Dodaj do ulubionych

Zostań anestezjologiem w weekend

25.03.10, 07:50
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,7698988,Mlody_lekarz_z_certyfikatem__nie_specjalizacja___Bedzie.html

a miało być tak pięknie, już tłumy chętnych z Ukrainy i Białorusi
stały u bram... a tu tonący się brzytwy chwyta.

I jeszcze kwiatuszek:
mają służyć zmniejszeniu kolejek do lekarzy, szczególnie do
specjalistów, których notorycznie w Polsce brakuje: epidemiologów..

kolejka do epidemiologa, czyli rzeczywiście wśród polityków i
dziennikarzy wybuchła epidemia głupoty
Obserwuj wątek
    • loraphenus kurs ginekologii i poloznictwa 25.03.10, 19:33
      korespondencyjnie, dla pierwszych 100 chetnych jabol gratis, zadzwon teraz na
      0-700.. ;-)
    • gamdan Re: Zostań lekarzem w weekend 26.03.10, 17:49
      No i okazało się, że niepotrzebne 6 lat studiów.
      Oto wzór klasyfikacji zawodów medycznych:
      1. prawie student medycyny
      2. student medycyny
      3. lekarz dyplomowany
      4. felczer
      5. lekarz stażysta
      6. lekarz certyfikowany
      7. lekarz specjalista
      Polska mistrzem świata... w wymyślaniu idiotyzmów.
    • loraphenus ale na zachodzie też mają swoje idiotyzmy 26.03.10, 18:18
      dziś widziałem sprzet do znieczulania z roku 1982go made in GDR - i nie w Muzeum
      Anestezjologii czy Historii Medycyny ale w eksploatacji.

      sprzetu owego używa prywatny metakeson - mimo iż zarabia krocie na
      znieczuleniach nie stać go na cywilizowany profesjonalizm i zakup aparatu
      Draegera czy innego.

      Medizinischer dienst nic nie widzi najwidoczniej, a szkoda bo takiego dziadostwa
      nie widziałem nawet w najbiedniejszym powiatowym szpitaliku na Podlasiu,

      ale co kraj to obyczaj.
      • barabara6 Re: ale na zachodzie też mają swoje idiotyzmy 27.03.10, 11:50
        Czyżbyś...tęsknił?
        Wracaj!
        • loraphenus jeszcze nie zwariowałem! 27.03.10, 12:03
          a wracać nie zamierzam.

          swoją drogą marzę o przejęciu państwowych polskich szpitali przez spólki typu
          asklepios, helios czy sana. Nagle by się okazało że na internach może być 1/3
          obsady lekarskiej obecnej, przy czym na dodatek okazało by się że wydajność
          pracy by wzrosła.

          Ale niedoczekanie moje, nie dożyję tych zmian.
          • radeberger Re: jeszcze nie zwariowałem! 27.03.10, 12:50
            1/3?!

            mój ty optymisto - w pewnym przygranicznym miasteczku (nie "naszym") internista ma i po 20 łóżek pod opieką - porównaj to z "zapracowanymi" w polskich klinikach - 4 łóżka + przychodnia przyszpitalna w godzinach pracy na oddziale

            akademickie chodaczki vs niemieckie adidasy do biegania po oddziale :P
            • pct3 Re: jeszcze nie zwariowałem! 27.03.10, 13:39
              1/3?! mój ty optymisto

              Optymizm lub pesymizm zależy tu od sposobu patrzenia.
              Owszem, też znam wzmiankowane oddziały kliniczne z 4 pacjentami na
              lekarza (lekarza oddziałowego, wspomożonego rezydentem, dwoma
              wolontariuszami i stażystą podyplomowym).
              Ale są i inne rzeczywistości.
              Porównajmy pracę lekarza niemieckiego, dobrze, leczącego 20
              pacjentów na oddziale, z polskim mającym co prawda zaledwie 14
              pacjentów ale równocześnie:
              - nie posiadającym sekretarki medycznej
              - mierzącym samodzielnie ciśnienia
              - samodzielnie dzwoniącym w celu ustalenia terminów badań i
              konsultacji (czasami pół dnia), proszącym uprzejmie i uporczywie o
              konsultacje lekarza który te konsultacje jest kontraktowo
              zobowiązany wykonywać, ale - nie wykonuje.
              - jeżdżącym z pacjentem na konsultacje zewnętrzne (transport,
              oczekiwanie na łaskę konsultanta - mój rekord, w czasie gdy byłem
              już lekarzem samodzielnie prowadzącym chorych i musiałem jechać na
              taką konsultację - 3 godziny).

              Itd.

              Tak, doskonale wiem, że wnioski z tego płynące potwierdzają ogólną
              tezę: w polskich szpitalach niejednokrotnie jest za dużo lekarzy,
              tylko logistyka szwankuje.
              Ale to powoduje że argument zestawiający polskiego lekarza z
              niemieckim jest o tyle nietrafny, że polski lekarz "musi" zrobić
              czasami więcej niż niemiecki - choć efekt końcowy zapewne wskazuje
              na mniejszą efektywność. Polski lekarz na pewno nie jest bardziej
              wypoczęty.
              A większość z nas ma na tyle duże zdolności adaptacyjne, że
              odnalazłaby się w rzeczywistości lepszej logistyki ale za to
              większych wymogów stricte merytorycznych co do nas.

              • loraphenus mylisz się pct 27.03.10, 13:43
                co do zakresu obowiązków.

                sekretarek nie mają wszyscy lekarze. Jak zostajesz w klinice na nocnym dyżurze
                to masz 9 oddziałów pod opieką. I idziesz wezwany o 3 w nocy do anorektyczki,
                której wydaje się że ma asymetryczny obwód ud.

                podobnie jak każdy venflon -to w Niemczech ärztliche Tätigkeit.

                ploteczek kawki porannej brak.

                mierzysz ciśnienie samodzielnie.

                oglądasz rany samodzielnie, cewnikujesz foleyem samodzielnie.

                Czy myślisz że dlaczego jest taka emigracja młodych i starych Niemców w kierunku
                Skandynawii, UK i USA?

                są zbyt obciążeni pracą. To co widziałem w Polsce - to pseudopraca, prawie wakacje.
                • marcinoit Re: mylisz się pct 27.03.10, 18:38
                  lorafenusie drogi to najwidoczniej niewiele widziales :)
                  • loraphenus ja wiem ze byles swego czasu 27.03.10, 18:45
                    ordynatorem i jedynym anestezjologiem,

                    ale widzialem jak pracowano w normalnych szpitalach - niczym brygada na budowie
                    w latach 80tych.

                    tez jestem w trakcie anestezjologii w Niemczech.
                    • marcinoit Re: ja wiem ze byles swego czasu 27.03.10, 18:51
                      moja reakcja wynika tylko z tego ze pozwolilws sobie na generalizowanie a ja tego bardzo nie lubie :)
                      widzialem oddzialy gdzie doktory sie o siebie potykaly ale tez takie w ktorych nie mialy sie czasu po d... podrapac :)
                      swoja droga zdarza mi sie pracowac w prywatnych klinikach i daleki jestem od zachwytu . no ale moze w <niemczech to wyglada zupelnie inaczej. pozdrawiam
                    • seniorita15 Re: ja wiem ze byles swego czasu 28.03.10, 19:21
                      @loraphenus:
                      Zainwestuj najlepiej od razu w nauke szwedzkiego,bo latwiej zrobic
                      specjalizacje.Przenosza sie nawet specjalizujacy sie Niemcy.Ja po zmianie pracy
                      ,pracuje srednio 2,5 tygodnia i mam znacznie mniej pracy za wieksza
                      pensje.Reszte mam wolne -za dyzury.Urlop-6 tygodni w roku i cigle mam zalegly,bo
                      co robic z taka iloscia wolnego jak wspolmalzonek nie z branzy i nie ma tyle
                      wolnego.
                      Zgadzam sie ze zdaniem marcinoit co do prywatnych szpitali.Praca na akord.
                      • loraphenus seniorito 28.03.10, 19:33
                        byłem na neurochirurgii, jestem na anestezjologii. Neurochirurgia była prywatna,
                        anestezjologia w szpitalu katolickim.

                        a paragona ledwo zipie, po drugie - szwedzkiego nie umiem w ząb, niestety.
                        Poproszę o ewentualne sugestie na priv.
                        • m.algorzatka Loruś... 28.03.10, 20:31
                          ...dziecinko, jesli specjalizacja, to tylko w US. Nie rozdrabniaj
                          sie.
                          • m.algorzatka PS. ... 28.03.10, 20:33
                            ...dotyczy tez practicanta.
                            • loraphenus echh, niestety nie mogę siezgodzić 28.03.10, 20:39
                              nie trzeba długo szukać, żeby zobaczyc jakie są zasady matchingu.
                              Zmatchować się na coś innego niż family medicine to sukces.

                              zresztą International Medical Graduate nie ma w USA szans na neurosurgery czy ortho.

                              Mam znajomych co próbują w research od lat bez efektu.

                              W Europie nie jest to wstapienie do kasty Bogów. Nie ma się szans w USA - ilu
                              brytyjczyków próbuje bez efektu?

                              Co ja tak strasznego Pani zrobiłem, że życzy mi Pani tak źle?

