Dodaj do ulubionych

Prywatna służba zdrowia - po prostu śmieszne

03.02.05, 12:58
Nie wiem czy tylko ja mam takiego pecha i co pójdę do lekarza, to zakrawa to
na jakiś cyrk, czy tez zdarza się to częściej. Zwłaszcza, ze sprawa dotyczy
nienajtańszej prywatnej słuzby zdrowia. Od kilku lat korzystam z usług
prywatnych sieci ośrodków (miesięczny abonament) i chwała Bogu, że rzadko
choruję. Przecietna wizyta wygląda bowiem następująco:

1. lekarz pierwszego kontaktu:
- (ja) - mam 39 gorączki, gardło, katar itp
- (lekarz) - a skąd moze pani wiedziec, ze ma pani tak wysoką gorączkę???!!!
- mam w domu termometr
- acha, to prosze witaminki, rutinoscorbin, aspiryne prosze sobie kupic, jak
nie przejdzie to zapraszam za tydzien, za tydzien nie przechodzi oczywiscie i
koncze z antybiotykiem

2. laryngolog - po przeswietleniu zatok, patrzy i patrzy na zdjęcie i:
- eeeeee....eeeeee..... albo nie ma pani zatok, albo to zdjęcie zostało źle
zrobione ... eeeee. ... co pani powie na antybiotyk? ma pani cos przeciwko??
mam tu jeden, taki swietny.

3. rozreklamowana i droga siec klinik dentystycznych:
z fotela schodze z kwadratowa gęba, zabieg nic nie pomógł, jest jeszcze
gorzej niz było, tzn boli gorzej po, jak przed, na co pan doktor:
- boli boli bo musi bolec i zapisuje mnie na... trzy dni pozniej bo....
jeszcze musi dokonczyc robotę i jak nie dokonczy, to pewnie mi nie przejdzie.
Na drugi dzien jade do innego dentysty, ktory zalatwia sprawe w pol godziny.

Ręce mi juz opadają... Pomijam fakt, ze prywatny lekarz kosztuje kupe kasy.
Skóra cierpnie mi jednak ze strachu jak pomysle, co będzie, jesli faktycznie
kiedys powaznie zachoruję. Jedyne, co od odroznia te wszystkie eurodentale i
enel medy o publicznych przychodzi, to drogie meble i brak syfu w łazienkach.
Obserwuj wątek
    • Gość: dr nauk med. - e Re: Prywatna służba zdrowia - po prostu śmieszne IP: *.chello.pl 03.02.05, 13:05
      Infekcje wirusowe ( a takie w 99% wystepują przy wspomnianych objawach) leczy
      się własnie lekami obniżającymi gorączkę, witaminami ewentualnie wapnem. Koniec
      kropka. Jeżeli nie ma nadkażenia bakteryjnego podawanie antybiotykow lub innych
      leków jest błędem w sztuce. Co według Ciebie lekarz miał zrobić? Napisać na
      kartce najdroższy zestaw witamin? Skoczyć do apteki?
      • jasmina_tdi Re: Prywatna służba zdrowia - po prostu śmieszne 03.02.05, 13:12
        Byc moze masz rację. Opisałam to w skrócie, bo wyglądało to tak, ze lekarz
        prawie zaczal na mnie wrzeszczec, ze mu wciskam jakis kit (jak to tak brac
        zwolnienie), potem zaczelo sie tlumaczenie, skad w domu termometr i kilka
        innych - slowem jakis absurd. Zreszta nie przyszlam tam tylko z gorączką, a to,
        ze mam chyba coś z zatokami to przypadkiem wykrył okulista - wyglądałam jak
        zombie. Czy na ewentualny "brak zatok" (rok pozniej) tez sie wg ciebie wypisuje
        antybiotyki? Moze faktycznie sie nie znam.

        Gość portalu: dr nauk med. - e napisał(a):

        > Infekcje wirusowe ( a takie w 99% wystepują przy wspomnianych objawach) leczy
        > się własnie lekami obniżającymi gorączkę, witaminami ewentualnie wapnem.
        Koniec
        >
        > kropka. Jeżeli nie ma nadkażenia bakteryjnego podawanie antybiotykow lub
        innych
        >
        > leków jest błędem w sztuce. Co według Ciebie lekarz miał zrobić? Napisać na
        > kartce najdroższy zestaw witamin? Skoczyć do apteki?
        • Gość: Patryk Re: Prywatna służba zdrowia - po prostu śmieszne IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 03.02.05, 19:34
          Trudno cos powiedziec nie widzac zdjecia,ale:
          -jakosc wykonanego RTG nie zawsze pozwala na diagnoze
          -zatoki maja wszyscy,widocznie chcial zartem rozladowac sytuacje(w koncu to nie
          on robil zdjecie,a teraz ma do wyboru albo wyslac cie jeszcze raz na RTG-
          bedziesz zla ,bo "znowu naswietlanie"- albo sprobowac wdrozyc leczenie bez
          zdjecia).
          • pia.ed Re: Prywatna służba zdrowia - po prostu śmieszne 03.02.05, 23:54
            A jaki zabieg mialas wykonywany, ze zaraz mial pomoc???
            Pierwszy dentysta zaproponowal Ci dokonczenie, czyli to samo, co zrobil ten
            DRUGI dentysta!
            Nie rozumiem o co Ci chodzilo?

            "....rozreklamowana i droga siec klinik dentystycznych:
            z fotela schodze z kwadratowa gęba, zabieg nic nie pomógł, jest jeszcze
            gorzej niz było, tzn boli gorzej po, jak przed, na co pan doktor:
            - boli boli bo musi bolec i zapisuje mnie na... trzy dni pozniej bo....
            jeszcze musi dokonczyc robotę i jak nie dokonczy, to pewnie mi nie przejdzie.
            Na drugi dzien jade do innego dentysty, ktory zalatwia sprawe w pol godziny."
            • jasmina_tdi Re: Prywatna służba zdrowia - po prostu śmieszne 04.02.05, 11:38
              Pierwszy dentysta grzebał mi w kanale na 3 kolejnych wizytach w takich
              odstępach czasowych, ze jeszcze dwie takie wizytki i zeszłabym na wątrobę od
              srodków przeciwbolowych ( 2 TYGODNIE!!!). Wciąz opowiadal mi historie, ze do
              kanalu nie mozna sie dostać itp itp i ja mu WIERZYŁAM. Po trzeciej wizycie
              (ktora jak zwykle przerwał, bo "kolejny pacjent za drzwiami") umówił mnie na
              czwartą mówiąc, ze to bedzie bardzo trudna i najdłuzsza wizyta, bo do kanału
              nijak nie mozna sie dostać i czeka mnie skomplikowany zabieg itp itd i wogole
              nie wiadomo, czy sie uda. Z racji jednak tego, ze umówił mnie na za trzy czy
              cztery dni, na drugi dzien zabrałam cała dokumentacje i pojechałam do kolejnego
              dentysty. Okazało się, ze nie ma zadnego problemu z wejsciem do kanału i jak
              wynika ze zdjec, na poczatku tez nie musiały byc takie, jak mowil dentysta. Ząb
              bolał, bo dentysta olał sprawę i go NIE WYCZYŚCIŁ, bo jak pisałam - spieszyło
              mu się. Nie zakłądał również zadnych lekarstw itp, choć pewnie mógł. Dentystce
              dokończenie zabiegu (bo tak jak piszesz - było to dokończenie)zajeło z
              kwadrans. Dla Ciebie moze to byc TYLKO dokonczenie, jednak:
              - po 2 tyg zab w końcu przestał bolec (boze, jakie to było szczęście, chyba
              nawet nie jestes sobie wstanie wyobrazić!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!)
              - gdyby nie zmiana dentysty meczyłabym sie jeszcze pare dni (jak patrze teraz
              to zagrywka z kolejna wizytą była po prostu NIELUDZKA) i straciła duuuuzo
              pieniedzy
              - nie jestem tez pewna, czy dentysta bylby wstanie skonczyc, co zaczal, czy tez
              rozwaliłby mi połowę szczęki, ale przeciez "mają takie świetne implanty"

              I tyle.


              pia.ed napisała:

              > A jaki zabieg mialas wykonywany, ze zaraz mial pomoc???
              > Pierwszy dentysta zaproponowal Ci dokonczenie, czyli to samo, co zrobil ten
              > DRUGI dentysta!
              > Nie rozumiem o co Ci chodzilo?
              >
              > "....rozreklamowana i droga siec klinik dentystycznych:
              > z fotela schodze z kwadratowa gęba, zabieg nic nie pomógł, jest jeszcze
              > gorzej niz było, tzn boli gorzej po, jak przed, na co pan doktor:
              > - boli boli bo musi bolec i zapisuje mnie na... trzy dni pozniej bo....
              > jeszcze musi dokonczyc robotę i jak nie dokonczy, to pewnie mi nie przejdzie.
              > Na drugi dzien jade do innego dentysty, ktory zalatwia sprawe w pol godziny."
          • jasmina_tdi Re: Prywatna służba zdrowia - po prostu śmieszne 04.02.05, 11:21
            wiesz co..... teraz to chyba TY zartujesz. Lekarz nie zaproponowal powtornego
            zdjecia (na ktore pewnie bym sie zgodzila), uparcie twierdzil, ze niektorzy
            ludzie nie maja zatok, a antybiotyk jeszcze nikomu nie zaszkodzil. Zreszta ten
            wątek dotyczy nie tyle poszczegolnych przypadkow, co ogolnej SYTUACJI, sytuacji
            w ktorej pacjent placi kupe pieniedzy, i nie dostaje za to NIC. Nie dostaje
            zainteresowania, nie dostaje INFORMACJI (czemu tak, a nie inaczej, czym to
            grozi lub nie grozi, dlaczego takie a nie inne leczenie. Jak widac, to nie
            takie trudne - "dr nauk medycznych" w jednym z postow napisal dlaczego tak, a
            nie inaczej. W porownaniu z wiedza, jaka dostalam w gabinecie, to byl wykład),
            po prostu nic. Stowka za wizytę, 3 minuty w gabinecie i out z taka sama wiedzą,
            jak na wejściu. Czy to jest normalne?

            Gość portalu: Patryk napisał(a):

            > Trudno cos powiedziec nie widzac zdjecia,ale:
            > -jakosc wykonanego RTG nie zawsze pozwala na diagnoze
            > -zatoki maja wszyscy,widocznie chcial zartem rozladowac sytuacje(w koncu to
            nie
            >
            > on robil zdjecie,a teraz ma do wyboru albo wyslac cie jeszcze raz na RTG-
            > bedziesz zla ,bo "znowu naswietlanie"- albo sprobowac wdrozyc leczenie bez
            > zdjecia).
            • krka1 Re: Prywatna służba zdrowia - po prostu śmieszne 04.02.05, 17:12
              Stowka za wizytę, 3 minuty w gabinecie i out z taka sama wiedzą,
              >
              > jak na wejściu. Czy to jest normalne?
              To bądź normalna i nie chodź do prywatnych gabinetów z byle bzdetami. Nawet
              dziecko wie jak się leczy katar i ból gardła.
              • Gość: Patryk nie do końca rozumiem IP: *.oc.oc.cox.net 04.02.05, 17:23
                Z twoich postów wynika,że :
                -dentysta w "kombinacie prywatnym" był gorszym fachowcem niż następny dentysta;
                jakoś mnie to specjalnie nie dziwi-odkąd to anonimowy "kombinat" ma byc
                symbolem jakości i solidności
                -do lekarza udajesz sie głównie po wiedzę (po leczenie może przy okazji)
                Sprostuj mnie,jesli się mylę.
                • agulha Re: nie do końca rozumiem 05.02.05, 01:40
                  Czemu atakujesz pacjentkę? Dlaczego stawiasz alternatywę "wiedza lub leczenie"?
                  Czy pacjent jest psem u weterynarza, że się go leczy nie mówiąc mu, na co, jak
                  i po co?
                  • Gość: Patryk Re: nie do końca rozumiem IP: *.oc.oc.cox.net 05.02.05, 03:43
                    Nikogo nie atakuję.Nie mam takiego zamiaru.Sama autorka postu pisze,że:

                    "Zreszta ten
                    wątek dotyczy nie tyle poszczegolnych przypadkow, co ogolnej SYTUACJI, sytuacji
                    w ktorej pacjent placi kupe pieniedzy, i nie dostaje za to NIC. Nie dostaje
                    zainteresowania, nie dostaje INFORMACJI (czemu tak, a nie inaczej, czym to
                    grozi lub nie grozi, dlaczego takie a nie inne leczenie."
                    Dlatego tak postawiłem pytanie-zauważ czego dotycza zastrzeżenia,co dla
                    pacjentki jest pierwszoplanowe.Nie ma słowa o powodzeniu (lub nie) leczenia-są
                    pretensje,niestety poparte uogólnieniami.

                    Jeżeli pacjentka chce uzyskac poradę(diagnioza+proponowane leczenie+ krótkie
                    uzasadnienie)-to jest to przecież normalne.Gorzej,jeśli lekarz i pacjent/-ka
                    różni sie w definicji pojęcia "krótkie uzasadnienie".Jeszcze gorzej,jeśli
                    pacjent/-ka chce nawiązać tzw."równorzędną dyskusję" nie mając do tego
                    przygotania i podstaw.I tak to "niewinne" prawo do informacji można stopniować
                    az do bezpłatnego wykładu,przeprowadzonego przez lekarza nt.całej współczesnej
                    medycyny,aktualnych trendów i leczeń alternatywnych,nie sądzisz?

                    P.S.Ja np.pozwalam robić swojemu informatykowi(jak mi padnie sieć w pracy) robić
                    co tylko mu sie podoba,nie patrzę mu na ręce,nie karzę mu sobie tłumaczyć
                    czegokolwiek.Z jego strony pada tylko właśnie: diagnoza problemu+proponowane
                    rozwiązanie+uzasadnienienie.Zna m, swoje ograniczenia-nie jestem w stanie z nim
                    nawiązać dyskusji i zrozumieć części jego wyjaśnień.I nawet mi sie nie chce.

                    A uogólnień nie lubię-taka mam słabość,wiesz?
                    • Gość: Ika Re: nie do końca rozumiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.05, 12:53
                      Tak się składa, że z niektórymi pacjentami można podyskutować na poziomie
                      równorzędnym. Ale też tak się składa,że lekarze stoja ponad pacjentami i
                      traktują ich jako i tak nic nierozumiejących. Jeżeli pacjent domaga się
                      rzetelnego wyjaśnienia i są ku temu warunki czasowe to dlaczego nie. Tu nie
                      chodzi o komputer czy sieć ale o MÓJ organizm i mam prawo wiedzieć wszystko na
                      tema jego leczenia, metod itd. No i znowu odzywa się komercyjne podejście do
                      zawodu lekarza. Dlaczego mam bezpłatnie udzielać wykladu... No comment.
                      • Gość: Patryk Re: nie do końca rozumiem IP: *.oc.oc.cox.net 05.02.05, 22:02
                        Gość portalu: Ika napisał(a):

                        > Tak się składa, że z niektórymi pacjentami można podyskutować na poziomie
                        > równorzędnym.
                        Ale o czym?O sporcie,pogodzie,polityce?Moja wiedza np. z niuansów
                        transplantologii wątroby nie pozwala mi dyskutować "na równorzędnym poziomie"
                        np. z GTelegą (pozdrawiam przy okazji).
                        >Ale też tak się składa,że lekarze stoja ponad pacjentami i
                        > traktują ich jako i tak nic nierozumiejących.
                        Pacjentowi podaje się taka ilość informacji,jaką jest w stanie sobie
                        przyswoić.Mniej to lekceważenie,więcej to strata czasu i bicie piany.
                        >Jeżeli pacjent domaga się
                        > rzetelnego wyjaśnienia i są ku temu warunki czasowe to dlaczego nie.
                        Jak najbardziej się z tobą zgadzam.
                        Od siebie tylko dodam,że pacjent powinien wiedzieć,czego się chce dowiedzieć.
                        >Tu nie
                        > chodzi o komputer czy sieć ale o MÓJ organizm i mam prawo wiedzieć wszystko na
                        > tema jego leczenia, metod itd.
                        Mi natomiast chodzi o takie słowa jak "kompetencja" i "zaufanie".Mam nadzieję,że
                        rozumiez znaczenia,jakie się za nimi kryją.
                        >No i znowu odzywa się komercyjne podejście do
                        > zawodu lekarza. Dlaczego mam bezpłatnie udzielać wykladu... No comment.
                        Nie rozumiez mnie.Jest pewien procent pacjentów,którzy przeginają w drugą
                        stronę.Nie prowadzą dyskusji (bo nie potrafią),nie słuchają wyjaśnień-(bo i tak
                        wiedza lepiej),a rozmowa z nimi przypomina bardziej "przesłuchanie" lekarza niż
                        cokolwiek innego.
                        Dla takich ludzi nie miałem,nie mam i nie będę miał czasu na wykłady.Od wykładów
                        są odpowiednie uczelnie i kadra akademicka,literatura i podręczniki-lekarz jest
                        od leczenia.
                        P.S.Jeśli masz ochotę za wszelką cenę udowadniać jacy to lekarze są bezduszni,
                        aroganccy i zarozumiali-to darujmy sobie dalszą wymianę komentarzy.Pozdrawiam.
                        • Gość: Ika Re: nie do końca rozumiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.05, 00:49
                          Odsyłam Cię do postu nt. Film dla lekarzy. Należysz jak widzę do tej drugiej,
                          niestety bardziej licznej grupy medyków, o których traktował ten film. A szkoda
                          bo wiedze chyba masz niezłą.
                          • Gość: Patryk Re: ach,Patch Adams IP: *.oc.oc.cox.net 06.02.05, 05:18
                            Jeszcze raz powtarzam:szacunek dla pacjenta,szacunek dla lekarza.W tym się na
                            pewno z Patch Adamsem zgadzamy.
                            Natomiast talentów performerskich nie posiadam.Dobrze opowiadam dowcipy w gronie
                            znajomych,pacjentom się wstydzę-czy i za to mnie wyklniesz?
                            P.S.Pospieszne wyciaganie wniosków,szufladkowanie nieznanych sobie
                            ludzi,biegunowe postrzeganie swiata (czarno-białe,dobre-złe),chaoty czne
                            moralizowanie jest m.in. charakterystyczne dla osobowości niedojrzałych
                            emocjonalnie (młodych wiekiem,lub ostatecznie nieuformowanych).

                        • jasmina_tdi Re: nie do końca rozumiem 07.02.05, 12:07
                          Gość portalu: Patryk napisał(a):

                          > Ale o czym?O sporcie,pogodzie,polityce?Moja wiedza np. z niuansów
                          > transplantologii wątroby nie pozwala mi dyskutować "na równorzędnym poziomie"
                          > np. z GTelegą (pozdrawiam przy okazji).

                          Twoja wiedza z niuansów transplantologii powinna sprawić, ze jesli - zakłądając
                          teoretycznie - kiedyś bedziesz przeszczepiać mi wątrobę, to ja do cholery
                          chociaz sie dowiem, ze przeszczepiasz mi wątrobę, a nie co innego, i w
                          zrozumialych dla mnie slowach dowiem się - dlaczego. Chociazby na przykladzie
                          kwiatkow i przyszczolek, rybek i kijanek, klockow, wycinkow, krzyzowek,
                          CZEGOKOLOWIEK. Bo w to, ze wiedza lekarska jest tak gleboka, ze az nie mozna
                          jej wydobyć, to raczej nie uwierzę.


                          > >Ale też tak się składa,że lekarze stoja ponad pacjentami i
                          > > traktują ich jako i tak nic nierozumiejących.
                          > Pacjentowi podaje się taka ilość informacji,jaką jest w stanie sobie
                          > przyswoić.Mniej to lekceważenie,więcej to strata czasu i bicie piany.

                          A skad Ty po 5 min znajomosci wiesz, ile pacjent jest wstanie sobie przyswoić?
                          I o czyjej stracie czasu mowisz? Stracie czasu na kawę? Na plotki przez
                          telefon? O ile sie nie myle, to w gabinetach, do ktorych chodzę, jest okreslona
                          ilosc czasu na wizytę, nienajmniejsza zresztą.

                          > >Jeżeli pacjent domaga się
                          > > rzetelnego wyjaśnienia i są ku temu warunki czasowe to dlaczego nie.
                          > Jak najbardziej się z tobą zgadzam.
                          > Od siebie tylko dodam,że pacjent powinien wiedzieć,czego się chce dowiedzieć.
                          > >Tu nie
                          > > chodzi o komputer czy sieć ale o MÓJ organizm i mam prawo wiedzieć wszyst
                          > ko na
                          > > tema jego leczenia, metod itd.
                          > Mi natomiast chodzi o takie słowa jak "kompetencja" i "zaufanie".Mam
                          nadzieję,ż
                          > e
                          > rozumiez znaczenia,jakie się za nimi kryją.
                          > >No i znowu odzywa się komercyjne podejście do
                          > > zawodu lekarza. Dlaczego mam bezpłatnie udzielać wykladu... No comment.
                          > Nie rozumiez mnie.Jest pewien procent pacjentów,którzy przeginają w drugą
                          > stronę.Nie prowadzą dyskusji (bo nie potrafią),nie słuchają wyjaśnień-(bo i
                          tak
                          > wiedza lepiej),a rozmowa z nimi przypomina bardziej "przesłuchanie" lekarza
                          niż
                          > cokolwiek innego.
                          > Dla takich ludzi nie miałem,nie mam i nie będę miał czasu na wykłady.Od
                          wykładó
                          > w
                          > są odpowiednie uczelnie i kadra akademicka,literatura i podręczniki-lekarz
                          jes
                          > t
                          > od leczenia.

                          Jesli jestes prywatnym lekarzem, i ja placę za twoj cholerny czas, to jestes
                          komercyjnym lekarzem nie masz prawa mnie olewać. I "wykład" którego mi
                          udzielisz, bynajmniej nie będzie darmowy - słono za niego zapłacę w recepcji. I
                          wcale nie musze czytac literatury medycznej aby wiedziec, ze informacje jakich
                          mi udzielisz sa czasem tyle samo warte co tabletki, ktorych sie nałykam
                          (słyszales o czyms takim jak prewencja?)

                          > P.S.Jeśli masz ochotę za wszelką cenę udowadniać jacy to lekarze są bezduszni,
                          > aroganccy i zarozumiali-to darujmy sobie dalszą wymianę komentarzy.Pozdrawiam.

                          jak na razie piszemy tu o niekompetencji, choc moim zdaniem zakrawa to czesto o
                          bezdusznosc.
                      • Gość: GTelega Re: nie do końca rozumiem IP: *.wi.rr.com 06.02.05, 19:17
                        > Tak się składa, że z niektórymi pacjentami można podyskutować na poziomie
                        > równorzędnym. Ale też tak się składa,że lekarze stoja ponad pacjentami i
                        > traktują ich jako i tak nic nierozumiejących. Jeżeli pacjent domaga się
                        > rzetelnego wyjaśnienia i są ku temu warunki czasowe to dlaczego nie. Tu nie
                        > chodzi o komputer czy sieć ale o MÓJ organizm i mam prawo wiedzieć wszystko
                        > na
                        > tema jego leczenia, metod itd. No i znowu odzywa się komercyjne podejście do
                        > zawodu lekarza. Dlaczego mam bezpłatnie udzielać wykladu... No comment.

                        Jak najbardziej masz racje, ze pacjent ma prawo do informacji. Uwazam, ze
                        pacjent ktory wie wiecej na temat swojej choroby pomaga mi w skutecznym
                        leczeniu. Jezeli przedyskutuje sie kilka opcji i wybierze ta, ktora jest lepiej
                        dostosowana do trybu zycia pacjenta to wieksza szansa, ze pacjent zastosuje sie
                        do zalecen.

                        Aby taki model dzialal konieczne sa dwa warunki: obustronne zaufanie pomiedzy
                        pacjentem i lekarzem oraz zrozumienie, ze czas lekarza kosztuje czyli, ze 50-
                        cio minutowa wizyta kosztuje 10 razy wiecej niz 5-cio minutowa.

                        Wierze i praktykuje model ktory przedstawiasz, dlatego pierwsza wizyta w moim
                        gabinecie (60 min) kosztuje $350. Tak samo jezeli nie mam zaufania do pacjenta
                        lub uwazam, ze pacjent mi nie ufa to po prostu sie zegnamy.
                    • jasmina_tdi Re: nie do końca rozumiem 07.02.05, 11:51
                      Patryk, chyba nie sadzisz,ze bede tu pisac o medycznych szczegółach! Wiem co to
                      jest "krotkie uzasadnienie" i wlasnie dlatego tak sie ciskam. Wydaje mi sie, ze
                      od czasu do czasu potrafie ruszyc mozgiem, i nawet, gdy czegos nie rozumiem, to
                      konkretny argument jestem wstanie przyjąć do wiadomosci. Jesli chodzi o
                      powodzenie w leczeniu, to w czesci przypadkow trudno o nim mowic, powod
                      opisałam w swoim pierwszym poście. Aby wiec do lata - wtedy wszyscy lepiej sie
                      czujemy!

                      Gość portalu: Patryk napisał(a):

                      > Nikogo nie atakuję.Nie mam takiego zamiaru.Sama autorka postu pisze,że:
                      >
                      > "Zreszta ten
                      > wątek dotyczy nie tyle poszczegolnych przypadkow, co ogolnej SYTUACJI,
                      sytuacji
                      > w ktorej pacjent placi kupe pieniedzy, i nie dostaje za to NIC. Nie dostaje
                      > zainteresowania, nie dostaje INFORMACJI (czemu tak, a nie inaczej, czym to
                      > grozi lub nie grozi, dlaczego takie a nie inne leczenie."
                      > Dlatego tak postawiłem pytanie-zauważ czego dotycza zastrzeżenia,co dla
                      > pacjentki jest pierwszoplanowe.Nie ma słowa o powodzeniu (lub nie) leczenia-są
                      > pretensje,niestety poparte uogólnieniami.
                      >
                      > Jeżeli pacjentka chce uzyskac poradę(diagnioza+proponowane leczenie+ krótkie
                      > uzasadnienie)-to jest to przecież normalne.Gorzej,jeśli lekarz i pacjent/-ka
                      > różni sie w definicji pojęcia "krótkie uzasadnienie".Jeszcze gorzej,jeśli
                      > pacjent/-ka chce nawiązać tzw."równorzędną dyskusję" nie mając do tego
                      > przygotania i podstaw.I tak to "niewinne" prawo do informacji można stopniować
                      > az do bezpłatnego wykładu,przeprowadzonego przez lekarza nt.całej współczesnej
                      > medycyny,aktualnych trendów i leczeń alternatywnych,nie sądzisz?
                      >
                      > P.S.Ja np.pozwalam robić swojemu informatykowi(jak mi padnie sieć w pracy)
                      robi
                      > ć
                      > co tylko mu sie podoba,nie patrzę mu na ręce,nie karzę mu sobie tłumaczyć
                      > czegokolwiek.Z jego strony pada tylko właśnie: diagnoza problemu+proponowane
                      > rozwiązanie+uzasadnienienie.Zna m, swoje ograniczenia-nie jestem w stanie z
                      nim
                      > nawiązać dyskusji i zrozumieć części jego wyjaśnień.I nawet mi sie nie chce.
                      >
                      > A uogólnień nie lubię-taka mam słabość,wiesz?
                • jasmina_tdi do Patryka 07.02.05, 11:44
                  do lekarza udaję się po następujące rzeczy:
                  - nie jestem lekarzem ani jasnowidzem, a wyraznie czuję, ze jest coś źle -
                  potrzebuję więc INFORMACJI na temat swojego stanu
                  - następnie, jak juz mam informację, to chcę również jej INTERPRETACJI, chcę
                  zrozumieć co mi jest, niekoniecznie jezykiem medycznym, ktory mozna zrozumiec
                  po ilus tam latach studiow
                  - dalej standard: LECZENIE (lekarstwa albo ich brak - zalezy, ale ja chce
                  wiedziec, dlaczego tak, a nie inaczej)
                  - i na końcu EFEKT tego leczenia

                  Wiesz, co z prywatnymi lekarzami to trochę tak jak z lepszymi knajpami,
                  fryzjerami czy nawet hotelami - w kazdym z tych miejsc liczysz na to, ze nie
                  dostaniesz brudnego talerza, ze nie ostrzyze cie ktos, kto ukonczyl weekendowy
                  kurs strzyzenia, a pod hotelowym lozkiem nie będą biegac karaluchy. Moze ja sie
                  z kolei mylę, ale jak ide do prywatnego lekarza, gdzie z kazdej ulotki bije we
                  mnie usmiechnieta buzia wraz z hasłem "jestes dla nas najwazniejszy! pomozemy!
                  wyjasnimy! zajmiemy sie toba! itp", to czuje sie jak idiotka, kiedy w
                  gabinecie "lekarz" traktuje mnie jak niedorozwinięty mebel w kółko powtarzając,
                  ze "tak sie zdarza" (ale CO sie zdarza? CO i DLACZEGO???) i z miejsca od kataru
                  po reumatyzm proponuje antybiotyk (pewnie w mysl zasady, - co cie nie zabije to
                  wzmocni)

                  Gość portalu: Patryk napisał(a):

                  > Z twoich postów wynika,że :
                  > -dentysta w "kombinacie prywatnym" był gorszym fachowcem niż następny
                  dentysta;
                  > jakoś mnie to specjalnie nie dziwi-odkąd to anonimowy "kombinat" ma byc
                  > symbolem jakości i solidności
                  > -do lekarza udajesz sie głównie po wiedzę (po leczenie może przy okazji)
                  > Sprostuj mnie,jesli się mylę.
                  • Gość: Patryk Re: jasmina IP: *.oc.oc.cox.net 07.02.05, 18:57
                    Jeszcze raz:
                    -jezeli wyszłaś z gabinetu z przekonaniem,że udzielono ci niewystarczającej/zbyt
                    powierzchownej informacji o stanie twojego zdrowia i proponowanym leczeniu ,to
                    jest to nieprofesjonalne ze strony lekarza
                    -by uzyskac istotne informacje,należy pytać;pomocne są techniki komunikacji "nie
                    jestem profesjonalistką,ale..","proszę wybaczyć,nie do końca jest to dla mnie
                    jasne...","czy mógłby pan mi to jakoś przybliżyć..." i wreszcie "czułabym sie
                    lepiej,gdybym ..."
                    -powyrywane (z kontekstu mojej wymiany opinii z Iką) moje wypowiedzi maja
                    charakter ogólny i nie dotyczą ciebie i twojego przypadku

                    "Prywatna służba zdrowia" to nie synonim wszystkiego,co idealne.Zmienia się
                    tylko pracodawca,natomiast lekarz dalej pozostaje pracownikiem najemnym.Póki tak
                    będzie,póki zawód lekarza nie będzie istotnie "zawodem wolnym" ( a taki model w
                    Polsce prawdopodobnie nigdy nie będzie możliwy)-do ideału zawsze będzie daleko.
                    • jasmina_tdi Re: jasmina 08.02.05, 10:51
                      Hmmm.... zazwyczaj, gdy potrzebuję informacji to pytam, jednak gdy ktoś po
                      kilkukrotnym zapytaniu sformulowanym na rozne sposoby albo patrzy na mnie
                      martwym wzrokiem, albo mruczy pod nosem, ze tak sie zdarza, to sobie
                      odpuszczam, bo czuję że więcej nie wykrzesam. Masz racje, prywatna sluzba
                      zdrowia nie jest synonimem wszystkiego co "naj", w koncu pracują tam tacy sami
                      ludzie, jak gdzie indziej. Być moze naiwnie i subiektywnie widze róznicę, jaka
                      powinna występować pomiędzy lekarzem, który męczy się gdzieś w państwowym
                      ośrodku i ma wszystkiego dosyć (w tym równiez pacjentów) i jestem wstanie
                      zrozumieć jego frustrację, a lekarzem z prytwanej kliniki. I nie karz mi wnikac
                      w drugie dno sytuacji lekarza z prywtaną praktyką - ja nie wiem, czy on zarabia
                      lepiej czy gorzej niż na państwowej posadzie, ja tylko wiem, ze to wszystko
                      kosztuje (również mnie), a nie różni się wiele. To moze wkurzyć, prawda?

                      Trzymam jednak kciuki za wszystkich lekarzy, równiez za to, zeby ich
                      poświęcenie było wynagradzane stosownie do włożonego wysiłku studiów itp, bo
                      sfrustrowany czy też rozczarowany lekarz to chyba nienajlepszy lekarz ....

                      Swoją drogą, zaczepiając znów nieszczęsny eurodental... Mam wrazenie, ze
                      (prawie) wszyscy zatrudnieni tam lekarze są tacy młodzi, bo oni im tam chyba
                      niezbyt dobrze płacą! Taki wniosek mi się nasunął ... Lekarz bez praktyki nie
                      moze stawiać wymagań finansowych, a ma okazję popracować w "renomowanej
                      klinice", być moze traktuje to jako punkt w CV i potem ma z górki (przecierpi,
                      ale zyska praktykę), staje się niezlym lekarzem, idzie dalej. Jeśłi się mylę,
                      to niech ktoś mnie poprawi, jednak z mojego doświadczenia wynika, ze im większa
                      i "lepsza" firma (lub tez sieć) tym gorzej płacą, ale punkty w dokumentach
                      procentują.


                      Gość portalu: Patryk napisał(a):

                      > Jeszcze raz:
                      > -jezeli wyszłaś z gabinetu z przekonaniem,że udzielono ci
                      niewystarczającej/zby
                      > t
                      > powierzchownej informacji o stanie twojego zdrowia i proponowanym leczeniu ,to
                      > jest to nieprofesjonalne ze strony lekarza
                      > -by uzyskac istotne informacje,należy pytać;pomocne są techniki
                      komunikacji "ni
                      > e
                      > jestem profesjonalistką,ale..","proszę wybaczyć,nie do końca jest to dla mnie
                      > jasne...","czy mógłby pan mi to jakoś przybliżyć..." i wreszcie "czułabym sie
                      > lepiej,gdybym ..."
                      > -powyrywane (z kontekstu mojej wymiany opinii z Iką) moje wypowiedzi maja
                      > charakter ogólny i nie dotyczą ciebie i twojego przypadku
                      >
                      > "Prywatna służba zdrowia" to nie synonim wszystkiego,co idealne.Zmienia się
                      > tylko pracodawca,natomiast lekarz dalej pozostaje pracownikiem najemnym.Póki
                      ta
                      > k
                      > będzie,póki zawód lekarza nie będzie istotnie "zawodem wolnym" ( a taki model
                      w
                      > Polsce prawdopodobnie nigdy nie będzie możliwy)-do ideału zawsze będzie
                      daleko.
                      • konti7 Re: profesjonalizm,a przerozne "...denty" 09.02.05, 04:24
                        ...bo sobie jakos upodobaly ten przyrostek.Zapewne ma dobrze sie kojarzyc.
                        Przewazajaca wiekszosc z nich to po prostu duze pieniadze (zainwestowane w
                        sprzet,lokale i reklame),ktore maja sie szybko zwrocic.Wynagrodzenie
                        lekarzy-procentowe (przecietnie 25%,podobno zdaza sie i 15%).
                        Co robi mlody stomatolog po studiach i po stazu podyplomowym?Kiedys zaczynal w
                        przychodni rejonowej, wyjezdzal "na prowincje".Teraz stomatologia się
                        "sprywatyzowala"-tzn.mozliwosci sa trzy:pracować jako "drugi lekarz"w prywatnej
                        jednoosobowej praktyce,pracowac w Euro-Ultra-Super-Family-Esthetic-dencie,lub
                        zostac przedstawicielem farmaceutycznym/medycznym.Wlasna praktyke otworzyc mozna
                        po dwoch latach pracy w zawodzie po stazu.
                        Czego mozna sie spodziewac w takich miejscach?
                        1.Presji wynikow.Tam sa istotnie sympatyczni,mlodzi stomatolodzy.Tyle,ze oni
                        czuja "oddech szefa" na plecach-liczy sie ile zarobisz "dla firmy ".Jesli
                        malo-zwolnia cie.
                        2.Presji czasu.Duzo pacjentow poumawianych,wiecej wizyt-wiekszy dochod.NFZ-owi
                        pacjenci z reguly zalatwiani sa "ekspresowo"-wizyta 15-20 min .
                        3.Postawy "ja wszystko umiem".Nie mozna nie umiec-bo sie wyleci z pracy.
                        4.Czystych toalet,ladnych poczekalni,wielu "gadzetow"
                        dentystycznych/przeladowania niewykorzystywanym sprzetem (kamery
                        wewnatrzustne,systemy Obtura, systemy znieczulen "needle-free auto dose",itd).W
                        koncu szalenie istotne jest zawsze tzw."pierwsze wrazenie"

                        Smutne jest to,ze student stomatologii w Polsce (jak sie postara i jest aktywny)
                        wyleczy (moze) w czasie studiow do 10 zebow kanalowo ,usunie na zajeciach
                        (lacznie z praktyka wakacyjna) ze 20 zebow max (ile w tym samodzielnie,bez
                        pomocy asystenta czy opiekuna).Bywa,ze nie oszlifuje ANI JEDNEGO zeba pod korone
                        porcelanowa,nie zrobi ANI JEDNEGO mostu czy protezy szkieletowej-ewentualnie 3-5
                        akrylowych (max).
                        A potem "Witamy w ...dencie !Najwyzsza jakosc,doswiadczeni stomatolodzy,krotkie
                        terminy!"
                        Nikogo nie oceniam i nie krytykuje.Tak po prostu jest.Pisze na podstawie
                        wlasnych obserwacji sprzed kilku lat,relacji mlodszych kolegow,krewnych i
                        znajomych -mlodych pracownikow roznych "dentali".

                        Z jednym sie nie zgodze.Praktyka w "dentalu" w niczym nie procentuje w CV.Z
                        prostego powodu,nastepnym etapem jest albo specjalizacja (tu sie licza inne
                        sprawy,ale na pewno nie CV :-)),albo prywatna praktyka (tez CV niepotrzebne) lub
                        emigracja .
              • jasmina_tdi Re: Prywatna służba zdrowia - po prostu śmieszne 07.02.05, 11:33
                Czy tylko dlatego, ze nie opublikowałam w wątku swojej karty zdrowia, uwazasz,
                ze chodze do lekarza z byle bzdetami?? Ciekawe. Uwierz mi, idę do lekarza, jak
                jestem wyjątkowo zdesperowana, lub tez raczej - niedomagająca. Katarek leczę
                sobie sama, kaszelek również, w końcu nie od tego sa lekarze, żeby sie takimi
                rzeczami zajmowali - tego juz sie nauczyłam.

                krka1 napisała:

                > Stowka za wizytę, 3 minuty w gabinecie i out z taka sama wiedzą,
                > >
                > > jak na wejściu. Czy to jest normalne?
                > To bądź normalna i nie chodź do prywatnych gabinetów z byle bzdetami. Nawet
                > dziecko wie jak się leczy katar i ból gardła.
            • Gość: sdh antybiotyk nie szkodzi IP: *.pl / *.lublin.enterpol.pl 16.02.05, 13:12
              no pewnie że antybiotyk jeszcze nikomu nie zaszkodził

              jakoś przed wzięciem antybiotyku każdy sie martwi o swoje zdrowie żeby nie padł
              trupem na miejscu po wzięciu tabletki a przed zapaleniem papierosa albo
              walnięciem sety jakoś nikt się nie zastanawia czy mu się coś nie stanie
    • Gość: młody lekarz Re: Prywatna służba zdrowia - po prostu śmieszne IP: *.chello.pl 05.02.05, 02:45
      Skoro ta prywatna służba zdrowia taka śmieszna i do kitu, to korzystaj z
      "państwowej". Kto Ci broni?

      Albo zmień ośrodek na inny, skoro Ci nie pasuje.

      Znasz taki schemat:
      1. wydarzenie -> 2. sądy, myśli -> 3. emocje?

      Może coś szwankuje w punkcie 2? I stąd te negatywne odczucia?

      • Gość: Nocny Piotruś Państwowa Służba Zdrowia - jeszcze śmieszniejsze.. IP: 81.219.249.* 05.02.05, 10:00
        Jesli chodzi o stomatologię, to tu akurat kontrast między państwowym a prywatnym
        sektorem jest aż nadto widoczny, na niekorzyść państwowego oczywiście. Bród,
        smród, ubóstwo i wypadające plomby, to jest oferta państwowego sektora, no bo
        cóż można mieć "za darmo" ? W prywatnym jest różnie, są lepsi i gorsi, ale jest
        rynek usług i pieniądz autentycznie idzie za pacjentem, więc po pewnym czasie na
        rynku ostaną się ci najlepsi, a fuszerzy wypadną z gry. Świadomy pacjent umie
        ocenić jakość usługi i metodą prób i błędów odnajdzie w końcu swojego dentystę
        godnego zaufania. Skoro jednak do Twojego pierwszego lekarza ustawia się spora
        kolejka i każdy płaci 100 zł, to nie może on być tak zły jak mówisz.
        • Gość: Nocny Piotruś Re: Państwowa Służba Zdrowia - jeszcze śmieszniej IP: 81.219.249.* 05.02.05, 10:02
          Przepraszam za literówkę, oczywiście "BRUD" a nie "Bród", złosliwa dziś ta moja
          klawiatura...
          • Gość: mirex Re: Państwowa Służba Zdrowia - jeszcze śmieszniej IP: *.abhsia.telus.net 06.02.05, 10:59
            detysta to sluzba zdrowia? a fryzier juz nie?
            • Gość: mirex Re: Państwowa Służba Zdrowia - jeszcze śmieszniej IP: *.abhsia.telus.net 06.02.05, 11:02
              kiedys tak bylo ze jeden i wlosy i zeby zalatwial, ale nigdy sie nie bral za
              medycyne
        • jasmina_tdi Re: Państwowa Służba Zdrowia - jeszcze śmieszniej 07.02.05, 11:31
          Chyba wszystkie prywatne kliniki żyją z abonamentów, które to abonamenty
          opłacają firmy swoim pracownikom. Stąd własnie "kolejki" pod drzwiami,
          darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda, a szkoda.

          Gość portalu: Nocny Piotruś napisał(a):

          . Skoro jednak do Twojego pierwszego lekarza ustawia się spora
          > kolejka i każdy płaci 100 zł, to nie może on być tak zły jak mówisz.
    • Gość: Znachor Re: Prywatna służba zdrowia - po prostu śmieszne IP: *.zgora.dialog.net.pl 06.02.05, 14:57
      Kliniki i gabinety prywatne, oraz lekarze tam pracujący różnią się od siebie,
      jedni są lepsi, a inni gorsi, podobnie jest z lekarzami w państwowej służbie
      zdrowia. Dużo jest-zarówno w prywatnej , jak i panstwowej- dobrych lekarzy, ale
      są też gościowie, którzy nie powinni wykonywać tego zawodu. Prywatne kliniki
      mają jednak ta przewagę, że nie trzeba u nich długo czekać na jakiś zabieg, jak
      to jest w panstwowej sluzbie zdrowia.
      • Gość: BOLEKOLEK Re: Prywatna służba zdrowia - po prostu śmieszne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.05, 19:24
        Gość portalu: Znachor napisał(a):

        > Kliniki i gabinety prywatne, oraz lekarze tam pracujący różnią się od siebie,
        > jedni są lepsi, a inni gorsi, podobnie jest z lekarzami w państwowej służbie
        > zdrowia. Dużo jest-zarówno w prywatnej , jak i panstwowej- dobrych lekarzy, ale
        >
        > są też gościowie, którzy nie powinni wykonywać tego zawodu. Prywatne kliniki
        > mają jednak ta przewagę, że nie trzeba u nich długo czekać na jakiś zabieg,

        I TU SIĘ MYLISZ, ZARÓWNO PAŃSTWOWE JAK I PRYWATNE, JEDNE SĄ DOBRE A INNE DO BANI
        O CZYM SAM SIĘ PRZEKONAŁEM.

        jak
        >
        > to jest w panstwowej sluzbie zdrowia.
    • aelithe po prostu śmieszne 08.02.05, 00:24
      Jasmina, dlaczego obrażasz prywatnie praktykujących lekarzy
      1. nie byłąs w praktyce prywatnej tylko w sieci medycznej
      2. żaden lekarz z dobrą marką nie pójdzie pracować do takiej
      - dostanie 15% porady i bluzgi do menagera pod byle pretekstem
      3. zanim zapłacisz pieniądze sprawdź co oferuje ci kontrahent
      W tym przypadku nie ma różnicy między NFZ a prywatnym pracowdawcą np.
      elektrykiem z zawodu - lekarz zawsze pozostaje wyrobnikiem i do tego zwykle źle
      traktowanym
      • jasmina_tdi Re: po prostu śmieszne 08.02.05, 10:33
        Nie wydaje mi się, abym kogokolwiek obrażała, mam prawo do subiektywnej opinii
        i tyle. Na praktyce prywatnej również bywałam i powiem Ci, ze jak nie ma bata
        nad dupą to bywa jeszcze gorzej. Oczywiście, jak w każdym zawodzie są i
        przypadki genialne i bardzo złe. Zupełnie tak samo, jak bywają dobrzy fryzjerzy
        i źli fryzjerzy, dobrzy kucharze i kiepscy kucharze. To, że krytykuję poziom
        gastronomuczy jakiejś restauracji, nie oznacza, że obrażam wszystkich kucharzy,
        to, że krytykuję lekarzy, z jakimi miałam do tej pory kontakt nie oznacza, ze
        krytykuję wszystkich lekarzy (dentystka, do ktorej trafiłam po swojej
        niefortunnej przygodzie z eurodentalem okazała się super).

        aelithe napisał:

        > Jasmina, dlaczego obrażasz prywatnie praktykujących lekarzy
        > 1. nie byłąs w praktyce prywatnej tylko w sieci medycznej
        > 2. żaden lekarz z dobrą marką nie pójdzie pracować do takiej
        > - dostanie 15% porady i bluzgi do menagera pod byle pretekstem
        > 3. zanim zapłacisz pieniądze sprawdź co oferuje ci kontrahent
        > W tym przypadku nie ma różnicy między NFZ a prywatnym pracowdawcą np.
        > elektrykiem z zawodu - lekarz zawsze pozostaje wyrobnikiem i do tego zwykle
        źle
        >
        > traktowanym
        • aelithe Re: po prostu śmieszne 08.02.05, 20:38
          Nie zmienia faktu, że jeśłi pdpisujesz abonament na usługi medyczne za psie
          pieniądze skazujesz się na kiepską jakoś tych usług. W tym kraju lekarze z
          renomą pracują wyłacznie na własny rachunek, bazując ewentualnie na łóżkach w
          Państwowych szpitalach.
          • jasmina_tdi Re: po prostu śmieszne 09.02.05, 10:40
            Jesli firma wykupi okreslona ilosc abonamentów, to faktycznie cena
            wychodzi "psia". Jesli jednak w tej samej klinice nie masz abonamentu, to cena
            za wizyte + badania + ponowną wizyte wychodzi taka, ze piana moze pociec z ust.
            Nie zmienia to faktu, ze i w jednym i w drugim przypadku dostajesz to samo.


            aelithe napisał:

            > Nie zmienia faktu, że jeśłi pdpisujesz abonament na usługi medyczne za psie
            > pieniądze skazujesz się na kiepską jakoś tych usług. W tym kraju lekarze z
            > renomą pracują wyłacznie na własny rachunek, bazując ewentualnie na łóżkach w
            > Państwowych szpitalach.
            • Gość: GTelega Re: po prostu śmieszne IP: 65.90.124.* 09.02.05, 16:25
              To o czym mowisz to po prostu niedojrzaly rynek, a la bazary poznych lat 80-
              tych. Wtedy stragany mialy oferte nieco lepsza od panstwowych sklepow (ocet i
              olej), ale trudno bylo je porownac ze sklepani na zachodzie, ba nie bylo mowy o
              zwrotach, reklamacjach, nawet przymiarki byly trudne. Teraz okres chaosu mamy
              juz za soba wiec jasne jest dla kazdego czego mozna sie spodziewac po drogich
              butikach a czego po szmatexie.

              Prywatna sluzba zdrowia jest na poziomie bazarow lat 80-tych, daje na nieco
              wiekszy wybor (czas do wizyty, etc) niz panstwowe przychodnie, ale bynajmniej
              nie jest to pelny serwis (ile jest prywatnych szpitali?, jaki jest zakres ich
              uslug?) a pacjenci nie wiedza czego mozna sie spodziewac po danej marce.

              Kiedy dano sklepikarzom wolnosc rozwoju to po dziesieciu latach mielismy
              rozsadny rynek detaliczny. Tak samo stanie sie w sluzbie zdrowia, daj lekarzom
              rozsadne reguly finansowe, bezstronne zasady konkurencji a po dziesieciu latach
              bedziesz miala wybor pomiedzy Chanel i Szmatexem. Wtedy wybor jakosci uslug
              bedzie zalezal od tego ile masz zamiar wydac.
          • Gość: kloper Re: po prostu śmieszne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.05, 17:33
            I to też jest gó.. prawda, znam stomatologa który jednakowo dobrze robi na
            swoim jak i na państwowym.
            • aelithe Re: po prostu śmieszne 11.02.05, 17:42
              kloper jak ktoś robi dobrze to robi dobrze zarówno prywatnie jak i z
              ubezpieczalni, jak jest patałach to jest patałach
              • kwietna Re: po prostu śmieszne 16.02.05, 23:36
                > kloper jak ktoś robi dobrze to robi dobrze zarówno prywatnie jak i z
                > ubezpieczalni, jak jest patałach to jest patałach

                A to akurat nie jest prawdą. Poszłam kiedyś do okulistki, do państwowej
                przychodni. Kazała czytać literki i gdy czytałam, nie zwracała uwagi na to, co
                czytam i jak. Piła w tym czasie kawę i plotkowała z pielęgniarką. Potem
                przypadkiem trafiłam do dokładnie tej samej osoby, tyle że w prywatnej
                przychodni. diametralnie inne podejście - zainteresowanie, profesjonalna obsługa.
                • aelithe Re: po prostu śmieszne 19.02.05, 13:20
                  sorry wybacz, ale tu akurat podajesz przykład hałturnika, a nie profesjonalisty
                  na pewno mając mając mozliwość wyboru nie pójdziesz prywatnie do człowieka,
                  któy cie olał społecznie.
                • Gość: kloper Re: po prostu śmieszne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.02.05, 15:43
                  kwietna napisała:

                  > > kloper jak ktoś robi dobrze to robi dobrze zarówno prywatnie jak i z
                  > > ubezpieczalni, jak jest patałach to jest patałach
                  >
                  > A to akurat nie jest prawdą. Poszłam kiedyś do okulistki, do państwowej
                  > przychodni. Kazała czytać literki i gdy czytałam, nie zwracała uwagi na to, co
                  > czytam i jak. Piła w tym czasie kawę i plotkowała z pielęgniarką. Potem
                  > przypadkiem trafiłam do dokładnie tej samej osoby, tyle że w prywatnej
                  > przychodni. diametralnie inne podejście - zainteresowanie, profesjonalna obsług
                  > a.


                  Jeżeli zainteresowanie i profesjonalna obsługa są wyznacznikami profesjonalizmu
                  zawodowego i umiejętności to znaczy że ta pani okulistka jest jednak patałachem
                  robiącym tylko dobre wrażenie.
    • Gość: Marek Re: Prywatna służba zdrowia - po prostu śmieszne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.05, 11:09
      wstyd i skandal bieda brak umiejetnosci rządzenia,tylko brac od ludzi te pare
      złotych

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka