Dodaj do ulubionych

Młody pilot - stary pilot

17.03.07, 14:00
Pilotuje już od 12 lat i w związku z tym mnóstwo kontaktów. Często spotykamy
się w hotelach, idziemy na piwo, wymieniamy cenne informacje. Jak spotykamy
się na trasie, pomagamy sobie wzajemnie, bo sytuacje bywają różne. Ogólnie
jest miło.
Ale od kilku lat rynek zalewa fala świeżo wyszkolonych pilotów. Aroganckich,
bezczelnych lub wszystkowiedzących, no nie wszystkich, ale zdecydowanie za
dużo. To, że zaniżają stawki, to jest najmniejszy problem, ponieważ biura
związane ze sprawdzonymi pilotami nie rezygnują z ich usług i "starzy" i tam
pracę mają zapewnioną. Ale do szału doprowadzają mnie siksy, dające sie
poklepywać po tyłku kierowcom (Wilczy Szaniec), sprzątające im autobusy (pod
restauracja Krutynianka)lub serwujące ich zakichane kiełbaski (częsty widok).
Tej "delikatnej materii" za kierownicą wydaje sie potem, że każda następna
pilotka, którą dostanie w Polsce będzie też taka chętna. Potem powstają tylko
niepotrzebne konflikty.

Kiedyś piloci pomagali sobie wzajemnie, teraz można liczyć tylko na "starych".
W Wojnowie można spokojnie wprowadzić dwie grupy. Nie raz tak robiliśmy, żeby
zaoszczędzić czas. Opowiadaliśmy albo na zmianę, albo któreś z nas. Tymczasem
zdarzyła mi sie sytuacja, kiedy podjeżdżam, i pilot z niewielką grupką idzie
do Klasztoru. Bardzo mi sie spieszyło, wiec podbiegam do niego i proszę żeby
poczekał to wprowadzimy 2 grupy, tłumaczę jaka jest sytuacja. NIECH PANI
POCZEKA AŻ JA SKOŃCZĘ - taka była odpowiedz. Potem podchodzi do mnie i pyta,
gdzie jest Muzeum Wicherta. Odpowiedziałam - nie wiem - niech matoł błądzi. A
przecież mogliśmy sobie wzajemnie pomóc. Takie sytuacje zdarzają się często,
chociażby "wysikanie" grupy. Jak jeden autokar wjeżdża na mała stację
benzynową, to jedź człowieku parę kilometrów dalej, bo nie będziemy stali 20
min. tylko godzinę.

Tak samo z oprowadzaniem po wybranych miastach. Zbyt wysoko się cenię, żeby
bawić sie w chowanego i to z 30-40 osobami na karku. Nie mówiąc o
kompromitacji przed grupą, gdyby doszło do kontroli. Od tego są przewodnicy i
biura w kalkulacji uwzględniają usługę przewodnika. Szanujące sie biuro też
nie będzie wyręczać się pilotem. Dzięki takim pilotom funkcjonują biura typu
"krzak", które tylko psują rynek.

Kto szkoli tych młodych, czasami brak im podstawowej kindersztuby. Potem mają
pretensje, że starsi bardziej doświadczeni nie chcą im pomagać. Z pewnością
nie będę pomagać panienkom mizdrzącym się do kierowców w nadziei, że ci
docenią ich "zasługi" i dostaną w przyszłości zlecenie bezpośrednie lub
sfrustrowanej, która z planem miasta, biega po mieście i to się nazywa
oprowadzaniem, no prowadzaniem grupy mogłabym to nazwać. Taki obrazek
widziałam kiedyś pod Mariackim w Gdańsku.


Obserwuj wątek
    • plisow Re: Młody pilot - stary pilot 17.03.07, 17:36
      Witam Serdwecznie
      Dopiero od kilku lat pilotowanie trktuję zawodowo, tzn tylko z tego się
      utzrymuję.
      Uważam ,że w tym zawodzie nigdy dość wiedzy i pokory do tego, co się robi.
      Częściej spotykam życzliwych pilotów , wymieniamy informacje, czasami jak mamy
      czas wolny skoczymy na kawę, czasami na piwo.Zwykle wystarczy zwykła ludzka
      życzliwość i wiele problemów przestaje istnieć. Co do oprowadzania, między
      innymi w Wojnowie ,to powinien to zrobić przewodnik po Warmii i Mazurach, a nie
      pilot, przewodnicy wiedza gdzie to jest, a pilot ma inne obowiazki. Piloci
      którzy przyjeżdżaja na nasz teren głównie z wycieczkami zagranicznymi
      uważją ,że obecmośc przewodnika nie jest konieczna. A co do widoku pilota
      sprzatajacego autokar ,to uważam ,że jesli to robi, to tylko do tego się
      nadaje.Podczas imprezy turystycznej kazdy ma okreslone zadania i jesli tylko
      wypełnia sie je dobrze, to impreza ma szanse być udana.Drodzy piloci, biura
      kalkulując wycieczkę przewidują przewodnika , natomiast jeśli godzicie się
      wypełniać jego rolę , nie posiadając do tego uprawnień, łamiecie prawo.
      Jednoczesnie działacie na własna szkodę. Pozdrawiam pilot i przewodnik
      warmińsko-mazurski Piotr Lisowski. www.guidepolska.pl
    • reisefuhrer Re: Młody pilot - stary pilot 17.03.07, 19:22
      Ja tylko wtrącę parę słów.Szkoleniami zajmować może się każdy ,mieliśmy
      przykład na tym forum "szkolenie szlakiem żydowskim w Warszawie "organizowane
      przez biuro podróży.Tak jakby ktoś dopiero odkrył historię Zydów od dawien
      dawna wpisaną w naszą polską.To podstawa znajomosci naszej historii,nie trzeba
      się dokształcać jak to oraganizator kursu ujął.(Chyba że ktos komuś zwrócił
      mienie ,chetnie sie dowiem nawet na takim kursie)Niewiedza pilotów wynika stąd
      że się"prześlizgują" na egzaminach.Ale z obserwacji widzę ,ze zycie weryfikuje
      i to bardzo szybko.I nawet zgoda na niską stawkę jednemu czy drugiemu nie
      pomoże.
    • poliglo Re: Młody pilot - stary pilot 17.03.07, 20:18
      witam, jestem młodym, pamiętającym jeszcze doskonale kurs pilotem, ale w
      zupełności się zgadzam z tą wypowiedzią. Widziałam jakiego pokroju osoby zdały
      ten egzamin tak jak ja, słyszałam ich oszałamiający brak podstawowej wiedzy.
      Egzaminatorzy lekceważą to, nie chcą wyjśc na "sadystów". Pocieszam się, że
      większość z tych marnie zdających nie odważy się pojechać na żadną wycieczkę.
      Część jednak się odważy, przy dużym szczęściu może im się udać i pomyślą, że już
      jest ok. i można jeździć dalej... aż do pierwszej awarii. Mam za sobą dopiero
      kilka samodzielnych wyjazdów do Włoch i wiem jak dużo jeszcze muszę się nauczyć,
      bo prawie każda wycieczka jest inna, różnią się programy, kierowcy, turyści,
      warunki pogodowei nigdy nie wiadomo, co nas spotka. Ktoś nieodpowiedzialny i bez
      kwalifikacji łatwo może coś zaniedbać. Poraża mnie niesamodzielność niektórych
      osób, brak zaangażowania we własne obowiązki. Na forum dowiedziałam się wielu
      ciekawych i pożytecznych informacji. Sama pytam o radę, jeśli swoimi siłami już
      nie jestem w stanie sobie odpowiedzieć na pytania. Ale wkurza mnie serdecznie
      pytanie niemalże młodocianych "pilotów" o rzeczy podstawowe, które bez problemu
      znaleźliby sami, ale im się nie chce. To jest żenujące. Potem jest narzekanie,
      że nie ma pracy, że stawki słabe. Żeby od innych wymagać, najpierw trzeba
      wymagać od siebie i wtedy stawki będą odpowiednie.
      Pozdrawiam :)
    • ewa.p7 Re: Młody pilot - stary pilot 17.03.07, 23:56
      Kochani! Od jakiegoś czasu zrobiło się na forum nerwowo. Sporo wątków kończy
      się po prostu zwykłą pyskówką. Chyba nie o to chodzi, aby się kłócić, ale
      wzajemnie wspierać i pomagać. Ja mimo swojego doświadczenia (zaczynam 18 sezon
      pracy) nie wyobrazam sobie braku kontaktu i wymiany informacji z innymi ludżmi
      z branży. Po co dzielić pilotów na młodych i starych? Jeśli ktoś zwyczajnie nie
      lubi ludzi, jest zawistny, kłotliwy i niekoleżeński - nich pracuje z papierami
      w biurze. I tu wiek nie ma nic do rzeczy. Zdarzają się przemądrzali starzy
      piloci i cwaniakujący młodzi. I tylko należy im współczuć, bo pomylili profesję
      i tracą czas na coś, czego robić nie powinni. Może mam wyjatkowe szczęście,ale
      zawsze dostawałam pomoc zawodową od bardziej doswiadczonych pilotów (również
      tych młodych), także i od kierowców (bez zobowiazań) - którzy lepiej znali
      trasę. Na naszym forum też kilka osób podzieliło się ze mna wiedzą. I wzajemnie.
      Nie podpisuję się zatem pod tymi minorowymi listami. Miejmy dla siebie więcej
      życzliwości i szacunku! Pozdrawiam!
      • plisow Re: Młody pilot - stary pilot 18.03.07, 16:52
        Witam
        Zgadzam się z Tobą, życzyczliwośc i empatia to podstawa w tym zawodzie.
        Pozdrawiam Piotr
        • poliglo Re: Młody pilot - stary pilot 18.03.07, 17:43
          ja też się zgadzam jeśli chodzi o życzliwość itd. ale faktem jest, że od kursów
          na pilotów aż się roi i nikt nie robi jakiejś wstępnej selekcji i kończą je
          osoby zupełnie przypadkowe. W mojej krótkiej karierze już zdażyło mi się odczuć
          tego skutki. Jechały 2 autokary z jednego biura. W jednym ja, a w drugim inna
          nowa pilotka (chociaż w wieku dojrzałym). Miałyśmy się co jakiś czas
          kontaktować, żeby ustalać pewne szczegóły pobytu. Na koniec miałyśmy razem
          wracać z grupami z Wenecji. U mnie wszystko chodziło jak w zegarku. Ona zaś
          pojechała z grupą na inny parking niż zaplanowano, nie mogłam się z nią
          skontaktować przez 10 godzin, nie zrealizowała części programu, naraziła biuro w
          trakcie wyjazdu na dodatkowe koszty, bo nie przeczytała uważnie wszystkich
          wytycznych biura. Miałam przez nią mnóstwo stresu, moja grupa musiała czekać na
          ich autokar 4 godziny pod Katowicami na parkingu, bo część osób miała się
          przesiąść do drugiego autokaru. Potem ona z niewinną minką spytała: a co się
          stało? zaczęła się głupio tłumaczyć. A co na to szef biura?? Że to od nad dwóch
          zależało, żeby się dogadać!! A jak to zrobić, jak ta druga osoba jest zielona i
          nawet nie odbiera telefonu. Najpierw rzucił się do mnie, ze to ja coś musiałam
          źle zrobić. Zasugerował się wiekiem tej drugiej, że jak ma 50 lat, to na pewno
          ja, ta młoda coś musiałam pomylić. Potem mnie bardzo niezgrabnie przepraszał i
          liczył na przyszłą współpracę.
          Wszystko jest w porządku jak pilot prowadzi tylko swoją grupę i po drodze nie ma
          żadnych kombinowanych przesiadek.
          Poza tym głupim incydentem ja też doświadczam przeważnie życzliwości i pomocy ze
          strony innych pilotów. Z tamtym biurem nie mam zamiaru już współpracować,
          wszystko było na wariackich papierach. Tak na marginesie to biuro z Olsztyna.
          Nerwowo może się robić dlatego, że takie sytuacje jednak mają miejsce. Myślę, że
          częściej zdarzają się młodym pilotom, bo oni zaczynają często współpracę od
          mniej solidnych biur, bo tylko takie na początku biorą "żółtodziobów", chyba
          powinno się o tym pisać ku przestrodze. Jak się człowiek trochę poparzy, to
          szuka pracy u tych bardziej renomowanych, jednocześnie ma już jakieś
          doświadczenie, które może sobie wpisać do CV.
          Życzę życzliwie wszystkim pilotom jak najmniej takich problemów w pracy:)
    • rudzielec1982 Re: Młody pilot - stary pilot 18.03.07, 20:58
      Witam serdecznie! ja także pilotuję zawodowo od kilku sezonów, zatem nabrałam
      już troche doświadczenia. Myślę że problemy typu żółtodziób- wyjadacz pojawiają
      się w każdej branży,a nasza przecież nie jest pod tym względem inna. Pamiętam,
      ze kiedy nabierałam pierwszych szlifów, korzystałam z rad moich bardziej
      doświadczonych kolegów.Zatem i dziś, kiedy uczę przyszłych adeptów sztuki
      pilockiej, sama staram się im uświadomić, że przecież my piloci to jedna wielka
      rodzina.Kiedy tylko mam mozliwość, sama staram się pomóc i wiem że też moge
      pomocy oczekiwać. Nie raz zdarzyło mi się naprawiać błędy niedogranych imprez i
      pamiętam jak zwykłe zdanie" dasz sobie radę" dodawało skrzydeł. Bardzo Wam, moi
      Koledzy za to dziękuje. Jeżeli zaś idzie o kontakty z naszymi kolegami zza
      kółka, właśnie o tych ważnych relacjach, między innymi , mówię przyszłym
      pilotom. Wielu z Was zapewne nie spodoba się to co za chwile przeczytacie, ale
      cóz taki jest mój sposób na sukces. Nie uważam, aby uwłaczało mojej godności,
      jeśli po trudnym i cięzkim dniu naszej wspólnej pracy, pomogę chłopakom
      posprzątać autobus.I wcale nie dlatego, ze oczekuje czegoś w zamian- o tym juz
      takze i tu była mowa.Poprostu trzeba pamiętać, że kiedy jesteśmy w aucie i
      wykonujemy jakies zlecenie, wtedy jesteśmy załogą. Wiem ze zawsze chłopaki
      staną za mną murem, kiedy tylko będe tego potrzebować. Na tym własnie polegają
      zwyczajne, ludzkie relacje w tej trudnej pracy. Nie uważam takze, aby czymś
      nagannym było oprowadzanie grupy z mapą w ręce. Można być milon razy w danym
      miejscu i mimo to nadal mieć mapę przy sobie. I tylko od nas zależy, czy w
      umiejętny sposób z niej skorzystamy. Co zaś tyczy się przewodników w miastach
      Europy ( nie wtajemniczonym przypominam ze Polska od wieków w niej jest) to
      zastanawia mnie tylko jedna rzecz- kto z Was, Szacowni Koledzy po fachu, może z
      czystym sumieniem powiedzieć że nigdy, w swojej karierze nie oprowadzał grupy
      po Pradze, Wiedniu czy innym Rzymie nie majac stosownych uprawnień?? Zawsze
      życie weryfikuje wszystko. życzę nam wszystkim dużo pracy, aby sezon trwał cały
      rok. Do zobaczenia na trasach.
      • bartoszpiziak Re: Młody pilot - stary pilot 19.03.07, 00:42
        Pozwolę sobie zabrać głos w dyskusji.
        Ja należę do tej młodszej grupy braci pilockiej - choć parę lat już w zawodzie
        pracuję - jednak nigdy nie miałem problemów z kontaktami ze starszymi kolegami.
        Do tej pory moim mentorem w zawodzie jest ponad 60 - letni człowiek, który
        zabral mnie na 1 powazną wycieczkę, po której dostawałem już samodzielne
        zlecenia:) I do dziś dzień, jak gdzieś jadę, gdzie nie byłem, itp., a wiem, że
        On w tym miejscu bywał wiele razy (nadal jest aktywnym pilotem) - dzwonię do
        Niego i pytam lub się spotykamy i omawiamy sprawy:)
        Jednak bywa i tak, że to On pyta mnie o miejsca , która ja znam lub byłem tam
        ostatnio i wiem co się zmieniło itd. JEDNAK ZAWSZE JEST MIĘDZY NAMI CHĘĆ
        POMOCY I WSPÓŁPRACY. I nie odnosi się to oczywiście tylko do tego jednego
        człowieka. Do wszystkim podchodzę życzliwie, staram się, chyba, że widzę, że
        ktoś jest egoistą lub traktuje mnie jako konkurenta...
        Oczywiście konkurencja - konkurencją, ale ja uważam, że każdy jak chce to sobie
        znajdzie zlecenia i odnajdzie swoje miejsce na rynku usług turystycznych:)
        I staram się także inne zlecenia, których ja nie mogę wziąć - przekazać innym,
        stąd też ta idea z forum bardzo mi się podoba!

        Co do młodych pilotek i pierwszej wypowiedzi - też się spotkałem, że
        dziewczyny - wybaczcie, ale najczęściej tyczy się to właśnie ładniejszej częsci
        społeczeństwa - w "różne" sposoby próbują "coś" nadrabiać - ich sprawa, ale
        czasami rzeczywiście bywa to troszkę deprymujące i żenujące. To że
        kierowcy "lubią" takie zabiegi to inna sprawa, ale najgorsze bywa to, że często
        się to takich praktyk przyzwyczajają... I to nie jest dobre!

        A co do kursów i ludzi jacy je kończą to trudna sprawa, żeby jakieś sito
        zadziałało... Szkoły/instytucje je organizujące właśnie taki mają w tym cel, by
        jak najwięcej ludzi ściągnąć na nie, którzy zaplacą za kurs... Kto taki kurs
        skończy i czy podejdzie do egzaminu to inna już kwestia, a czy będzie pracować
        w zawodzie to jeszcze daleka droga do tego. W każdym razie cały czas mamy
        przykłady właśnie takich pustych postów od takich ludzi - którzy pytają czy
        warto, ile zarobią itd... a nie poszukają sami odpowiedzi, które na forum są w
        liczbie wystarczającej - to już o nich świadczy niestety.
        Bo zawód pilota jest cholernie TRUDNY i każdy z nas o tym wie.
        Więc dla tych którzy dopiero zaczynają mam dobrą radę - MIERZ SIŁY NA
        ZAMIARY... nie żebym kogoś chciał zniechęcić, ale nie wszystkiego się można
        nauczyć!

        To tyle moich uwag:)
        I pozdrowienia hehe dla Ewy - dzięki za kawkę na ITB w Berlinie, jednak można
        znaleźć "nić porozumienia" między młodszymi, a bardziej doświadczonymi pilotami.

        A pomogać sobie TRZEBA! I tyle:)
        Pozdrawiam

        Bartosz Piziak
        • malediwypiotrs Re: Młody pilot - stary pilot 20.03.07, 10:07
          To bardzo ciekwa dyskusja i musze się do niej włączyć...

          Jestem pilotem od roku 1998...
          Większość niestety w tym fachu tak zaczyna w swoim liście motywacyjnym sądząc,
          że doświadczenie zdobywa się z każdą kartką wyrwaną z kalendarza. Ale nie o tym
          chciałem pisać...

          Obsłużyłem ok 100 grup turystycznych i pielgrzymkowych. Moją pasją są Włochy
          które wciąż odkrywam na nowo. Od zeszłego roku zajmuje się również organizacją
          wyjazdów do Włoch, przygoowaniem i odprawianiem pilotów a także ich rekrutacją.
          Niestety prawdą jest, że odczuwa się ogromną różnicę między wytrawnymi pilotami
          a tym nowym pokoleniem z ambicjami. Ostatni czas poszukiwań pilotów na weekend
          majowy jest na to najlepszym dowodem. Ci którzy często pomagają sprzątać swoim
          kolegom kierowcom autokar i nie dlatego, że muszą tylko dlatego, że chcą i od
          lat oprowadzają sami po Rzymie ale nie dlatego, że muszą tylko dlatego, że
          chcę, niestety już od dawna mają zapchane kalendarze. Ci natomiast którzy
          dopiero teraz chcą zacząć swoją przygodę niestetety często mają na starcie duże
          wymagania i ambicje nie oferując w zamian żadnego doświadczenia któe dałoby
          gwarancję powodzenia imprezy. I na tym forum niejednokrotnie te osoby doradzają
          innym aby nie jechali za stawkę niższą niż X, nie dali się wrobić w
          oprowadzanie bez przewodnika (to akurat oczywiste bo nie zawsze chodzi o ten
          strach przed policją ale o to, że samemu by sobie nie dał rady) a jednocześnie
          w innych postach zadają pytania na które odpowiedzi uzyskali już w czasie
          kursów przygotowywujących ich do tej pracy tylko pewnie wtedy nie słuchali
          uważnie.
          Młoda brać pilocka!!! Opamiętajcie się!!! Jeśli nie będziecie mieli
          doświadczenia, wszędzie za Was robote zrobi przewodnik a stawka jaką wymagacie
          wynosi np. min 200 zł za dzień to trudno Was nie zapytać, za co chcecie te
          pieniądze??? Za uzyskanie uprawnień pilota wycieczek??? Dziś uprawnienia można
          uzyskać bez większego trudu w dwa miesiące ale prawdziwym pilotem zostaje się
          po latach DOŚWIADCZEŃ!!!

          Miałem się bardziej rozpisać ale moje reflekse zostawię na okoliczność
          spotkania z prawdziwie doświadczonymi pilotami którzy nie mają nawet czasu
          zaglądać na to forum...

          • reisefuhrer Re: Młody pilot - stary pilot 20.03.07, 14:34
            Chłopie ,200 zł na dzień nie jest wygórowaną ceną nawet dla pilota z małym
            stażem.Do zadań pilota nalezy REALIZOWANIE PROGRAMU,który dostaje do
            ręki.Oprowadzanie nalezy do PRZEWODNIKA.Nawet jeśli nic się nie wydarzy,musi
            być przygotowany na wszelkie"niespodzianki"Za to sie płaci pilotowi.Za to ze
            potrafi porozumieć się w kazdej sytuacji.Za to ze czuwa nad grupą ,za to że gdy
            grupa wróci ,będzie zadowolona z wyjazdu ,a uczestnik poleci BIURO podrózy
            dalej.Myśle ze się rozumiemy......
            • malediwypiotrs Re: Młody pilot - stary pilot 20.03.07, 15:27
              Zgadzam się: pilot to nie przewodnik w dosłownym tego słowa znaczeniu. Ale pilot
              to też nie konduktor do sprawdzenia tylko listy uczestnikow.
              Zasadniczą kwestią jest też to czy mowimy o naszych polskich realiach czy
              niedościgniętym nigdy przez nas modelu europejskim...
              • malediwypiotrs Re: Młody pilot - stary pilot 20.03.07, 15:42
                I jeszcze inaczej...

                Jeśli jesteś zdania, że stawkę 200zł powinien otrzymać nawet pilot z małym
                stażem, bo musi być przygotowany na każdą niespodziankę, to ile według Ciebie
                powinien dostać pilot z dużym doświadczeniem, sprawdzony w rożnych trudnych
                sytuacjach i dający Ci gwarancję, że poradzi sobie z wszelkimi niespodziankami???

                I jeszcze jedna rzecz. Niespodzianki dzielą się na dwie grupy. Wypadki losowe i
                wszelkie inne problemy wynikłe z udziałem osob trzecich. Na te pierwsze pilot
                nigdy nie ma wpływu a te drugie w dużej części są właśnie wynikiem braku
                doświadczenia pilota.

                I jeszcze... Jeśli jesteś na wycieczce objazdowej, to żebyś nie wiem jak pokoje
                rozdzielał, jak trase znał i ludzi uzdrawiał, to jeśli nie będziesz rownież
                przewodnikiem a nie tylko pilotem, to nie spodziewaj się, że po przyjeździe
                klient będzie polecał Twoje biuro czy konkretnie Twoją osobę. Będzie polecał
                dany kierunek, kraj, miejscowość, hotel i wspominał miejscowych przewodnikow i
                dość szybko zapomni o tym kto mu dał klucze do pokoju.
                • poliglo Re: Młody pilot - stary pilot 20.03.07, 21:07
                  Opowiadanie w autokarze na trasie jest dozwolone, a oprowadzanie i pokazywanie
                  na miejscu już nie, przynajmniej zgodnie z prawem. A czemu mielibyśmy go w końcu
                  nie zacząć przestrzegać? Nikt tu na forum nie mówił, że piloci nie powinni
                  opowiadać w drodze. Po co negatywnie nadinterpretujesz wypowiedzi innych?
          • bartoszpiziak Re: Młody pilot - stary pilot 23.03.07, 01:11
            >> Miałem się bardziej rozpisać ale moje reflekse zostawię na okoliczność
            >> spotkania z prawdziwie doświadczonymi pilotami którzy nie mają nawet czasu
            >> zaglądać na to forum...

            BRAVO za skromność!!!:) Tak Trzymaj Panie MalediwyPiotrS - po co czas tracić
            czas z amatorami, takimi jak my :) i stukac w klawiature - palce sie męczą
            przecież!
            Nie ma sensu - nie zaglądaj już na forum!!! Tak będzie dla wszystkich lepiej :)

            szacun

            Bartek

            P.S. Przynajmniej nie mam oporów, żeby się podpisać:)
            • malediwypiotrs Re: Młody pilot - stary pilot 23.03.07, 15:32
              Na początku postu masz:
              Autor: malediwypiotrs... łatwo wywnioskować, że na imię mam Piotr a pierwsza
              litera mojego nazwiska to S.
              Jeśli podpisujesz się Bartek i wydaje Ci się, że Ty nie masz oporow no to
              gratuluję... Ja mam z oczywistych dla mnie powodow...

              I żeby było jasne. Jestem rownież zdania, że należy najmować miejscowych
              przewodnikow. Trzeba jednak mieć na uwadze też nasze realia. Są oni bardzo
              drodzy. Jeśli moja grupa jest dwa dni w Rzymie i przez cały czas miałbym
              zapewnić jej przewodnika, czy wyobrażasz sobie koszt jaki mieliby uczestnicy
              ponieść???? Poza tym nie bądź naiwny. Zwykle piloci ktorzy mają wszędzie
              przewodników nie rozgadują się już w autokarze bo PO CO??? Ograniczają się już
              tylko do informacji organizacyjnych.
              Ale zgadzam się, że właściwie tak to powinno funkcjonować i powinno nas być stać
              na miejscowych przewodnikow na każde z odwiedzanych miejsc. Tylko wtedy stawka
              dla pilota nie powinna wynosić więcej niż 100zł a pilotami byłaby sama młodzież
              ktora korzystała by z okazji do pozwiedzania troche świata.

              • bartoszpiziak Re: Młody pilot - stary pilot 26.03.07, 00:57
                Cóż:)

                > Na początku postu masz:
                > Autor: malediwypiotrs... łatwo wywnioskować, że na imię mam Piotr a pierwsza
                > litera mojego nazwiska to S.
                > Jeśli podpisujesz się Bartek i wydaje Ci się, że Ty nie masz oporow no to
                > gratuluję... Ja mam z oczywistych dla mnie powodow...

                Przyznam się bez bicia. Domyśliłem się...!!! Choć ja mam login: imię i nazwisko
                i oprócz tego się podpisuję jak się wypowiadam, szczególnie jak mam inne
                poglądy na sprawy:) tudzież polemizuję.

                > I żeby było jasne. Jestem rownież zdania, że należy najmować miejscowych
                > przewodnikow. Trzeba jednak mieć na uwadze też nasze realia. Są oni bardzo
                > drodzy. Jeśli moja grupa jest dwa dni w Rzymie i przez cały czas miałbym
                > zapewnić jej przewodnika, czy wyobrażasz sobie koszt jaki mieliby uczestnicy
                > ponieść????

                Panie Piotrze! Odpowiedziałem już Panu i nie tylko - w tym jak i innych postach
                co o tym sądzę!!! Powtórzę się jeszcze raz: WIEM JACY SĄ DRODZY! POZA TYM BĘDĄC
                W RZYMIE nie zwiedza się 12 h/d !!! POWTÓRZĘ SIĘ - wystarczy wziąć przewodnika
                czasem na 3-4 h i też jest super, a do tego masz "podstawke" jakby się do
                Ciebie ktoś przyczepił... Chyba jasne!
                No chyba, że jest pan pilotem a zaraz właścicielem/współ... BP, bo wtedy to
                oczywiście patrzy pan na to z 2 stron. Jednak ja znam takich pilotów, którzy
                prowadzą swoje interesy (BP) i rozumieją potrzebę/obowiązek zatrudniania
                przewdonika lokalnego, tam gdzie trzeba!

                > Poza tym nie bądź naiwny. Zwykle piloci ktorzy mają wszędzie
                > przewodników nie rozgadują się już w autokarze bo PO CO??? Ograniczają się już
                > tylko do informacji organizacyjnych.

                NIE JESTEM NAIWNY! wręcz przeciwnie:)
                TACY PILOCI prędzej czy później przestają być pilotami... Objazdówka to nie
                wahadło!!!Sami się eliminują!

                > Ale zgadzam się, że właściwie tak to powinno funkcjonować i powinno nas być
                > stać na miejscowych przewodnikow na każde z odwiedzanych miejsc. Tylko wtedy
                > stawka dla pilota nie powinna wynosić więcej niż 100zł a pilotami byłaby sama
                > młodzież ktora korzystała by z okazji do pozwiedzania troche świata.

                To już Twoje zdanie Panie Piotrze. Powodzenia

                Bartek (nazwisko w przy autorze wypowiedzi)
                • ramid Re: Młody pilot - stary pilot 26.03.07, 11:47
                  Jeśli mogę chciałbym wlaczyc się do tematu. Uprawnienia otrzymalem w 2001 roku.
                  Nie uwazam się za alfe i omege jak tez nie twierdze ze zeby zjadlem na pilotazu
                  bo już jezdze 6 lat. Wrecz przeciwnie. Uwazam ze jeszcze malo wiem i chetnie się
                  ucze od kazdego kto zechce pomoc. Staram się tez pomagac innym pilotom czy
                  kierowcom jeśli tylko mogę i umiem. Zdarzylo się ze jednemu z autokarow pekla
                  poduszka powietrzna i autokar „sciagalo na lewo” podczas jazdy. Sciagnalem
                  jakiegos Czecha TIR–owca który pomogl wtedy.
                  Mam teraz problem który chciałbym zebyscie pomogli rozwiazac. Otoz mam pilotowac
                  wycieczke do Toskanii. Inna sprawa jest ze nigdy tam nie byłem (tu uklon w
                  strone Pana Piotra – gdybym mogl uzyskac jakies info od Pana będę niezmiernie
                  zobowiazany – czy mogę napisac maila?)
                  I BP o tym dobrze wie. Nie boje się ze nie dam rady bo będę miał przewodnikow w
                  Sienie i Florencji. Boje się kierowcow! Tak, po ostatnim wyjezdzie dlugo nie
                  moglem się pozbierac – taka trauma. Kierowcy w pewnym momencie stwierdzili ze
                  nie mogą dluzej jechac (tachograf) wiec stalismy 8 godzin w szczerym polu ok. 80
                  km od hotelu. Nie musze chyba mowic co przezylem. Ludzie wsciekli warczeli na
                  mnie i oczywiście skonczylo się doniesieniem na mnie do BP. Co prawda szef był
                  madry i nie karal mnie za innych ale niesmak pozostal i klopoty z sercem się
                  odezwaly.
                  Totalna „olewka” moich prosb przez „szanownych driverow” zeby pomogli dojechac
                  do miasta pod hotel bo akurat wtedy Paryza nie znalem.
                  W piątek dowiedzialem się ze szef podpisal umowe z ta sama firma z która Ci
                  wyzej wymienieni kierowcy kiedys ze mna jechali. I znow zaczalem przezywac.
                  Strach jest tak wielki ze az paralizuje. Nie wiem co robic. Czy brac wycieczke
                  czy zrezygnowac. Setki pytan – a co będzie jak trafie na gburow (temat
                  wspolpracy pilot–kierowcy obrosl już legendami) którzy nie pomoga dojechac na
                  miejsce. Jak powiedzialem nie znam Toskanii będę zdany na mape i kierowcow.
                  Pomozcie co zrobic. Nie chce zawiezc wlasciciela BP bo gosc w porzadku i liczy
                  na mnie ale z drugiej strony…
                  Pozdrawiam
                  Hubert
                  • darcyk35 Re: Młody pilot - stary pilot 26.03.07, 12:08
                    Jak go nie chcesz zawieśc to z nim pogadaj i niech on sprawę załatwi z
                    driverami jak ty sobie nie możesz z nimi dac rady. Z tym nie ma problemu bo
                    przecież i ty i kierowcy pracujecie na tej wycieczce dla dobra firmy(BP) I
                    przewoźnika. Jak szef twojego BP pogada z właścicielem firmy przewozowej to
                    będzie wszystko OKI.
                    Przecież tamten też na tym zarabia nie?
                    Ale na przyszłośc, staraj się robic tak, żebyście z kierowcami stanowili jeden
                    team przeciwko turystom a nie turyści plus kierowcy kontra pilot.
                    Ja zawsze jak jeżdże to po imprezie mówię co i jak było nie oszcędzając
                    kierowców( jeśli zachodzi potrzeba)
                    Pozdrawiam D
                    • bartoszpiziak Re: Młody pilot - stary pilot 26.03.07, 22:20
                      jestem podobnego zdania co przedmówca!

                      Dogadaj sie z szefem BP - jesli tak jak piszesz to SWOJ GOSC - zeby on tez dal
                      do zrozumienia szefowi firmy przewozowej, ze kierowcy maja Cie wspierac, a nie
                      specjalnie jeszcze Ci miny podkladac... tak zeby Cie turysci zjedli !!!

                      Albo uklad jest wiadomy - razem z kierowcami stanowicie TEAM, albo jestes juz
                      przed wycieczka na straconej pozycji:(

                      powodzenia
                      • id.kulka Re: Młody pilot - stary pilot 27.03.07, 12:53
                        Jeśli współpracujesz z tym biurem już jakiś czas, to się nie krępuj, tylko
                        pogadaj z szefem. Szczególnie, że ma to być dla Ciebie nowa trasa, a tu
                        współpraca z kierowcami to połowa sukcesu.
                        Sama byłam kiedyś w podobnej sytuacji. Trafili mi się tacy (na nowej trasie!)
                        złośliwcy. Darli się na mnie w obecności klientów (bo się jakiś gość spóźnił 5
                        minut na postoju, a on się autentycznie zgubił na parkingu i nie było tu
                        niczyjej złej woli), wciąż odwalali jakieś złośliwości, celowo mylili trasę
                        (oczekiwali, że będę non stop siedziała z nimi i czytała im znaki - a przejazd
                        non stop z Poznania do Hiszpanii. Potem, w czasie pobytu, wcale nie było
                        lepiej. Jeden próbował mi się wpakować do łóżka, a jak go wyrzuciłam, to
                        opowiadał rezydentce, jaki ze mnie beznadziejny pilot... Przy kolejnym
                        wyjeździe z tego biura powiedziałam, że nie chcę się wdawać w szczegóły (i
                        bawić w donosiciela;-), ale nie widzę możliwości współpracy z tymi panami. Jak
                        się okazało, biuro przestało z tym przewoźnikiem współpracować, między innymi
                        dlatego, że nie można było znaleźć pilotów, chętnych na wspólne wyjazdy:-)
                        Gdy jedziemy razem na trasę, to jesteśmy zespołem i musimy jak zespół
                        współpracować. Dla mnie to oczywiste i, na szczęście, dla wielu kierowców, z
                        którymi zdarzyło mi się jeździć, również.
                        Na samym początku mojej pracy pilota jeździłam na wahadła do Grecji, czasem do
                        Chorwacji. Cały czas z jednym przewoźnikiem, więc rotacja kierowców była mała :-
                        ) I to była dla mnie współpraca idealna, byliśmy bardzo zgrani, zżyci ze sobą.
                        Hmm, moja mama nawet piekła im szarlotkę od czasu do czasu. Może autorka wątku
                        by pomyślała, że coś próbuję nadrabiać w ten czy inny sposób:-) Ale ja tego tak
                        nie odbierałam. Korona mi z głowy nie spadła, jak czasem zrobiłam im kanapki.
                        Potem oni robili dla mnie...;-) Oni bardzo mi pomagali przy odprawach na
                        granicy (Bułgaria... zebrać paszporty, rozdać paszporty, face control, no i
                        suweniry) itd itd. Byliśmy bardzo zgraną ekipą i dobrze nam się pracowało. I
                        klienci też to widzieli, i działo to pozytywnie.
                        Pozdrawiam,
                        Kulka.
                        • ewa.p7 Re: Młody pilot - stary pilot 29.03.07, 21:15
                          Cześć! Na temat współpraca pilot - kierowca juz kiedyś wymienialismy uwagi. Ale
                          tu poruszony został wazny wątek: logistycznego rozpracowania programu przez
                          pilota. Trzeba zrozumieć, że mandaty z tytułu przekroczenia godzin pracy sa
                          b.wysokie i najczęściej obciazony jest kierowca. Nie dziwcie się, że są
                          bezwzględni i tu na współpracę tj. podjęcie przez nich ryzyka, że sie uda,
                          liczyć nam nawet nie wypada. Dlatego też kazdy dzień z programu pilot musi tak
                          przygotować, aby kierowca zmieścił sie w wyznaczonym prawem limicie czasowym.
                          Ja biorąc z biura program, liczę kilometry, szacuje ile mi potrzeba minimum na
                          programowe zwiedzanie i jeśli widzę, że cos nie gra jeszcze przed wyjazdem
                          wyjaśniam w biurze. Zdaża się bowiem (doswiadczamy tego), że przewożnik
                          decyduje się po naradzie z biurem coś "zakombinować " z tachografem i wtedy o
                          czas pracy sie nie martwimy. Uważam, że jednym z najtrudniejszych zadań pilota
                          jest tak poprowadzić imprezę, aby zdążyć. Jest to nierzadko ostro stresująca
                          walka z czasem, bo wiele biur wrzuca w program obszerne zwiedzanie i dlugie
                          przejazdy.
                          A jeśli chodzi o pilnowanie trasy i wskazanie kierowcy jak ma dojechać -
                          sorry - to obowiazek pilota. Więc pretensji mieć nie mozecie.
                          Doświadczonych, miłych, pomocnych kierowców Wam życzę! Ewa
                          • id.kulka Re: Młody pilot - stary pilot 30.03.07, 15:36
                            ewa.p7 napisała:


                            > A jeśli chodzi o pilnowanie trasy i wskazanie kierowcy jak ma dojechać -
                            > sorry - to obowiazek pilota. Więc pretensji mieć nie mozecie.
                            > Doświadczonych, miłych, pomocnych kierowców Wam życzę! Ewa

                            Źle mnie zrozumiałaś, Ewa:-)
                            Jesteśmy na wycieczce, mówię kierowcy: "Za chwilę będzie zjazd na Montserrat,
                            zjedź, ok?". On mówi: "Ok, nie ma sprawy". Zatem ja zaczynam coś opowiadać
                            ludziom, jest zjazd, ja nie przerywam opowiadania, ale on nie zjeżdża, lecz się
                            uśmiecha i mówi: "No nie powiedziałaś, że jest zjazd". To jest dla mnie
                            złośliwość.
                            Podobnie jak wymaganie, by na CAŁEJ trasie z Poznania do Hiszpanii siedzieć
                            obok niego ("bo pilot w autokarze nie śpi"), gdzie, jak wiadomo, długie odcinki
                            jedzie się jak po sznurku i nie trzeba zmieniać trasy, nigdzie zjeżdżać. Czysta
                            złośliwość. Nieco absurdalne jest dla mnie, gdy przez parę godzin jedziemy
                            trasą nr X na miasto Y, powtarzanie kierowcy przy każdym zjeździe: "Nie, teraz
                            nie zjeżdżaj, na Y jest nadal prosto" :-) Dodam, że kierowcy byli naprawdę
                            super jeśli chodzi o ich umiejętności i znajomość trasy. Byli po prostu ...
                            złośliwi:-)
                            Zdarzali mi się kierowcy, którzy w ogóle nie znali trasy, jaką jechaliśmy.
                            Omawialiśmy wcześniej nad atlasem, jak jedziemy, w trasie mówiłam temu, co
                            akurat kierował, kiedy bedziemy zjeżdżać itd. To są oczywiste sprawy.
                            :-)
                            Pozdrawiam,
                            Kulka.

                            • ramid Re: Młody pilot - stary pilot 30.03.07, 17:01
                              Ewa napisala: "A jeśli chodzi o pilnowanie trasy i wskazanie kierowcy jak ma
                              dojechać - sorry - to obowiazek pilota. Więc pretensji mieć nie mozecie.
                              Doświadczonych, miłych, pomocnych kierowców Wam życzę!"

                              OK a co ma zrobic pilot ktory jedzie pierwszy raz w dana trase? mapa to nie
                              wszystko. Ewo czy bedac np. w Kairze czy Londynie po raz pierwszy tez bys
                              powiedziala - "sory to obowiazek pilota"? Gwarantuje Ci ze spotkaloby Cie
                              wielkie rozczarowanie. Mapa nie zalatwia problemu a z drugiej strony przyznajcie
                              sami z reka na sercu czy jestescie w stanie byc na "chodzie" od momentu wyjazdu
                              do momentu powrotu.? Ja zawsze prosze kierowcow o mozliwosc odpoczecia i niech
                              sami jada a mnie dadza odpoczac choc 3-4 godz. zwlaszcza kiedy jedzie sie noca.
                              Chyba ze ktos ma zdrowie z zelaza ale jakos nie wierze.
                              pozdrawiam
                              Ramid
                              • malediwypiotrs Re: Młody pilot - stary pilot 04.04.07, 09:16
                                Osobiście Ci współczuję bo sytuacja w której się znalazłeś jest dla mnie
                                ogólnie niebywała. Oczywiście, zeby móc ją uczciwie ocenić dobrze by było znać
                                relację drugiej strony. Nie ulega wątpliwości, że wszystkie ze stron są winne
                                zaistniałej sytuacji. Zaczynając od kierowców którzy za przeproszeniem raczej
                                świnie powinni wozić niż pracować w turystyce, biuro które nie reaguje na takie
                                sytuacje lub nieodpowiednio planuje program imprezy i Ty bo nie dałeś rady
                                opanować sytuacji...
                                W swojej praktyce nie miałem nigdy sytuacji w której nie radziłbym sobie z
                                kierowcami. Nie mówię, że zawsze było łatwo i bez problemu ale nawe Ci
                                najbardziej "oporni" dali się jakoś okiełznać.
                                Nie bardzo wiem co Ci teraz poradzić. Zapewne wszystkim którzy już dawno temu
                                robili kursy pilotów należałoby przypomnieć, że istenieje coś takiego jak
                                sprawozdanie z imprezy. W praktyce już właściwie zapomniane ale warto sobie o
                                nim przypomnieć w przypadkach gdy realizacja imprezy nie przebiegała
                                prawidłowo. Gdybyś w takim sprawozdaniu opisał problemy które pojawiły się w
                                czasie imprezy, a byłyby one głównie prowokowane czy wręcz spowodowane złymi
                                intencjami kierowców, to nie wierzę, żeby były zbagatelizowane. Wszystko też
                                zależy od tego w jakich stosunkach jesteś z biurem dla którego pracowałeś.
                                Jeśli biuro nie zna Cię najlepiej a kierowcy o których pisałeś zwykle zachowują
                                się normalnie to Twoja wiarygodność zdecydowanie będzie mniejsza. Jeśli biuro
                                korzysta regularnie z Twoich usług i ma do Ciebie zaufanie to wtedy
                                niepotrzebny jest nawet dokładny opis sytuacji a jedynie Twoja krótka opinia na
                                ten temat.
                                Podsumowując, wydaje mi się, że teraz jest już nieco za późno na poważne
                                skarżenie się na kierowców. Teoretycznie Twoja birność po imprezie zakończyła
                                sprawę. Gdybyś się spodziewał, że wkrótce przyjdzie znowu Wam jechać pewnie
                                poświęcił byś temu więcej czasu. Oczywiście to nie znaczy, że teraz nie
                                powinineś wogóle wspominać poprzednich problemów ale musisz to zrobić bardzo
                                dyplomatycznie aby nie obróciło się to przeciwko Tobie. Może najlepiej swojemu
                                pracodawcy przedstaw te wydarzenia jako hipotetycznie mogące się zdarzyć na
                                zbliżającej się imprezie i zapytaj go o zdanie co w takiej sytuacji powinieneś
                                zrobić i jaka byłaby ocena tej sytuacji. W ten sposób powinieneś wywnioskować
                                też, na ile pracodawca przymyka oko na takie zachowania swoich kierowców i
                                ewentualnie jakie konsekwencje mógłby wyciągnąć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka