zewsi
12.10.05, 10:08
Telefon nad ranem:
- Hello, Senor Humphrey? Mówi Ernesto zajmujący się pana letnim
domem.
- A tak Ernesto. Co słychać? Czy coś sie stało?
- Dzwonię, żeby zawiadomić pana o śmierci pańskiej papugi.
- Moja papuga nie żyje? Która? Czy nie ta, ktora wygrała w
międzynarodowym konkursie?
- Tak proszę pana, własnie ta papuga.
- To straszne, wydałem na nią mnóstwo pieniędzy. Jak zdechła?
- Od jedzenia zepsutego mięsa senor.
- Zepsutego mięsa? Kto dał jej zepsute mieso?
- Nikt senor. Sama zjadła mięso zdechłego konia.
- Zdechłego konia? Jakiego konia?
- Pańskiego wyścigowego araba, zdechł od ciągnięcia wozu z wodą.
- Czy ty zwariowałes? Jakiego wozu z wodą?
- Do gaszenia pożaru senor.
- Na Boga! Jakiego pożaru?!
- Pańskiego domu senor. Zasłony zajęły się od świecy.
- Jakiej świecy? Dom ma elektryczność!
- Świecy pogrzebowej, senor.
- Co za pogrzeb do diabła??!!.
- Pańskiej matki senor. Przyjechala bez zapowiedzi a ja, myślałem że
to złodziej, walnąłem ja kijem golfowym Nike-Tiger Woods.
Przez moment cisza..
- Ernesto, jezeli zlamaleś ten kij to jestes zwolniony.