Dodaj do ulubionych

Szukam Lekarza, który przygarnie mojego Ojca (Wwa)

IP: 193.24.24.* 25.11.04, 11:55
Poszukuję uczciwego Lekarza, który przygarnie mojego Ojca.

Wymaga hospitalizacji, niestety, nikt nie chce wykonać badań.
Lekarz prowadzący (Onkolog):
,,Niestety, jest Pan przypadkiem, którego MY, LEKARZE, NIE LUBIMY." Będzie
się Pan tak tułać, niestety, taki bezpański Pan będzie...

OK, Ojciec tuła się dalej, od kolejnej Pani Doktor usłyszał: Niemożliwe, że
tak lekarz powiedział! Pacjetowi trzeba pomóc! Pod koniec wizyty Pani
stwierdza, że konieczne są badania (gastroskopia, broncho itp.) ale nie w jej
szpitalu, po czym dodaje: No... gdyby pan był moim bratem, to wtedy
przyjęłabym Pana do nas (Płocka), ale, no, niestety... może na Banacha?
Niestety, nie otrzymał żadnego skierowania na Banacha, gdzie już zresztą był
wcześniej i gdzie go poinformowano, że bez szczegółowego skierowania to nie
ma czego tu szukać.

Poszukuję lekarza, szpitala, który nie odeśle (bądź wyda KONKRETNE
SKIEROWANIE) mojego Ojca gdzieśtam. Nie musi być od razu, może poczekać w
długiej kolejce, byle tylko nie był już odsyłany.

Bo i tak jest załamany i czuje się jak bezpański pies (jak to lekarz
określił). Nie mamy zbyt wiele kasy, ale co tam, zapłacimy.

Uczciwego lekarza proszę o kontakt:

betty-blue@wp.pl

Obserwuj wątek
    • Gość: ppp Re: Szukam Lekarza, który przygarnie mojego Ojca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 12:20
      do Centrum Onkologii gdzie z hospitalizacja, diagnostyka i terapia nie ma problemu
      • Gość: Betty Re: Szukam Lekarza, który przygarnie mojego Ojca IP: 193.24.24.* 25.11.04, 13:26
        W Centrum Onkologii na Usrynowie Bardzo Szanowany Pan Doktor nazwał go
        bezpańskiem pacjentem, skierował bez skierowania na Banacha, skąd wrócił po
        skierowanie i go nie otrzymał.
        • Gość: ppp Re: Szukam Lekarza, który przygarnie mojego Ojca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 16:26
          ale wlasciwie co szanownemu Panu jest?
        • Gość: Ewa Re: Szukam Lekarza, który przygarnie mojego Ojca IP: *.chello.pl 25.11.04, 17:07
          Zaraz, zaraz, coś mi tu nie gra. Nie ma czegoś takiego jak "skierowanie na
          Banacha" czy "na Stępińską"- jest wybór szpitala! Nie wydaje mi się także
          prawdopodobne, aby ktokolwiek nazwał człowieka "bezpańskim pacjentem"- jeśli
          tak było istotnie, to ów lekarz ma przecież szefa.......
          Jeśli hospitalizacja jest potrzebna skierowanie może wydać każdy lekarz , ba do
          Izby Przyjęć można zgłosić się także bez skierowania - też zostanie się
          przyjętym jesli stan zdrowia tego wymaga.
          Jakie rozpoznanie zostało Ojcu postawione? Piszesz o Centrum Onkologii - więc
          przypuszczam, że w grę wchodzi choroba nowotworowa - napisz coś więcej postaram
          się poradzić. Tylko proszę- emocje na bok i nie rozmijaj się z prawdą .
          • Gość: Betty Re: Szukam Lekarza, który przygarnie mojego Ojca IP: 193.24.24.* 26.11.04, 13:29
            Dziękuję za odzew, postaram się opisać przypadek Taty tym razem bez emocji...
            Niestety, nie mam przy sobie dokumentacji ( poza tym nie potrafię odczytywać
            badań, a informacje od lekarzy są lakoniczne) więc opiszę w sposób
            łopatologiczny.

