Dodaj do ulubionych

Lakarze a diety

06.11.14, 12:02
Lekarze są niedouczeni jeśli idzie o porządną dietetykę. Owszem, czasem (baaaardzo rzadko) kierują pacjenta do dietetyka, lecz przeważnie tego nie robią. Wiem, kilka dni dietetyki na studiach to za mało. Jednak potraktowanie pacjenta mową w rodzaju: Nie jedz pani kapusty ani tłuszczu, jest co najmniej zdumiewające.

Ps. W wielu schorzeniach, a także w profilaktyce zdrowotnej wskazane jest stosownie diety ustalanej dla pacjenta indywidualnie przez lekarza. Brakuje "procedur w rodzaju" zdrowe odżywianie? Czy brakuje zainteresowania lekarzy tematem?
Obserwuj wątek
    • agulha Re: Lakarze a diety 10.11.14, 22:32
      Nie przyszło Ci do głowy, że to jest po prostu inny zawód? Dlaczego dietę dla pacjenta miałby ustalać lekarz? Czego według Ciebie uczą się studenci na pięcioletnich studiach magisterskich na SGGW, kierunek żywienie człowieka? Nie wiem, skąd u niektórych przekonanie, że lekarz ma się znać nie tylko na medycynie, ale dodatkowo na dietetyce, żywieniu człowieka, kosmetologii, psychologii, pedagogice i nie wiem, czym jeszcze. Co do kierowania do dietetyka - może ktoś z Kolegów czynnie pracujących i w Polsce się wypowie - w ilu szpitalach są zatrudnieni dietetycy, do których można skierować pacjenta? Ja w ciągu 6 lat studiów i 7 lat kariery zawodowej spotkałam jeden taki oddział w jednym szpitalu.
      Faktem jest, że warto byłoby, żeby lekarze mieli do kogo kierować w tej kwestii i wiedzieli, że skierować warto.
      Mam zresztą wrażenie, że w ogóle takich pomocniczych specjalistów z pewnych dziedzin jest w Polsce za mało (doradca ds. stomii, doradca ds. laktacji, doradca ds. przeżywania żałoby - w tekstach specjalistycznych w języku angielskim często spotykam się z "counselling"; tę rolę, jeśli dobrze rozumiem, często pełnią wyspecjalizowane pielęgniarki).
    • jag_2002 Re: Lakarze a diety 11.11.14, 18:58
      lekarz nie ma czasu wglebiac sie w zagadnienia dietetycze - mam przygotowanie ulotki z roznymi dietami w roznych schorzeniach i je po prostu wreczam z krotkim komentarzem
      • hihot-hihi Re: Lakarze a diety 12.11.14, 11:11
        jag_2002 napisała:

        > lekarz nie ma czasu wglebiac sie w zagadnienia dietetycze - mam przygotowanie u
        > lotki z roznymi dietami w roznych schorzeniach i je po prostu wreczam z krotkim
        > komentarzem

        A wcześniej chociaż czytasz te ulotki?

        Jeśli lekarz "nie ma czasu" na studiowanie tych zagadnień, to kto ma to robić? Ksiądz?
        • 0.9_procent Re: Lakarze a diety 12.11.14, 13:19
          hihot-hihi napisał:

          > Jeśli lekarz "nie ma czasu" na studiowanie tych zagadnień, to kto ma to robić?
          > Ksiądz?
          Agulha przecież napisała - dietetyk. Masz problemy ze zrozumieniem pisanego tekstu?
          Skoro jest taki kierunek studiów i zawód, to nie po to by zajmował się tym lekarz - chyba proste.

          --
          Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
        • jag_2002 Re: Lakarze a diety 12.11.14, 20:30
          tak, czytam, ale nie sile sie na ukladanie komukolwiek diety - zostawiam dietetykom, ja mam zdiagnozowac i leczyc, zapewniam Cie, ze bycie na biezaco z moimi tematami zajmuje mi az za duzo czasu (z jednej tylko działki, wg statysyk powstaje 19 artykulow dziennie, specjalizacji jest kilkadziesiat, nie do ogarniecia)
    • szczesliwysyzyf Re: Lakarze a diety 21.11.14, 18:29
      To nie jest niewiedza lekarza, tylko rzeczywisty problem w Polsce: niedobór wszelkich paramedycznych zawodów: rehabilitacja, kinezyterapia, dietetyka itd...

      W krajach rozwiniętych uznaje się na ogół że to są istotne sprawy. Wśród polityków w Polsce panuje jednak odmienna opinia: lepiej nie odbierać komunistycznych przywilejów górnikom, fałszywym rencistom, cwaniakom z KRUS z 1,1 hektara itd itd ... gdyż spadną słupki wyborcze. Łatwiej przekonać wyborców że to wszystko wina lekarzy. I elegancko skanalizować, poniekąd słuszne, frustracje.

      Póki nie będzie w Polsce świadomego społeczeństwa obywatelskiego, który będzie egzekwowało swoich wymagań od polityków, póty twojego dietetyka, przepijać będzie 30-paro letni "emeryt" typu agent Tomek.
      • hihot-hihi Znika człowiek 22.11.14, 11:05
        Teraz lekarze traktują pacjenta raczej jak androida niż człowieka. Zanika podejście całościowe, holistyczne. Zaczyna panoszyć się podejście mechaniczne. Rozwija się drobiazgowa specjalizacja. W tym wszystkim znika człowiek, a pacjent jest jedynie numerkiem wypisywanym na świstku potrzebnym lekarzowi w kasie.
        • 0.9_procent Re: Znika człowiek 22.11.14, 12:43
          Coś ci się pomyliło. W Polsce już nie ma pacjentów, są świadczeniobiorcy - zgodnie z nomenklaturą NFZ. Jaka jest różnica między pacjentem a świadczeniobiorcą lekarze juz wielokrotnie na forum pisali, trzeba było przeczytać.
          Zastanawiam się tylko do czego holistyczne podejście jest potrzebne świadczeniobiorcy, który "przeszedł po receptę na ..." (tu nazwa leku, często przekręcona), albo przyszedł wyłudzić zwolnienie, bo trudno pisać o leczeniu jeśli (nazwijmy go) 'pacjent' zgłasza się na wizytę WYŁĄCZNIE w ostatnim dniu kończącego się zwolnienia (ewentualnie w pierwszym dniu po zakończeniu zwolnienia "i co on teraz ma zrobić!?!").

          --
          Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
          • snajper55 Re: Znika człowiek 23.11.14, 04:22
            0.9_procent napisał:

            > Coś ci się pomyliło. W Polsce już nie ma pacjentów, są świadczeniobiorcy - zgo
            > dnie z nomenklaturą NFZ. Jaka jest różnica między pacjentem a świadczeniobiorcą
            > lekarze juz wielokrotnie na forum pisali, trzeba było przeczytać.
            > Zastanawiam się tylko do czego holistyczne podejście jest potrzebne świa
            > dczeniobiorcy, który "przeszedł po receptę na ..." (tu nazwa leku, często przek
            > ręcona), albo przyszedł wyłudzić zwolnienie, bo trudno pisać o leczeniu jeśli (
            > nazwijmy go) 'pacjent' zgłasza się na wizytę WYŁĄCZNIE w ostatnim dniu kończące
            > go się zwolnienia (ewentualnie w pierwszym dniu po zakończeniu zwolnienia "i co
            > on teraz ma zrobić!?!").

            Z tego co napisałeś wynika, że jesteś jednym z tych, którzy na pacjenta patrzą jako na wyłudzacza zwolnień lub recept. No cóż, to wiele tłumaczy. Twoim odpowiednikiem po stronie pacjentów są ludzie patrzący na lekarzy jako na wyłudzaczy łapówek.

            S.
            • 0.9_procent Re: Znika człowiek 23.11.14, 12:18
              snajper55 napisał:

              > Z tego co napisałeś wynika, że jesteś jednym z tych, którzy na pacjenta patrzą
              > jako na wyłudzacza zwolnień lub recept. No cóż, to wiele tłumaczy. Twoim odpow
              > iednikiem po stronie pacjentów są ludzie patrzący na lekarzy jako na wyłudzaczy
              > łapówek.
              No to napisz co mam sądzić o "pacjencie", który w od drzwi mówi, że przyszedł po receptę. Nie przyszedł z dolegliwościami, nie przyszedł z problemem, od progu stawia sprawę jasno. Przyszedł po receptę na... bo o swojej chorobie to sobie poczytał w necie.
              I co mam powiedzieć o "pacjencie", którego kartoteka z kilku miesięcy zawiera wpisy wyłącznie w dniu kończącego się zwolnienia. I na czym - poza wypisaniem kolejnego druku ZLA - polega jego leczenie? Z racji mojej pracy orzeczniczej widziałem takich kartotek setki. Widziałem osobiście, miałem osobiście w ręce. W przeciwieństwie do opowiadaczy, których ciotka szwagra kuzynki kolegi "musiała dać".
              • hihot-hihi Re: Znika człowiek 25.11.14, 16:04
                0.9_procent napisał:

                > No to napisz co mam sądzić o "pacjencie", który w od drzwi mówi, że przyszedł p
                > o receptę. Nie przyszedł z dolegliwościami, nie przyszedł z problemem, od progu
                > stawia sprawę jasno. Przyszedł po receptę na... bo o swojej chorobie to sobie
                > poczytał w necie.
                > I co mam powiedzieć o "pacjencie", którego kartoteka z kilku miesięcy zawiera w
                > pisy wyłącznie w dniu kończącego się zwolnienia. I na czym - poza wypisaniem ko
                > lejnego druku ZLA - polega jego leczenie? Z racji mojej pracy orzeczniczej wid
                > ziałem takich kartotek setki. Widziałem osobiście, miałem osobiście w ręce. W p
                > rzeciwieństwie do opowiadaczy, których ciotka szwagra kuzynki kolegi "musiała d
                > ać".

                A co ty, jako lekarz (nie tylko świadczeniodawca) zasugerowałeś twojemu pacjentowi w sprawach jego zdrowia?
                • 0.9_procent Re: Znika człowiek 25.11.14, 19:19
                  hihot-hihi napisał:

                  > A co ty, jako lekarz (nie tylko świadczeniodawca) zasugerowałeś twojemu pacjent
                  > owi w sprawach jego zdrowia?
                  >
                  Odpowiadanie pytaniem na pytanie jest bardzo wygodne, więc zrobię to samo.
                  A co niby miałbym sugerować pacjentowi, który żadnych sugestii nie oczekiwał? Przecież przedstawił jasno po co przyszedł - masz problemy z rozumieniem czytanego tekstu?

                  --
                  Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
              • hihot-hihi Orzecznik! 25.11.14, 16:06
                0.9_procent napisał:

                > Z racji mojej pracy orzeczniczej...

                Orzecznik! To wszystko wyjaśnia.
                • 0.9_procent Re: Orzecznik! 25.11.14, 19:23
                  hihot-hihi napisał:

                  > Orzecznik! To wszystko wyjaśnia.
                  Tutaj również dostosuję formę odpowiedzi do rozmówcy.
                  Polski pacjent! To wszystko wyjaśnia.
                  W Polsce wszystko mu się należy z bezzasadną rentą włącznie. Gdy przekroczy granicę pokornieje jak baranek - ciekawe dlaczego? (To - jeśli nie zrozumiałeś - jest pytanie retoryczne. Wszyscy doskonale wiedzą dlaczego.)

                  --
                  Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
                  • snajper55 Re: Orzecznik! 25.11.14, 23:54
                    0.9_procent napisał:

                    > W Polsce wszystko mu się należy z bezzasadną rentą włącznie. Gdy przekroczy gra
                    > nicę pokornieje jak baranek - ciekawe dlaczego? (To - jeśli nie zrozumiałeś - j
                    > est pytanie retoryczne. Wszyscy doskonale wiedzą dlaczego.)

                    No nie wiem, czy wszyscy wiedzą dlaczego, a ci , którzy uważają, że wiedzą, czy podają tę samą przyczynę. Mnie się wydaje, że przyczyn jest wiele. Np nasze kompleksy czy gloryfikowanie zagranicy przez długie lata. A gdzie ty widzisz przyczynę?

                    S.
                    • 0.9_procent Re: Orzecznik! 26.11.14, 16:59
                      snajper55 napisał:

                      > No nie wiem, czy wszyscy wiedzą dlaczego, a ci , którzy uważają, że wiedzą, czy
                      > podają tę samą przyczynę. Mnie się wydaje, że przyczyn jest wiele. Np nasze ko
                      > mpleksy czy gloryfikowanie zagranicy przez długie lata. A gdzie ty widzisz przy
                      > czynę?
                      Zapewne jest wiele przyczyn, można nawet twierdzić, że każdy ma własną.
                      Zastanawiające jest tylko dlaczego na moje stwierdzenie, że przecież można się leczyć za granicą nie usłyszałem innej odpowiedzi niż:
                      "Wie pan ile to tam KOSZTUJE !?!"

                      --
                      Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
                      • snajper55 Re: Orzecznik! 27.11.14, 11:41
                        0.9_procent napisał:

                        > Zapewne jest wiele przyczyn, można nawet twierdzić, że każdy ma własną.
                        > Zastanawiające jest tylko dlaczego na moje stwierdzenie, że przecież można się
                        > leczyć za granicą nie usłyszałem innej odpowiedzi niż:
                        > "Wie pan ile to tam KOSZTUJE !?!"

                        Czyli chore patrzenie na własne państwo. Przyzwyczajenie, że państwo, w zamian za podatki, wszystko ma obywatelowi zapewnić darmo jak za PRL. A jeśli nie zapewnia to tylko dlatego, że podatki ukradło. Lub wydało na ośmiorniczki. Brak zrozumienia, że żądne państwo nie jest w stanie wszystkiego obywatelowi zapewnić (poza teoretycznym państwem komunistycznym).

                        W sumie - przyczyną jest komuna, jaka w nas siedzi.

                        S.
                        • 0.9_procent Re: Orzecznik! 27.11.14, 18:42
                          snajper55 napisał:

                          > Czyli chore patrzenie na własne państwo. Przyzwyczajenie, że państwo, w zamian
                          > za podatki, wszystko ma obywatelowi zapewnić darmo jak za PRL.
                          Dokładnie tak. A w ochronie zdrowia "wszystko" zapewnić ma lekarz - zgodnie z sugestiami polityków i mediów.

                          --
                          Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
                      • leon.atrakcyjny Re: Orzecznik! 27.11.14, 11:58
                        0.9_procent napisał:

                        > Zastanawiające jest tylko dlaczego na moje stwierdzenie, że przecież można się
                        > leczyć za granicą nie usłyszałem innej odpowiedzi niż:
                        > "Wie pan ile to tam KOSZTUJE !?!"

                        A co innego zaproponowałeś pacjentowi oprócz tego? Udzieliłeś mu medycznej pomocy?
                        • 0.9_procent Re: Orzecznik! 28.11.14, 15:53
                          leon.atrakcyjny napisał:

                          > A co innego zaproponowałeś pacjentowi oprócz tego? Udzieliłeś mu medycznej pomo
                          > cy?
                          Rozumiesz o czym jest dyskusja ze snajperem, czy to dla ciebie za trudne?

