wczoraj po zajęciach wybrałam się do starego browaru do starbucksa gdzie byłam umnówiona z koleżanką i jej rodziną...byłam jako pierwsza i usiadłam przy stoliku gdzie czekałam na nich z kawą.w pewnym momencie spojrzałam na ruchome schody i ujrzałam zółtą bluzę-nosi ją kuzyn mojej przyjaciółki w którym jestem zakochana.po chwili podszedł do stolika ze swoją mamą z którą się przywitałam i ona poszła zamówić dla nich picie i coś słodkiego.zostałam sama z A(nazwijmy go tak jakoś mi będzie prościej pisać)...jestem bardzo nieśmiałą osobą i nigdy wcześniej tak z nim nie gadałam za dużo...ale coś się stało takiego i zapytałam:"co u ciebie?" on na to się szeroko uśmiechnął,spojrzał na mnie swoimi wielkimi czarnymi oczyma i powiedział "jest bardzo przyjemnie.a co u ciebie?" i tak rozmawialiśmy...zapytał się mnie jak mi się podobało na jego koncercie(ma zespół gdzie gra na gitarze) więc odpowiedizałam że było bardzo fajnie.i dalej gadaliśmy...tylko do dziś nie mogę zrozumieć co miał na myśli mówiąc "jest bardzo przyjemnie" ciągle przed oczami mam obraz jego uśmiechniętej buzi i tych oczu kiedy to mówił...ale kompletnie nie wiem co mógł mieć na myśli to mówiąc...czy chodizło mu o to że jest przyjemnie bo ja jestem i że się spotkaliśmy czy chodziło że tak ogólnie bo miał np.: fajny tydzień itd.
proszę o pisanie komentarzy na temat i o nieusuwanie wątka!!