Dodaj do ulubionych

czy bywa to do.ki? Bo mam pytanie ...

23.11.10, 16:37
Obserwuj wątek
    • do.ki bywa n/t 23.11.10, 21:42

      • mantis_after_dinner Re: bywa n/t 24.11.10, 17:01
        Rzecz dzieje sie w BE

        Pytanie jest: czy tutejsze przepisy/procedury określają, jakie dokladnie badania powinny być wykonane po kilkukrotnym poronieniu? Jakies wymagane obowiązkowe minimum (plus ewentualne badania opcjonalne)?

        Ok. – będzie wprost: czy normalne jest, ze takim badaniom poddaje się tylko kobiete, wychodząc z zalozenia ze partner jest na pewno zdrowy, "w koncu w ciazy pani była"?
        Czy niewykonanie takich badan mogę traktowac jako zaniedbanie lekarza?

        Wiem … odpowiesz, ze skoro zyje i mam się dobrze, to lekarzowi nic zrobic nie mogę. Jednak strata dużej ilości czasu (prawie 2 lata) chyba w przypadku akurat tego tematu ma dosyc duze znaczenie, bo tłumaczy się w efekcie na utrate szans (2 lata temu szanse na FIV bylyby wieksze).

        (po 1.5 roku od badan okazalo się ze przyczyna lezy po stronie partnera, a ratunkiem jest jedynie FIV, który po 35 roku zycia już jakos radosnie nie rokuje).
        • do.ki Re: bywa n/t 24.11.10, 21:31
          mantis_after_dinner napisała:

          > Rzecz dzieje sie w BE
          >
          > Pytanie jest: czy tutejsze przepisy/procedury określają, jakie dokladnie badani
          > a powinny być wykonane po kilkukrotnym poronieniu? Jakies wymagane obowiązkowe
          > minimum (plus ewentualne badania opcjonalne)?

          Przepisy tego nie określają, bo nie mogą. Przepis stanowi, że lekarz ma swobodę podejmowania decyzji o diagnostyce i leczeniu. Procedury mogą się różnić, bo są wewnętrzne dla instytucji (choć rzecz jasna istnieje jakiś konsensus w środowisku).


          >
          > Ok. – będzie wprost: czy normalne jest, ze takim badaniom poddaje się tyl
          > ko kobiete, wychodząc z zalozenia ze partner jest na pewno zdrowy, "w koncu w c
          > iazy pani była"?
          > Czy niewykonanie takich badan mogę traktowac jako zaniedbanie lekarza?

          Będzie to trudne do udowodnienia. Jeśli w historii choroby jest motywacja odstąpienia od badań partnera, to jedyną linią ataku pozostaje "postępowanie niezgodne z obecnym stanem wiedzy naukowej", no a to już prosta droga do wojny biegłych (zakładam, że użycie słowa "zaniedbanie" świadczy o chęci wszczęcia kroków prawnych).
          Mówiąc po ludzku: to nie musi być zaniedbanie. Na przykład pomyłka to nie zaniedbanie.

          >
          > Wiem … odpowiesz, ze skoro zyje i mam się dobrze, to lekarzowi nic zrobic
          > nie mogę. Jednak strata dużej ilości czasu (prawie 2 lata) chyba w przypadku a
          > kurat tego tematu ma dosyc duze znaczenie, bo tłumaczy się w efekcie na utrate
          > szans (2 lata temu szanse na FIV bylyby wieksze).

          Nie wiem czy gdziekolwiek w belgijskiej jurysprudencji uznano argument utraconej szansy jako podstawę wyroku skazującego. To koncepcja raczej zza oceanu.

          > (po 1.5 roku od badan okazalo się ze przyczyna lezy po stronie partnera, a ratu
          > nkiem jest jedynie FIV, który po 35 roku zycia już jakos radosnie nie rokuje).

          Odpowiem przewrotnie, że 1,5 roku na diagnostykę to niekoniecznie zły wynik. No, ale nie znam szczegółów, więc nie mogę wypowiadać się zbyt kategorycznie.
          Inna rzecz, że półtora roku temu miałaś już 33 lata lub więcej, więc inną możliwą linią obrony jest też, że to i tak niewiele zmienia, bo późno się zaczęłaś starać...
          • mantis_after_dinner Re: bywa n/t 24.11.10, 21:45

            Inna rzecz, że półtora roku temu miałaś już 33 lata lub więcej, więc inną możliwą linią obrony jest też, że to i tak niewiele zmienia, bo późno się zaczęłaś starać...

            - no jesli 30 lat w przypadku drugiego dziecka to jest dla Ciebie pozno (zauwaz ze zanim skonczylam te 33 lata 'trafilo mnie' kilka poronien), to rozumiem ze o pierwsze kiedy sie zaczyna starania wedlug Twojej oceny? w Liceum?
            - anyway dzieki za odpowiedz - tak tez myslalam, wiec za bardzo sie nie rozczarowalam ...
            • do.ki Re: bywa n/t 25.11.10, 21:02
              > o pierwsze kiedy sie zaczyna starania wedlug Twojej oceny? w Liceum?

              Bez przesady. Z biologicznego punktu widzenia pierwsze powinno bc miedzy 20 a 25 rokiem zycia, drugie powiedzmy tak ze 2 lata pozniej... Ja rozumiem, ze nasza cywilizacja wpuscila kobiety w kanal pod tym wzgledem i ze ani Ty, ani ja nie mozemy tego zmienic.

              Tak Bogiem a prawda z pozycji kogos, komu dzieci tez urodzily sie dosc pozno (drugie gdy zona miala 33 lata, a zona jest mlodsza ode mnie), mi po prostu nie chcialoby sie jeszcze raz pakowac sie w niemowlaka, ale to juz moje prywatne zdanie.
          • mantis_after_dinner Re: bywa n/t 24.11.10, 21:58
            Odpowiem przewrotnie, że 1,5 roku na diagnostykę to niekoniecznie zły wynik. No, ale nie znam szczegółów, więc nie mogę wypowiadać się zbyt kategorycznie.
            - czy ja wiem? zwazywszy ze moje badania zajely 3 miesiace (wlacznie z genetyka, immuno etc.), to 1.5 roczne zwlekanie z jednym spermogramem jest nieco dziwne - szczegolnie w BE, gdzie w koncu w kolejce sie na to nie czeka.
            • do.ki Re: bywa n/t 25.11.10, 20:57
              > - czy ja wiem? zwazywszy ze moje badania zajely 3 miesiace (wlacznie z genetyka
              > , immuno etc.), to 1.5 roczne zwlekanie z jednym spermogramem jest nieco dziwne
              > - szczegolnie w BE, gdzie w koncu w kolejce sie na to nie czeka.

              A gdy zadalas pytanie dlaczego by nie zrobic badania nasienia, to jaka byla odpowiedz? Ze nasienie dziala, bo macie juz jedno dziecko.
              Nie mam zamiaru tlumaczyc sie za Twojego lekarza prowadzacego. Pewnie po prostu uznal za malo prawdopodobne to, ze "po drodze" cos sie stalo z nasieniem.
              • mantis_after_dinner Re: bywa n/t 25.11.10, 21:20

                > A gdy zadalas pytanie dlaczego by nie zrobic badania nasienia, to jaka byla odp
                > owiedz? Ze nasienie dziala, bo macie juz jedno dziecko.

                - tak. dokladnie taka. Plus w ciaze zachodze (coz z tego, ze je trace - to widocznie przypadek).

                > Nie mam zamiaru tlumaczyc sie za Twojego lekarza prowadzacego. Pewnie po prostu
                > uznal za malo prawdopodobne to, ze "po drodze" cos sie stalo z nasieniem.

                - no i jak widac sie pomylil, a jedyne co ja moge w tej sytuacji zrobic to stwierdzic 'shit happens' i albo pozegnac sie z planami albo pomeczyc sie z FIVem.

                I juz tak OT: z ekonomicznego punktu widzenia dosyc dziwne postepowanie - zlecac kariotypy po 300 EUR szt., ale oszczedzic na prostym badaniu za 60 EUR. Zwlaszcza ze statystycznie to chyba duzo mniejsza szansa na znalezienie fuck-upu w kariotypie.
                • do.ki Re: bywa n/t 25.11.10, 21:43
                  > I juz tak OT: z ekonomicznego punktu widzenia dosyc dziwne postepowanie - zleca
                  > c kariotypy po 300 EUR szt., ale oszczedzic na prostym badaniu za 60 EUR. Zwlas
                  > zcza ze statystycznie to chyba duzo mniejsza szansa na znalezienie fuck-upu w k
                  > ariotypie.

                  Obawiam się, że kontynuując dyskusję wyjdę poza swoje kompetencje i będzie mi gupio. Ale tak na zdrowy rozum:

                  > - tak. dokladnie taka. Plus w ciaze zachodze (coz z tego, ze je trace - to wido
                  > cznie przypadek).

                  Skoro zachodzisz w ciążę, to znaczy, że nasienie działa. Tracenie ciąży to inna sprawa, po to był ten kariotyp, a to przecież tylko jedna z wielu możliwych przyczyn.

                  > - no i jak widac sie pomylil, a jedyne co ja moge w tej sytuacji zrobic to stwi
                  > erdzic 'shit happens'

                  tu już zatrącamy o filozofię: w Twoim wieku powinnaś już wiedzieć, że to przede wszystkim shit happens. Jesli nie, to pozazdrościć fartu w dotychczasowym życiu. No, ale to jeszcze inna rozmowa.

                  > statystycznie to chyba duzo mniejsza szansa na znalezienie fuck-upu w kariotypie.

                  Nie wiem, po prostu nie wiem.
                  • mantis_after_dinner Re: bywa n/t 26.11.10, 12:32
                    OKi
                    Wynika zatem z tego, ze lekarza nie moge nijak ruszyc, bo nie byl w stanie przewidziec takiego akurat rozwoju wypadkow i szukanie u partnera przy takiej historii 'choroby' pewnie nie przyszloby do glowy 9 na 10 lekarzy. Widocznie zatem historia jest mocno nietypowa ...

                    dzieki za pomoc

                    FYI: u innego gina dowiedzialam sie, ze jak najbardziej wady morfologiczne plemnikow moga byc odpowiedzialne za straty ciazy. Nie wiem, gdzie lezy prawda, bo rzekomo nie wie tego rowniez srodowisko lekarskie i opinie sa mocno podzielone.
                    • pszczolaasia Re: bywa n/t 26.11.10, 14:52
                      powiem Ci, ze w 2 polskich klinikach przy ronieniu rowniez nie wpadli na pomysl zeby sprawdzic nasienie. wpadl na to profesor do ktorego sie udalam w skrajnej rozpaczy... byl straaaaaasznie zdziwiony ze najprostszego badania nikt nie wykonal. na szczescie okazalo sie ze wsio jest wporzo. mysmy nigdy nie poznali przyczyny.
                      ale co to ja chcialam... powodzenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka