Dodaj do ulubionych

Dlaczego rodzinni pracują za specjalistów?

18.07.10, 12:51
Skoro wysyła do specjalisty np chirurga, a ten "list" z
zaleceniami.Dr, mówi niech Pani zobaczy u kogo Pani była?,
moje zdziwienie, patrzę pisze na pieczątce nazwisko i imię i
LEKARZ I NR i jeszcze terminy, brak słów...

Zbadać brzuch kazdy potrafi i koniec wizyty u "specjalisty"
a kasa wpada...
Obserwuj wątek
    • oby.watel Re: Dlaczego rodzinni pracują za specjalistów 18.07.10, 13:09
      cccykoria napisała:

      > Skoro wysyła do specjalisty np chirurga, a ten "list" z
      > zaleceniami.Dr, mówi niech Pani zobaczy u kogo Pani była?,
      > moje zdziwienie, patrzę pisze na pieczątce nazwisko i imię i
      > LEKARZ I NR i jeszcze terminy, brak słów...

      Byłbym kłamcą, gdybym powiedział, że cokolwiek z tego zrozumiałem, cccykorio
      droga. A Ty? Nie dałoby się jakoś zwiększyć zrozumiałości, nawet kosztem
      zwięzłości i nie stosować zbyt karkołomnych "skrótów myślowych"?
      • osmanthus Re: Dlaczego rodzinni pracują za specjalistów 18.07.10, 13:19
        oby.watel napisał:

        > cccykoria napisała:
        >
        > > Skoro wysyła do specjalisty np chirurga, a ten "list" z
        > > zaleceniami.Dr, mówi niech Pani zobaczy u kogo Pani była?,
        > > moje zdziwienie, patrzę pisze na pieczątce nazwisko i imię i
        > > LEKARZ I NR i jeszcze terminy, brak słów...
        >
        > Byłbym kłamcą, gdybym powiedział, że cokolwiek z tego zrozumiałem,
        cccykorio
        > droga. A Ty? Nie dałoby się jakoś zwiększyć zrozumiałości, nawet
        kosztem
        > zwięzłości i nie stosować zbyt karkołomnych "skrótów myślowych"?
        >

        Podpisuje sie pod postulatem oby.watela!

        A swoja droga, Ccykorio, coz bys Ty zrobila w kraju, w ktorym
        lekarze nie maja piecztek?

      • cccykoria Re: Dlaczego rodzinni pracują za specjalistów 18.07.10, 13:31
        oby.watel napisał:

        > cccykoria napisała:
        >
        > > Skoro wysyła do specjalisty np chirurga, a ten "list" z
        > > zaleceniami.Dr, mówi niech Pani zobaczy u kogo Pani była?,
        > > moje zdziwienie, patrzę pisze na pieczątce nazwisko i imię i
        > > LEKARZ I NR i jeszcze terminy, brak słów...
        >
        > Byłbym kłamcą, gdybym powiedział, że cokolwiek z tego zrozumiałem,
        cccykorio
        > droga. A Ty? Nie dałoby się jakoś zwiększyć zrozumiałości, nawet
        kosztem
        > zwięzłości i nie stosować zbyt karkołomnych "skrótów myślowych"?
        >
        Więc tlumaczę ,dr rodzinna dała mi skierowanie do chirurga
        na konsultację.Ustaliłam termin do poradni chirurgicznej i
        czekam.Przyjmuje mnie młody dr, bada brzuch i pisze na druku"
        informacje dla lekarza kierującego POZ"
        Dalej na tym druku pisze
        Opis udzielonego świaczenia-Dr pisze badanie lekarskie

        Dalej wytyczne dotyczące dalszego postępowania medycznego i
        zalecenia (to jest ten list jak ja to nazywam)

        Jednym slowem dr rodzinna podsumowala, ze nie byłam u
        chirurga, może mają urlopy?, a może przyjmował mnie dr,
        który robi specjalizację, podsumowując nie byłam u
        specjalisty, takie badanie i inne przed wysłaniem do
        chirurga, robiła rodzinna. Pojechalam na darmo, żadnej
        sensownej porady.

        Nie zwrócilam uwagi na pieczątkę.Dlaczego ten dr nie mógł
        dać skierowania na oddział wewnętrzny tylko to napisał do
        rodzinnej.? Po feralnej operacji pęcherzyka mam dalej
        dolegliwości....
        • oby.watel Re: Dlaczego rodzinni pracują za specjalistów 18.07.10, 14:00
          No chyba rozumiem. Ale nie wszystko. Bo może p. dr pierwszego kontaktu nie
          napisała p. dr ostatniego kontaktu po co Cię skierowała, a p. dr ostatniego
          kontaktu nie zgadł? Ale przecież Cię zbadał i poinstruował p. dr pierwszego
          kontaktu co ma robić dalej (zalecenia czyli ten list jak Ty to nazywasz), nie?
          Nie napisał w zaleceniach gdzie ewentualnie należy naciąć i co ewentualnie
          należy wyciąć? P. dr pierwszego kontaktu nie umie operować? Tu przestałem rozumieć

          Może Cię pocieszy moja przygoda? Dostałem skierowanie do kardiologa...

          Jak to na specjalistę tej specjalności przystało z uporem leczył serce nie tylko
          nie doprowadzając do poprawy, ale wręcz
          do pogorszenia. Ignorował sugestie, że może przyczyna leży gdzie indziej,
          ignorował informację, że po leku który przepisał nastąpiło pogorszenie tam,
          gdzie dotąd nic się nie działo. I nie pomogła nawet zamiana jednego kardiologa
          na inną kardiolog.

          Sprawa nabrała rumieńców gdy podziękowałem p. drom uprzejmie i udałem się do
          lekarza poleconego przez znajomego. Ten wysłuchał mnie, zgodził się, że inne
          schorzenia też mogą powodować arytmie i zaordynował leki żeby to potwierdzić. I
          potwierdził. Gdybym (gdyby to obowiązkowe słowo, które musi znaleźć się w każdej
          dyskusji) zawierzył fachowości kardiologów, to pewnie już bym wąchał kwiatki od
          strony rabatki.
          • cccykoria Re: Ja też wachalabym kwiatuszki 18.07.10, 14:58
            ,żeby nie moje dzieci i znajoma dr i ordynator, który
            przyszedl po rozum do glowy, że dr kolega chroniąc swoje 4
            litery przypisał mi w dokumentacji chorobę psychiczną i
            odbierali moje "skargi " na straszne bóle brzucha w ten sposób,
            że sobie to uroiłam, a zaczęły sie po laparoskopii
            pecherzyka i uszkodził przewód żólciowy wspólny doszlo do
            żółciowego zapalenia otrzewnej i druga operacja.Do dziś mam
            klopoty z bólami i będe miała i na tym polegaLa konsultacja
            z chirurgiem.

            Takich przygód jak Ty jest multi, jak się trafi wiadomo na
            kogo.Twoje szczęście, że wiedza i dobry fachowiec, który
            potrafi sluchać pacjenta, a dla niektórych to jest lada
            sztuka nauczyć się tego.

            Ja leczę się również u kardiologa super super dr, sam
            biedak chory (zanik mięsni itp).Ostatnia wizyta, ja tak
            szybko Panią nie wypuszczę, musimy znaleść przyczynę
            arytmii.Od stycznia apiać badania od nowa holter itp
            • oby.watel Re: Ja też wachalabym kwiatuszki 18.07.10, 16:35
              No i zebrało się konsylium. No i wyjaśniłaś o co chodzi, ale też nie zrozumiało.
              No i użyło nieodzownego "gdyby", żebyś prędzej zrozumiała, że lekarze chcą
              dobrze, ale nie zawsze im wychodzi, albo nie zawsze im się chce. No bo wiedzy
              zawsze im starcza, żeby dowieść winę pacjentowi. Bo to chyba oczywiste, że gdyby
              nie chorzy, to lekarzom pracowałoby się lepiej. Ale nawet gdyby wszyscy byli
              zdrowi, to i tak znaleźliby sobie coś do odpłatnego leczenia, jak to opisano w
              innym wątku...
    • practicant Re: Dlaczego rodzinni pracują za specjalistów 18.07.10, 15:36
      > Zbadać brzuch kazdy potrafi i koniec wizyty u "specjalisty"
      > a kasa wpada...


      ...mozesz mnie zatem oswiecic,po co chodzisz po lekarzach...?
      Reszty wypowiedzi,powiem szczerze,nie rozumiem.
      • radeberger Re: Dlaczego rodzinni pracują za specjalistów 18.07.10, 15:45
        Cykoria jak większość Polaków rozumuje tak: rodzinny od skierowań, specjalista od leczenia

        A, że system z założenia miał być oparty na rodzinnych? Co to takich obchodzi.

        Alles klar?
        • studmw Re: Dlaczego rodzinni pracują za specjalistów 18.07.10, 16:13
          cccykorio, zostalas potraktowana jak najbardziej standardowo, wg obowiazujacego zalozenia oparcia leczenia na lekarzach rodzinnych. Dostalas od w/w lekarza skierowanie na badanie do chirurga, badanie przeszlas, najwidoczniej nie stwierdzil on problemu ( brzuch zbadac wbrew pozorom tez trzeba umiec, wiec nie pisz prosze ze "kazdy" to potrafi) i odeslal zalecenia do lekarza rodzinnego _wlasnie po to_ zeby Cie nie hospitalizowac na oddziale internistycznym do ktorego Twoj przypadek prawdopodobnie sie nie kwalifikuje. Wlasciwie dlaczego chcialabys polozyc sie w szpitalu? Przez bol? Wierz mi ze nic wiecej dla Ciebie nie zrobia niz lekarz rodzinny.

          Generalnie cala Twoja pretensja jest bardzo symptomatyczna. Zostalas wedle opisu potraktowana bardzo dobrze, ale widocznie z braku edukacji (i nie chodzi mi o Twoja inteligencje, tylko edukacje spoleczna) nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy. Gdyby hospitalizowac wszystkie przypadki bolu pooperacyjnego na oddziale wewnetrznym, zabrakloby na nim miejsc dla ludzi dla ktorych zostal naprawde stworzony. Mam nadzieje ze wyjasnilem ta kwestie.
          • igor14141 Re:ccykoria 18.07.10, 18:12
            negatywny stereotyp lekarza ,który nie troszczy się o pacjenta pokazuja sceny z
            filmu "Pora umierać"

            www.youtube.com/watch?v=otPSVMRoczM&feature=player_embedded
            • cccykoria Re:ccykoria 18.07.10, 21:39
              igor14141 napisał:

              > negatywny stereotyp lekarza ,który nie troszczy się o pacjenta
              pokazuja sceny z
              > filmu "Pora umierać"
              >
              > www.youtube.com/watch?v=otPSVMRoczM&feature=player_embedded

              Niegrzeczna Pani dr i starsza Pani, która choć humorystycznie
              robi vice versa w imię swojej godności.
              Spotkalam w życiu 1-dną taką dr rodzinną, która traktowała
              moją mamę w podobny sposób(wszystkiemu winna byla starość,
              dobrze,że jest tak a nie gorzej itd), zamieniłam ją na jej
              męża dr, który traktuje mamę z godnością i szacunkiem.

              Każdy będzie kiedyś stary i chyba by nie chciał,żeby go
              tak traktowano, a niestety wśród dr są " wyjątki od reguły.."
          • cccykoria Re: Dlaczego rodzinni pracują za specjalistów 18.07.10, 21:59
            Dzięki,ja nie mam pretensji do rodzinnej i nie miałam
            do "chirurga", póki rodzinna, patrząc na pieczątkę,
            zobaczyła, że to nie chirurg.To ja nie chcąc iść w swoim
            mieście do chirurga, wybrałam sobie poradnię 50 km oddaloną
            itd Rodzinna badała mi bzuch, pracowala wcześniej w
            szpitalu, jest starszą osobą i mam do niej pełne
            zaufanie.Do szpitala się nie wybieram i nie mam
            zamiaru.Pojawiła mi się bilirubina w moczu .Poszłam sprawdzić
            brzuch, dr radiolog mówi oki, alę ta bilirubina, może się
            pojawiać po takiej operacji, ale powtórzę sobie badania.
            • cccykoria Re: Dlaczego rodzinni pracują za specjalistów 18.07.10, 22:02
              cccykoria napisała:

              > Dzięki,ja nie mam pretensji do rodzinnej i nie miałam
              > do "chirurga", póki rodzinna, patrząc na pieczątkę,
              > zobaczyła, że to nie chirurg.To ja nie chcąc iść w swoim
              > mieście do chirurga, wybrałam sobie poradnię 50 km
              oddaloną
              > itd Rodzinna badała mi bzuch, pracowala wcześniej w
              > szpitalu, jest starszą osobą i mam do niej pełne
              > zaufanie.Do szpitala się nie wybieram i nie mam
              > zamiaru.Pojawiła mi się bilirubina w moczu .Poszłam
              sprawdzić
              > brzuch, dr radiolog mówi oki, alę ta bilirubina, może
              się
              > pojawiać po takiej operacji, ale powtórzę sobie badania.

              ups chodzilo mi o usg brzucha, które robila dr radiolog:)
              • oby.watel Re: Dlaczego rodzinni pracują za specjalistów 18.07.10, 22:20
                Oj kochaniutka, badanie brzucha jest jedną z trudniejszych czynności. Dlatego po
                uzgodnieniu terminu, odczekaniu określonego czasu (w moim przypadku pół roku na
                kardiologa) p. dr Cię zbadał, ale nic nie zdiagnozował, bo nie umiał. Bo,
                kochaniutka, badanie brzucha jest jedną z trudniejszych czynności. Tym niemniej
                przypadek został odfajkowany, wizyta została zaliczona, w papierach wszystko się
                zgodziło, NFZ zapłaciło, a że Cię boli jak bolało, to już nie wina służby
                zdrowia, tylko Twoja. Bo chcesz mieć wszystko za darmo. Jakbyś zapłaciła za
                wizytę pięć stówek, to by Cię od razu przestało boleć. Nie?
                • cccykoria Re: Dlaczego rodzinni pracują za specjalistów 18.07.10, 23:01
                  oby.watel napisał:

                  > Oj kochaniutka, badanie brzucha jest jedną z trudniejszych
                  czynności. Dlatego p
                  > o
                  > uzgodnieniu terminu, odczekaniu określonego czasu (w moim
                  przypadku pół roku na
                  > kardiologa) p. dr Cię zbadał, ale nic nie zdiagnozował, bo nie
                  umiał. Bo,
                  > kochaniutka, badanie brzucha jest jedną z trudniejszych czynności.
                  Tym niemniej
                  > przypadek został odfajkowany, wizyta została zaliczona, w
                  papierach wszystko si
                  > ę
                  > zgodziło, NFZ zapłaciło, a że Cię boli jak bolało, to już nie wina
                  służby
                  > zdrowia, tylko Twoja. Bo chcesz mieć wszystko za darmo. Jakbyś
                  zapłaciła za
                  > wizytę pięć stówek, to by Cię od razu przestało boleć. Nie?
                  >

                  Wiesz nie mam problemu iść prywatnie, ale za bardzo w
                  swoim mieście nie mam do kogo.Przyjmuje dr CHAM, który na
                  oddziale, niejednokrotnie powiedzial mi niemile slowa, jest u
                  mnie skreślony na całej lini,zaś prywatnie tiu tiutu i
                  wtedy jestes jego pacjentką i On Ciebie operuje(tak pacjenki
                  opowiadaly)..Drugi na NFZ opowiada pierdoły o miksturach
                  itp, nazywamy go Rumcajs:)nawiedziony itp, wizyta u niego
                  to ostatecznośc:)
                  No nie jest normalne,żeby mój brzuch po operacji wyglądał,
                  jakbym byla w ciąży,musiałam zmienić image i parę osób
                  gratulowalo mi w związku z ciążą;) to nie jest normalne, że
                  nie mogę normalnie jeść, po wszystkim mnie boli itd.Taki
                  Nasz zywot...
                • barabara6 Re: Dlaczego rodzinni pracują za specjalistów 20.07.10, 23:03
                  Nie mnie oceniać, czy to badanie brzucha jest trudne czy nie. Pewnie obywatel pare tysięcy brzuchów pomacał, więc tak trochę lekceważąco pisze
                  Nie mnie oceniać fachowość lekarza po jego pieczątce. Pewnie cykoria wierzy, że jak na pieczatce jest "lek.med" to musi być ćwierćinteligent, a ja pisze "dr n med" i do tego jescze "specjalista" - to od razu cud, miód i malina.
                  Ale obywatel zauważył słusznie. NFZ nie płaci lekarzowi za diagnostykę i leczenie cykorii. NFZ płaci lekarzowi za porządek w papierach.
                  To nie wymyśliłem ten system. Ja się tylko do niego dostosowałem
                  • oby.watel Re: Dlaczego rodzinni pracują za specjalistów 21.07.10, 02:35
                    barabara6 napisał:

                    > Nie mnie oceniać, czy to badanie brzucha jest trudne czy nie. Pewnie
                    > obywatel pare tysięcy brzuchów pomacał, więc tak trochę lekceważąco pisze

                    Nie. Obywatel niczego nie macał. Uznał, ze Twoja koleżanka wie, co mówi, gdy mówi lekceważąco

                    > Oj kochaniutka, badanie brzucha jest jedną z trudniejszych czynności.

                    Nikt Cię nie posądza o wymyślenie tego systemu. Podczas okupacji też nikt
                    szeregowego żołnierza nie posądzał o rozpętanie wojny. Tym niemniej mam
                    nadzieję, że drogi Snajper wytłumaczy Ci, kto płaci lekarzowi oraz że NFZ nie ma
                    żadnego związku z zarobkami lekarza. Ze składką zdrowotną także.
                    • barabara6 Re: Dlaczego rodzinni pracują za specjalistów 21.07.10, 13:19
                      obywatelu!
                      Doczytajcież com napisał. Nie pisałem o tym kto płaci - lecz za co
                      • oby.watel Re: Dlaczego rodzinni pracują za specjalistów 21.07.10, 16:35
                        barabara6 napisał:

                        > obywatelu!
                        > Doczytajcież com napisał. Nie pisałem o tym kto płaci - lecz za co

                        Doczytałem. I wyczytałem, że nie napisałeś, iż "się płaci lekarzowi", tylko

                        > NFZ nie płaci lekarzowi za diagnostykę i leczenie cykorii.
                        > NFZ płaci lekarzowi za porządek w papierach.

                        Ale to dobrze, że nie napisałeś tego co napisałeś, bo inaczej Snajper musiałby
                        Cię uświadomić

                        snajper55 uświadamia:

                        > Nie, NFZ nie płaci lekarzom. Lekarzom płacą pacjenci lub pracodawcy,
                        > którzy tych lekarzy zatrudniają.

                        Może też dobrze by było, żebyś wiedział skąd się biorą pieniądze na wypłaty dla
                        lekarzy:

                        > Banknoty pochodzą z PWPW. Kto pośredniczy między PWPW a pracodawcą
                        pracownika
                        > nie obchodzi. Pracownik ma podpisaną umowę z pracodawcą. To pracodawcy
                        > zmartwienie, skąd weźmie pieniądze na wynagrodzenia.

                        Wyręczam snajpera, bo moderacja kupę czasu Mu zabiera i uświadamiam Cię, że
                        powinieneś być precyzyjny w swych wypowiedziach, bo oprócz moderatora jest tu
                        kilku lekarzy, którzy dostają od pracodawcy mało banknotów i dlatego są
                        wyczuleni na tym punkcie.

                        Pozdrawiam upalnie ;)
                        • barabara6 Re: Dlaczego rodzinni pracują za specjalistów 21.07.10, 19:42
                          Ależ meritum zwane także esencją lub przedmiotem rozmowy jest zupełnie inne.
                          Ja nie wgłebiam się kto komu płaci i ile i czy dość, ale ZA CO. Za jaką pracę płaci lekarzowi pośrednik, czyli w przypadku cykorii - NFZ. Pośrednik płaci za staranne wypełnianie papierków. NIE ZA LECZENIE. Leczenie jest tu produktem ubocznym, akceptowalnym acz niekoniecznym. Czasem wręcz przez pośrednika niepożądanym: jak to ujął jeden z naszych byłych wiceministrów (w rządzie jedynego słusznego brata) - leczenie dzieci chorych na białaczkę jest nieopłacalne, bo później żyją nieprzyzwoicie długo.
                          Dlatego cykoria otrzymała w por.chirurgicznej to, za co zapłacił posrednik: starannie wypełnioną kartkę papieru
                          • cccykoria Re:Barabara 21.07.10, 20:01
                            chcesz klapsa dostać:)

                            Nie patrzę na pieczątki, przeczytaj jeszcze raz.Dr rodzinna
                            się wkurzyła i tyle..Ciekawe ile zakasował ten lekarz za
                            wizytę?Znajomy ortopeda opowiadał mi,że za każdego pacjenta
                            dostaje 30 zł(to było w tamtym roku), a jak zleci foto,
                            to robi za "murzyna":)na 1-szej wizycie..

                            Nie uważam,że każdy " habilitowany" itp, to dobry specjalista.

                            U mnie w przychodni, jest specjalista chirurg(dzisiaj
                            dopiero zaskoczyłam), dlaczego dr rodzinna mnie kierowala do
                            innego? Odp prosta, bo to D***IL do kwadratu brak szacunku
                            dla pacjenta.. i tego jego głupie teksty...
                            • barabara6 Re:Barabara 22.07.10, 11:57
                              "cccykoria napisała:
                              > chcesz klapsa dostać:)"

                              Klapsa - tak, ale przedtem króciutki delikatny masażyk karku!!
                          • cccykoria Re: Dlaczego rodzinni pracują za specjalistów 21.07.10, 20:04
                            barabara6 napisał:

                            > Ależ meritum zwane także esencją lub przedmiotem rozmowy jest
                            zupełnie inne.
                            > Ja nie wgłebiam się kto komu płaci i ile i czy dość, ale ZA CO. Za
                            jaką pracę p
                            > łaci lekarzowi pośrednik, czyli w przypadku cykorii - NFZ.
                            Pośrednik płaci za s
                            > taranne wypełnianie papierków. NIE ZA LECZENIE. Leczenie jest tu
                            produktem uboc
                            > znym, akceptowalnym acz niekoniecznym. Czasem wręcz przez
                            pośrednika niepożądan
                            > ym: jak to ujął jeden z naszych byłych wiceministrów (w rządzie
                            jedynego słuszn
                            > ego brata) - leczenie dzieci chorych na białaczkę jest
                            nieopłacalne, bo później
                            > żyją nieprzyzwoicie długo.
                            > Dlatego cykoria otrzymała w por.chirurgicznej to, za co zapłacił
                            posrednik: sta
                            > rannie wypełnioną kartkę papieru

                            Tak popelniłam błąd, na drugi raz pójdę prywatnie i nie
                            dostanie ani peja za moją wizytę na NFZ-fiu:)oczywiście to
                            tylko marzenie, bo pacjentów jest multi...
                          • oby.watel Re: Dlaczego rodzinni pracują za specjalistów 21.07.10, 20:22
                            barabara6 napisał:

                            > Ależ meritum zwane także esencją lub przedmiotem rozmowy jest zupełnie
                            > inne. Ja nie wgłebiam się kto komu płaci i ile i czy dość, ale ZA CO.
                            > Za jaką pracę płaci lekarzowi pośrednik, czyli w przypadku cykorii - NFZ.
                            > Pośrednik płaci za staranne wypełnianie papierków. NIE ZA LECZENIE....

                            Wiesz, ja muszę być ostrożny bo mnie zaraz opadną ci, co mało zarabiają, ale
                            uważają, że ja chcę mieć wszystko za darmo. I uznają, że chcę im dokopać. Więc
                            wolę uprzedzić, bo jak w którymś poście napisałem, że system jest zbrodniczy,
                            to... szkoda gadać, można poszukać.

                            Ale widocznie komuś taki system jest na rękę. Bo dostatecznie zagmatwany, żeby
                            nikt za nic nie odpowiadał. Pacjent czeka miesiące na wizytę u kardiologa?
                            przedstawiciel NFZ z szerokim uśmiechem uświadamia, że "nie powinien" i że "ma
                            prawo". No to po co czeka, skoro nie powinien? Bo ma prawo. I wszystko jasne.
                            • protozoa Re: Dlaczego rodzinni pracują za specjalistów 21.07.10, 21:11
                              A skąd NFZ ma wziąć kardiologów skoro:
                              - część powyjeżdżała, bo w każdym cywilizowanym kraju UE płaci im się znacznie
                              więcej za lżejszą pracę-
                              - ci, którzy nie powyjeżdżali wola przyjmować pacjentów w spółkach czy
                              spółdzielniach, prywatnych gabinetach czy szpitalach?
                              Póki co nie ma przymusu pracy- dla nikogo. Lekarz ma prawo - podobnie jak
                              prawnik, ekonomista, informatyki, nauczyciel pracowac prywatnie lub w placówkach
                              publicznych. Jeśli chce prywatnie- nikt go nie zmusi do pracy za grosze.
                              Tak, tak, za procencik składki polskiemu pacjentowi "sienależy", ale
                              niekoniecznie już zaraz, natychmiast, tego samego dnia. Czasem za pół roku. A,
                              że może nie doczekać? Może.
                              • oby.watel Re: Dlaczego rodzinni pracują za specjalistów 21.07.10, 21:31
                                A kto broni NFZ-towi kontraktować usługi w prywatnych gabinetach czy szpitalach?
                                • dradam121 Re: Dlaczego rodzinni pracują za specjalistów 21.07.10, 22:41
                                  oby.watel napisał:

                                  > A kto broni NFZ-towi kontraktować usługi w prywatnych
                                  > gabinetach czy szpitalach ?
                                  >


                                  Przy tym trybie rozumowania najlepiej byloby miec lekarzy czy pielegniarki ,
                                  mieszkajacych/pracujacych poza granicami Polski,a pacjentow tylko dojezdzajacych
                                  za granice - aby ta pomoc otrzymac.

                                  Niestety nie jest to zbyt realne. Ale dla NFZ bylaby to niezla zabawa , placic
                                  swiadczenia po cenach rynkowych.

                                  Czyli za cene o 200 - 300% wyzsza nic obecnie.


                                  A tak na marginesie : nie za bardzo rozumiem problem "dlaczego rodzinni pracuja
                                  za specjalistow" ? W czym rzecz ? W krajach G-8 wlasnie tak jest, ze rodzinni
                                  wykonuja jak najwiecej. Sa za to dobrze placeni,a zapalenia ucha srodkowego ,na
                                  przyklad, nie odsyla sie do laryngologa.
                            • barabara6 Re: Dlaczego rodzinni pracują za specjalistów 22.07.10, 12:06
                              "Ale widocznie komuś taki system jest na rękę. Bo dostatecznie zagmatwany, żeby nikt za nic nie odpowiadał."

                              Zagmatwany? Nie zgadzam się. System jest bardzo prosty i czytelny.
                              Ty płacisz co miesiąc składkę pośrednikowi. Pośrednik "zakupuje" określoną ilość usług u wykonawcy. Jesli potrzebujesz usługi - udajesz się do wykonawcy. Tam dowiadujesz się, że musisz czekać na opłaconą już wczesniej przez ciebie usługę, ponieważ pośrednik zakupił za mało tychże usług.
                              Co więc powinienieś zrobić? Moim zdaniem - udać się do pośrednika (przecież to jemu, do cholery, zapłaciłeś!) i zażądać zwrotu swoich pieniędzy lub wskazania, gdzie (u kogo) możesz potrzebną usługę otrzymać.
                              Nie bardzo rozumiem więc, dlaczego ludziska czasem mnie obrzucają k..rwami, a na grzeczne "proszę się zwrócić z tym problemem do NFZ" machają zniechęceni ręka i wychodzą
                              • oby.watel Re: Dlaczego rodzinni pracują za specjalistów 22.07.10, 12:15
                                barabara6 napisał:

                                > Co więc powinienieś zrobić? Moim zdaniem - udać się do pośrednika (przecież to
                                > jemu, do cholery, zapłaciłeś!) i zażądać zwrotu swoich pieniędzy lub wskazania,
                                > gdzie (u kogo) możesz potrzebną usługę otrzymać.

                                Za komuny ludzie też wylewali żale na ekspedientkę pilnująca pustego sklepu, a
                                nie szli do KC na skargę. Ja postąpiłem tak, jak radzisz. I dowiedziałem się, że
                                NFZ jest bezradny, bo nie ma pieniędzy. A pieniędzy nie ma, bo utrzymanie NFZ
                                kosztuje. A lekarzom się należy. Lekarz, który ma przyjmować pacjentów od 8:00 -
                                12:00 przyjmuje w tych godzinach w dwóch miejscach na raz. Pobierając
                                wynagrodzenie w pełnej wysokości. NFZ wykupił usługi w obu...

                                W sondażu zapytano lekarzy ile godzin tygodniowo, biorąc pod uwagę wszystkie
                                miejsca pracy, spędzają przy swoich pacjentach. Tylko 17 proc. ankietowanych
                                przyznało, że pracuje 37 godzin i 55 minut tygodniowo, czyli tyle ile zgodnie z
                                normami UE wynosi etat lekarza.

                                Prawie 10 proc. badanych deklaruje, że pracuje ponad 92 godziny tygodniowo, co
                                daje ponad 13 godzin na dobę, łącznie z weekendami. Natomiast 4 proc.
                                respondentów twierdzi, że pracuje ponad 126 godzin tygodniowo - co daje 18
                                godzin na dobę.
                                • barabara6 Re: Dlaczego rodzinni pracują za specjalistów 24.07.10, 17:08
                                  obywatelu! zostałeś oszukany - przez urzednika NFZ. NFZ nie zakontraktuje usługi w 2 jednostkach, jesli w tym samym czasie pracy w obu pracuje ten sam lekarz. Wiem to na pewno, bo osbiście zetknąłem sie z tą sytuacją; zmieniłem miejsce pracy, a nowy pracodawca nie mógł podpisać umowy z NFZ, bo poprzedni "zapomniał" zgłosic do NFZ, że juz u niego nie pracuję
                                  • oby.watel Re: Dlaczego rodzinni pracują za specjalistów 24.07.10, 17:14
                                    Niekoniecznie oszukany. Obie przychodnie są prywatne. Chodziłem do jednej, w
                                    drugiej byłem zupełnie przypadkiem. Jeśli jest tak jak mówisz - a nie mam powodu
                                    by w Twoje słowa nie wierzyć - to na pewno w drugiej przychodni p. dr przyjmował
                                    odpłatnie. Prawie w tych samych godzinach i tu, i tam. Dlaczego taki stan rzeczy
                                    tolerowali właściciele przychodni - nie mnie dociekać.
        • cccykoria Re: Dlaczego rodzinni pracują za specjalistów 18.07.10, 18:32
          radeberger napisał:

          > Cykoria jak większość Polaków rozumuje tak: rodzinny od skierowań,
          specjalista
          > od leczenia
          >
          > A, że system z założenia miał być oparty na rodzinnych? Co to
          takich obchodzi.
          >
          > Alles klar?

          All right:)

          Taka tak nie rozumuje.Pierwszy raz spotkalam rodzinną, która
          słucha pacjenta, daje na badania i ewenetualnie kieruje do
          specjalisty.

          To nie ja zaczęlam rozmowę o tej pieczątce, tylko dr.Czy
          w poradni chirurgicznej, może przyjmować dr bez specjalizacji?

          W poprzednich przychodniach, leczyli rodzinni sami.Skierowanie
          dostać to graniczyło z cudem, a na badania , to już "cud
          nad Wisłą"..

          Mieli rentgen w oczach:)i byli jasnowidzami:)
    • protozoa Re: Dlaczego rodzinni pracują za specjalistów 18.07.10, 21:41
      Oj kochaniutka, badanie brzucha jest jedną z trudniejszych czynności. Innymi
      słowy brzuch jest bardzo, ale to bardzo zdradliwy.
      P.S. Chyba przez 2 lata po specjalizacji posługiwałam się pieczątką "lekarz
      medycyny" bez wypisanej specjalizacji. Nie miałam czasu i potrzeby jej zmieniać.
      Czy oznacza to, że mniej umiałam? Zmieniłam ją dopiero po doktoracie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka