ewuuula1
22.04.09, 14:47
Witam,
Wczoraj spotkała mnie dość przykra sytuacja i chciałabym wiedzieć czy was też
dotykały podobne sytuacje ze strony biur podróży i jak postępować przy
następnych wyjazdach.
Otóż sprawa wygląda tak, iż od 3 tygodni byłam zdeklarowana na objazdówkę do
Włoch rozpoczynającą się 24 kwietnia. Prowadziłam cały czas rozmowy z paniami
z biura, które szczerze powiem nie były zorientowane za bardzo w temacie
włoskim, uzyskały więc ode mnie wszystkie potrzebne informacje, gdzie
konieczna jest rezerwacja, ile kosztują wjazdówki, bilety wstępu itd.
Najbardziej zaskoczone były tym, że w niektórych miejscach jest konieczność
przewodnika lokalnego, no ale cóż... ja postawiłam sprawę jasno, że we
wnętrzach obiektów nie będę opowiadać np. W Wenecji w bazylice czy na
Watykanie, bo nie mam zamiaru być wyrzucona z obiektu i płacić mandat 600
euro( taką kwotę zapłaciła rok temu osoba w Koloseum), więc albo załatwiają
przewodników lokalnych albo grupie wystarczy to co opowiem w autokarze czy
gdzieś "z boku". Wszystko było w porządku, panie pofatygowały mnie jeszcze do
Rzeszowa na spotkanie w poniedziałek, aby ustalić wszystkie szczegóły,
wszystko miały pozałatwiać do końca, po czym we wtorek otrzymałam popołudniu
informację, że nie jadę na ten wyjazd, bo grupa rzekomo ma swojego pilota na
imprezę, co najdziwniejsze grupa ta organizowana była już od miesiąca i sądzę,
że jeśli miałaby kogoś swojego zgłosiłaby to dużo wcześniej, a nie 2 dni przed
wyjazdem. W każdym razie biuro pozostawiło mnie na przysłowiowym lodzie bez
mrugnięcia okiem, nie wiem czemu tak naprawdę?, może za dużo wiedziałam, a
może miałam zbyt wielkie wymagania informując, że skoro grupa ma być
oprowadzana po wnętrzach np. Bazyliki św. Piotra to potrzebny jest
przewodnik??? może za bardzo byłam zorientowana, a biuro poszukiwało kogoś kto
za niewielkie pieniądze będzie na tym wyjeździe wszystkim i narazi się nawet
na wysokie kary bo będzie w niczym niezorientowany??? Bardzo mnie przybiła ta
sytuacja, tym bardziej, że w między czasie miałam 2 oferty naprawdę dobrych
wyjazdów, a zrezygnowałam z nich będąc osobą poważną i pewną skoro byłam już
zapisana na ten wyjazd.
Zastanawiam się, kiedy co niektóre biura zaczną szanować drugiego
człowieka-pilota? Jak można najpierw zablokować komuś termin, a 2 dni przed
wyjazdem mu napisać maila, że nie jedzie.
Zastanawiam się teraz jak postępować, czy aby pracować, trzeba godzić się na
wszystko? bo ja już nie wiem naprawdę.
Czy to biuro potrzebowało pilota czy tylko biura informacji na temat Włoch?
Będę wdzięczna za opinię co wy myślicie na ten temat, może to ja jestem zbyt
naiwna wierząc ludziom, ale sytuacja taka spotkała mnie po raz pierwszy.
Pozdrawiam serdecznie
Ewa Wolak