jan440
19.03.11, 15:59
Jak wspomniałem na wstępie grzybica dopadła mnie parę razy w czasie 10 miesięcy używania antybiotyków. Leczyłem się na boreliozę wg metody ILADS. Metoda ta wymaga jednoczesnego stosowania 2-3 a nawet 4 antybiotyków w dawkach większych od standartowych o 50 – 100%. Przy okazji obalę mit że długotrwałe stosowanie antybiotyków niszczy wątrobę. Cały czas regularnie robiłem badania, m.in.alat, aspat i wyniki były tylko lekko czasem podwyższone nigdy znacznie, a po zakończeniu kuracji wyniki wróciły do normy.
Prawdą natomiast jest to, że antybiotyki sprzyjają rozwojowi grzybicy. Lekarz nie dawał żadnego poradnika jak uniknąć grzybicy a jedynie trochę ustnych porad które człowiek w większości oczywiście zapomina po wyjściu z gabinetu. Dlatego kupiłem 2 książki na temat diet, w bibliotece wypożyczyłem i przeczytałem następnych 6, dodatkowo wykorzystałem kilkadziesiąt artykułów z internetu. Przeczytałem ponad tysiąc stron, odcedziłem wodę, skompresowałem i powstała esencja na 5 czy 6 stronach. Wystarczy stosować się do mini poradnika i większość nie będzie miała problemów z wpadnięciem w objęcia grzyba lub będzie mogła wyjść z tego bagna. Podkreślę podstawową rzecz czy stosujesz mój poradnik czy używasz diet przeciwgrzybiczych innych autorów to jest to bez znaczenia, podobnie jak to czy leczysz się standartowo chemią czy też naturalnie to zawsze podstawą jest stosowanie diety a najważniejszą rzeczą w diecie jest unikanie cukru i stosowanie probiotyków.
Ja trzykrotnie złamałem zasady diety i za każdym razem natychmiast zostałem ukarany atakiem grzybicy. Byłem leczony nystatyną i flucofastem, pierwsze dwa razy pomogło za trzecim razem leki już nie działały. Leki brałem ale nic się nie działo – nie było poprawy.
Szukałem innych rozwiązań, miałem sporo znajomych w b.ZSRR polecono mi lekarza z Kaukazu który leczy ziołami i olejkami eterycznymi m.in.zajmuje się też grzybicami. Jest dość dziwny, nie leczy każdego, tylko pod pewnymi warunkami. Dostałem namiary, był mail, język znałem, napisałem do niego. Musiałem wypełnić dość obszerną ankietę którą mi przysłał w której trzeba opisać m.in.objawy, czas ich trwania, jak długo się leczę, z jakim skutkiem, jakie są stosowane leki - musiałem podać nazwę międzynarodową głównego składnika (jest podana w ulotce do każdego leku). Trochę czekałem na odpowiedź, potem dostałem maila.
Napisał parę rzeczy, że jestem jego pierwszym pacjentem z Polski, że leczenie na odległość jest niezgodne z prawem, jeśli się zdecyduję to będę się leczyć na własną odpowiedzialność i nie będę wysuwał żadnych roszczeń i pretensji skierowanych do jego osoby.
On uważa, że moją grzybicę można zwalczyć bez pomocy ziół, wystarczą tylko olejki. Oczywiście zgodziłem się i zaakceptowałem warunki, napisałem, że chyba lepiej jak ktoś wcześniej na spokojnie w domu spisuje swoje objawy i dotychczasowe leczenie a nie robi to w gabinecie przy dużym stresie gdzie połowę rzeczy i tak się zapomina.
Po kilkunastu dniach dotarła mała przesyłka z trzema buteleczkami z ciemnego szkła, każda oznaczona innymi symbolami, był dokładny opis jak co i jak stosować.
Kuracja miała trwać miesiąc (trzy razy po 10 dni). Już drugiego dnia było lepiej, po siedmiu dniach zniknęły wszystkie objawy (bulgotanie i wzdęcia w brzuchu, osad na języku, śmierdzący oddech, swędzący odbyt, złe samopoczucie). Po konsultacji wziąłem jedynie pierwszą buteleczkę i połowę drugiej i kuracja trwała 2 tygodnie.
Od tego czasu minęło 8 miesięcy i nie miałem więcej żadnych problemów z grzybicą.
Moja historia zmusiła mnie do zadania podstawowego pytania:
Czy leczenie grzybicy ziołami i olejkami eterycznymi (u mnie tak skuteczne) ma jakieś naukowe podstawy a jeśli tak, to dlaczego nie jest stosowane na masową skalę przez innych lekarzy ?
Ale o tym napiszę później w innym wątku.