Dodaj do ulubionych

Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyczny

IP: *.sds.uw.edu.pl 27.06.09, 13:25
Wszystko bardzo fajnie ale w rzeczywistosci to nie matematyka jest
najwazniejsza - najwazniejsze sa relacje... a ci co umieja matematyke pracuja
na tych ktorzy przez dobre relacje i konkeksje sa ich szefami...

Dlatego jest taki ciag na "humanistyke".

Co z tego ze ze 100 mgr tylko 5 zrobi kariere? Ale to te 5 bedzie rzadzilo 40
mgr matematyki...

Bo to ze sie zrobi zle w wiekszosci miejsc (urzedy/korporacje) nie ma
wiekszego znaczenia - wazne kto kryje Twoja d... Jak umiesz temat zamiesc pod
dywan to matematyka jest zbedna...

Za to i matematykom powija sie noga - jak nie umieja tego zamotac - sa
zadeptanie przez sprawniejszych politycznie matematycznych nieukow...
Obserwuj wątek
    • dersky Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyczny 27.06.09, 13:37
      Szanowny Panie Bartoszu,

      przede wszystkim gratuluję opublikowanego artykułu. Moim zdaniem świetny, mam
      nadzieję, że link do niego zostanie podciągnięty na główną stronę, tak, żeby
      więcej osób mogło się z nim zapoznać (o co apeluję do administratorów
      portalu). Obserwując rzeczywistość, podobne wnioski do pańskich przychodzą mi
      do głowy, bardzo rzeczowy głos w dyskusji. Słowem polemiki pragnę zachęcić do
      zapoznania się z artykułem Marty Widłak i Jacka Łaszka, sprawa z pojawieniem
      się bańki cenowej na rynku nieruchomości wcale nie jest tak łatwa do
      wytłumaczenia (w końcu zawsze cena jest tylko wypadkową (punktem przecięcia na
      wykresie popytu i podaży)). Jednakże jeszcze raz gratuluję artykułu, lepszy
      niż niektóre "wysiłki" profesjonalnych dziennikarzy ekonomicznych.

      link do publikacji o cenach nieruchomości:
      www.nbp.pl/home.aspx?f=publikacje/bank_i_kredyt/2008_08/laszek.html
      • bogulo2 Re: Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyc 28.06.09, 10:10
        Artykuł już od dawana jest na blogu

        http://bartoszstawiarski.blox.pl/html
        • Gość: mixer Ssory, ale autor robi z siebie mądralę IP: *.icpnet.pl 28.06.09, 18:24
          A tymczasem prawda jest taka, że gdyby chciał kupić w 2007 r.
          mieszkanie, to sam by prawdopodobnie wziął kredyt na krytykowanych
          przez siebie warunkach. Po prostu innych nie było. Nie było też
          żadnej gwarancji że za rok ceny mieszkań nie będą jeszcze wyższe. Po
          fakcie to zawsze jest wielu mądrych...
          • Gość: ajmax Ja jestem matematykiem i wyliczyłem. IP: *.aster.pl 28.06.09, 20:04
            Biorąc pod uwagę relację na rynku nieruchomości w stosunku do
            zarobków oraz po przeanalizowaniu oferty kredytowj (to jest proste
            całkowanie), wyszło mi, że 1 m2 mieszkania w Warszawie powinien
            kosztować ok. 1600 zł.

            Pytanie: co z tego wynika?


            Z kolei interpolując zachowanie naszych polityków (siłą rzeczy
            obarczony bardzo dużym błędem) do teorii chaosu wyszły mi jakieś
            głupoty rzędu 4000 miesięcy.

            Pytanie drugie: czy siła matematyki (a raczej statystyki) ma być
            argumentem do czekania na poprawne relacje ponad 300 lat z zakupem
            własnego lokum? A może lepiej pożyć w miarę normalnie przez 30 lat
            świadomie ignorując ścisłe zasady?
            I tu nasuwa się trzecie pytanie:
            Czy takie ignorowanie jest już humanizmem (żeby nie powiedzieć
            histerycznym humanitaryzmem), a może czy nie jest raczej
            wysublimowanym ścisłym wnioskiem?
            • bogulo2 Re: Ja jestem matematykiem i wyliczyłem. 28.06.09, 21:58
              Jeżeli Polaka nie stać na mieszkanie/dom na którego m2 musi pracować 2-4 m-ce to nie powinien go kupować, ani nie powinien dostać na niego kredytu.

              Optymizm finansjery, ktora kierowała się domeną Keynsa: "wtedy to ja już nie będę żył" (Madoff też chyba tak myślał) doprowadziły do sytuacji obecnej. sytuacji, gdy matematyka i klasyczna ekonomia upominają się bezwzględnie o swoje prawa. Zamiast z przeprosinami oddać im pracę za wypuszczone w świat puste pieniądze, próbuje się metodami Bobka Barana oszukać przeznaczenie. Niestety te metody tylką je rozsierdzą i wrócą one po swoje...jak kostucha.
              • Gość: zlomex Re: Ja jestem matematykiem i wyliczyłem. IP: *.chello.pl 30.06.09, 00:07
                Czyli przyznajesz, że kryzys nakręciły wykształciuchy?
                zlomex
            • janek-007 Wow! ale sie facet, B.Stawiarski, wysilil.. 29.06.09, 01:40
              Wow! ale sie facet, B.Stawiarski, wysilil. Gola was barany i baranki i dlugo
              jeszcze tak bedziecie goleni. Tutaj nie loto o matematyke ale o zwykle regulacje
              rynku konsumentow, sektora bankowego itd. itp. Sprawa tak na prawde rozbija sie
              o zwykla uczciwosc w relacjach miedzy ludzmi. Teraz dopiero, po 20 latach, cwoki
              zaczynaja widziec cala perfidie i przekret neoliberalizmu z jego Supremo Voodoo
              szamanem nijakim tow. Balcerowiczem i jego klika tzw. liberalow, sorry ale
              dostalem w tym momencie kolki od smiechu. Stawiarski po 30 latach sie ocknal i
              napisal oczywista oczywistosc. Gdyby to co skrobnal Stawiarski nie bylo naiwne i
              zarazem tragiczne w swojej naiwnosci to moznaby sie rzeczywiscie smiac.
              • zuzur Jak ktoś ma hipoteczny 3,5% w PLN to jego strzygą? 29.06.09, 08:35
                Acha, jak na rynku wtórnym Kowalski sprzedaje Nowakowi mieszkanie za
                7Kzł z metra to Nowak jest ofiarą, a Kowalski neoliberalnym
                krętaczem?

                A jak Kaczmarek rzutem na taśmę wziął w KB kredyt hipoteczny w PLN
                na WIBOR + 0,9% prowizji KB (obecnie to razem ca. 3,5% p.a.) to
                Kaczmarka strzygą, czy Kaczmarek strzyże?
                • pensioner63 Ignorancja ekonomiczna to nie wina matematyki 29.06.09, 08:56
                  Artykuł porusza istotny problem - ignorancji ekonomicznej Polaków. Ale
                  obwinianie o nią matematyki szkolnej chybia celu. Szkoła faktycznie jest winna -
                  ale winą jest nauczanie różnych teorii w szkole oderwanych od życia czy wręcz
                  fantazji i przesądów. Wprowadzono religię katolicką do polskich szkół! Należało
                  wprowadzić nauczanie ekonomii o ile jest szansa znalezienia nauczycieli w Polsce.

                  Drugi problem to fakt, że głównie profesorowie uniwersyteccy układają programy
                  szkolne. Powinni to robić praktycy, a nie ludzie tkwiący w kryształowych wieżach
                  akademickich kultywujących feudalne tradycje. Religię do szkół wprowadził też -
                  minister - profesor historyk, który najpierw był członkiem PZPR, a potem
                  Solidarności, podążając za zmieniającym się wiatrem historii.
                  • Gość: szkot katechizm sie liczy, co tam procent skladany IP: *.cable.ubr18.sgyl.blueyonder.co.uk 30.06.09, 01:04
                    Katechizm sie liczy, co tam procent skladany, czy realna stopa oprocentowania;
                    Wystarczyloby co roku 2 godziny zeby uczniowe zrozumieli / zapamietali te kilka
                    ppodstawowych pojec, na ktorych sie opiera ekonomia.

                    Jakkolwiek, po co tracic te godziny, w zyciu (wiecznym)po zyciu nie bedzie ta
                    wiedza potrzebna.
      • Gość: Mateo Świetny artykuł! IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 28.06.09, 12:00
        Szkoda, że jak autor wspomniał, do matematyki jesteśmy zrazani od małego fatalnym systemem nauczania i przez samych nauczycieli. Sam jestem ofiarą myślenia, że matematyka jest be a przedmioty humanistyczne to przyszłośc. Nauki ścisłe to jednak podstawa, zwłaszcza w dzisiejszym świecie i gospodarce.
        • Gość: Macho Re: Świetny artykuł! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 12:37
          Głupiś.
          Już na samym początku Misiek napisał jak skończy matemat. Pod butem humanisty.
          Do doopy z tą perspektywą.
          • Gość: Behemot >>> Kilka uwag do artykułu IP: *.171.201.101.awakom.net 28.06.09, 14:35
            "Z kolei czołowe ośrodki naukowe nie są w stanie zaoferować wystarczającej podaży absolwentów, by pokryć zapotrzebowanie gospodarki na matematyków, fizyków czy programistów."

            Prosze mi pokazać to zapotrzebowanie rynku na matematyków i fizyków. W tej chwili większość ogłoszeń o pracę zorientowana jest na handel i usługi (przedstawiciel handlowy, magazynier, sprzedawca, etc.) Z zawodów około matematycznych to tylko księgowość no i oczywiście IT. Ale na stricte matematyków czy fizyków (którzy zarabialiby na wiedzy z poziomu uczelnianego) zapotrzebowania nie ma!!!

            "Pomimo postępującej informatyzacji [...] w matematyce czas się wręcz zatrzymał."

            Proszę porównać podstawę programową sprzed 20 lat i obecną. Pod szyldem edukacji w majestacie prawa kształcimy analfabetów matematycznych.

            "Jak nie było tak nadal nie ma szerokiego gremium nauczycieli matematyki, którzy stylem prowadzenia zajęć potrafiliby zafascynować uczniów."

            Proszę sprawdzić zakres obowiązków każdego nauczyciela w szkole. Ile ton zbędnej makulatury musi wyprodukować każdy z nich, ile dodatkowej roboty musi wykonać poza szkołą. Same lekcje i przygotowywanie się do nich to tylko mały procent czasu pracy nauczyciela.

            "Jednocześnie wśród kadry nauczycielskiej nie ma zastępowalności pokoleń, gdyż za głodowe 1-1,5 tys. miesięcznie nikt o zdrowych zmysłach nie będzie się spalał dla samej idei."

            Pomimo iż nadal do szkół trafia wielu nauczycielu pasjonatów, to w tym zawodzie od 20lat króluje selekcja negatywna.

            "W sposobie prowadzenia lekcji brakuje błysku kreatywności. [...] Najbardziej rażące zaniedbanie to brak uwrażliwienia młodocianych na doniosłą rolę matematyki w rachunku ekonomicznym niezbędnym w dorosłej egzystencji."

            Nie czepiajmy się matematyki dla czepiania się. Do każdego z przedmiotów nauczanych w szkole można się w ten sposób doczepić, włącznie z edukacją seksualną o czym niedawno GW donosiła na swych łamach.
            No ale niestety takie jest obecnie młodzieży chowanie iż szkoła staje się tylko jednym z wielu wypełniaczy czasu i musi konkurować z internetem, kinem, centrami handlowymi, komórkami, etc. Na tym polu szkoła przegrywa.

            "a nie mają bladego pojęcia o oprocentowaniu prostym bądź złożonym. Nikt poza być może garstką światłych nauczycieli z faktyczną pasją nie pokazuje, jak liczyć raty kapitałowe, jak uwzględniać wartość pieniądza w czasie, ani czym jest roczna stopa oprocentowania kredytu."

            Pan autor raczy żartować. Dzisiejsza młodzież ma problem z rozumieniem prostego tekstu czytanego. Z wyobrażaniem sobie najprostszych pojęć, z analizą, obserwacją, wnioskowaniem. W jakiż to sposób mają sobie przyswoić nawet te najprostsze pojęcia ekonomiczne. Lata pracy żeby to zmienić.To tak jakby wymagać od miłośników internetu umiejętności zamieniania liczb dziesiętnych na system dwójkowy, stosowanie "odwrotnej notacji polskiej", czy stosowania bramek logicznych. To jest czarna magia.

            "Nie negując istnienia uczniów bardzo zdolnych oraz wszechstronnych, ogólnie hoduje się całe szeregi niby-humanistycznych analfabetów matematycznych."

            Gdyby to chociaż to byli humaniści pełną gębą. Ale to zwykli analfabeci, nie umiejący się wysłowić, nie znający historii Polski ani rodzimej literatury, którzy książki znają tylko z półek Empiku, gdy je mijają by dostać się do działu z grami na konsole.


            Dodam od siebie że wielokrotnie dane mi było udzielać korepetycji z nauk ścisłych. Skala analfabetyzmu jest porażająca!!!!! Kult kalkulatora (którym i tak wielu nie umie się posługiwać), problemy w liceum z tabliczką mnożenia(sic!), nierozumienie treści czytanych, błędy w rozwiązywaniu najprostszych równań z jedną niewiadomą, operacje obustronne, grupowanie wyrazów podobnych, stosowanie wzorów, przekształcanie wzorów, praca z wykresami leży i kwiczy. Zacznijmy od podstaw a potem snujmy plamy o edukacji ekonomicznej, gdyż inaczej wszystko to będzie palcem po wodzie pisane.
            • Gość: auxa Re: >>> Kilka uwag do artykułu IP: *.uwm.edu.pl 28.06.09, 16:06
              Bardzo celne uwagi. Dodam, ze w swoistym analfabetyzmie językowym telewizja i
              radio też maja też swój udział. I nie chodzi tu o sprawozdania sportowe, gdzie
              wiadomo, pośpiech i trzeba nadążać. Ale dlaczego w mediach bardzo często spotyka
              się zdania typu "wychodząc z domu padał deszcz" - dodam, ze w spokojnych
              rozmowach, gdzie nikt nikogo nie pogania. A seriale - ze zdumieniem słyszę jak
              mówią "ubierz kurkę" , też i w klanie, którego autorzy uparli się by nas bez
              przerwy o wszystkim pouczać. Ale takich właśnie mamy teraz humanistów.
            • Gość: claymore Re: >>> Kilka uwag do artykułu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.06.09, 16:30
              "Prosze mi pokazać to zapotrzebowanie rynku na matematyków i fizyków"

              Oczywiście, że jest zapotrzebowanie. Rodzajów fizyków jest od groma. Masz
              fizyków elektroników, optoelektroników, doświadczalników, itd. itd. Bez fizyków,
              matematyków, chemików Polska by zginęła. Humaniści to pijawki co nic nie
              potrafią sensownego.
              • ffamousffatman Re: >>> Kilka uwag do artykułu 28.06.09, 16:33
                Bez inżynierów sprzedajesz samochody ale ich nie konstruujesz.
                • Gość: a priori w PWM 11 tom encyklopedii muzycznej za !55 zł. IP: *.adsl.inetia.pl 28.06.09, 17:22
                  W czasie kryzysu taka cena za 349 stron to jakaś paranoja !!! Nawet
                  Mikrosoft zapowiedział niższe ceny za Windows 7. Ale w krakowskim
                  Polskim Wydawnictwie Muzycznym mają problemy z matematyką. Kupowałem
                  kolejne tomy przy czym każdy następny jest droższy od poprzedniego.
                  Teraz zaczekam z zakupem nawet kilka lat aż obniżą tą absurdalną w
                  tych czasach kryzysu cenę.
            • staruch666 Re: >>> Kilka uwag do artykułu 28.06.09, 19:01
              Behemot - masz absolutną rację!
              Kiedyś, przykro mi powiedzieć - ale w paskudnym PRL-u - nasze
              polskie programy szkolne, tworzone przez grupę matematyków chyba pod
              wodzą Semadeniego były jednymi z najlepszych na świecie w
              szkolnictwie powszechnym. Lepsze były tylko w najlepszych prywatnych
              szkołach na Zachodzie i w "szkołach geniuszy" w Sojuzie. Potem
              zaczęły się wspaniałe reformy szkolnictwa, wszystkie bezdennie
              głupie i szkodliwe - robione nie wiadomo po jaką cholerę!
              Marnotrawstwo czasu i pieniędzy, a poziom naucznia spadał, aż
              osiągnął dzisiejsze dno.
              Autor artykułu chciał dobrze, ale walnął straszną gafę, utożsamiając
              matematykę z wyliczaniem jakichś stóp procentowych, analizą ryzyka
              itp. Matematyka jest nauką myślenia i przetwarzania najbardziej
              abstrakcyjnych pojęć, oderwanych od realnego świata - ale po to, aby
              ten świat umieć potem metodycznie analizować i pojmować, bo narzuca
              myśleniu porządek i metodykę. Dlatego autor strzelił sobie w stopę
              zachęcając entuzjastycznie do rachunków i buchalterii.
            • Gość: angrusz1 Skoro matematyczka z zawodu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 21:53
              minister MEN , pani Hall ,zaprzecza prawu matematycznemu .

              Bo jest takie prawo , że jeśli A = B a B = C to i A = C.

              Czyli jeśli ustala się próg wymagań w jednym egzaminie np Toefl
              paper based ( już od kilku lat nie jest organizowany ) na

              550 pkt

              To progi w innych egzaminach nie są dowolne .
              One muszą wynikać z porównywania tych egzaminów .

              A do tego są sporządzone specjalne tabele porównawcze ( można
              znaleźć je w internecie ) .

              I z nich wynika , że 550 pkt w Toefl paper based to 79-80 pkt w
              egzaminie Toefl ibt ( teraz organizowany )

              i

              dla CAE - egzamin brytyjski

              jest to literka C .

              Natomiast 87 pkt dla Toefl ibt odpowiednikiem CAE jest literka A ,
              znacznie wyżej niż C.

              A w Toefl paper based to ok 570 pkt .

              Do minister MEN - matematyczki z zawodu - to nie dotarło i podpisała
              projekt bzdurnego rozporządzenia i ono ma obowiązywać

              • pensioner63 Bezużyteczna matematyka "teoretyczna" 29.06.09, 09:06
                staruch666 napisał:
                > Autor artykułu chciał dobrze, ale walnął straszną gafę,
                > utożsamiając matematykę z wyliczaniem jakichś stóp procentowych,
                > analizą ryzyka itp. Matematyka jest nauką myślenia i
                > przetwarzania najbardziej abstrakcyjnych pojęć, oderwanych od
                > realnego świata

                To prawda, że matematyka szkolna oderwała się od życia. Ale to nabożne życzenie
                i czysta propaganda, że uczy ona myślenia.
                • mara571 Nauki scisle ucza logicznego 29.06.09, 12:04
                  myslenia.
                  Skreslenie matematyki jako obowiazkowego przedmiotu na egzaminie maturalnym
                  spowodowalo ta katastrope.
                  Matematyka wymaga systematycznego uczenia sie, a tego obecna mlodziez bardzo nie
                  lubi, bo w koncu jest mnostwo rzeczy ciekwszych i przejmniejszych.
                  Na koniec pytam sie tylko dlaczego bardzo slaba pozycja Polski w badaniach PISA
                  nigdy nie byla podstawa narodowej dyskusji?
      • x_rex Bzdury... 28.06.09, 18:26
        Mam kilkunastu znajomych po matematyce, finansach i bankowości oraz metodach
        ilościowych na najlepszych polskich, państwowych uczelniach kształcących w tych
        kierunkach. Łączy ich to, że wszyscy rok czy dwa temu kupili mieszkania w
        stolicy. To nie ma najmniejszego związku ze znajomością matematyki (trzech z
        tych znajomych na już tytuł doktora). Sama matematyka nic nie da jeśli nie
        potrafi się jej zastosować. A do tego trzeba wiedzy ekonomicznej, doświadczenia,
        dobrych danych oraz przede wszystkim czasu.
        Kiedyś szukałem danych na temat cen mieszkań w stolicach europejskich, żeby
        porównać je z Warszawą. Powiem tylko, że nie jest to łatwe.
        Może więc ktoś tu przestałby się mądrzyć po fakcie i zebrałby takie dane aby Ci
        matematyczni geniusze mogli ma ich podstawie wyciągnąc odpowiednie wnioski.
        • az.anonim niestety masz rację 28.06.09, 20:05
          Również mam kilku znajomych, same umysły ścisłe, część z nich na etapie
          doktoryzacji. Każdy z nich wkopał się w kredyt w najgorszym z mozliwych okresów.
          Inteligencja matematyczna nie wystarczy, potrzebny jest jeszcze zdrowy rozsądek.

          Tutaj wchodzi w grę jeszcze jeden aspekt - wykluczenia elektronicznego. Ktoś kto
          nie ma dostępu do internetu, a co za tym idzie niezaleznych opracowań i opinii
          na temat rynku nieruchomości, z którymi można się zapoznać chociażby na
          dedykowanych forach jest skazany na absorbcję papki propagandowej przedstawianej
          w tv i radio. Sposob postrzegania świata przez taką osobę jest wypaczony a
          podejmowanie właściwych decyzji praktycznie uniemożliwione.
          • Gość: zz Re: niestety masz rację IP: 94.254.168.* 28.06.09, 20:30
            > Tutaj wchodzi w grę jeszcze jeden aspekt - wykluczenia elektronicznego.
            > Ktoś kto nie ma dostępu do internetu...

            A kto nie ma? Pustelnicy raczej nie kupują nieruchomości. Amisze też raczej sami
            budują sobie. :) Właśnie w Internecie, m.in. na tym portalu największe
            naganianie na nieruchomości było.
            • Gość: grom Re: niestety masz rację IP: *.adsl.inetia.pl 29.06.09, 17:16
              Fragmenty tajnego nauczania - vol.6 - O spekulacji i giełdach
              Autor | ~Fight The NWO [202.81.162.*] 2009-06-26 22:31
              Motto: "Nieliczni którzy ten system zrozumieją , będą tak bardzo zainteresowani
              swoimi profitami albo tak mocno od niego uzależnieni , że z ich szeregów nigdy
              nie powstanie opozycja. Natomiast olbrzymia masa ludzi, mentalnie niezdolna
              ażeby go zrozumieć, będzie znosić jego ciężar bez jakiegokolwiek oporu, nawet
              nie domyślając się, że ten system skierowany jest przeciwko nim."
              Mayer Amschel Rotschild

              ------------------------------------------------------------------------------------------
              Protokoły Mędrców Syjonu - 1897r. - Fragmenty
              ------------------------------------------------------------------------------------------

              "Chcąc by umysły gojów nie zdążyły myśleć i spostrzegać, należy zwrócić je w
              kierunku przemysłu i handlu. Wówczas wszystkie narody dążyć będą do zysków i w
              walce nie zauważa swego wroga wspólnego. A wolność doprowadziła społeczeństwo
              gojów do rozkładu i ruiny, należy przemysł wprowadzić na drogę spekulacji. W
              wyniku to, co przemysł odbierze ziemi, nie pozostanie przy właścicielach, lecz
              przejdzie do spekulacji, czyli do kas naszych"......

              "Należy w sposób wzmożony popierać handel, a głównie spekulacje, której rola
              polega na stanowieniu przeciwwagi dla przemysłu; bez spekulacji przemysł pomnoży
              kapitały prywatne, podniesie rolnictwo, uwolniwszy ziemie od zadłużenia,
              wywołanego przez pożyczki udzielane przez banki. Trzeba żeby przemysł, wyssał z
              ziemi i prace i kapitały, oraz żeby przez spekulacje oddał w ręce nasze
              wszystkie pieniądze całego świata, a tym samym usunął wszystkich gojów do
              szeregów biedoty i proletariatu !
              Wówczas to goje ukorzą się przed nami, byleby wyjednać dla siebie prawo istnienia "
              Z obrachunku powyższego staje się widoczne, ze przy formie podatku pogłownego
              państwo odbiera biedakom ostatnie grosze, by móc zaspokoić bogaczy
              cudzoziemskich, od których pożyczyło pieniędzy, zamiast żebrać te grosze na
              potrzeby swoje bez płacenia procentów.
              Dopóki pożyczki były tylko wewnętrzne, goje przenosili pieniądze z kieszeni
              biedaków do kas kapitalistów. Z chwila kiedy przepłaciliśmy osobę odpowiednia,
              żeby przenieść pożyczki na grunt zewnętrzny, wówczas zasoby wszystkich państw
              popłynęły do kas naszych i wszyscy goje zaczęli nam płacić haracz poddańczy.
              Lekkomyślność gojów panujących w stosunku do spraw państwa, sprzedajność
              ministrów lub ignorancja w zakresie spraw finansowych innych osób, stojących u
              steru, spowodowały zadłużenia państw w kasach naszych zobowiązaniami,
              niemożliwymi do spłacenia."
              • Gość: hehehe Re: niestety masz rację IP: 94.75.67.* 29.07.09, 18:11
                Gość portalu: grom napisał(a): (...) > Protokoły Mędrców Syjonu -
                1897r. - Fragmenty (...)

                Jaka piękna ilustracja tekstu o postępującym upadku intelektualnym
                naszego kraju. Dziękuję. PRL wyrwał ze dwa pokolenia Polaków ze stanu
                zwierzęcej głupoty, ale na tym koniec. Nastał katolicyzm.
      • informer75 Re: Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyc 28.06.09, 22:43
        Zgadzam się z przedmówcą. bardzo dobry artykuł, który zwraca uwagę
        na bardzo poważną lukę w naszej edukacji. Ja sam muszę uzupełniać
        swoją wiedzę dot. racunku wyników i strat w własnej firmie. A było
        by łatwiej, gdyby już w szkole uczono nas matematyki na przykładach
        wziętych z życia.
        Teraz uzupełniam swoja wiedzę na ten teamt, jak również wiedze
        swoich dzieci. Polecam darmowy fragment ksiązki "Bogaty ojciec,
        biedny ojciec dla mlodzieży" 14.pl/dlaa_mlodziezy
        Przynam szczerze, ze ta książka otworzyła mi oczy na kilka bardzo
        ważnych rzeczy, które już teraz zmieniliśmy i jest lepiej.
        Pozdrawiam
    • Gość: gdfgfds 500 na rok,raty 50zł: 50*12=600, 600/500=1.2 - 20% IP: *.icpnet.pl 27.06.09, 14:44
      Skąd autor wziął te 40%?
      • Gość: wunderwaffel [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 10:50
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: Paweł Re: witamy następnego "genjusza finansuf" IP: 80.48.71.* 28.06.09, 12:37
          Świetnie, że rozumiesz skąd się wzięło te 40%, szkoda, że większość niestety nie wie...

          Zamiast ubliżać innym mógłbyś po prostu spokojnie i logicznie wytłumaczyć, jak na ścisłowca przystało. Efekty pracy nauczycieli z takim podejściem (0 cierpliwości, nie umie=baran) można zobaczyć codziennie na forach, w pracy, na uczelniach...
          • Gość: gari Re: witamy następnego "genjusza finansuf" IP: *.centertel.pl 28.06.09, 13:50
            Chodzi o to, że rzeczywista roczna stopa oprocentowania uwzględnia fakt, że co
            miesiąc dysponujesz coraz mniejszą kwotą.

            To jest tak jakbyś te 500zł wpłacił na lokatę. Jeśli nic z nimi nie robisz i po
            roku masz na koncie 600zł to RRSO wyniesie 20%. Jeśli jednak co miesiąc przez
            rok wypłacałeś po 50zł, czyli w sumie uzbierałeś te same 600zł i na koniec na
            koncie masz równe zero, to stopa procentowa musiała być wyższa - 42,04%
            • Gość: Macho Re: witamy następnego "genjusza finansuf" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 21:46
              I znowu bełkot.
              Przecież matematycznie 1x600 jest równe 12x50. W obu przypadkach roczna obsługa
              kredytu będzie wymagała wydania 600PLN. Więc o co awantura? O to, że owe 100PLN
              odsetek to 20% na chłopski rozum a 42% na bankowy bełkot?
        • Gość: Macho Re: witamy następnego "humanistę" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 12:47
          Humanista zapyta wprost ile pieniędzy będzie musiał zwrócić za pożyczone 500PLN.
          Do tego żadna matematyka nie jest potrzebna.
          • Gość: jayjay Re: witamy następnego "humanistę" IP: *.adsl.inetia.pl 28.06.09, 13:48
            i właśnie dlatego każdy mu wciśnie byle kit, jeśli sam nie potrafi sobie
            przeczytać umowy i przeliczyć
            • Gość: Macho Re: witamy następnego "humanistę" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 14:05
              Chrzanisz. Tu chodzi o prostą odpowiedź czy to będzie 550, 600 czy 700PLN. Jeśli
              nie dostanie takiej odpowiedzi powinien takiej pożyczki nie brać.
              • ffamousffatman Re: witamy następnego "humanistę" 28.06.09, 16:36
                i właśnie dlatego dymają banki humanistów
                • cloclo80 Re: witamy następnego "humanistę" 28.06.09, 19:47
                  Masz problemy z myśleniem? Dlaczego doszukujesz się problemów tam gdzie by ich
                  nie było gdyby tylko bank udzielił prostej odpowiedzi na proste pytania.
          • Gość: ekonomista Re: witamy następnego "humanistę" IP: *.icpnet.pl 28.06.09, 19:30
            I dlatego humanistów tak łatwo naciągnąć na pożyczki...
            • Gość: Macho Re: witamy następnego "humanistę" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 21:50
              Tylko i wyłącznie dlatego, że nie udziela się im poprawnej odpowiedzi na tak
              postawione pytanie.
              Zamiast powiedzieć, że za pobrane 500PLN zapłaci się w ratach 600PLN, usłyszy
              się odpowiedź, że RRSO to 42%, czyli bełkot.
      • Gość: Robert Re: 500 na rok,raty 50zł: 50*12=600, 600/500=1.2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 10:55
        No właśnie, 80% społeczeństwa (oczywiście tych, którzy podejmą się
        liczenia) otrzyna wynik 20%. RRSO dla podanego przykładu wynosi 40
        %. Najprościej policzyć to w ten sposób (przy równych ratach!) -
        500/2=250 zł a przepłacamy 100 zł, co stanowi 40% kwoty 250 zł
        • Gość: wunderwaffel nie 80 ale minimum 95% polactwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 11:00
          tego nie pojmie - nie zrozumieją nigdy, że 20% byłoby wtedy, gdyby
          CAŁĄ sumę 600 zł oddali równo rok po otrzymaniu pozyczki - a oni
          oddają już po 50 zł od NASTĘPNEGO misiąca - w tym czasie, przez te
          11 miesięcy bank obróci tymi kilkoma złotymi niewidzialnej dla
          polctwa "nadwyżki" robiąc z niej kilkadziesiąt złotych. ale lemingi
          ślepe, nie widza nic
          • Gość: Robert Re: nie 80 ale minimum 95% polactwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 11:08
            Pisząc post w pierwszej wersji wpisałem 95%, ale się powstrzymałem i
            zmieniłem na 80% (masz wgląd w mój komputer!?)- pewnie masz rację,
            ale żle policzy 80% tych którzy podejmą się liczenia - reszta nie ma
            pojęcia jak się do tego zabrać
          • Gość: anika Re: nie 80 ale minimum 95% polactwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 11:56
            Zamiast wyśmiewać nas, niedouczonych, czy mógłbyś objaśnić nam
            czarno na białym, dlaczego 40%, a nie 20%? Ja tego nie rozumiem.

            Jakie znaczenie dla klienta ma to, że bank obraca jego pieniędzmi?
            Klient bierze pożyczkę na zakup konkretnego dobra i możliwość jego
            użytkowania przez czas spłaty. Gdyby odłożył zakup, powiedzmy,
            aparatu fotograficznego za 500 PLN na rok, i oszczędzałby na ten cel
            miesięcznie 50 PLN, to uzbierałby 600 PLN plus kilkanaście PLN
            odsetek (przy założeniu oprocentowania rocznego 5%). Byłby więc do
            przodu o sto kilkanaście PLN (więc nie 40% w porównaniu z 500 PLN),
            ale tylko pod warunkiem, że towar przez ten rok nie podrożał, a poza
            tym straciłby korzyści wynikające z używania aparatu przez cały rok.
            • Gość: @ Re: nie 80 ale minimum 95% polactwa IP: *.aster.pl 28.06.09, 12:06
              - spłacamy 600zł, pożyczamy 450zł (-> 33.33%)
              - spłata w ciągu 11, a nie 12 miesięcy (z 33.33% robi 36%)
              - autor założył 4% inflację (z 36% -> 40%)
              • Gość: ??? Re: nie 80 ale minimum 95% polactwa IP: *.ghnet.pl 28.06.09, 12:26
                Chwila, chwila... cos tu nie pasuje.
                Nigdy nie bralem takiego kredytu, wiec musze sie zapytac. Czy to oznacza, ze biorac 500zl, dostaje do reki tylko 450zl, bo ktos sobie juz odliczyl pierwsza rate? Jesli tak, to chyba bede splacac ten dlug juz tylko (albo az) 11 miesiecy po 55zl, czyli 605zl, dodajac te pierwsze 50zl wychodzi 655, co stanowi 31% pozyczonych 500zl. Dodajac te 4% inflacje wychodzi 35%, a nie 40%.
                • jjjnjankowski Re: nie 80 ale minimum 95% polactwa 28.06.09, 16:31
                  "Chwila, chwila... coś tu nie pasuje. Nigdy nie brałem takiego kredytu, wiec
                  muszę się zapytać. Czy to oznacza, ze bi orac 500zl, dostaje do reki tylko
                  450zl, bo ktoś sobie już odliczył pierwsza ratę?"
                  Nic nie odliczył, pośrednik pożyczkowy wziął prowizję, ty jej nie dostaniesz ale
                  ją i odsetki od niej zapłacisz.
              • Gość: @ Re: nie 80 ale minimum 95% polactwa IP: *.aster.pl 28.06.09, 12:29
                Błąd. Tfu, tfu. Cofnij :)
              • Gość: anika Re: nie 80 ale minimum 95% polactwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 12:41
                Ale tu jest napisane, że chodzi o pożyczkę płatną "z dołu", więc
                skąd 450 PLN i 11 miesięcy? "Z dołu", o ile dobrze rozumiem, to tak,
                że 1 maja dostaję do ręki 500 PLN, a pierwszą ratę 50 PLN spłacam 1
                czerwca.
                • trollskog Re: nie 80 ale minimum 95% polactwa 28.06.09, 13:04
                  Rozwaz trzy sytuacje:
                  1) bierzesz 500, a po miesiacu splacasz 600
                  2) bierzesz 500, a przez rok, co miesiac, splacasz 50
                  3) bierzesz 500, a po roku splacasz 600
                  We wszystkich trzech przypadkach po roku od wziecia pozyczki mozesz powiedziec,
                  ze oddalas 120% pozyczonej kwoty. Racja!
                  Ale widzisz, ze jednak jest roznica. W trzecim przypadku mialas te 500 zlotych
                  przez caly rok, a w pierwszym tylko miesiac. Zas przypadadek, o ktorym mowa - ze
                  splata 12 rat, jest przypadkiem posrednim. Sytuacja wyglada wtedy tak, ze po 6
                  miesiacach z pozyczki masz juz tylko 200 złotych, a do spłaty jeszcze 300.

                  -TS
                  • Gość: Macho Re: nie 80 ale minimum 95% polactwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 14:10
                    Wszystko ładnie, tyle że posiadanie lub nie posiadanie kasy w czasie spłaty
                    kredytu to już nie jest kategoria podpadająca pod matematykę, ale ekonomie i na
                    dodatek jest to bardziej istotne dla firm niż dla ludzi żyjących od pierwszego
                    do pierwszego.
                    • Gość: www Re: nie 80 ale minimum 95% polactwa IP: *.bankakademie.de 28.06.09, 14:50
                      Wlasnie odwrotnie. TO jest bardyiej istotne dla normalnych ludzi. Jesli splacasz
                      co miesiac 50 zl to nie masz ich w swoim budzecie na inne wydatki. Jesli musisz
                      splacic 600 po 12 miesiacach to mozesz to zaplanowac.

                      Wielu piszacych wczesniej zapomina, ze oprocentowanie to nie jest tylko kwestia
                      zdolnosci matematycznych, ale zwyklej analitzy.

                      1. Ile biore.
                      2. Ile mam oddac.
                      3. Kiedy mam oddac!!!!!!
                      • Gość: Macho Re: nie 80 ale minimum 95% polactwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 15:07
                        Na tym polega różnica pomiędzy prostym ludem a państwem. Prosty lud musi spłacać
                        co miesiąc, rząd co rok. Różnica między spłacaniem 12x50 a 1x600 jest taka, że w
                        tym drugim przypadku da się "zrolować" dług, a to ulubiony sport p. ministra
                        finansów.
            • radon13 Re: nie 80 ale minimum 95% polactwa 28.06.09, 12:30
              Tu masz 100% racji. Rzeczywiste oprocentowanie wyniesie nieco ponad 20% , jakieś
              118/500 a uwględniając inflację mniej. Oponenci nie wykorzystuja definicji
              procentu składnaego tylko jakies ekonomiczne formułki. Autor palnął głupotę.
              • ffamousffatman Re: nie 80 ale minimum 95% polactwa 28.06.09, 16:50
                głupotę to ty palnąłeś i nikt tu nie mówił o procencie składanym a o
                rzeczywistej stopie odsetek
                • radon13 Re: nie 80 ale minimum 95% polactwa 28.06.09, 21:40
                  Praktyczne zastosowanie takiej rzeczywistej stopy dla bioracego kredyt jest żadne.
                  W praktyce wazne jest jaką stratę poniesiemy biorąc kredyt w porównaniu z
                  sytuacją gdy po prostu odlożymy pieniądze na zakup.
                  Abstrachując od potencjalnych korzysći z wcześniejszego zakupu.
            • Gość: fightłapa Re: nie 80 ale minimum 95% polactwa IP: *.jjs-isp.pl 28.06.09, 12:41
              załóżmy 100000 na 7% oprocentowanie kredytu
              Zobacz sobie w wikipedii hasło
              pl.wikipedia.org/wiki/Procent_sk%C5%82adany
              lub w excelu w polu A1 wpisz np 100000; w polu A2 wpisz =1,07*A1 a
              potem przeciągnij tyle komórek w dół ile chcesz lat. W kolejnym roku
              nie płacisz procentów od 100000 tylko od 107000 a potem już od 114
              490,00 zł a potem to już k..wa boli. To zakładając, że nic nie
              spłacasz regularnie a przecież coś tam spłacasz miesięcznie i to też
              trzeba uwzględnić bo od tego trzeba by odjąć zapłacone raty. Ale to
              już szczegóły umowy z bankiem
              • Gość: anika Re: nie 80 ale minimum 95% polactwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 13:07
                Ale w tym przykładzie jest mowa o pożyczce nie na określony procent,
                tylko na spłatę stałej raty 50 PLN miesięcznie w ciągu roku (tak
                zdaje się formułują swoje umowy firmy typu Provident).
          • Gość: ten sam gdfgfds no to jedziemy: wyliczenia *realnych* sytuacji IP: *.icpnet.pl 28.06.09, 14:18
            Rzeczywista roczna stopa oprocentowania to instrument porównawczy. Próbujący
            wartościować takie rzeczy jak czas spłaty, opierający obliczenia o hipotetyczne
            posiadanie kwoty kredytu - nie mający bezpośredniego odniesienia do sytuacji
            konsumenta.

            Chcąc coś kupić masz mniej więcej 4 drogi:
            1. odkładać pewne kwoty miesięcznie "do skarpety"
            2. odkładać pewne kwoty miesięcznie na rachunek oszczędnościowy/lokatę
            3. wziąć kredyt ze spłatą jednorazową
            4. wziąć kredyt ze spłatą ratalną
            Zakładamy 500zł kwotę, całkowity 600koszt kredytu, 50zł miesięcznie

            Ad.1,2
            Czekasz 10 miesięcy - nie używasz produktu przez ten czas.
            Ponosisz ryzyko zmiany ceny.
            W przypadku 2 na rachunku oszczędnościowym 5% zaoszczędzasz 9.48zł (bez
            uwzględnaiania podatku)
            Koszt względny 1: 0%, 2: -1.8%

            Ad3.
            Masz produkt od razu. Płacisz za 12 miesięcy.
            Ale czy to znaczy, że możesz dowolnie dysponować pieniędzmi na spłatę przez 12
            miesięcy? Nie. Skoro wziąłeś kredyt to w większości przypadków znaczy, że
            będziesz musiał odkładać jakąś kwotę miesięcznie na spłatę.
            Przy braku matematycznego liczenia grozi ci sytuacja w której będziesz
            potrzebował kredytu na spłatę kredytu. (Bo przez 12 miesięcy nie zebrałeś kwoty
            600zł.)
            Zakładając, że kasę odkładasz do skarpety to koszt względny wyniesie 20%.
            Zakładając ten sam rachunek 5% koszt względny wyniesie 17% (13.94 odsetek).

            Ad. 4
            Płacisz miesięcznie po 50zł jak w poprzednich przypadkach.
            Masz produkt od razu.
            Względny koszt 20%.
            W porównaniu z poprzednim punktem jesteś max 14zł do tyłu.


            Tak się przedstawiają te sytuacje z punktu widzenia konsumenta który wziął
            kredyt bo nie stać go na jednorazowe wyłożenie dużej kwoty.
            RRSO jest tworem teoretycznym i nic nie mówi o "zwykłym, biednym człowieku",
            który w każdej sytuacji będzie musiał te 50zł odłożyć, bo inaczej go nie stać.
            • Gość: f451 TAK ALE - matematyka jest po to byś zauważył, że IP: *.aster.pl 28.06.09, 17:47
              50zł miesięcznej spłaty kredytu, to dla banku oznacza 40%
              oprocentowanie udzielonego ci kredytu - a to jest cholernie wysoko -
              wiec masz wiedzę, że cie najnormalniej okradają.....
              a to czy sie na to godzisz czy nie - to juz inna sprawa.
              • Gość: dsfzdgdfsgdf Re: prawie wszyscy odpowiadający NIE zauważyli IP: *.icpnet.pl 28.06.09, 19:30
                > 50zł miesięcznej spłaty kredytu, to dla banku oznacza 40%
                > oprocentowanie udzielonego ci kredytu - a to jest cholernie wysoko -
                > wiec masz wiedzę, że cie najnormalniej okradają.....
                Nie.
                RRSO to "roczna stawka oprocentowania w przypadku miesięcznego płacenia tylko za
                pozostałą do zwrotu kwotę". I problem jest z nią taki, że nie ma tak dobrych
                lokat. To, że kredyt o spłacie jednorazowej ma np. 2x mniejsze RRSO niż kredyt
                spłacany w ratach nie przeszkadza w tym, żeby całkowity względny koszt
                pierwszego wynosił 20% a drugiego 15%. Względny koszt kredytu = 1- kwota
                oddana/kwota kredytu != oprocentowanie. A właśnie określenia "koszt kredytu"
                użył redaktor.

                Tego właśnie nie zauważyli półgłupi odpowiadający nazywający mnie "humanistą"
                czy głupkiem. Konsument jest zazwyczaj jednostką o stałych dochodach. Dla
                zwykłego Kowalskiego zarówno dochody jak i zysk z lokat jest na tyle mały że nie
                odczuje on praktycznie żadnej różnicy pomiędzy spłatą jednorazową a ratalną -
                tak czy tak musi odkładać kasę co miesiąc - więc główne znaczenie powinien mieć
                końcowy koszt. (Oczywiście z uwzględnieniem *całkowitego* kosztu, a nie tylko
                oprocentowania.)

                Na koniec cytat z dedykacją dla wszystkich "specjalistów":
                :Przeciętny człowiek myli prawdziwych matematyków z debilami mnożącymi w pamięci
                sześciocyfrowe liczby".
                I oni też - umieją pomnożyć liczby ale wnioskować - nie.
            • trollskog Re: no to jedziemy: wyliczenia *realnych* sytuacj 28.06.09, 18:28
              Troche to ukryles pod kosztem wzglednym, wiec podam jasniej:
              W Twoich przypadkach mamy po kolei 500:491:577:600 czyli 100:98:115:120.

              Zreszta, skoro stac Cie na rate 50 zl za miesiac, to mozesz ten miesiac poczekac
              i miec 50 zl wiecej do dyspozycji. Wtedy tak naprade bierzesz kredyt 450 zl, a
              splacasz 600.

              Jak nie mozesz na kredycie zarobic, to go nie bierzesz.
              Po co kupowac rzeczy, na ktore Cie nie stac ?
              Czy myslisz, ze jak ktos zamiast poczekac 10 miesiecy wezmie kredyt na 12 i
              zaplaci zamiast 500, 600 zlotych, to po tym roku bedzie bogatszy ? Nie - jeszcze
              bardziej biedny. Czyli bedzie potrzebowal jeszcze wiecej kredytow i bedzie coraz
              biedniejszy. No ale nowym telewizorem, lodowka, itp. bedzie sie mozna pochwalic.

              -TS
              • Gość: dsfzdgdfsgdf nie do końca IP: *.icpnet.pl 28.06.09, 19:06
                > Jak nie mozesz na kredycie zarobic, to go nie bierzesz.
                Też zazwyczaj nie biorę. Ale ludzie biorą. Dlatego wyliczyłem jak _koszt_
                kredytu wygląda z punktu widzenia "standardowego" konsumenta.

                > Po co kupowac rzeczy, na ktore Cie nie stac ?
                > Czy myslisz, ze jak ktos zamiast poczekac 10 miesiecy wezmie kredyt na 12 i
                > zaplaci zamiast 500, 600 zlotych, to po tym roku bedzie bogatszy ?
                To już bardzo zależy - koszt kredytu to cena za czas który zyskujesz i może być
                inwestycją;
                1. kupujesz komputer na który cię nie stać, dzięki temu możesz więcej zarabiać -
                płacisz koszt kredytu bo bardziej opłacalne jest dla ciebie zacząć zarabiać
                więcej już teraz niż za 10 miesięcy.
                2. uważasz, że usługa "tu i teraz" jest warta tej opłaty. Dokładnie tak samo jak
                płacisz więcej za przesyłkę priorytetową aby mieć ją szybciej.
                3. Uważasz, ze cena może się na tyle zmienić, że bardziej opłacalne jest
                zapłacić 20% więcej biorąc kredyt niż 50% więcej za 15 miesięcy jak uzbierasz.
        • Gość: krzysiek Re: 500 na rok,raty 50zł: 50*12=600, 600/500=1.2 IP: *.cdma.centertel.pl 28.06.09, 13:05
          troche nie rozumiem skad wziales te dwojke. w ogole jak to policzyles, rsso
          liczy sie skomplikowanie.
          licząc jak napisales dla dowolnego podzialu
          (500/k - 100)/(500/k)= 1 - k/5
          jesli bierzemy k = 1 dostajemy 20%
          jesli bierzemy k = 2 dostajemy 40%
          • Gość: to tez analfabeta Re: 500 na rok,raty 50zł: 50*12=600, 600/500=1.2 IP: *.chello.pl 28.06.09, 15:42
            dopasowal dane do wyniku i tyle
      • Gość: gośćxyz Re: 500 na rok,raty 50zł: 50*12=600, 600/500=1.2 IP: *.chello.pl 28.06.09, 12:23
        Rzeczywista roczna stopa procentowa to ani 40% ani 20% a 35,07% przy
        kredycie 500 zł i płatnościach z dołu i 42,04% przy płatnościach z
        góry. W ostatnim przypadku pożyczamy 450 zł i płacimy 11 rat po 50
        zl. W sytuacji przedstawionej przez autora, aby obliczyć rzeczywistą
        stopę procentową trzeba rozwiązać równanie algebraiczne, tj. znaleźć
        x spełniające: 500x^12-50(x^11+x^10+...+x+1)=0 a następnie
        miesięczną stopę procentową równą x-1 pomnożyć przez 12. To pierwsze
        równanie można tylko rozwiązać w sposób przybliżony (z dowolnie
        zadaną dokładnością) metodami, które są proste i łatwe do
        zaprogramowania na komputerze ale są poza programem szkół średnich.
        • Gość: JJ Re: 500 na rok,raty 50zł: 50*12=600, 600/500=1.2 IP: *.net.autocom.pl 28.06.09, 13:36
          No, w końcu ktoś, kto coś kuma :). Z jednym zastrzeżeniem: jeśli miesięczna stopa procentowa wynosi 2.9228%, to roczna nie wynosi 12 razy tyle (czyli 35.07), tylko (1.029228)^12 - 1, z grubsza 41.3%.
          Pozdrawiam :)
          • Gość: gośćxyz Re: 500 na rok,raty 50zł: 50*12=600, 600/500=1.2 IP: *.chello.pl 28.06.09, 14:15
            Dziękuje za uznanie - inni zrobili to już znacznie wcześniej i
            angażują mnie do decydowania o przyjęciu (lub nie) artykułów do
            wielu międzynarodowych pism naukowych, również tych z najwyższej
            półki. A co do meritum, to przy obliczaniu stopy procentowej kredytu
            za jeden okres (krótszy niż rok) to stopa jest proporcjonalna do
            stopy rocznej - w przypadku spłat co miesiąc bierzemy 1/12 stopy
            rocznej (i stąd odwrotnie, jeśli mamy miesięczną stopę kredytu to
            roczna była 12 razy większa). Zeby to wiedzieć, wystarczy wziąć
            pierwszą lepszą książkę z elementarnej matematyki finansowej albo
            zaglądnąć do pomocy w Excelu, gdzie przy opisie funkcji PPMT
            (Microsoft Office 2007) można przeczytać (wklejam z brakiem 'J' w
            słowie 'Jesli':

            Spostrzeżenie
            Koniecznie trzeba dobrze zrozumieć treść dotyczącą argumentów stopa
            i liczba_rat. eśli dokonuje się płatności miesięcznych pożyczki
            czteroletniej, oprocentowanej na 12% rocznie, należy użyć wartości
            12%/12 dla argumentu stopa i 4*12 dla argumentu liczba_rat. Jeśli
            dokonuje się rocznych spłat tej samej pożyczki, to stopa wynosi 12%,
            a liczba_rat 4.

            Czyli jest tak jak napisałem. Natomiast to, co napisał(a) Pan(i),
            to w ten sposób obliczamy (roczną) efektywną stopę procentową, np.
            dla lokat (ale nie tylko). Ale mimo to list ten cieszy mnie i widzę,
            ze nie jest aż tak źle z tą matematyką. Pozdrawiam

            PS. Natomiast jest jeszcze kwestia zrozumienia istoty tak wyliczonej
            stopy procentowej ale to jest kwestia dłuższej dyskusji - w każdym
            razie intuicje wielu dyskutantów, nawet nazywanych tutaj humanistami
            (albo znacznie gorzej przez internautów pozbawionych elementarnej
            kultury) nie są tak całkiem od rzeczy.
            • Gość: x07 Re: 500 na rok,raty 50zł: 50*12=600, 600/500=1.2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 15:29
              Zainteresowane osoby które nie chcą korzystać z funkcji PMT, mogą zrobić rozsądny eksperyment matematyczny w Google Docs lub w innym arkuszu. Bierzemy 500 zł, od nich należne odsetki to powiedzmy 35.075% w skali rocznej, w następnym polu wpisujemy 500 zł * (0.35075/12), czyli to co jesteśmy winni bankowi po pierwszym miesiącu. W naszym przypadku 14zł 61gr.

              W kolejnym wierszu wpisujemy 500 zł - 50 zł + wynik z poprzedniego wiersza, w naszym przypadku 464 zł 61gr. To są pieniądze, które ciągle musimy spłacić po uiszczeniu pierwszej raty. I tak dalej, aż do 12 raty, po której powinniśmy być winni bankowi 0 zł.

              To jest materiał na poziomie szkoły średniej i każdy taki eksperyment myślowy powinien umieć przeprowadzić. Oczywiście problemem jest `zgadnięcie` właściwego oprocentowania i do ścisłego obliczenia potrzebne byłoby rozumowanie z poprzeedniego postu. Jednak w praktyce liczbę tą można dostatecznie dobrze przyliżyć posługując się środkami czysto arytmetycznymi. 35.075% to nie jest dokładnie to, co bank miał na myśli, ale zgadnięcie właściwej liczby to jest kwestia kilku eksperymentów z arkuszem. Wyniki dla 35.075% podaje niżej:

              spreadsheets.google.com/pub?key=rqlv5sD1tL3HNfiz3FfqmBw&output=html
              Przepraszam, post pisany trochę na szybko, ale wydaje mi się, że należy tą dyskusję sprowadzić na ziemię :), czyli do operacji arytmetycznych.
            • Gość: JJ Re: 500 na rok,raty 50zł: 50*12=600, 600/500=1.2 IP: *.net.autocom.pl 29.06.09, 00:22
              Ja niestety (albo na szczęście - zależy co kto lubi:)) z matematyką finansową mam mało do czynienia, a i prace (z informatyki teoretycznej) recenzuję tylko z rzadka. Wierzę, że mogą być przepisy, mówiące, że stopę miesięczną liczy się jako stopa roczna podzielona przez 12, choć szczerze mówiąc ich nie rozumiem. To co obliczyłem wydaje mi się być zgodne z procedurą opisaną na polskiej Wikipedii,
              pl.wikipedia.org/wiki/Rzeczywista_roczna_stopa_oprocentowania
              oraz jej angielskim odpowiedniku, co oczywiście niczego jeszcze nie dowodzi (wiem że na Wikipedii nie brakuje głupot).

              W ramach odprężenia proponuję obejrzenie poniższego filmiku z YouTube
              www.youtube.com/watch?v=F-QA2rkpBSY
              na którym miły starszy pan (emerytowany profesor fizyki :-o) żali się, że mało kto rozumie funkcję wykładniczą. Po czym, w okolicy 1:30 tego filmiku podaje uroczy wzorek na 'doubling time', który dowodzi ponad wszelką wątpliwość, że jego troska jest uzasadniona ;-).
              • Gość: gośćxyz Re: 500 na rok,raty 50zł: 50*12=600, 600/500=1.2 IP: *.chello.pl 29.06.09, 10:54
                Niestety, brak ścisłości w takiej dość nieformalnej dyskusji dał o
                sobie znać również u mnie, co skutkowało mówieniem o róznych stopach
                procentowych. Gdybyśmy na poczatku ustalili, że mówimy o RRSO, to
                oczywiście, przy nominalnej stopie procentowej 35.07% i
                comiesięcznej kapitalizacji, efektywna roczna stopa (tj. wg
                przyjetej definicji RRSO) bedzie wynosić 41.3%. Natomiast, to co ja
                wyliczyłem, to jest nominalna roczna stopa procentowa, którą zwykle
                podają banki dla oferowanych kredytów, jeśli nie dodają przy tym
                określenia RRSO. Równanie podane w Wikipedii jest OK i po prostym
                przekształceniu go (oznaczeniu x=1+i (skąd później i=x-1) i
                pomnożeniu obu stron przez x^n, gdzie n jest najwyższą potęgą x
                występującą w równaniu) otrzymamy wypisanne przeze mnie wczesniej
                równanie.
                Jedyne zastrzeżenie do opisu tego hasła w Wikipedii to angielskie
                tłumaczenie RRSO na APR nie opatrzone żadnym komentarzem, a
                wystarczy wpisać w google hasło APR i wejść na angielską stronę
                Wikipedii aby zobaczyć, że jest tam kilka wersji tego hasła
                opatrzone różnymi przymiotnikami i różnymi skrótami a duży fragment
                pt. "Confusion of terminology" poświęcony jest zamieszaniu związanym
                z tym hasłem, co może i w jakimś stopniu usprawiedliwia te naszą
                przydługawą dyskusję.

                PS. Filmik ciekawy choć przykłady są dobrze znane od dawien dawna:
                wystarczy wpisać w google "hinduski władca Scheram (ew.
                Shehram),", "rule of 72" albo wziąć nowsze wydanie Calculus(a)
                Antona i przeczytać sobie ciekawy rozdział "Mathematical Modeling
                with Differential Equations". To ostatnie podaję po to aby wskazać
                jak w niezbyt trudny sposób można pobudzić zainteresowanie
                matematyką poprzez ilustrowanie jej użycia praktycznymi przykładami,
                co filmik ten też robi znakomicie.
          • Gość: gośćxyz Re: 500 na rok,raty 50zł: 50*12=600, 600/500=1.2 IP: *.chello.pl 28.06.09, 15:17
            Przepraszam, w poprzedniej mojej wypowiedzi niepotrzebnie dodalem
            jedno P w nazwie funkcji - chodziło mi o funkcję PMT w Excelu a nie
            o PPMT bo ta ostatnia oblicza ratę kapitałową a nie płatność. Wtedy
            łatwo sprawdzić, że korzystając z tej funkcji i pisząc
            =PMT(35,07%/12;12;500)
            otrzymamy -50.00 zł
            • Gość: matt Re: 500 na rok,raty 50zł: 50*12=600, 600/500=1.2 IP: *.icpnet.pl 28.06.09, 19:42
              Ja cię proszę: skoro ty nie rozumiesz, to OK, ale nie wmawiaj innym, że nie
              rozumieją. Żaden (wykształcony n porządnej uczelni, nie w prywatnej szkółce)
              ekonomista, nie zapyta o to, "ile ma spłacić" tylko policzy sobie rzeczywisty
              koszt kredytu. I naprawdę, będzie rozumiał, o co chodzi :-)
              • Gość: matt Re: 500 na rok,raty 50zł: 50*12=600, 600/500=1.2 IP: *.icpnet.pl 28.06.09, 19:44
                Źle ulokowałem odpowiedź, to było do innej osoby.
        • Gość: mmmk Re: 500 na rok,raty 50zł: 50*12=600, 600/500=1.2 IP: *.chello.pl 28.06.09, 19:32
          To pierwsze rownanie mozna rozwiazac dokladnie uzywajac wzorow na sume czesciowa
          szeregu geometrycznego, a takie rzeczy w szkolach srednich chyba sa wykladane
          (oczywiscie tylko jako wzory do zapamietania, bo zeby zrozumiec DLACZEGO tak
          mozna zrobic, to trzeba troche wiecej matematyki poznac).
      • Gość: Macho Re: 500 na rok,raty 50zł: 50*12=600, 600/500=1.2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 12:51
        Tutaj ujawni się debilizm tzw. matematyków.
        Zamiast po prostu zapytać ile trzeba będzie oddać za pożyczone 500PLN wdają się
        w wyliczenia których sami do końca nie rozumieją.
        • Gość: matt Re: 500 na rok,raty 50zł: 50*12=600, 600/500=1.2 IP: *.icpnet.pl 28.06.09, 19:45
          Ja cię proszę: skoro ty nie rozumiesz, to OK, ale nie wmawiaj innym, że nie
          rozumieją. Żaden (wykształcony n porządnej uczelni, nie w prywatnej szkółce)
          ekonomista, nie zapyta o to, "ile ma spłacić" tylko policzy sobie rzeczywisty
          koszt kredytu. I naprawdę, będzie rozumiał, o co chodzi :-)
          • Gość: Macho Re: 500 na rok,raty 50zł: 50*12=600, 600/500=1.2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 19:55
            Słonko, ale co ty pieprzysz?
            Jeśli ja pytam ile mam spłacić tj. tak jak w tym przykładzie ile mam oddać jeśli
            pożyczę 500PLN, to o co pytam jak nie o koszt kredytu?
            Jeśli dostanę odpowiedź 600PLN, to oznacza, że kredyt będzie kosztować 100PLN i
            kropka.
            Chodzi ci o to, że bankier nie powie nic o prowizjach? No cóż, taki bydło służy
            w bankach i trzeba się z tym liczyć.
            • Gość: M. Re: 500 na rok,raty 50zł: 50*12=600, 600/500=1.2 IP: 149.156.67.* 28.06.09, 20:45
              Czy ty nie rozumiesz prostej rzeczy, że 600PLN z ratą płatną 50pln co miesiąc, a 600 PLN płatne na koniec roku to nie to samo? W obu wypadkach odpowiedź dostaniesz, że do spłaty 600PLN. Wg ciebie w obu przypadkach wtedy koszt jest 100PLN?!?!?! Żal mi ciebie. Bankierzy sporo zarabiają na takich jeleniach ;)
              Co do tego mają prowizje?
              • Gość: dsfzdgdfsgdf żal mi Ciebie IP: *.icpnet.pl 28.06.09, 21:53
                > ?!?!?! Żal mi ciebie. Bankierzy sporo zarabiają na takich jeleniach ;)

                Chyba na takich jak ty. To jest ten sam koszt. Inne RRSO, ale KOSZT ten sam.

                Jak pożyczysz 10zł a oddasz 11 (spłata jednorazowa). To NIEZALEŻNIE czy będzie
                to pożyczka na rok, czy na miesiąc KOSZT wyniesie 1zł a oprocentowanie
                odpowiednio 10% albo 120% w skali roku.

                Przy dzisiejszych oprocentowaniach lokat różnice między spłatą jednorazową a
                ratalną 12*50zł przy 500zł będą wynosić kilkanaście złotych - mniej niż 4%.
              • Gość: Macho Re: 500 na rok,raty 50zł: 50*12=600, 600/500=1.2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 21:58
                Panie kolego masz pan ewidentne braki w wykształceniu, albo wymyśliłeś
                matematykę od nowa, skoro uporczywie twierdzisz, że 1x600 jest różne 12x50.
                • Gość: M. Re: 500 na rok,raty 50zł: 50*12=600, 600/500=1.2 IP: 149.156.67.* 28.06.09, 23:48
                  50PLN dzisiaj to nie to samo co 50PLN za miesiąc albo rok... Ale stój przy swoim. Jak chcesz.
      • trollskog Re: 500 na rok,raty 50zł: 50*12=600, 600/500=1.2 28.06.09, 18:41
        Gość portalu: gdfgfds napisał(a):
        > Skąd autor wziął te 40%?

        Zastanow sie jak to jest, gdy to Ty wplacasz pieniadze do banku na procent.
        Odwracajac dokladnie sytuacje byloby tak:
        Obiecujesz bankowi, ze przez rok wplacisz mu 600 zl., placac co miesiac 50 zl.
        Poniewaz bank daje 5% rocznie, po roku dostajesz 630 zl.
        Super! Ale oczywiscie bank da Ci tylko 616. No to jak ? Czy jednak jest 2.5% a
        nie 5% ?
        Podobnie jest z kredytem.
        • Gość: dsfzdgdfsgdf Re: 500 na rok,raty 50zł: 50*12=600, 600/500=1.2 IP: *.icpnet.pl 28.06.09, 22:09
          Ale autor mówił o koszcie a nie o oprocentowaniu. Koszt w takiej sytuacji
          wyniesie 20% kwoty pożyczki.

          > Obiecujesz bankowi, ze przez rok wplacisz mu 600 zl., placac co miesiac 50 zl.
          > Poniewaz bank daje 5% rocznie, po roku dostajesz 630 zl.
          To jest kwestia sprecyzowania. Nie umawiam się z bankiem, że dostanę od nich 5%
          kwoty płatnej w ratach, a że dostanę proporcjonalnie do wartości równej 5% za
          pełen rok przebywania całej kwoty u nich.

          Operując na zysku mogę znacznie łatwiej porównać zarówno kredyty i lokaty - coś,
          czego nie daje ani oprocentowanie ani RRSO. Znam kwotę raty jaką chcę
          oszczędzać/pożyczyć. Obliczam z procentu składanego ("oraz kosztów stałych")
          wartość końcową. Najlepsza oferta to ta która po założonym czasie ma największy
          zysk/najmniejszy koszt. Raty są ustalone wg. moich możliwości.
    • Gość: krytyk Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyczny IP: 82.113.121.* 27.06.09, 16:18
      Witam

      Niektóre tezy tego artykułu są wręcz zaskakujące. Co ma wspólnego bąbel na rynku
      mieszkań czy na giełdzie z matematyką. Tu raczej jest wskazana znajomość z
      zakresu socjotechniki i psychologi tłumu. Jak tworzy się bąbel to racjonalne
      myślenie zanika (matematyka) a zaczyna się hazard i spekulacja
      • Gość: mg wawa tempa wzrostu IP: *.subscribers.sferia.net 27.06.09, 18:28
        > Co ma wspólnego bąbel na rynku
        > mieszkań czy na giełdzie z matematyką.

        Ceny aktywów nie mogą w nieskończoność rosnąć w tempie szybszym niż
        reszta parametrów gospodarki, bo się zbyt daleko oddalą. Pomyśl sobie
        na jakim absurdalnym poziomie będą ceny akcji, jeżeli przez parę lat
        będą rosnąć o 30% rocznie. A potem? Czy jedna akcja może być warta
        milion zł?

        Potrzeba wyobraźni, że te procenty wzrostu w danym roku składają się
        na skumulowany wzrost. Jeżeli złodzieje z TFI reklamują się w
        telewizji zyskami rzędu 150% w jakimś okresie, to inteligentny
        człowiek powinien powiedzieć: "zaraz, zaraz, ale to nie może trwać
        wiecznie, a nawet teraz powinno ulec odwróceniu!". Tak, im większe
        papierowe zyski na giełdzie, tym większe prawdopodobieństwo, że za
        chwilę sytuacja się odwróci.
      • Gość: anika Re: Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 11:17
        Gość portalu: krytyk napisał(a):

        >Niektóre tezy tego artykułu są wręcz zaskakujące. Co ma wspólnego
        >bąbel na rynku mieszkań czy na giełdzie z matematyką. Tu raczej
        >jest wskazana znajomość z zakresu socjotechniki i psychologi tłumu.
        >Jak tworzy się bąbel to racjonalne myślenie zanika (matematyka)a
        >zaczyna się hazard i spekulacja

        Zgadzam się. Jak ktoś ma olej w głowie, to wystarczy mu matematyka
        na poziomie szkoły podstawowej, żeby obliczyć, ile rzeczywiście
        zapłaci za mieszkanie w kredycie na 30 lat. Wystarczy pomnożyć ratę
        przez liczbę lat i 12, nie wnikając nawet w takie niuanse, jak
        nieprzewidziane zmiany kursów czy stóp, aby stwierdzić, że to o
        wiele za dużo.

        Bardziej przydałaby się psychoterapia uodparniająca na wpływ stada i
        oddziaływanie reklam oraz lecząca z polskich kompleksów. Gdy moje
        pokolenie wchodziło w dorosłe zycie w połowie lat 90., każdy kupował
        na początek małe mieszkanie w bloku. Dopiero po paru latach, gdy
        zaczęliśmy zarabiać więcej, przenosiliśmy się do
        lepszych "apartamentowców" czy własnych domów. Dziś ludzie o
        podobnym wykształceniu i perspektywach zawodowych "muszą" mieć na
        starcie 70 m2 na zamkniętym osiedlu w modnej dzielnicy. A przecież
        jeszcze nie wiedzą, jak im się w życiu powiedzie.
        • Gość: wunderwaffel "humanistka" nr 2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 11:21
          "Wystarczy pomnożyć ratę przez liczbę lat i 12, nie wnikając nawet w
          takie niuanse, jak nieprzewidziane zmiany kursów czy stóp, aby
          stwierdzić, że to o wiele za dużo".
          ilu z was dokona tu jeszcze tego żenującego coming outu, tempaki?
          • Gość: anika Re: "humanistka" nr 2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 12:00
            Zamiast rzucać wyzwiskami, jaśnie panie oświecony, może łaskawie
            przedstawisz prawidłową kalkulację ze wszystkimi niuansami? Możesz
            sobie udowadniać, że zakup mieszkania o realnej wartości 200 tys, i
            tzw. "wartości rynkowej" 400 tys. w kredycie na 30 lat się opłaca.
            Mnie i tak nie przekonasz. Wystarczy mi prosta kalkulacja na
            poziomie szkoły podstawowej. Żyję już dość długo, i jak na razie
            wychodzę na takim podejściu bardzo dobrze.
          • Gość: rysio snajper Re: "humanistka" nr 2 IP: *.nat.student.pw.edu.pl 28.06.09, 12:10
            tępaki. buźka.
            • Gość: wunderwaffel jak psy Pawłowa... - mimo to wyjaśnię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 12:57
              Ten błąd ortograficzny był specjalnie – test dla humanistów - takie
              rzeczy zawsze dojrzycie, z tym jak was w bambuko robi wyżelowany
              przystojniaczek w banku bywa już gorzej. Zatem tłumaczę – 20% byłoby
              wówczas, gdybyście całą tę sumę, tzn. 600 złotych zanieśli do banku
              dokładnie za ROK. Ale przecież pożyczkę spłacacie w RATACH –
              pierwszą już za miesiąc. Przecież te 50 złotych mogłoby procentować
              przez te 11 miesięcy na waszym koncie, lokacie etc. Są przecież
              lokaty na miesiące. Ale tę śmietankę spija za was bank. To on
              pożyczy tę kasę innemu klientowi, czy w niesprzyjającej sytuacji
              sam położy je „na procent” np. u swej konkurencji. Suma
              tych „śmietanek” ze wszystkich rat daje te kolejne 20% dopełniające
              się do tych wspomnianych 40% (w zasadzie będzie to nieco mniej).
              Owszem, WY tego nie zapłaciliście, ale są to wasze STRACONE
              korzyści, kasa, którą moglibyście mieć w kieszeni, gdybyście mogli
              całość zanieść po roku.
              PS – do aniki – to działa także w drugą stronę – pierwsza rata,
              którą płacisz za hipotekę na 30 lat, mogłaby w twej kieszeni
              procentować przez te circa 360 miesięcy. Ale procentuje w kieszeni
              tłustego bankiera. Ty płacisz – on zyskuje – tak jest to nakręcone i
              szafa gra.
              Do czasu ...
              • Gość: Macho Re: jak psy Pawłowa... - mimo to wyjaśnię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 13:02
                To co napisałeś opiera się na dwóch kompletnie nierealnych założeniach: spłacasz
                całą sumę jednorazowo za rok (przeciętny klient nie ma dostępu do tego typu
                pożyczki) i mając pieniądze zarobisz drugie tyle.
                • Gość: wunderwaffel Re: jak psy Pawłowa... - mimo to wyjaśnię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 13:05
                  zakładam, że prowokujesz. Człowiek potrafiący odpalić kompa nie może
                  być tak ułomny psychicznie
                  No przeciez nie napisałem, że całą sumę spłacach za rok, no i że
                  wtedy właśnie byłoby to wyimaginowane 20%. Ale na co dzień sa raty -
                  there is the beaf
              • Gość: rysio snajper właśnie się ślinię IP: *.nat.student.pw.edu.pl 28.06.09, 14:14
                Owszem, jestem humanistą. kończę właśnie polibudę warszawską w trybie
                indywidualnym. daję się również nabierać na głupie teksty i na wyżelowanych,
                tłustych przystojniaczków. i jestem psem wszystkich pawłowów świata.

                bardzo się cieszymy, że zdajesz sobie sprawę z systemu naliczania odsetek i
                robienia ludzi w kakao.

                cieszymy się również z tego, że sami to rozumiemy. naprawdę. tylko powiedz mi -
                jak będę potrzebował tych 500 PLN, to mam je sobie wyczarować? czy mam sobie
                wyczarować 1000 PLN, żeby te 500 wykorzystać i zaspokoić swoją potrzebę, a
                drugie 500 wpłacić na lokatę, bo inaczej przecież STRACIŁEM ŚMIETANKĘ!?
                niestety, nawet pomimo wzmiankowanego wcześniej indywidualnego trybu studiów na
                polibudzie warszawskiej tego nie umiem. jeśli będę potrzebował 500 PLN, to wezmę
                taki kredyt, jaki będę mógł dostać. w przeważającej liczbie przypadków mogę
                dostać taki, o jakim mówimy. pewnie będzie mi nawet bardziej na rękę, że nie
                potrzebuję spłacać od razu 600, bo już ustaliliśmy, że 500 nie wyczaruję, 600
                raczej też nie, natomiast 50 miesięcznie mogę sobie od tego, co zarabiam, odjąć.
                więc go biorę bez względu na czyjkolwiek żel i wazelinę. sztuką jest w tym
                wypadku umiejętność trochę innego liczenia. takiego, przy którym nie budzimy się
                po 10 latach z kredytami, które zjadają cały nasz dochód, i już nie bardzo jest
                od czego odejmować.

                matematyka mi na pewno nie da natychmiastowej "śmietanki" z lokaty w momencie,
                kiedy potrzebuję kredytu. to, co proponujesz, jest wirtualne, bo nie masz nic, a
                naliczasz sobie od tego zysk w postaci odsetek. ale matematyka mi może dać
                świadomość, że czasami potrzeba mnie przerasta i powinienem z niej zrezygnować.

                poza tym to, co tu kolego wspaniale wykształcony prezentujesz, to jest głównie
                chamstwo, bo traktujesz ludzi jak idiotów tylko dlatego, że robili w życiu co
                innego niż ty i nie są tak w twojej działce obcykani. pod rozwagę, póki szafa gra.
                • Gość: M. Re: właśnie się ślinię IP: 149.156.67.* 28.06.09, 20:52
                  Fantastycznie. Nie rozmawiamy o Twoich potrzebach kredytowych, tylko różnicach w kredycie spłacanym miesięcznie i rocznie. Jak chcesz nam dalej objaśniać, że potrzebujesz pieniędzy, załóż nowy wątek. Jeśli będziesz miał coś do powiedzenia w sprawie stóp procentówych - posłuchamy. Ah, podpierasz się szkółką, a mimo to dalej robisz debila z siebie. Nice work.
                  • Gość: goscportalu Re: właśnie się ślinię IP: 188.33.78.* 29.06.09, 01:10
                    Kazdy chyba moze sam ocenic, kto kogo z siebie robi. A rozmawiamy o
                    artykule z gazeta.pl, tylko znalazlo sie kilka osob uprawiajacych kreatywna
                    arytmetyke i uwazajacych sie za matematykow.

                    A 50 zl na poczatku roku moze byc warte tyle, co 500 na koniec roku.
                    Bo jest to wzgledne, czego arytmetyka nie jest w stanie zrozumiec.

              • Gość: dsfzdgdfsgdf piesku - przeczytaj i zrozum IP: *.icpnet.pl 28.06.09, 14:57
                forum.gazeta.pl/forum/w,30,97182127,97211982,ni.html
          • Gość: Macho Re: "humanistka" nr 2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 12:54
            Głupiś.
            O ile nie pisałeś oprogramowania dla banku do ustalania rat kredytów
            hipotecznych wszystko co napisałeś to czysty idiotyzm.
            Każdy kto twierdzi, że zna na 30 lat do przodu algorytm ustalania wysokości rat
            po prostu bredzi.
    • Gość: Tomek Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyczny IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.06.09, 17:23
      Zgadzam sie z autorem, brak podstawowej wiedzy matematycznej
      utrudnia dorosłe zycie! Duzo ludzi nie potrafi policzyć choćby
      zwykłych procentów, nie rozumie podstawowych pojęć a potem ...płacz!
      Matematyka powinna być obowiązkowa a także podstawy ekonomii!
      Człowiek ze średnim wykształceniem powinien posiadać tę podstawową
      wiedzę, będzie mu w życiu łatwiej.
      • Gość: Macho Re: Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 12:56
        Problemem jest przede wszystkim to, że banki zachowują się daleko nieuczciwie
        wobec klientów. Nawet dr matematyki nie jest w stanie zrozumieć algorytmów
        ustalania oprocentowania. Nikt mu z resztą takich informacji nie udzieli.
        • ffamousffatman Re: Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyc 28.06.09, 17:06
          klienta nie interesuje algorytm ustalania oprocentowania przez banki bo to nie
          jego problem tylko banku, jego problemem jest wyliczenie rzeczywistej stopy
          kredytu bez której nie porówna ofert
          • Gość: Macho Re: Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 18:08
            Nie powiedziałbym. Porównanie ofert ma się nijak do tego co rzeczywiście
            przyjdzie zapłacić. To są dwie różne rzeczy a oferty z założenia nie grzeszą
            precyzją.
        • Gość: de2hd Re: Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyc IP: *.bielskpodlaski.mm.pl 04.07.09, 21:07
          jakieś takie to dwulicowe - Lwowska szkoła logiki dotarła też, przez wzburzone
          wody oceanu, razem z genotypem niejakiego Kaczynskiego (polaka z krwi i kości)
          do wyspy Eldorado
    • Gość: krakauer Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyczny IP: *.chello.pl 27.06.09, 18:17
      powstaje pytanie co robiła nasza społeczno-gospodarcza elita że nie ostrzegła
      "mas" przed tymi pułapkami ?
      • Gość: z Re: Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.09, 18:52
        "Elita" zarabia na masach
        • Gość: rewers Re: Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyc IP: *.mgsp.pl 27.06.09, 23:28
          nasze "elity" tez braly kredyty w chf
          • Gość: miu Re: Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyc IP: *.acn.waw.pl 28.06.09, 11:26
            I to jest wlasnie magia bezmyslnoci. Najlepsi sa dziennikarze
            ekonomiczni(!!!) jeczacy na wizji ze maja kredyty i ze frank
            drozeje.
    • Gość: set Autorowi pomyliła się matematyka z artmetyką IP: *.adsl.inetia.pl 27.06.09, 19:18
      Chyba zniesienie matematyki w szkołach średnich tak podziałło.
      Trzeba się zastanowić czy ministerstwo edukacji to właściwa nazwa.
    • Gość: GTPRESS Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyczny IP: *.cable.mindspring.com 27.06.09, 19:28
      za napisanie tekstu: "Obysmy nigdy nie nauczali nigdy nienauczonych"
      w latch 70-tych XX w. mialem duzo, bardzo duzo klopotow, a potem to
      juz wyjechalem na emigracje i teraz, jak odwiedzam Polske, widze, ze
      prywatne szkolnictwo dobija reszte !!!!!! Smutne to, ale dobrze, ze
      sa jeszcze Osoby, ktore mysla i widza zjawisko !!!!!!!!!
    • Gość: tahmelapashme Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyczny IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.06.09, 00:36
      Patrząc po sobie, z przykrością zauważam, że moja wiedza
      matematyczna ogranicza się do jako takiego opanowania prostych
      działań na liczbach i uzycia w ograniczonym zakresei kalkulatora.
      Nie lubiłem matematyki, bo nie znalazlme na swojej drodze edukacji
      kompetentnej osoby, która potrafiłaby niejasne wzory pokazać w
      sposób przejrzysty.
      To zresztą problem nie tylko matematyki - wiele przedmiotów jest
      wykładanych w sposób haniebny. I podejrzewam, że póki obywatele nie
      spojrzą na przyszłość dalej niż do kolejnej wypłaty, nie będą zdolni
      wymóc na swoich reprezentantach zwiększenia nakładów na edukację
      oraz zminay w szkolnictwie. Zaniedbania w edukacji przekładają się
      na rozwoj gospodarczy kraju i świadomość obywatelską jednostki.
      Tumanami łatwiej rządzić, ale nigdy nie przekroczy się dzięki temu
      pewnego progu jakościowego.
      Jestem jednym z tych obywateli, którzy raczej marudzą pod nosem niż
      robią coś, by poprawić rzeczywistość. Ale to nie będzie trwało
      wiecznie., Coraz bardziej jestem przekonany, że żyjemy w czasach,
      które dają niepowtarzalną szansę na zmianę swojego otoczenia. Mamy
      zdolności i możliwosci, jedyne co potrzeba, to zorganizować się we
      wspólnym interesie.
      a to jest możliwe
      • Gość: ralph Re: Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyc IP: *.icpnet.pl 28.06.09, 19:56
        Tak, macie zdolności, ale co z tego? Nie przypominam sobie ani jednej "akcji
        studenckiego protestu" w ciągu ostatnich 15 lat. Mam kontakt ze studentami i mam
        wrażenie, że 99% ma podejście: "wszystko mi powiewa"...
    • Gość: maszm Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyczny IP: *.chello.pl 28.06.09, 00:44
      hehe... cos mi sie wydaje, ze autor jest najlepszym przykladem tego
      o czym pisze: "Biorąc przykładowo 500 zł na rok z comiesięcznymi
      spłatami z dołu w ratach po 50 zł, płacimy roczną stopę 40 proc".
      Tymczasem 50 zeta x 12 rat = 600 zł. zwracamy więc o 100 zł więcej
      niż pożyczyliśmy czyli roczna stopa procentowa wynosi 20%; r=
      (600/500)-1
      • Gość: mimi Re: Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyc IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.06.09, 02:12
        takim "osobom" jak ty powinno sie z zasady obcinac wszystko, a przede wszystkim
        dostep do kompa, co bys wiecej idiotyzmow nie malowal
        podobnie innym - jeden z was ino zaluje, ze jest matematycznym debilem

        rzeczywistosc jest duzo duzo DUZO gorsza nizli to autor opisuje, choc chwala mu
        i za to
        debilizm matematyczny polskiego spoleczenstwa siegnal tego poziomu, ze KAZDY,
        absolutnie KAZDY chwali mi sie, ze nie rozumie i NIE chce rozumiec, umiec
        matematyki
        gdy np opowiadam, jak wprowadzam moich uczniow w swiat najprostszej inzynierii z
        poziomu dwumianu lub trojkata (dodam pascala, bo znow pewnie nie ogarniacie),
        robia maslane oczy i zachlystuja sie swoim dyletanctwem
        a potem doopa zimna

        nie chcialbym byc ministrem edukacji (?) w polsce, nie ma jak wyczyscic tej
        stajni, rzek w poblizu jakos malo

        ps. w ramach sprawdzania, w zeszle wakacje pytalem moich polskich rozmowcow,
        jakie jest prawdopodobienstwo, ze rodzina majaca piecioro dzieci na czterech synow
        noooooo???


        oczywiscie 80%, NIKT sie nawet nie zajaknal
        macie jeszcze jakies pytania, d.e.b.i.l.e?
        tylko mi nie mowcie, ze wam nagle lodowy zdrozaly o 80%, ok?
        • marek.lipski Matematyke polaczyc z praktyka.W szkolach.Podaje 28.06.09, 08:43
          link:www.marketbrowser.com/mbzzzq2.asp

          Oczywiscie jesli w klasie jest jeden,pc,z dostepem do internetu.
          Link to Tylko maly przyklad.Opisany w GW
          temat,skopiowac,wydrukowac,przetlumyczyc na inne jezyki i przekazac
          wszystkim szkolom.Nie tylko w Polsce.Stworzyc
          strony internetowe,aby przekonywac ze wlasnie
          algebra,matematyka jest wyjatkowo wazna.Wlasnie w zyciu.
          • lila.stokrotka Re: Matematyke polaczyc z praktyka.W szkolach.Pod 28.06.09, 09:05
            Do marek.lipski:
            zasada jest taka, by zaczynac od wlasnego podworka. Jak jest ok, to mozna rady
            dalej przekazywac, a jesli nie jest ok, to nalezy zamilknac.
            • Gość: 2381 Glab z matematyki ? idz do polityki IP: *.l2.c4.dsl.pol.co.uk 28.06.09, 10:18
              I niestety rzadza nami DEBILE.
              • 1stanczyk Kto nami rzadzil i rzadzi ?Historycy, dziennikarze 28.06.09, 12:44
                elektryk, prawnicy, bucowaci przewrazliwienie na swoim punkcie humanisci, ktorym
                czesto miesza sie wlasna nadwrazliwosc z wlasnym chciejstwem nie majacymi razem
                nic wspolnego z otaczajaca rzeczywistoscia.
                To co wystarczalo do obalania komuny kazalo sie w ciagu ostatnich dwudziestu lat
                zupelnie nieprzydatne do budowania lepszej niz za komuny rzeczywistosci.
                W sumie zastapili jeden obled podobnym drugim!
                Re: Glab z matematyki ? idz do polityki
                • Gość: Macho Re: Kto nami rzadzil i rzadzi ?Historycy, dzienni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 13:03
                  Matematyk u władzy zręcznie podniesie ci podatki. Tego chcesz?
                  • Gość: Adam Re: Kto nami rzadzil i rzadzi ?Historycy, dzienni IP: 194.126.166.* 28.06.09, 14:41
                    Czytając również Twoje wypociny z innych miejsc tej dyskusji doszedłem do
                    wniosku, że jednak Cię skomentuję: Jedyne co w życiu Ci się udało to logicznie
                    dobrać dla siebie nicka, resztę pomińmy kłopotliwą ciszą.
                    • Gość: Macho Re: Kto nami rzadzil i rzadzi ?Historycy, dzienni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 15:05
                      Buraki mają to do siebie, że mówią mało by się nie ujawniać.
                      • Gość: hfuti Re: Kto nami rzadzil i rzadzi ?Historycy, dzienni IP: *.icpnet.pl 28.06.09, 15:50
                        Przyszły mi do głowy pasujące do Ciebie Czcigodny Debilu:
                        Mały pies głośno szczeka,
                        Krowa, która dużo buczy mało mleka daje,
                        erotoman gawędziarz.
                        Ucz się trochę bo szkoda czytać
            • marek.lipski Alchwarizmi,rank,google,bing,Pend erecki 28.06.09, 15:37
              Miliardy Euros, jest warte google,z opantentowanym,systemem
              algorytmow matematycznych.

              "Algorytm – w matematyce oraz informatyce skończony, uporządkowany
              ciąg jasno zdefiniowanych czynności, koniecznych do wykonania pewnego
              rodzaju zadań. !
              pl.wikipedia.org/wiki/PageRank
              de.wikipedia.org/wiki/PageRank
              en.wikipedia.org/wiki/PageRank
              pl.wikipedia.org/wiki/Algorytm
              de.wikipedia.org/wiki/Algorithmus
              Przykład
              Np. wzór na pole kwadratu o boku a (P = a2) określa prosty algorytm:
              Jako dane wejściowe pobierz wartość długości boku kwadratu.
              Oblicz wartość pola – wynikiem jest dana wartość długość boku
              kwadratu.Zwróć obliczoną wartość pola kwadratu.

              Już w szóstym wieku przed naszą erą wiedział Pitagoras i jego
              zwolennicy wiedzieli jakie ma znaczenie "harmonijny" wskaźnik na
              muzyke,akordy,podzialy na takty itd.Tutaj nie ma miejsca ale jesli
              was to interesuje,google i inne szukarki sa wyjatkowo informatywne.
              Podajcie.matematyka i muzyka lub odwrotnie.Najlepiej w w innych
              jezykach.
              Podaje muzyczny program,software,w ktorym
              matematyka,algorytmy,Bach,Reger i inni "zyja"razem i zachwycaja caly
              swiat.(180 Euro)

              www.whc.de/tonica.cfm
              Podaje mily temat i wywiad :

              153.19.129.43/index.php?option=com_content&task=view&id=638&Itemid=52

              talent.edu.pl
              szkolnictwo.pl/index.php?id=PU4878
              www.matematyka.wroc.pl/matematykawsztuce/z-matematyka-muzyk
              Oczywiscie wywiad w GW,z kompozytorem tym swiatowym,znanym na calej
              planecie,panem Pendereckim.

              miasta.gazeta.pl/lublin/1,48724,6184725,Penderecki__Muzyka_jak_wyzsza_matematyka.html

              Tak samo temat matematyczne kodowanie danych itd....
              Korzystacie z internetu dzieki...matematyce.
              GW dziekuje za zrozumienie jak i krytykom.
              Nie podaje spam,tylko informatywne linki.

              W Polsce ale i w EU matematyka powinna miec w nauczaniu,bardzo
              wielkie znaczenie.Juz od przedszkola.
              Przyklady z przeszlosci zawsze istnieja.



              • unhappy Re: Alchwarizmi,rank,google,bing,Pend erecki 29.06.09, 13:16
                marek.lipski napisał:

                [cut]

                Słuchajcie, o co mu chodzi?
                • marek.lipski Re:Alchwarizmi,rank,google,bing,P end erecki 30.06.09, 09:44
                  Rzad w Polsce,administracja,powinna w edukacji,zwiekszyc ilosc
                  godzin dla matematyki.Podalem info dla "wygodnych"aby w koncu
                  zrozumieli,ze matematyka,informatyka,internet,kodowanie itd
                  w naszych,digitalowych czasach,sa bardzo wazne.Naturalnie trzeba sie
                  liczyc z tymi,ktorzy i tak nie zrozumieja,tak jak czesto w swoich
                  postach podpisujacy sie ponizej,pseudonimem.Oczywiscie tolerancja
                  i tlumaczenie,wyjasnianie tak jak w matematyce i w zyciu,jest
                  najwazniejsze,zwlaszcza,ze wszyscy zyjemy na tej DNA planecie.
                  Masz dalsze pytania odnosnie c+ i innych jezykow czy watpliwosci,
                  odnosnie rejestracji domen w sadach w Polsce,pytaj.
                  "Kto pyta......
                  ___________
                  unhappy napisał:
                  marek.lipski napisał:
                  [cut]
                  Słuchajcie, o co mu chodzi?
                  • unhappy Re:Alchwarizmi,rank,google,bing,P end erecki 01.07.09, 10:08
                    marek.lipski napisał:

                    > Rzad w Polsce,administracja,powinna w edukacji,zwiekszyc ilosc
                    > godzin dla matematyki.Podalem info dla "wygodnych"aby w koncu
                    > zrozumieli,ze matematyka,informatyka,internet,kodowanie itd
                    > w naszych,digitalowych czasach,sa bardzo wazne.

                    I myślisz, że komuś chciało się wyprodukowany przez ciebie miszmasz analizować?

                    > Naturalnie trzeba sie
                    > liczyc z tymi,ktorzy i tak nie zrozumieja,tak jak czesto w swoich
                    > postach podpisujacy sie ponizej,pseudonimem.

                    Pisz jaśnie zamiast robić miksy :D Możesz _specjalnie_ dla mnie :D

                    > Oczywiscie tolerancja
                    > i tlumaczenie,wyjasnianie tak jak w matematyce i w zyciu,jest
                    > najwazniejsze,zwlaszcza,ze wszyscy zyjemy na tej DNA planecie.
                    > Masz dalsze pytania odnosnie c+ i innych jezykow czy watpliwosci,
                    > odnosnie rejestracji domen w sadach w Polsce,pytaj.

                    Z tego co wypisujesz niestety nie wygląda na to, że mógłbyś rozwiać jakiekolwiek
                    moje wątpliwości w jakimkolwiek temacie. Podstawowa zasada - pisz zrozumiale.
        • Gość: anty mimi Re: Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyc IP: *.icpnet.pl 28.06.09, 10:15
          a jaki jest debilizm społeczeństwa, w którym teraz żyjesz, mimi? w ramach sprawdzania, zapytaj swoich kolegów, ile stanów ma ich kraj i jak się nazywa stolica tego kraju. możesz prościej, zapytaj czy Waszyngton jest stolicą... piszesz, że wprowadzasz uczniów w świat inżynierii? jedyną inżynierię jaką możesz wprowadzać jest inżynieria dłubania w nosie.
          rany jak się cieszę, że wyjechałeś. nie wracaj!
          • plosiak Re: Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyc 28.06.09, 10:41
            Generalnie artykuł mi się podobał. Choć mam kilka zastrzeżeń:

            1. Po co dorosłemu człowiekowi, który nie pracuje jako matematyk/inżynier/itp.
            umiejętność całkowania ? Od razu zaznaczę, że nie jestem matematycznym
            ignorantem, w przeciwieństwie do 90% moich znajomych, którzy są inteligentni,
            pracowici i jakoś bez tej matematyki żyją. Też mnie przeraża, że większość
            społeczeństwa nie potrafiłaby wyliczyć - mając podaną kwotę główną, wysokość
            oprocentowania w skali roku - wysokości odsetek np. za tydzień. Co ma znaczenie
            praktyczne.

            2. W szkołach powinno się uczyć korzystania z kalkulatora, arkuszy itp. Jak
            dzieciaki to opanują, wtedy można iść dalej. Niestety nie każdy ma szczęście
            spotkać nauczycieli, którzy tłumaczą matmę, a nie jej nauczają. Ja miałem to
            szczęście, w zasadzie nigdy, poza kilkoma wzorami, matematyki się nie uczyłem,
            jest logiczna, jedno wynika z drugiego itd. Ale jeśli ktoś miał niekompetentnych
            nauczycieli, to nie oczekujcie nawet od licealisty, że będzie w stanie szybko
            zadrobić straconych kilka lat.

            3. Z tą bańką na rynku nieruchomości czy giełdzie, a także hazardem to nie jest
            tak, że ludzie o tym nie wiedzą. Hazardziści liczą, że to właśnie im się uda.
            Wiedzą, iż szansa jest bliska 0, ale jednak ktoś wygrywa te miliony.
            Ludzie chcący w końcu kupić mieszkanie i mieszkać we własnym M mogli albo kupić,
            po cenach jakie były, albo czekać. I nawet świadomość, że ceny mogą być
            przeszacowana tego nie zmieniała.
            Giełda - każdy chce zarobić, a czasem się przegrywa.
        • Gość: gall anonim Re: Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyc IP: *.domainunused.net 28.06.09, 10:19
          A statystyka to najwieksza zakala matematyki !!!!
        • Gość: Feyd Re: Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyc IP: *.cc.jyu.fi 28.06.09, 10:39
          człowieku co ty gadasz jakie 80%, góra 16%, chyba że nie wiem czegoś o
          prawdopodobieństwie urodzenia się syna,
        • Gość: uhr Re: Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyc IP: *.217.146.194.generacja.pl 28.06.09, 11:48
          Nie wiem kto tu jest debilem, ale jestem ciekaw jak doszedłes do tych 80%
          Bo nawet zakładając że rodzina ma 4 dzieci i sa to sami synowie to przy
          narodzinach kolejnego dziecka jest tylko 50% szans że to bedzie dziewczynka.

          Prawdopodobieństwo że w zbiorze 5 dzieci 4 to chłopcy zakładając równe szanse
          narodzin obu płci wynosi 16,6% a zakładajc że chłopców rodzi się nieco więcej o
          przyjmijmy 17%. No chyba że piszemy o Chinach, tam 80% jest mozliwe, ale z
          przyczyn pozamatematycznych
          • Gość: Feyd Re: Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyc IP: *.cc.jyu.fi 28.06.09, 11:55
            (15,6) ; pewnie to jakis stary nauczycel matematyki z gimnazjum, który z
            matematyki umie już tylko to czego dzieci uczy
          • Gość: puolalainen Re: Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyc IP: *.aster.pl 28.06.09, 13:07
            nie jestem jego adwokatem, ale wy chyba czopki nie zauwazyliscie ze on sobie
            ironizowal i robil jaja z tych co mowili 80%, przeczytajcie jeszcze raz jego post
          • Gość: Macho Re: Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 13:11
            Wynik ma by 15.6%.
            Piątka dzieci może się urodzić na 32 sposoby (wariacie z powtórzeniami) a
            zdarzeń sprzyjajacych jest 5.
            • Gość: Gość Re: Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyc IP: 62.69.219.* 29.06.09, 00:42
              No i właśnie wychodzi jak wielkimi palantami są ci, którzy wierzą
              ślepo w matematykę.

              Owszem, 15.6% wychodziłoby - gdyby płeć dzieci była losowa i do tego
              z prawdopodobieństwem 1/2. A po pierwsze rodzi się nieco więcej
              chłopców, po drugie ważne są korelacje - bez porządnej znajomości
              biologii wasze rachuneczki są zgadywactwem.

              Podobnie kredyty - obojętnie jaki procent itd. itp. - ale jeżeli
              wszystkie raty są jawnie wyliczone przed zawarciem umowy - to
              (nieważne czy to korzystne czy nie) mam możliwość zawierania
              świadomej decyzji. Gdy raty w przyszłości będą zależały od czynników
              będących poza moją (a być może i banku) kontrolą - to nawet najlepsze
              umiejętności matematyczne nie uchronią przed lichwą.

              Podobnie gra w totolotka: oczywiście że szansa na poprawę bytu w ten
              sposób jest iluzoryczna. Jednakże w 99/100 totolotek to transakcja w
              której za niewygórowaną opłatę sprzedaje się nadzieję na odmianę
              losu. Spróbujcie pożyć bez mieszkania, bez nadziei. Niewiele czasu
              będzie potrzeba, aby przekonać się że nawet jaknajbardziej bandycki
              kredyt jest atrakcyjny. I że totolotek daje prawie takie same emocje
              jak wyjazd do Monte Carlo - a ile razy tańszy!
            • Gość: SłabyMatematyk Re: Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.09, 01:12
              A mi wyszło 0,15625 ;)
              Użyłem rozkładu zmiennej losowej Bernoulliego ;p
        • Gość: rafal Re: Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 12:22
          A niepolskich rozmowcow tez pytales, kretynie?
        • Gość: owned Re: Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyc IP: *.cable.smsnet.pl 28.06.09, 12:32

          > jakie jest prawdopodobienstwo, ze rodzina majaca piecioro dzieci na czterech sy
          > now

          > oczywiscie 80%, NIKT sie nawet nie zajaknal
          > macie jeszcze jakies pytania, d.e.b.i.l.e?

          O rany, ale wstyd!

          Oczywiście prawdopodobieństwo wynosi 1/6.

          Pozdrowienia od filologa.

        • Gość: zielak Re: Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyc IP: 172.28.252.* 28.06.09, 13:13
          -> mimi
          Jesli ty jestes nauczycielem, to wiadomo, dlaczego mamy taki poziom edukacji. Od
          debili to sobie swojego ojca wyzywaj i zmien zawod. Nie nadajesz i chyba nawet
          sam zaczynasz to czuc, prawda?
        • Gość: Mac Re: Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyc IP: *.ericpol.pl 29.06.09, 09:43
          > ps. w ramach sprawdzania, w zeszle wakacje pytalem moich polskich rozmowcow,
          > jakie jest prawdopodobienstwo, ze rodzina majaca piecioro dzieci na czterech sy
          > now
          > noooooo???
          >
          >
          > oczywiscie 80%

          :-) Stary, jak doszedles do tego wyniku? Nic dziwnego, ze Amerykanie przerabiaja
          lekcje z piramidami finansowymi, ktore u nas byly modne 10-15 lat temu.
      • Gość: jj Re: Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyc IP: *.aster.pl 28.06.09, 11:01
        nie uwzględniasz zmiany wartości pieniądza w czasie. kapitlizacja
        jest co miesiąc: płacenie 50 zł co miesiac nie ma wartości
        12*50=600. Musisz to 50 zł płatne co miesiac zdyskontować na moment
        wzięcia pożyczki i wtedy zobaczysz że wyliczenie autora nie jest
        może idelane ale bliskie prawdy.
        i właśnie tego powinni w szkole uczyc: 12 rat miesięcznych po 50 pln
        płatnych przez rok to nie jest to samo co jedna wpłata 600 zł na
        początku roku.
        Nie wierzysz? zastanów się hipotetycznie co byłoby gdyby miesięczna
        inflacja była np 10% (było i wiecej w czsie reformy balcerowicza)
        wolalbys dostac z góry 600 zł czy 12 wypłat po 50zł?
        • Gość: Macho Re: Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 13:16
          Twój przykład jest bez sensu. Przynajmniej z matematycznego punktu widzenia.
          • jj43 Re: Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyc 28.06.09, 21:40
            a to czemu? nawet bez inflacji wole 600 zł od razu niż 12 razy 50.
            przy inflacji jest jeszcze gorzej - każdy to est w stanie zauwazyć
            nawet jeśli nie wie co to jest renta.
      • Gość: jasssne policz jeszcze raz IP: *.ghnet.pl 29.06.09, 00:59
        widze ze sie znamy;)

        500=50/(1+r)+50/(1+r)^2+...+50/(1+r)^12
        z tego r=3%, a jest to stopa miesieczna

        roczna=(1+r)^12-1=okolo 40%

        a artykul jest tendencyjny, o wszystkim i o niczym i z calym szacunkiem dla autora nie trzyma sie kupy;) (znaczy artykul)


        • Gość: aa Re: policz jeszcze raz IP: *.scbank.pl 29.06.09, 09:18
          MS Excel:
          =12*RATE(12;50;-500) = 35,07%
    • pi_rez Re: Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyc 28.06.09, 10:26
      "trzykrotność jego godziwej wartości, wspomagając się kredytem hipotecznym
      zaciągniętym na pół życia. I to "najlepiej" denominowanym w rekordowo tanim
      franku szwajcarskim, za namową sztabu tak zwanych doradców, którzy nie wiadomo
      czy byli aż tak niekompetentni"

      no to teraz cała matematyka ekonomiczna i rachunkowa padła na łeb na szyje. Nie
      da się kupić czegoś za trzykrotność wartości godziwej, trzeba być idiotą.
      Wartość godziwa ( jak ktoś nie umie używać słów to niech nie pisze , sam autor
      pokazuje swój "humanizm" i matematyczny analfabetyzm) to po prostu cena rynkowa.
      można coś kupić ze 200% marżą , czyli za trzykrotność ceny wytworzenia - choćby
      tego domu/mieszkania, ale to nie jest "wartość godziwa" na boga...
      2. ten rekordowo tani frank szwajcarski i tak jest tańszy od PLN - z racji dużo
      niższego oprocentowania - wystarczy porównać stopę referencyjną,

      3. relacja i drabina służbowa w profesjonalnie zarządzanych firmach to nie zbiór
      zenków i znajomków ktorzy są kierwonikami działów. To jest po prostu kadra
      zarządzająca - tzw menedzerowie, nie wiem czemu niby matematyk miałby nie być
      kierownikiem , kiedy dużo inżynierów jest menedzerami. No i tu raczej zawsze
      kadra zarządzająca to albo wykształceni menedzerowie albo inżynierzy a nie
      psycholodzy, i językoznawcy....
      • Gość: czosnek Nie ma to jak się czepiać IP: *.116.81.93.tvksmp.pl 28.06.09, 11:57
        Według autora artykułu, godziwa wartość, to taka, której wysokość jest uzasadniona ekonomicznie i społecznie. Przynajmniej ja tak to zrozumiałem. Szalony wzrost cen w latach 05-08 uzasadniony ekonomicznie był jedynie w tym sensie, że podlegał regułom masowej histerii na rynku nieruchomości. Jak w narkotycznym transie całe rzesze "inwestorów" pompowały bańki spekulacyjne i doprowadziły do skoku cenowego bez pokrycia, czego dowodem jest teraz wyraźna korekta, zmierzająca w kierunku "godziwości", czyli równowagi. Można się spierać na temat tego, co to znaczy słowo "godziwy", ale chyba nie to jest meritum sprawy, prawda?

        Masz rację pisząc, że CHF jest wciąż tańszy niż PLN. Autor zapewne też to świetnie rozumie. Ale problemem nie jest sam fakt takiej a nie innej ceny waluty względem innej, lecz powody, którymi kierowali się ludzie biorąc te kredyty. Na prawdę, mało kto potrafi logicznie uzasadnić decyzję wzięcia kredytu w CHF. Ciemne masy brały, bo doradca kredytowy pokazał kilka słupków, machnął szybką symulację na laptopie i zamroczony Kowalski łyknął ofertę jak młody indor. Choć nic z tych symulacji nie rozumiał, choć zielonego pojęcia nie miał DLACZEGO tak na prawdę opłacało się zadłużyć w walucie obcej. Nie mówiąc już o znaczeniu poziomów stóp procentowych w bankach centralnych Szwajcarii i Polski.

        I na tym właśnie problem polega. Polak pozbawiony dobrej edukacji matematycznej nie potrafi samodzielnie logicznie myśleć, przeprowadzać chłodnych analiz, selekcjonować istotnych informacji, wyciągać logicznych wniosków. Jest inwalidą ekonomicznym, który bez doradcy kredytowego nie będzie potrafił porównać ofert kredytowych, podliczyć kosztów itd...
        • Gość: Macho Re: Nie ma to jak się czepiać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 13:18
          To co ludzie mają to nie są kredyty walutowe, tylko kredyty denominowane w
          walutach. A to jest gigantyczna różnica.
          • Gość: czosnek Re: Nie ma to jak się czepiać IP: *.116.81.93.tvksmp.pl 28.06.09, 13:23
            Kurde, tak jak w tytule mojej wypowiedzi. Nie ma jak to się czepiać. W takim razie niech będzie: kredyty DENOMINOWANE w walutach.
        • pi_rez Re: Nie ma to jak się czepiać 28.06.09, 15:54
          "Według autora artykułu, godziwa wartość, to taka, której wysokość jest
          uzasadniona ekonomicznie i społecznie. Przynajmniej ja tak to zrozumiałem.
          Szalony wzrost cen w latach 05-08 uzasadniony ekonomicznie był jedynie w tym
          sensie, że podlegał regułom masowej histerii na rynku nieruchomości. Jak w
          narkotycznym transie całe rzesze "inwestorów" pompowały bańki spekulacyjne i
          doprowadziły do skoku cenowego bez pokrycia, czego dowodem jest teraz wyraźna
          korekta, zmierzająca w kierunku "godziwości", czyli równowagi. Można się spierać
          na temat tego, co to znaczy słowo "godziwy", ale chyba nie to jest meritum
          sprawy, prawda?"
          1.nie, "wartość godziwa" to pojęcie z zakresu rachunkowości , maglowane przede
          wszystkich w MSSF, oznacza wartość rynkową, a nie moralną czy ekonomiczną -
          każda inna teoria jest nieprawidłowa. W taki sposób tylko ukazujesz analfabetyzm
          ekonomiczny - i tak jest nieźle, bo żaden innych "komentator" specjalista nawet
          nie podjął watku "wartości godziwej", więc zapewne jesteś jednym z
          najmądrzejszych z zakresu ekonomii wśród wszystkich komentów.
          2. negując "szalone ceny" , neguejsz wzrost gospodarczy. Negując pojedyńcze
          składowe można negować wszyskto i nic, efekt jest taki że wówczas cofniemy się
          albo do wymiany barterowej , albo do centralnie planowej. W obu wypadkach łączna
          produkcja i tak jest mniejsza, więc "szalone ceny" gry podaży i popytu i tak są
          lepsze od prób ich zatrzymania

          3. Dam ci parę umów kredytowych, ciekawe jak będzie wyglądała twoja matematyka.
          Sposoby liczenia procentu złożonego przydają się do zadań , żeby zrozumieć
          sposób rozliczenia kredytu trzeba miec dobrą znajomość analizy matematycznej
          (matura rozszerzona z matematyki na 100% to za mało - to już poziom szkoły
          wyższej) oraz arkusz kalkulacyjny. kalkulatori i kartka nie wystarczy do
          obliczenia efektywnej stopy procentowej a naet raty kredytu. Czyam te wyliczenia
          w komentarzach - tak liczono w średniowieczu. teraz kredyt jest liczony na
          potęgach ułamkowych 365stopni a dokładnie ^(n/365) , przy czym i tak bez arkuszy
          się nie obejdzie. Nawet profesor ekonomii nie potrafiłby sobie wyobrazić wielu
          rzeczy, bez komputera ani rusz

          • Gość: Moc Re: Nie ma to jak się czepiać IP: 62.233.167.* 28.06.09, 16:28
            Autor bez wątpienia niepoprawnie użył terminu wartość godziwa
            ponieważ wartośc godziwa nigdy nie odbiegnie od wartości rynkowej
            gdy istnieje otwarty rynek o wartość przekraczającą 30-40%, ale
            wartość godziwa to również nie jest nie jest wartość rynkowa towaru.
            Ogólnie koncepcja jest opisana w powszechnie dostępnej Wikipedii:

            "There are two schools of thought about the relation between the
            market price and fair value in any kind of market, but especially
            with regards to tradable assets:

            The efficient market hypothesis asserts that, in a well organized,
            reasonably transparent market, the market price is generally equal
            to or close to the fair value, as investors react quickly to
            incorporate new information about relative scarcity, utility, or
            potential returns in their bids; see also Rational pricing.
            Behavioral finance asserts that the market price often diverges from
            fair value because of various, common cognitive biases among buyers
            or sellers. However, even proponents of behavioral finance generally
            acknowledge that behavioral anomalies that may cause such a
            divergence often do so in ways that are unpredictable, chaotic, or
            otherwise difficult to capture in a sustainably profitable trading
            strategy, especially when accounting for transaction costs."
            • pi_rez Re: Nie ma to jak się czepiać 28.06.09, 16:43
              Autor bez wątpienia niepoprawnie użył terminu wartość godziwa
              ponieważ wartośc godziwa nigdy nie odbiegnie od wartości rynkowej

              no nareszcie, ktoś mądry :)
              nie no oczywiście, aktywa niepieniężne odbiegają od ceny rynkowej w zależności
              czasu jaki upłynął od ostatniej wyceny, zaś w przypadku instrumentów finansowych
              dane te powinno pobierać z aktualnych notowań.

              generalnie jest to kwota jaką można wymienić dane aktywo na cash, albo ilość
              cashu aby zobowiązanie spłacić

              • Gość: Moc Re: Nie ma to jak się czepiać IP: 62.233.167.* 28.06.09, 20:26
                Zgadza się, wartość rynkowa zawsze stanowi podstawe dla dokonania
                wyceny wartości godziwej - dla wielu rzeczy, w szczególności
                instrumentów finansowych o dużej płynności jest to dokladnie ta sama
                wartość. Dla aktywów o mniejszej płynności (nieruchomości a już w
                szczególności firmy itp.) lub o szczególnych cechach wartość godziwa
                może bardziej odbiegać od wartosci rynkowej ale w większości
                przypadków nie przekroczy to kilku procent a w skrajnych przypadkach
                kilkudziesięciu procent [co wynika z braku możliwości dokonania
                miarodanej wyceny rynkowej].
          • Gość: Gość Re: Nie ma to jak się czepiać IP: 62.69.219.* 29.06.09, 00:52
            Złotko, nie podniecaj się arkuszami i tym że (każdy?) rok ma 365 dni.

            Analiza matematyczna? Oj, pęknę - może jeszcze całki na rozmaitościach?
            Czy ty w ogóle wiesz, co to jest uniwersytecka matematyka? Taka
            matematyka dla matematyków - a nie dla osłów z ekonometrii?!
        • Gość: SF Re: Nie ma to jak się czepiać IP: *.net-serwis.pl 28.06.09, 21:20
          Ludzie brali kredyty denominowane w CHF, bo złotówkowe były droższe -
          zresztą nadal są. Oczywiście była alternatywa - mogli nie kupować
          mieszkań i latami pomieszkiwać u rodziców czy bulić za wynajem.
          Pewnie autor przestanie też jeść, jeśli ceny żywności będą wg niego
          odbiegać od wartości "godziwej" ... Tak nakazywałby rozsądek i
          matematyczne podejście ;) Co ciekawsze, spadek stóp procentowych u
          Helwetów spowodował, że nawet przy obecnym kursie franka, raty
          kredytów praktycznie w przeliczeniu na złote się nie zmieniły. I
          tylko klienci paru banków, z oprocentowaniem ustalanym wg widzimisię
          zarządu a nie wg LIBOR, mogą mieć problemy z tytułu kursu.
          Przynajmniej dopóki stopy nie pójdą w górę, a złotówka do tego czasu
          się nie umocni. Generalnie fragment o kredytach jest nieco bez sensu
          ;)
    • Gość: Maria Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyczny IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 28.06.09, 10:27
      Gratuluje tematu i artykułu! Warto byłoby wrócić do tego wątku po
      wynikach przyszłorocznej matury, gdy matematyka będzie wreszcie
      obowiązkowa dla wszystkich maturzystów po wielu latach straconych.
      To piękna nauka, jak wszystkie ścisłe, niezwykle przydatna w życiu
      każdego z nas. Humaniści tego nie rozumieją, podobnie jak
      przedstawiciele nauk ścisłych nie do końca są przekonani, że wybór ó
      lub u ma istotne znaczenie (jakie prawdopodobieństwo?).
      Zgadzam się z opinią, że fatalna w skutkach była decyzja, nie ta
      jedna zresztą, pewnej pani minister, matematyka z wykształcenia
      (doktorat!), podobno uczącej cały czas studentów na Politechnice
      Poznańskiej! To ironia naszych czasów, a kobieta ...., no cóż.
      Pozdrawiam, Maria
      • Gość: PP Re: Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 10:50
        Ale to chyba nie Pani Krystyna zniosła obowiązkową maturę z matematyki?
        • muphygen Re: Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyc 28.06.09, 12:37
          Obowiązkową maturę z matmy zniesiono w 1983. Krystyna niestety jej nie przywróciłą
          • Gość: Maria Re: Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyc IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 28.06.09, 23:35
            Fakt, tyle lat i pokoleń zmarnowanych. Kiedy znów będzie można
            spotkać rodaka, który nie będzie chełpił się pogardą dla matematyki,
            fizyki lub chemii?
          • Gość: gość Re: Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyc IP: 195.205.195.* 29.06.09, 16:07
            to ciekawe co piszesz bo ja zdając maturę w 1984 roku miałem
            matematykę obowiązkową :)
    • Gość: lady zgodze sie i sie nie zgodze IP: *.access.telenet.be 28.06.09, 10:31
      Bo po pierwsze powinno sie do szkoly wprowadzic podstawy ekonomii,
      np. 5 klasie podstawowoki (nie w szostej bo wtedy nauczyciele
      koncentruja sie na egzaminach), podobnie w drugiej klasie gimnazjum i
      przz cale liceum. Powinien to byc przedmiot jak kazdy inny a nie
      fakultatywny. Powinno sie na nim uczyc obliczania procentow ale tez
      innych zagadnien ekonomicznych. Ale zaraz sie dowiemy ze nie ma kasy
      na takie fanaberie. Za to na dwie godziny religii w tygodniu jest. W
      kazdej szkole, w kazdej gmnie, miescie i powiecie zawsze znajdzie sie
      ksiadz czy katecheta.
      Druga sprawa to nauka matematyki powinna przebiegac inaczej. Powinno
      sie podstawic na podstawy - dodawanie, odejmowanie, mnozenie i
      dzielenie, ulamki, procenty i promile - to kazdy uczen powinien
      opanowac bezblednie. Bo juz na samym poczatku tworzy sie mit, ze
      matematyka jest trudna a nie jest jesli zna sie te podstawowe
      dzialania. Funkcje, calki, rozniczki, liczby zespolone i tym podobne
      zostawmy inzynierom a reszta powinna opanowac podstawy i
      rozwiazywanie zadan tekstowych co uczy myslenia. Jesli ktos nie
      wytlumczy podstaw to taka osoba do konca edukacji bedzie myslala, ze
      matematyka to jakis potwor i nie nauczy sie nic. Braki w elementarnej
      wiedzy prowadza do tego, ze taka osoba nie moze sie nauczyc niczego
      dalej bo nie ma wyobrazni zeby myslec abstrakcyjnie.
      • Gość: Macho Re: zgodze sie i sie nie zgodze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 13:20
        Pełna zgoda. Nie można zastąpić matematyką nauczania ekonomii, bo potem fora
        pełne są poronionych postów fanów arkusza kalkulacyjnego. A to często ma się
        nijak do zachowań ekonomicznych ludu.
    • Gość: Jonek Ludzie panicznie boją sie liczyć IP: *.e-wro.net.pl 28.06.09, 10:34
      Zauważyłem, że ludziska wolą zaufać bankierowi czyli zupełnie obcej osobie niż
      złapać kalkulator i policzyć. Obliczenie raty, policzenie należnych odsetek do
      błahostka. Ale gdzie tam. Klienci banków ślepo wierzą bankierowi obiecującemu
      złote góry., Potem konsternacja, jak to jest, że brałem 300 tys kredytu na
      mieszkanie a w sumie muszę spłacić bankowi 638 tys rat i odsetek. Można było
      to wcześniej policzyć ale komu by się chciało poświecić kilka minut na zabawę
      kalkulatorem. Ale kto jest winny? Bankier, rząd, premier, prezydent, masony,
      Żydzi i inni burżuje, ale nigdy nie jest winny frajer, któremu nie chciało się
      przeczytać umowy i samodzielnie policzyć należnych rat i odsetek.
    • Gość: eleaar swieta prawda! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 10:53
      jw.
    • ichmordy Wszystko przez POlitykę analfabetów matematycznych 28.06.09, 10:55
      Pensja polskiego nauczyciela
      www.youtube.com/watch?v=ZbC_yR70n88
      Jaki dobry matematyk będzie nauczał za marną pensję ? Rząd PO obiecał w tym roku podwyżki 10% dla nauczycieli , a teraz obiecuje że da im 1% bo dziure w budżecie zrobili. A inflacja ile wynosi ?
      praca.gazetaprawna.pl/artykuly/324058,kilkanascie_tysiecy_nauczycieli_nie_otrzymalo_podwyzek.html
      wyborcza.pl/51,75478,6726806.html?i=0
      • Gość: obserwator Re: Wszystko przez POlitykę analfabetów matematyc IP: *.acn.waw.pl 28.06.09, 13:11
        A ktory rzad tak wspieral nauczycieli? SLD i PiS olewali ich rowno.
      • Gość: mike Re: Wszystko przez POlitykę analfabetów matematyc IP: *.adsl.inetia.pl 28.06.09, 13:15
        Pensja polskiego nauczyciela z kwalfikacjami to jakies 1700-2000 na reke.

        Tylko pamietaj, ze to zwykle okolo 15 godzin pracy tygodniowo (moznadoliczyc z
        5 godzin na sprawdzanie kartkowek i przygotowanie do zajec, ale trzeba pamietac
        ze doswiadczony nauczyciel po kilku latach zna temat kazdej lekcji na pamiec, a
        sprawdzianow nie ma codziennie, tylko w raz na kilka tygodni).

        Do tego dochodzi 2.5 miesiaca wakacji latem. Dwie kilkunastodniowe przerwy
        swiateczne (nie to co w normalnej pracy - ze dostaniesz jeden dzien wolny przed
        wigilia), ferie zimowe i masa roznych pomniejszych swiat.

        Godzinowo, nauczyciele zarabiaja bardzo dobrze. Swmialbm twierdzic, ze jest to
        wrecz idealna praca dla dobrego matematyka, bo zostawia mu mase czasu na
        rozmyslania i prace nad prawdziwymi matematycznymi problemami (do czego, w
        przeciwienstwie do fizyki doswiadczalnej, wystarczy tylko olowek i kawalek
        papieru, lub w wersji dla ambitnych - dobry komputer z matlabem:)
        • Gość: x07 Re: Wszystko przez POlitykę analfabetów matematyc IP: *.chello.pl 28.06.09, 23:39
          he,he, zrób to wyliczenie dla profesora; 6h/tydzień, pensja ok. 5
          000 na rękę :)
        • Gość: Ewa Re: Wszystko przez POlitykę analfabetów matematyc IP: *.wf1.isko.net.pl 29.06.09, 11:55
          A na zebraniach, radach pedagogicznych, konkursach, szkoleniach,
          wymianach 2 tygodniowych zagranicznych, wycieczkach, egzaminach,
          sprawdzaniu egaminów, testów, kartkówek, sprawdzianów, to
          nauczyciele są dla przyjemności w czasie wolnym.
        • Gość: belferka Re: Wszystko przez POlitykę analfabetów matematyc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.09, 13:57
          mike,
          Jestem nauczycielem mianowanym, matematykiem i fizykiem.
          Na rękę dostaję nieco ponad 1300zł.
          Kwotę, o której piszesz dostaję wtedy, kiedy mam półtora etatu.
          kartkówki robię raz w tygodniu lub na dwa tygodnie. Uczę 11 klas po 27 uczniów.
          Nie olewam swojej pracy, dlatego kartkówki robię, świetnie później wychodzą na
          tym moi uczniowie. Może ty miałeś raz na kilka tygodni sprawdziany i kartkówki,
          jak widać nie wyszło Ci to na dobre.

          Naprawdę chciałbyś, żeby uczył Cię nauczyciel, który co roku mówi dokładnie to
          samo i dokładnie w taki sam sposób wykłada? Ponieważ ciągle się dokształcam i
          wprowadzam nowe metody nauczania. A na przygotowanie samej pracy projektowej,
          aby zrobione to było rzetelnie (dla grupy tylko 4 uczniów) potrzebuję 3 dni.

          Latem wakacji jest dokładnie 8 tygodni. Reszta do dyspozycji dyrektora szkoły.
          Skąd te 2,5 miesiąca?? Nie skomentuję tego. Wolne mam i owszem w ciągu roku, ale
          w ciągu roku przynoszę swoją pracę do domu i siedzę do 1 w nocy, kiedy Ty już
          smacznie śpisz a po pracy masz czas obejrzeć kino nocne. Produkuję masę
          papierków, których ode mnie się wymaga, udoskonalam sprawdziany, ciągle coś
          zmieniam w swoim nauczaniu. ROZWIJAM się a wraz ze mną moi uczniowie.

          Mój mąż twierdzi, że to zawód upiorny, niewdzięczny i niedoceniany. To ON
          właśnie wie, ile czasu zajmuje mi praca (codziennie od 19:30 w domu). Ile
          stresów przynoszę do domu, jak bardzo przejmuję się swoimi uczniami.

          Faktem jest że kocham to co robię i dlatego też zawodu nie zmieniam.
          Nie wyobrażam sobie nie posiadania męża, który MUSI dużo zarabiać, żebyśmy mogli
          normalnie żyć.
      • grali1 Re: Wszystko przez POlitykę analfabetów matematyc 28.06.09, 14:07
        ichmordy napisała:

        > Pensja polskiego nauczyciela
        > www.youtube.com/watch?v=ZbC_yR70n88
        > Jaki dobry matematyk będzie nauczał za marną pensję ? Rząd PO
        obiecał w tym rok
        > u podwyżki 10% dla nauczycieli , a teraz obiecuje że da im 1% bo
        dziure w budże
        > cie zrobili. A inflacja ile wynosi ?
        > praca.gazetaprawna.pl/artykuly/324058,kilkanascie_tysiecy_nauczycieli_nie_otrzymalo_podwyzek.html
        > wyborcza.pl/51,75478,6726806.html?i=0

        Ten debil pisowski zawsze musi coś PiS-ać, głupio, kretyńsko, ale
        zawsze przeciw PO-rządnym i myślącym.
      • Gość: Leszek Przestań pieprz. jak potłuczony i mieszać politykę IP: 195.47.201.* 29.06.09, 09:51
        ichmordy napisała:
        > Pensja polskiego nauczyciela
        > Jaki dobry matematyk będzie nauczał za marną pensję ? Rząd PO
        obiecał w tym rok u podwyżki 10% dla nauczycieli , a teraz obiecuje
        że da im 1% bo dziure w budże cie zrobili. A inflacja ile wynosi ?

        To nie matematyk i system są tu winne ale uczeń, który matematyke,
        polski, nauki przyrodnicze, itp. ma w dupie (bo mu sie "w zyciu nie
        przyda". Nauczyciel zna swój przedmiot - na pewno je przekazuje.
        Uczeń nie chce, to nie przyjmie. Uczniowie stają się coraz gorsi i
        głupsi. Profesorowie uczeli też to podkreslają - ten analfabetyzm
        dotarł już na uczelnie. Pacan siedzący pół dnia przez grą, nie umie
        potem napisać podania, policzyć odsetek, wyrazić myśli
        (jedynie "łacinę"), bo nie rozumie połowy słów, którymi powinien
        posługiwać się wykształcony Polak (i dlatego zastepuje je "łaciną").
        Oczywiście pacan pierwszy pójdzie na manifę ze sztandarami, a bez
        włosów - pobić Żydów, masonów i pedałów, którzy winni są całemu złu.
        To przeciez patriota.
        Ty też, które za swoje kiepskie wykształcenie wini wszystkich ale
        nie siebie? Jeżeli zaś jesteś nauczycielem, to po co siedzisz w tej
        kiepskiej pracy? Zmień, a nie marudź...
    • curious2003 Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyczny 28.06.09, 11:02
      moze redaktor mialby racje ale niestety tu nie chodzi o matematyke a
      raczej w podejmowanych decyzjach gore bierze psychologia i
      psychiatria. znajomosc psychologii raczej przyniesie wiecej korzysci
      niz sama matematyka. matematyka sama w sobie nic nie daje,
      matematyka przetworzona - stosowana w konkretnych dziedzinach nauki
      to juz cos innego.
      jesliby wszystko bylo takie proste to najbogatszymi ludzmi na
      swiecie byliby matematycy i psycholodzy a tak nie jest. prawda???
      • Gość: mat Re: Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyc IP: *.wroclaw.mm.pl 28.06.09, 11:28
        Pewnie tak jest. Poza tym mogą robić coś jeszcze np. szefować microsoftowi.
      • Gość: @ Re: Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyc IP: *.aster.pl 28.06.09, 11:55
        Z drugiej strony, mając solidne podstawy znajomości matematyki, ludzie nie
        ulegaliby tak łatwo zachowaniom stadnym a irracjonalnym. Znając skutki swoich
        decyzji, nie liczyliby tak bardzo na życzliwe podpowiedzi miłych pań/panów, z
        którymi podpisywali umowę wiążącą ich na 2/3 życia.
      • Gość: lk Re: Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyc IP: *.srv.volvo.com 29.06.09, 10:20
        inflacja - lekarstwo , które uleczy wszystkie długi
    • Gość: gosc Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyczny IP: *.devs.futuro.pl 28.06.09, 11:10
      Autor zasadniczo ma rację tzn. rzeczywiście matematyka jest ważna, przydatna i
      jej marginalizacja przynosi straty. Ale niemal wszystkie podawane przykłady to
      czysta demagogia - czyżby autor sam był z matematyką na bakier? Albo też zna
      matematykę, ale nie potrafi jej rozsądnie połączyć z innymi dziedzinami życia.
    • Gość: ret Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyczny IP: 85.222.87.* 28.06.09, 11:12
      znakomity tekst
    • Gość: emigrant Czy tu chodzi o analfabetyzm matematyczny? IP: *.cable.ubr09.gate.blueyonder.co.uk 28.06.09, 11:16
      Stan wiedzy matematycznej nie tylko w Polsce bardzo kiepski. W UK na
      poziomie podstawowym jeszcze jest z tym gorzej. Jednak pozniej
      matematyka funkcjonuje zwykla jako 'metody ilosciowe', a nawet jesli
      nazywa sie matematyka, to badane sa dobrane wg jasnego klucza
      konkretne zagadnienia demonstrujace zastosowanie matematyki(uwaga:
      cwiczenia sa wykonywane przez samego ucznia): od porownania wagi
      krow i dzieci oraz liczenia ptakow na klifach, poprzez analize
      muzyki do zagadnien zwiazanych ze sluzba zdrowia i rewaloryzacja
      rent. Upraszczajac, jesli tak sie podchodzi do matematyki to znaczy
      jest ona stosowana. Czyli wiekszosc spoleczenstwa nie musi byc
      edukowana na wysokim poziomie, jesli chodzi o matematyke, gdyz
      logika i matematyka jest zapisana w systemie. W Polsce mialem
      wrazenie, ze chcemy wychowac tysiace matematykow walczacych ze soba
      o to ktory z nich wymysli kolo, tak by moglo ono w koncu rozjechac
      bajzel systemu. Niestety sama matematyka nie bedzie panaceum na
      lapownictwo i dyktature biurokracji. Niby tym razem w UK okazalo
      sie, ze matymatyki bylo za malo, ale zastanawiam sie, ile naprawde
      bylo tu winy zlej biurokracji (np nieodpowiedni nadzor bankowy) i
      korupcji. Zupelnie jak w Polsce. Polacy nie sa glupi, maja tylko
      klopot z konsekwencja w budowaniu struktur i komunikacja miedzy soba.
    • Gość: iwona jeden z najlepszych artykulow IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 28.06.09, 11:17
      jakie czytalam w tym roku. Gratuluje. Solidna teza, dobre dowody.
      Oby tego typu dziennikarstwa było więcej, tego oczekuję od wolnej
      prasy: budowania świadomości.

      • Gość: Macho Re: jeden z najlepszych artykulow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 15:14
        To jest tylko jeden z wielu artykułów-cudaków jakie powstają po opublikowaniu
        raportu "Polska 2030". Ich teza jest w sumie podobna a wyraża się zdaniem:
        "wystarczy tylko (tu wstawia się co należy zrobić) aby spotkała nas wszelka
        szczęśliwość".
        Zamiast tłuczenia do łba matematyki lepiej nauczać ekonomii, bo to będzie
        przydatne i dla humusiów i matematów.
        • Gość: warning Re: MACHO IP: *.as.kn.pl 02.07.09, 00:09
          i co tępaku z włoskami na żel, długo bedziesz sie jeszcze tu
          wypluwał? szpanuj tępotą matematyczną dalej młocie a będą cie
          kantować nawet za pudełko zapałek.zegnamy.
    • Gość: Gość Gospodarka nie potrzebuje "ścisłych" ludzi. IP: *.acn.waw.pl 28.06.09, 11:22

      W artykule fragmentami można wyczytać brednie lub nieznajomość realiów - jak kto
      woli. Skończyłem w zeszłym roku fizykę na najlepszym państwowym wydziale. Tak
      samo jak moi znajomi rok i dwa lata temu. I co dalej? Szukam pracy, najlepiej
      takiej w której wykorzystam wiedzę zdobytą w uczelni. Owszem, mogę wpisywać dane
      do arkusza z formularzy, sprzedawać suszarki do włosów etc. ale jednak chcę
      nawet w 10% spożytkować wiedzę ze studiów - niech będzie, że dla dobra
      gospodarki. Ale dla mnie i moich znajomych pracy nie ma. W ciągu roku wysłałem 3
      CV do firm, z mojej branży - zero odpowiedzi. Tylko do 3, bo nikt więcej w
      Polsce nie szuka człowieka znającego się na laserach. Co 2-3 dni przekopuję
      portale z ofertami pracy, stale dowiaduję się u znajomych. Nie wierzycie?
      Wpiszcie w praca.gazeta.pl frazę "fizyk" lub "fizyka". Ludzie po fizyce zajmują
      się czymś całkowicie niezwiązanym z fizyką lub zaczepiają się w IT jak klepacze
      kodu. Osobiście odradzam wszystkim studiowanie fizyki.
      • Gość: mike Potrzebuje i to bardzo, ale takich co sie znaja a IP: *.adsl.inetia.pl 29.07.09, 01:02
        Potrzebuje i to bardzo, ale takich co sie znaja a nie tylko takich, co maja
        papierek.

        Taaaaaaaaa, jasne.

        Kto cie przepuscil po tej fizyce, bo wybitnym studentem to na pewno nie byles.

        Samych firm sprzedajacych lasery bedzie ladne kilkadziesiat. Firmy ktore je
        wykorzystuja ida w setki.

        Oczywiscie, jesli chcesz projektowac lasery (ale tego, realistycznie mowiac na
        uczelniach nie ucza), to trzeba poszukac za granica, bo firm ktore sie tym
        zajmuja na calym swiecie jest bardzo malo. Ale gdybys interesowal sie tematem,
        to dobrze zdawalbys sobie z tego sprawe.

        Jesli faktycznie jestes taki koazak z optyki, to Optopol juz od ponad roku szuka
        konstruktorow. Placa bardzo dobrze, tyle ze trzeba byc naprawde dobrym by
        potrafic zaprojektowac spektralny tomgraf optyczny.
    • Gość: @ Świetny artukuł IP: *.aster.pl 28.06.09, 11:23
      Brawo, chylić czoła przed autorem.

      Jeżeli zaś chodzi o powiększające się dysproporcje między liczbą absolwentów
      studiów humanistycznych, a ścisłych - łatwiej przepchnąć delikwenta przez 5 lat
      jakiegoś humanistycznego ersatzu nauki, niż przedmiotów, które łatwo poddają się
      wyrefikacji (w zakresie poziomu opanowanej wiedzy).
      Stąd wynika swoista "moda" na bycie "humanistą" i wręcz duma z faktu, że w
      szkole było się półanalfabetą matematycznym lub fizycznym.
    • man35 Autor ma rację, i nie ma racji jednocześnie. 28.06.09, 11:24
      Matematyka jast królową nauk, to fakt. Pozwala na kształtowanie najważniejszej cechy ludzkiego umysłu, jaką jest logiczne myślenie. Tyle, że większość rodzin, kupując mieszkania w okresie boomu, nie kierowała sie wyliczeniami procentów składanych, tylko jednym podstawowym faktem, o którym autor nawet nie chciał wspomnieć. Zdolność kredytowa. Magiczne dwa słowa, a znaczą w zasadzie wszystko. Co z tego, że to samo mieszkanie kosztowało 2 tys. za m kw, kiedy było poza zasięgiem? Co z tego, że dziś kosztuje nieco mniej, niż rok temu, kiedy znów jest poza zasięgiem, bo bank go nie skredytuje? Każdy, kto kiedyś płacił za wynajem mieszkania prawie (lub całą) pensje, jest w stanie to zrozumieć. Nawet najwyższe raty płacone przez całe życie dają poczucie własności, czego nie da wynajęty kąt. Za 20 lat kredyt przestanie ciążyć (inne realia gospodarcze), a mieszkanie jednak będzie.
      Na marginesie.. nie mam kredytu, bo kupiłem dużo wcześniej za gotówkę. Gdyby było inaczej, nie wahałbym się go zaciągnąć. Na każdych warunkach i w każdym czasie. A matematykę znam dobrze.
      • gandalph Re: Autor ma rację, i nie ma racji jednocześnie. 28.06.09, 11:46
        man35 napisał:

        > Matematyka jast królową nauk, to fakt. Pozwala na kształtowanie
        najważniejszej
        > cechy ludzkiego umysłu, jaką jest logiczne myślenie. Tyle, że
        większość rodzin,
        > kupując mieszkania w okresie boomu, nie kierowała sie
        wyliczeniami procentów s
        > kładanych, tylko jednym podstawowym faktem, o którym autor nawet
        nie chciał wsp
        > omnieć. Zdolność kredytowa. Magiczne dwa słowa, a znaczą w
        zasadzie wszystko. C
        > o z tego, że to samo mieszkanie kosztowało 2 tys. za m kw, kiedy
        było poza zasi
        > ęgiem? Co z tego, że dziś kosztuje nieco mniej, niż rok temu,
        kiedy znów jest p
        > oza zasięgiem, bo bank go nie skredytuje? Każdy, kto kiedyś płacił
        za wynajem m
        > ieszkania prawie (lub całą) pensje, jest w stanie to zrozumieć.
        Nawet najwyższe
        > raty płacone przez całe życie dają poczucie własności, czego nie
        da wynajęty k
        > ąt. Za 20 lat kredyt przestanie ciążyć (inne realia gospodarcze),
        a mieszkanie
        > jednak będzie.
        > Na marginesie.. nie mam kredytu, bo kupiłem dużo wcześniej za
        gotówkę. Gdyby by
        > ło inaczej, nie wahałbym się go zaciągnąć. Na każdych warunkach i
        w każdym czas
        > ie. A matematykę znam dobrze.

        Ostatnim zdaniem przeczysz poprzednim albo potwierdzasz, że nie
        rozumiesz problemu.
        Artykuł nie był dobrym miejscem na takie subtelności jak zdolność
        kredytowa; w ogóle problem kredytu został przez autora zacytowany
        dla ilustracji jedynie. Natomiast podstawową sprawą jest totalna
        ignorancja matematyczna (i w ogóle: ścisła) społeczeństwa.
      • eli63 Re: Autor ma rację - zdolność kredytowa 28.06.09, 15:32
        man35 napisał rzecz niezwykle istotną - zdolność kredytowa, to po pierwsze.
        Po drugie jednak, jest przejawem analfabetyzmu ekonomicznego zaciąganie kredytów
        dewizowych przy tak silnej złotówce. Pomimo iż obecnie, rata kredytu we frankach
        jest ciągle niższa niż w złotówkach.
        Po trzecie, wiele osób które zaciągnęły kredyt np. w 2005 r., kiedy obowiązywały
        wysokie marże, nie wpadło na pomysł, że te marże można było korzystnie
        renegocjować w jeszcze połowie zeszłego roku.
      • boobooo Autor ma rację a ty jej nie masz 28.06.09, 17:41
        To wlasnie jest dowodem na brak zdolnosci kalkulacyjnej ;). Czasami za kwote
        placonych odsetek mozesz wynajac mieszkanie. Wynik moglbyby wtedy taki, ze
        wynajmujac mieszkanie zyjesz tak samo jakbys je kupil. Rownolegle odkladana
        kwota samego dlugu dalaby piekne zabezpiczenie emerytalne lub dawala kapital
        inwestycyjny.
        A wrazenia lepiej w swoim niz w wynajmowanym, to odcucia bardzo wzgledne, bo
        poki nie splacisz miszkania i tak nie jest Twoje tylko Banku - zycie w uludzie i
        oszustwie opartym na braku kalkulacji i rozsadnego myslenia
        • man35 Re: Autor ma rację a ty jej nie masz 28.06.09, 21:20
          boobooo napisała:

          > To wlasnie jest dowodem na brak zdolnosci kalkulacyjnej ;). Czasami za kwote
          > placonych odsetek mozesz wynajac mieszkanie. Wynik moglbyby wtedy taki, ze
          > wynajmujac mieszkanie zyjesz tak samo jakbys je kupil. Rownolegle odkladana
          > kwota samego dlugu dalaby piekne zabezpiczenie emerytalne lub dawala kapital
          > inwestycyjny.

          Właśnie: "czasami". Zwykle to jest tak, że oszczędzanie latami po to by, kupić mieszkanie, kończy się tak jak za PRL-u: następuje gwałtowny skok cen i zaczyna się od nowa. Poza tym pokaż mi miasto, gdzie wynajem kosztuje tyle samo, co odsetki od kredytu?
      • Gość: Ozz Re: Autor ma rację, i nie ma racji jednocześnie. IP: *.tpgi.com.au 29.06.09, 07:06
        Logiczne myslenie,tego pan niema."Zdolność kredytowa"Ha! HA! HA!
        Czasami sie zastanawiam czy Polacy sa tak glopi jak najglopsi
        Amerykanie.Przeciez ta ...zdolnosc przyszla z USA,Probowalem nam
        rozmawiac z takimi BIMBAMI o procentach ale one byly typowymi
        ignorantami dzisijszych czasow.Sprzedawcami naganiaczmi i pajacami
        handlowymi.Brak jakiejkolwiek wiedzy tylko typowy ala Barbie look
        ze spalonymi wlosami i sztuczna opalenizna,jak ktos sie na to dal nabrac to
        niech sie skarzy do lustra.To sie nazywa wtorny kapitalizm.
        A kto sie cieszy gorale ze wzgorz golan.Ha!ha!
    • Gość: uhr Re: Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyc IP: *.217.146.194.generacja.pl 28.06.09, 11:29
      Ciekawy artykuł tylko przykłady nietrafione. Siła przyciągania kredytów i
      hazardu z nieznajomoscia matematyki nie maja wiele wspólnego. Hazardziści
      doskonale wiedzą ze wartość oczekiwana wygranej jest mniejsza niż 0, a jak ktios
      bierze kredyt bo jest na haju z powodu reklamy czy popedzania "taniej nie
      będzie" [tutaj mały ukłon do Marka W, socjologa piszącego o nieruchomościach na
      czym się kompletnie nie zna] to wysokośc odsetek nie ma żadnego znaczenia.

      Tu jest potrzebny zdrowy rozsadek, odporność na marketing a obawiam się ze tego
      sie w szkole nie da nauczyć, pewnie dało by się go nauczyć w rodzinie ale jak to
      zrobić gdy tv cały czas nadaje reklamy proszków do prania i kredytów "teraz stać
      cie na kazde mieszkanie"
      W polskiej szkole jest za dużo religi a za mało wiedzy o tym jak funkcjonuje
      społeczeństwo, ekonomia, wciskanie ludziom tego kitu na prawo i lewo z resztą
      tzw elity nie chcą mądrego społeczeństwa.

      Autorowi artykułu tez niestety zaprakło matematyki:
      proponuję zrobić statystykę wykształcenia ministrów we wszystkich rządach od
      20lat. Okaże się że aby zostać ministrem w tym kraj najlepiej studiować historie
      albo prawo. Nawet wykszatłcenie rolnicze daje większe szanse zostania ministrem
      niz wykształcenie politechniczne

      Proponuję pochylić sie nad wynagrodzeniami - wynagrodzenia prawników są pewnie
      3x wyższe niż inzynierów o matematykach i fizykach nie mówiąc. Wiec po co się
      męczyć.
      Gdyby nie ostatnia fala emigracji i boom budowlany zarobki ludzi po budownictwie
      ustępowały nawet markeingowcom, z resztą w czasie handlowiec w składzie zarabiał
      miesięcznie spokojnie 10k pln a inżynier na budowie który nie był kierownikiem
      budowy 4-6K

      Tymczasem w całej Europie jest deficyt inzynierów. W Niemczech jest zapaść
      informatyczna - ściagają informatyków z Australi. Tu nie warto się męczyć
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka