Wiecie co,
juz lata temu czytalm sporo o ziolach andyjskich. Glosno bylo o nich swego
czasu w mediach (i o ojcu Szelidze - ktory, tak na marginesie, zmarl w tym
miesiacu

). Zastanwiam sie czy za jakis czas nie zaczac stosowac preparatu
Vilcacory (jestem w zasadzie po kuracji oczyszczajacej, wiec andyjskie ziola
oczyszczajace moge sobie powiedzmy podarowac), natomiat mysle, ze moze warto
siegnac po cos co wkazauje silne dzialanie immunostymulujace (oraz
antygrzybiczne). Pasozyty tez ponoc nie lubia Vilcacory.
Hmm, co myslicie?