                              A poza tym w USA socjalizm zabije medycynę. Vide ostatnia ustawa.
                              • m.algorzatka Re: echh, niestety nie mogę siezgodzić 28.03.10, 20:46
                                > A poza tym w USA socjalizm zabije medycynę. Vide ostatnia ustawa.

                                Tak myslisz, czy mowisz twierdzisz tak, bo tak Ci powiedziano?
                                • loraphenus tak myślę 28.03.10, 20:52
                                  bo jest to cholernie dla mnie zastanawiające, jak można zrobić coś takiego, przy
                                  tak ogromnym deficycie budżetowym, długu wewnętrznym i problemami z systemem
                                  bankowym.

                                  nic prócz lobby firm ubezpieczeniowych nie przychodzi mi do głowy. Znajomi z USa
                                  mówili mi wielokrotnie iż część osób nie ubezpiecząła się bo im się to nie
                                  opłacało. Zresztą podobał mi się ten model.

                                  A dziś - wychodzi na to iż państwo chce obywatelowi zrobić dobrze.

                                  nie odniosła się Pani w ogóle do kwestii matchingu- statystyczny lekarz z Polski
                                  nie ma szans.
                                  • m.algorzatka Re: tak myślę 28.03.10, 22:54

                                    > A dziś - wychodzi na to iż państwo chce obywatelowi zrobić dobrze.
                                    >

                                    Ja tego tak nie widze, ale to moj punkt widzenia i tu nie ma
                                    znaczenia.

                                    >statystyczny lekarz z Polski
                                    > nie ma szans.

                                    Statystyczny(?), tzn. prototyp bohatera serialu >daleko od
                                    noszy<...fakt, nie ma szans.
                                    Kazdy inny musi przygotowac sie, sprobowac... i ma szanse.
                                    Nie tylko w Polsce brakuje lekarzy, tu nieobsadzonych miejsc
                                    rezydenckich jest wiecej niz miejsc do obsadzenia w Polsce.
                                    • loraphenus wygodnictwo 29.03.10, 00:30
                                      na same stepy w tym step 2 clinical skills trzeba wydać z biletem lotniczym i
                                      pobytem około 5000 $

                                      są to pieniądze zainwestowane niepewnie. Jak ktoś chce się zmatchować to musi
                                      jakis czas zasuwać w ramach wolontariatu (mieszkać i jeść trzeba)- więc kolejne
                                      $ są potrzebne.

                                      Gwarancji nie ma. A Europa się prosi o przybycie i pomaga, research też można robić.

                                      Nie uważa Pani, że wygoda może przyćmić strach przed wtopą?

                                      To że w USA są największ emożliwości nie znaczy dla kogoś, kto ucieka z kesonu
                                      modo polonico - ze ma tam jechać. Przeciętny absolwent medycyny w pl nie ma
                                      żadnych pieniędzy, a jak pracował w trakcie studiów to odłożył równowartość
                                      powiedzmy 10.000 $

                                      To za mało by się udało a zbyt dużo, by to po prostu łatwo stracić.
                                      • practicant Re: wygodnictwo 30.03.10, 00:09
                                        Nie,no Loraphenus,to co mowisz to przeciez nieprawda-przeciez ta
                                        pensja stazowa 1400pln na reke to kokosy i te 5k $ spokojnie da sie
                                        odlozyc...;)

                                        A juz na powaznie,zgadzam sie ze stwierdzeniem,ze socjalizm-jezeli
                                        sie utrzyma-zniszczy amerykanska medycyne.To tylko uszczesliwianie na
                                        sile.Nie wierzysz,szanowna malgorzatko-to odpowiedz mi na
                                        pytanie,czemu prywatne leczenie w US jest na tak wysokim poziomie,a
                                        panstwowy medicare na tak niskim-z kolejkami i pelnym "polskim"
                                        zestawem.I czemu medicare ma tak malo lekarzy...

                                        Pisac mozna duzo,na rozne tematy,ale kultura nakazuje wykazywac w
                                        dyskusji choc podstawowa inteligencje,zamiast powtarzania stereotypow
                                        w stylu "tam murzynow bija".Nie dosc,ze to krzywdzace-to jeszcze
                                        diabelnie nudne.Cos,jak bzdury szlachcica,czy kolejnych wcielen
                                        casio...
                                        • m.algorzatka Re: wygodnictwo 30.03.10, 14:05
                                          practicant napisał:

                                          > Pisac mozna duzo,na rozne tematy,ale kultura nakazuje wykazywac w
                                          > dyskusji choc podstawowa inteligencje

                                          Ale za to make-up'u nie robie palcami.

                                          >Nie dosc,ze to krzywdzace-to jeszcze
                                          > diabelnie nudne.Cos,jak bzdury szlachcica,czy kolejnych wcielen
                                          > casio...

                                          Nooo...ja bym Casio nudnym nie nazywala, ale nie martw sie, popracuj nad soba i
                                          moze kiedys urosniesz i tez bedziesz duzym chlopcem, choc troche podobnym do
                                          Casio...inteligentnym, blyskotliwym z poczuciem humoru, dystansem do siebie i
                                          innych.

                                          PS. I nie wymadrzaj sie na temat prywatnego czy panstwowego leczenia w US, to
                                          nie jest "kalka" z Polski.

                                          Milego dnia; moze zacznij juz malowac jajeczka...to takie relaksujase.
                                          • marcinoit Re: wygodnictwo 31.03.10, 15:04
                                            ."..Casio...inteligentnym, blyskotliwym z poczuciem humoru, dystansem do siebie
                                            i innych.."
                                            najwidoczniej masz na mysli innego casio niz ten ktory pisuje na tym forum.
                                            a Ty practicante wez sobie na luz bo mlodosc ,mlodoscia ale stajesz sie coraz
                                            bardziej napastliwy i niemily , zupelnie niepotrzebnie
                                            • practicant Re: wygodnictwo 03.04.10, 20:39
                                              ...jezeli Casio jest inteligentnym,blyskotliwym z poczuciem
                                              humoru,dystansem do siebie i innych-to ja jednak mam nadzieje
                                              pozostac glupim,niezdystansowanym tepakiem,totalnie bez poczucia
                                              humoru...;)
                                              Marcinoit-bo i ilez mozna dyskutowac z czyjas krzywa interpretacja
                                              rzeczywistosci?A casio&szlachcic inc. moim zdaniem nie pisza niczego
                                              ponad stereotypowe bzdury,w dodatku dosc nudne bzdury-i zdania nie
                                              zmienie.
                        • seniorita15 Re: seniorito 29.03.10, 22:52
                          Znam Niemke ,ktora prywatnie uczyla sie szwedzkiego i podjela prace w Szwecji
                          pod koniec swojej specjalizacji.Indywidualnie wyslala zgloszenia do roznych
                          szpitali i prace dostala.Jeden z moich kolegow -specjalista zatrudnil sie z
                          bardzo slabym angielskim-w malej dziurze-mieli noz na gardle i mimo ,ze pracuje
                          juz pare lat ,to nadal oplacaja mu nauczyciela szwedzkiego.Nie mysl ,ze Szwedzi
                          wola Niemcow.Z moich obserwacji wynika ,ze wola inne nacje,ale ja osobiscie
                          lubie z Niemcami pracowac ,bo sa solidni w pracy i kompetentni.A poniewaz nie sa
                          u siebie ,
                          to tez zachowuja sie inaczej.
                          Specjalizacja trwa 5 lat,a potem bez zadnego egzaminu dostajesz papier.I o tym
                          decyduje szef ,ale to nie jest uznaniowe jak w Polsce.
                          • seniorita15 Re: seniorito 29.03.10, 22:58
                            To bylo do loraphenusa.Oczywiscie nie ma sensu rezygnowac z tego co zaczales.Im
                            wiecej sie nauczysz tym lepiej.Jezyka ucz sie niejako obok.Przyda Ci sie w
                            przyszlosci, jak nie na ´Szwecje ,to Norwegie.Bo mysle ,ze wiesz ,ze w Norwegii
                            mozna pracowac z jez szwedzkim.Ale chyba trudniej tam znalezc miejsce do
                            specjalizacji.Dunski to juz jest spore wyzwanie.
                • pct3 Re: mylisz się pct 27.03.10, 19:01
                  no i co, w Polsce też cewnikujemy.
                  Wenflony, owszem, wiem że tam lekarz.
                  Sekretarki? Nie chodzi mi nawet o sekretarki.
                  Powiedz mi czy jest normą żebyś tracił godzinę dziennie na
                  upolowanie neurologa z tego samego szpitala który ma konsultować a
                  najpierw się chowa a potem nie chce przez 3 dni zejść i schodzi po
                  groźnym telefonie ordynatora (który w międzyczasie opierdala Ciebie
                  3 x za brak konsultacji)? Może tam też jest to norma, ale nie
                  przypuszczam.
                  A jeżeli jedziesz z chirurgicznym pacjentem na zapowiedzianą
                  konsultację do chirurga, to czy on przetrzymuje Cię przed drzwiami 3
                  godziny?
                  Jeśli tak, to przestaję ronić łzy nad kondycją lekarzy w Polsce i
                  zaczynam ronić łzy nad kondycją lekarzy w ogóle.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka