Nieestety...nikt mi nie odpisał -,- alee..nadal o to proszę...<br />
jakoś udało mi się zaprosić mojego kolegę czy jak to nazwać do kina...teoretycznie się zgodził....alee boje się żeon to zrobił tylko z litości czy coś......kurdee...ja to nie mam się czym martwić -,- nie iweeem... jest jakiś sposób żeby to sprrawdzić???? hmm..pomocy<br />
tooo było tak...najpierw on mówi że nie ma z kim iść nigdzie jutro <br />
no to ja że ja też..i nagle sie pytam czy nei wyskoczy do kina..oczywiście jakby chciał..no to podał film itp. ale nagle powiedział że w środy ma angielski i chyba nie może...i się zapytał o czwartek...no i coś tam coś tam.. i zakończyło się tym że się jutro zgadamy jeszcze (na marginesie.to ten koleżkaa z którym piszę od miesiąca

)