Dodaj do ulubionych

Zagrożenia :/

15.12.11, 22:13
Siemka, macie jakieś zagrożenia ? Pytam z ciekawości i z nudów. A i piszcie z której jesteście klasy big_grinD

Ja to osobiście mam 5 zagrożeń ale poprawiam już i jestem w 2 gim i zadowolona z tych zagrożeń nie jestem zresztą kto by by: uncertain//
Obserwuj wątek
    • kwasazotowy c; 16.12.11, 15:04
      też jestem w drugiej gimnazjum.
      nie mam ani jednego zagrożenia, a nawet wychodzi mi tylko jedna albo dwie czwórki. także kto chce to potrafi ;q
    • zakochanie Re: Zagrożenia :/ 16.12.11, 16:31
      3gim, nie mam żadnego. nie jestem w stanie zrozumieć, jak można cały semestr/rok przebimbać na jedynkach, no sorry, ale to świadczy tylko o tej osobie, no bo dobra, ktoś nie ma możliwości/umiejętności, ale są kółka, korepetycje, dobre chęci, prace dodatkowe i można z tego wybrnąć. a tak, to czyste lenistwo. jak sobie pomyślę, jaka będzie moja przyszłość wśród takich tumanów, cymbałów, to wgl szkoda słów -.-
      • zdalaodnormy tsa :o 16.12.11, 17:11
        Miałam z chemii. I uważam, że to jest wina nauczycielki, bo sie na mnie uwzięła. Moźe to są moje złudne pozory, no ale cóż...(rok temu, w 2 klasie pytałam się coś koleżanki. Pani zaczęła się wydzierać, że jest teraz lekcja. Na początku miała pretensje do mojej koleżanki, ale to ja się jej czegoś pytałam, więc powiedziałam, że to moja wina. Nie chciałam jej obciązać, a wtedy sie mocno przyjaźniłyśmy. Wstałam i przeprosiłam Panią. Potem popatrzyłam na koleżankę i znowu Pani miała do mnie wielkie pretensje. Zapytała sie mnie czy mi nie przeszkadza. Nie wiedziałam co powiedzieć. Zrobiłam się cała czerwona i powiedziałam -NIE. ) Od temtej pory mam niższe oceny, w 2 klasie były to 2 i 3, nawet gdy dosłownie wykułam wszystko z podręcznika i napisałam to na kartkówce. Moja koleżanka za to samo dostała 5 a ja o 2, 3 stopnie niżej. Teraz od początku 3 klasy ciągną się jedynki. Również uczyłam się, chodziłam na korki, najwięcej czasu właśnie spędzałam przy chemi. Systematycznie poprawiałam te jedynki. Czasem z czwartku na piątek, bo w piątek mam chemie, nie spałam w nocy tylko się uczyłam. Dzisiaj znowu dostałam jedynkę. FAKT: to była poniekąd moja wina, bo ocena jest za zadania z próbnego testu gimnazjalnego.Oceny poprawiałam na 2 i 3, nawet na poprawach pisałam żeczy, ktore wykraczały ponad prgorame, byle mieć tą piątke albo czwórke, bo uważam, że na to zasługuję! Dzisiaj pani wystawiała oceny semestralne. Wiedziałam, że mam 2/3. Ale: Pani otworzyła swój zeszycik i powiedziałam, że mój numer jest zagrożony i będę musiała poprawiać cały semestr. I wądpi w to, że przejdę to liceum. Zdziwiłam się. Za chwilę powiedziała, że pomyliła klasy. A tyle na mnie dzisiaj nagadała -.-. Jak się źle uczę, jakie mam oceny, jak mocno jestem zagrożona, jakt nikt inny ze szkoły. Nawet nie przeprosiła mnie. A powinna.
        To trochę się rozpisałam. Pozdrawiam osoby ktore to przeczytały. I dodam jeszcze, że : nie jestem jakaś głupia, nie obijałam się przez cały semestr, że byłam zagrożona. W mojej sytuacjito bardziej od Pani zależało, czy jestem zagrożona czy nie. Nie od moich ocen. Jej podejścia do mnie... Więc droga koleżanko, która uznała, że osoby zagrożone są "ą i ę". Nie kazdy zagrożony jest osobą pustą smile. Po prostu może nie umie przyswoić danej wiedzy. Albo tak jak było w mojej sytuacji.. Bo z innych przedmiotów idzie mi dobrze, nawet bardzo dobrze.. Liczę na pasek na świadectwie..
        • zakochanie @zdalaodnormy 16.12.11, 17:58
          no dobrze, ale jak zrozumiałam z twojej wypowiedzi, nauczycielka była niesprawiedliwa i pamiętliwa. skoro za dokładnie to samo na kartkówce twoja koleżanka dostała piątkę, a ty za to samo ocenę niższą, to od razu powinnaś iść z tym do wychowawcy, pedagoga szkolnego, dyrektora. mało tego, chodziłaś na korepetycje, więc jakąś wiedzę posiadasz, na dodatek interesowałaś się swoimi ocenami. ale uwierz mi, że są tacy, którym wogóle nie zależy na ocenach, dla których nauczenie się chociażby trzech definicji na kartkówkę jest czymś niemożliwym. to po prostu śmierdzące lenistwo i tępactwo (o ile jest takie słowo), tylko nielicznym szczytem ambicji jest uzyskanie oceny dopuszczającej. naprawdę przeraża mnie fakt, że współczesnej młodzieży nie zależy wogóle na swojej przyszłości.

          zdaję sobie sprawę, jak już wcześniej wspomniałam, że nie każdy ma możliwości/umiejętności, zainteresowania bądź jest w stanie zrozumieć bieżący materiał. no okey, ale naprawdę, jeśli komuś zależy, zawsze znajdzie się jakieś rozwiązanie.

          tak więc, naprawdę nie rozumiem jak można mieć zagrożenia, nie tylko z jednego przedmiotu i 'przypomnieć' sobie o tym przy wystawianiu ocen. naprawdę rozumiem irytację nauczycieli, do których przychodzą uczniowie chcący się poprawiać. dlaczego ja, osoba, której zależy na zdobywaniu wiedzy, która chce być w życiu kimś, ciężko pracuje przez cały rok, stara się, staje na głowie, szuka pomocy w różnych żródłach, po to by mieć dobre świadectwo i satysfakcję ze swoich umiejętności, dlaczego ja nie mogę poprawić oceny, kiedy powinie mi się noga i np. mam wystawione proponowane 4/5, kiedy pytam się, czy i jak mogę to poprawić, zaliczyć, nauczyciele twierdzą, że nie mogę bo był czas cały rok, a przychodzi taki jedynkowicz co sobie olewa na każdym kroku i on chce mieć dwójkę, dlaczego nauczyciel go poprawia? a wytłumaczy mi ktoś, czemu inni muszą uczyć się cały rok na jakąś przyzwoitą ocenę, a przyjdzie sobie taki, co przebimbał cały semestr i nauczyciel każe mu nauczyć się definicji i mu wstawi dopuszczający, bo inaczej musiałby poprawiać na poprawce pół szkoły? to jest sprawiedliwość? wiecie dlaczego jest tyle zagrożeń? właśnie przez to, że dzieciaki myślą, że i tak ich przepuszczą - i mają rację. dlatego ja nie rozumiem, jak można mieć zagrożenia.
          • zeroplastic zakochanie : 17.12.11, 09:51
            Ja nie jestem leniwa, bylam na poczatku roku a taraz od 2 miesiecy ucze sie od godziny 16 do 2 w nocy a zagrozenie z chemi mam bo mam pania ktora nic nie tlumaczy w tamtym roku mialam z chemi 4 bo uczyla mnie inna pani. A z matmy od kod pamietam nic wlasciwie nie rozumiem a i z matmy i z chemi chodze na korki. A z histori dlatego ze uczy mnie dyrwkrot i go lubie ale pyta na kazdje lekcji z ostatnich dwoch tematow i jak nie odpowiem to mam minusa i 3 minusy i jest jeden, i z klasowki mam 1 bo byla chora i ze jest klasowka dowiedzilam sie na lekcji a jak miala byc poprawa to bylam chora uncertain a i na odpowiedz sie nie uczylam bo ja nie jestem zadnym dobrym uczniem i szybko sie nie ucze a jak mam nastepnego dnia prace klasowa z jakiegos przedmiotu i kartkowke na kazdej lekcji no to sory ale nie ogarniam. I juz 3 zagrozenie poprawilam a mianowicie chemia wos i hostoria big_grin
            I nie wszyscy co maja zagrozenie sa puści bo ja mam wiedze i np jestem bardzo dobra z polskiego no tylko mam pania ktora jest na mnie uwzieta i dlatego mam 3 a wiem ze moge miec 5.
      • nickiminaj Re: Zagrożenia :/ 17.12.11, 10:30
        to, że ktoś ma zagrożenie nie oznacza, że od razu jest cymbałem czy tumanem -.- ja osobiście nie mam zagrożeń, ale moja koleżanka ma z niemieckiego i nie dlatego, że nie chciało jej się uczyć, bo ona chodzi na korepetycje, stara się uczyć systematycznie, ale po prostu na kartkówkach czy sprawdzianach zżera ją stres i wszystko zapomina ... wgl widać już, że inteligencją nie błyszczysz jak oceniasz kogoś po ocenach -.-'''
        po prostu nie każdy musi być z wszystkiego dobry i nawet jak chodzi na korepetycje to nie jest w stanie czegoś zrozumieć jak nie ma do tego talentu -.-''' i to wcale nie jest jakiś brak chęci z jej strony ...
    • koralina94 Re: Zagrożenia :/ 16.12.11, 17:03
      Brak zagrożeń. Jestem w drugiej klasie liceum.
      Często zastanawiam się, jak ludzie są w stanie dopuścić do zagrożeń. Całkiem inna sytuacja, kiedy nauczyciel jest kosą z prawdziwego zdarzenia. Ale kiedy ktoś się po prostu nie przejmuje swoimi ocenami, to nawet nie jest mi go szkoda, kiedy ma zagrożenie.
    • impossible_baby Re: Zagrożenia :/ 16.12.11, 18:12
      Jestem w drugiej klasie gimnazjum.
      Strasznie zależy mi na ocenach, dlatego żadnych zagrożeń nie mam.
      Chciałabym dostać się do dobrego liceum, i staram się o jak najlepsze oceny, szczególnie, że za rok egzaminy...
    • kokosh_ pupurupu 16.12.11, 20:17
      osobiście nie mam żadnych zagrożeń, ale chciałabym się niezgodzić z jedną kotkowiczką względem zagrożeń, nie pamiętam która to. tak więc na przykładzie mojego kochanego gimnazjum; moja szkoła jest masakryczna. strasznie dużo wymagają ( bywa, że siedzę do pierwszej w nocy a potem jeszcze rano ) a z siebie absotulnie nic nie dają. nauczyciele swoim zachowaniem dają nam do zrozumienia, że cierpią w tej szkole, bo to dość biedna szkoła. wokoło pełno baraków i biednych rodzin. nauczyciela z matmy zmieniali nam już w tym roku kilka razy. z niektórych przedmiotów mam jakieś dwie oceny, a chociażby z angielskiego jedną (pytaliśmy się o jakieś prace dodatkowe, to sie dziad nie zgodził -,-). no dobra, skoro nauczyciele nie uczą praktycznie to są jeszcze korki- tylko tak jak wspominałam to BIEDNA dzielnica i dzieciaków zwyczajnie na to nie stać. także reasumując - można się starać i i tak mieć zagrożenie.
    • sammy Re: Zagrożenia :/ 17.12.11, 10:12
      Nie mam żadnego, a jestem w I liceum. Nie rozumiem jak można mieć zagrożenie z jakiegoś przedmiotu w gimnazjum!? No ale jak ktoś się nie uczy, bo mu się nie chcę to się nie dziwię. Nie uczcie się dalej.
      • nickiminaj Re: Zagrożenia :/ 17.12.11, 10:46
        dobijają mnie takie osoby jak ty, które myślą, że jak ktoś ma zagrożenie to nic się nie uczy .. -.- po prostu niektórzy nie mają talentu do jakiegoś przedmiotu -.- ja osobiście zagrożeń nie mam, ale np. z chemii czy z matmy mam 2, ale nie dlatego, że się nie uczę, bo mam korepetycje itp. ... pani od matmy i od chemii nic nie umie wytłumaczyć, to nie rozumiem tych przedmiotów, a na prawdę dużo się z nich uczę. np. z niemieckiego, czy z angielskiego moge mieć same 6 i 5, bo mam talent do języków obcych i mniej czasu spędzam na naukę tych przedmiotów. albo w I gim. z fizyki miałam same 2,1 i 3, bo pani również nie umiała tłumaczyć i mimo iż się uczyłam nie umiałam nic zapamiętać. teraz chodzę do nowej szkoły, pani umie dobrze tłumaczyć i ze sprawdzianu mam 5, więc nie zawsze jak ktoś ma jakieś jedynki to jest lenistwo i brak chęci -.-'''' to też w dużym stopniu zależy od nauczyciela, czy umie coś wytłumaczyć, no bo jak zrozumieć przedmiot, które się nie rozumie? -.- albo mój kolega ze sprawdzianów z chemii miał same 5, ale że pani go nie lubiła to za byle co stawiała mu 1, np. za pyskowanie, ale pyskował w słusznej sprawie (nie ważne o co chodzi, nie chce mi się rozpisywać), no to postawiła mu 2 na koniec, a tak to miał same 5 -.-'' to było niesprawiedliwe, bo on miał 2 na koniec, a miał ze spr same 5, a osoba, która sb zlewała chemie też miała 2 na koniec ...
        nie zawsze jak ktoś ma zagrożenie to jakiś nieuczący się i zlewający szkołę idiota, który nic w życiu nie osiągnie -.-'' np. eminem. nie zdał podajże 3 razy, ale jakoś teraz zarabia więcej niż nie jeden wykształcony człowiek.
        • zakochanie Re: Zagrożenia :/ 17.12.11, 14:33
          jak już to bodajże, a nie podajże -.-

          umiesz czytać ze zrozumieniem? ja nie neguję osób, które mają problemy z przedmiotem, bo go nie rozumieją. nie rozumiem jedynie, jak można dopuścić do sytuacji, kiedy ma się zagrożenia z czystego lenistwa. mało tego, jak można uświadomić to sobie właściwie przed końcem półrocza? to raczej logiczne, ale może nie dla wszystkich, że jak wpadnie jedynka, to powinno się to poprawić, wyrazić chęć dostania lepszej oceny, zrobić jakąś pracę dodatkową, zawsze można poprosić koleżankę tudzież kolegę o pomoc, jeżeli w/w osoba dobrze sobie radzi z jakimś przedmiotem. tak szczerze, to ile jeszcze dni zostało chodzenia do szkoły? raptem dwa tygodnie. także sorry, ale na pewno nie zrozumiem takich osób.

          w sumie, to nawet jak ktoś ma problemy z jakimś przedmiotem, ale stara się na różne sposoby przyswoić wiedzę, to widać, że mu zależy i nawet jak nie ma możliwości, to do dwói dociągnie, bo nie wierzę, że nic kompletnie nie rozumie. ale jak ktoś nie rozumie i nawet nie próbuje coś z tym zrobić, to niech nie liczy na moje współczucie.

          a zresztą, nie mam zamiaru się powtarzać, a jak widać na załączonym obrazku, inni również nie dopuszczają do siebie myśli, że można mieć zagrożenie.
          tak więc, pozdrawiam.
          • good_honey Ja nie, ale... 17.12.11, 15:07
            połowa mojej klasy tak. Z religii. Może to śmieszne i dziwne ale tak jest. Ksiądz który nas uczy ma wysokie ambicje. Notatki są na 3 strony a kartkówki z tego co on mówił na lekcji a nie z tego co w zeszycie ( często mówi o historii, muzyce i biologi). Więc nie ma szans żeby ktoś to wszystko zapamiętał. Jedyna szansa na dobrą ocene to ocena za zeszyt. No i za niedługo kartkówka z małego katechizmu.
          • diekatja @zakochanie 17.12.11, 15:53
            Nie wiem czy ty też umiesz czytać ze zrozumieniem, ale nicki minaj pisała tamten post do osoby, która jest nad nią czyli do sammy ;] Btw. każdemu może się zdarzyć błąd ortograficzny, tym bardziej jeśli pisze na klawiaturze, więc się tak nie czepiaj, bo jesteśmy tylko ludźmi.

            I uwierz mi, że nie zawsze jest tak jak to napisałaś w drugim akapicie. Moja koleżanka po prostu nie rozumie niemieckiego. Ja doskonale umiem ten język, próbowałam jej tłumaczyć nie raz i nie dwa, a ona nadal go nie chwyta. Po prostu nie podoba jej się niemiecki i nie ma talentu do języków obcych (z angielskim u niej też nie za ciekawie). Dostaje jedynie pozytywne oceny z kartkówek, na które trzeba się nauczyć słówek, bo to żaden problem wykuć kilka słów na pamięć. Niestety z prac klasowych i sprawdzianów ma same jedynki, bo nie umie nawet stworzyć prostego zdania. Wszystko jej się myli. Nie rozumie nawet podstaw. I ma zagrożenie, jednak to nie wynika z jej lenistwa czy braku chęci, bo naprawdę się stara. Niestety ona na dwóje nie wyciągnie, bo sprawdziany i prace klasowe są na pierwszym miejscu. Więc nie zawsze jest tak, jak to przedstawiłaś. A uwierz mi, że ja jej próbowałam pomóc, nauczycielka też oferowała pomoc i w dodatku chodziła na korepetycje i nic nadal nie rozumie. Więc nie oceniaj tak ludzi, bo są różne przypadki.

            Co do wątku - ja nie mam żadnych zagrożeń. Bardzo mi zależy na ocenach, mam wielu dobrych nauczycieli. Z chemią i matematyką mam trudności, jednak zapisałam się na korepetycje i staram się wszystko ćwiczyć i zrozumieć. Rozumiem, że można mieć z jakiegoś przedmiotu zagrożenie, TYLKO WTEDY jeśli się nie ma talentu i możliwości, aczkolwiek ja nigdy nie miałam zagrożenia, gdyż bardzo zależy mi na mojej przyszłości.
            • zakochanie Re: @zakochanie 17.12.11, 17:02
              omg, ja tylko nie toleruję zagrożeń z lenistwa i niech ktoś taki nie liczy na moje współczucie.
              uwierz, że są tacy, którzy nie mają możliwości/umiejętności, ale potrafią wybrnąć z sytuacji na bieżąco, a nie na koniec półrocza. a jak nauczyciel nie umie uczyć, to może warto napisać anonimowo skargę? no bo jak nie umie uczyć, to chyba cała klasa na tym cierpi. a jak ktoś nie rozumie przedmiotu/materiału, to zawsze znajdzie jakieś rozwiązanie. znam parę takich przypadków, są osoby, którym zależy. no niestety, to, że ich coraz mniej, to już inna bajka.
        • sammy Re: Zagrożenia :/ 17.12.11, 17:49
          Skoro zagrożenia zależą w dużym stopniu od nauczyciela to raczej powinno się go zmienić. Przecież jak nauczyciel źle tłumaczy to raczej jedna osoba nie ma z tym problemu tylko większość klasy. I nauczyciel nie może kogoś sobie nie lubić at tak bez powodu. Ten twój kolega musiał jej jakoś podpaść. A jeśli nawet nie to trzeba to załatwić w inny sposób np. wizytą u dyrektora. Ja na pewno nie pozwoliłabym sobie na tak niesprawiedliwe traktowanie ze strony tej nauczycielki. Wiem też że są taki osoby, które po prostu nie mają pewnego talentu do przedmiotu. Ale bez przesady żeby jakoś na tę dwójkę nie poprawić wszystkich jedynek. Z resztą są jeszcze korki albo pomoc kolegi, koleżanki lub starszego rodzeństwa. Można radzić sobie na wiele sposobów. Wszystko zależy od dobrych chęci.
      • kapi Oczywiście,że nie! 22.12.11, 16:24
        Nigdy bym do tego nie dopuściła.Moim zdaniem jest to trochę dziwne,aby być totalnie do niczego z jakiegoś przedmiotu by mieć zagrożenie (?!) Przecież to jest niemożliwe, jesteśmy w takim wieku,że najmniejszym naszym problemem jest pryszcz na policzku,nie mamy pracy,nie musimy nikogo utrzymywać a nie możemy się nauczyć trochę na ten cholerny sprawdzian.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka