U nas w szkole ( nie, to nie Plastyk ) pani od plastyki po prostu przesadza. Musimy
wyuczać się po 70 stron na sprawdziany i przed lekcją plastyki wiecznie trzeba latać po
mieście, bo pani kazała kupić daną rzecz ( były różne przybory : np. raz uwidziało jej się,
zę mają być pędzle z naturalnego włosia, innym razem papier pakowy). Oczekuje, że
będziemy jej oddawać prace dodatkowe, których potem nie sprawdza, albo stawia jedną
ocenę, kiedy ktoś jej odda ich 20. Kiedy stawioa jakieś oceny, nigdy ich nie przeczyta,
potem na wywiadówce wszystkiego się dowiadujemy. A najgorsze jest to, ze niektóre
dziewczyny z naszej klasy uczyła w 4. klasie ( wtedy pracowała w innej szkole ) i teraz po
prostu stawia im wyższe oceny

Co o tym myślicie ? Tez macie podobnie, czy na
lekcjach plastyki panuje totalny luz ?