oby.watel
13.08.10, 22:42
Sprawa dotyczy lekarza, ale nie to jest istotne. Istotne jest to, że sąd w
imieniu Rzeczpospolitej Polskiej orzekł, iż są dwa rodzaje łapówek: zwykła i
"nielegalnie prowokacyjna". Dzięki temu wiadomo już jak się bronić.
Sprawa zaczyna się w kwietniu przed pięcioma laty. Dariusz S., urolog ze
szpitala PSK 4 dostał od kobiety, którą przyjął do szpitala, 100 złotych.
Potem 700 zł lekarzowi dał Henryk W., który wcześniej leczył się u urologa
prywatnie. Wręczenie tej łapówki nagrała ukryta kamera telewizji Polsat.
Odbyło się to tak, że za pierwszym razem Henryk W. dał lekarzowi 500 zł, ale
kiedy okazało się, że nagranie jest niewyraźne, mężczyzna wrócił i dołożył
jeszcze 200 złotych.
Sąd uznał, że niska kwota pierwszej łapówki (100 zł.), dobra opinia lekarza i
to, że medyk wzbraniał się przed przyjęciem pieniędzy świadczy na jego
korzyść. Sędzia dodała także, że kwota była na tyle niska, że można ją wręcz
traktować jako wręczenie bombonierki w ramach podziękowania.
Co do drugiej, większej łapówki, sędzia uznała, że była to nielegalna
prowokacja Polsatu. - Pacjent nie dawał pieniędzy dlatego, że chciał zyskać
życzliwość lekarza czy wpłynąć na jego działania związane z funkcją publiczną,
miała miejsce prowokacja - podkreśliła sędzia Machel-Dzik.
Tak więc wręczając łapówkę (komukolwiek) należy ją wręczać prowokacyjnie.
Wtedy nie grozi za ten czyn żadna kara. Natomiast dawanie w celu zyskania
życzliwość urzędnika, czy innego funkcjonariusza publicznego lub wpłynięcia na
jego działania związane z funkcją publiczną jest nielegalne i jest na to paragraf.