Dodaj do ulubionych

Precedensowy wyrok - kolejna nagonka na lekarzy

15.07.11, 09:33
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9951024,Precedensowy_wyrok__lekarz_skazany_za_smierc_plodu.html
"B. od początku nie przyznawał się do winy, co więcej sam złożył kilka zawiadomień o przestępstwach w szpitalu w Blachowni. Zarzucił m.in. ordynatorowi złą organizację świątecznego dyżuru (był jedynym położnikiem na oddziale, inni byli pod telefonem). Twierdził, że aparatura przez lata była niesprawna"

jakby nie bylo sprawy cala aparatura bylaby sprawna. Widzicie jaka krzywde robicie doktorom wolajac prokuratura. Mielibysmy szpital z dzialajaca aparatura a teraz mamy z zepsuta

" Prokuratura, która przesłuchała Andrzeja M. jako świadka, zdecydowała się jedynie poinformować o sprawie Izbę Lekarską."

hhehehehe, po co ich powiadomili?

"Gdyby przyjąć pana rozumowanie - sędzia zwracał się do oskarżonego - oznaczałoby, że może pan spowodować śmierć płodu i nie ponosić za to żadnej odpowiedzialności, bo to nie jest człowiek."

to jest wlasnie mentalnosc i betonizm srodowiska lekarskiego
Zawsze niewinni
Doktorek moze byc lekko usprawiedliwiony w kontekscie szukania winnego przez dyrektora placowki i ordynatora.
W kontekscie rodziny zmarlego dziecka sprawa jest zupelnie inna. Wyrok zdecydowanie za niski. Tutaj idealnie pasuje zabranie praw wykonywania zawodu na jakis okres.
Skrajna nieudolnosc lekarza i totalny brak reakcji po zdiagnozowaniu problemu
Doktor mial gosci
hehehehehe
Teraz w TV musicie 1000 razy powiedziec ze wszystko co robicie to dla dobra pacjenta"
Czy to bedzie zatwierdzone przez NIL jako blad lekarski? Czy zrzucone bedzie na czynniki zewn czyli pacjentka dziennikarze czy chamskie spoleczenstwo ?

PS Ten artykul to kolejny dowod na nagonke na lekarzy. W Pcimiu Dolnym szewc jest pijany a oni pisza o doktorze



Obserwuj wątek
    • practicant Bylo sie uczyc,ponownie. 15.07.11, 09:51
      Szlachcic,masz jakas obsesje.Bylo sie uczyc-a nie teraz onanizowac...
      • szlachcic Re: Bylo sie uczyc,ponownie. 15.07.11, 10:15
        zawiodles mnie practicant
        Myslalem ze napiszesz kilka argumentow potwierdzajacych wybitnosc decyzji tego lekarza
        • practicant A o czym mam z Tobą dyskutować...? 15.07.11, 22:06
          Ty nie zrozumiesz, że termin porodu zgodnie z reguła Naegelego jest czysto orientacyjny i moze sie przesunac nawet 4 tygodnie (kobieta spędziała w szpitalu 3 tygodnie-pewnie tydzien po cieciu,wiec zostaja dwa tygodnie-juz pierwsza bzdura w pierwsyzm zdaniu artykulu. Ginekolog też chyba nie był az takim kretynem - bez powodu chciał chorą transportować do innego szpitala?Wiesz w ogole,czy MIAL MOZLIWOSCI wykonania CC? Wreszcie-uuuu,ordynator w swoim czasie wolnym nie zajal sie pacjentka-straszne,przeciez lekarze nie maja prawa do czasu prywatnego...

          Pomijając już bzdury prawne /wide,Extoris i jego post/-nie do konca podoba mi sie tresc wyroku,a juz totalnie nie podoba mi sie tresc artykulu.Ale rozmowa z Toba o tym mija sie z celem.I tak wyzwiesz mnie od łapówkarzy, morderców, konowałów. Tłumaczeń nawet nie przeczytasz zbyt dokładnie,bo przecież wiesz swoje.Idz,dalej sie onanizuj bzdurnym artykulem,potem mozesz zrobic to samo przy temacie zarobkow,etc.Moze faktycznie kompleksy troche podleczysz.
      • loraphenus Re: Bylo sie uczyc,ponownie. 15.07.11, 10:16
        bo widzisz...

        kompleksy to kompleksy. Tylko na forum cos nasz jabolowy filozof moze..a w pracy- tutaj bidet przecieka - ma bzc naprawiony..i te kable polutowane.

        no i zawsze moze nazwac sie informatykiem, a samo targanie ryz z papierem do dyzurki informatyka nie czyni.

        w pracy wznoszenie workow z odpadami, na forum filozof po jabolu. No nie bleWujmy practicant, to jest gosc. Fizol od kabli, kibli i odpadow. Bylo sie uczyc...
        • doctor_evil Re: Bylo sie uczyc,ponownie. 15.07.11, 14:17
          A ten lekarz to się chyba marnie uczył.
          • szlachcic Re: Bylo sie uczyc,ponownie. 15.07.11, 17:23
            doctor_evil napisał:

            > A ten lekarz to się chyba marnie uczył.

            to elita narodu wiec ma prawo sie slabo uczyc
            dlaczego nie przyczepiamy sie do fizola ktory nie potrafi naprawic bidetu a czepiamy sie elity narodu ktory na sumieniu ma czlowieksz
            to swiadczy o naszej podlosci i malosci
            a tyle bidetow jest zle naprawionych
          • slav_ Re: Bylo sie uczyc,ponownie. 15.07.11, 17:24
            > A ten lekarz to się chyba marnie uczył.

            Raczej - miał pecha bo na nim (jako najłatwiejszym celu dla prokuratury) skupiły się wszystkie zarzuty i skutki opisywanych w artykule potencjalnych zaniedbań.
            • doctor_evil Re: Bylo sie uczyc,ponownie. 15.07.11, 18:18
              Jeżeli już mowa o pechu, to raczej dziecko miało pecha, że trafiło na takich lekarzy.
              • pct3 Re: Bylo sie uczyc,ponownie. 15.07.11, 19:08
                czy naprawdę sądzisz że wszyscy lekarze w ogóle i lekarze na tym forum w szczególności widzą tylko swoje ryzyko, swój stres, swoje zmęczenie i negują swoje braki, swoje błędy i swój udział w licznych niedociągnięciach systemowych?

                Tak, dziecko miało pecha. Ogólnie, w chorobie, pacjent ma pecha.
                Różnica o którą nam chodzi (różnica w podejściu do lekarza, jego roli i działań), różnica która istnieje między Polską a innymi krajami, polega na tym, że w Polsce lekarz obarczany jest winą za całokształt zaniedbań systemu. Oczywiście, zgadzam się że przychodząc na dyżur gdy wiem o brakach - legitymizuję system i część winy biorę a priori na siebie.
                Ale - na litość - CZĘŚĆ winy. O ile coś ja zaniedbam, ok, udział mojej winy rośnie.
                W naszym przykładzie są i zaniedbania lekarza i błędy systemowe.
                My - lekarze - walczymy tak naprawdę o skrawek cienia szansy na uznanie, że błędy systemowe nie obarczają nas w 100 %. W opinii przeciętnego obywatela, te błędy obarczają lekarza w 300%.
                I dlatego też mamy pecha.
                Nie zapominaj, że też jesteśmy ludźmi. Jest nieludzkie odbierać nam prawo do błędu.
                Naprawdę- nie musisz nam kolejny raz przypominać jaka jest cena naszych błędów.
                Wiemy to.
                Prosimy tylko o próbę zrozumienia, że tynk spadający ze ścian szpitala nie jest winą lekarza dyżurnego.
                Że czas dotarcia karetki do pacjenta wynoszący 40 minut nie jest winą lekarza czy ratownika z karetki.
                Itd.
                • doctor_evil Re: Bylo sie uczyc,ponownie. 15.07.11, 19:35
                  > czy naprawdę sądzisz że wszyscy lekarze w ogóle i lekarze na tym forum w szczeg
                  > ólności widzą tylko swoje ryzyko, swój stres, swoje zmęczenie i negują swoje br
                  > aki, swoje błędy i swój udział w licznych niedociągnięciach systemowych?
                  Tak. Podaj przykłady, które udowodnią, ze się mylę.

                  > Tak, dziecko miało pecha. Ogólnie, w chorobie, pacjent ma pecha.
                  Dziewczynka była zdrowa.

                  > Nie zapominaj, że też jesteśmy ludźmi. Jest nieludzkie odbierać nam prawo do bł
                  > ędu.
                  Nie odbieram prawa do błędu a nieludzkie to jest ukrywanie błędu.
                  • practicant Re: Bylo sie uczyc,ponownie. 15.07.11, 21:56
                    doctor_evil napisał:

                    > > czy naprawdę sądzisz że wszyscy lekarze w ogóle i lekarze na tym forum w
                    > szczeg
                    > > ólności widzą tylko swoje ryzyko, swój stres, swoje zmęczenie i negują sw
                    > oje br
                    > > aki, swoje błędy i swój udział w licznych niedociągnięciach systemowych?
                    > Tak. Podaj przykłady, które udowodnią, ze się mylę.
                    >
                    > > Tak, dziecko miało pecha. Ogólnie, w chorobie, pacjent ma pecha.
                    > Dziewczynka była zdrowa.

                    ...chyba niekoniecznie, skoro jej się było zmarło...
                    • doctor_evil Re: Bylo sie uczyc,ponownie. 15.07.11, 23:06
                      Zdrowej dziewczynce się zmarło bo nie było lekarza, który miał odwagę zrobić cesarkę w odpowiednim czasie. Napisano: "Ciąża przebiegała prawidłowo. Gdy minął wyznaczony termin porodu, kobieta pojechała do szpitala w Blachowni. Przeleżała tam trzy tygodnie."
                      • practicant Re: Bylo sie uczyc,ponownie. 16.07.11, 13:26
                        Kurde,strasznie mnie bawi to "gdy minął wyznaczony termin",w domysle "gdy minął czas ciąży".Ustalmy coś,reguła Naegellego jest orientacyjna,jest sporo kobiet,które rodzą w 42 tygodniu siłami natury.Jest sporo znaków, po których można powiedzieć, czy ciąża była przenoszona-czy nie,ale tak wyznaczany termin NIE JEST jednym z nich.

                        Ginekolog chciał jednak chyba coś zrobić,skoro kombinował transport.Co ciekawe, szanowni panstwo dziennikarze juz nie zawracali sobie glowy problemem,z jakiego powodu nie mogl zrobic cc na miejscu-czy nie miał asysty,czy nie było sterylnego sprzętu,pediatry...?To,że system jest spie...ny,a szeregowy lekarz probuje po prostu jakos w nim funkcjonowac-nikogo nie interesuje.Za to,swiete oburzenie,ze w czasie WOLNYM OD PRACY,w dodatku w swieta, ordynator nie przyjal w domu pacjentki.Pieprzeni hipokryci...
                        • doctor_evil Re: Bylo sie uczyc,ponownie. 16.07.11, 15:00
                          Nie podniecaj się tak bardzo i nie wyzywaj tylko przeczytaj ten fragment:
                          "1 kwietnia wyniki badań były na tyle niepokojące, że - jak potem stwierdzili biegli z Uniwersytetu Jagiellońskiego - już wtedy powinno być zrobione cesarskie cięcie. Lekarze jednak zlekceważyli wyniki. Co więcej - 7 kwietnia ordynator oddziału ginekologiczno-położniczego Andrzej M. wypuścił kobietę na przepustkę, by spędziła w domu Wielkanoc (wypadała 8-9 kwietnia)."

                          Loraphenus ma rację tumiwisizm się zemścił.
                          • practicant Re: Bylo sie uczyc,ponownie. 16.07.11, 16:15
                            Aha.Czyli,totalnie nic nie rozumiesz z tego,co napisałem.Ehhh,kiedy ja się wreszcie nauczę,że większość z was wchodzi tutaj wyłącznie po to,żeby swoje codzienne problemy zalać hasłem:"lekarze to źli ludzie"...
                            • doctor_evil Re: Bylo sie uczyc,ponownie. 16.07.11, 16:33
                              Przestań wreszcie practicant bredzić i przyjmij do wiadomości, że ze wszystkim co napisał twój kolega po fachu się zgadzam. A Loraphenus pisze tak:
                              "nie komentujecie innego aspektu...nawet wymienionego w tymże prasowym artykuliku...

                              skazany bądź co bądź kozioł ofiarny jest ofiarą ignorancji całego środowiska.

                              to co slav wspomina o tynku odpadajacym...

                              w artykuliku wspomniano o wieloletnich zaniedbaniach..otóż mentalność środowiska jest taka, że co sie dzieje to się dzieje, byle nie mi.

                              i wszyscy wiedzą że defibrylator niesprawny, nie ma sprawnych baterii, że od dwóch lat ssak zepsuty, że od 5lat dantrolenu w szpitalu nie ma, że nie ma możliwości po 14tej zamówić transportu na oiom, że pulsoksymetr pożyczany z oddziału sąsiedniego bo nasz zepsuty i masa innych zaniedbań.

                              skuszeni kontraktami lekarze mają to w doopie, bo kontrakt i pieniądze najważniejsze a jakos to będzie. Ze jak coś się zdarzy to nie mi akurat.

                              no i jakoś jest."
                              • practicant Rozumienie tego,co wygodne... 16.07.11, 18:01
                                Jak zwykle,rozumiesz wyłącznie to,co jest dla Ciebie wygodne.Typowy hipokryta,jak szlachcic,igorek i cala ta banda polskich hipokrytow.
                                • doctor_evil Re: Rozumienie tego,co wygodne... 16.07.11, 18:43
                                  Loraphenus napisał co było mu wygodne, ja się z tym zgodziłem bo było mi tak wygodnie. Ty się z tym nie zgadzasz i niestety nie umiesz merytorycznie odpowiedzieć. Stać ciebie jedynie na obrażanie ludzi.
                                  • practicant Re: Rozumienie tego,co wygodne... 16.07.11, 19:41
                                    Nie mam zamiaru Ci nic tłumaczyć.Tylko,to będzie bardzo zabawne,gdy ktoś z Twojej rodziny dostanie udaru,a Ty będziesz wrzeszczał,że tromboliza nie istnieje w Polsce przez złych lekarzy. Właściwie, ciekawy sposób na zagłuszenie własnego sumienia.
                                    • doctor_evil Re: Rozumienie tego,co wygodne... 16.07.11, 23:11
                                      Nie mam zamiaru Ci nic tłumaczyć

                                      Wcale się nie dziwię ,że nie masz zamiaru mi tłumaczyć, bo jak można wytłumaczyć fakt, że 1 kwietnia wyniki badań były na tyle niepokojące, że już wtedy powinno być zrobione cesarskie cięcie. Przez 6 następnych dni przeleżała na oddziale po to aby 7 kwietnia ordynator dał jej przepustkę – wyniki się jej poprawiły? Od 1 do 7 kwietnia nie jeden raz można było zrobić cesarkę , ale po co?
                                      • practicant Re: Rozumienie tego,co wygodne... 17.07.11, 00:11
                                        ...jednocześnie ktg było nieprawidłowe dopiero 9go września.Możesz mi wytłumaczyć,JAKIE nieprawidłowe badania mogły świadczyć o tym,że coś się dzieje...?Dla ułatwienia podpowiem,że leukocytoza,podwyższone ob&crp przy prawidłowym ktg świadczą prędzej o przeziębieniu u ciężarnej, a reguła Naegellego ma charakter WYŁĄCZNIE orientacyjny?Słucham,chętnie się douczę,ignorancie.
                                        • doctor_evil Re: Rozumienie tego,co wygodne... 17.07.11, 13:38
                                          ..jednocześnie ktg było nieprawidłowe dopiero 9go września

                                          Z artykułu wynika, że badanie wykazało słabnące tętno dziecka 9go kwietnia.
                                          Bardzo mnie wkurzają takie drobne pomyłki.

                                          Możesz mi wytłumaczyć,JAKIE nieprawidłowe badania mogły świadczyć o tym,że coś się dzieje...?

                                          Moja wiedza na temat tej sprawy pochodzi wyłącznie z artykułu a w artykule nie podano jakie to były badania. Napisano jedynie, że cytuję:
                                          „1 kwietnia wyniki badań były na tyle niepokojące, że - jak potem stwierdzili biegli z Uniwersytetu Jagiellońskiego - już wtedy powinno być zrobione cesarskie cięcie”
                                          Nie pytaj ignoranta lecz biegłych, JAKIE badania wykonano. Zapytaj biegłych, który wynik wg nich, był na tyle niepokojący iż uznali, że CC powinno być wykonane 1kwietnia.
                                          No niestety practicant, czy się to tobie podoba czy nie, z opinii biegłych wynika, że zabieg powinien być wykonany już 1 kwietnia. Na co więc czekali lekarze z oddziału na czele z ordynatorem? Czekali aż ich kolega będzie miał dyżur w święta? Doktor B. był ostatnim ogniwem tego łańcucha i miał pecha bo dopadł go problem wyprodukowany przez tumiwisizm i zaniedbania kolegów po fachu.
                                          • practicant Re: Rozumienie tego,co wygodne... 18.07.11, 17:46
                                            doctor_evil napisał:

                                            > ..jednocześnie ktg było nieprawidłowe dopiero 9go września
                                            >
                                            > Z artykułu wynika, że badanie wykazało słabnące tętno dziecka 9go kwietnia.
                                            > Bardzo mnie wkurzają takie drobne pomyłki.

                                            No dobrze.A za pomocą czego określa się tętno płodu...?Za pomocą miksera,czy jak...?


                                            > Moja wiedza na temat tej sprawy pochodzi wyłącznie z artykułu a w artykule nie
                                            > podano jakie to były badania. Napisano jedynie, że cytuję:
                                            > „1 kwietnia wyniki badań były na tyle niepokojące, że - jak potem stwi
                                            > erdzili biegli z Uniwersytetu Jagiellońskiego - już wtedy powinno być zrobione
                                            > cesarskie cięcie”

                                            > Nie pytaj ignoranta lecz biegłych, JAKIE badania wykonano. Zapytaj biegłych, kt
                                            > óry wynik wg nich, był na tyle niepokojący iż uznali, że CC powinno być wykonan
                                            > e 1kwietnia.

                                            O nie,nie,nie.To TY cytujesz-a więc,masz ku temu jakieś podstawy.Czyli, zapewne posiadasz wiedzę medyczną-a nie tylko z artykułu,na podstawie której wyniki jakich badań mogą świadczyć o tym,iż coś się dzieje. Bo jeżeli nie posiadasz takowej wiedzy medycznej,to byłbyś zwykłym, zarozumiałym ignorantem-którym przecież chyba nie jesteś...?:)

                                            > No niestety practicant, czy się to tobie podoba czy nie, z opinii biegłych wyni
                                            > ka, że zabieg powinien być wykonany już 1 kwietnia. Na co więc czekali lekarze
                                            > z oddziału na czele z ordynatorem? Czekali aż ich kolega będzie miał dyżur w św
                                            > ięta?

                                            Tyle,że w przeciwieństwie do Ciebie wiem,jak powstaje opinia biegłego. Biegły dostaje pytanie merytoryczne-i musi na nie odpowiedzieć. Biegły NIGDY nie powie:"powinni wykonać cięcie".Bo nie ma takiego prawa. To,co jest napisane w artykule stanowi najprawdopodobniej luźną dziennikarską interpretację. No,ale to też wiesz-ponieważ, w innym przypadku byłbyś tylko zarozumiałym ignorantem,prawda...?:)


                                            > Doktor B. był ostatnim ogniwem tego łańcucha i miał pecha bo dopadł go pr
                                            > oblem wyprodukowany przez tumiwisizm i zaniedbania kolegów po fachu.

                                            Jjjjasne,to że na chirurgii nie ma ultrasonografu, a izba przyjęć która ma zaopatrywać urazy czaszkowo-mózgowe nie ma dostępu do niczego poza RTG to też wina lekarzy. Zejdź na ziemię, bo się rzygać chce, jak się słucha takich bzdur...Gość jest winny jedynie tego, że po ukończeniu studiów został w kraju. Polska jest wybitnie złym miejscem do pracy dla lekarza.
                        • dr_pitcher Re: Bylo sie uczyc,ponownie. 16.07.11, 20:55
                          Owszem "wyznaczony termin" jest tylko przyblizony - ale misiac (trzy tygodni + tydzien to juz troche duzo). Pomijam fakt - slabe tetno + podejrzenie o przenoszenie ciazy = to powod do CC.
                          Lekarzy nie ma co karac sadownie - bledy sie zdarzaja (nawet najlepszym).
                • szlachcic Re: Bylo sie uczyc,ponownie. 15.07.11, 20:05
                  > W naszym przykładzie są i zaniedbania lekarza i błędy systemowe.

                  ale Twoi betonowi koledzy uwazaja ze nie ma zadnej winy lekarza
                  a oskarzony konowal twierdzi ze nic sie nie stalo

                  > My - lekarze - walczymy tak naprawdę o skrawek cienia szansy na uznanie, że błę
                  > dy systemowe nie obarczają nas w 100 %.

                  jak w pewnym watku pisalem ze karani powinni byc lekarze i pracodawca jak taki wystepuje uklad winnych lub jak jest wina tylko lekarza to Twoi betonowi koledzy tu na forum wyzywali mnie od fizolow

                  > W opinii przeciętnego obywatela, te błędy obarczają lekarza w 300%.

                  od moment w ktorym lekarz stwierdza slabszy puls I NIC NIE ROBI faktycznie bierze od tego momentu wine tylko na siebie
                  Blad systemowy konczy sie w tym wlasnie momencie
                  Bezposrednia przyczyna smierci dziecka jest bledna decyzja lekarza w tym wlasnie momencie

                  > Nie zapominaj, że też jesteśmy ludźmi. Jest nieludzkie odbierać nam prawo do bł
                  > ędu.

                  Przeciez wg danych statystycznych Wy bledow nie popelniacie wogole
                  no dobra, sa pojedyncze przypadki
                  Jak to sie ma np do USA doskonale wiesz.
                  Porownywanie liczby amerykanskiej i polskiej wywoluje U KAZDEGO poczucie ze polskie dywany sa pojemne jesli chodzi o objetosc jaka moze byc pod nie zamieciona

                  > Naprawdę- nie musisz nam kolejny raz przypominać jaka jest cena naszych błędów.
                  > Wiemy to.

                  pct3, nie badz bezszelny, to co teraz piszesz to zwykle skurw.....
                  podawalem Wam tu kiedys przyklad ze polski lekarz ucial nie ta konczyne co trzeba.
                  Nie przyznawal sie do winy przed sadem
                  To macie we krwi
                  • pct3 Re: Bylo sie uczyc,ponownie. 15.07.11, 20:21
                    pct3, nie badz bezszelny, to co teraz piszesz to zwykle skurw.....

                    niestety, nie rozumiem. Serio.
                    Widzisz, jestem nie tylko bezczelny, ale i tępy. Nie nowość.
                    Ale - zupełnie serio- niepokoi mnie to co napisałeś. Proszę - bardzo poważnie - o wyjasnienie co odebrałeś jako bezczelność i skur.wysyństwo w mojej wypowiedzi??????????
                    • extorris Re: Bylo sie uczyc,ponownie. 15.07.11, 20:37
                      niestety zle zrozumiales te wypowiedz
                      szlachcic napisal "bezczelność i skur.wysyństwo" bo nie zgadza sie z niektorymi twoimi tezami
                      ma on jednak zbyt ubogie slownictwo, aby wyrazic to inaczej
                      • doctor_evil loraphenus i practicant mają przebogate słownictwo 15.07.11, 21:04
                        o czym mieliśmy możliwość już nie raz i nie dwa się przekonać
                        • szlachcic Re: loraphenus i practicant mają przebogate słown 15.07.11, 23:22
                          doctor_evil napisał:

                          <loraphenus i practicant mają przebogate słownictwo
                          > o czym mieliśmy możliwość już nie raz i nie dwa się przekonać

                          to elita, tak im powiedzieli na studiach i w to chlopaki jak widac wierza

                      • szlachcic Re: Bylo sie uczyc,ponownie. 15.07.11, 23:20
                        > ma on jednak zbyt ubogie slownictwo, aby wyrazic to inaczej

                        pct3 oczekuje ze bedziemy podchodzic do lekarzy na zasadzie " to przeciez tylko ludzie"
                        a ja nawiazalem do przypadku w ktorym lekarz amputowal nie ta konczyne co trzeba i nie przyznawal sie do bledu
                        Czyli nie chcial aby prokurator wzial pod uwage to ze lekarze to tylko ludzie i moga popelniac bledy
                        dlaczego ten lekarz nie bronil sie "my tez popelniamy bledy"?
                        bo w tym kraju byloby to dziwne
                    • szlachcic Re: Bylo sie uczyc,ponownie. 15.07.11, 23:16
                      > Ale - zupełnie serio- niepokoi mnie to co napisałeś. Proszę - bardzo poważnie -
                      > o wyjasnienie co odebrałeś jako bezczelność i skur.wysyństwo w mojej wypowiedz

                      pieknie uczlowieczasz zawod polskiego lekarza, uzywasz pieknych slow dot jego ciezkiej pracy, az prosisz o zrozumienie ze jestescie tylko ludzmi
                      Nie pct3
                      Smialo mozna uogolnic, w sprawach bledow, zaniechan, zachowan sie lekarzy zeszmaciliscie ten zawod maksymalnie,
                      Uwazam ze smieszne jest pisanie to co napisales w sytuacji jak wiesz ze na porzadku dziennym jest to ZE DO BLEDOW NIGDY SIE NIE PRZYZNAJECIE!!!!!
                      Nieprzyznawanie sie nie ma nic wspolnego z uzywaniem argumentu "jestesmy tylko ludzmi"
                      Ja nawiazalem do przykladu jak lekarz ucial nie ta konczyne co trzeba i nie przyznawal sie do bledu. Jak pamietasz byl taki przypadek w Polsce. Ten lekarz mial gleboko w dupie to ze pacjentowi przedluza otrzymanie odszkodowania.
                      wiec nie mow jezykiem jaki zastosowales w poprzednim poscie.
                      wasza polityka dot bledow jest ciagle ta sama - zamiatanie pod dywan, nawet skrajne przypadki i dlatego wlasnie w statystykach dot bledow wypadacie wysmienicie
                      • slav_ Re: Bylo sie uczyc,ponownie. 16.07.11, 01:15
                        > adku dziennym jest to ZE DO BLEDOW NIGDY SIE NIE PRZYZNAJECIE!!!!!

                        W Polsce nie ma czegoś takiego jak "błąd lekarza".
                        Polski lekarz nie popełnia błędu tylko PRZESTĘPSTWO ścigane z urzędu i zagrożone karą zawartą w Kodeksie Karnym. Nikt nie ma obowiązku przyznawać się do przestępstwa.
                        Polski lekarz albo jest nieomylny albo jest przestępcą. Żadnego "błędu" nie popełnia.

                        > yznawal sie do bledu. Jak pamietasz byl taki przypadek w Polsce. Ten lekarz mia
                        > l gleboko w dupie to ze pacjentowi przedluza otrzymanie odszkodowania.

                        Lekarz nie miał żadnego obowiązku przyznać się do popełnienia przestępstwa, miał prawo (przysługujące przstępcy) do swojej obrony.
                        • szlachcic Re: Bylo sie uczyc,ponownie. 16.07.11, 11:02
                          > W Polsce nie ma czegoś takiego jak "błąd lekarza".

                          byc moze w kontekscie prawnym tak
                          Nasuwa sie wiec pytanie, dlaczego srodowisko lekarskie z NIL czy bez NIL
                          - walczy o brak kas fiskalnych
                          - jest oburzone ze dyrektor szpitala ontuje elektroniczne rejestratory przyjsc i wyjsc. Glosno krzyczy ze to podwazanie uczciwosci lekarza i walczy z tym
                          - wypowiada sie w sprawie finansowania SZ
                          - i ogolnie zaj ujecie sie wszystkim, sprawami super waznymi i skrajnymi glupotami ktore moga przeszkdzic wam w uprawianiu wolnej amerykanki w panstwowych jednostkach

                          a w kontekscie super waznego problemu bledow lekarskich nie robicie praktycznie NIC
                          Te dzialanie ostatnio z ubezpieczaniem sie na wypadek bledow byly polsrodkiem ktore nadal mialo zapewnic wam totalny brak odpowiedzialnosci za swoje bledy

                          Doskonale wiesz ze bledow popelniacie jako lekarze i doskonale wiesz ze bledy wynikaja tez z systemu. Powyzszy przypadek to wlasnie te 2 sytuacje.
                          Poczatek tragedii to wynik bledow systemowych. Koncowka to ewidentna wina lekarza

                          Jaki jest najlepszy system "odpowiedzialnosci"?

                          Wy proponujecie ze za bledy lekarza maja placic pacjenci. Na tym polega kretynski system jaki zapropoowaliscie. On jest super wygodny ........ dla was oczywiscie.
                          System zas powinien byc taki ktory obciaza winnego!!!!!! Czyli to lekarz i szpital powinni beknac w powyzszym przypadku.
                          Szpital wyplaca odszkodowanie a doktor przy tej wadze bledu powinien stracic prawo wykonywania zawodu na jakis tam okres oraz zwiekszyc powinna mu sie stawka OC.
                          System ktory proponujecie to przedluzanie bezkarnosci lakarzom ktorzy popelnili bledy/drastyczne bledy

                          I przestan naduzywac zwrotu "nie blad lekarza tylko przestepstwo" i "scigane z urzedu" bo doskonale wiesz ze wiekszosc spraw nie jest scigana z urzedu i sa sprawy ktore pacjenci probuja zalatwic w sposob bezposredni ze szpitalem.
                          Lecz szpitale i to tez doskonale wiesz wolaly sie sadzic bo to czas dziala na ich korzysc i odszkodowania byly smieszne.
                          Na szczescie to sie zmienia wiec jest szansa ze polityka szpitali do odszkodowan tez sie zmieni

                          > Lekarz nie miał żadnego obowiązku przyznać się do popełnienia przestępstwa, mia
                          > ł prawo (przysługujące przstępcy) do swojej obrony.

                          hehehehe
                          ale pacjent probowal odszkodowania na poczatku poza systemem sadowym wiec zadnego przestepstwa nie bylo
                          slav, nie obronisz tego
                          Doskonale wiesz ze system jest taki ze rozmywa odpowiedzialnosc i "odszkodowawczosc" byla trudna do zrealizowania i mala "kwotowo"
                          Dlatego wszystkim oplacalo sie olewac skrzywdzonego pacjenta zwlaszcza ze pacjent jest zawsze w trudniejszej pozycji odszkodowawczej w stosunku do calej machiny lekarskiej ktora zamiata pod dywan wszystko co sie da.
                          dlatego ci podalem skrajny przypadek z ucieciem nie tej konczyny, ktory jak sam widzisz sam bronisz
                          • slav_ Re: Bylo sie uczyc,ponownie. 17.07.11, 10:58
                            > byc moze w kontekscie prawnym tak

                            I w zasadzie to kończy dyskusję - NIE MA innego kontekstu niż prawny w takich sytuacjach.

                            > Wy proponujecie ze za bledy lekarza maja placic pacjenci. Na tym polega kretyns
                            > ki system jaki zapropoowaliscie. On jest super wygodny ........ dla was oczywis
                            > cie.

                            Taki system jest wygodny przede wszystkim dla... pacjentów.
                            Gwarantuje szybką wypłatę odszkodowania bez konieczności wskazania "winnego" i udowadniania mu przed sądem winy. W uproszczeniu wystarczy udokumentowanie wystąpienia zdarzenia niepożądanego.
                            Ponieważ postępowanie nie jest nastawione na "znalezienie winnego" tylko na "udokumentowanie zdarzenia" pozwala na rejestrowanie tych zdarzeń (a więc realne statystyki, możliwość analizy przyczyn i poprawę procedur).

                            > Wy proponujecie ze za bledy lekarza maja placic pacjenci.

                            Nie ma możliwości sfinansowania takiego systemu składkami lekarzy (z powodu zakresu ochrony i wysokości odszkodowań), mogą one stanowić jednie część finansowania.

                            > a w kontekscie super waznego problemu bledow lekarskich nie robicie praktycznie
                            > NIC
                            > Te dzialanie ostatnio z ubezpieczaniem sie na wypadek bledow byly polsrodkiem k
                            > tore nadal mialo zapewnic wam totalny brak odpowiedzialnosci za swoje bledy

                            Bo lekarze NICZEGO w tym względzie nie są w stanie zrobić - zrobić można coś tylko na poziomie rozwiązań systemowych.
                            Mogą to zrobić wyłącznie politycy i parlament uchwalając stosowne ustawy i akty wykonawcze, ale tego nie zrobią bo:

                            > System zas powinien byc taki ktory obciaza winnego!!!!!! Czyli to lekarz i szpi
                            > tal powinni beknac w powyzszym przypadku.
                            > Szpital wyplaca odszkodowanie a doktor przy tej wadze bledu powinien stracic pr
                            > awo wykonywania zawodu na jakis tam okres oraz zwiekszyc powinna mu sie stawka
                            > OC.
                            > System ktory proponujecie to przedluzanie bezkarnosci lakarzom ktorzy popelnili
                            > bledy/drastyczne bledy

                            Tak właśnie wygląda nastawienie tzw. "społeczeństwa" w tym temacie.
                            Społeczeństwo chce KARANIA - więzienia, odbierania prawa wykonywania zawodu, "puszczania z torbami" itp. Społeczeństwo chce ZEMSTY na "złym konowale" i to właśnie jest proirytet.

                            Dla tego politycy palcem nie kiwną by to zmienić - kto się odważy zaproponować rozwiązania prawne które jak szybko ogłosi główne medium kształtujące mentalność społeczeństwa czyli Fuckt "dają bezkarność konowałom" ?

                            Dla tego ty i tobie podobni mogą spać spokojnie - żadne takie przepisy nie zostaną w Polsce uchwalone. Pozostanie tak jak jest, z tendencją do zaostrzania odpowiedzialności karnej (to akurat się podoba i jest przyjmowane z dużym społecznym aplauzem, każde działania zwiększające penalizację działalności lekarzy dają politykowi popularność) i wzrostem wysokości składek ubezpieczeniowych do poziomu powodującego nieopłacalność działalności lekarskiej w niektórych specjalnościach (bo jak może się opłacać działalność jeśli procedurę lecznicza za którą się zarobi kilkanaście - kilkadziesiąt złotych trzeba ubezpieczyć w składce na odszkodowanie idące w setki tysięcy?)

                            Podnoszenie składek dla WSZYSTKICH lekarzy i szpitali - co już się dzieje - bowiem podniesienie OC dla pojedynczego lekarza ("winnego") nie ma z punktu widzenia instytucji ubezpieczeniowej zupełnie żadnego znaczenia finansowego.
                            • szlachcic Re: Bylo sie uczyc,ponownie. 17.07.11, 11:14
                              > I w zasadzie to kończy dyskusję - NIE MA innego kontekstu niż prawny w takich s
                              > ytuacjach.

                              jest tez kontekst etyczny
                              poza tym tak jak mowisz ze nie ma czegos takiego jak blad lekarski to dlaczego macie pretensje ze ludzie chca sprawiedliwosci w sadach i tak czesto przywolywany jest prokurator?
                              Wlasnie z tego powodu co podajesz, zakladam ze to prawda, nie powinienes miec ZADNYCH obiekcji do tego ze pacjent chce ta droga pojsc po sprawiedliwosc
                              Czy to nie jest slav aby mowienie polprawdami by osiagnac swoje cele?
                              W 1 watku bluzgasz na pacjentow ze sadza sie,nasylaja prokuratorow na lekarzy
                              a w 2 usprawiedliwoasz lekarza ktory nie chce przyznac sie do przestepstwa bo nie ma czegos takiego jak blad lekarski?
                              Nasuwaja sie wiec pytania. Dlaczego nie walcztcie jako srodowisko o pojecie w prawie "blad lekarski"?
                              Madrzycie sie jako srodowisko w kazdej dziedzinie zycie, wiecie ajlepiej jak powinno wygladac finansowanie, madrzycie sie w temacie z szpitale powinny przjsc w rece lekarzy tak jak fabryka gumek do majtek poszla w rece zalogi
                              itp itd
                              a w fundamentalnej czesci dla lekarza od 20 lat nie zrobiliscie sobie prawa ktory uwzglednia sytuacje w ktorej lekarz popelnia blad?
                              cvzy odpowiedzia na to jest sytuacja jaka sobie stworzyliscie ze i tak nawet jak nie ma zwrotu "blad lekarski" w kodeksie, nie ponosicie ZADNEJ odpowiedzialnosci?
                              • slav_ Re: Bylo sie uczyc,ponownie. 17.07.11, 11:32
                                > jest tez kontekst etyczny

                                w sprawach o odszkodowanie nie ma kontekstu etycznego tylko prawny i finansowy - pozywający chce wyszarpać jak najwięcej, pozwany jak najmniej zapłacić a prawnik jak najwięcej zarobić, miejsca na "kontekst etyczny" niet

                                > Wlasnie z tego powodu co podajesz, zakladam ze to prawda, nie powinienes miec Z
                                > ADNYCH obiekcji do tego ze pacjent chce ta droga pojsc po sprawiedliwosc

                                No właśnie chodzą tą drogą a właściwie "idzie" prokurator starając się udowodnić popełnienie przestępstwa (bo od tego jest prokuratura).
                                Jakie "moje obiekcje"?

                                > a w fundamentalnej czesci dla lekarza od 20 lat nie zrobiliscie sobie prawa kto
                                > ry uwzglednia sytuacje w ktorej lekarz popelnia blad?

                                Lekarze nie "robią prawa". Zazwyczaj zajmują się leczeniem ludzi.
                                Przyczyny braku takich rozwiązań prawnych podałem.

                                > a w 2 usprawiedliwoasz lekarza ktory nie chce przyznac sie do przestepstwa bo n
                                > ie ma czegos takiego jak blad lekarski?

                                Żaden przestępca nie ma obowiązku przyznać się do popełnienia przestępstwa, również lekarz więc z tego (że się nie przyznał) nie można mu czynić zarzutu. O tym piszę.
                                • szlachcic Re: Bylo sie uczyc,ponownie. 17.07.11, 22:07
                                  > No właśnie chodzą tą drogą a właściwie "idzie" prokurator starając się udowodni
                                  > ć popełnienie przestępstwa (bo od tego jest prokuratura).
                                  > Jakie "moje obiekcje"?

                                  obciales mi nie ta noge co trzeba
                                  ja chce abys poniosl odpowiedzialnosc za to i chce odszkodowania
                                  Jeszeli jak mowisz nie ma czegos takiego jak blad lekarza to znaczy ze nie zalatwie niczego na linii ja -szpital
                                  wiec normalnym jest ze musi byc inaczej
                                  Ja nie widze innej mozliwosci niz sad, jak ze szpitalem sie dogadac nie idzie.
                                  I nie powinienes miec obiekcji do tego ze w sprawach trudniejszych ludzie wolaja prokuratora bo kazdy wie ze sa przypadki falszowania danych. To macie opanowane
                                  a moze teraz powiedz jaka powinna byc droga?
                                  Mam powiedziec, nic sie nie stalo panie doktorze, moze pan leciec do dyrektora po podwyzke

                                  Ja uwazam ze za ucieta nie ta noge powinno byc podniesienie ubezpieczenia lekarzowi i szpitalowi. I sz[pital placi odszkodowanie.
                                  Ta sytuacja powoduje ze szpital chce miec lekarzy ktorzy umiarkowanie malo popelniaja bledow.
                • igor14141 Re: Bylo sie uczyc,ponownie. 15.07.11, 21:44
                  pct3 napisał:

                  W naszym przykładzie są i zaniedbania lekarza i błędy systemowe.

                  A w tym konkretnym przypadku to był błąd lekarzy czy błąd systemowy?

                  Lekarz na dyżurze (to wasze słowa) jest i ordynatorem i jednocześnie dyrektorem,dlaczego nie zdecydował się na wykonanie zabiegu cesarskiego cięcia?
                  Lekarze wiedzieli o złych wynikach i zdecydowali się na przepustkę do domu?

                  pct3- zadaniem lekarza jest nie tylko nie szkodzić,ale też odsuwać grożące niebezpieczeństwo.
                • slav_ Re: Bylo sie uczyc,ponownie. 15.07.11, 21:53
                  > Prosimy tylko o próbę zrozumienia, że tynk spadający ze ścian szpitala nie jest
                  > winą lekarza dyżurnego.

                  Mylisz się - jest.
                  Wiedząc o spadającym tynku powinien odmówić pracy tamże i się zwolnić - inaczej jest winien gdy spadnie tynk podczas jego dyżuru.
            • extorris Re: Bylo sie uczyc,ponownie. 15.07.11, 19:11
              w tej sprawie nie chodzi tylko o to, ze jeden lekarz oskarzany jest o skutek wielu bledow systemowych (absurdem jest oczekiwac od lekarza, ze widzac zaniedbania odejdzie z tego powodu z pracy - sam mialby sie karac zwolnieniem za cudze zaniedbania? od nadzoru nad ZOZami sa samorzadowe wydzialy zdrowia publicznego)

              jest jeszcze jedna sprawa:
              lekarz skazany zostal z art 155 KK o nieumyslnym zabojstwie
              problem polega na tym, ze ten przepis powinien sie stosowac do smierci spowodowanych po narodzinach
              umyslne usmiercenie plodu/zarodka uregulowane jest osobnymi artykulami KK: 152 i 153.
              odpowiednikiem 'klasycznego' morderstwa z art 148, zagrozonego kara od 8 lat do dozywocia jest art 153, przewidujacy kare za umyslna smierc zdolnego do zycia zewnatrzmacicznego plodu od 1 do 10 lat
              mozna powiedziec, ze kara za umyslny zgon czlowieka przed narodzeniem jest 8x nizsza niz za morderstwo po urodzeniu
              zatem elementarna sprawiedliwosc wymaga, aby nieumyslna smierc plodu karana byla proporcjonalnie lzej w stosunku do nieumyslnego usmierczenia kogos po urodzeniu
              problem polega na tym, ze art 155 nie rozroznia miedzy plodem a czlowiekiem juz urodzonym
              przez analogie do art 148 nalezaloby oczekwac, ze art 155 odnosi sie do ludzi "urodzonych"
              art 152-154 nie przewiduja karania za nieumyslnie spowodowany zgon plodu
              zatem sad i prokurator powinni zastosowac inna kwalifikacje prawna, gdyz w tym momencie naginaja art 155, aby skazac lekarza za zabojstwo
              w sumie sprawa jest do wygrania przez dobrego adwokata w sadzie najwyzszym, albo w strasburgu (jako zlamanie prawa do sprawiedliwego procesu)
              • szlachcic Re: Bylo sie uczyc,ponownie. 15.07.11, 20:13
                extorris napisał:

                > w tej sprawie nie chodzi tylko o to, ze jeden lekarz oskarzany jest o skutek wi
                > elu bledow systemowych (absurdem jest oczekiwac od lekarza, ze widzac zaniedban
                > ia odejdzie z tego powodu z pracy

                hehehehe
                lekarz wyczuwa ze z pulsem jest cos nie tak
                Tu juz nie ma sprawy czy w tym szpitalu sa bledy systemowe czy nie.
                Tu pojawia sie kretynska decyzja konowala ktora skutkowala smiercia dziecka
                Potem pojawia sie kompromitujaca tego lekarza proba zamiecenia pod dywan tej sprawy poprzez zbagatelizowanie ze nic sie nie stalo bo 9 miesieczne dziecko nie jest wg niego czlowiekiem

                > problem polega na tym, ze art 155 nie rozroznia miedzy plodem a czlowiekiem juz
                > urodzonym

                problemem jest tumiwisizm/nieudolnosc/niekompetencja/lenistwo konowala
                Prawdziwe sobie wybierz
                Gdyby nie to dziecko by zylo
          • igor14141 Re: Bylo sie uczyc,ponownie. 15.07.11, 21:26
            doctor_evil napisał:

            > A ten lekarz to się chyba marnie uczył.

            Ordynator i pozostali lekarze też.
    • 404moment Bukwersująca sprawa 15.07.11, 23:12
      Nie ma co, to bardzo bulwersująca sprawa. Trzeba być jednak bardzo ostrożnym, żeby wydawać sądy na podstawie doniesień gazetowych. I nie mnie oceniać decyzję sądu, karę i kwalifikację czynu. Trzeba jednak pamiętać o tym, że biegli ocenili sprawę jednoznacznie. Mnie jednak zastanowiło coś innego. Lekarz dyżurny najpierw decyduje o tym, że cięcie cesarskie będzie po świętach, niedługo po tym prosi jednak ordynatora o zgodę na przewiezienie pacjentki do innego szpitala. Ordynator odmawia. Wiem, że bawię się teraz w „gdybanie” - ale to raczej wygląda na to, że lekarz dyżurny był świadom ryzyka i chciał, aby pacjentkę operowano w innym szpitalu. W domyśle w szpitalu, w którym była możliwość przeprowadzenia cesarskiego cięcia. Powiedzcie mi, czy to możliwe, żeby z jakiegoś powodu był na tym oddziale problem z „nagłą” operacją? Święta = minimum personelu, ale jak to jest możliwe jest, że był np. tylko jeden lekarz na oddziale? Zwłaszcza na takim oddziale?
      Na ile lekarz dyżurny jest „niezawisły” w swoich decyzjach od szefa? Proszę mnie źle nie zrozumieć-ja nie jestem ani obrońcą tego lekarza, ani jego oskarżycielem, ale dziwne trochę to wszystko.
      Bo wiecie co, czytając o tej sprawie ja mam takie dziwne wrażenie, że skazanie lekarza dyżurnego było takim pójściem po najmniejszej linii oporu i w sumie jego decyzje-jak ocenili biegli niewłaściwe - to wierzchołek góry lodowej związany z całą organizacją pracy na oddziale. OK, dyżurny został ukarany, ale niestety dziecku życia to nie wróci. Dla dobra innych pacjentek i ich dzieci chyba warto by było na kilka dodatkowych pytań o sam oddział odpowiedzieć. Jak sądzicie? Ale najprościej było skazać dyżurnego.
      • extorris Re: Bukwersująca sprawa 16.07.11, 02:49
        Powiedzcie mi, czy to możliwe, żeby z jakiegoś
        > powodu był na tym oddziale problem z „nagłą” operacją? Święta = min
        > imum personelu, ale jak to jest możliwe jest, że był np. tylko jeden lekarz na
        > oddziale? Zwłaszcza na takim oddziale?

        to nawet nie tylko mozliwe, ale wrecz powszechne

        jeden lekarz nie jest w stanie zrobic zabiegu
        czy byl anestezjolog? pielegniarka anestezjologiczna? instrumentariuszka? ewentyalnie drugi lekarz do asysty? neonatolog? pielegniarka neonatologiczna? anestezjolog na oddziale pooperacyjnym? pielegniarki na OIT? pielegniarki i lekarze na intensywnej terapii noworodkow?
        byl sprawny inkubator, monitor, respirator?
        wystarczy brak jednego elementu (a powszechnie brakuje wielu) i komplikacje w czasie swiat i weekendow moga okazac sie smiertelne

        a skoro dyzurny dostal polecenie zakazujace przeniesienia pacjentki, to nie mial zadnych sensownych mozliwosci postepowania
        teoretycznie mozna dowodzic, ze polecenie ordynatora nalezalo zignorowac i nie bylo ono wiazace
        tylko znajdzcie mi takiego, co sie ordynatorowi postawi
        • loraphenus tumiwisizm się mści. 16.07.11, 03:02
          nie komentujecie innego aspektu...nawet wymienionego w tymże prasowym artykuliku...

          skazany bądź co bądź kozioł ofiarny jest ofiarą ignorancji całego środowiska.

          to co slav wspomina o tynku odpadajacym...

          w artykuliku wspomniano o wieloletnich zaniedbaniach..otóż mentalność środowiska jest taka, że co sie dzieje to się dzieje, byle nie mi.

          i wszyscy wiedzą że defibrylator niesprawny, nie ma sprawnych baterii, że od dwóch lat ssak zepsuty, że od 5lat dantrolenu w szpitalu nie ma, że nie ma możliwości po 14tej zamówić transportu na oiom, że pulsoksymetr pożyczany z oddziału sąsiedniego bo nasz zepsuty i masa innych zaniedbań.

          skuszeni kontraktami lekarze mają to w doopie, bo kontrakt i pieniądze najważniejsze a jakos to będzie. Ze jak coś się zdarzy to nie mi akurat.

          no i jakoś jest.
        • slav_ Re: Bukwersująca sprawa 16.07.11, 10:05
          > yalnie drugi lekarz do asysty? neonatolog? pielegniarka neonatologiczna? aneste
          > zjolog na oddziale pooperacyjnym? pielegniarki na OIT? pielegniarki i lekarze n
          > a intensywnej terapii noworodkow?

          Pamiętam sprawę (głośna w mediach) gdy oskarżono i skazano anestezjologa z powodu powikłań które wystąpiły u dziecka (efektem było kalectwo z powodu niedotlenienia mózgu).
          Główny zarzut prokuratury podjęty przez sad to oskarżenie że nie skierował po zabiegu dziecka na OIT którego... nie było w tym szpitalu (!) - oddział taki (ani stanowiska) NIE ISTNIAŁ(!) a dzieci po zabiegach były "obserwowane" na zwykłych salach szpitalnych (oczywiście bez żadnego monitoringu, była to fikcja). Tak się odbywały zabiegi operacyjne mimo że szpital deklarował posiadanie miejsc "wybudzeniowych" dla dzieci (były to owe "miejsca" na salach chorych).
          Sąd w ogóle nie odniósł się do tej kwestii stwierdzając że skoro anestezjolog "nie skierował" to sąd nie będzie rozpatrywał odpowiedzialności administratorów placówki. Tę bowiem rozpatrzyłby gdyby anestezjolog skierował dziecko a to nie zostało przyjęte na (nie istniejący) OIT. Oczywiście nie muszę dodawać że poza anestezjologiem nikomu nie postawiono żadnych zarzutów.
          • loraphenus ta sprawa znana w środowisku. 16.07.11, 11:03
            nie było sali wybudzeń, nie było pulsoksymetru. Rezydent anestezjologii został oskarżony, bo nie skierował dziecka po operacji phimosis na nieistniejący oddział. Dziecko położono do zwykłego łózka, gdzie zainspirowało i ma dziś zespół apalliczny.

            przed kontrolą NFZ i prokuraturą pożyczono monitor i pulsoksymetr z innego oddziału oraz zaimprowizowano zwykła salę chorych na salę wybudzeń. Wszystko grało. Jak prokurator przyszedł do szpitala z biegłymi to grało na papierze wszystko.

            Rezydent robił specjalizację u konsultanta wojewódzkiego, nie mógł napisać - kieruję dziecko na salę wybudzeń, bo ówcześnie takowej nie było.

            Prokuraturze i Sądowi umknął fakt iż Dyrektor Szpitala podpisując umowę z NFZ podał,iż ową salę wybudzeń ma. Rezydent bronił się z prawnikiem początkowo o,że sali wybudzeń nie było. Ale prokuratura nie podzielała tegoż ... więc nie było ani fałszerstwa dokumentacji, ani wyłudzenia nienależnego świadczenia, ani zagrożenia zdrowia i zycia ...

            Prokuratura nie stwierdziła znamion przestępstwa - i umorzyła sprawę. Nie było poświadczenia nieprawdy w dokumentach do NFZ - bo jak dyrektor pisze wnioskując o kontrakt NFZ że salę ma, to ma, nawet jak jej nie ma.

            Zażalenie na decyzję prokuratury zostało olane środkowym strumieniem. Dyrektor jak i Konsultant mają się dobrze, za szkody zapłacił podatnik bo poszło z polisy OC rezydenta. Dziecko- nota bene syn pielęgniarki z innego szpitala niezdolne do samodzielnej egzystencji. Rodzinę dyskretnie poproszono o siedzenie cicho, bo mogą być kłopoty, w sądzie jak wieść ludowa niesie zasugerowano,że warto siedzieć cicho bo nerwów i pieniążków szkoda, gdyż stało sie co sie stało a wyżej urodzeni nieprzyjemności mogli by mieć a woleli by ich nie mieć.

            Rezydent podobno otrzymal sugestię, żeby zeznawał że miał możliwość przekazania dziecka na oiom, tylko tego nie zrobił, bo uznał,że nie trzeba. W przeciwnym wypadku problemy ze specjalizacją mogły się pojawić... rezydent został skazany w zawieszeniu.

            pan konsultant wojewódzki szefujący w tym szpitalu to dobry znajomy towarzyszy z Komitetu wojewódzkiego. Myśliwy a Sędziowie z Sądu Wojewódzkiego w tym mieście lubią też polować. Dodatkowo brat tegoż konsultanta wojewódzkiego jest dyrektorem do spraw lecznictwa, wiec sprawa musiała być ukręcona, chociażby nie wiadomo co. Z dyrektorem szpitala wspólnie karierę za czasów studenckich w Socjalistycznym Związku Studentów Polskich ów konsultant wojewódzki robił, hektolitry wódki towarzystwo medyczno-prawnicze ze sobą wypiło więc nie jest źle.

            Wieść ludowa mówi, że stołki w tej klinice na dwadzieścia lat do przodu obsadzone, wiadomo kto kiedy po kim i kogo zastąpi. Wszędzie oczywiście konkursy, ogłoszenia, wszystko zgodnie z prawem.

            Oczywiście wszystko w powyższej wypowiedzi jest literacką fikcją. Zbieżność z osobami jak i faktami jest wyłącznie przypadkowa. To wyłącznie literacka fikcja.
            • igor14141 Re: ta sprawa znana w środowisku. 16.07.11, 20:04
              Ho ho loraphenus- proponuję zgłoszenie do Literackiej Nagrody Józefa Mackiewicza i więcej takich tekstów.
              Literackie credo Mackiewicza "Jedynie prawda jest ciekawa"
      • slav_ Re: Bukwersująca sprawa 16.07.11, 10:10
        > o by było na kilka dodatkowych pytań o sam oddział odpowiedzieć. Jak sądzicie?

        Ale PO CO?
        Wskazano jednego, konkretnego winnego, skazano, prokuratura ma sukces, sąd odfajkował a opinia publiczna ma satysfakcję. No może niektórzy narzekają że wyrok za niski.

        A tu jakieś pytania i rozmydlanie sprawy?
        • szlachcic Re: Bukwersująca sprawa 16.07.11, 19:58
          Kto odpowiada za urzadzenie X znajdujace sie na oddziale Y?
          Tylko i wylacznie lekarze z ordynatorem na czele
          chyba ze ordynator informuje dyrektora szpitala ze nie jest w stanie zapewnic opieki.
          I tak jest i ordynatorzy robia to na pismie robiac sobie dupochron a dyrektor robi sobie dupochron wylaczajac szpital z dyzurowania
          Nie robiac tego biora na siebie odpowiedzialnosc

          • igor14141 Re: podsumowanie 17.07.11, 11:48
            Pacjentka lub jej rodzina nie zadbała o prawidłowe relacje lekarz - pacjent.
            Wystarczyłoby kilka szeleszczących banknotów i nikt by kłopotów nie miał, kicali by przy pacjentce ,ze hej! a jeszcze te relacje poprzeć "rozmową w gabinecie ordynatora" opieka super gwarantowana.
            Lekarz by spokojne pracował, dzidziuś cieszyłby się życiem.
            • slav_ Re: podsumowanie 17.07.11, 12:09
              > Wystarczyłoby kilka szeleszczących banknotów

              W Polsce wobec każdego lekarza "a priori" istnieje domniemanie łapówkarstwa więc spokojnie można tak napisać.
          • slav_ Re: Bukwersująca sprawa 17.07.11, 12:02
            > Kto odpowiada za urzadzenie X znajdujace sie na oddziale Y?
            > Tylko i wylacznie lekarze z ordynatorem na czele

            Za urządzenia znajdujące się (lub nie) na oddziale odpowiada właściciel szpitala - osoba zaradzająca w jego imieniu szpitalem czyli dyrektor szpitala.

            > I tak jest i ordynatorzy robia to na pismie robiac sobie dupochron a dyrektor r
            > obi sobie dupochron wylaczajac szpital z dyzurowania
            > Nie robiac tego biora na siebie odpowiedzialnosc

            Owszem - dla tego dyrektorzy śpią spokojnie bo za odpadający kafelek odpowiedzialność poniesie dyżurny na którego dyżurze odpadł. Dyżurny powinien odmówić pełnienia dyżuru i zwolnić się z pracy by nie ponosić odpowiedzialności.
            • 404moment Re: Bukwersująca sprawa 17.07.11, 22:07
              To znaczy, że w szpitalu może być sprzęt, który nie działa, oddział którego nie ma (vide fikcja literacka loraphenusa), może nie być odpowiedniego personelu na wypadek, gdyby jakiś pacjent zechciał mieć zagrożone życie np. w święta itd. itp.? A jeśli z tych powodów lekarz dyżurny nie będzie w stanie podjąć właściwych działań to właśnie on/ona za to beknie? Nie ordynator, nie dyrektor, nie właściciel szpitala, w końcu nie NFZ, który podpisał kontrakt? Rozumiem wszystko jeśli lekarz oleje pacjenta, coś zaniedba, popełni błąd w sztuce, ale tak?
              Chory kraj.
              • szlachcic Re: Bukwersująca sprawa 17.07.11, 22:21
                404moment napisał:

                > To znaczy, że w szpitalu może być sprzęt, który nie działa,

                nie mow mnie ze lekarz szpitala X nie wie ze sprzet nie dziala
                nie rozwalaj mnie
                doskonale kazdy lekarz wie!!!!
                Dlatego bierze na siebie odpowiedzialnosc i ta odpowiedzialnosc musi wziac, tak jest w kazdym cywilizowanym kraju
                • 404moment Re: Bukwersująca sprawa 17.07.11, 23:10
                  I co z tego, że wie?! Ma złapać śrubokręt i bawić się w personel techniczny? Ja prowadzę swoją firmę i to JA odpowiadam za to, żeby pracownicy mieli odpowiedni, działający sprzęt i była ich odpowiednia liczba do danego projektu. Bo jeśli będę mieć to w doopie, to ja stracę klienta i źródło dochodów. Od pracownika oczekuję, ze dobrze wywiąże się ze swoich zadań, ale to ja mam zapewnić mu sprawne narzędzia pracy. Proste?
                  A szpital w odniesieniu do pracowników to niby, co jeśli nie pracodawca? Ty mnie nie rozśmieszaj. Co ma zrobić zwykły lekarz, który wie, że nie ma sprzętu, personelu? Zwolnić się? Na pewno będzie to druzgocące dla pracodawcy i natychmiast poprawi błędy, prawda? ja stawiam jednak na to, ze dla przykładu złamie takiemu karierę, żeby następny już tak nie podskakiwał.
                  I odróżniaj winę od odpowiedzialności. Wina została ukarana, odpowiedzialności nie poniósł nikt. Co oznacza, ze prawdopodobnie nic się tam nie zmieniło, żadnych lessons learned nie było.
                  I powiem coś jeszcze-patrząc na ten wątek i inne; nie tylko na tym forum. Przeciętny Polak zapluje się na każdego innego Polaka. Począwszy od sąsiada na przedstawicielach różnych grup zawodowych skończywszy. No wiadomo, lekarz to łapówkarz, nauczyciel to idiota, architekt to palant i długo tak można. I jest fajnie, lud ma igrzyska, a jak je ma to się skupi na "niedouczonym/skorumpowanym/(tu wstawić odpowiedni przymiotnik) lekarzu, a nie na pytaniu: a właściwie jak to możliwe, że do tego doszło? Jak to możliwe, że ten lekarz nie miał narzędzi pracy, nie miał asysty, nie miał anestezjologa itp? Jak to możliwe, ze jego szef podjął taką a nie inną. Dlaczego NFZ podpisał kontrakt?
                  Bo po co zadawać takie głupie pytania skoro na podorędziu jest kozioł ofiarny, który zaspokoi żądzę krwi ludu? I właśnie dlatego mamy taki syf, malarię i korniki w służbie zdrowia. Bo lud się skupi na ostatnim ogniwie, a decydenci de facto odpowiedzialni będą spali spokojnie. Powiem więcej-idę o zakład, że to całkiem spokojny i bardzo dostatni sen. A lud się podnieci bez cienia refleksji, że może trafić do szpitala, który na papierze jest wszystkomający, ale w realu personel nie jest w stanie udzielić właściwej pomocy choćby zatańczył na rzęsach. Albo są tylko rzęsy, bo na personelu szpital właśnie oszczędza!
                  No, poniosło mnie, ale tak to widzę.
                  • slav_ Re: Bukwersująca sprawa 17.07.11, 23:27
                    Do "fikcji literackiej" loraphenusa podobna jest (poruszana tutaj) sprawa kolonisty z Krynicy który zginął po przygnieceniu przez bramkę na boisku (i podejrzewam że wiele, wiele innych podobnych spraw).

                    Też oskarżeni i skazani zostali chirurdzy zajmujący się dzieckiem (oczywiście zarzuty były jak najbardziej "medyczne") podczas gdy dziecko zginęło faktycznie z tego powodu że system ratownictwa w tym rejonie był jedną wielką fikcją.

                    Prokuratura tez w żaden sposób nie zajęła się ani nie oskarżyła nikogo odpowiedzialnego za to że tak na prawdę nie istniały organizacyjne i sprzętowe możliwości by skutecznie (systemowo, bo oczywiście "partyzancko" - a tak wyglądały rozwiązania ratownicze tamże - mogło się udać lub nie - tym razem się nie udało) pomóc w tym przypadku (abstrahując od jego ciężkości).

                    Nikt nit poniósł żadnej odpowiedzialności za fikcję i istnienie jedynie "na papierze" systemu ratownictwa w tym rejonie - bez SOR, bez możliwości diagnostyki (TK) i bez organizacyjnych skutecznych rozwiązań transportu do ośrodka specjalistycznego.
                    Nawet nie podniesiono takich zarzutów, nie tylko przez prokuratora ale również przez media, wszyscy się skupili na "konowałach" i biednej dyspozytorce z której zrobiono zbrodniarkę bo nie chciała wysłać z dzieckiem jedynej w tym rejonie karetki "R" - z resztą jak najbardziej zgodnie z wszelkimi przepisami - wysłanie byłoby drastycznym naruszeniem przepisów ją obowiązujących.

                    Odpowiedzialność ponieśli jedynie lekarze którzy zajmowali się dzieckiem. Tak jest najprościej, poza tym publice się podoba jak skazują lekarza.
                    Kto by tam grzebał w odpowiedzialności decydentów, wojewodę prokurator oskarży? Wojewoda może co najwyżej medal dostać za dobre działanie Pogotowia na jego terenie.
                    • loraphenus ale nawet 17.07.11, 23:54
                      jesli wszystko jest ok to mozna miec problem...

                      opole.gazeta.pl/opole/1,35114,9192276,Drwal_z_drzazga_w_sercu_zmarl_przez_blad_lekarzy.html
                    • szlachcic Re: Bukwersująca sprawa 18.07.11, 11:31
                      slav, nie przesadzaj
                      to ze ktos zglasza prokuratorowi dany problem nie swiadczy ze ktos jest winny.
                      Ty widac nie rozumiesz pewnych fundamentow na jakich dzialaja prokuratorzy i stad takie masz wnioski
                      Zapytam wiec, kto ma sprawdzac czy wszystko bylo dobrze w krytycznych sprawach?
                      dlaczego robi sie sekcje zwlok mlodego czloweika ktory umarl nagle. Czy to jest oskarzanie rodziny czy kogokolwiek?
                      nie slav, Ty nie widzisz roznicy chyba pomiedzy sledztwem "w sprawie" a "przeciwko"
                      Innym gatunkiem prokuratorskiego wachania jest zas sprawa scisle zwiazana z Wami.
                      Pacjenci czy ich rodziny w sprawach waznych/krytycznych wolaja prokuratora celem upowaznienia sprawy czy tez zabezpieczenia dowodow bo jak wiesz to co Wy robicie z bledami to wolna amerykanka a pacjent z Wasza machina w walce o odszkodowanie sam nie ma ZADNYCH szans
                      Byl niedawno przypadek jak konowaly falszowali dokumentacje medyczna.
                      Pytam, czy oni siedza juz we wiezieniu? Czy zostaly im odebrane prawa wykonywania zawodu?
                      I wlasnie dlatego prokurator w tym kraju jest niezbedny
                      Bez niego nikt by sie nie dowiedzial o falszowaniu, bez niego doktory byliby "wybitne fachowce"
                      To teraz juz chyba wiesz dlaczego prokurator jest tak czesto wzywany
                      to jest jedyna szansa aby miec jakas szanse na sprawiedliwosc
                      Uwazam ze powinienes rozumiec postepowanie pacjentow czy ich rodzin
                  • szlachcic Re: Bukwersująca sprawa 18.07.11, 11:17
                    404moment napisał:

                    > I co z tego, że wie?! Ma złapać śrubokręt i bawić się w personel techniczny?

                    nie, ma stworzyc sobie dupochron
                    i zapewniam ze lekarze tak wlasnie robia
                    Zasada jest prosta
                    Musi byc odpowiedzialny za ten stan rzeczy

                    > prowadzę swoją firmę i to JA odpowiadam za to, żeby pracownicy mieli odpowiedn
                    > i, działający sprzęt i była ich odpowiednia liczba do danego projektu

                    Sugerujesz ze lekarze nie zglaszaja tego ordynatorowi a on dyrektorowi celem naprawy?
                    za takich durniow ich masz?

                    > A szpital w odniesieniu do pracowników to niby, co jeśli nie pracodawca? Ty mni
                    > e nie rozśmieszaj. Co ma zrobić zwykły lekarz, który wie, że nie ma sprzętu, pe
                    > rsonelu? Zwolnić się?

                    Szczerze?
                    lekarz wazy. Niezla kasiorka co miesiac na jednej szali a na drugiej odpowiedzialnosc za to czego niewatpliwie jest swiadom, na 100% wie o sprawnosci urzadzenia
                    No i wybiera.
                    Ja do auta z niesprawnymi hamulcami nie wejde.
                    3 miesiace temu zdarzyl sie wypadek ze idiota kierowca tira wsiadl do takiego auta.
                    Staranowal 2 osobowki. Zginelo dziecko. Biegly stwierdzil ze hamulce byly zepsute.
                    auto nie mialo przegladu. Kierowca odpowiada za spowodowanie katastrofy w ruchu drogowym ze skutkiem smiertelnym. Kara do kilku lat wiezienia, pewne jest ze bedzie siedzial
                    Dlaczego chcesz aby lekarz byl traktowany inaczej?
                    czy uwaasz ze ten kierowca jest niewinny "bo chcial pracowac"?
                    Jak tak to konczymy dyskusje
                    Ja mysl ze on wazyl tak jak wazy kazdy
                    "Wtedy jakos przejechalem, to teraz tez jakos bedzie"
                    Problem byl taki ze akurat jechal dosc szybko i do tego lekko z gorki, pozwolil tirowi sie rozpedzic zanadto. To bylo ponad to co hamulce mogly wyhamowac
                    Dla ciebie ten kierowca jest niewinny a dla mnie jest winny

                    >Jak to możliwe, że ten lekarz nie miał narzędzi pracy
                    > , nie miał asysty, nie miał anestezjologa itp? Jak to możliwe, ze jego szef pod
                    > jął taką a nie inną. Dlaczego NFZ podpisał kontrakt?

                    Nie pracujesz w SZ wiec nie masz pojecia o normach w SZ.
                    Oszukiwanie NFZ to norma!!!!!!!!!
                    Dyrektorzy i lekarze robia to na potege
                    ale pamietaj, ze zawsze musi byc winny!!!!!!!!!!!
                    To ze nie ma sprzetu czy sprzet jest nisprawny odpowiada ordynator.
                    Jest czysty jak to zglosil wyzej, jest winny jak myslal sobie jak ten kierowca.
                    W szpitalu wszystko maja na pismie. Zapewniam Cie ze kazdy lekarz i ordynator dba o swoj dupochron. znaczy genealnie dbaja. Sa przypadki ze przeginaja, ze maja pecha, ze czegos niedopatrza. Ale gneralnie kontroluja sytuacje na oddziale. DOSKONALE wiedza z jakim sprzetem sa problemy!!!!!!

                    > Bo po co zadawać takie głupie pytania skoro na podorędziu jest kozioł ofiarny,

                    a skad wiesz jak toczyla sie sprawa
                    Jezeli doktor usprawiedliwial sie ze dziecko w brzuchu nie jest dzieckiem to znaczy ze kiepsko bylo z dowodami usprawiedliwiajacymi ta sytuacje jaka zaszla.
                    zapewniam Cie ze doktor wytoczyl wszystkie mozliwe dziala jakie mogl. Mysle ze wraz z papuga zrzucil tez cala wine na uklad gwiazd.
                    w to nie mam zadnych watpliwosci
                    zapewniam Cie tez ze jak sedzia mialby powazne argument usprawiedliwiajace nie dalby takiego wyroku. Domniemywam jednak ze jak lekarz wylecial z tym usprawiedliwieniem jakie dal to linia obrony musiala byc kiepska
            • szlachcic Re: Bukwersująca sprawa 17.07.11, 22:17
              > Za urządzenia znajdujące się (lub nie) na oddziale odpowiada właściciel szpital
              > a - osoba zaradzająca w jego imieniu szpitalem czyli dyrektor szpitala.

              skad dyrektor ma wiedziec ze urzadzenie X nie dziala?
              ma kazdego dnia chodzic po oddzialach i sprawdzac?

              > Owszem - dla tego dyrektorzy śpią spokojnie bo za odpadający kafelek odpowiedzi
              > alność poniesie dyżurny na którego dyżurze odpadł. Dyżurny powinien odmówić peł
              > nienia dyżuru i zwolnić się z pracy by nie ponosić odpowiedzialności.

              Nie
              kafelek jest polozony na oddziale X
              jezeli kafelek moze odpasc ordynator pisze pisemko do dyrektora ze jest problem, tworzac tym samym sobie dupochron.
              Jezeli problem jest faktycznie powazny, to lekarz powinien odmowic dyzurowania!!!!!!
              bo bierze na siebie odpowiedzialnosc dokladnie taka sama jak kierowca siadajac za kolkiem auta ktory nie ma hamulcow.
              Za to jak spowoduje wypadek grozi mu kilka lat za spowodowanie katastrofy w ruchu drogowym ze skutkiem ...... takim czy takim
              Dlaczego Wy macie znowu byc traktowani inaczej?
              • slav_ Re: Bukwersująca sprawa 17.07.11, 23:11
                > skad dyrektor ma wiedziec ze urzadzenie X nie dziala?
                > ma kazdego dnia chodzic po oddzialach i sprawdzac?

                Każde urządzenie medyczne posiada paszport techniczny oraz obowiązek okresowej kontroli (realizowane przez służby techniczne, nie lekarzy). Urządzenie niesprawne winno być naprawione lub wycofane i zastąpiono sprawnym. Skoro jest na oddziale i ma "podbite" papiery to znaczy że jest sprawne - inaczej powinno być wycofane. Tym się NIE ZAJMUJĄ lekarze.
                Lekarz może zgłosić awarię sprzętu jeśli do niej dojdzie w trakcie używania. Lekarz obejmujący dyżur (przychodzący do pracy) na prawo uważać że urządzenia szpitalne są sprawne - skoro są na oddziale i są dopuszczone do użycia.
                Fakt posiadania (sprawnych oczywiście) urządzeń (zawartych w wymogach określonych przez nfz dla danego oddziału/przychodni) deklaruje w ofercie dla nfz dyrektor szpitala.
                • szlachcic Re: Bukwersująca sprawa 18.07.11, 11:48
                  > Skoro jest na oddziale i ma "podbite" papiery to znaczy że jest sprawne

                  to znaczy ze bylo sprawne w dniu jaki widnieje na naklejce

                  > Tym się NIE ZAJMUJĄ lekarze.

                  rozumiem ze u Ciebie w szpitalu jak urzadzenie jest niesprawne czeka az przyjdzie termin kontroli jaki jast w paszporcie i dopiero wtedy jest naprawiane
                  Mylisz odpowiedzialnosc za posiadanie sprawnego sprzetu z dokumentacja kontrolna

                  > Lekarz może zgłosić awarię sprzętu jeśli do niej dojdzie w trakcie używania. Le
                  > karz obejmujący dyżur (przychodzący do pracy) na prawo uważać że urządzenia szp
                  > italne są sprawne - skoro są na oddziale i są dopuszczone do użycia.

                  urzadzenie na oddziale do naprawy czyli bedace niesprawne jest zabezpieczane/oddawane do naprawy
                  Masz racje, lekarz przychodzacy do pracy ma calkowite prawo uwazac ze to co jest na oddziale jest sprawne. Tylko ze jak niesprawnosc zostala zdiagnozowana wczesniej to ten ktos czyli oddzialowa ponosi odpowiedzialnosc za niezabezpieczenie jej czy niepoinformowanie innych
                  To Wy jestescie pierwsza i w zasadzie prawie zawsze jedyna sila do wychwycnia niesprawnosci. dlatego tylko i wylacznie jedyna prawidlowa procedura ktora zadziala jest, niezwloczne INFORMOWANIE i niezwloczne PRZEKAZYWANIE do naprawy sprzetu.
                  Wg tego co mowisz oddzial moze miec dzies spranosc sprzetu bo czeka sobie spokojnie az przyjdzie termin kontroli
                  Nie slav, jestescie odpowiedzialni za sprawnosc sprzetu
                  Mylisz pojecia slav

                  > Fakt posiadania (sprawnych oczywiście) urządzeń (zawartych w wymogach określony
                  > ch przez nfz dla danego oddziału/przychodni) deklaruje w ofercie dla nfz dyrekt
                  > or szpitala.

                  Kolejne brednie slav
                  Doskonale wiesz ze papierek do wypelnienia dostaje ordynator
                  I to on ten papierek podpisuje
                  dyrektor ma wiec dupochron
                  Po to wlasnie ktos rzadzi oddzialem i bierze za to kasiore aby cos robil
                  To jest wlasnie robota ordynatora
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka