Moja kuzynka ma kolegów. Ostatnio starała się okłamać ich, że chce się zabić, uciec z domu i łyka tabletki. Sprawa jest na tylke poważna, że uwierzyli. Kazała mi kłamać, że uciekła i jej nie ma. Chłopacy uwierzyli i już chcieli jechać(mieszkają kilka km dalej), ja wtedy powiedziałam prawdę, że to było jedno wielkie kłamstwo. Wybaczyli mi, ale ona zaczęła się ze mną kłócić, że tyle pracy włożyła w to kłamstwo, że jestem poje**** i dla niej nie istnieje.

Czy to naprawdę ja zawiniłam, przez to że chciałam być uczciwa? Powinnam ją przeprosić?(próbowałam już, ale ma mnie w dupie)
Co powinnam zrobić??