            W październiku zeszłego roku wykryto guza 7 cm na nadnerczu (usg).
            Endokrynolog /listopad-grudzień/ telefonicznie skierował Tatę na zabieg
            usunięcia guza do szpitala na Banacha w Klinice Chirurgii Ogólnej Naczyniowej
            iTransplantacyjnej AM w Wwie. Informacja z badania histopatologicznego wycinka:
            bardziej przemawia za przerzutem z płuc, mniej z dróg żółciowych. zwykle
            pochodzi z płuc. Jednocześnie zalecono kontakt z Onkologią (Ursynów- Poradnia
            Nowotworów Płuc).
            Badania krwi /markery/ wykonane w centrum Onkologii wykazały podwyższony
            stopień markera odpowiadającego przerzutowi z płuc. RTG płuc, gastroskopia,
            kolonoskopia, tomografia nic nie wykazały. Opinia Onkologa: niestety, ognisko
            jest tak małe, że nie da się go wykryć obecnymi metodami. Zalecono chemię
            (wiosna b.r.) – podana została 3-krotnie. Ojciec przyjął chemię nad wyraz
            dobrze: bez wymiotów, wypadania włosów itp. Po chemii wykonano badania /rtg-
            kwiecień i czerwiec/ po których lekarz prowadzący stwierdził, że chemia
            poskutkowała, markery w normie i kolejna kontrolna wizyta za rok.
            W lipcu Tata poczuł się gorzej (osłabienie, pocenie, bóle w lewej stronie boku
            pod żebrami.
            Po wizycie u Internisty wykonano usg /początek października/. Z badaniem usg
            do Endokrynologa, który zalecił wizytę u Onkologa /nic poza tym/. Na Ursynowie
            Onkolog wykonał prześwietlenie płuc i badania krwi. W płucach nie widać żadnych
            zmian, badania krwi: jeden marker, odpowiadający za płuca (CYFRA 21)
            podwyższony. Opinia lekarza: niech lekarze na Banacha (W Klinice... ) ocenią,
            czy guz na nadnerczach da się usunąć i czy ew. nie usunąć okolicznych
            ewentualnych ognisk. Nie otrzymał żadnego skierowania. Więc poszedł po
            skierowanie do Endokrynologa. Z tym skierowaniem poszedł do Kliniki Chirurgii
            Ogólnej... , do Lekarza, który przeprowadził pierwszy zabieg. Lekarz
            stwierdził, że usunięcie guza nie ma sensu, gdyż ,,zaraz pewnie będzie
            następny”, a poza tym ,,skierowanie jest nie konkretne i musi być od Onkologa”.
            Więc Tato zjawił się u Onkologa, który powiedział, że oczekiwał takiej
            diagnozy, bo ,,faktycznie guz prawdopodobnie odrośnie (nie otrzymal
            skierowania)”. Z jego strony możliwa i jedyna w tym przypadku jest mocniejsza
            chemia, ale jedynie na jego własną odpowiedzialność. Podczas tej wizyty padło
            hasło ,,bezpańskiego pacjenta” i ,,nielubianego przypadku”. Ojciec napomknął o
            badaniach dodatkowych, może powtórzeniu tomografii: Lekarz pokręcił głową i
            rzekł, że ,,obecnymi metodami nie da się wykryć ogniska.”
            Więc spróbowaliśmy z innej beczki, czyli wizyta w przychodni na Płockiej w
            Szpitalu Gruźlicy i Chorób Płuc.
            Pani Doktor obejrzała rtg płuc (poprzednie i obecne), oraz całą historię
            choroby. Stwierdziła, że płuca wyglądaja dobrze i że jej zdaniem pacjent
            bardziej kwalifikuje się na Banacha (do Chirurgii Ogólnej Naczyniowej...) nie
            zaś na Płocką, oraz że konieczne jest wykonanie badań. Ale niestety, nie w jej
            szpitalu (Płocka), gdyż nie jest jej Bratem... zero skierowań, zero konkretów.

            W tym miejscu utknęliśmy w ubiegłym tygodniu.
            • Gość: Ewa Re: Szukam Lekarza, który przygarnie mojego Ojca IP: *.chello.pl 26.11.04, 21:19
              Proponuję z kartą informacyjną z Banacha udać się na V piętro - tam gdzie Tata
              był operowany - możesz to zrobić sama, aby nie sresować chorego. Oczywiście weź
              wszystkie wyniki badań. Jeśli bedą chcieli Cię spławić - idź do kierownika
              Kliniki, to bardzo rozsądny i życzliwy ludziom facet. Pamiętaj jednak, że nie
              zawsze hospitalizacja jest niezbędna- czasem nie, ale muszą coś zaproponowac-
              albo lecznie ambulatoryjne u siebie, albo w poradni specjalistycznej.
              Pozdrawiam.
              • Gość: Betty--->Ewa Re: Szukam Lekarza, który przygarnie mojego Ojca IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.11.04, 23:29
                Czy chodzi o Pana O.????
            • foof Re: Szukam Lekarza, który przygarnie mojego Ojca 27.11.04, 14:43
              Gość portalu: Betty napisał(a):

              > Dziękuję za odzew, postaram się opisać przypadek Taty tym razem bez emocji...
              > Niestety, nie mam przy sobie dokumentacji ( poza tym nie potrafię odczytywać
              > badań, a informacje od lekarzy są lakoniczne) więc opiszę w sposób
              > łopatologiczny.
              >
              > W październiku zeszłego roku wykryto guza 7 cm na nadnerczu (usg).
              > Endokrynolog /listopad-grudzień/ telefonicznie skierował Tatę na zabieg
              > usunięcia guza do szpitala na Banacha w Klinice Chirurgii Ogólnej Naczyniowej
              > iTransplantacyjnej AM w Wwie. Informacja z badania histopatologicznego
              wycinka:
              >
              > bardziej przemawia za przerzutem z płuc, mniej z dróg żółciowych. zwykle
              > pochodzi z płuc. Jednocześnie zalecono kontakt z Onkologią (Ursynów- Poradnia
              > Nowotworów Płuc).
              > Badania krwi /markery/ wykonane w centrum Onkologii wykazały podwyższony
              > stopień markera odpowiadającego przerzutowi z płuc. RTG płuc, gastroskopia,
              > kolonoskopia, tomografia nic nie wykazały. Opinia Onkologa: niestety, ognisko
              > jest tak małe, że nie da się go wykryć obecnymi metodami. Zalecono chemię
              > (wiosna b.r.) – podana została 3-krotnie. Ojciec przyjął chemię nad wyraz
              >
              > dobrze: bez wymiotów, wypadania włosów itp. Po chemii wykonano badania /rtg-
              > kwiecień i czerwiec/ po których lekarz prowadzący stwierdził, że chemia
              > poskutkowała, markery w normie i kolejna kontrolna wizyta za rok.
              > W lipcu Tata poczuł się gorzej (osłabienie, pocenie, bóle w lewej stronie
              boku
              > pod żebrami.
              > Po wizycie u Internisty wykonano usg /początek października/. Z badaniem usg
              > do Endokrynologa, który zalecił wizytę u Onkologa /nic poza tym/. Na
              Ursynowie
              >
              > Onkolog wykonał prześwietlenie płuc i badania krwi. W płucach nie widać
              żadnych
              >
              > zmian, badania krwi: jeden marker, odpowiadający za płuca (CYFRA 21)
              > podwyższony. Opinia lekarza: niech lekarze na Banacha (W Klinice... )
              ocenią,
              >
              > czy guz na nadnerczach da się usunąć i czy ew. nie usunąć okolicznych
              > ewentualnych ognisk. Nie otrzymał żadnego skierowania. Więc poszedł po
              > skierowanie do Endokrynologa. Z tym skierowaniem poszedł do Kliniki Chirurgii
              > Ogólnej... , do Lekarza, który przeprowadził pierwszy zabieg. Lekarz
              > stwierdził, że usunięcie guza nie ma sensu, gdyż ,,zaraz pewnie będzie
              > następny”, a poza tym ,,skierowanie jest nie konkretne i musi być od Onko
              > loga”.
              > Więc Tato zjawił się u Onkologa, który powiedział, że oczekiwał takiej
              > diagnozy, bo ,,faktycznie guz prawdopodobnie odrośnie (nie otrzymal
              > skierowania)”. Z jego strony możliwa i jedyna w tym przypadku jest mocnie
              > jsza
              > chemia, ale jedynie na jego własną odpowiedzialność. Podczas tej wizyty padło
              > hasło ,,bezpańskiego pacjenta” i ,,nielubianego przypadku”. Ojciec
              > napomknął o
              > badaniach dodatkowych, może powtórzeniu tomografii: Lekarz pokręcił głową i
              > rzekł, że ,,obecnymi metodami nie da się wykryć ogniska.”
              > Więc spróbowaliśmy z innej beczki, czyli wizyta w przychodni na Płockiej w
              > Szpitalu Gruźlicy i Chorób Płuc.
              > Pani Doktor obejrzała rtg płuc (poprzednie i obecne), oraz całą historię
              > choroby. Stwierdziła, że płuca wyglądaja dobrze i że jej zdaniem pacjent
              > bardziej kwalifikuje się na Banacha (do Chirurgii Ogólnej Naczyniowej...)
              nie
              > zaś na Płocką, oraz że konieczne jest wykonanie badań. Ale niestety, nie w
              jej
              > szpitalu (Płocka), gdyż nie jest jej Bratem... zero skierowań, zero
              konkretów.
              >
              > W tym miejscu utknęliśmy w ubiegłym tygodniu.


              Czyli podsumowujac chory z nowotworem o nieznanej lokalizacji, po operacji
              przerzutu do nadnercza , po leczeniu chemia, poczuł się źle... moim zdaniem
              powinien nadal byc diagnozowany i to w dobrym oddziale internistycznym,
              prawdopodbnie ma raka płuc- sam RTG pluc niewiele moze powiedziec czy chory ma
              raka czy nie- tylko kilka osób wp Polsce moze bawic sie w wykluczanie guza na
              podstawie RTG kl piersiowej, powinno sie wykoanac CT spiralne klatki
              piersiowej z kontrastem - najlepiej to zrobic w ramach pobytu w Oddziale
              Internistycznym...
              Co do kwestii traktowania chorego jak bezpańskiego psa-
              1. nigdy lekarzu nie masz gwarancji ze sam nie znajdziesz sie w podobnej
              sytuacji- npl nie wybiera, i jesli potrafisz sobie wyobrazic siebie w sytuacji
              czlowieka z nowotworem ktorego traktuje sie jak psa to moze zmienisz swoje
              podejscie
              2. tlumaczenie wszystkiego niedoskonaloscia systemu opieki zdrowtnej- jest
              tylko dowodem miernoty bo albo sie jest lekarzem w pełnym formacie albo kiepska
              jego imitacja ktora w realiach zachodnich skaznana byłaby na bankructwo z
              powodu lawiny odszkodowan jakie musialaby plac za swoje bledy...
              • Gość: Betty--->foof Re: Szukam Lekarza, który przygarnie mojego Ojca IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.11.04, 23:25
                No tak, wygląda to na raka płuc.
                • Gość: Betty--->foof cd: Szukam Lekarza, który przygarnie mojego Ojca IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.11.04, 23:28
                  Tylko czy badania, o których piszesz moga być wykonane bez skierowania, czy
                  musi je wydac Onkolog, który ŻADNYCH skierowań nie chce wydać.
                  Dziś dowiedziałam się o istnieniu tomografu + PET-CT, znów bedziemy się starać
                  o skierowanie, na badanie za 8 tys. niestety nas nie stać...
                  • foof Re: cd: Szukam Lekarza, który przygarnie mojego O 28.11.04, 23:58
                    CT spiralne klatki piersiowej w zupelnosci wystarczy- badanie wykonywane w
                    ramach NFZ, skierownie od specjalisty ... idz do pani pulmonolog i powiedz o
                    tym badaniu, jesli skieruje z pieczatka poradni chorób płuc to ani ona ani wy
                    nie bedziecie za to placic.
                  • Gość: ppp Re: cd: Szukam Lekarza, który przygarnie mojego O IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.04, 16:55
                    O ile sie nie myle jedyny PET stoi w Bydgoszczy, jest drogi i stoja do niego
                    gigantyczne kolejki.
                    • Gość: Betty Re: cd: Szukam Lekarza, który przygarnie mojego O IP: 193.24.24.* 30.11.04, 09:18
                      Dziś wybieram się po skierowanie na PET-CT. Owszem, jedyny jest w Bydgoszczy,
                      być może są gigantyczne kolejki, ale chyba nie mamy innego wyjścia. Bez
                      wykrycia ogniska nie ma szans na jakąkolwiek pomoc. Ojcie chudnie coraz
                      bardziej, liczy sie każdy dzień- ale nie mamy wyjścia.
                    • Gość: julka Re: cd: Szukam Lekarza, który przygarnie mojego O IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.04, 21:31
                      Nie wiem jak było w listopadzie ale teraz w grudniu nie ma kolejek.Jest to
                      badanie fakt , że drogie ale całkowicie bezpłatne , bo płaci Nfz . ale to nie
                      powinno byc tak ,ze ty idziesz po skierowanie.Na Podkarpaciu w przypadku gdy
                      chory wymaga takiego badania to w jego imienu dzwoni do Bydgoszczy lekarz i
                      przekazuje informacje o stanie zdrowia, ustala termin i td. Wtedy dopiero
                      bierzesz skierowanie i jedziesz na badanie.
      • Gość: agulha Centrum Onkologii IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.11.04, 23:43
        NIE JEST PRAWDĄ to co napisałeś/łaś. Centrum Onkologii jest fatalne. Nie będę
        wchodzić w szczegóły, ale: diagnostyka w pilnym przypadku robiona jest na odwal
        i wlecze się tygodniami. Nikt nie ma czasu omówić z pacjentem planu
        postępowania. Pielęgniarka (miła) wydaje pacjentowi wyniki (bardzo złe),
        oczywiście nie tłumaczy, co one oznaczają, i tylko telefonicznie uzgadnia z
        lekarzem kolejne badanie. Ten lekarz łazi po instytucie (spotkałyśmy go), ale
        do pacjenta zejść mu się nie chce. A już szczyt wszystkiego: od "pacjenta
        pierwszorazowego", rejestrującego się do poradni onkologicznej (po
        ponaddwugodzinnym oczekiwaniu w kolejce na stojąco) wymaga się podpisania
        (dosłownie) KOMU PRZEKAZAĆ DOKUMENTACJĘ NA WYPADEK JEGO ŚMIERCI. Oni już umieją
        człowieka pocieszyć.
        • Gość: ppp Re: Centrum Onkologii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 18:13
          Diagnostyka "wleczaca sie tygodniami" to i tak musze przyznac szybki tryb.
          Jezeli cala diagnostyka obrazowa zostala przeprowadzaona w przeciagu powiedzmy
          kilkutygodni to (fakt ze mogloby byc lepiej) nie jest az tak fatalnie.
          Pielegniarka jest wylacznie pielegniarka, nie ma porzadnej wiedzy medycznej
          pozwalajacej jej na tlumaczenie wynikow badan. To nalezy do lekarza.
          Lekarz pracujacy w molochu jakim jest CO nie moze zajmowac sie wylacznie jednym
          pacjentem i watpie zeby to byla kwestia jego checi, ale raczej zajety byl
          wieloma innymi pacjentami.
          Podpisanie sie na takim wniosku moze pocieszajace nie jest, ale nie przesadzajmy
          ze wlasnie to swiadczy o jakosci CO.
          Latwo rzucic jest FATALNA ocene, trudniej sie z niej wytlumaczyc.
          • Gość: agulha Re: Centrum Onkologii IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.11.04, 09:14
            Witaj. Mówisz, "wytłumaczyć się" z opinii? Nie chcę podawać szczegółów,
            ponieważ mogłyby identyfikować przypadek. Ale po kolei. W Pewnym Kraju
            Skandynawskim, do którego wyjechała moja koleżanka onkolog (II st. specj.,
            doktorat), jeżeli u pacjenta z podejrzeniem nowotworu w ciągu 3 tygodni nie
            wykona się diagnostyki i nie zaproponuje leczenia, sprawa trafia do gazet.
            Myślałam, że standardy leczenia są wszędzie takie same, ale skoro u nas
            początki diagnostyki trwające kilka tygodni (do końca daleko) są OK, to widać
            nie należymy do tego samego świata. Takie przypadki, jak ten, który mam na
            myśli, taka mentalność, były jedną z przyczyn, które skłoniły tamtą lekarkę do
            wyjazdu (drugą były, oczywiście, pieniądze). Wracając do mojej oceny. Pisząc,
            że pielęgniarka "oczywiście nie tłumaczy, co oznaczają wyniki badań" miałam
            właśnie na myśli, że ona nie ma do tego kwalifikacji ani uprawnień, i właśnie
            to, że to należy do lekarza. Specjalisty. Kiedy umawia się pacjenta na godzinę
            na badanie, to sprawny organizator (chyba CO ma jakąś dyrekcję?) zadba, żeby po
            wyjściu z tego badania pacjent zastał w odpowiedniej przychodni (gabinecie)
            lekarza, który z nim porozmawia. Jeśli nie umie takich prostych rzeczy
            zorganizować, to niech się nie bierze za dyrektorowanie. Pacjent ma wyznaczane
            w CO już czwarte badanie (w ciągu 3 tygodni) i odmawia mu się wydania
            zwolnienia z pracy - nawet na dzień badania - "bo to nie my", i musi to
            załatwiać okrężną drogą u lekarza zakładowego kilkadziesiąt km od domu (albo
            może oczywiście odstać swoje u rejonowego. Pacjent zadowolony, bo jest
            osłabiony i nie jest w stanie, i lekarz rejonowy zadowolony, bo nie on leczy, a
            on miałby wystawiać zwolnienie). U pacjenta pojawiają się silne bóle (czego
            można się z jakimś prawdopodobieństwem spodziewać przy takim a nie innym
            obrazie chorobowym), ale nikt go o to nie spyta i nikt mu nie da żadnych
            zaleceń. Leki przeciwbólowe (Tramal) wypisuje koleżanka lekarka, czyli JA, na
            siebie - czy to jest w porządku? Czy nie uważasz, że poradę przeciwbólową,
            poradę dietetyczną [potrzebna], recepty i zwolnienie z pracy CO mogłoby
            zapewnić?
            • Gość: ppp Re: Centrum Onkologii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.04, 13:31
              Przykro mi ale problemy ktore cie zbulwersowaly dotycza kazdej placowki sluzby
              zdrowia. Smutno sie usmialem gdy przeczytalem ze porownujesz standart w krajach
              skandynawskich ze standartem polskim. Niestety swoje pretensje powinnas
              skierowac zarowno do wladzy jak i do samych obywateli. Kiedy skladka na
              ubezpieczenie, zasobnosc portfela sluzby zdrowia, finanse spoleczenstwa beda na
              poziomie krajow europejskich, wtedy bedzie mozna nas porownywac.
              Z tego co mi wiadomo poradnia przeciwbolowa w CO istnieje, zwolnienia z pracy
              wydaje lekarz rodzinny, porad dietetycznych nie ma. Stan sluzby zdrowia jest
              jaki jest.
              • Gość: agulha Re: Centrum Onkologii IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.11.04, 15:05
                To zmieniły się przepisy? Kiedy ja pracowałam w szpitalu i okazjonalnie w
                poradni przyszpitalnej, sama wypisywałam pacjentom L4 i sama wypisywałam im
                recepty na to, czym ich leczyłam i co im z podstawowych rzeczy było potrzebne.
                Nie odsyłałam ich po to do rejonu. Aha, co do porównywania standardu, to czym
                innym jest standard, że tak powiem, oprawy tego wszystkiego (podłe żarcie w
                szpitalu - zaraz zapytasz, w którym, powiem: w Bielańskim przedwczoraj; żałosne
                umeblowanie, sale wieloosobowe, brak radia i TV dla pacjentów na oddziale
                ortopedii, brak prywatności, wystrój CO sprzed trzydziestu lat), a czym innym
                standard terapii jako takiej, zwłaszcza w takich chorobach. A potem te
                sk***syny z przejęciem opowiadają na wykładach dla gawiedzi (np. dla studentów -
                ja to już słyszałam 15 lat temu, bo wtedy studiowałam), że pacjenta z
                nowotworem nie ma prawa boleć, że skuteczna terapia przeciwbólowa w takich
                przypadkach to taka, w której nie ma oczekiwania na ból. A w praktyce? Nie
                interesuje ich, czy pacjent w ogóle wymaga terapii przeciwbólowej. Lekarza nie
                było, więc nie było badania podmiotowego ani przedmiotowego, więc nie ma
                problemu. TAK?
                • Gość: ppp Re: Centrum Onkologii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.04, 17:06
                  Mi chodzilo o to zeby zwrocic uwage na calosc problemu. Czepianie sie wylacznie
                  CO w takiej sytuacji sluzby zdrowia jest troche groteskowe. Nic na pewno nie
                  zmieni sie przez nastepny "nascie" lat wiec nie ma co oczekiwac, swietnych
                  posilkow, nowych mebli, sal jednoosobowych z TV i radiem itp. A taka sytuacja
                  juz jakis czas trwa, wiec troche nie rozumiem twojego zdziwienia takimi warunkami.
                  • Gość: foof Re: Centrum Onkologii IP: *.rydygier.tpnet.pl 27.11.04, 18:35
                    Własnie problem to nie brak mebli ale mentalnosc pracujacych tam lekarzy czy w
                    ogóle personelu...
                    Najgorsza w tym wszystkim jest znieczulica, brak jakiejkolwiek
                    odpowiedzialnosci za to ze ktos tam znieczulenie nadoponowe ma dopiero po 2-3
                    tygodniach zwijania się z bólu...
                    Nikt w Polsce nie nakazuje byc lekarzem, pielegniarka- nie róbmy wiec
                    spoleczenstwu łaski ze pracujemy w tym systemie, pracujac w tym niedoskonalej
                    sluzbie zdrowia robmy swoje albo wyjezdzajamy stad...
                    • Gość: ppp Re: Centrum Onkologii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.04, 02:00
                      > Nikt w Polsce nie nakazuje byc lekarzem, pielegniarka- nie róbmy wiec
                      > spoleczenstwu łaski ze pracujemy w tym systemie, pracujac w tym niedoskonalej
                      > sluzbie zdrowia robmy swoje albo wyjezdzajamy stad...

                      Zgadzam sie. Kazdy zawod powinno sie wykonywac najlepiej jak sie potrafi a
                      szczegolnie zawod odpowiedzialnosci spolecznej.
    • slav_ Re: Szukam Lekarza, który przygarnie mojego Ojca 25.11.04, 20:02
      Nie bardzo rozumiem całą tą historię.
      Z Twojej relacji wynika że ojciec jest leczony w por. onkologocznej. Jaki cel
      miałoby mieć skierowanie ? Nie ma czegoś takiego jak"skierowanie do szpitala" -
      kieruje się na konkretny ODDZIAŁ
      • slav_ Re: Szukam Lekarza, który przygarnie mojego Ojca 25.11.04, 20:12
        coś "się wysłało"
        cd:
        Kto ocenił że wymaga hospitalizacji i z jakiego powodu? Jeśli ten ktoś uważa że
        hospitalizacja jest konieczna to czemu nie wydał skierowania ? Jaki cel miałoby
        mieć skierowanie ? Co to znaczy "skierowanie do szpitala" - kieruje się na
        konkretny oddział w konkretnym celu. Jaki to miałby być cel? Diagnostyka ?
        Leczenie ?
    • Gość: reszka Re: Szukam Lekarza, który przygarnie mojego Ojca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.11.04, 20:34
      A lekarz pierwszego kontaktu?
      On też kieruje do szpitala, na diagnostykę jak najbardziej.
      Zgadzam sie z przedmówcą - kieruje się na oddział, pobyt diagnistyczny, czyli
      podejrzenie takiego czy innego schorzenia, lub dolegliwość.
      • Gość: Betty W miarę szczegółowo.. IP: 193.24.24.* 26.11.04, 13:31
        Dziękuję za odzew, postaram się opisac przypadek Taty tym razem bez emocji...
        Niestety, nie mam przy sobie dokumentacji ( poza tym nie potrafię odczytywać
        badań, a informacje od lekarzy są lakoniczne) więc opiszę w sposób
        łopatologiczny.

        W październiku zeszłego roku wykryto guza 7 cm na nadnerczu (usg).
        Endokrynolog /listopad-grudzień/ telefonicznie skierował Tatę na zabieg
        usunięcia guza do szpitala na Banacha w Klinice Chirurgii Ogólnej Naczyniowej
        iTransplantacyjnej AM w Wwie. Informacja z badania histopatologicznego wycinka:
        bardziej przemawia za przerzutem z płuc, mniej z dróg żółciowych. zwykle
        pochodzi z płuc. Jednocześnie zalecono kontakt z Onkologią (Ursynów- Poradnia
        Nowotworów Płuc).
        Badania krwi /markery/ wykonane w centrum Onkologii wykazały podwyższony
        stopień markera odpowiadającego przerzutowi z płuc. RTG płuc, gastroskopia,
        kolonoskopia, tomografia nic nie wykazały. Opinia Onkologa: niestety, ognisko
        jest tak małe, że nie da się go wykryć obecnymi metodami. Zalecono chemię
        (wiosna b.r.) – podana została 3-krotnie. Ojciec przyjął chemię nad wyraz
        dobrze: bez wymiotów, wypadania włosów itp. Po chemii wykonano badania /rtg-
        kwiecień i czerwiec/ po których lekarz prowadzący stwierdził, że chemia
        poskutkowała, markery w normie i kolejna kontrolna wizyta za rok.
        W lipcu Tata poczuł się gorzej (osłabienie, pocenie, bóle w lewej stronie boku
        pod żebrami.
        Po wizycie u Internisty wykonano usg /początek października/. Z badaniem usg
        do Endokrynologa, który zalecił wizytę u Onkologa /nic poza tym/. Na Ursynowie
        Onkolog wykonał prześwietlenie płuc i badania krwi. W płucach nie widać żadnych
        zmian, badania krwi: jeden marker, odpowiadający za płuca (CYFRA 21)
        podwyższony. Opinia lekarza: niech lekarze na Banacha (W Klinice... ) ocenią,
        czy guz na nadnerczach da się usunąć i czy ew. nie usunąć okolicznych
        ewentualnych ognisk. Nie otrzymał żadnego skierowania. Więc poszedł po
        skierowanie do Endokrynologa. Z tym skierowaniem poszedł do Kliniki Chirurgii
        Ogólnej... , do Lekarza, który przeprowadził pierwszy zabieg. Lekarz
        stwierdził, że usunięcie guza nie ma sensu, gdyż ,,zaraz pewnie będzie
        następny”, a poza tym ,,skierowanie jest nie konkretne i musi być od Onkologa”.
        Więc Tato zjawił się u Onkologa, który powiedział, że oczekiwał takiej
        diagnozy, bo ,,faktycznie guz prawdopodobnie odrośnie (nie otrzymal
        skierowania)”. Z jego strony możliwa i jedyna w tym przypadku jest mocniejsza
        chemia, ale jedynie na jego własną odpowiedzialność. Podczas tej wizyty padło
        hasło ,,bezpańskiego pacjenta” i ,,nielubianego przypadku”. Ojciec napomknął o
        badaniach dodatkowych, może powtórzeniu tomografii: Lekarz pokręcił głową i
        rzekł, że ,,obecnymi metodami nie da się wykryć ogniska.”
        Więc spróbowaliśmy z innej beczki, czyli wizyta w przychodni na Płockiej w
        Szpitalu Gruźlicy i Chorób Płuc.
        Pani Doktor obejrzała rtg płuc (poprzednie i obecne), oraz całą historię
        choroby. Stwierdziła, że płuca wyglądaja dobrze i że jej zdaniem pacjent
        bardziej kwalifikuje się na Banacha (do Chirurgii Ogólnej Naczyniowej...) nie
        zaś na Płocką, oraz że konieczne jest wykonanie badań. Ale niestety, nie w jej
        szpitalu (Płocka), gdyż nie jest jej Bratem... zero skierowań, zero konkretów.

        W tym miejscu utknęliśmy w ubiegłym tygodniu.
        Ojciec chce znowu wrócić do punktu wyjścia, czyli internisty...

        • Gość: reszka Re: W miarę szczegółowo.. IP: *.zabiniec.sdi.tpnet.pl 27.11.04, 15:29
          No ale skoro nie jest znane ognisko pierwotne nowotworu...
          Prbowałas się cos dowiedzieć na onkolinku?
          www.onkolink.pl/ to lista dyskusyjna
          Spróbuj tam opisać to co powyżej - są tam lekarze i pacjenci po różnych
          przejściach - spróbuj, może ktoś ci coś podpowie.
        • Gość: reszka Re: W miarę szczegółowo.. IP: *.zabiniec.sdi.tpnet.pl 27.11.04, 15:32
          www.onkolink.pl/faq/57
          • Gość: Betty Re: W miarę szczegółowo.. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.11.04, 23:24
            Dziękuję, już się zalogowałam. Ojciec czuje się coraz gorzej, ma mdłości, gdyż
            każde jedzenie (chleb, wędliny, prawie wszystko) wydaje mu się słodkie.
            • pia.ed Re: W miarę szczegółowo.. 30.11.04, 09:28
              Ile lat ma Twoj ojciec, jaka jest jego pozostala kondycja zdrowotna? Czy pali
              papierosy?
              Czytalam kilkakrotnie caly topik i dalej nie moge dojsc do tego co konkretnie
              Twemu ojcu dolega... Gdyby byl tak chory jak piszesz to bylby juz dawno na
              operacji. Moze jest jakis szczegolny powod na to, ze graja na zwloke?
              • Gość: Betty Re: W miarę szczegółowo.. IP: 193.24.24.* 30.11.04, 09:45
                Ojciec ma 56 lat, pali papierosy, nie wykryto komórki pierwotnej, która
                najprawdopodobniej znajduje się płucach.
                • foof Re: W miarę szczegółowo.. 01.12.04, 20:26
                  moim zdaniem zupelnie wystarczy "zwykle" CT spiralne- czytaj tomografia
                  spiralna a nie zaden PET- nikt na podstawie samego PET nie bedzie operowal
                  twojego ojca, koszt CT to jakies 400-500zl, ale fundusz zdrowia musi za to
                  badanie placic wiec jest bezplatne dla ubezpieczonych...
                  jesli CT spiralne nie ujawni ogniska pierwotnego to nalezy szukac go gdzie
                  indziej a nie uciekac sie do diagnostyki za pomoca pet
                  • Gość: Betty Re: W miarę szczegółowo.. IP: 193.24.24.* 02.12.04, 09:10
                    Dziękuję, właśnie poprosiliśmy o CT, będzie zrobione jak tylko Tata wyjdzie z
                    interny: był tak osłabiony (od kilku dni wymioty non-stop) że leży pod
                    kroplówką.
                    Jeszcze raz dziękuję, mam tylko pytanie, czy wystarczy CT płuc i nadnerczy?
                    Lekarz z interny obecnie wskazała na ew. woreczek żółciowy (wycienek po
                    operacji w ub. roku z nadnercza został przebadany, w opisie: przemawia za
                    rakiem płuc ew. drogi żółciowe). Ojciec dostał skierowanie na CT płuc i
                    nadnercza- czy obejmie to badanie równiez woreczek?

                    Pozdrawiam,
                    Beata
                    • pia.ed Re: W miarę szczegółowo.. 03.12.04, 13:13
                      To ojciec z podejrzeniem raka pluc dalej PALI ???
                      Widocznie sam nie ma ochoty do zycia...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka