Dodaj do ulubionych

Pokomunistyczny syndrom polskiej sluzby zdrowia???

IP: *.a.pppool.de 26.04.05, 18:04
Jak uwazacie, czy faktycznie istnieje taki stereotyp zachowan polskich
lekarzy/rek i pielegniarek, który ma asocjacje z tamtymi komunistycznymi
czasami w aspekcie stosunku lekarz/pacjent? Jakie sa pozostalosci w
mentalnosci lekarskiej z tamtego okresu? A pacjenci?
Obserwuj wątek
    • pimpek_sadelko Re: Pokomunistyczny syndrom polskiej sluzby zdrow 26.04.05, 18:30
      dla mnie sa to zwroty w rozmowie z pacjentem: niech wejdzie, niech sie
      rozbierze, niech pokaze itd.
      ja wiecej "komunistycznych" zachowan widze niestety w nas pacjentach.
      dlugo sie wkurzalam, ze place skladki a guzik mam. teraz niestety lepiej znam
      sluzbe zdrowia i system, niejako od kuchni i jak pada ten argument to z jkednej
      strony trudno komus nie przyznac racji, z a drugiej wiem, ze caloroczna skladka
      starczy czasem na jednodniowy pobyt w szpitalu.
      komunistyczny jest nasz system opieki zdrowotnej. kazdemu sie nalezy.... a kasy
      na to "nalezy sie" nie ma.
      • Gość: doc Re: Pokomunistyczny syndrom polskiej sluzby zdrow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.05, 15:01
        >teraz niestety lepiej znam
        >sluzbe zdrowia i system, niejako od kuchni i jak pada ten argument to z jednej
        >strony trudno komus nie przyznac racji, z a drugiej wiem, ze caloroczna
        >skladka starczy czasem na jednodniowy pobyt w szpitalu

        I znów niezrozumienie istoty rzeczy! Dobrze że już wiesz, że składka jest niska.
        Ale ona na nic konkretnego dla Ciebie nie ma "starczyć". To co płacisz to
        UBEZPIECZENIE. W takim a nie innym systemie o takiej a nie innej wydolności,
        jakości itd. Tak jak składki z ubiegłych lat nic nie ważą (a przecież tylu
        narzeka, że od 40 lat płaci tak dużo...) - bo tych pieniędzy już nie ma,
        dotyczły ubezpieczenia w poprzednich latach, tak nie waży wysokość
        ubezpieczenia, choć jest zróżnicowana u różnych ludzi. Po prostu, za składkę,
        nie ważne czy 200 czy 10 000 zł miesięcznie, otrzymujesz to co oferuje
        aktualnie system, bez jakiejkolwiek proporcjonalności do wysokości składki ani
        czasu od kiedy ją wpłacasz. To tak jak z AC - suma składek w ciągu 10 lat może
        być większa od sumy jaką otrzymasz, gdy takie 10 letnie auto skasujesz w 100 %.
        Bo ważny jest fakt posiadania ubezpieczenia a nie wysokośc składki.
        Inna sprawa, że to chore. Ale tak jest.
    • draconessa Re: Pokomunistyczny syndrom polskiej sluzby zdrow 26.04.05, 18:34
      Mysle, ze nadal cos takiego w ludziach siedzi. Lekarze, czestokroc majacy w
      ogonie swoja prace, a jednoczesnie biernie oczekujacy "do jutra". Pacjenci, z
      podejsciem "nalezy mi sie, a ten w fartuchu ma mi dac, co chce":)))
      • pimpek_sadelko miedzy Bogiem a prawda 26.04.05, 18:41
        w wielu dziedzinach kwitnie w nas komuna.
        jeszcze sporo wody w wisle musi uplynac, zeby cos sie zmienilo.
        w swojej pracy czesto slyszalam argumenty kolezanke, ze powinny wiecej zarabiac
        niz x bo one maja dwoje dzieci a x ma jedno albo w ogole albo maz/zona x
        zarabia duzo i im wystarczy. zupelnie pomija sie wtedy kwestie kompetencji,
        odpowiedzialnosci itd... licza sie potrzeby. kazdemu wedlug potrzeb.... no
        komuna i tyle.
        • Gość: młody lekarz Re: miedzy Bogiem a prawda IP: *.chello.pl 26.04.05, 20:05
          Tak samo, jak argument, że lekarze powinni dużo zarabiać, bo tyle się uczyli.
          Do wielu nie dociera, że liczy się wiedza i umiejętności, a nie czas potrzebny
          do ich zdobycia.
          • pimpek_sadelko Re: miedzy Bogiem a prawda 26.04.05, 20:08
            a zarobki lkarzy to juz inna beczka. znawa plac i ekonomii nie jestem, ale to
            co mamy teraz w polsce to zenada.
        • draconessa Re: miedzy Bogiem a prawda 26.04.05, 21:23
          Tiaaa, slynne "wszyscy mamy rowne zoladki":))))
          • pimpek_sadelko Re: miedzy Bogiem a prawda 26.04.05, 21:27
            draconessa napisała:

            > Tiaaa, slynne "wszyscy mamy rowne zoladki":))))

            tylko rozne mozgi i raczki do pracy:)
            • draconessa Re: miedzy Bogiem a prawda 01.05.05, 18:18
              Ale to juz nie do kazdego dociera:)))
    • Gość: Swan Ganz Re: Pokomunistyczny syndrom polskiej sluzby zdrow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.05, 20:49
      przestancie wreszcie żalić się, że mało zarabiacie. Macie większe aspiracje
      finansowe?. Zawodowe umiejętności by je pokryć?. To się realizujcie. Znam
      takich którzy nieżalą się w necie - tak jak Wy - tylko zarabia w realu. Po
      prostu czasu na głupoty nie mają.
      Mam sąsiada - czterdziestoparoletni pediatra; duży dom w dobrej dzielnicy Wawy,
      trzyletni Jaguar, wakacje w atrakcyjnych miejscach, prywatna praktyka. Dodam
      jeszcze, że ma atrakcyjną ( czytaj; drogą )żonę, dwoje dzieci w drogiej
      prywatnej szkole.
      Nie wyemigrował za chlebem, nie narzeka a skończył taka samą AM jak Wy. Więc
      można.
      On jest genialny ?. Czy z Wami jest coś nie tak?.
      • Gość: doktoś Re: Pokomunistyczny syndrom polskiej sluzby zdrow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.04.05, 20:58
        Ja też znam takich lekarzy co z pracy wąsnych rąk, a nie przez łapówy i układy
        mają drogie domy, drogie samochody i jeszcze droższe kochanki. Naprawdę. Jeden
        pracuje w Gorzowie Wlkp i ma hurtownię dywanów, druga w Poznaniu hurtownię
        napojów orzeźwiających; radiolog z Gdańska ma - uwaga! - suszarnię piasku. Nie
        wiem do czego to jest, ale żyje jak panisko, a w moim mieście mój dobry kolega
        chirurg handluje ziemią korzystając z panującej koniunktury, a dodatkowo obraca
        i pomnaża znaczną gotówkę, jaką zarobiła w USA jego siostra. No więc jak? Można?
        Można!!
        • Gość: Swan Ganz Re: Pokomunistyczny syndrom polskiej sluzby zdrow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.05, 21:03
          ale ten który mieszka obok zarabia tylko jako lekarz. No czasem w jakimś
          głupawym programie dla housewife w tv wystąpi za jakieś drobne. Nie "obraca"
          piaskiem czy bananami.
          • Gość: doktoś Re: Pokomunistyczny syndrom polskiej sluzby zdrow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.05, 10:42
            Widzisz Swan: nawet w USA pediatra nie ma jaguara i nie wiem jakich dochodów bo
            zarabia mniej więcej pomiędzy 40 a 80 tys$ rocznie brutto. I jeszcze jedno: z
            lekarzy których wymieniłem tylko dziewczyna z Poznania nie kryje się ze swoją
            drugą pracą. Pozostali trzymają to w tajemnicy. Stawiam dolary przeciw
            kasztanom, że i ty nie znasz innych twarzy twojego pediatry.
            • Gość: Swan Ganz Re: Pokomunistyczny syndrom polskiej sluzby zdrow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.05, 10:54
              podejmuję zakład. Prawdą jest, że rzeczywiście nie znam go zbyt dobrze -
              wprowadził się dwa lata temu. Nasze dzieci razem chodzą do szkoły, jak to
              sąsiedzi - czasem razem piwko lub drinka. Ponieważ jednak wierzę w swoją
              spostrzegawczość jestem przekonany, że utrzymuje się tylko i wyłącznie z pracy
              zawodowej lekarza.

              By jednak nie narażać Cię na koszty przegranego zakładu, poproszę go by sam
              zechciał się tu wypowiedzieć i rozwiać Twoje wątpliwości.

              W krajach z wydolnym finansowo systemem zdrowia ( w tym i w USA ) to czy dobry,
              profesjonalny lekarz jeździ Jaguarem czy Mercedesem wynika nie z jego dochodów
              ( stać go na to ) tylko z ich preferencji i upodobań.
              • Gość: doktoś GTelega - ratuj!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.05, 11:01
                Bo właśnie Grzesiu Telega z Hameryki jako jedyny może się tu autorytatywnie
                wypowiedzieć. Czytałem kiedyś o zarobkach lekarzy w Stanach i podobnie jak w
                innych częściach cywilizowanego świata interniści i pediatrzy zarabiają
                najmniej. Jak się uprze to pewnie Jaguara kupi, ale oni są od nas zdecydowanie
                bardziej pragmatyczni i przeciętny pediatra zarabia wyraźnie mniej niż
                przeciętny zabiegowiec, radiolog, anestezjolog czy intensywista których na
                Jaguary stać.

                Nie wiem czy GTelega ma na imię Grzesiu, ale że sympatyczny jest gość więc dałem
                mu imię które mi się sympatycznie kojarzy :-)))
                • Gość: Swan Ganz Re: GTelega - ratuj!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.05, 11:06
                  o i tu się bezsprzecznie zgodzimy ( co do Grzesia oczywiście :))) ).
                  No bo resztę pozostwimy amerykańskiej - polskiej wyroczni od przeszczepów.
                • Gość: Pomoc nadchodzi Re: GTelega - ratuj!!! IP: 65.90.124.* 27.04.05, 17:19
                  Pediatrzy i internisci (nie liczac podspecjalistow, ktorzy zarabiaja wiecej) sa
                  rzeczywiscie na dole lekarskich zarobkow. Ale przecietne dochody pediatry sa
                  rzedu $130000 a internisty $140000/rocznie.

                  Jaguar (produkowany obecnie przez Forda) jest samochodem o marnej renomie w
                  USA, kosztuje ok $45-65000 zaleznie od modelu. Jest to samochod na ktory stac
                  pielegniarki.
                  • Gość: Swan Ganz Re: GTelega - ratuj!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.05, 17:22
                    a nie mówiłem???? :)))). Dawaj doktorze dollary !!!!!.
                  • Gość: doktoś I ja mówiłem że Grzesiu jest sympatyczny !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.05, 17:46
                    Cofam wszystko co dobrego o nim powiedziałem!!! Ale mnie urządził!! Na pewno
                    buja!! I nie jest lekarzem. Skręca gdzieś radia u Phillipsa pod Kielcami, a
                    polskich fontów nie używa dla zmyły. Nie ma tu jakiego innego amerykusa
                    posiadającego właściwe zdanie na ten temat, czyli zbieżne z moim? No po prostu
                    nie mogę wyjść z oburzenia i w nadmiarze właśnie piję piwo żeby mnie lupulina
                    ukoiła. Dobrze że mam klawiaturę bo ze wzburzenia nie mógłbym mówić.
                    • Gość: Swan Ganz Patryk - teraz Twoja kolej. Proszę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.05, 17:54
                      i ja otworzę sobie butelczynę jakąś za chwilę. W końcu stać mnie -
                      wygrałem "kupę" dolcy :))).

                      Są tu inni emigranci. Jednego już zaprosiłem. Podwajmy stawkę???.
                      • Gość: docuk Ziemniaki przeciw funtom IP: *.server.ntli.net 28.04.05, 00:33
                        Bardzo chętnie przyłączam się do zakładu-miło popatrzeć jak sie dolary przeciw
                        kasztanom toczą.Kwoty brutto.Podatek circa 34.9% (prawie wszystkie zarobki tzw
                        senior docotrs to ostatni próg podatkowy)
                        Jezeli chodzi o pediatrę w UK to zalezy:
                        Non-carrier grade (czyli nie konsultant czyli niesamodzielny ordynator) w
                        zalezności od szpitala jest w stanie zarobić do ok 55.tys funtów (kwota bardzo
                        uśredniona bo bierze pod uwagę zarobki zarówno 70 tys jak i 45 tys)
                        Konsultant pediatra to przecietnie ok. 75-80 tys funtów rocznie+prywatne
                        praktyki.
                        Rzeczywiście mniej niż przeciętny "zabiegowiec" lub radiolog który bierze od
                        100 funtów wzwyż za USG.
                        Jaguar XJ 4 L (no bo to chyba odpowiedni model do drogiej(drugiej)
                        [*niepotrzebne skreślić] żony to wydatek rzędu ok 50tys funtów.
                        Tutaj również samochód na nikim nie sprawia wrażenia. Znam konsultanta który
                        jeżdzi do pracy 9 letnim Peugotem.
                        Za to ma licencje pilota i jak go bierze to idzie sobie polatać-szybkości
                        wieksze i wrażenia również.
                        Pozdrawiam
                    • Gość: GTelega Re: I ja mówiłem że Grzesiu jest sympatyczny !!! IP: 65.90.124.* 27.04.05, 18:11
                      Dla pocieszenia dodam, ze rzeczywiscie Amerykanie sa bardziej pragmatyczni.
                      Samochody stracily tu role jako wskaznik prestizu jakies 30 lat temu. Proba
                      wzbudzenia podziwu nowym Mecedesem czy Lexusem na parkingu szpitala wzbudza
                      podobne reakcje jak czterokaratowy diament na dloni Ankity - naszej sprzataczki.
                      • Gość: doktoś Wzbudzanie szacunku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.05, 20:56
                        Jeśli nie Leksusy i brylanty to co? Powiedz Grzesiu, ale jak zaczniesz tekścić
                        że fachowość, publikacje, pomaganie bliźnim to się wkurzę. Nie można nijak
                        zasiać szpanu w Hameryce? Może ładna kochanka?

                        Wybacz mi "Grzesia" - kojarzy mi sie z moim dobrym kumplem ze studiów który też
                        siedzi w Stanach, ale jest biologiem, mimo że po medycynie. Kopę lat go nie
                        widziałem.
                        Mam ciężki dyżur i ochotę się trochę powygłupiać. To naprawdę z sympatii.

                        Pozdrawiam serdecznie
                        • Gość: Swan Ganz Re: Wzbudzanie szacunku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.05, 20:58
                          Ty nie kombinuj tylko powiedz czy "podbijamy" stawkę?.
                          • Gość: doktoś Ceeeewniku!!! Ty chytrusie wstrętny!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.05, 21:09
                            Ostatnie gacie byś ze mnie ściągnął żeby swojej kochance kupić dobrą "Palomę". I
                            do tego jeszcze ta wredota prowadzi firmę okradającą z definicji nas bidaków z
                            czerwonym krzyżykiem na umęczonej piersi. Proszę: tu drodzy pacjenci macie
                            przykład tego gdzie nikną wasze składki: najpierw rozbójnicze wymuszenie, a w
                            jego wyniku potem manko w enefzecie. I na pampersy dla Trikolora brak. Tak to
                            właśnie jest: to nienasycony apetyt medycznych pasożytów takich jak Swan i
                            innych pijawek niszczy dobre, a nawet cudne pomysły ministra Balickiego.

                            Taki z ciebie łabądek jak z koziej ....................... :-)))
                            • Gość: Swan Ganz Re: Ceeeewniku!!! Ty chytrusie wstrętny!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.05, 09:51
                              Ty niewdzięczny duchołapie!!!!.
                              - a kto organizuje i finansuje pielgrzymki biednych pątników - "doktorów nauk z
                              pensją kioskarki" (copyright by Lukumon)na różnego rodzaju spędy medyków na
                              końcach świata???.
                              - a kto Wam finansuje zakupy "na oddział" takich bzdetów jak; krzesła, biurka,
                              ekspresy do kawy, czajniki czy długopisy chociażby ( przez wrodzoną skromność
                              nie wspomnę o innych gadżetach)
                              - a kto finansuje różnego rodzaju badania dzięki którym pojawiają się nowe
                              procedury leczenia???.
                              Ludzie później (jak zastosujesz te procedury) mówią, że Ty dobry lekarz jesteś
                              bo skutecznyn :)))) .

                              I kto tu komu soki wysysa?

                              Zobaczysz, że jak będziesz taki niesprawiedliwy to się "zbieszę" i wtedy w
                              ramach dokształcania zawodowego co najwyżej do Zegrza k/Wawy pojedziesz!!. A w
                              pracy fusy z herbaty czy kawy będziesz cedził przez zęby. Ot co.
                              • Gość: Swan Ganz Ty niewdzięczny duchołapie!!!!. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.05, 11:52
                                albo te hektolitry alkoholu!!!!. Oczywiście wlewem doodbytniczym Wam wprowadzam
                                do organizmów. No bo jak inaczej???. Przecież tak mocno zaciskacie szczęki.....
                                • Gość: doktoś Re: Ty niewdzięczny duchołapie!!!!. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.04.05, 15:14
                                  Ja się nie dałem jeszcze kupić żadnemu podstępnemu cwaniaczkowi z firmy. No raz
                                  kiedyś usiłowała mnie pewna pani przekonać do używania jakiegoś leku i wytoczyła
                                  w tym celu naprawdę ciężkie działa. Sztuk dwa, a kaliber duże pięć. Potem użyła
                                  i innej artylerii. Padłem już po pierwszym szturmie niestety, byłem na dyżurze
                                  sam jak paluszek, żadnych odwodów. Działo miałem tylko jedno i choć strzelało
                                  jak szalone nie uchroniło mnie przed niewolą. Kilkumiesięczną :-(((
                                  • Gość: Swan Ganz Doktoś. W kwestii zaangażowania. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.05, 21:46
                                    dasz namiary na tego pracownika?. Lubię jak ludzie angażują się w powierzone
                                    zadania do końca :).
                                    • Gość: doktoś Wypchaj się! Ona jest moja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.05.05, 12:58
                                      A właściwie jest moim odwodem strategicznym na wypadek zespołu odstawienia :-)))
                                      • Gość: Swan Ganz Re: Wypchaj się! Ona jest moja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.05, 14:00
                                        Egoisto tylko bym chciał pożyczyć na chwilę. Możesz być na 100% pewien że,
                                        prędzej czy później oddam na pewno.
                        • Gość: GTelega Re: Wzbudzanie szacunku IP: *.wi.res.rr.com 28.04.05, 05:01
                          > Jeśli nie Leksusy i brylanty to co? Powiedz Grzesiu, ale jak zaczniesz tekścić
                          > że fachowość, publikacje, pomaganie bliźnim to się wkurzę. Nie można nijak
                          > zasiać szpanu w Hameryce? Może ładna kochanka?

                          Kochanka raczej nie, Ameryka to dosc konserwatywny kraj wiec szpanowanie
                          kochanka raczej szkodzi interesom (chyba ze sie jest aktorem).

                          Dom o powierzchni 500m2 i dwa samochody to standart lekarskiego przecietniaka.
                          Samolot owszem, to juz troche co innego. Na ogol nie stac lekarzy na
                          Gulfstream, ale Cessna... jak najbardziej. Dobrze jest tez miec miejsce do
                          ktorego sie lata. Powiedzmy drugi dom nad woda. Polodniowy Atlantyk powiedzmy
                          Hilton Head Island czy Boca Raton to niezly adress, Polodniowa California tez
                          moze byc, Lake Tahoe - calkiem niezle tez stoja Lake Michigan, Lake Genewa, ale
                          prywatne jezioro w Wisconsin czy Minnesocie tez moze byc cenione. Jako
                          substytut dla tych co nie lubia wody moze sluzyc rancho w Wyoming z widokiem na
                          Grand Teton czy domek w Aspen gdy lubi sie jezdzic na nartach.
                          • Gość: Swan Ganz Re: Wzbudzanie szacunku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.05, 10:08
                            Domy po 500 m2 ??. Polscy lekarze mają lepiej bo dysponują powierzchnią ok.
                            10000-20000m2. Rzadko z pracy wychodzą..... .

                            Amerykańce latają Cessnami?. Też coś!!. Nasi jak już gdzieś lecą to nie wsiądą
                            do czegoś gorszego jak Boeing lub Airbus. No ale europejczycy to mają
                            KLASĘ.... .

                            Prywatne jezioro czy ranczo???. Myślisz, że nasi lekarze muszą łowić ryby czy
                            hodować rogaciznę by przeżyć???. MYLISZ SIĘ!!!!. Grzesiu :))).
                            • Gość: GTelega Re: Wzbudzanie szacunku IP: 65.90.124.* 29.04.05, 15:33
                              Tez nie mysle zeby Amerykance mogly nam zaimponowac, ale pytacie to odpowiadam.
                              W koncu po to tu jestem, zeby, im pokazac co slowianska dusza, job twoju mac...
                              potrafi. Jak juz sie Yankesy troche naucza zyc po naszemu to wroce do Polski by
                              se pouzywac :)

                          • xv123 Re: Wzbudzanie szacunku 03.05.05, 08:11
                            Gość portalu: GTelega napisał(a):

                            >> Dom o powierzchni 500m2 i dwa samochody to standart lekarskiego
                            przecietniaka.
                            > Samolot owszem, to juz troche co innego. Na ogol nie stac lekarzy na
                            > Gulfstream, ale Cessna... jak najbardziej. Dobrze jest tez miec miejsce do
                            > ktorego sie lata. Powiedzmy drugi dom nad woda. Polodniowy Atlantyk powiedzmy
                            > Hilton Head Island czy Boca Raton to niezly adress, Polodniowa California tez
                            > moze byc, Lake Tahoe - calkiem niezle tez stoja Lake Michigan, Lake Genewa,
                            ale> prywatne jezioro w Wisconsin czy Minnesocie tez moze byc cenione. Jako
                            > substytut dla tych co nie lubia wody moze sluzyc rancho w Wyoming z widokiem
                            na> Grand Teton czy domek w Aspen gdy lubi sie jezdzic na nartach.

                            Ta wymiana poglądów jak "szpanować " w USA przypomina przechwalanie się dzieci
                            w piaskownicy, kto ma lepszą zabawkę.
                            Materializm jest taki śmiesznie dziecinny ale nie zabawny bo zobojętnia
                            ludzi na problem ubóstwa na świecie. W Afryce głodują a w głowach niektórych
                            ludzi świta myśl czy lepiej zaimponuję "Jaguarem" czy samolotem.
                            To juz lepiej ma poukładane w głowie ubogi mieszkaniec Syberii ubrany w skóry
                            renifera i nie posiadający nic a zachwycający się pięknem przyrody i miłością
                            miedzyludzką.
                            • Gość: Swan Ganz Re: Wzbudzanie szacunku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.05, 11:07
                              piękne i szlachetne te Twoje słowa XV123. Te głodujące dzieci i ten ubogi ale
                              szczęśliwy sybirak. Wzruszyłem się bardzo Twoim zaangażowaniem. I Twoją głupotą.

                              Teraz jest tak; GTelega wraz z Patrykiem mają jakiś rewolucyjny pomysł w
                              zakresie leczenia tekiej czy innej choroby. Piszą więc coś na ten temat i
                              zgłaszają się do jakiegoś koncernu medycznego mogącego się ich pomysłem
                              zainteresować. Załóżmy, że się im udało i koncern "wyłożył" środki finansowe na
                              konieczne badania. Grzesiu i Patryk dostali za swoje odkrycie Nobla, świat
                              wykonał kolejny krok na drodze postępu a koncern nowy - świetny zyskowny lek.
                              Do dzieci w Afryce - kompletnie za darmo - docierają leki poprzedniej generacji
                              ( no bo na Grzesiowo-Patrykowy wynalazek to będą musieli trochę jednak
                              poczekać). Tak to działa i nawet Twoja szlachetna dobroć tego nie zmieni.

                              Wyobraź sobie przez chwilę, że takim jak Ty minimalistom udało się jednak
                              przeforsować swój punkt widzenia. Nasi wynalazcy od koncernu dostają figę z
                              makiem a nie środki na prowadzenie badań bo koncern tych środków już nie ma.
                              Rozdał je w ramach charytatywnej akcji dokarmiania dzieci w Afryce. Nie ma więc
                              nowego leku. Nie ma postępu. Za to zaczynamy wszyscy iść "do tyłu". Po jakimś
                              czasie wszyscy co prawda jesteśmy na razie wypasieni ale właśnie przestają
                              działać ostatnie jeżdżące jaguary, elektrownie wyłączają prąda wodociągi wodę.
                              Zabrakło środków na modernizację i rozwój..... .

                              Po jakimś czasie zaczynają nam wyrastać ogony i tymi ogonami podciągamy się z
                              powrotem na gałęzie.... .
                              Naprawdę myślisz, że jak będę jeżdził autobusem to świat będzie lepszy?.
                              • xv123 Re: Wzbudzanie szacunku 03.05.05, 16:14
                                Gość portalu: Swan Ganz napisał(a):

                                . Nasi wynalazcy od koncernu dostają figę z makiem a nie środki na prowadzenie
                                badań bo koncern tych środków już nie ma. Rozdał je w ramach charytatywnej
                                akcji dokarmiania dzieci w Afryce. Nie ma więc nowego leku. Nie ma postępu.

                                Przesadzasz :D Kto tu mówi o rozdawaniu wszystkiego ? Przecież wiele firm
                                dobrowolnie i chętnie przeznacza jakieś środki na cele charytatywne, na
                                darowizny takiej wysokości aby nie zakłóciło to funkcjonowania firmy i żeby
                                mogła zapłacić komu trzeba za pracę.

                                >Naprawdę myślisz, że jak będę jeżdził autobusem to świat będzie lepszy?.

                                Znowu mnie nie zrozumiałeś :D Myślę, że możesz z powodzeniem jeździć samochodem
                                chodzi mi o to, że to nie jest ważne czym jeździsz tylko co masz w głowie.
                                Takie przechwalanie się tym co się posiada stawia pod znakiem zapytania co
                                taka osoba ma w głowie
                                Zauważyłam ,że masz dobre serce ale chwilami jest jednak twarde.
                            • Gość: GTelega Re: Wzbudzanie szacunku IP: 65.90.124.* 03.05.05, 23:51
                              > Ta wymiana poglądów jak "szpanować " w USA przypomina przechwalanie się
                              > dzieci w piaskownicy, kto ma lepszą zabawkę.

                              Dokladnie, dlaczego nie mamy sie tym bawic. Opisujemy zjawisko, nie koniecznie
                              musimy sie z nim zgadzac.

                              > Materializm jest taki śmiesznie dziecinny ale nie zabawny bo zobojętnia
                              > ludzi na problem ubóstwa na świecie.

                              Nie mysle, zarabianie i wydawanie pieniedzy nie ma zbyt wiele wspolnego z
                              wrazliwoscia na problemy innych ludzi. Tego typu poglady sa serwowane przez
                              tych, ktorzy pieniedzy nie potrafia zarabiac ani wydawac. Osoba, ktora zrobila
                              wiecej niz ktokolwiek inny dla pomocy biednym w Afryce jest Bill Gates -
                              ktorego fundacja wydala wiecej na tym kontynencie niz cala Polska razem wzieta.
                              Czy moglby to zrobic gdyby uwazal zarabianie i wydawanie pieniedzy za zajecie
                              niegodne wrazliwego czlowieka?
                              • Gość: Swan Ganz Re: Wzbudzanie szacunku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.05, 01:06
                                Myślisz dr Telega, że BG jest aż tak skąpy??.
                              • xv123 Re: Wzbudzanie szacunku 04.05.05, 11:06
                                Gość portalu: GTelega napisał(a):

                                > Nie mysle, zarabianie i wydawanie pieniedzy nie ma zbyt wiele wspolnego z
                                > wrazliwoscia na problemy innych ludzi. Tego typu poglady sa serwowane przez
                                > tych, ktorzy pieniedzy nie potrafia zarabiac ani wydawac. Osoba, ktora
                                zrobila > wiecej niz ktokolwiek inny dla pomocy biednym w Afryce jest Bill
                                Gates - > ktorego fundacja wydala wiecej na tym kontynencie niz cala Polska
                                razem wzieta. Czy moglby to zrobic gdyby uwazal zarabianie i wydawanie
                                pieniedzy za zajecie> niegodne wrazliwego czlowieka?

                                Zgadzam się, że może człowiek dużo zarabiający być wrażliwy na potrzeby innych,
                                jednak nie jest to łatwe, chyba z tym się ze mną zgodzisz.



                                • Gość: GTelega Re: Wzbudzanie szacunku IP: 65.90.124.* 04.05.05, 15:52
                                  > Zgadzam się, że może człowiek dużo zarabiający być wrażliwy na potrzeby
                                  > innych, jednak nie jest to łatwe, chyba z tym się ze mną zgodzisz.

                                  Jest w tym pewien paradoks. Moze rzeczywiscie trudniej jest zrozumiec biede
                                  kiedy jest sie bogatym, z drugiej strony nie majac mozliwosci zarabiania
                                  przyzwoitych pieniedzy cala wrazliwosc na nic sie nie zdaje, bo bez srodkow
                                  trudno o skuteczne dzialanie.

                                  Kolejny paradoks polega na tym, kto lepiej potrafi skozystac z pieniedzy, czy
                                  rzeczywiscie jest to zawsze ten "biedny" spedzajacy czas pod budka z piwem, a
                                  moze pieniadze uzyje lepiej inzynier i robotnik, ktorzy potrafia zbudowac
                                  samolot?
                                  • xv123 Re: Wzbudzanie szacunku 04.05.05, 17:14
                                    Gość portalu: GTelega napisał(a):
                                    >
                                    > Kolejny paradoks polega na tym, kto lepiej potrafi skozystac z pieniedzy, czy
                                    > rzeczywiscie jest to zawsze ten "biedny" spedzajacy czas pod budka z piwem, a
                                    > moze pieniadze uzyje lepiej inzynier i robotnik, ktorzy potrafia zbudowac
                                    > samolot?

                                    Czy nie sądzisz, że to duże uproszczenie gdy kojarzy się biedę z wystawaniem
                                    pod budką z piwem?
                                    Dobrze wiesz, że można kojarzyc biedę z bezrobociem, niepełnosprawnością,
                                    systemem gospodarki w danym kraju, wielodzietnością, bankructwem, rozrzutnością
                                    współmałżonka , rozrzutnością dzieci lub własną ,zamiłowaniem do pracy nisko
                                    wynagradzanej, przypadkiem losowym i chyba wieloma jeszcze innymi wariantami.
                                    Pozatym tu nie chodzi tylko o to by ludzie typu Bill Gates przeznaczali
                                    fundusze na cele charytatywne lub dawali pieniądze wprost do kieszeni
                                    biednego ale na przykład inwestowali i stwarzali nowe miejsca pracy.
                                    Również inwestowali w Ochronie Zdrowia skoro juz jesteśmy na tym Forum :D







                                    • Gość: GTelega Re: Wzbudzanie szacunku IP: 65.90.124.* 04.05.05, 18:30
                                      > Czy nie sądzisz, że to duże uproszczenie gdy kojarzy się biedę z wystawaniem
                                      > pod budką z piwem?

                                      Jest to drugi biegun w stosunku do Twojej postawy, ze bieda zawsze zasluguje na
                                      pomoc i wspolczucie. Prawda z reguly lezy pomiedzy tymi dwoma biegunami.

                                      > Dobrze wiesz, że można kojarzyc biedę z bezrobociem, niepełnosprawnością,
                                      > systemem gospodarki w danym kraju, wielodzietnością, bankructwem,
                                      > rozrzutnością
                                      > współmałżonka , rozrzutnością dzieci lub własną ,zamiłowaniem do pracy nisko
                                      > wynagradzanej, przypadkiem losowym i chyba wieloma jeszcze innymi wariantami.

                                      Czyli bieda jest kombinacja czynnikow losowych i wyborow jakich dokonaly osoby
                                      biedne. Pomoc powinna brac to pod uwage. Nie ma rozwiazan uniwersalnych.
                                      Niektore problemy nie dadza sie rozwiazac.

                                      > Pozatym tu nie chodzi tylko o to by ludzie typu Bill Gates przeznaczali
                                      > fundusze na cele charytatywne lub dawali pieniądze wprost do kieszeni
                                      > biednego ale na przykład inwestowali i stwarzali nowe miejsca pracy.

                                      OK. Wiec zgadzamy sie, ze rozwdawanie wszystkich pieniedzy dla biednych nie ma
                                      sensu. Inwestowanie wszystkich pieniedzy tez nie ma sensu, bo ktos musi KUPIC
                                      towar ze swiezo wybudowanej fabryki. Tak wiec potrzebna jest KONSUMPCJA by
                                      ekonomia sie krecila.

                                      Tak wiec przyslowiowy Bill Gates najbardziej przysluzy sie ludzkosci jezeli
                                      bedzie duzo pracowal, duzo zarabial, duzo inwestowal, duzo wydawal na
                                      konsumpcje, jak tez wydawal na pomoc biednym, ale tak by mogli zostac wlaczeni
                                      do systemu pracy, zarabiania, inwestowania i konsumpcji.

                                      To tez bylo do udowodnienia.

                                      Tak wiec problem z kupowaniem samolotu nie polega na samolocie, polega
                                      na "szpanowaniu" - uzyskiwaniu poczucia wyzszosci. Poczucie wyzszosci mozna
                                      uzyskac przez nabytki, przez edukacje, osiagniecia zawodowe, przez pozycje
                                      spoleczna, przez bycie atrakcyjna osoba, przez poczucie wyzszej moralnosci,
                                      wyzszej kultury itp... Tego typu wypinanie piersi jest zawsze nieco smieszne.
                                      Ale czy ktos jest od tego wolny? Czy mozna sie tego pozbyc? Czy rzeczywiscie
                                      jest to szkodliwe czy po prostu ludzkie?
                                      • Gość: Patryk Re: Wzbudzanie szacunku IP: *.oc.oc.cox.net 04.05.05, 20:29
                                        Tak wiec problem z kupowaniem samolotu nie polega na samolocie, polega
                                        > na "szpanowaniu" - uzyskiwaniu poczucia wyzszosci. Poczucie wyzszosci mozna
                                        > uzyskac przez nabytki, przez edukacje, osiagniecia zawodowe, przez pozycje
                                        > spoleczna, przez bycie atrakcyjna osoba, przez poczucie wyzszej moralnosci,
                                        > wyzszej kultury itp... Tego typu wypinanie piersi jest zawsze nieco smieszne.
                                        > Ale czy ktos jest od tego wolny? Czy mozna sie tego pozbyc? Czy rzeczywiscie
                                        > jest to szkodliwe czy po prostu ludzkie?

                                        Podkreśliłbym różnicę pomiędzy poczyciem wyższości i związaną z nim potrzebą
                                        dowartościowania się,a zdrowym poczuciem własnej wartości.
                                        To pierwsze potrzebuje przeróżnych "gadżetów" materialnych i niematerialnych
                                        (np.tytułomania).
                                        Zdrowe (prawidłowe) poczucie własnej wartości jest charakterystyczne dla
                                        osobowości spójnych,bez wewnętrznego konfliktu samooceny i kreowanego na
                                        zewnątrz autowizerunku dla potrzeb otoczenia.
                                        Troche mętnie,ale chyba wiadomo o co chodzi.
                                        I dodałbym jeszcze,że istotnym (a wręcz niezbędnym) elementem prawidłowego
                                        poczucia wartości jest tzw "zdrowy egoizm" .
                                        • Gość: GTelega Re: Wzbudzanie szacunku IP: 65.90.124.* 04.05.05, 21:09
                                          > Podkreśliłbym różnicę pomiędzy poczyciem wyższości i związaną z nim potrzebą
                                          > dowartościowania się,a zdrowym poczuciem własnej wartości.

                                          Chyba masz racje. Widzac konkretny przypadek mozna intuicyjnie przeprowadzic
                                          klasyfikacje. Chociaz bedziemy musieli sie zastanowic czy mozna uzywac
                                          jakis "obiektywnych" kryteriow.

                                          > Zdrowe (prawidłowe) poczucie własnej wartości jest charakterystyczne dla
                                          > osobowości spójnych,bez wewnętrznego konfliktu samooceny i kreowanego na
                                          > zewnątrz autowizerunku dla potrzeb otoczenia

                                          Troche tak troche nie. Czesto ludzie o duzych osiagnieciach maja niskie (czasem
                                          chorobowo niskie) poczucie wlasnej wartosci (czy to rzeczywiscie problem).
                                          Czasem spoleczna odpowiedz na "szpan" podnosi wewnetrzne poczucie wartosci i
                                          lagodzi konflikt, ale brak konfliktu dalej pozostawia niesmak w ustach. Czasem
                                          wewnetrzne poczucie wartosci nie ma spolecznej aprobaty (ie. van Gogh) a mimo
                                          to trudno sie w tym dopatrzyc defektu osobowosci.
                                      • xv123 Re: Wzbudzanie szacunku 04.05.05, 20:54
                                        Gość portalu: GTelega napisał(a):

                                        >> OK. Wiec zgadzamy sie, ze rozwdawanie wszystkich pieniedzy dla biednych nie
                                        ma > sensu. Inwestowanie wszystkich pieniedzy tez nie ma sensu, bo ktos musi
                                        KUPIC > towar ze swiezo wybudowanej fabryki. Tak wiec potrzebna jest KONSUMPCJA
                                        by > ekonomia sie krecila.

                                        Ale jesteś chytry lis :D , wysnułeś wniosek,że konsumpcja jest również aktem
                                        dobroci dla biednych. No tak, to wielu ludzi jest "bardzo dobrych" :))
                                        No bo konsumcja nakręca gospodarkę, nie ma to jak ekonomia, też mi sie podoba.

                                        >
                                        > Tak wiec problem z kupowaniem samolotu nie polega na samolocie, polega
                                        > na "szpanowaniu" - uzyskiwaniu poczucia wyzszosci. Poczucie wyzszosci mozna
                                        > uzyskac przez nabytki, przez edukacje, osiagniecia zawodowe, przez pozycje
                                        > spoleczna, przez bycie atrakcyjna osoba, przez poczucie wyzszej moralnosci,
                                        > wyzszej kultury itp... Tego typu wypinanie piersi jest zawsze nieco smieszne.
                                        > Ale czy ktos jest od tego wolny? Czy mozna sie tego pozbyc? Czy rzeczywiscie
                                        > jest to szkodliwe czy po prostu ludzkie?

                                        Ludzkie jest, to się zgodzę ale lepiej gdy się szczycimy wartościami duchowymi
                                        a nie materialnymi.
                                        Na przykład lekarz może się szczycić swoją profesją, wykształceniem,
                                        osiągnięciami zawodowymi, kulturą i moralnością a nie samolotem czy dwoma
                                        jeziorami :D
                                        Spodobała mi się wypowiedź Patryka to jeszcze raz ja wkleję tutaj:

                                        Podkreśliłbym różnicę pomiędzy poczyciem wyższości i związaną z nim potrzebą
                                        dowartościowania się,a zdrowym poczuciem własnej wartości.
                                        To pierwsze potrzebuje przeróżnych "gadżetów" materialnych i niematerialnych
                                        (np.tytułomania).
                                        Zdrowe (prawidłowe) poczucie własnej wartości jest charakterystyczne dla
                                        osobowości spójnych,bez wewnętrznego konfliktu samooceny i kreowanego na
                                        zewnątrz autowizerunku dla potrzeb otoczenia.

                                        Czyli starajmy się o zdrowe poczucie własnej wartości a nie poczucie wyższości
                                        bo jest duża róznica między tymi dwoma pojęciami.
                                        • Gość: GTelega Re: Wzbudzanie szacunku IP: 65.90.124.* 04.05.05, 21:22
                                          > Ale jesteś chytry lis :D , wysnułeś wniosek,że konsumpcja jest również aktem
                                          > dobroci dla biednych. No tak, to wielu ludzi jest "bardzo dobrych" :))
                                          > No bo konsumcja nakręca gospodarkę, nie ma to jak ekonomia, też mi sie podoba.

                                          Chcialbym "szpanowac" tym, ze sam to wymyslilem, ale niestety sa to podstawy
                                          ekonomii o ktorych moja corka uczy sie w piatej klasie.

                                          > Na przykład lekarz może się szczycić swoją profesją, wykształceniem,
                                          > osiągnięciami zawodowymi, kulturą i moralnością a nie samolotem czy dwoma
                                          > jeziorami :D

                                          Problem w tym, ze w normalnym systemie te rzeczy na ogol sa polaczone. Lekarz -
                                          dobrze wyksztalcony profesjonalista o duzych osiagnieciach zawodowych ma
                                          wieksze dochody i wieksza szanse na posiadanie samolotu i jeziora. To z czego
                                          czerpie wiecej satysfakcji zalezy bardziej od sytuacji niz od osoby. Na
                                          konferncji "szpanuje" sie badaniami naukowymi, wsrod pacjentow efektami
                                          leczenia, a wsrod ludzi ktorzy lataja swoim samolotem.

                                          Tylko chore systemy (Polska) stawiaja ludzi przed wyborem: albo pieniadze albo
                                          osiagniecia zawodowe.
                                          • xv123 Re: Wzbudzanie szacunku 05.05.05, 15:36
                                            Gość portalu: GTelega napisał(a):

                                            >
                                            > Problem w tym, ze w normalnym systemie te rzeczy na ogol sa polaczone.
                                            Lekarz -> dobrze wyksztalcony profesjonalista o duzych osiagnieciach zawodowych
                                            ma > wieksze dochody i wieksza szanse na posiadanie samolotu i jeziora. To z
                                            czego > czerpie wiecej satysfakcji zalezy bardziej od sytuacji niz od osoby. Na
                                            > konferncji "szpanuje" sie badaniami naukowymi, wsrod pacjentow efektami
                                            > leczenia, a wsrod ludzi ktorzy lataja swoim samolotem.
                                            >
                                            To z czego ktoś czerpie satysfakcję zależy chyba od systemu wartości
                                            przyjętego przez daną osobę a nie od sytuacji.
                                            Jeżeli naukowiec najwyżej ceni sobie dokonania naukowe to nie będzie się
                                            szczycił posiadanym samolotem tylko swoimi odkryciami.
                                            Taki Einstein chodził w sandałach bez skarpetek aby uprościc sobie życie, stać
                                            go było na markowe buty i skarpety ale do ubioru nie przywiązywał wagi,jego
                                            celem była nauka.
                                            Pozatym jeżeli będziemy afiszować się i przechwalać swoimi sukcesami i dobrami
                                            materialnymi to możemy wzbudzić w innych poczucie niższości a to przecież nie
                                            jest naszym celem.
                                            • Gość: P&S Do xv123 IP: *.a.pppool.de 05.05.05, 17:38
                                              Podzielam Twoje zdanie. To jest absolutnie sluszne co mowisz. Uwazam, ze to
                                              dowartosciowywanie sie przez materialne dobra jest zupelne zbyteczne, a tutaj
                                              przytaczane opowiastki o samolotach i jeziorach sa po prostu smieszne i
                                              niepowazne. Mieszkam i pracuje jako lekarz w jednym z panstw europy zachodniej
                                              od ponad 25 lat, ale podobnych pogladow gloszonych przez kolegow lekarzy
                                              jeszcze tutaj nie slyszalem. Wypowiedzi niektorych polskich kolegow sa doprawdy
                                              zenujace.
                                              Pozdrowienia.
                                              • xv123 Re: Do xv123 05.05.05, 22:13
                                                Gość portalu: P&S napisał(a):

                                                > Podzielam Twoje zdanie. To jest absolutnie sluszne co mowisz. Uwazam, ze to
                                                > dowartosciowywanie sie przez materialne dobra jest zupelne zbyteczne, a tutaj
                                                > przytaczane opowiastki o samolotach i jeziorach sa po prostu smieszne i
                                                > niepowazne. Mieszkam i pracuje jako lekarz w jednym z panstw europy zachodniej
                                                > od ponad 25 lat, ale podobnych pogladow gloszonych przez kolegow lekarzy
                                                > jeszcze tutaj nie slyszalem. Wypowiedzi niektorych polskich kolegow sa
                                                doprawdy> zenujace.
                                                > Pozdrowienia.

                                                Cieszę się, że podzielasz moje zdanie :D
                                                Wszyscy mamy jakieś słabostki i przywary tylko, że u każdego są one inne.
                                                Dobra materialne są widzialne i dlatego łatwo ich używac do podbudowania
                                                swojego wizerunku a zalety charakteru są często ukryte i niedostrzegalne więc
                                                trudno nimi zaimponować.
                                                Pozdrawiam Cię :D


                                              • Gość: GTelega Re: Do xv123 IP: 65.90.124.* 05.05.05, 23:16
                                                Dla tych ktozy nie uwazali, opowiaski sluza sprowokowaniu calkiem milej
                                                rozmowy. Bynajmniej nie lubie "szpanowania" ale gdy kogos bawi samolot i
                                                jezioro niech sie cieszy. Dzieki temu, ze kazdy ma inne marzenia zycie jest
                                                bardziej interesujace.

                                                Jak ja lubie tych anty-materialistow. Powiedzcie mi czy odmawiacie kupienia
                                                kosmetykow i klejnotow swojej zonie by nie "szpanowala" rzeczami materialnymi.
                                                Czy mieszkacie w jednopokojowych mieszkaniach bez ogrzewania, chodzicie,
                                                chodzicie w zgrebnych sukmanach? Czy byliscie kiedys w kinie, teatrze,
                                                restauracji wydajac pieniadze gdy ludzie gloduja w Afryce?

                                                Dla mnie anty-materializm to tak samo obludna proba kreacji spolecznego
                                                poklasku jak "szpanowanie" rzeczami materialnymi.

                                                Dlaczego nie mozna uczciwie pracowac dla dobra innych i cieszyc sie z owocow
                                                swojej pracy? Dlaczego mamy sie wstydzic gdy wydajemy rzeczy ktore sie nam
                                                podobaja? Dlaczego mam poddawac pod osad "wyrafinowanych i lepiej wiedzacych "
                                                moje upodobania? Dlaczego Twoje upodobania sa lepsze od moich?
                                                • Gość: Patryk Re: Do xv123 IP: *.oc.oc.cox.net 06.05.05, 02:08
                                                  Nie ma nic złego,niesmacznego lub grzesznego w korzystaniu z efektów swojej
                                                  pracy.Owszem,bywają ludzie,którzy uwazają to za godne potępienia.Zastanawia mnie
                                                  zawsze,skąd bierze się potrzeba pouczania innych,oceny i wartościowania postaw
                                                  innych ludzi.Oznajmiania im,która postawa jest "ta właściwa", a która jest
                                                  "be".Jeśli komuś sprawia autentyczną radość zakup własnego jeziora (np. z
                                                  ranchem i hodowlą koni )-to niech ma i się cieszy -na zdrowie.Lubię szczęśliwych
                                                  ludzi!
                                                  A jak ktoś chce jechać w ramach "Lekarzy bez Granic",poświęcać sie dla dzieci w
                                                  Afganistanie-to też niech jedzie i będzie szczęśliwy.
                                                  Więcej tolerancji,drodzy państwo,mniej kazań.
                                                  • Gość: GTelega Re: Do xv123 IP: *.wi.res.rr.com 06.05.05, 05:03
                                                    Dobra ilustracja moglby byc film "Uczta Babette". Szczytowe osiagniecie
                                                    kinematogarfii Dunskiej. Tytulowa bohaterka jest uciekinierka z rewolucyjnej
                                                    Francji, ktora zostaje sluzaca/kucharka w Dunskiej rodzinie po to by przezyc.
                                                    Rodzina "czestuje" Babette niestrawna mieszanka skandynawskiej "duchowosci" -
                                                    purytanizmu, winy i mrocznej poboznosci. Lecz pewnego dnia sytuacja sie odwraca
                                                    Babette wygrywa na loterii i za pienidze kupuje wiele drogiego zarcia (ach ci
                                                    materialisci!!!!). Pod dyrekcja Babette gora zarcia zamienia sie w uczte a
                                                    uczta prowadzi do radosnej rozmowy ktora nie moglaby by miec miejsca w innych
                                                    okolicznosciach.

                                                    Czy "materializm" Babette mogl wprowadzic ducha w dretwych ale "uduchowionych"
                                                    Skandynawow?

                                                    Gdzie jest granica pomiedzy duchowym a materialnym? Czy Lazienki sa klejnotem
                                                    Polskiego klasycyzmu, czy szpanerstwem materialistycznego krola?

                                                    Czy "materializm" rzeczywiscie umniejsza wartosci duchowe? Czy Rembrandt byl
                                                    lepszym malarzem gdy mieszkal w palacu czy gdy glodowal?

                                                    Albo nasz przyjaciel Einstein - od przyjazdu do Priceton do smierci byl
                                                    najlepiej zarabiajacym fizykiem swiata, z tego co wiem nie wydal majatku na
                                                    dobroczynnosc. Czy sposob w jaki wydawal pieniadze naprawde ma wplyw na to jak
                                                    oceniamy jego osiagniecia?
                                                  • Gość: Położnik Re: Do xv123 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.05.05, 08:39
                                                    Dziwna dyskusja i dziwne argumenty,zapytajcie tutaj pacjentów który lekarz
                                                    wzbudza ich zufanie ?i co odpowiedzą że to ten łysy nidomyty,ubrany w
                                                    wyciągniety psu z gardła sweter,z plamami na spodniach niegdyś białych,w
                                                    sandałach i boso,pieczątka na kołku w woreczku foliowym,okulary posklejane
                                                    ogólnoszpitalnym plastrem kauczukowym,nieogolony,ale piekny duchem i chuchem
                                                    pełnymi ustami korzystajacy z uznania ludzi,ale tylko liżąc bo szczerbaty,no i
                                                    oczywiscie bez specjalizacji bo to drogo,taki lekarz jest godny zaufania nie
                                                    pacjenci.W moim kochanym kraju ten dobry co pracuje!!!ogólnie wiadomo że
                                                    lekarze nie pracują tylko piją kawkę,jeszcze jak kto chory to dlaczego? ktoś
                                                    musi być winny jest to lekarz!!!Pacjentów Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej
                                                    wyrówna już niedługo rynek którego tak pragnęli.
                                                • xv123 Re: Do xv123 06.05.05, 16:14
                                                  Gość portalu: GTelega napisał(a):

                                                  > Jak ja lubie tych anty-materialistow.

                                                  No właśnie o to chodzi, dlaczego ich nie lubisz?
                                                  Oni Ciebie lubią a czemu Ty nie odwzajemniasz tego uczucia?


                                                  • Gość: GTelega Re: Do xv123 IP: 65.90.124.* 06.05.05, 18:16
                                                    > No właśnie o to chodzi, dlaczego ich nie lubisz?
                                                    > Oni Ciebie lubią a czemu Ty nie odwzajemniasz tego uczucia?

                                                    Przeciez pisze, ze ich lubie, klaunow w ludzkiej komedii, puszacych sie powaga
                                                    swoich planow, kiedy publicznosc wyraznie widzi niedostatek wielkosci w
                                                    stosunku do zamiarow. Salwy smiechu wybuchaja gdy rzeczywistosc niezawodnie
                                                    sprowadza ich na ziemie.

                                                    Jak mozna ich nie lubic. Bez nich zycie byloby nudne.
                                                  • xv123 Re: Do xv123 06.05.05, 21:32
                                                    Gość portalu: GTelega napisał(a):

                                                    klaunow w ludzkiej komedii, puszacych sie powaga
                                                    > swoich planow, kiedy publicznosc wyraznie widzi niedostatek wielkosci w
                                                    > stosunku do zamiarow. Salwy smiechu wybuchaja gdy rzeczywistosc niezawodnie
                                                    > sprowadza ich na ziemie.>
                                                    > Jak mozna ich nie lubic. Bez nich zycie byloby nudne.

                                                    Opis pasuje jak ulał do Ciebie :-)
                                                  • Gość: GTelega Re: Do xv123 IP: 65.90.124.* 06.05.05, 21:54
                                                    Nie zupelnie, moze jestem smieszny, ale nie staram sie byc powazny.
                                                  • Gość: GTelega Re: Do xv123 IP: 65.90.124.* 06.05.05, 21:59
                                                    Ciesze sie, ze jednak mnie lubisz.
                                                  • xv123 Re: Do xv123 06.05.05, 22:22
                                                    Gość portalu: GTelega napisał(a):

                                                    > Ciesze sie, ze jednak mnie lubisz.

                                                    Ja się też cieszę :-), te poważne "uwagi" o charakterze moralizatorskim
                                                    wypływają z czystej sympatii. Naprawdę.
                                    • aelithe Re: Wzbudzanie szacunku 04.05.05, 21:19
                                      Niestety inwestowanei w Polsce w Służbe Zdrowia mija się z celem. Inwestuje się
                                      w coś co potencjalnie jest dochodowe i społecznie użytecznie. W Polsce szpitale
                                      są finansowane poniżej najbardziej okrojonych nawet kosztów, więc nie trzeba
                                      ekonomistą, aby dostrzec prosty fakt, że każda inwestycja w ten sektor w Polsce
                                      jest jedynie marnowaniem pieniędzy. Liczba chorych i tak będzie rosła, a
                                      inwestycja będzie wymagała ciągłego dotowania.
                                      Jedyna celowa inwestycja w Polsce to inwestycja w elektywną chirurgię i szybką
                                      diagnostykę jednego dnia. Jednak tego typu zabiegi są raczej niedostępne
                                      przeciętnemu Polakowi. Mało kogo w tym kraju stac na elektywne cięcie cesarskie
                                      za 5 000 złotych, w prywatnej klinice. Musisz jeszcze dodać fakt, że wszystkie
                                      kosztowne powikłania i tak sa leczone w publicznych szpitalach.
              • aelithe Re: Pokomunistyczny syndrom polskiej sluzby zdrow 02.05.05, 15:48
                Swan w Polsce jest grupa lekarzy zarabiających znacznie więcej niż ich koledzy
                z Europy Zachodniej. Naturalnie nie jest to za wypisywanie recept po 50 złotych
                od wizyty. Można zarobić znacznie więcej, albo za drobną diagnostykę, albo z
                innych źródeł. Sma znam chirurga z Warszawy, który ledwo zlapal etet w
                podrzędnym warszawskim szpitalu, a bez 20 dyżurów miesięcznie kupił w ciagu
                roku willę i mercedesa bez pomocy rodziców. W Polsce jest to niemożliwe, czasem
                zdarza się to w Warszawalandzie. Oczywiście jak ma się znajomych zajmujących
                sie częściami samochodowymi. :)
    • Gość: Emma Re: Pokomunistyczny syndrom polskiej sluzby zdrow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.05, 01:46
      Postkomunizm w polskiej służbie zdrowia wyraźnie funkcjonuje jako system
      nakazów (obowiązkowa składka - haracz)i ograniczeń. Jestem skłonna zaakceptować
      i jedno i drugie. Z moich doświadczeń i obserwacji wynika jednak, że
      podstawowym problemem przeciętnego pacjenta nie są wynikające stąd
      niedogodności, a raczej chodzi nam o relacje lekarz -> pacjent, których
      skutkiem jest skrajna nieufność na skalę masową. Myślę, że w mentalności
      lekarzy pozostało zbyt wiele takich cech, są one powodem tego, że nie można
      znaleźć płaszczyzny porozumienia. Chodzi o:

      - np. stwierdzenie lekarza (na tym forum): "Nie podoba się? To lecz się
      sama". Wynika stąd, że niechętni jesteście wszelkim zmianom (poza podniesieniem
      Wam płac). Istniejąca patologia ma zostać.

      - brakuje Wam zaangażowania - nie opłaca się ("Czy się stoi czy się leży...")
      Najlepiej olać pacjenta albo zwyczajnie spławić

      - także brakuje z Waszej strony indywidualnego podejścia do pacjenta i
      podmiotowego traktowania, wszystko odbywa się taśmowo. Nie mogę tu nie
      wspomnieć o komentarzu jednego z Was, że, cytuję: "Pacjentka prywatnie
      przyjdzie, a zatem o nią należy dbać, a państwowa i tak przylezie"...

      - za własne wady łatwo obwinić pacjenta, zarzucając mu postawę nadmiernie
      roszczeniową. Pacjent ma być posłuszny, najlepiej nieznający swoich praw (to
      też chyba już było)

      - nie potraficie aktywnie kreować swoją rzeczywistość, nie zależy Wam na
      pozytywnym wizerunku (bo po co, i tak jesteśmy na Was skazani)

      Ten system odpowiada niektórym z Was. Tracą wyłącznie pacjenci. Kiedyś system
      ten coś nakazywał i ograniczał, ale jednocześnie GWARANTOWAŁ. Dziś służba
      zdrowia pacjentom nie gwarantuje nic.
      • Gość: doktoś Re: Pokomunistyczny syndrom polskiej sluzby zdrow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.05, 10:36
        Emma napisała:
        Postkomunizm w polskiej służbie zdrowia wyraźnie funkcjonuje jako system
        > nakazów (obowiązkowa składka - haracz)i ograniczeń. Jestem skłonna zaakceptować
        >
        > i jedno i drugie.

        A nie powinnaś, bo ten styl myślenia pacjentów godzi przede wszystkim w nich
        samych - petryfikuje stare, całkowicie nieefektywne schematy postępowania i
        blokuje nie tylko powstanie nowych i lepszych, ale i zabija elastyczność
        niezbędną w naprawianiu czegokolwiek bardziej skomplikowanego niż cep. A
        panujący system mimo, że głupi jest jednak bardziej skomplikowany.

        Myślę, że w mentalności
        > lekarzy pozostało zbyt wiele takich cech, są one powodem tego, że nie można
        > znaleźć płaszczyzny porozumienia. Chodzi o:
        >
        > - np. stwierdzenie lekarza (na tym forum): "Nie podoba się? To lecz się
        > sama". Wynika stąd, że niechętni jesteście wszelkim zmianom (poza podniesieniem
        >
        > Wam płac). Istniejąca patologia ma zostać

        Absolutna bzdura - nie dość że teza nijak ma się do konkluzji to jeszcze sama
        konkluzja jest absolutnie bzdurna choćby w świetle tego co na okrętkę mówią
        lekarze na tym forum - obecny system jest na rękę tylko "układziochom" starej
        daty dla których rynek znaczy śmierć.

        - brakuje Wam zaangażowania - nie opłaca się ("Czy się stoi czy się leży...")
        > Najlepiej olać pacjenta albo zwyczajnie spławić

        A z tym stwierdzeniem niestety całkowicie się zgadzam. Postawa taka nie jest
        normą, ale jest zdecydowanie zbyt częsta. I nie są w stanie wytłumaczyć jej
        nawet absurdalnie niskie dochody. Jak się czegoś podjąłeś to złożyłeś
        zobowiązanie. Więc rób to porządnie, albo w ogóle.

        co wiąże się też bezpośrednio i z tym:
        > także brakuje z Waszej strony indywidualnego podejścia do pacjenta i
        > podmiotowego traktowania, wszystko odbywa się taśmowo. Nie mogę tu nie
        > wspomnieć o komentarzu jednego z Was, że, cytuję: "Pacjentka prywatnie
        > przyjdzie, a zatem o nią należy dbać, a państwowa i tak przylezie"...

        A z tym -
        - za własne wady łatwo obwinić pacjenta, zarzucając mu postawę nadmiernie
        > roszczeniową. Pacjent ma być posłuszny, najlepiej nieznający swoich praw (to
        > też chyba już było)
        to już nie bardzo. Częstszy znacząco jest niestety układ odwrotny "Ja płacę ZUS
        więc mi się należy, a jak zechcę to ci mogę w mordę napluć i nikt mi nic nie zrobi"

        - nie potraficie aktywnie kreować swoją rzeczywistość, nie zależy Wam na
        > pozytywnym wizerunku (bo po co, i tak jesteśmy na Was skazani)

        I znów moim zdaniem całkowita racja: jesteśmy jak martwe ryby w prądzie.

        > Ten system odpowiada niektórym z Was. Tracą wyłącznie pacjenci. Kiedyś system
        > ten coś nakazywał i ograniczał, ale jednocześnie GWARANTOWAŁ. Dziś służba
        > zdrowia pacjentom nie gwarantuje nic

        A tu sprzeczności: po pierwsze twoje poprzednie słowa były moim zdaniem
        ewidentnie generalizujące, więc użycie teraz słowa "niektórym" jest
        niekonsekwencją. A to że tracą wyłącznie pacjenci to wybacz absolutna bzdura
        pozostająca w jawnym konflikcie z wypowiadanymi tu nie tylko z reszta przez
        ciebie poglądami. A że ochrona zdrowia zwana przez ciebie błądnie służbą nie
        gwarantuje niczego to prawda wręcz elementarna.
        • Gość: yard Re: Pokomunistyczny syndrom polskiej sluzby zdrow IP: *.arcor-ip.net 27.04.05, 11:12
          Wysokosc skladek nie moze wyznaczac jakosci leczenia. Skladki ktore place to ca
          10% z moich dochodow - w kasie obowiazkowej a w prywatnej gdzie mam bardzo duzo
          przywilejow, czasem mozna i mniej. Ubezpieczyciel ma wielu takich i niech sie
          stara o wiecej - jesli wiarygodny znajduje. Moja minimalna stawka, przy
          koniecznosci powaznego zabiegu szpitalnego lub skomplikowanej diagnostyki
          znaczy rzeczywiscie prawie zero ale to nie moj problem a tych, ktorzy moimi i
          innych pacjentow pieniedzmi podjeli sie zdrowo patrz fachowo ekonomicznie
          gospodarowac. I w tym sek postkomunistyczny sek albo syndrom.
        • Gość: Emma Re: Pokomunistyczny syndrom polskiej sluzby zdrow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.05, 12:27
          "Jestem skłonna zaakceptować" nie znaczy "jestem zadowolona". Zwracam uwagę na
          zjawiska nie do zaakceptowania, a więc wymagające radykalnej zmiany, dlatego
          nie mogę się z Tobą zgodzić z tym, że moje myślenie blokuje postęp w tej
          dziedzinie. Kwestia raczej tego, co powinno się zmienić jako pierwsze.

          Jestem konsekwentna. Nie wszystko tyczy się Was wszystkich, nie widzę
          sprzeczności.

          PS. To jest forum "Służba zdrowia", a nie ochrona i nie jest to moją zasługą.
          • Gość: GTelega Re: Pokomunistyczny syndrom polskiej sluzby zdrow IP: 65.90.124.* 27.04.05, 18:02
            > "Jestem skłonna zaakceptować" nie znaczy "jestem zadowolona". Zwracam uwagę
            > na zjawiska nie do zaakceptowania, a więc wymagające radykalnej zmiany,
            > dlatego nie mogę się z Tobą zgodzić z tym, że moje myślenie blokuje postęp w
            > tej dziedzinie.

            To tak jakby mowic w poznych latach 80-tych, ze mozesz zaakceptowac komunizm,
            ale wkurzaja Cie sklepy o pustych polkach rzadzone przez nieuprzejme baby za
            lada.

            Problem, w Twojej wypowiedzi wynika z tego, ze to co Cie denerwuje wynika
            bezposrednio z tego co jestes w stanie "zaakceptowac". Latwo byloby znalesc w
            GS-ie problemy o ktorych wspominasz ("nie podoba sie to nie kupuj", "czy sie
            stoi czy sie lezy...", "klient i tak przylezie...", "swiezej kielbasy sie im
            zachciewa..."). To co zmienilo GS-y w sensowny system handlu detalicznego to
            nie apele o to by sklepowe zaakceptowaly zmiany, kreowaly swoja rzeczywistosc,
            o zindywidualizowaly stosunek o klienta, poprawily jakosc pracy. To co zmienilo
            handel to wolny rynek i wolna konkurencja na kazdym poziomie. Nikt nie musial
            nikogo namawiac, panie z GS-u naprawily sobie zeby i szeroko usmiechaja sie do
            klientow we wlasnych butikach.

            Lekarze bynajmniej nie sa gorsi, potrzebuja tylko zdrowego wolnego rynku by dac
            kazdemu taka sluzbe zdrowia na jaka go stac.
    • Gość: Patryk Re:40-80 tys $??? :-))) IP: *.oc.oc.cox.net 27.04.05, 16:11
      A skąd te dane? Chyba,że z polskich mediów (coby zniechęcać lekarzy do
      emigracji).Już raz gdzies czytałem (chyba we "Wprost") jak to w UE (bo akurat o
      UE rozprawiano) jets nielekko i generalnie to lekarze dokładają do interesu.
    • Gość: Zeus Re: A może taka ankiete byś zrobił w swoim kraju? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.04.05, 12:32
    • Gość: młody lekarz lekarz-pielęgniarka IP: *.chello.pl 30.04.05, 11:34
      Dla mnie takim postkomunistycznym syndromem są relacje między róznymi grupami
      zawodowymi w służbie zdrowia. Np. lekarz-pielęgniarka.

      Chciałbym widzieć w pielęgniarce specjalistę, fachowca od swojej dziedziny.

      Niestety: próbowałem, lecz nie udaje się. Poza nielicznymi wyjątkami,
      pielegniarkę trzeba trzymać krótko, ona nie potrafi funkcjować w partnerskiej
      relacji z lekarzem. A szkoda. Bo ja sam muszę wykonywać znaczną część
      obowiązków, które na świecie wykonuje pielęgniarka. Zwłaszcza psychiatryczna. To
      głównie pielęgniarka ma dać pacjentowi poczucie bezpieczeństwa, to ona ma
      pierwsza wychwycić zmiany w zachowaniu pacjenta. Przykładowo to chore, że to
      lekarz a nie pielęgniarka pierwszy zauważa, że na oddziale są narkotyki albo
      alkohol.

      Są nieliczne młode dziewczyny, po studiach, które świetnie spełniają się jako
      pielęgniarki w pełnym tego słowa znaczeniu. Szkoda tylko, że tak szybko odchodzą
      (do prywatnej służby zdrowia lub za granicę).
    • Gość: młody lekarz personel niższy IP: *.chello.pl 30.04.05, 11:41
      Kolejny absurd to niższy personel nie-medyczny, który ma szeroki kontakt z
      pacjentem.

      Salowe (zwane na świecie sprzątaczkami) bawiące się diagnostykę, leczenie i
      oświatę zdrowotną to dla mnie zmora polskich szpitali. Salowa nie powinna mieć
      prawa dotknąć łóżka pacjenta o samym pacjencie nie wspominając. A jej kontakt
      werbalny z pacjentem powinien ograniczyć się do kurtuazyjnego "Dzień dobry!" i
      "Do widzenia!". One nie mają żadnego wykształcenia medycznego (a częstow ogóle
      tylko wykształcenie podstawowe lub zawodowe). I nie mają zielonego pojęcia o
      medycynie. Więc niech się zajmą tym, na czym się znają. A nie bawią np. w
      "pocieszanie" pacjenta.
    • Gość: P&S Re: Pokomunistyczny syndrom polskiej sluzby zdrow IP: *.pool.mediaWays.net 30.04.05, 21:51
      Niektóre wypowiedzi moich kolegów sa doprawdy zalosne. Ci, ktorzy rzeczywiscie
      materialnie dobrze stoja nie maja potrzeby, aby o tym tutaj wlasnie pisac i to
      w takim ubogim stylu ( samoloty, lodzie etc. ) Jak widac jest to zupelnie
      obojetne gdzie w tej chwili przebywaja i co faktycznie zawodowo robia. Mamona
      przycmiewa niektórym umysly, a chec posiadania uskrzydla niezdrowa fantazje i
      jasnosc spojrzenia na fakty. To tez jest niestety jeden z objawow
      pokomunistycznych. Aby z tym sie uporac potrzeba byc moze jeszcze jednego
      pokolenia.
      • antyps Jasność 01.05.05, 00:47
        Mamona
        > przycmiewa niektórym umysly, a chec posiadania uskrzydla niezdrowa fantazje i
        > jasnosc spojrzenia na fakty.
        Tak Święta racja - kapitalizm (w odróżnieniu od komunizmu) polega na całkowitym
        ubóstwie. Mamona w kapitalizmie (jezeli w ogóle istnieje) w odróżnieniu od
        komunizmu nie posiada właściwości przyćmiewania wcale.
        Co to są niezdrowe fantazje-? :-)
        Hmmm strasznie to enigmatyczne i pozbawione sensu zarazem
    • Gość: shalimar Re: Pokomunistyczny syndrom polskiej sluzby zdrow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.05, 22:13
      Wedlug mnie to nie dotyczy tej akurat grupy spolecznej - to syndrom pracujacych
      do dzis w panstwowych instytucjach. Tam niestety ciagle panuje postawa
      roszczeniowa wobec pracodawcy - i dopuki nie bedzie sprywatyzowana u nas sluzba
      zdrowia ( i nie tylko), doputy nic sie nie zmieni.
      Kilka lat temu, po pierwszych latach dzialania kas chorych okazalo sie, ze sa
      szpitale, ktore potrafia palanowac wydatki tak , by nie zadluzacsie i aby
      starczylo tych pieniedzy na wszystko; to samo przychodnie - tez niektore bardzo
      dobrze radzily sobie. Oczywiscie nie bylo to idealne rozwiazanie ,ale przy
      pewnej , niewielkiej korekcie ustawy i wprowadzeniu procedur kontrolnych daloby
      dobre rezultaty. Zweryfikowaloby to dyrektorow tych placowek, wieksza kontrola
      wydatkow pozwolilaby na ukrocenie naduzyc, a ilosc pacjentow - bylaby
      wyznacznikiem poziomu obslugi. Mysle, ze pensje pracownikow tej branzy rowniez
      moglyby byc adekwatne do wykonywanej pracy.
      Te sterotypy, ktore sie umacniaja i przechodza na kolejne juz pokolenie
      niestety maja sie coraz lepiej. Rzad "fachowcow" zrobil wszystko by zniszczyc
      nadzieje na wzgledna "normalnosc" w tej branzy. Dzis mamy chaos, dlugi,
      niegospodarnosc i znikanie funduszy nie wiadomo gdzie. Mamy sfrustrowanych
      lekarzy, pielegniarki podchodzacych do swojej pracy jak do zla koniecznego.
      Ale - jak to sie dzieje, ze ci sami lekarze w prywatnych klinikach, gabinetach,
      przychodniach tak doskonale zamieniaja sie w milych i uprzejmych ludzi? I jak
      mozna pogodzic zle traktowanie pacjentow "panstwowych" z dobrym "prywatnych"? A
      juz szczegolnie to lekcewazenie ludzi prostych i niewyksztalconych - to
      odsylanie - to tu, to tam, to "tlumaczenie" choroby jak najbardziej zawilymi i
      niezrozumialymi slowami - chyba po to by sie dowartosciowac... Oczywiscie - to
      nie dotyczy wszystkich ; mam nadzieje , ze jednak to sa jednostki i oczywiscie -
      to tez jest fakt, ze pacjenci bywaja bardzo przykrzy i niewdzieczni.

      • Gość: młody lekarz Re: Pokomunistyczny syndrom polskiej sluzby zdrow IP: *.chello.pl 30.04.05, 23:00
        > A
        > juz szczegolnie to lekcewazenie ludzi prostych i niewyksztalconych - to
        > odsylanie - to tu, to tam, to "tlumaczenie" choroby jak najbardziej zawilymi i
        > niezrozumialymi slowami - chyba po to by sie dowartosciowac...

        Nie raz po prostu nie da się inaczej. Dla niektórych każde tłumaczenie i każde
        słownictwo będzie zbyt zawiłe, bo nie mają elementarnej wiedzy na poziomie
        szkoły podstawowej.

        Powiedz mi jak wytłumaczyć w kilku zdaniach, prostym językiem (bo na
        wytłumaczenie diagnozy masz w polskim gabinecie przy wizycie "na NFZ"
        maksymalnie 2-3 minuty), co to jest nadczynność tarczycy? Wytłumaczyć osobie,
        która nie wie, co to jest tarczyca, a przyszła do mnie "po proszki nasenne".

        Albo jak wytłumaczyć prostymi słowami parze, która nigdy nie widziała się nago i
        nie ma zielonego pojęcia o budowie i nazewnictwie narządów płciowych, skąd biorą
        się ich problemy we współżyciu i jak im zaradzić. Wiem, jestem dziwny, ale mam
        problemy w stosowaniu w gabinecie słownictwa typu "cipka" i "siusiorek" (takimi
        określeniami się posługiwali).

        Obie sytuacje z bieżącego tygodnia i dotyczyły osób z wyższym wykształceniem.

        Dla mnie językiem ojczystym jest polski, a angielski znam wyłącznie ze szkoły.
        Mimo to łatwiej mi się dogadać po angielsku z pacjentami-cudzoziemcami niż po
        polsku z pacjentami-Polakami. Jak myślisz dlaczego tak jest? Czy naprawdę np.
        tekst "Jednym z działań niepożądanych tego leku są zaburzenia erekcji, czyli
        wzwodu." jest zbyt skomplikowany, by mógł go zrozumieć mężczyzna z wyższym
        wykształceniem??? Z moich doświadczeń wynika, że tak. Dlaczego przeciętnemu
        polskiemu pacjentowi biegunka miesza się z zaparciami, nudności z wymiotami, a
        przeciętny anglojęzyczny pacjent rozróżnia między nausea a vomiting bez
        większych problemów?

        Żeby było jasne, ja nie mówię o osobach upośledzonych umysłowo, tylko o
        pacjentach o ponadprzeciętnym wykształceniu (czyli średnim lub wyższym).
        • xv123 Re: Pokomunistyczny syndrom polskiej sluzby zdrow 01.05.05, 07:51
          Gość portalu: młody lekarz napisał(a):

          > Żeby było jasne, ja nie mówię o osobach upośledzonych umysłowo, tylko o
          > pacjentach o ponadprzeciętnym wykształceniu (czyli średnim lub wyższym).

          Przecież osoba z wyższym wykształceniem może zakończyła naukę biologii na
          poziomie szkoły podstawowej ( w niektórych technikach nie ma biologii) a tą
          elementarną wiedzę i słownictwo mogła zapomnieć skoro ma inne zainteresowania.
          Przecież zapominamy to czym się nie interesujemy.
          Pozatym jeśli pacjent za dużo wie z medycyny tez nie budzi entuzjazmu u lekarza
          :)) ,to może lepiej kiedy jest tabula rasa.
          Pozdrawiam.
          • Gość: Położnik Re: Pokomunistyczny syndrom polskiej sluzby zdrow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.05.05, 10:25
            O tak tak to jest sedno sprawy ,w Polsce same orły ,brak zrozumienia słowa
            pisanego i mówionego.Często słuchają tych samych wiadomości wyciągamy krańcowo
            różne wnioski,oglądają ten sam film i słuchając osoby opowiadającej komuś o
            czym było mam wrażenie że to były inne filmy.Pan czy Pani inżynier powinien
            jednak wiedzieć gdzie i co się wkłada w celu posiadania potomstwa,nadmieniam że
            sam tą wiedzę posiadłem w 7 klasie szkoły podstawowej i nie na lekcjach o
            sexie.Tak więc co robili w tym czasie rzeczeni naukowcy uczyli się wkładać
            jedzenie do ust??
            • Gość: shalimar Re: Pokomunistyczny syndrom polskiej sluzby zdrow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.05, 12:42
              taak - wedlug ciebie wszyscy sa niedowazeni delikatnie mowiac - tylko lekarze
              to szczegolny rodzaj ludzi, ktoerzy sa wszystkowiedzacy i najinteligentniejsi
              moze lepiej bylo zostac weterynarzem - zwierzeta sie nie skarza , i nikt sie
              nie dziwi ze nie umieja czytac ulotek zalaczonych do lekow
        • Gość: shalimar Re: Pokomunistyczny syndrom polskiej sluzby zdrow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.05, 12:39
          dziwne, ze do psychiatry przychodza ludzie z problemami erekcji czy biegunki..

          a poza tym - czytajac twoje inne posty ma sie wrazenie nieodparte co soba
          reprezentujesz - ta pogarda, brak zwyklego, ludzkiego podejcia do ludzi..
          A moze to ty potrzebujesz doksztalcenia z psychologii?
          • Gość: młody lekarz Re: Pokomunistyczny syndrom polskiej sluzby zdrow IP: *.chello.pl 01.05.05, 12:59
            > dziwne, ze do psychiatry przychodza ludzie z problemami erekcji czy biegunki..

            Zaburzenia erekcji to jedno z najbardziej dokuczliwych działań niepożądanych
            leków przecwdepresyjnych z grupy SSRI. Tak się składa, że dość często
            stosowanych w praktyce psychiatrycznej.

            Również seksuologia jest dziedziną m.in. psychiatrii. Szereg psychiatrów jest
            seksuologami. Nigdzie na świecie to nie dziwi, jak rozumiem, tylko w Polsce.

            Zresztą: jestem zwolennikiem holistycznego podejścia do pacjenta, zwłaszcza w
            psychiatrii. Udane zycie seksualne to istotny element życia zdrowego człwoieka.
            A zaburzenia seksualne leżą często u podłoża dolegliwości nerwicowych. Albo na
            odwrót: zaburzenia psychiczne zaburzają życie seksualne. Wywiad dotyczący życia
            seksualnego jest elementem badania psychiatrycznego.

            Jeśli chodzi o biegunki czy zaparcia - wyobraź sobie, że szereg zaburzeń
            psychicznych oraz szereg leków stosowanych w psychiatrii bywa przyczyną zaburzeń
            motoryki jelit. Temat biegunek i zaparć jest też dość częstym tematem w
            przypadku starszych pacjentów, także psychiatrycznych.

            > a poza tym - czytajac twoje inne posty ma sie wrazenie nieodparte co soba
            > reprezentujesz - ta pogarda, brak zwyklego, ludzkiego podejcia do ludzi..
            > A moze to ty potrzebujesz doksztalcenia z psychologii?

            Jako lekarz nie mogę mieć zwykłego, "ludzkiego" podejścia do pacjenta. Ja np.
            nie mogę ładnej dziewczynie w gabinecie powiedzieć, że chciałbym się z nią
            kochać, bo to już jest nieetyczne. Z pewnej części człowieczeństwa i normalnego
            ludzkiego zachowania muszę więc zrezygnować z racji wykonywanego zawodu.
            • Gość: P.Doc.Germ. Do "Mlodego Kolegi" IP: *.arcor-ip.net 01.05.05, 16:58
              Mysle, ze popelniasz kardynalny blad w mysleniu lekarskim, dzielac swoich
              pacjentow na "glupich i madrych". Tak nie jest z pewnoscia, pacjentow nie
              wybiera sie. Pamietaj, ze w naszym zawodzie musisz dotrzec do roznych ludzi o
              roznym stopniu wyksztalcenia i rozumienia terminow lekarskich. Na tym polega
              wlasnie sztuka lekarska. Leczenie nie jest zagwarantowane tylko "wyzszym
              sferom", tylko wszystkim, ktorzy szukaja u ciebie pomocy. Znajdz dojscie nawet
              do tych prostych pacjentow, bez specjalnego wyksztalcenia. Wiem o czym mówie,
              mam poza soba rowniez dlugoletnia praktyke lekarska w Polsce
              Pozdrowienia
              • Gość: młody lekarz Re: Do "Mlodego Kolegi" IP: *.chello.pl 01.05.05, 17:28
                Ja to "dojście" znalazłem. Nie mam z tym problemu. Nawet wracają, są zadowoleni,
                przyprowadzają innych.

                Ale ta relacja nie jest równorzędna i partnerska. Bo z ludźmi poniżej pewnego
                poziomu ona nigdy w pełni równorzędna i partnerska nie będzie.

                Oczywiście można udawać, że jest równorzędna, tak jak w imię poprawności
                politycznej udaje się, że pierwszą rzeczą, która wyróżnia murzyna z tłumu
                białych nie jest jego kolor skóry a np. czerwony kołnierzyk. Ale to tylko pozory.

                Prawda jest taka, że niewykształcony pacjent nigdy nie będzie równorzędnym
                partnerem lekarza w ich relacji, bo brak mu wiedzy, by mógł być. Oczekiwanie, że
                będzie jest tylko źródłem niepotrzebnej frustracji.
              • Gość: doc Re: Do "Mlodego Kolegi" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.05, 15:33
                Współczuję Młodemu Lekarzowi.
                Śledzę kilka wątków, na każdym wytykane jest Młodemu Lekarzowi jego podejście,
                jakoby segregujące ludzi na lepszych i gorszych. Włos mi się jeży, bo rozumiem
                Młodego Lekarza, mam wiele poglądów wspólnych z nim i absolutnie nie ma w nich
                śladu takiego dyskryminującego innych myślenia. Skąd to się bierze?
                Młody Lekarz formułuje sądy jasno, czytelnie, w wyważony sposób.
                Żadnych akcentów dyskryminujących, żadnego wartościowania ludzi (pacjentów) nie
                widzę.
                No ale minister Niżankowski też wyleciał za prawdę (za stwierdzenie, że
                niektórzy pacjenci chcą być chorzy czerpiąc z tego korzyści). Może tu tkwi
                szkopuł: Prawda nie jest wygodna. Łatwiej jej zaprzeczyć albo przydać swe i
                innych wady adwersarzowi ?
    • Gość: Pielegniarz Ja widze jeszcze komune w szpitalu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.05.05, 10:12
      To ciężko wytłumaczyć ale to chyba opiera sie na tym jak ludzie ze sobą
      rozmawiają i czy darzą sie szacunkiem. Na przykład bywają takie momenty że
      lekarz coś olewa a personel pielęgniarski musi za nim chodzić i prosić żeby na
      przykład sprzęt przeprogramował. A lekarz sobie siedzi i kawke pije albo gazete
      czyta. Poza tym niektóre pielegniarki komunistyczne chyba zakończyły swoją
      edukacje na jakimś etapie i uważają że już one uczyć sie nie muszą.
      Ludzie to jest wasze wspólne miejsce pracy trzeba dbać o siebie nawzajem i o to
      żeby cały czas się doskonalić.
      Jak ktoś był w USA to wie co mam na myśli.

    • aelithe Re: Pokomunistyczny syndrom polskiej sluzby zdrow 02.05.05, 15:54
      Zdecydowanie relacje lekarzy między sobą, między personelem , a chorymi sa
      komuniostyczne. Ordynator to w dalszym ciągu czerwony, nieskrępowany żadnymi
      przepisami czerwony baron. Szczególnie kiedy weszły ikontrakty, a on za nic nie
      odpowiada.
      W szpitalach zabrania się szkolenia młodym lekarzom, często nawet nie mogą
      skończyc specjalizacji. Starsi nie uważają tego za konieczne.
      Panują feudalne stosunki podwładności i kolejność dziobania, szczegolnie jeśli
      mówimy o Klinikach.
      Pacjenci terrozują młodych lekarzy, podczas, gdy pozostają zupełnie bezbronni
      wobec klik zarządzających oddziałami.
      Taka jest p[rawda o komunistycznej "Służbie Zdrowia".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka