Dodaj do ulubionych

KOnieczna lustracja majatkowa lekarzy

22.10.09, 09:19
Lekarze pracujacy w publicznej sluzbie zdrowia powinni skladac
oswiadczenia majatkowe, tak jak robia to radni, poslowie,
ministrowie czy pracownicy NFZ.

Obecnie lekarz zarabia w wiekszosci wypadkow wiecej niz posel czy
wiceminister juz nie wspomne o radnych. Dlatego wlasnie konieczna
jest lustracja majatkowa lekarzy.
Obserwuj wątek
    • pct3 Re: KOnieczna lustracja majatkowa lekarzy 22.10.09, 09:48
      jak już wspominałem dwadzieścia razy, nie ma problemu.

      Mieszkanie rodzinne z tytułem użyczenia (będzie dziedziczone).
      Auto 5 letnie warte obecnie 16.000 zł.
      Oszczędności ok. 50.000 zł.
      Brak długów.

      To wszystko wspólne z żoną.

      Praca w wymiarze 320-340 godzin w miesiącu.
      Dochód na osobę w gospodarstwie domowym nie kwalifikujący do dolnych
      stanów klasy średniej.

      W zgodnej opinii forumowiczów, nie zasługuję nawet na to i należy mi
      obniżyć (extorris) lub zabrać (gazton) penję.




      • szlachcic Re: KOnieczna lustracja majatkowa lekarzy 22.10.09, 09:58
        > Dochód na osobę w gospodarstwie domowym nie kwalifikujący do
        >dolnych stanów klas średniej.

        lekarZe maja dochody ponizej sredniej krajowel placy wychodzi na to
        oczywiscie wierzymy
        bo rozumiem ze chodzi o klase srednia ludzi pracujacych w Polsce a
        nie o srednia gaż gwiazd Hollywood
        • pct3 Re: KOnieczna lustracja majatkowa lekarzy 22.10.09, 11:26
          przynależność do klasy średniej jest definiowana rozmaicie, ale ja
          podzielam te - dość częste - kryteria:
          - każdy dorosły ma samochód
          - własne mieszkanie o przyzwoitym metrażu (100-150 m)
          - posiadanie albo widoki na posiadanie domku letniskowego (nie musi
          być od razu Toskania)
          - swobodne uczestnictwo w życiu kulturalnym (weekendowy wyjazd do
          muzeów Amsterdamu czy na festiwal do Paryża nie powinien być
          problemem parę razy w roku)
          - wakacje.

          Osiągnięcie powyższego wymaga dochodów 20 000 na rodzinę
          miesięcznie - i zaręczam Ci że znam kupę ludzi którzy żyją tak albo
          lepiej, i nie są to lekarze.
          A w średnią krajową nie wierz.
          Ja nie znam nikogo kto zarabia średnią krajową.
          Są ludzie którzy zarabiają mniej.
          I jest cała masa która zarabia jej istotną wielokrotność.

          • aron2004 Re: KOnieczna lustracja majatkowa lekarzy 22.10.09, 17:59
            a nie wystarczy ci weekend nad Firlejem?
            • sithicus Re: KOnieczna lustracja majatkowa lekarzy 22.10.09, 22:21
              Nie, ryzyko spotkania z rolniko-busiarzem czy innym składaczem kompów jest zbyt
              duże, potem prokurator może nie uwierzyć że busiarz sam wskoczył pod koła terenówki.
          • andnow2 Aleksander Gudzowaty w klasie średniej?!!!! 23.10.09, 07:20
            pct3 napisał:

            > przynależność do klasy średniej jest definiowana rozmaicie, ...
            > Osiągnięcie powyższego wymaga dochodów 20 000 na rodzinę
            > miesięcznie - i zaręczam Ci że znam kupę ludzi którzy żyją tak
            > albo lepiej, i nie są to lekarze.


            Jak wynika z zatytułowanej: "Gudzowaty: Żyję za 25 tysięcy
            miesięcznie" relacji na dziennik.pl:

            www.dziennik.pl/wydarzenia/article461281/Gudzowaty_Zyje_za_25_tysiecy_miesiecznie.html


            jeden z najbogatszych Polaków właśnie tyle zarabia.
            • radeberger Re: Aleksander Gudzowaty w klasie średniej?!!!! 23.10.09, 07:39
              prawnik, a nie rozróżnia "żyć" od "zarabiać"?

              cieniutko, cieniutko..
              • andnow2 rozróżnia, rozróżnia 23.10.09, 08:02
                radeberger napisał:

                > prawnik, a nie rozróżnia "żyć" od "zarabiać"?

                rozróżnia również przedsiębiorcę dającego pracę wielu ojcom rodzin
                od konsumenta pieszczocha
                • radeberger Re: rozróżnia, rozróżnia 23.10.09, 15:54
                  Widzisz waćpanie - w relacji pacjent lekarz są tylko 2 stałe elementy - pacjent i lekarz. Cała reszta - od kobieciny sprzątającej przychodnię, przez gościa piorącego brudy szpitalne po farmaceutów - są naroślami na tej relacji.

                  PS. a jeśli rozróżniasz - to poprzedni post jest albo wyrazem głupoty, albo udawaniem głupoty, albo nędzną prowokacją. Więc może jako autor powiesz wprost którym?
                • maksiu1313 Re: rozróżnia, rozróżnia 23.10.09, 18:32
                  Popieram pana, panie andnow2.Ja również rozróżniam przedsiębiorcę dajacego pracę
                  wielu ludziom od konsumenta pieszczocha.
            • pct3 Re: Aleksander Gudzowaty w klasie średniej?!!!! 23.10.09, 17:15
              Z Gudzowatym wódki nie piłem, ile on tam zarabia nie wiem.
              Wiem jedno.
              "wszyscy" zarabiają mało, "wszyscy" mówią o tysiącu netto, jak już o
              dwóch, to maks.
              Pielęgniarki jeżdżą autami lepszymi od lekarzy, a są to drugie lub
              trzecie auta w domu.
              Rzemieślnicy stawiają domy trzypiętrowe.
              Robotnicy wyjeżdżają z hipermarketów wózkami załadowanymi tak że się
              wysypuje, płacą w kasie 700 zł, i robią tak co tydzień. Ale
              zarabiają 1000 miesięcznie. Palą ponadto papierosy za 30 zł dziennie.

              Jedna wielka bieda i pokolenie 1 KZł.
              Tylko kto wywozi całe półki towaru w hipermarketach?
              Kto całymi rodzinami jeździ na Kretę i w Alpy?
              Kto kupuje auta w salonach?
              Kto stawia domy?

              Lekarze? Czasem. Ale inni też.
              Zaręczam Ci, że dochody 20 000 na rodzinę miesięcznie w
              nielekarskich rodzinach nie są niczym nadzwyczajnym, a pamiętaj że
              piszę z ubogiego Krakowa, gdzie stawki lekarskie chociażby są 2-3
              razy niższe (jeśli wierzyć ludziom) niż gdzie indziej.

              Zaręczam Ci że znam osobę, całkiem poukładaną, która mówi że nie wie
              ile zarabia, chyba rzędu 30 000 jak dobry miesiąc (niech będzie
              brutto) i mówi że jej nie starcza.
              No i wierzę jej: płaci za 2 mieszkania dorosłych synów i ich auta,
              za panią sprzątającą, za 3-4 zagraniczne wakacje w roku.
              Kupując telewizor, nie rozważa w ogóle tych poniżej 6 tys.
              Zaręczam, że daleko jej do Gudzowatego z pozycji, wpływów itp.
              Ludzie - handlarze, rzemieślnicy, prawnicy - po prostu tak żyją.
              My lekarze chcemy nieśmiało w tą stronę zmierzać- a droga daleka.

    • maksiu1313 Re: KOnieczna lustracja majatkowa lekarzy 22.10.09, 19:07
      aron2004.nie pomyliło ci się z tym radnym? nie życz blizniemu swemu co by
      tobie,też nie było miłe.Radny nie ma pensji tylko diety,które są różne w
      zależności od zasobności Gminy, ja mam 900zet,plus komisje.Raczej na życie dla
      rodziny mało,starczy natomiast na dobra kolację w dobrej restauracji.
      • madzia.fe kolejne alter-ego .... 22.10.09, 19:25
        maksiu1313 napisała:

        ja mam 900zet,plus komisje.Raczej na życie dla
        > rodziny mało,starczy natomiast na dobra kolację w dobrej
        restauracji.

        O rany ! Maksiu! Ty to masz gest! I w jakich wyselekcjonowanych
        lokalach bywasz!
        Powaliło wszystkich na kolana!
        Zapewne starczyłoby Ci również na dobry krem pod oczy, albo dżinsy
        markowe, albo dzbanek z porcelany niepospoltej!
        Tak, tak, taka wzmianka nonszalancka jakoby Twa dieta była formą
        kieszonkowego daje ludziom do myślenia cóż to za wielkoświatowa ooba!
        Tak sobie myślę, kto jeszcze puszcza takie teksty.....
        Gimnazjalistki w rajtuzach?
        Zblazowane galerianki?
        Nuworysze na bazarku?
        Ogarnięte rywalizacją konsumenckiego wyścigu dzieciaki?
        Bo chyba nie słyszysz takich tekstów u ludzi, którzy rzeczywiście
        mają pieniadze, i klasę.
        A może po prostu nie masz od kogo nauczyć się jak nie rozmawiać o
        pieniądzach, albo uczysz się od niewłaściwych osób.
        Albo podpuszczasz- trochę pachniesz jak Twój "chłopięcy51" idol

        • maksiu1313 Re: kolejne alter-ego .... 22.10.09, 20:12
          Łups...kolacja biznesowa,nie z dziewczyną ani z rodziną.Na tym forum cały czas
          się mówi o kasie,wiadomo kto.Co do zapachu to najpiękniejszy jest zapach
          lasu.Mam nadzieję że jeszcze tej zimy wróci złota jesień,dopiero poczuję ten
          zapach i wszystko będzie wspaniałe.Czego iwam życzę.
          • madzia.fe o kasie na forum 22.10.09, 22:21
            na forum mówi się i o kasie- wszak to wokół niej kręci się ten cały
            interes zwany służbą zdrowia.
            Lustracja lekarzy......
            co roku podpisuję swój PIT przed wysłaniem do urzędu skarbowego, i
            wystarczy. Lustrowanie mnie nie poprawi funkcjonowania systemu
            opieki zdrowotnej.
            Mówisz,że najpiękniejszy jest zapach lasu? Wolę zapach stóp mojego
            psa po spacerze.
            Taki borowikowo-psiejski.
            • maksiu1313 Re: o kasie na forum 23.10.09, 19:39
              Zależy gdzie spacerujesz z psem..A wiadomo Ci ze pies ma łapy.
              Swój PIT to lepiej chowaj albo nie pokazuj go na prawo i lewo może w końcu wam
              uwierzą że tak mało zarabiacie.Miłych spacerów z psem.
              • madzia.fe Re: o kasie na forum 23.10.09, 19:59
                maksiu1313 napisała:

                > Zależy gdzie spacerujesz z psem..A wiadomo Ci ze pies ma łapy.
                > Swój PIT to lepiej chowaj albo nie pokazuj go na prawo i lewo może
                w końcu wam
                > uwierzą że tak mało zarabiacie.Miłych spacerów z psem.

                Maksiu-
                coś masz nastrój dzisiaj kiepski i zaczynasz kąsać.
                Nie bierz wszystkich według siebie- skąd pomysł o pokazywaniu przeze
                mnie PITu na lewo i prawo?
                Wiesz,
                nie zarabiam mało.
                Zarabiam bardzo przyzwoicie.
                po stażu jestem 7 lat, i nie zciemniam, że zarabiam mało pracując
                dużo, w dobrej specjalizacji. Tak samo dobrze zarabiają wszyscy moi
                znajomi ze studiów, lekarze z rodziny, koledzy w dyżurce.
                Jednak wymienianie na co stać a na co nie stać lekarzy nie wydaje mi
                się interesującą dyskusją.
                Wątek ma dotyczyć lustracji lekarzy-
                a przeradza się w dyskusję o poziomie życia,
                Ludzie zaczynają utalać co należałoby posiadać, kupić, gdzie bywać,
                aby widać było, że należą do pewnej kasty.
                Jednym słowem, magicy planujący jak nakłonić nas do wydania kasy -
                zacierają ręce.
                Jesteśmy dość łatwi w obróbce.
                Ps.Spacery z psem są fascynujące Maksiu.


    • arek103 A podatek od lapowek? ;) 23.10.09, 01:04
      aron2004 napisał:

      > Lekarze pracujacy w publicznej sluzbie zdrowia powinni skladac
      > oswiadczenia majatkowe, tak jak robia to radni, poslowie,
      > ministrowie czy pracownicy NFZ.
      >
      > Obecnie lekarz zarabia w wiekszosci wypadkow wiecej niz posel czy
      > wiceminister juz nie wspomne o radnych. Dlatego wlasnie konieczna
      > jest lustracja majatkowa lekarzy.

      A podatek od lapowek? Czy tez jest konieczny?
      • maksiu1313 Re: A podatek od lapowek? ;) 23.10.09, 19:44
        arek 103,to nie są łapówki,tylko honoraria niezalegalizowane.Od tego podatku się
        nie płaci.
    • barabara6 Re: KOnieczna lustracja majatkowa lekarzy 24.10.09, 18:46
      Aron! Ty żyjesz? Jak było w Grecji??
    • szlachcic Re: KOnieczna lustracja majatkowa lekarzy 24.10.09, 20:51
      zadna lustracja nie jest potrzebna a ponoszenie odpowiedzialnosci
      przez lekarzy.
      Jezeli panstwo polskie chcialoby porzadku w SZ to dawno by ten
      porzadek zrobilo
      wystarczy zrobic tak jak zrobili to skandynawowie, tam korupcji i
      patologii w zyciu publicznym praktycznie nie ma a dokladnie jest na
      bardzo malym poziomie.
      Tam urzednik nie ma prawa przyjac od petenta NICZEGO!!!!!!!!
      W Polsce beton lekarski doprowadzil do tego ze profesorowie mowia
      nawet przed kamerami TV ze biora pieniadze od pacjentow i wplacaja
      na konto fundacji. Wszyscy m9owia jawnie ze przyjmowanie prezentow
      to nic zlego. wiemy co mowia doktory tu na forum, kasa dana po
      wizycie u lekarza jest OK
      no comment
      • pct3 Re: KOnieczna lustracja majatkowa lekarzy 25.10.09, 13:46
        wiemy co mowia doktory tu na forum, kasa dana po
        wizycie u lekarza jest OK


        Nie mówią tak.

        Ja popieram model skandynawski.


        • andnow2 A jaki jest model skandynawski? 25.10.09, 16:31
          pct3 napisał:

          > Ja popieram model skandynawski.

          • pct3 Re: A jaki jest model skandynawski? 25.10.09, 17:04
            aresztowanie za przyjęcie bukietu kwiatów.
            • szlachcic Re: A jaki jest model skandynawski? 25.10.09, 19:11
              pct3 napisał:

              > aresztowanie za przyjęcie bukietu kwiatów.

              nie kpij sobie pct3 z tych zasad ktore nie wiem dlaczego probujesz
              osmieszyc
              to skandynawowie maja najmniejszy problem z korupcja
              A lapowki i te najmniejsze zalatwiane sa nie poprzez aresztowania a
              zwalnianie z pracy.
              kazdy to wie, nikt w publicznych sluzbach nie przyjmuje kwiatow czy
              fantow
              zasady sa proste wiec jest to uczciwe
              Efekty wysmienite
              oczywiscie doktory forumowe powiedza "jak ja mam odmowic babci ktora
              daje mi koniak, przeciez odmawiajac ja bardzo zawiode"
              to jest Wasz jedyny argument w tej dyskusji
              • aelithe Re: A jaki jest model skandynawski? 27.10.09, 19:29
                nie mają bo masz obowiązek wezwać policję do męża zoperowanej koboety, który przyjechał z Polski i nie wie, że za wręczenie bukietu kwiatów operującej chirurżce grożą 2 lata więzienia,
                albo na babcię która próbuje wcisnąć ci czekoladę, za leczenie wnuka, bo babcia ma Althaimera i ie rozumie, że danie czekolady lekarzowi to crime :)
                • aron2004 Re: A jaki jest model skandynawski? 27.10.09, 20:21
                  Wizyta u lekarza w Szwecji 60 zł - w Polsce 100 zł.
                  I kto tu lepiej zarabia?
                  • 0.9_procent Re: A jaki jest model skandynawski? 27.10.09, 22:29
                    aron2004 napisał:

                    > Wizyta u lekarza w Szwecji 60 zł - w Polsce 100 zł.
                    > I kto tu lepiej zarabia?

                    Uściślimy.

                    DOPŁATA do wizyty w ramach ubezpieczenia w Szwecji 150
                    SEK = ~60 złotych, w Polsce 0 (słownie ZERO) złotych.

                    Prywatna wizyta w Szwecji za równowartość 60 złotych to taka sama
                    bujda jak wizyta domowa w Szwecji.

                    • aelithe Re: A jaki jest model skandynawski? 05.11.09, 00:47
                      0,9
                      w szwecji lekarz może
                      1. pracować w systemie
                      2. prowadzić praktykę i leczyć pacjentów publicznych
                      3. leczyć prywatnie
                      ( nie może łaczyć opcji )
                      z relacji kolegów to lekarzy prywatnych jest ich bodajże 6 i kosztują bajońskie sumy
                      porada psychiatryczna poza systemem 4000 sec ; porady zagranicznie nie zawsze są akceptowane
                      prywatnie lekarz przyjmują wyłącznie w stokholmie i malmo ; poza tym nie ma szans na prywatnego doktora
                      jak ktoś chce dorobić to jedzie do norwegii
                  • aelithe Re: A jaki jest model skandynawski? 05.11.09, 00:43
                    wizyta państwowa u lekarza rejonowego 150 koron- 90 koron kontrolna
                    czyli 75 złotych i 45 złotych - czas oczekiwania 2 tygodnie ; nie ma wizyt bez zgody pielęgniarki
                    na specjalistę się czeka 6 miesięcy,
                    prywatnie specjalista od 4 tysiecy koron ( każdy z 6 praktykujących poza systemem ) tj 2000 złotych ( bodajże 2 psychiatrów , 1 radiolog)
            • snajper55 Re: A jaki jest model skandynawski? 25.10.09, 19:52
              pct3 napisał:

              > aresztowanie za przyjęcie bukietu kwiatów.

              Mam nadzieję, że i wręczającego, i dającego. Chyba, że wręczającym jest jakiś
              ichni piękny Tomasz.

              S.
        • szlachcic Re: KOnieczna lustracja majatkowa lekarzy 25.10.09, 18:31
          > Ja popieram model skandynawski.

          dobra, 99% tak uwaza
          • barabara6 popieram model skandynawski 25.10.09, 19:57
            kilka szczegółów modelu od kolegi, który wybył 2 lata temu:

            1. praca od poniedziałku do piątku w szpitalu i poradni przyszpitalnej, ale 2 x w miesiącu wolny piątek (co 2-gi tydzień) na uzupełnienie dokumentacji, samokształcenie itp

            2. po dyżurze dzień wolny od pracy. Równiez po dyzurze "pod telefonem". Mówił mi, że wielu Polaków (i on też) po takim dyżurze jednak idzie do pracy, odkładając dzień wolny na później. On w ten sposób wygospodarował dodatkowe 2 tygodnie pełnopłatnego urlopu, który spędził w Polsce.

            3. pracuje tylko w jednym miejscu. Ze swojej pensji (jednej!) utrzymuje się on, jego niepracująca żona i ich dziecko. Nie rozmawialiśmy, oczywiście, o pieniądzach, ale nie wyglądał na człowieka, który kupuje najtańszą żywność i mieszka na 10 piętrze w 2-pokojowym mieszkanku

            4. twierdził, że wszelakie kursy doszkalające (równiez zagraniczne!) opłaca mu pracodawca (czyli szpital). Ale w to już mi trudno uwierzyć, bo w końcu jaki miałby interes dyrektor szpitala w tym ,żeby pracowali u niego mądrzy lekarze, którzy leczą nowcześnie (a więc, co prawda zwykle skuteczniej i szybciej, ale jednak zdecydowanie drożej).

            5. Popieram model skandynawski, a więc taki, w którym:
            a) lekarz pracuje tylko w jednym miejscu pracy
            b) zarabia tam tyle, że stać go na utrzymanie rodziny (na polskie warunki oceniam to dziś na jakieś 20 tyś/m-c netto)
            c) pracodawca opłaca mu kursy i szkolenia
            d) rozumiejąc trudną sytuację polskich rolników, górników, polityków i innych wszelakiej maści "niezbędników" mogę zrezygnować (czasowo, az do poprawy koniunktury gospdarczej) z dnia wolnego po dyżurze "pod telefonem"

            • barabara6 Re: popieram model skandynawski 25.10.09, 20:00
              Zapomniałem: 2 x w miesiącu dodatkowy wolny pełnopłatny dzień na uzupełnienie dokumentacji. Może to być środa albo wtorek, niekoniecznie piątek
              • marcinoit Re: popieram model skandynawski 25.10.09, 20:30
                mnie sie tez podoba model skandynawski :)
                tyle ze pogoda tamtejsza nie za bardzo pasuje mojej rodzinie. wobec
                tego wybralismy model mniej wypasiony ale z rozwiniata opcja
                klimatyczna.
                nie wiem jak jest w modelu skandynawskim ale tu doktory dostaja
                kwiaty i slodycze , jakos nie slyszalem o aresztowaniach z tego
                powodu.
                • maksiu1313 Re: popieram model skandynawski 25.10.09, 21:13
                  marcinoicie.Kwiaty mogą być skażone pescytydami,słodycze są szkodliwe dla
                  zdrowia,w Polsce też nie słychać o aresztowaniach z powodu takich
                  drobiazgów.Natomiast głośno jest o profesorze,który żądał zapłaty od swoich
                  kolegów lekarzy za możliwość robienia u niego doktoratu.Zamość,to takie miasto
                  gdybyś nie wiedział.
                  • marcinoit Re: popieram model skandynawski 25.10.09, 21:29
                    byc moze Cie to zdziwi ale wiem co nieco o Zamosciu:)
                    nie bardzo rozumiem co sprawa profesora ma do modelu skandynawskiego.
                    poz tym ze bez watpienia to naganne zachowanie zasluguje na
                    potepienie.
                    tak sie sklada ze jakis czas temu widziaelm reportarz o aresztowaniu
                    lekarki za "przyjmowanie korzysci majatkowych" i jako dowod
                    zbrodniczego procederu pokazano gore usypana z czekoladek, sloikow
                    ze specialami wlasnej roboty ktorymi to dala sie skorumpowac lekarka.
                    • maksiu1313 Re: popieram model skandynawski 25.10.09, 23:46
                      Przepraszam nie doceniłem Twojej inteligencji .Widzisz masz porównanie tam
                      korupcji ani śladu, a w Polsce patologie śięgają już chmur, bo dna już nie ma.
            • aron2004 Re: popieram model skandynawski 25.10.09, 22:08
              przy cenach jakie są w Skandynawii to te 20 tys zł odpowiada ok. 8-
              10 tys zł w Polsce czyli są to średnie zarobki polskiego lekarza
              rodzinnego który ma wydajność pracy 9 razy niższą niż skandynawski
              rodzinny u którego nie trzeba prosić się o wizytę domową
              • slav_ Re: popieram model skandynawski 25.10.09, 22:56
                >te 20 tys zł odpowiada ok. 8-10 tys zł

                O rozum już za późno ale o zdrowie pomodlić się można.
              • pct3 Re: popieram model skandynawski 26.10.09, 10:34
                skandynawski rodzinny u którego nie trzeba prosić się o wizytę
                domową


                Aron, po polsku mówi się "nie da się prosić".
                W Skandynawii NIE MA WIZYT DOMOWYCH.

            • szlachcic Re: popieram model skandynawski 26.10.09, 11:36
              > a) lekarz pracuje tylko w jednym miejscu pracy

              oczywiscie powinien byc zakaz pracy w panstwowym szpitalu i prywatnie
              tak jest w Niemczech

              > 2. po dyżurze dzień wolny od pracy. Równiez po dyzurze "pod
              >telefonem".

              tu mamy juz do czynienia z iloscia lekarzy do potrzeb, o ile wolne
              po dyzurze jest zasadne to po byciu pod telefonem juz watpliwe

              > c) pracodawca opłaca mu kursy i szkolenia

              dostales za darmo studia
              skandynawowie maja bardzo wysokie podatki, ale rozumiem ze chcesz
              system skandynawski tylko w pozytywach a podatki chcesz z rajow
              podatkowych - taka jest dyskusja z doktorami

              reasumujac, na to jak jest w skandynawii trzeba pracowac przez wiele
              lat
              Wy przez wiele lat wypracowaliscie ten burdel wiec twoje oczekiwania
              sa smieszna
              co do podejscia Skandynawow do problemu korupcji system ten mozna
              wprowadzic bardzo szybko, bez kosztow i co najwazniejsze jest
              gwarancja poprawy
              ale oczywiscie jestescie przeciw modelowi skandynawskiemu walki z
              korupcja
              • claratrueba naiwna wiara 26.10.09, 12:27
                Abstrahując od Skandynawii- świata tak innego mentalnie od Polski jak fiordy ob
                wybrzeża Bałtyku (z wyjątkiem pijaństwa).
                Oświadczenia majątkowe nie okazały się skutecznym narzędziem walki z korupcją
                wśród tych, którzy je składają- to nie tylko polskie doświadczenie. Nie zdarzyło
                się dochodzenie w tej sprawie na podst. oświadczeń, choć niemało było-
                łapówkodawca sypnął łapownika, którego stan majątkowy na ogół był całkowicie
                zgodny z deklarowanym. Bogatsze były zwykle dzieci, kochanka albo kasa nie
                została odnaleziona w ogóle (no, pewnie łapownik ją odnalazł). Wiara w to, że
                człowiek nieuczciwy tj. biorący łapówki uczciwie napisze w oświadczeniu ile ma
                to naiwność przedszkolaka.
                Walka z korupcją jest trudna, bo to walka z nieuczciwością ogólną- ktoś je
                przecież daje. Pewne osiągnięcia (mizerne) daje bezwzględne karanie
                łapówkodawców- są tu doświadczenia włoskie i izraelskie- na równi z biorącymi.
                Również karanie za samą propozycję. Surowość kary nie ma większego znaczenia-
                jednym z najbardziej skorumpowanych krajów są Chiny, gdzie łapownictwo zagrożone
                jest karą śmierci (wykonywaną).
                Generalnie, prawo niewiele ma wspólnego z częstotliwością łapówek. Żadne prawo
                cywilizowanego kraju na nie zezwala. Wiele ma wspólnego stan moralny
                społeczeństwa, wynikający z religii (jakoś lepiej wśród protestantów- mn.
                Skandynawowie) wykształcenia, szacunku dla porządku, szacunku dla państwa i
                prawa- homo sovieticus daje i bierze.
                • szlachcic Re: naiwna wiara 26.10.09, 14:36
                  > Również karanie za samą propozycję. Surowość kary nie ma większego
                  >znaczenia- jednym z najbardziej skorumpowanych krajów są Chiny,

                  to jest jedna z najwiekszych bzdur jakie opowiada sie dzisiaj
                  argumentowanie ze wysokosc kary nie ma znaczenia i porownanie
                  jakiegokolwiek kraju z chinami jest mega bzdura
                  Odpowiedz sobie na pytanie czy korupcja w chinach dzisiaj i w czasie
                  gdyby za nia karano 1 miesiacem wiezienia bylaby taka sama?
                  ja uwazam ze nie!!!! wiec trzeba byc durniem aby twierdzic ze
                  wysokosc kary nie ma znaczenia
                  jedyne co mozna sie zgodzic ze wysoka kara nie musi wyeliminowac
                  procederu
                  • gazton51 Re: naiwna wiara 26.10.09, 16:20
                    > to jest jedna z najwiekszych bzdur jakie opowiada sie dzisiaj
                    > argumentowanie ze wysokosc kary nie ma znaczenia..."

                    Możesz tę tezę uzasadnić?
                    • szlachcic Re: naiwna wiara 26.10.09, 17:43
                      > Możesz tę tezę uzasadnić?

                      przestepca KALKULUJE!!!!!!
                      Niepodwazalny fakt!!!!!!!
                      To ze sa przestepstwa w afekcie nie moze tego zmienic

                      Mozliwosc przestepstwa to iloczyn mozliwosci zlapania z wysokoscia
                      kary.
                      Druga rzecz niepodwazalna!!!!!!!

                      Przyklad
                      Za jazde na gape jest kara 100zl - Liczba zlapanych przy takiej
                      karze i 10 pelnoetatowych kanarow wynosi X

                      Liczba gapowiczow spadnie czy wzrosnie jak liczba kanarow pozostanie
                      ta sama a kara bedzie 10zl?

                      Na 100% liczba gapowiczow wzrosnie
                      • claratrueba Re: naiwna wiara 27.10.09, 06:02
                        przestepca KALKULUJE!!!!!!
                        Niepodwazalny fakt!!!!!!!

                        Mozliwosc przestepstwa to iloczyn mozliwosci zlapania z wysokoscia
                        > kary.
                        > Druga rzecz niepodwazalna!!!!!!!

                        Opublikuj coś na ten temat, szlachcic. Zrobisz furorę. Bo jak do tej pory
                        kryminolodzy twierdzą coś innego.

                        • szlachcic Re: naiwna wiara 28.10.09, 07:02
                          > Opublikuj coś na ten temat, szlachcic. Zrobisz furorę. Bo jak do
                          tej pory kryminolodzy twierdzą coś innego.

                          a co "mozliwosc zlapania" i "wysokosc kary" za zlamanie prawa nie
                          maja znaczenia?
                          co mowia kryminolodzy?
                          • claratrueba Re: naiwna wiara 28.10.09, 10:30
                            Prawdopodobieństwo złapania ma duże znaczenie, wysokość kary- żadne ( tu Chiny
                            się kłaniają)bo przestępca liczy na bezkarność całkowitą nie na "niską
                            karę"(wyjątkiem są "white collar crimes"- nadużycia bankowe, okradanie firmy- tu
                            kalkulacja "opłaca się odsiedzieć" działa czasami). Ale wykrywalność (złapanie)
                            jest uzależnione od wielu czynników, w których sprawność organów ścigania nie
                            jest wcale najważniejsza. Najważniejszy jest stan moralny społeczeństwa-
                            zgłaszanie przestępstw (zwane u nas donosicielstwem- prawda?), zeznawanie
                            zgodnie z prawdą (tu tragedia, włącznie z niestawianiem się świadków).
                            Ale najważniejsze dla istnienia lub nie korupcji jest cały system, w którym ona
                            się pojawia. Podam Ci prosty przykład- za komuny kwitła korupcja w handlu
                            (czekoladki za zostawienie rajstop, większa "wziątka" za np. telewizor) znikła,
                            gdy towary stały się dostępne. I tu jest pies pogrzebany. Jeśli pacjent będzie
                            miał dostęp do usług medycznych należyty, co nie znaczy darmowy, nie będzie miał
                            żadnego powodu by popełniac przestepstwo.
                            • gazton51 cynizm niewiary 28.10.09, 11:25
                              >Jeśli pacjent będzie miał dostęp do usług medycznych należyty, co nie znaczy darmowy, nie będzie miał żadnego powodu by popełniac przestepstwo.<

                              Mój Boże, warto było doczekać takiego stwierdzenia na naszym forum...

                              Jednak chciałbym dodać, że tradycja bezpośredniego gratyfikowania lekarza ma głębokie podłoże socjo-psychologiczne i jest charakterystyczna dla społeczeństw plemiennych, na etapie pre-cywilizacyjnym.
                              Po pierwsze - gratyfikacja spełnia ważną osobistą potrzebę psychologiczną członka plemienia- jest substytutem nawiązania kontaktu opartego na zaufaniu, które w cywilizacji gwarantuje standard kompetencji kulturowo-etycznych wymagany na stanowisku lekarza oraz "obciachowość" wyłamywania się z tych norm cywilizacyjnych przez potencjalnego dawcę.
                              Po drugie - gratyfikacje są głęboko umocowane w nadal szerzącym się u nas modelu więzi społecznych z kręgu kultury wschodu, gdzie bakszysz jest koniecznością, tak jak na zachodzie - obciachem.

                              Sądzę przeto, że zmiany systemowe, prowadzące do opisanych przez Ciebie w cytacie efektów, nie zajdą, zanim nasz model społeczny wschodniej kultury plemiennej nie ustąpi modelowi cywilizacji zachodu którym od dawna (w sensie społecznym) nie jesteśmy a może i nigdy nie byliśmy.
                              A więc dla nas, dziś żyjących - nagroda dopiero w niebie.
                              Tymczasem więc - amen, alleluja i...przodem do tyłu ;))
                              • claratrueba Re: cynizm niewiary 28.10.09, 14:05
                                Mój Boże, warto było doczekać takiego stwierdzenia na naszym forum..

                                To tylko dowód, ze moje cenne wypowiedzi nie zapadają w pamięć. Było takich niemało.

                                Co do gratyfikacji i ich "plemienności" nie masz racji, gaztonie. Byłam
                                świadkiem dawania dowodów wdzięczności w Hiszpanii (słoik miodu i wino), w
                                Niemczech (jakaś fikuśna roślina), w Anglii (koronka brukselska). W innych
                                krajach nie miałam przyjemności kontaktu z lekarzami. Tylko, że wszędzie tam ten
                                prezent był dowodem sympatii, naturalnym gestem. Nie było w tym żadnej atmosfery
                                przekupstwa. Te koronki to lekarz sam mi pokazał "Beautiful, isn't it?"! Mi ten
                                lekarz dał książkę o historii dzielnicy, w której mieszkałam, tak sobie, po
                                prostu. I zapewne dokładnie tak samo odbierał gest podarowania mu koronki.

                                • pct3 Re: cynizm niewiary 28.10.09, 14:57
                                  widzisz, napisałaś coś ważnego - że kontekst ma znaczenie.
                                  Tam owszem, kasa w kopercie to szczyt obciachu (vel "dno den" żeby zacytować
                                  jednego z moich miłych adwersarzy), a koronka brukselska już nie, bo ona jest w
                                  kontekście "naturalności gestu".
                                  A u nas jest na odwrót.
                                  Absolutnie nie namawiam niniejszym do dalszego propagowania i tak już
                                  marginalnego i szczątkowego procederu kopert, pragnę tylko zauważyć, że
                                  konteksty są różne.
                                  Ot, taki mały przykład.
                                  Kiedyś w pewnej przychodni, pielęgniarka zaproponowała mi herbatę.
                                  I okazało się - że choć było tam sporo całkiem ładnych i eleganckich kubków a
                                  także filiżanki - wybrała typową PRLowską szklankę, i to zupełnie z
                                  premedytacją, bo powiedziała "o, przecież doktor nie będzie z kubka pił" -
                                  herbatę i kawę (po "turecku") podaje się w szklankach!
                                  Bo babcia tak robiła, mama tak robiła, ciocia tak robiła, ksiądz proboszcz też
                                  pija ze szklanki.

                                  Mam wrażenie - przy zachowaniu wszystkich proporcji, tak estetycznych, jak i
                                  cywilizacyjno-prawno-formalnych, że z kopertami jest tak samo.

                                  W matecznikach cywilizacji herbatę pija się w filiżance, a lekarz i pacjent za
                                  obciach uznają prezent w postaci koperty a za nie obciach koronkę brukselską.
                                  W przywiślańskim kraju herbatę pija się nadal w szklance, a lekarz i pacjent za
                                  obciach uznają prezent w postaci koronki (czy choćby butelki pijalnego wina,
                                  które kosztuje tyle co butelka wódy, którą pacjenci też czasem próbują wręczać),
                                  a nie obciachem jest koperta.

                                  Może się mylę, ale wrażenie analogii jest dla mnie nieodparte.
                                  • gazton51 ars gratia artis czyli sztuka gratyfikacji 28.10.09, 22:57
                                    Ma to sens, podobny do tego, co napisałem.
                                    Jednak pisząc "gratyfikacje" nie miałem na myśli symbolicznych prezentów ale wartości materialne o istotnym znaczeniu.

                                    Prezentem może być (dla operatora) pocałunek w policzek ze strony szczęśliwej celebrytki z właśnie powiększonym biustem, osełka masła od seniorki rodu plantatorów banana prostego na 450ha (unia dopłaca) dla ortopedy czy zwitek macy od przechrzczonego bacy na tacy (dla księdza).
                                    Takie emocjonalne objawy wdzięczności (więc po fakcie) to co innego, niż plemienny imperatyw okupienia sobie zaufania szafarza zdrowia i życia, czyli mechanizm gratyfikacji, o której ja pisałem.

                                    A propos - wręczanie koperty wyłącznie w książce (nie: czekowej) to obecnie nadal szczyt elegancji przekupstwa czy też niezrozumiała dla obu stron perwersja antyekologiczna?
                                • gazton51 gratyfikacje 28.10.09, 22:42
                                  Masz rację - ja miałem na myśli nie prezenty a gratyfikacje o znaczeniu
                                  materialnym wręczane bezpośrednio, powinienem był uściślić.
                            • szlachcic Re: naiwna wiara 28.10.09, 12:13
                              claratrueba napisała:

                              > Prawdopodobieństwo złapania ma duże znaczenie, wysokość kary- żadne

                              i zadalem ci pytanie
                              za jazde na gape placisz 100zl
                              co sie stanie jak kara wynosilaby 10zl
                              Ja daje 100% ze gapowiczow byloby wiecej
                              Ty twierdzisz ze ta sama liczba. Bzdura

                              >bo przestępca liczy na bezkarność całkowitą nie na "niską
                              > karę"(wyjątkiem są "white collar crimes"- nadużycia bankowe,
                              >okradanie firmy- tu kalkulacja "opłaca się odsiedzieć" działa
                              >czasami).

                              podalem ci przyklad kalkulacji w temacie jazdy na gape, odpowiedz na
                              nia.
                              Kalkulacja dziala w kazdym rodzaju przestepstw!!!!!
                              Oczywiscie wylaczamy przestepstwa/wykroczenia w afekcie
                              • claratrueba Re: naiwna wiara 28.10.09, 13:49
                                Nie wypowiadam sie o jeżdżeniu na gapę bo nie mam ani swoich doświadczeń, ani
                                kryminolodzy sie tym nie zajmują. Skłonna jestem Ci uwierzyć na słowo, że z
                                jazdą bez biletu masz rację. Chociażby dlatego, że konsekwencje tego czynu są
                                mało dolegliwe. Chociaż obciach duży.
                                • gazton51 niepokumane obciachy 28.10.09, 23:01
                                  Spróbuj w Stolicy kupić, celem skasowania, bilet u (zobowiązanego do tejże
                                  sprzedaży) motorniczego w tramwaju.
                                  To dopiero jest niepokumany obciach - motorniczy Cię wyzywa od najgorszych wraz
                                  z pasażerami, bo tramwaj nie jedzie.
                                  Tak się tu walczy z hamstwem (i skutecznie).
                                  I jedziesz na gapę, jak przystało.
                                  • snajper55 Re: niepokumane obciachy 28.10.09, 23:41
                                    gazton51 napisał:

                                    > Spróbuj w Stolicy kupić, celem skasowania, bilet u (zobowiązanego do tejże
                                    > sprzedaży) motorniczego w tramwaju.
                                    > To dopiero jest niepokumany obciach - motorniczy Cię wyzywa od najgorszych wraz
                                    > z pasażerami, bo tramwaj nie jedzie.
                                    > Tak się tu walczy z hamstwem (i skutecznie).
                                    > I jedziesz na gapę, jak przystało.

                                    Nieprawda. Ani razu takiej sytuacji nie widziałem. Za to wielokrotnie widziałem
                                    jak pasażerowie kupują bilet u motorniczego czy kierowcy.

                                    S.
                                    • gazton51 Re: niepokumane obciachy 29.10.09, 02:17
                                      snajper55 napisał:

                                      > gazton51 napisał:
                                      >
                                      > > Spróbuj w Stolicy kupić, celem skasowania, bilet u (zobowiązanego do tejż
                                      > e
                                      > > sprzedaży) motorniczego w tramwaju.
                                      > > To dopiero jest niepokumany obciach - motorniczy Cię wyzywa od najgorszyc
                                      > h wraz
                                      > > z pasażerami, bo tramwaj nie jedzie.
                                      > > Tak się tu walczy z hamstwem (i skutecznie).
                                      > > I jedziesz na gapę, jak przystało.
                                      >
                                      > Nieprawda. Ani razu takiej sytuacji nie widziałem. Za to wielokrotnie widziałem
                                      > jak pasażerowie kupują bilet u motorniczego czy kierowcy.
                                      >
                                      > S.

                                      Nieprawda.
                                      Nie widziałeś sytuacji o której piszę, gdy clara próbuje kupić bilet. Albo ja próbuję.
                                      To, czego nie widziałeś nie sprawia, że to co ja twierdzę nie jest prawdą.
                                      Żenada Snajper, nie odgrywaj frustracji z dyskusji o adminach.
                                      Przestrzegaj regulaminu, zarzucając komuś kłamstwo, obrażasz osobiście na forum.
                                      Zgłaszam Twój post do siwej, szkoda nawet kosza.
                                      • claratrueba Re: niepokumane obciachy 29.10.09, 06:57
                                        Ad. jazda na gapę:
                                        Fakty (nie oceniając prawdziwości):
                                        a. trudno kupić bilet (niby usprawiedliwienie- bzdura, za komuny kierowca nie
                                        sprzedawał, tylko kiosk, których nie brakuje zawsze miałam bilety)
                                        b. wysokość mandatu
                                        c. cena biletu (istotna dalej)
                                        Otóż jeszcze trudniej niż kupić bilet jest znaleźć toaletę publiczną. Cena
                                        skorzystania z jest porównywalna do ceny biletu. (p Mandat za zrobieniu kupy na
                                        ulicy to też stówa (zaśmiecanie, nawet nie jest ujęte pojęcie ulicznej defekacji
                                        w K. Wykroczeń). Jeżdżenie na gapę zdarza się raczej nieporównanie częściej niż
                                        sranie na ulicy choć kara jest taka sama, i "zaoszczędzona" kwota też. I śmiem
                                        twierdzić, że obniżenie mandatu nawet do 5 zeta nie będzie miało żadnego wpływu
                                        na zjawisko. Bo jeżdżenie na gapę jest akceptowane społecznie (dowód-
                                        usprawiedliwienia, które przedstawiacie), sranie na chodnik- nie.
                                        • gazton51 kuma kum do kuma 29.10.09, 10:18
                                          >Bo jeżdżenie na gapę jest akceptowane społecznie (dowód-
                                          > usprawiedliwienia, które przedstawiacie), sranie na chodnik- nie<

                                          Generalnie, uważam że znalazłaś argument będący trafną i adekwatną odpowiedzią dla szlachcica, rozpoczynającego ten fragment wątku.

                                          Co do mnie, właśnie to chciałem podkreślić - jazda na gapę jest nie tylko społecznie akceptowana, ale i utrwalana zachowaniami systemowymi (bezkarność niesprzedających bilety motorniczych- i - o dziwo-naprawdę trudność nabycia biletu poza centrum i godzinami pracy sklepów) oraz społecznymi (reakcja tłumu w tramwaju).
                                          Nb. kiedyś w tłumie prędzej zdarzyłby się chętny do odsprzedania biletu niż pyskówki z powodu opóźnionego sprzedażą odjazdu.

                                          To zupełnie dobra metafora fenomenu i modelu trwania również systemu SZ w obecnym kształcie.

                                          PS Ja ekstremalnie rzadko jeżdżę komunikacją zbiorową więc, nie mając biletu, wysiadłem z tego tramwaju , co uważam za oczywiste.
                                          Takie sytuacje (niesprzedaży), jak mnie później pouczyli użytkownicy codzienni, są bardzo częste, stąd należy zaopatrzyć się w kartę lub płatność sms. Teraz jestem mądrzejszy o to doświadczenie.
                                          • pct3 Re: kuma kum do kuma 29.10.09, 11:15
                                            Ja ekstremalnie rzadko jeżdżę komunikacją zbiorową więc, nie
                                            mając biletu, wysiadłem z tego tramwaju , co uważam za oczywiste.


                                            Gdy sprzedaż biletu przez motorniczego jest niemożliwa i gdy w
                                            pojeździe brak automatu sprzedażowego bądź on nie działa, przepisy
                                            (w każdym razie w Krakowie) dopuszczają jazdę bez biletu, co uważam
                                            za oczywiste.
                                • szlachcic Re: naiwna wiara 31.10.09, 10:53
                                  claratrueba napisała:

                                  > jazdą bez biletu masz rację. Chociażby dlatego, że konsekwencje
                                  tego czynu są mało dolegliwe. Chociaż obciach duży.

                                  ale na tej samej zasadzie dziala to w kazdym
                                  przestepstwie/wykroczeniu - oczywiscie nie w afekcie
                                  chcesz kolejne przyklady?
                • gazton51 Pełna zgoda 26.10.09, 16:19
                  >Żadne prawo
                  cywilizowanego kraju na nie zezwala. Wiele ma wspólnego stan moralny
                  społeczeństwa, wynikający z religii (jakoś lepiej wśród protestantów- mn.
                  Skandynawowie) wykształcenia, szacunku dla porządku, szacunku dla państwa i
                  prawa- homo sovieticus daje i bierze.<

                  Z tym pełna zgoda, zwłaszcza z podłożem wyznaniowym.

                  > Generalnie, prawo niewiele ma wspólnego z częstotliwością łapówek.

                  To, czy wykroczenie poza normy moralne i etyczne jest lub nie jest penalizowane, nie przekłada się bezpośrednio i od razu na ilość wykroczeń.
                  W Honkongu kilkadziesiąt lat temu wprowadzono kary za (powszechne) plucie gumą na ulicę. Dziś jest to niespotykane.
                  Podobnie, jak powszechne kiedyś w Polsce plucie (bez gumy, której nie było) do publicznych spluwaczek, jakkolwiek nie było karane, propagowano obciachowość tego chłopskiego zwyczaju (plakaty, pogadanki etc.). Pewnie dziś nikt karom za plucie czymkolwiek nie sprzeciwiałby się.
                  Mentalność można i trzeba kształtować, niekoniecznie karami.
                  W cywilizacji lekarz biorący łapówkę typu "1000 zł w kopercie" to denny obciach, ale nie strach - wobec absurdalności koncepcji. Strachem jest natomiast ukrywanie dochodów przed IRS (w tym wypadku w USA).
                  Trzeba coś robić aby kształtować mentalność a ja uważam, że na końcu dopiero skuteczności jest waga penalizacji.
                  • claratrueba Re: Pełna zgoda 27.10.09, 09:19
                    W cywilizacji lekarz biorący łapówkę typu "1000 zł w kopercie" to denny obciach
                    > , ale nie strach -

                    Dokładnie tak! Ale nie o kwotę tu chodzi a "obciach" czyli o powszechne odczucie
                    jakiegoś zachowania jako prostackiego, godnego ćwoka. Do tej kategorii ja
                    zaliczam również: ściąganie, kupowanie prezentacji maturalnych, "studiowane" na
                    lipnych uczelniach z pełną świadomością lipności, jeżdżenie bez biletu (jakoś
                    nigdy tego nie robiłam nie mając żadnej wiedzy o wysokości mandatu), niepłacenie
                    czynszu, branie do rządu A. Leppera- kryminalisty z art. 157 KK(pobicie)i 158
                    KK(udział w bójce), podawanie fałszywych danych dot. wykształcenia w danych
                    kandydata na prezydenta, niepłacenie podatku od psa itd. itd. Tylko, że w Polsce
                    to nie jest "denny obciach" a powszechnie akceptowane zjawiska, uważane za
                    przejaw "zaradności życiowej"
                    "Denny obciach" to jest ciężka praca i uczciwość. A jak ktoś się jeszcze ta
                    pracą dorobi- i tak nazwą go złodziejem (ileż to razy słyszy sie "tylko złodziej
                    się w Polsce dorobi") choć w krajach o innej (w ogóle jakiejś) kulturze wzbudza
                    podziw.
                    Cenienie uczciwości w naszym pięknym kraju zilustruje moje osobiste
                    doświadczenie. Spowodowałam stłuczkę, świadków nie było, policji nie wezwano.
                    Idę do PZU wraz z właścicielem rozbitego auta i mówię jak było tzn. moja
                    wyłączna wina. Pytanie urzędnika "To dlaczego pani się przyznaje?" wprawiło mnie
                    w osłupienie. A potem się działo! Cały oddział przychodził mnie oglądać- takiego
                    cudaka w życiu nie widzieli. A jak jeszcze zadzwoniłam, czy poszkodowany dostał
                    odszkodowanie (mówiąc, że jestem sprawcą) to urzędnika zatkało.
                    Bo u nas nie jest normą to co jest normą. Zawsze znajdzie się wytłumaczenie ze
                    szczególnym uwzględnieniem "wszyscy tak robią" (ciekawe czy na Sądzie
                    Ostatecznym Bóg zapyta o to co wszyscy robili czy ty konkretnie), i prawo się
                    łamie nie dlatego, że jest się nieuczciwym tylko dlatego,że "jest złe i
                    nieżyciowe" albo "taka jest konieczność" (faktycznie- interes kub wygoda).
                    "Naród wspaniały. Tylko ludzie- ku..." (marsz. Józef Piłsudski)
                    • pct3 Re: Pełna zgoda 27.10.09, 09:57
                      Spowodowałam stłuczkę, świadków nie było, policji nie wezwano.
                      Idę do PZU wraz z właścicielem rozbitego auta i mówię jak było tzn. moja
                      wyłączna wina. Pytanie urzędnika "To dlaczego pani się przyznaje?" wprawiło mnie
                      w osłupienie.


                      Ad vocem i w odpowiedzi na zdziwienie jednego z moich szanownych rozmówców
                      dotyczące wyborów i systemu wartości ludzi uczących medycyny: co najmniej
                      kilkukrotnie w czasie etapów szkolenia medycznego spotykałem lekarzy mówiących
                      że oprócz zasady nr 1 brzmiącej "chroń swój tyłek" istnieje również inna zasada
                      nr 1, brzmiąca "wszystkiemu zaprzeczaj, do niczego się nie przyznawaj" - mówiący
                      to mieli na myśli właśnie takie sytuacje jakie opisujesz.
                      • claratrueba Re: Pełna zgoda 27.10.09, 11:28
                        Smutne. Ale powiedz sam: szedłbyś w zaparte, łgał (oczywiście nie mówię o
                        ratowaniu swojego życia, a tyłka)? A potem bez obrzydzenia oglądał się w
                        lustrze? I dzieci karał za to, że kłamią?
                      • gazton51 Własny wybór 27.10.09, 20:54
                        W życiu mówią nam różne rzeczy.
                        Dorosły i dojrzały człowiek sam decyduje, kto ma szanse zostania jego mentorem i
                        autorytetem.
                        A Ty, Obsie, skorzystałeś z cytowanych nauk?
                        • pct3 Re: Własny wybór 27.10.09, 21:04
                          Np. student jest dorosły. Ale zgodzisz się chyba że dość iluzoryczna jest możliwość wyboru bezpośredniego autorytetu (asystenta, profesora) - na tym etapie?
                          A potem jest się już dość ukształtowanym.
                          Obserwuję to u uczącej się medycznej młodzieży. Tak się składa, że w czasie szpitalnych dyżurów jestem dość popularnym lekarzem odwiedzanym przez tą młodzież (może dlatego, że nie olewam, pokazuję, rozmawiam).
                          Mam kontakt z zupełnie młodymi ludźmi, 20 letnimi, w ramach praktyk internistycznych po III roku studiów, oraz z 24-25 letnimi, już lekarzami, na stażu podyplomowym, świeżo po studiach.
                          Pierwsi mówią jak czasem Ty, drudzy już prawie nigdy tak nie mówią.
                          To o czymś mówi prawda?
                          • gazton51 Re: Własny wybór 27.10.09, 22:08
                            > To o czymś mówi prawda?

                            Tak: stare wory marsz do obory!

                            >Ale zgodzisz się chyba że dość iluzoryczna jest możliwość wyboru bezpośredniego autorytetu (asystenta, profesora) - na tym etapie?(...)
                            Tak się składa, że w czasie szpitalnych dyżurów jestem dość popularnym lekarzem odwiedzanym przez tą młodzież (...)<

                            Tak się składa...szkoła skromności :)))

                            A na poważnie: przekazujesz im cytowaną przez siebie mądrość uzyskaną od Twoich starszych kolegów?
                            Czy coś innego?
                            • pct3 Re: Własny wybór 28.10.09, 11:40
                              > To o czymś mówi prawda?

                              Tak: stare wory marsz do obory!


                              Nie, to mówi o tym że w polskich warunkach edukacji student między
                              III a VI roku zatraca uznanie tego co o czym mówisz a co nazywamy -
                              oczywiście bardzo umownie, w uproszczony sposób, na wewnętrzne
                              potrzeby - "podejściem cywilizowanie profesjonalnym".
                              Oczywiście jak mówię jest to bardzo umowne bo nie jest może zbyt
                              rozsądne mówienie o profesjonalizmie w odniesieniu do studenta czy
                              też stażysty podyplomowego. Ale to pewne hasło.

                              Wiesz co Gazton, zastanawiające że obaj zgadzając się co do
                              pryncypiów ("pacjent jest podmiotem", "celem działań lekarza jest
                              dobro pacjenta", "system SZ wymaga głębokich zmian") tak często i
                              czasami tak dotkliwie się różnimy.
                              Byłabyż to głównie lingwistyczno-nomenklaturowa niezgodność?

                              Czy coś innego?

                              Coś innego. Ale są to też "życiowe" rozmowy.
                              Nie takie, że "przyciśnięty pacjent w końcu zapłaci" - nie.
                              Raczej o tzw. "bolączkach" systemu i życia też (w końcu, w tzw.
                              oglądzie rzeczywistości, bliżej mi do Ciorana niż do hedonistów, o
                              czym zapewne świetnie wiesz).
                              Oczywiście rozmawiamy także o ekg czy o zleceniach dotyczących
                              kontretnego pacjenta, choć tu pewnie też robię im szkodę, bowiem
                              jako lekarz kesonu, z taką mentalną próżnią jak moja - co ja tam
                              mogę wiedzieć...


                              • gazton51 Re: Własny wybór 28.10.09, 23:16
                                "...student między III a VI roku zatraca uznanie tego co o czym mówisz..."

                                Załóżmy, że ja wiem, o czym mówię - czy Ty wiesz, dlaczego zatraca?

                                "...choć tu pewnie też robię im szkodę, bowiem jako lekarz kesonu, z taką mentalną próżnią jak moja - co ja tam mogę wiedzieć..."

                                Ja tym bardziej nie wiem, czego Ty nie wiesz. Chodzi o to, co Ty uważasz, że oni wiedzą, po tym, jak im powiedziałeś...

                                A tak przy okazji - mam wrażenie że to skromne w/cytowane zdanie pisałeś w pozycji "usta w ciup, ręce w małdrzyk". Zgadłem? Kojarzy mi się to z Cioranem (czy pochodnym Ciociosanem - to prawdziwy sylogizm goryczy po drugiej butelce) ;))
                                Zdrowie, zdrowie, zdrowy Obsie!
                    • gazton51 Boję się... 27.10.09, 20:52
                      ...że pisząc to, co napisałaś jesteś jakimś moim awatarem.
                      Wyjaśniam: claratrueba nie jest mną, a ma identyczne doświadczenia i poglądy w
                      omawianej kwestii.
                      Pozdro!
                      • claratrueba Re: Boję się... 28.10.09, 10:58
                        To piszę ja- Clara. Przy całym szacunku dla Jego osoby, nie jestem gaztonem, a
                        paru kwestiach nawet się dość malowniczo kłóciliśmy.
                        Mawiała moja ś.p.Babcia:"Uczciwego nie tylko diabeł, ale i Duch Święty nie
                        namówi do nieuczciwości". Mam swoje lata, różnych ludzi spotkałam, różne
                        "systemy wartości" prezentowali i usiłowali mi przekazać. I profesorowie na
                        uniwersytecie namawiali mnie do działań moim zdaniem nagannych. Pozostałam przy
                        swoim, mimo konsekwencji. Prawości nie uczą, to się ma z domu. Albo z "W pustyni
                        i w puszczy"- cyt. "ponieważ kłamią tylko tchórze i ludzie podli".

                        • gazton51 Re: Boję się... 28.10.09, 11:27
                          >nie jestem gaztonem<

                          To na nic.
                          I tak jesteśmy w zmowie jak Snajper z karolem.walcem...:))
              • aron2004 Re: popieram model skandynawski 26.10.09, 12:40
                Szlachcic troche to jest nieprawda z tymi wysokimi podatkami w
                Skandynawii. Wysokie to one byly kiedys ( Astrid Lindgren placila
                bodajze 102% podatku od swoich ksiazek o dzieciach z Bullerbyn) ale
                dzis sa nizsze. W zasadzie mozna powiedziec ze podatki w Szwecji sa
                niewiele wyzsze niz w Polsce, po prostu w Szwecji do podatku
                dochodowego wlicza sie ichni ZUS i NFZ, a u nas nie. Gdyby u nas
                wliczyc ZUS i NFZ do podatku to tez wyjdzie grubo ponad 50%.

                Natomiast faktem jest, ze koszty utrzymania w Skandynawii sa sporo
                wyzsze niz u nas, szczegolnie jezeli chodzi o zywnosc, czynsze,
                uslugi i tym podobne. Dlatego mozna powiedziec ,ze w stosunku do cen
                pensja lekarza w Polsce i w Szwecji jest obecnie taka sama. Tyle ze
                w Szwecji trzeba pracowac naprawde wydajnie ( nie ma tak ze doktor
                nie pojedzie na wizyte bo szkoda mu kasy na paliwo) no i nie mozna
                brac w lape, bo za to idzie sie siedziec.


                Dlatego
                • szlachcic Re: popieram model skandynawski 26.10.09, 14:43
                  > W zasadzie mozna powiedziec ze podatki w Szwecji sa
                  > niewiele wyzsze niz w Polsce, po prostu w Szwecji do podatku
                  > dochodowego wlicza sie ichni ZUS i NFZ, a u nas nie. Gdyby u nas
                  > wliczyc ZUS i NFZ do podatku to tez wyjdzie grubo ponad 50%.

                  tak ale jak sa wyzsze niz w kraju gdzie sa duze wiec sa bardzo duze
                  skandynawom pasuje miec taki system opieki ale zdaja sobie sprawe ze
                  to kosztuje
                  Polskie doktory oczywiscie wylapuja same korzysci zycia w
                  skandynawiii przemilczajac jakie sa koszty.
                  Doktory po prostu wyszukuja co w danych krajach jest najlepsze
                  niezauwazajac kosztow tego i najsmnieszniejsze jest to ze oni tego
                  oczekuja twierdzac ze maja argumenty jak powinno byc
                  "bo w ..... jest tak" - to sa argumenty doktorow
                  natomiast co do podejscia skandynawow do korupcji nikt nigdy nie
                  wymysli lepszego systemu i nigdy nie wymysli
                  No ale w tym kraju cale srodowisko wywoluje wojenke bo dyrektor
                  czytniki kart zalozyl - to godzi w zaufanie do lekarza - to jest
                  doktorowy argument
                  boki mozna zrywac
                  • aron2004 Re: popieram model skandynawski 26.10.09, 19:31
                    ale podatki w Szwecji są naprawdę niewiele wyżśze niż w Polsce.
                    Natomiast w Szwecji łatwiej założyć firmę, prostsze są przepisy,
                    mniej trzeba użerać się z biurokractwem itp. i to rekompensuje te
                    kilka % podatków.

                    Oczywiście polskie doktory są śmieszne porównując pensje szwedzkie z
                    polskimi nie uwzględniając szwedzkich cen.

                    20 tys. zł pensji w Szwecji odpowiada mniej więcej 7-8 tys. zł
                    pensji w Polsce.
                    Takie są fakty.
                    Oznacza to że lekarzowi w Polsce żyje się już tak dobrze jak
                    lekarzowi w Szwecji. Niestety, nie idzie za tym wydajność pracy.

                    ot choćby taki głupi keczup
                    www.lidl.se/se/home.nsf/pages/c.o.20100307.p.FelixKetchup
                    albo pasta do zębów
                    www.lidl.se/se/home.nsf/pages/c.o.20100307.p.PepsodentTandkram
                    albo ogórki na zagrychę do absoluta
                    www.lidl.se/se/home.nsf/pages/c.o.20100307.p.onosMorAnnasSmorgasgurka


                    1 korona to ok. 60 groszy.

                    Teraz widzicie lekarzyki jake tam są ceny?
                    • 0.9_procent Re: popieram model skandynawski 27.10.09, 09:42
                      Aron. Korony po 60 groszy to chyba w Parchatce sprzedają, bo
                      normalnie jest po 40. Średni kurs NBP 0,4092 złotego za koronę.

                      Więc weźmy te twoje ceny:
                      Ketchup – 21.7 SEK = 8.88 zł za opakowanie 1.25 l, co daje 7.17
                      zł za kilogram.
                      Nie dalej jak wczoraj kupowałem ketchup Helmansa. Za opakowanie 860
                      gram zapłaciłem 7.59 zł. Za kilogram wychodzi 8.83 zł.
                      Pasta do zębów – 16.7 SEK = 6.83 PLN.

                      Istotnie porażająca drożyzna.

                      A z innych rzeczy – bluzeczkę kupiłem w Benettonie za 99 SEK -
                      równowartość 40 złotych. W Polsce identyczna bluzeczka - 99.99 PLN.
                      • snajper55 Re: popieram model skandynawski 27.10.09, 10:01
                        0.9_procent napisał:

                        > Aron. Korony po 60 groszy to chyba w Parchatce sprzedają, bo
                        > normalnie jest po 40. Średni kurs NBP 0,4092 złotego za koronę.
                        >
                        > Więc weźmy te twoje ceny:
                        > Ketchup – 21.7 SEK = 8.88 zł za opakowanie 1.25 l, co daje 7.17
                        >
                        zł za kilogram.
                        > Nie dalej jak wczoraj kupowałem ketchup Helmansa. Za opakowanie 860
                        > gram zapłaciłem 7.59 zł. Za kilogram wychodzi 8.83 zł.
                        > Pasta do zębów – 16.7 SEK = 6.83 PLN.
                        >
                        > Istotnie porażająca drożyzna.
                        >
                        > A z innych rzeczy – bluzeczkę kupiłem w Benettonie za 99 SEK -
                        > równowartość 40 złotych. W Polsce identyczna bluzeczka - 99.99 PLN.

                        Inne ceny:

                        bułki - 25 GR (0,6 SEK)
                        kg ziemniaków - 37 GR (0,9 SEK)
                        litr benzyny - 95 4,51 PLN (11 SEK)
                        litr mleka - 3,28 PLN (8 SEK)
                        10 jaj - 8,20 PLN (20 SEK)
                        250g masła - 4,10 PLN (10 SEK)
                        ryż - 12,3 PLN (30 SEK)
                        makaron - 4,92 PLN (12 SEK)
                        wizyta u lekarza - 61,50 PLN (150 SEK)

                        www.odyssei.com/forum/index.php?s=df32c7203a55d8be9bc9cce29c04e631&showtopic=94965
                        szwecja.zachlebem.info/koszty.html
                        S.
                        • 0.9_procent Re: popieram model skandynawski 27.10.09, 10:27
                          snajper55 napisał:

                          > wizyta u lekarza - 61,50 PLN (150 SEK)

                          To jest raczej kwota dopłaty niż pełna cena za wizytę.

                          www.szwecja.pl/przewodnik/zdrowie.html
              • barabara6 Re: popieram model skandynawski 26.10.09, 16:14
                "dostales za darmo studia"
                Nie dość że za darmo to jeszcze przez pewien okres czasu dostawałem forse za to ,że studiuję (tzn nie tyle za sam fakt, ale za wysoka średnią)
                Tak, szlachcicu, masz rację. Tu i teraz biję się w piersi. Bowiem ja dostałem za darmo studia. Nie prawnicy. Nie górnicy (chociaż w moich czsasach studenckich za samo bycie w górniczej zawodówce moi koledzy z podstawówki dostawali "stypendia" wyższe od mojego). Nie rolnicy. Nie nauczyciele. Nie kolejarze. Nie urzędnicy. Oni wszyscy płacili sobie za naukę. Tylko ja, lekarz, dostałem studia za darmo
                • szlachcic Re: popieram model skandynawski 27.10.09, 18:52
                  > Tak, szlachcicu, masz rację. Tu i teraz biję się w piersi. Bowiem
                  >ja dostałem za darmo studia. Nie prawnicy. Nie górnicy

                  Patz co za niesprawiedliwosc, cholota prawnicza tez dostala studia
                  za darmo, cholota informatyczna tez.
                  Cala ta cholota zarabia tyle ile prawnicy i informatycy dkadynawscy
                  tylko nie lekarze
                  Faktycznie, podales argumenty

                  > Oni wszyscy płacili sobie za naukę. Tylko ja, lekarz, dostałem
                  studia za darmo

                  i oni wszyscy zarabiaja mniej niz na Zachodzie
                  rozumiesz czy nadal nie?
                  • barabara6 Re: popieram model skandynawski 29.10.09, 01:09
                    Wiem co to jest "hołota", ale "chołota?" To słowo jest mi bliżej nieznane -
                    mógłbyś mi je przybliżyć?
              • slav_ Re: popieram model skandynawski 26.10.09, 16:52
                > co do podejscia Skandynawow do problemu korupcji system ten mozna
                > wprowadzic bardzo szybko, bez kosztow i co najwazniejsze jest
                > gwarancja poprawy
                > ale oczywiscie jestescie przeciw modelowi skandynawskiemu walki z
                > korupcja

                Zmartwię cię. Bez kosztów się nie da.

                Bo to wszystko jest "w pakiecie". Chcesz mieć "skandynawski model walki z korupcją" musisz zapewnić resztę "skandynawskiego" pakietu (zarobki, system pracy, szacunek dla prawa, normy moralne społeczeństwa itp).
                Równocześnie.
                • szlachcic Re: popieram model skandynawski 26.10.09, 17:33
                  > Bo to wszystko jest "w pakiecie". Chcesz mieć "skandynawski model
                  >walki z korup cją" musisz zapewnić resztę "skandynawskiego" pakietu
                  >(zarobki, system pracy, szacunek dla prawa, normy moralne
                  >społeczeństwa itp).

                  hehehehe
                  andnow, mowiles ze kropla drazy skale
                  mowilem ci ze nie tu
                  slav chce nas przekonac ze czesc lekarzy musi byc zlodziejami,
                  oszustami, ;lekarzu musza ukrywac bledy medyczne bo nie maja tyle
                  kasy co Skandynawowie
                  • marcinoit Re: popieram model skandynawski 26.10.09, 19:30
                    widzisz slav niby mowisz po polsku ale predzej moj hiszpanski jamnik zrozumie niz szlachcic.
                    nie szkoda ci czasu?'
                    • maksiu1313 Re: popieram model skandynawski 26.10.09, 20:46
                      marciinoicie:slav niczego dobrze nie wytłumaczy.mnie tłumaczył definicję
                      intencji,pierwsze co wyszło to ksiądz,potem po dodaniu wszystkich elementów
                      definicji wyszedł ,zysk, próbował tłumaczyć snajper ale jemu to wyszła
                      jałmużna.Dopiero niezawodny z klasą gazton podesłał sciągę i wszystko jasne.Jak
                      zwykle u niego.
                      • marcinoit Re: popieram model skandynawski 27.10.09, 09:05
                        moze wiec niezawodny gazton zechce wytlumaczyc szlachcicowi?? no
                        chyba ze podziela jego poglady. wtedy moze zechcial by wytlumaczyc
                        mnie??
                        • maksiu1313 Re: Dlaczego nie czeski?? 27.10.09, 14:18
                          Po co sięgać tak daleko,blisko nas leży kraj z którego mozna brać
                          przykład.Tłumaczenie łatwiejsze,a tak zawsze ktoś może przetłumaczyć,że zawsze
                          znajdzie się jakieś ;ale:.marcinoicie idol ma to do siebie że szybko może
                          straćic fanów.
                          .
                          • radeberger może być i czeski.. 27.10.09, 22:58
                            www.expat-blog.com/forum/viewtopic.php?id=3688

                            > health prices (for those who need medical insurance)
                            - it should be free for all citizens, but from 1.1.2008 is valid an unpopular regulation – “regulation fees”- for each visit at the doctor and for each unit pack of prescribed medicine must be paid 30,- CZK (besides the previous rule for paying the difference between the whole price and the price, which pay the health insurance company – for example the whole price is 90,-, but the health insurance company pay for this type of medicine only 70,-, so the pacient pays 20,-), for 1 day in the hospital 60,- CZK etc.
                            - the ambulance fortunately remains free (if you call ambulance, you don’t pay anything; but if you will be then in a hospital, you will pay 60,-CZK per day)
                            - if you are for example homeless and nobody is paying the insurance, you will be though treated (in urgent case) and not left on the street

                            - at least 1080,- CZK per month must be given for each person to his/her health insurance company
                            - for children, students, etc. it pays the state
                            - employees pay 4,5 % of gross wage (if it’s less than 1080,- CZK, they must pay the difference – it can happen, when you have more jobs in the same time)
                            - the self-employed people etc. pay also at least 1080,- CZK per month


                            czyli (w skrócie):
                            - cena każdej wizyty u lekarza - 30 koron (4.84 PLN wg. dzisiejszego kursu średniego)
                            - cena wypisania każdego opakowania leku (poza różnicą w renie refundowanej!) - 30 koron
                            - dzień pobytu w szpitalu - 60 koron (9.67 PLN.)
                            - przynajmniej 1080 koron na miesiąc ubezpieczenia zdrowotnego (174.1 PLN.)

                            Nejdříve zdravím poláky!
                        • gazton51 niezawodny ale i nie zakościelny 28.10.09, 23:26
                          > moze wiec niezawodny gazton zechce wytlumaczyc szlachcicowi?? no
                          > chyba ze podziela jego poglady. wtedy moze zechcial by wytlumaczyc
                          > mnie??

                          w omawianej kwestii interesuje mnie tylko nieszlachetność skandynawskich modelek na gazie...
                          a moze marcinoit wytłumaczy nam ogniste modelowanie
                          iberyjek na maksia?
                          Zakościelny by temu nie przyklasnął ... chole r a, korek mi wpadł
                          • marcinoit Re: niezawodny ale i nie zakościelny 29.10.09, 11:16
                            gazton nareszcie cos sensownego :)
                          • maksiu1313 Re: niezawodny ale i nie zakościelny 03.11.09, 13:49
                            gazton ,dżentelmenem mogłeś pozostać do końca. Zwrogami daję sobie radę sam,nie
                            mam ich wielu.Co do przyjaćiół to właśnie leciałem setki tysiące kilometrów żeby
                            jednego z najlepszych pożegnać...WIELKI PRZYJACIEL.
                            Gdybyśmy byli wszyscy bardzo mądrzy to co drugi musiałby zwariować żeby było
                            normalnie.SZwejk.
                            • gotrek_live Kabareciarz :) 03.11.09, 19:53
                              maksiu1313 napisała:

                              > gazton ,dżentelmenem mogłeś pozostać do końca.

                              Pozostac? Moze najpierw sie nim stac???

                              Moze wystarczy tych zabaw w lans samego siebie za wszelka cene,rowniez przy
                              pomocy podstawionych nickow?
                              Zalosne i chore.
                            • gazton51 Re: niezawodny ale i nie zakościelny 03.11.09, 22:12
                              > gazton ,dżentelmenem mogłeś pozostać do końca.

                              Ale ja też chciałem coś powiedzieć na poziomie naszego forum przed swym końcem,
                              cóż, pewnie przeszkodził mi korek?
                              A może skandynawki lub iberyjki?

                              Panie maksiu, współczuję doznania straty, ale mój respons był chyba w kontekście
                              pewnej naszej rozmówki z marcinoitem (o trunkach), więc zapewne dlatego Pan nie
                              zajarzył.
                              • maksiu1313 Re: niezawodny ale i nie zakościelny 03.11.09, 23:02
                                Cokolwiek się dzieje, zdarza się tylko po to, by było lepiej.Dobre są słowa
                                tylko te niewypowiedziane ..Nisko osadza Pan moje Q,,albo swoje zbyt wysoko.J.
    • aelithe Re: KOnieczna lustracja majatkowa lekarzy 27.10.09, 19:23
      na prawdę chcesz by wszyscy specjaliści pracowali poza publicznym sektorem ochrony zdrowia ??
      już coraz więcej specjalistów ; szczególnie drobna zabiegów ląduje poza sektorem publicznym
    • protozoa Re: KOnieczna lustracja majatkowa lekarzy 28.10.09, 08:11
      Nie mam nic do ukrycia. Moge złożyć oświadczenie majątkowe dziś i wpuścić
      dowolną legalną komisję do domu. Pokażę wszystko z majtkami włącznie. Rozliczę
      się z każdej złotówki - zarobionej, wydanej, na koncie.
      I....natepnego dnia składam wypowiedzenie z pracy, pakuje manatki i wyjeżdżam do
      kraju, w którym po pierwsze jestem traktowana na równi z każdym innym obywatelem
      a po drugie zarabiam adekwatnie do wykształcenia i umiejętności.
      To samo robi mój mąż.
      A to, ze Polska straci 2 niezłych chirurgów z ponad 20 letnim stażem to g===o
      mnie obchodzi.
      Niech Aron i jego przyjaciele trafiaja pod nóż lekarza, który tuz po LEPie
      będzie nabijał sobie rękę. Albo....umierają. Ten kraj mający takich ludzi nie
      zasługuje na nic innego.
      • snajper55 Re: KOnieczna lustracja majatkowa lekarzy 28.10.09, 11:22
        protozoa napisała:

        > Ten kraj mający takich ludzi nie zasługuje na nic innego.

        Każdy kraj ma takich ludzi. Choć fakt, proporcje bywają różne.

        S.
      • slav_ Re: KOnieczna lustracja majatkowa lekarzy 28.10.09, 11:51
        > A to, ze Polska straci 2 niezłych chirurgów z ponad 20 letnim stażem to g===o
        > mnie obchodzi.
        > Niech Aron i jego przyjaciele trafiaja pod nóż lekarza, który tuz po LEPie

        To nie ma żadnego znaczenia.
        Tego typu indywidualne decyzje mają znaczenie wyłącznie dla Ciebie i Twojej rodziny.
        • aelithe Re: KOnieczna lustracja majatkowa lekarzy 05.11.09, 00:54
          slav indywidualna decyzja lekarza nie ma znaczenia
          ale wyjazd 40% practisioner z polski to już widoczna dzióra na rynku, za to zapłacą pacjenci

          czytając takie wypowiedzi; ja zadaje sobie pytanie czy tym ludziom płacą za pisanie takich głupot.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka