taa, to znowu ja...
Chciałabym się odwołać do
szalejącej fali mody na wampiry lub inne
mityczne stwory...
Po pierwsze : Cały świat ześwirował na tym punkcie. Wejdźcie sobie do
empiku , i zobaczcie jakie książki "królują" na półkach przeznaczonych dla
książek młodzieżowych. wszędzie tylko wampiry, a drugoplanowi są wilkołaki czy
jakieś dzieci nocy. No i wszystko opiera się na tym samym...Kupiłam sobie
właśnie "Pamiętniki Wampirów" i już na początku pojawiają się takie "miejsca"
zerżnięte od zmierzchu, który zapoczątkował tę całą modę. Kolejna, "miasto
kości", niby nie ma nic o wampirach jako głównym motywie przewodnim, a takie
określenia lub zachowania czy wygląd wampirów są całkiem podobne do sagi etc.
etc. Nawet nie chce mi się tego czytać. Wiadomo, stały skład tych książek to :
zakazana miłość
och ach ech no i gościu
wampir i ogólne
niebezpieczeństwo bo zadajesz się z potworem.
ogółem mówiąc - większość książek w tym temacie, to nic innego jak "druga
strona" twilight. nawet samochody te same...
Co o tym sądzicie? nie wiem, czy tym pisarzom albo pisarkom nie chce się
wymyślać nowych wątków tematycznych, czy chcą iść z falą i zdobyć szczyt jak
Meyer...
Po drugie : Czy czytanie takiego typu książek to grzech? Moja mama sie
na mnie wkurza że kupiłam sobie te "pamiętniki..." i powiedziała mi, że tym
grzeszę. głupio mi , ale przecież raczej każdy rozsądny człowiek wie, że takie
stwory typu wampiry
nie istnieją. a jeśli niektórzy w to wierzą , to
kochani , znam świetnego psychologa...
okej , już skończyłam. ;3