                          --
                          Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
        • szczesliwysyzyf Re: Znika człowiek 22.11.14, 16:18
          Medycyna staje się, owszem, coraz bardziej techniczna. Można zaryzykować twierdzenie, że w epoce tzw EBM (medycynie opartej na ścisłych badaniach statystycznych), jesteśmy świadkami jak ze sztuki zmienia się w naukę. Rewolucyjna łatwość przepływu informacji, sprawia że można ujednolicić definicje i przeprowadzać badania statystyczne na dużą skalę, weryfikując zasadność różnych paradygmatów medycznych.

          Ilość cennych informacji odkrywanych w tym procesie rośnie lawinowo. A przez to medycyna staje się naprawdę bardzo drobiazgowa.
          Powstaje problem związany po prostu ze średnią przeżycia człowieka. Rosnąca objętość wiedzy, przy ograniczonym czasie na jej zdobycie, wymusza specjalizacje. Tak samo jak kiedyś naukowiec był chodzącą encyklopedią, astronomem, filozofem, lekarzem ... tak i dziś to, owszem sztuczne ale nieuniknione, rozdrobnienie będzie postępować.

          Czy to jest zła rzecz? Niekoniecznie, chyba lepiej mieć kilku lekarzy którzy optymalnie leczą w swoich dziedzinach, aniżeli jednego który gorzej leczy wszystko.

          Problem który poruszasz jest być może związany z czymś innym: z organizacją systemu ochrony zdrowia. Uwierz mi, te wszystkie administracyjne fanaberie narzucone przez NFZ i polityków, są udręką lekarzy. Nie poprawią sytuacji, a tylko odbierają czas dla pacjenta. Problemów w ochronie zdrowia jest zapewne dużo, ale w mojej opinii, dominują dwa:
          - rażąco niskie nakłady w porównaniu do innych krajów europejskich (5-6 %p PKB, powyżej 10% we większości pozostałych),
          - oraz mała liczba lekarzy, których obciąża się często zupełnie bzdurnymi obowiązkami papierkowymi.

          Wiem ze panuje przekonanie ze tak nie jest, ci którzy płacą składki uważają że płacą dużo itd... Ale uwierz mi, jak się na trzeźwo przeanalizuje dane, to liczby nie kłamią. W Polsce jest m.in za dużo cwaniaków którzy nic nie płacą za swoje zdrowie, jest za dużo fałszywych rencistów, młodych emerytów... utrzymywanie przez całe ich życie takich ludzi, kosztuje budżet dosłownie dziesiątki miliardów zł. Tam są te wielkie pieniądze których brakuje w ochronie zdrowia.

          Niestety mamy bardzo słabych polityków, bojących najmniejszego ruchu. A NFZ, w potrzasku z bardzo ograniczonymi nakładami, wymyśla pokrętne sposoby aby utrzymywać ewidentne kłamstwo: że wszystkim się wszystko należy, na najwyższym poziomie światowym.

          Podam tylko jeden przykład (a jest ich cała masa): NFZ zniszczył jedno z najważniejszych ogniw systemu ochrony zdrowia - lekarza pierwszego kontaktu, poprzez stworzenie chorego konfliktu interesu pacjent-lekarz. Im więcej zrobi lekarz rodzinny (zleci badań, itd) tym mniej zarabia. Jak można w normalnym państwie, tak perfidnie zniechęcać ludzi uczciwych. NFZ po prostu promuje nieróbstwo, a tych którzy chcieliby zrobić więcej, puszcza z torbami. Nie znam innego (w miarę rozwiniętego) kraju w którym stosuje się taki metody.

          Podobnie przy obecnej "reformie" na diagnostykę onkologiczną, jednym ruchem przerzucono cały ciężar diagnostyki na lekarza rodzinnego, nie zwiększając o grosz nakładów na nią. Będzie można oczywiście później powiedzieć, że to przecież nie chciało się znowu tym doktorom napisać skierowania, czy jacy oni to pazerni -zielonej karty nie wystawiają dla chorego na raka itd... Jest to niestety naprawdę żałosny poziom naszych polityków, i pogarda dla rozumu polaków.

          Te wszystkie obecne "reformy" służby zdrowia wyglądają trochę jak, pod koniec wojny, Hitler dowodził swoimi istniejącymi już tylko na papierze dywizjami, przerzucał je tam i tu na mapie.
    • leon.atrakcyjny Następny proszę 27.11.14, 12:08
      Lekarz na studiach uczy się tydzień dietetyki, tydzień fizjoterapii, tydzień geriatrii...
      Jednakże rolą lekarza jest nie tylko przepisywanie pastylek. Zresztą przeciętny lekarz nawet nie umie odpowiedzieć, jaką dietę należy stosować przyjmując dany lek. Nie wspominając o tym, że nie zna składu leku (np. nic nie wie o substancjach pomocniczych). Ktoś zapewne odpowie, iż lekarz nie jest farmaceutą. Jasne. Hmm... A pacjent nie jest robotem, którego powinno się witać w gabinecie uprzejmym 'Następny proszę".
      • 0.9_procent Re: Następny proszę 27.11.14, 19:16
        Taaa. Kolejne mądrości.
        "Pacjent nie jest robotem" - no pewnie, za to lekarz jest robotem któremu można wstawić do głowy kolejną pamięć masową do przechowywania niczemu nie służących informacji.

        > lekarz nawet nie umie odpowiedzieć, jaką dietę należy stosować przyjmując dany
        > lek.
        No pewnie. Do każdego leku najlepiej osobna dieta, którą pacjent i tak będzie miał w d.upie, bo nie zawraca sobie głowy nawet takimi pier.dołami jak nazwa leku, a to czy lek przyjmować z posiłkiem czy bez to już zupełny kosmos.

        > Nie wspominając o tym, że nie zna składu leku (np. nic nie wie o substanc
        > jach pomocniczych). Ktoś zapewne odpowie, iż lekarz nie jest farmaceutą.
        Bo nie jest farmaceutą i wiedza o składzie substancji pomocniczych w lekach gotowych nie jest mu do niczego potrzebna, podobnie jak 53-cia nazwa preparatu, bo to zawsze można sprawdzić. Substancje pomocnicze mają być nieczynne farmakologicznie i to jest najistotniejsze.
        Ja tam wolę, żeby leczący mnie lekarz miał wiedzę potrzebną do rozpoznania i leczenia, a nie wykutą na blachę niczemu nie potrzebną "wiedzę" - bo tacy "padają" przy błahych problemach.
        Widać leonek jest z tych, co to mieli szóstkę z geografii, ale gubili się trzy ulice od domu.

        --
        Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
        • leon.atrakcyjny Re: Następny proszę 28.11.14, 08:29
          0.9_procent napisał:

          > "Pacjent nie jest robotem" - no pewnie, za to lekarz jest robotem

          Lekarz również nie jest robotem :)
          • 0.9_procent Re: Następny proszę 28.11.14, 15:52
            leon.atrakcyjny napisał:

            > Lekarz również nie jest robotem :)
            Niebywale. Naprawdę? To niby po co miałby obciążać pamięć zbędnymi informacjami?

            --
            Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
      • agulha Re: Następny proszę 28.11.14, 00:32
        Lekarz nie zajmuje się kwestią substancji pomocniczych. Przemysł farmaceutyczny lub farmaceuta dostarcza lekarzowi (dla pacjenta) substancji czynnych w postaciach o określonych właściwościach. Lekarz ma wiedzieć, który preparat jak długo działa, jak często należy go podawać, jaką drogą. Jak uzyskać to, żeby dana substancja czynna wchłaniała się szybko przez skórę, nie pozostawiając tłustej warstwy, albo żeby utrzymywała stabilne stężenie przez 12 godzin - tym zajmują się farmaceuci.
        Ja jestem lekarzem i w odróżnieniu od Ciebie odróżniam pastylki od tabletek i kapsułek, ba - nawet wiem, co to jest kapletka i że kapsułki dzielą się na twarde i miękkie.
        Co do diety przy przyjmowaniu danych leków, są pewne znane ograniczenia np. dotyczące konsumpcji grejpfrutów, i lekarze o nich wiedzą - nie martw się.
        • leon.atrakcyjny Re: Następny proszę 28.11.14, 08:39
          agulha napisała:

          > Lekarz nie zajmuje się kwestią substancji pomocniczych.

          Szkoda, bo pacjent może być na przykład na coś uczulony albo źle tolerować jakiś wredny składnik.

          > Ja jestem lekarzem

          A jakże... :)

          > w odróżnieniu od Ciebie odróżniam

          Mylisz się, ale nic to.

          > Co do diety przy przyjmowaniu danych leków, są pewne znane ograniczenia np. dot
          > yczące konsumpcji grejpfrutów, i lekarze o nich wiedzą - nie martw się.

          Wiem. Nie martwię się tym.
          Dlatego dokładnie sprawdzam każdy lek przed jego użyciem.

          • agulha Re: Następny proszę 28.11.14, 15:34
            Piszesz, że "mylę się". No cóż, może się mylę - może jesteś farmaceutą albo technikiem farmacji. Ale większość znanych mi farmaceutów jest sympatyczna.
            O uczuleniach na składniki pomocnicze, przyznam, nie słyszałam. Sądzę, że nie stosuje się potencjalnie alergogennych substancji jako składników pomocniczych. Ale człowiek oczywiście może się uczulić na wszystko.
            Co do tolerowania lub nietolerowania, to bez wdawania się w szczegóły, dla lekarza nie jest to jakaś wiedza tajemna. Lek przeciwastmatyczny wziewny X powoduje uczucie drapania w gardle i gwałtowny kaszel, zapewne z powodu źle dobranego nośnika (z tym, że zetknęłam się z tym w trakcie badań klinicznych. Można sądzić, że jeśli wszedł na rynek, to z innym nośnikiem właśnie). Lek przeciwmigrenowy sumatryptan: Cinie jest ohydnie gorzki, aż do powodowania odruchu wymiotnego, podczas gdy Sumigra to małe, zgrabne tabletki o przyjemnym smaku. Przyznam, że niespecjalnie mnie interesuje, który składnik nadaje tę gorycz. Wystarczy mi wiedza, że smakuje paskudnie i pacjent może nie chcieć go brać.
            Pacjent może nie chcieć brać leku nawet z powodu czysto fizycznej jego formy (za duża tabletka, stająca w gardle - na przykład). To sprawa farmaceutów z przemysłu, żeby obmyślić, jakich sposobów zażyć, żeby tabletka mogła być mniejsza.
            • 0.9_procent Re: Następny proszę 28.11.14, 16:05
              agulha napisała:

              > O uczuleniach na składniki pomocnicze, przyznam, nie słyszałam. Sądzę, że nie s
              > tosuje się potencjalnie alergogennych substancji jako składników pomocniczych.

              A ja słyszałem, nawet się w tym spotkałem. Ale jeśli to się zdarza nawet nie raz na milion tylko rzadziej, to nie jest uzasadnienie, żeby dociekać jakie są środki pomocnicze w każdym leku.
              Co do reszty się zgadzam.

              --
              Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
            • hihot-hihi Mało wiesz 28.11.14, 16:06
              agulha napisała:

              > Ale większość znanych mi farmaceutów jest sympatyczna.

              Wciskają się do gabinetu przed pacjentami, czy stosują inną podstepną strategię?

              > O uczuleniach na składniki pomocnicze, przyznam, nie słyszałam. Sądzę, że nie s
              > tosuje się potencjalnie alergogennych substancji jako składników pomocniczych.

              Mało wiesz. A laktoza? A żelatyna?

              • 0.9_procent Re: Mało wiesz 28.11.14, 16:35
                hihot-hihi napisał:

                > > Ale większość znanych mi farmaceutów jest sympatyczna.
                > Wciskają się do gabinetu przed pacjentami, czy stosują inną podstepną strategię
                > ?
                Ooo, ty za to dużo wiesz. Szkoda tylko, że nie odróżniasz farmaceuty od przedstawiciela medycznego - REPa.

                > Mało wiesz. A laktoza? A żelatyna?
                I co niby z ta laktozą i żelatyną? Stosowane powszechnie w produktach spożywczych bez żadnego problemu, w przypadku leków mogą szkodzić - pewnie dlatego, że są w minimalnych dawkach.

                --
                Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
              • agulha Re: Mało wiesz 28.11.14, 22:42
                Jakie podstępne strategie stosują znani mi farmaceuci. Zdradzę Ci kilka ich strategii. Panie magister z apteki, w której kupuję leki dla siebie: są uprzejme, obsługują szybko i sprawnie, potrafią doradzić, wykazują wyrozumiałość dla mojego nienadążania za wprowadzanymi przez NFZ zmianami w sposobie wystawiania recept (nie, nie chodzi o dawki, tylko o zapisywanie refundacji - czy się pisze "R", czy "P" i takie tam. Chodzi o recepty Pro Auctore i Pro Familia). Wykazują świętą cierpliwość wobec pacjentów - na przykład wobec pewnej starszej pani, która miała receptę na jeden generyk, a wydano jej inny generyk (ta sama substancja). Pani wydawało się, że jest mądra, i pohukiwała na farmaceutki: "Czy to jest to samo?". Odpowiedź wiadoma - "no, niezupełnie to samo" (ach te substancje pomocnicze). Potem nastąpił słowotok nawiedzonej pacjentki, jak to farmaceutki śmią wydać co innego, niż zapisano (pani nie znane jest oczywiście pojęcie zapisu "nie zamieniać!", którego na pewno na swojej recepcie nie miała) i zapowiedź, że przestanie w tej aptece kupować (liczę, że dotrzyma słowa i zmniejszy kolejki w tej popularnej aptece, z niedrogimi lekami, czynnej do późna oraz w weekendy).
                Farmaceuci z aptek szpitalnych, mimo, że bezlitośnie sprawdzam im papiery: odbierają moje telefony, współpracują, dzielnie i starannie prowadzą dokumentację, serwują mi czasem kawkę. Wykazują dużą kompetencję. Potrafią schować się w boksie, jak akurat sporządzają chemię dla pacjenta. Wtedy nie odbierają telefonu. Do gabinetów lekarskich raczej nie przychodzą (po co?), otrzymują recepty z oddziału i odsyłają leki przez gońca szpitalnego.
          • 0.9_procent Re: Następny proszę 28.11.14, 16:01
            leon.atrakcyjny napisał:

            > Szkoda, bo pacjent może być na przykład na coś uczulony albo źle tolerować jaki
            > ś wredny składnik.
            Podobnie jak może być uczulony na cokolwiek - choćby barwnik, albo środek impregnujący tkaniny użytej do uszycia koszuli. I co? każesz producentom ubrań załączać informację o wszystkich środkach chemicznych używanych w produkcji materiału?

            > > w odróżnieniu od Ciebie odróżniam
            >
            > Mylisz się, ale nic to.
            Może się i myli, ale nie podaje nieistniejącej formy leku. Nie ma w farmakologii czegoś takiego jak pastylka znaffco.

            > Wiem. Nie martwię się tym.
            > Dlatego dokładnie sprawdzam każdy lek przed jego użyciem.
            To sprawdzaj. Ulotka nie jest po to by pacjent miał się czym podetrzeć, tylko właśnie po to by ją przeczytać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka