska nie zyje z
          turystyki, a turysci (nawet ci z Zach Europy, czy nie daj Boze, Twojej chluby -
          USA) nie stanowia znaczacego zrodla dewiz. Wiec, jak zbyt tlumnie nie przyjada
          (bo jak do tej pory i tak nie przyjezdzaja) to swiat sie nie zawali, a Polska
          sobie poradzi.

          > I ci bogacze z Alma-Aty beda reklamowali GeeS po calym kraju,ktory im
          > zafundowal bilety powrotne i dal po 5 rubli w lape na grubsze wydatki.

          Wybacz, nie bede komentowal tych bredni

          Over & out

          Iwan
          • komentator TAAAK ? W kolko Macieju i Zbigu 19.02.02, 18:12

            Zbig jest jednak lepszy od Macieja bo przynajmniej probuje
            znalezc jakies konkretne argumenty. Oczywiscie pytanie jest
            co sie kryje pod pojeciem argentynskiego tanga? Jest to
            gwaltowna eksplozja zwiazana z rownie gwaltownym zalamaniem
            systemu monetarengo i w konsekwencji ekonomicznego.

            Czy grozi to w Polsce?

            W Polsce jest wzrost bezrobocia i spadek aktywnosci ekonomicznej.
            Nie ma jednak podstaw do sadzenia ze nastapi zalamanie systemu
            monetarnego i zwiazanej z tym eksplozji spolecznej.

            W Polsce byly wielokrotnie protesty roznych grup spolecznych czy
            nawet ostrzejsze konflikty (blokady rolnicze itd). Cos takiego
            moze czy nawet na pewno bedzie wystepowalo w przyszlosci. Czy to
            ma byc teraz nazywane Argentyna?
            • Gość: Zbigniew Re: TAAAK ? W kolko Macieju i Zbigu IP: 62.233.163.* 19.02.02, 21:56
              komentator napisał(a):
              >
              > Zbig jest jednak lepszy od Macieja bo przynajmniej probuje
              > znalezc jakies konkretne argumenty. Oczywiscie pytanie jest
              > co sie kryje pod pojeciem argentynskiego tanga? Jest to
              > gwaltowna eksplozja zwiazana z rownie gwaltownym zalamaniem
              > systemu monetarengo i w konsekwencji ekonomicznego.

              To co opisujesz to tylko 3 etap kryzysu , w polskich warunkach
              nieprawdopodobny.Do pewnego momentu i od pewnego momentu wszystkie
              kryzysy finansowe są do siebie podobne.
              Państwo nie jest w stanie spłacać swych długów z bieżących wpływów
              i nikt nie chce jemu pożyczać pieniędzy.W ten etap właśnie wchodzimy.
              Jak zapewne wiesz w styczniu budżet polski pożyczył tyle samo pieniędzy
              ile wpłynęło do niego z wszelkich innych źródeł.Wpływy do budżetu są
              mniejsze o 18% niż rok temu.W lutym będzie najprawdopodobniej tak samo.
              To co się stało w Argentynie było ewenementem na skalę światową.
              Za długo robiono dobrą minę do złej gry i zwlekano z dewaluacją waluty.
              U nas jak prawda o kondycji budżetu wyjdzie na jaw nastąpi dewaluacja zło-
              tówki podobnie jak w lipcu ub.roku.Po pewnym czasie wzrosną wpływy budżetowe
              co przy dyscyplinie finansowej powinno w ciągu kilku miesięcy poprawić sytua-
              cję.Oczywiście realne pensje i emerytury będą obniżone w związku ze wzrostem
              cen.Jasne , że temu wszystkiemu mogą towarzyszyć niepokoje społeczne i utrata
              wiarygodności kraju w oczach zagranicy.
                • Gość: Zbigniew Re: TAAAK ? W kolko Macieju i Zbigu IP: 62.233.163.* 20.02.02, 19:56
                  Z tymi uproszczonymi analogiami to trochę racji jest.Każdy przypadek jest
                  szczególny.Ale z drugiej strony to patrząc z perspektywy czasu można dostrzec
                  pewne prawidłowości.Np. jadąc do państwa z "uspołecznioną" gospodarką ,planami
                  gospodarczymi i niewymienialną walutą każdy wiedział czego się może spodziewać
                  i jak taki kraj kiedyś skończy ( pomimo rewalacyjnych danych statystycznych).
                  Podobnie jak obecnie wiadomo jak jest w krajach z niskimi podatkami i
                  stosującymi w praktyce liberalizm gospodarczy oraz w małym stopniu
                  skorumpowanymi - różnią się między sobą , ale są jakieś podobieństwa między
                  nimi przynajmniej w porównaniu z krajami silnie zetatyzowanymi.
                  Czego się można spodziewać po krajach z silnie zetatyzowaną gospodarką ,
                  rozbuchaną korupcją , silną rolą związków zawodowych , wysokimi podatkami
                  i zadłużających się w niesamowitym tempie ( w styczniu emisja obligacji i bonów
                  skarbowych wyniosła ok.15% PKB) na wysoki procent można się domyślić i mimo
                  dzielących te kraje różnic wiele się nie pomylić.
                  Dlatego Polska i Argentyna i jeszcze parę innych krajów reprezentuje podobny typ
                  systemu gospodarczo-politycznego i jeżeli nie zostaną podjęte odpowiednie
                  środki to koniec będzie podobny.Jak twierdzi Korwin-Mikke " w warunkach tego
                  systemu uniknąć kryzysu się nie da ".
          • Gość: MACIEJ ZES SIE Z CEGLA NA ROZUM ZAMIENIL IP: *.ny5030.east.verizon.net 21.02.02, 08:15
            Gość portalu: Iwan napisal
            > Tu przeginasz - chyba nie sugerujesz, ze Polska jest rajem turystycznym?
            > Jesli tak, to swiadczy to tylko o Twoim dobrym samopoczuciu i kompletnej
            > ignorancji i nieznajomosci realiow Polski: Otoz dowiedz sie, ze Polska nie zyje
            > z
            > turystyki, a turysci (nawet ci z Zach Europy, czy nie daj Boze, Twojej chluby -
            >
            > USA) nie stanowia znaczacego zrodla dewiz. Wiec, jak zbyt tlumnie nie przyjada
            > (bo jak do tej pory i tak nie przyjezdzaja) to swiat sie nie zawali, a Polska
            > sobie poradzi.

            Byla tutaj nie tak dawno Anna ktora twierdzila ,ze Ameryka nie jest atrakcyjna
            turystycznie.
            No wiec ja wyszukalem dane i okazalo sie ze USA jest drugim najczesciej
            odwiedzanym krajem na swiecie po Francji.
            Oczywiscie nawet do lba ci nie przyjdzie,ze na piatym miejscu z okolo 40 mln
            turystow byla Polska.
            Ale skad ty masz takie rzeczy wiedziec,jak w czasie ostatniego wypadku na budowie
            sciana cie przywalila i z cegla sie na rozum zamieniles.
            Moze ci nadmiar wiedzy calkiem glowy nie rozsadzi jak sie dowiesz ilu turystow
            przyjezdza do twojej ojczyzny i ile wydaje pieniedzy w czasie takiej podrozy.
            W lecie bilet powrotny ze Stanow kosztuje ok 850 doll,gdy jest to 4 osobowa
            rodzina i na miejscu trzeba pare tysiecy wydac-to taka podroz mnie kosztuje kolo
            dychy.
            Oczywiscie sa i takie nurki,ze w celach oszczednosciowych,albo im sie szuflady
            poprzestawialy,kupuja bilety w Srode Popielcowa i juz w czwartek rodzina ich
            furmanka do domu podwozi.
            Wtedy bilety sa po 320 doll ,bo nikt o zdrowych zmyslach w srodku zimy ,pomiedzy
            swietami tej nedzy przysypanej sniegiem nie chce ogladac.
            Sa to czesto bilety na Air Romania z przesiadka w Bukareszcie,gdzie ostatni
            odcinek przelatuje sie Antonowem na stojaco.
            Bo gdy z tych 40 mln turystow kazdy wyda tylko po 100 doll to juz jest 4 mld doll.
            Oczywiscie Polska liczy najbardziej na tych turystow,ktorzy wydaja po kilka tys w
            czasie wakacji w kraju,no a wsrod tych jak sie mozesz domyslac nie ma ani jednego
            z Alma -Aty.
            A teraz domysl sie czego taki turysta przyjezdzajacy do kraju nie chce w Polsce
            zabaczyc.
            Jak ci nic do glowki nie przychodzi,to ci podpowiem:PRZEDE WSZYSTKIM CHAMSTWA.
            Bo ja za takie same lub mniejsze pieniadze moge mile spedzic wakacje w Stanach
            lub np w Pradze czeskiej.
            Piwo tansze,kultura wieksza,zero chamstwa i az chce sie pojechac jeszcze raz w to
            samo miejsce.
            Bilety do Paryza i Londynu kosztuja po 250 doll w dwie strony,wybor jest spory i
            przymusu zadnego.
            Glowny powod,dla ktorego Amerykanie polskiego pochodzenia rezygnuja z wizyt w
            Polsce lub tez powrotu na stale,to jest ATMOSFERA w kraju nad Wisla.
            • Gość: Iwan Maciej - sfrustrowany (przegrany?) emigrant IP: 157.25.130.* 21.02.02, 12:57
              Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

              > Byla tutaj nie tak dawno Anna ktora twierdzila ,ze Ameryka nie jest atrakcyjna
              > turystycznie.

              Z kim Ty sie zadajesz?

              > No wiec ja wyszukalem dane i okazalo sie ze USA jest drugim najczesciej
              > odwiedzanym krajem na swiecie po Francji.
              > Oczywiscie nawet do lba ci nie przyjdzie,ze na piatym miejscu z okolo 40 mln
              > turystow byla Polska.

              Co za brednie! Macieju - wstyd i kompromitacja! (czy na codzien uzywasz
              swojego "lba"? a moze masz na mysli glowe? - nie tlumacz sie, wszyscy wiemy, jak
              szybko emigranci zapominaja mowe ojczysta - a wtedy, coz, chcac wyrazic nawet
              swojoe delikatne emocje uzywaja grubianskich, niewyrafinowanych slow).

              Smiem twierdzic, ze klamiesz! Nieco ponad 40mln turystow to odwiedzilo USA - 3
              miejsce za Hiszpania (prawie 50mln turystow)i Francja (ponad 76 mln turystow). Na
              piatym miejscu sa Chiny, ktore odwiedzilo 33,2 mln turystow.

              Ciekawe na jakie zrodlo sie Ty powolasz (mam nadzieje, ze nie na ciocie z
              Przasnysza).
              Sprawdz sobie w World Tourism Organisation dzialajcej pod egida ONZ, ktora
              przedstawia rzetelne dane.
              Polska NIE MA rozwinietego tzw. "przemyslu turystycznego".

              > Ale skad ty masz takie rzeczy wiedziec,jak w czasie ostatniego wypadku na budow
              > ie
              > sciana cie przywalila i z cegla sie na rozum zamieniles.
              > Moze ci nadmiar wiedzy calkiem glowy nie rozsadzi jak sie dowiesz ilu turystow
              > przyjezdza do twojej ojczyzny i ile wydaje pieniedzy w czasie takiej podrozy.

              Coz za celne argumenty! Prawdziwy artysta z Ciebie - pozwol, ze zapytam: czy
              jestes robolem na budowie?
              Ale, nieopatrznie wydalo sie, Macieju, sloma Ci z zbutow wyszla! - skad jestes? z
              jakiejs miesciny spod Bialegostoku? a moze z jakiejs zapadlej dziury z
              Bieszczad? - Zobaczyles pare "zielonych" i zglupiales do reszty?

              > W lecie bilet powrotny ze Stanow kosztuje ok 850 doll,gdy jest to 4 osobowa
              > rodzina i na miejscu trzeba pare tysiecy wydac-to taka podroz mnie kosztuje kol
              > o dychy.
              > Oczywiscie sa i takie nurki,ze w celach oszczednosciowych,albo im sie szuflady
              > poprzestawialy,kupuja bilety w Srode Popielcowa i juz w czwartek rodzina ich
              > furmanka do domu podwozi.
              > Wtedy bilety sa po 320 doll ,bo nikt o zdrowych zmyslach w srodku zimy ,pomiedz
              > y swetami tej nedzy przysypanej sniegiem nie chce ogladac.

              Widac masz nieprzyjemne doswiadczenia w tej sprawie, skoro tak pogardliwie
              wyrazasz sie na temat podrozy w Srode Popielcowa.
              nieco ponad 300 USD placisz za bilet kupowany teraz z wylotem do konca czerwca -
              kapewu?
              Raz jeszcze powtarzam Ci - wystarczy dobrze poszukac, a i tansze bilety w dobrych
              liniach lotniczych tez sie znajda - jedyny szkopul w tym, ze musialbys znac choc
              troche angielski i nabrac odwagi cywilnej, by pojsc do innej agencji, ktora nie
              zdziera tak z ciemnych rodakow.

              > Sa to czesto bilety na Air Romania z przesiadka w Bukareszcie,gdzie ostatni
              > odcinek przelatuje sie Antonowem na stojaco.

              Nie, Ty zmanierowany bufonie - Polskie Linie Lotnicze LOT, z miejscem siedzacym,
              coraz lepsza obsluga i o niebo lepszym jedzeniem, niz w Lufthansie, czy BA


              > Bo gdy z tych 40 mln turystow

              tak, oczywiscie - a moze chciales napisac 400 mln turystow?


              > kazdy wyda tylko po 100 doll to juz jest 4 mld do
              > ll. Oczywiscie Polska liczy najbardziej na tych turystow,ktorzy wydaja po kilka
              tys w czasie wakacji w kraju,no a wsrod tych jak sie mozesz domyslac nie ma ani
              jedne go z Alma -Aty.

              Pewnie masz dobre rozeznanie w tej sprawie skoro sie tak autorytarnie (nie martw
              sie, to nie jest obrazliwy epitet pod Twoim adresem) wypowiadasz.


              > A teraz domysl sie czego taki turysta przyjezdzajacy do kraju nie chce w Polsce
              > zabaczyc. Jak ci nic do glowki nie przychodzi,to ci podpowiem:PRZEDE WSZYSTKIM
              CHAMSTWA.

              A tu Cie boli? Za duzo chamstwa masz u siebie wiec tez chcesz czasem od tego
              uciec i odpoczac, podreperowac nadwatlone zdrowie i nabrac sil do kolejnej
              napierdalanki z pobratymcami z okolicznych barow oraz scigajacym Cie immigration?

              > Bo ja za takie same lub mniejsze pieniadze moge mile spedzic wakacje w Stanach
              lub np w Pradze czeskiej.

              A pewnie, ze tak, wiec po co tu przyjezdzasz?

              > Piwo tansze,kultura wieksza,zero chamstwa i az chce sie pojechac jeszcze raz w
              > to samo miejsce.

              Faktycznie - a najlepsza jest "kultura piwna" - powiadasz, ze Praga uporala sie
              juz plaga chamstwa na ulicach?


              > Bilety do Paryza i Londynu kosztuja po 250 doll w dwie strony,wybor jest spory
              > i przymusu zadnego.

              O ile mi wiadomo przyloty do Polski tez sa dobrowolne...

              > Glowny powod,dla ktorego Amerykanie polskiego pochodzenia rezygnuja z wizyt w
              > Polsce lub tez powrotu na stale,to jest ATMOSFERA w kraju nad Wisla.

              A moze raczej z powodu utraconej szansy - nie bylo ich tutaj, kiedy wszystko sie
              zmienialo, kiedy mozna bylo cos zrobic dla siebie i dla kraju, wziac los w swoje
              rece i cos osiagnac, zaczac dobrze zarabiac i jeszcze miec z tego satysfakcje.
              Zamiast tego, wielu z nich wybralo sprzatanie brudnych pokoi hotelowych, zmywanie
              garow w pubie, prace na budowach bez ubezpieczenia lub zrywanie azbestu za marne
              10USD za godzine - zostalo im tylko, tak jak Tobie, biedny frustracie, psioczyc i
              zochydzac innym kraj z ktorego pochodza, a to tylko po to, zeby usprawiedliwic
              swoj nietrafiony wybor, zagluszyc wyrzuty sumienia, zabic tesknote za krajem i
              dzieki temu poczuc sie lepiej.

              Szkoda.
              Mimo wszystko, powodzenia

              Iwan
                • Gość: MACIEJ MACIEJ NIE MA CHECI WRACAC IP: *.ny5030.east.verizon.net 21.02.02, 15:26
                  W przeciwienstwie do ciebie,ja sie dosc dobrze przedstawilem na forum.
                  Zanim wyjechalem z Polski do Stanow zdalem egzamin panstwowy nie tylko z
                  angielskiego.
                  Czyli ta twoja prostacka wizja w twoich tepych oczach nie odnosi sie do mnie.
                  Urodzilem sie w Warszawie,bo po tobie widac ,ze jeszcze nie zdazyles nabrac
                  manier ludzi z miasta.
                  Troche cie nerwy rozsadzaja ,ze juz niedlugo rodzina z Alma-Aty bedzie musiala
                  wizy miec do Polski.
                  Bo jeszcze nie tak dawno jak przyjezdzali pociagiem z dwiema walizkami,to
                  jeszcze tego samego dnia cala zawartosc na Stadionie sprzedawali ,wlacznie z
                  kalaszem i granatami.
                  Przy okazji zatrudniali sie na umowa-zlecenie,bo poliaczki nawet nie wiedza jak
                  prawidlowo podczepic granat pod samochod.
                  W miedzyczasie ich siostry ciezko pracowaly po nocach we wszystkich niemal
                  lokalach rozrywkowych w Polsce.
                  I po wyczerpujacych wakacjach,ciezko zarobione pieniadze wywozili do swojego
                  raju we WNP.
                  Ja juz od 1984 roku mam swoja firme w Stanach,zatrudniam ludzi i place ich
                  ubezpieczenie.
                  Twoje sprytne namowy o powrocie do kraju ,mozliwosciach dla przedsiebiorczych
                  itd.to schowaj sobie na wiec dla rodakow i kumpli ze wsi.
                  Bo gdybym wrocil,to musialbym na co dzien z takimi intelektami jak ty i Lepper
                  obcowac,co nawet na odleglosc napawa mnie obrzydzeniem.
                  • Gość: Iwan Re: MACIEJ- badz tak mily i lepiej nie wracaj IP: 157.25.130.* 21.02.02, 18:24
                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                    > W przeciwienstwie do ciebie,ja sie dosc dobrze przedstawilem na forum.
                    > Zanim wyjechalem z Polski do Stanow zdalem egzamin panstwowy nie tylko z
                    > angielskiego.

                    Hej Frustracie - poligloto, egzamin panstwowy, powiadasz? a co takiego? od wielu
                    lat nie ma juz tej fikcji w Polsce.
                    Nas nie interesuja "kwitki" tylko praktyczna znajomosc jezyka, a z ta, u tych, co
                    sie takimi swistkami zaslaniaja nie jest z reguly najlepiej.

                    > Czyli ta twoja prostacka wizja w twoich tepych oczach nie odnosi sie do mnie.

                    Wizja moze i prostacka, ale musialem dopasowac ja do adresta, tak aby zrozumial
                    (tu skroce Twoj proces dedukcji i ulatwie Ci zadanie - w tym zdaniu rzecz jasna
                    chodzi o Ciebie - czy dotarlo?).
                    A przy okazji - erudycje wyssales z mlekiem matki?

                    > Urodzilem sie w Warszawie,bo po tobie widac ,ze jeszcze nie zdazyles nabrac
                    > manier ludzi z miasta.

                    Ach, Kmiotku, tu Cie mam!
                    - patrz watek "Warszawa tylko dla Warszawiakow"

                    > Troche cie nerwy rozsadzaja ,ze juz niedlugo rodzina z Alma-Aty bedzie musiala
                    > wizy miec do Polski.

                    Kiepski chwyt. ani mnie to ziebi ani parzy - rownie dobrze moglbym przybrac
                    nickname Jamamoto, Wujek Sam lub 123 lub ... TexasBoy

                    > Bo jeszcze nie tak dawno jak przyjezdzali pociagiem z dwiema walizkami,to
                    > jeszcze tego samego dnia cala zawartosc na Stadionie sprzedawali ,wlacznie z
                    > kalaszem i granatami.

                    patrz komentarz wyzej, Frustracie

                    > Przy okazji zatrudniali sie na umowa-zlecenie,bo poliaczki nawet nie wiedza jak
                    > > prawidlowo podczepic granat pod samochod.
                    > W miedzyczasie ich siostry ciezko pracowaly po nocach we wszystkich niemal
                    > lokalach rozrywkowych w Polsce.
                    > I po wyczerpujacych wakacjach,ciezko zarobione pieniadze wywozili do swojego
                    > raju we WNP.

                    Macieju! swoje marzenia senne mozesz opowiadac na innych watkach tematycznych

                    > Ja juz od 1984 roku mam swoja firme w Stanach,zatrudniam ludzi i place ich
                    > ubezpieczenie.

                    czyzby? czyli ten "kodeks etyczny menedzera" to Twoj wymysl? Ciekawe, ze tak
                    wybiorczo go stosujesz

                    > Twoje sprytne namowy o powrocie do kraju ,mozliwosciach dla przedsiebiorczych
                    > itd.to schowaj sobie na wiec dla rodakow i kumpli ze wsi.

                    Ja nikogo nie namawiam. Nie potrzebujemy tu nadetych prostaczkow, ktorym wydaje
                    sie, ze zdanie "Jestem z Ameryki" czyni ich lepszymi.

                    A przy okazji, o ktorej wsi piszesz? Ja nie namawiam, moj ty budowlancu z Bozej
                    laski, "ludzi ze wsi, zeby wracali do kraju" - brzmi to troche nielogicznie,
                    nieprawdaz?

                    Jezeli Twoja znajomosc jezyka angielskiego jest rownie dojrzala, jak polskiego,
                    to ciekawe jak Twoja firma w ogole funcjonuje? - chociaz ja zarejestrowales, czy
                    firma ta istnieje w Twojej chorej wyobrazni?
                    A moze tylko wykonujesz czarna robote dla sredniowymagajacych miejscowych
                    cwaniaczkow, nielegalnie zatrudniajac do tego ciemnych rodakow, z ktorymi w sam
                    raz mozesz znalezc wspolny jezyk, i, a to juz podwojny zysk, obywasz sie bez
                    jezyka angielskiego.

                    > Bo gdybym wrocil,to musialbym na co dzien z takimi intelektami

                    "intelektami"? a moze masz na mysli "intelektualistow" a moze "inteligentow"? -
                    zdecyduj sie prosze i bo robisz z siebie widowisko, Analfabeto.

                    > jak ty i Lepper

                    Lepper jest zabawny, ale niegrozny. Nie darze go sympatia i, tu Cie rozczaruje,
                    nie mam z nim nic wspolnego. Ale jesli Ty nie widzisz roznicy - coz, moje
                    wymagania co do Ciebie nie sa wysokie - a jakosc Twoich wypowiedzi jest tak
                    zalosna, ze nawet nie przejmuje sie wytworami Twojej chorej wyobrazni.

                    > obcowac,co nawet na odleglosc napawa mnie obrzydzeniem.

                    Dziwie sie, ze nie brzydzi Cie za to stan Twojej glowy i brak umiejetnosci
                    prowadzenia jakiejkolwiek dyskusji.
                    Umiesz tylko obrazac wszystkich, ktorzy maja inne zdanie niz Ty. Takiej
                    demokracji i takiego korzystania z wolnosci nauczyly Cie USA?
                    Gratuluje, ale takich jak pajacow jak Ty nie potrzebujemy tutaj.
                  • Gość: as Re: MACIEJ NIE MA CHECI WRACAC IP: *.pool.mediaWays.net 21.02.02, 18:26
                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                    .
                    > Urodzilem sie w Warszawie,bo po tobie widac ,ze jeszcze nie zdazyles nabrac
                    > manier ludzi z miasta.

                    JESTEM Z MIASTA,TO WIDAC
                    JESTEM Z MIASTA,TO SLYCHAC

                    Tak mi sie skojarzylo.Zespol "Elektryczne Gitary" mial taki refren w jednym ze
                    swoich przebojow.

                    > Ja juz od 1984 roku mam swoja firme w Stanach,zatrudniam ludzi i place ich
                    > ubezpieczenie.

                    Brawo,widac ze dbasz o swoich ludzi.Placisz caly czas ,18 lat?.
                    .
                    > Twoje sprytne namowy o powrocie do kraju ,mozliwosciach dla przedsiebiorczych
                    > itd.to schowaj sobie na wiec dla rodakow i kumpli ze wsi.

                    A to spryciarz ten Iwan.Chcial dynamicznego biznesmena z Ameryki do kraju
                    sciagnac ale...

                    > Bo gdybym wrocil,to musialbym na co dzien z takimi intelektami jak ty i Lepper
                    > obcowac,co nawet na odleglosc napawa mnie obrzydzeniem.

                    A jaki to wybredny i delikatny ten Maciej.
                    Milego urlopu w Pradze zycze ,w piwiarniach, w ktorych roi sie od intelektow
                    Macieja godnych.

                    • Gość: MACIEJ Urban bylby z ciebie dumny IP: *.ny5030.east.verizon.net 21.02.02, 21:41
                      Udalo mnie sie Iwan twoje kaprawe oczy otworzyc,ze wplywy z turystyki w Polsce
                      sa w mld doll a nie jak ci sie w ciasnej glowce miescilo,tylko mln zlotych.
                      Ta ciekawa u ciebie mieszanka ignorancji z ironia pozwala ci mieszac 40 mln z
                      400 i przy okazji kilku kumpli ignorantow musi cie poprzec zebys sie nie czul
                      zbyt osamotniony w walce z wiatrakami.
                      I gdyby ci nie zabraklo wyobrazni rzucilbys okiem jak to kilka lat wstecz,kiedy
                      ja jeszcze przyjezdzalem do Polski,tych turystow bylo kilka mln wiecej.
                      Widocznie napatrzyli sie na ta chamska ironie ,przeplatana ignorancja -wzorem
                      twojego niedosciglego mistrza Urbana-wystarczylo im to i jezdza gdzie indziej.
                      I tu nagle jakby bez ladu i zwiazku wyskakuja narzekania polskich
                      ekonomistow,ze w kraju jest niewystarczajacy popyt wewnetrzny.
                      Bez widocznego dla ciebie powodu obcy kapital nie wdziera sie na sile do Polski
                      i turysci z zachodu tez jakby kraj nad Wisla omijali.
                      Najpierw poobrazaj Polakow na zachodzie,jaka to oni beznadziejna prace i
                      przyszlosc w tych Stanach maja a pozniej w swoj ciekawy ,talmudyczny sposob
                      przedstaw im perspektywy ,jakie by mieli w Polsce gdyby zechcieli wrocic ze
                      swoim doswiadczeniem i pieniedzmi i pomoc ciebie z tego bagienka wyciagnac.




    • komentator Re: Argentyna w Polsce 22.02.02, 08:38

      Dyskusja zeszla na tak zenujacy i chamski poziom ze nie
      ma sensu tego watku kontynuowac.

      Male sprostowanko do wypowiedzi MACIEJA: Turystyka jest
      pojeciem bardzo szerokim, w Polsce nie jest to to samo
      co np. w Italii. Jako turystow kwalifikuje sie w Polsce
      Niemcow wpadajacych zatankowac auto lub wytankowac w agencji
      towarzyskiej, albo mrowki bialorusinskie wnoszace flaszki.
      Jest to to ogromna rzesza ludzi i grosz naplywa dosc duzy,
      ale nie mieszajmy tego z mikrospkopijna w porownaniu garstka
      przybywajaca z innych kontynentow.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka