Dodaj do ulubionych

kiedy wyjechać za granicę???????

18.07.05, 10:02
zaczynam 6 ty rok.i mamy z mezem problem nie wiemy co dalej,on teraz pracuje
w szpit.ale nie wiemy jak ze specj.ja MARZĘ o ginekologii..ale marze również
o godnym zyciu bo na razie nie stac nas nawet na wynajecie mieszkaniai
utrzymanie.
chce wiedziec czy za granica mozna zaczac specj.czy moze lepiej kontynuowac?
czy ginekologia/chirurgia sa w ogóle możliwe w Anglii,Irlandii,Szkocji,Walii?
chciałabym żeby odezwał się ktoś kto tam pracuje i powiedział:CZY WARTO?????
w którym momencie najlepiej wyjechać,mam mętlik bo np.nie wiem czy na staż
można już być tam?
i tu pytanie do szanownych Starszych Kolegów:czy warto tu zostać jeśli kocha
się rodzinę i chce się mieszkać w Swoim kraju?
dodam że studi wykańczają mni psych. przede wszystkim.perspektywa takiego
zarobku jak mój mąż jeszcze bardziej.
Obserwuj wątek
    • Gość: dania Re: kiedy wyjechać za granicę??????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.05, 10:25
      warto wyjechac!!!! specjalizacje z gin. i pol. trudno jest zrobic na obczyznie
      i w polsce. radze zastanowic sie nad anestezjologia np. w anglii!!
    • Gość: Lekarz z USA Natychmiast IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 18.07.05, 11:48
      Dyplom w reke i juz cie nie ma!
      Cokolwiek zaczniesz za granica - im wczesniej, tym lepiej!
      Dobre i zle kierunki wyjazdu:
      1- Jesli beda to Wyspy Brytyjskie - nie ma problemow z wiza i pozwoleniem na
      prace. Ale jest problem z maluskimi zarobkami, trudnymi warunkami pracy,
      konkurencja. Wlasnie to jedna z przyczyn dlaczego Anglicy stamtad wieja na
      zachod - dokladnie! - przez Atlantyk do USA i Kanady. System opieki zdrowotnej
      w Anglii jest dostepny niemalze dla kazdego, a wiec tani. Dla lekarzy "tani"
      znaczy nieoplacalny. Stad exodus z Anglii i zapychanie brakow imigrantami.
      Anglia itd. jest przeladowana wszelkiej masci przyjezdnymi lekarzami (z Indii,
      Pakistanu, Eur. Wschodniej, Pln. Afryki, Azji, Oceanii).
      2- Goraco i szczerze polecam USA! Wyjechalem z PL zaraz po dyplomie, zdalem w
      ciagu 1 roku egzaminy, zrobilem rezydenture i specjalizacje. Po 7 latach
      niskich dochodow wreszcie otworzylem prywatna praktyke - mam wlasna klinike.
      Anglicy tu przyjezdzajacy przechodza taka sama droge jak ja, wiekszosc z nich
      nawet nie musi tracic roku na zdanie egzaminow, gdyz maja to za soba juz na
      wstepie. No i tak tu sobie nieco spokojniej niz w biedniutkiej Europie
      zyjemy... Mam ok. 25 kolegow po fachu z calego swiata, Anglikow - 6 sztuk!
      3- Jesli b. kochasz rodzine i chcesz mieszkac blisko nich - zostan w PL. Ja nie
      zostalem, gdyz nie mialbym gdzie mieszkac. W 2 pokojach z kuchnia obok rodzicow
      nie byloby miejsca dla mnie i dla zony. Nie zeby ktos z nas byl potworem. Po
      prostu - przestrzen zyciowa potrzebuja starzy i mlodzi. O wynajeciu mieszkania
      nie bylo nawet co marzyc...
      • Gość: Swan Ganz Re: Natychmiast IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.05, 12:14
        jeśli opanowałaś angielski to rzeczywiście nie ma na co czekać...
        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2825469.html
        • dradam1 Re: Natychmiast - absolutnie ! 18.07.05, 13:22
          Gość portalu: Swan Ganz napisał(a):

          > jeśli opanowałaś angielski to rzeczywiście nie ma na co czekać...


          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23357&w=26587115
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=26297
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23005
          Pozdrawiam


          dradam1
        • grzybcia Re: Natychmiast 18.07.05, 14:55
          a czemu Pan tu nadal jest?
          • Gość: Swan Ganz Re: Natychmiast IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.05, 22:12
            bo ja już dla przyjemności pracuję...
            • grzybcia Re: Natychmiast 18.07.05, 23:02
              oj...ale z tego co zuważyłam w polskiej pracy dużo czasu na net...:-)))))))))
              • Gość: Swan Ganz Re: Natychmiast IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.05, 23:45
                to kwestia organizacji swojego czasu :))
                • grzybcia Re: Natychmiast 18.07.05, 23:55
                  to proszę o Rp. na takąż organizację żeby można siedzieć na forum i gadać
                  częściej
      • draconessa Re: Natychmiast 18.07.05, 13:38
        ejejej...teoretycznie tak, ale.... Ja jednak doradzam wam - staz w Polsce,
        specjalizacja w Polsce i - jesli do Anglii - dopiero potem. bedac juz
        specjalista - i to najlepiej we wspolpracy z jakas firma rekrutacyjna.
        Ewentualnie wczesniej starajcie sie wyjezdzac na tzw Clinical attachements -
        czyli takie staze w szpitalach ( uwaga, za te przyjemnosc trzeba placic!!!0
        dlaczego tak mowie? Ano, dlatego, ze lekarzy w UK wcale nie jest za malo. Jest
        ich wrecz za duzo, a konkurencja na stanowiska dla mlodych lekarzy jest po
        prostu olbrzymia - na kazde stanowisko wplywa po kilkaset zgloszen i szansa na
        prace ( a juz zwlaszcza , jesli jestescie we dwoje) jest po prostu zblizona do
        wygranej w Totka, czyli prawie zerowa.)wiec moze byc tak, ze jesli wyjedziecie
        z golym dyplomem w kieszeni, przezyjecie olbrzymie rozczarowanie - bo bedziecie
        bez roboty. Lepiej wiec zacisnac zeby, pomeczyc sie w Polsce jeszcze przez
        kilka lat zeby zrobic specjalizacje i dopiero potem organizowac sobie wyjazd.
        niestety, sznase na staly etat i stala prace w jakims szpitalu sa bardzo marne,
        z reguly wszyscy pracuja na stanowiskach tymczasowych (locum) a stale etaty to
        po prostu marzenie. Oczywiscie, mozecie tez szukac samodzielnie, (strona z
        ogloszeniami nieomal tutaj kultowa to bmjcareers.com - do przejrzenia. Zobacz,
        ile jest ogloszen dla House Officer ( to juz po stazu - a nawet moze
        powinniscie zaczac od pre-registration House Officer) Ja w waszej sytuacji
        jednak zrobilabym wpierw specjalizacje, a dopiero potem jechala.
        • grzybcia Re: Natychmiast 18.07.05, 14:49
          hej,dzięki za odpowiedz.ale mam pytanie czy Pani jest aktualnie w Anglii?
          bez sensu jest chyba robić tu specjalizacje bo wiem ze jak tu wpuscimy korzenie
          to nie pojedziemy!
          co to jest ten house officer?czy to taka polska"pielegniarka"?jak długo trzeba
          tak pracować?bonie sądze żeby ktoś po tych beznadziejnie trudnych studiach
          chciał robić iniekcje...
          dlaczego jeśli Pani pisze ze szanse są tak marne na prace widzimy mnóstwo
          ogłoszeń w Gazecie Lekarskiej?
          dodam ze anestezja nie bawi nas całkowicie
          • Gość: docuk realia IP: *.server.ntli.net 19.07.05, 00:04
            To co napisała Drakonessa jest niestety prawdą, zresztą wszyscy po trochu mają
            tu rację.Drakonessa ma racje że na posty edukacyjne jest bardzo wielu chętnych:
            najbardziej oblegane są: chirurgia, ortopedia,dermatologia, laryngologia i
            ginekologia, anestezjologia.Dużo łatwiej (choć ) nie zawsze dostać się na
            pediatrię, czy internę. Na jedno takie miejsce jest ok 78 chętnych.Nie ma co
            ukrywać że szanse na początku wydają się małe. Jest dużo przyjezdnych np
            chirurgów z Indii ze specjalizacja i kilkuletnim stażem.A ze dla czytajacego
            zyciorys liczy się doswiadczenie i miejsce gdzie je zdobywał to szanse
            niskie.Ale...właśnie zawsze jest ale. Po pierwsze zrób staż w Polsce (przemęcz
            się) żeby miec uznany dyplom.Zrób międzynarodowe kursy ALS chociażby (PALS).MAs
            zjakies znaczące (międzynarodowe czasopisma) publikacje.Szanse rosną w takim
            przypadku. House Officer a właściwie Senior House Officer (po reformie)to nie
            pielęgniarka moja droga. Mimo, że zakłąda on wenflony i pobiera krew do badań
            to stawiam kilku znanych mi SHO przeciwko lekarzom w trakcie specjalizacji w
            Polsce i jestem pewien wygranej tych pierwszych.Różnica poziomów wynikająca
            m.in ztego że tu nikt nikogo długo za rączkę nie prowadzi.Uczysz się na
            własnych błędach i nabierasz swojego wlasnego doswiadczenia bo musisz podjąc
            decyzje.Nie wiesz pytasz, czytasz dzwonisz do starszego kolegi itp.Miejsce
            edukacyjne dla SHO to rzeczywiscie marzenie.Coż nie spróbujesz nie wiesz.
            Alternatywą jest tzw non-trainig garde -nie będziesz potem co prawda
            konusltantem (odpwoiednik naszego ordynatora a nie specjalisty)ale zawsze.
            Plusem jest że zarobisz pieniądze, zdobedziesz doświadczenie które potem możesz
            potem sprobować żeby zostało Ci uznane w Polsce.
            USA, no coż nigdy tam nie pracowalem wiec szczególów nie znam. Jedno jest pewne
            egazminy USMLE musisz zdać spiewająco (powyżej 80% -trudna sztuka ale nie
            niemożliwa) i odbyć jakiś staż zagraniczny. Zasada depends who you know również
            obowiązuje. Pobyt na stazu (observership-zapytaj starszych kolegów z USA) w
            znanym ośrodku z dobrym listem zwiększa szanse.Tyle co wiem i mogę ci pomóc.
            • grzybcia Re: realia 19.07.05, 00:20
              bardzo dziękuję...nawet jestem zdziwiona że komuś chce się odpisywać na moje
              pytanka...
              więc zaczynam być sceptyczna,szukam czegoś tu,żeby mieć doświadczenie,nie widze
              szans w starciu z 77 innymi mądralami którzy chcą się ustawić...
              czy dobrze rozumiem-bo te stopnie nieco skomplikowane....-nie ma specjalistów w
              rozumieniu takich jak u nas?to co robi gośc po specjalizacji który tam jedzie?
              bo chyba nie jest SHO?nie rozumiem też obowiązków SHO,bo przecież skoro
              iniekcje to o jakie decyzje tu chodzi?na marginesie nie chciałam nikogo urazić
              z tą "pigułą"-kwestia niedoinformowania.

              czyli dobrą możliwością jet specj. tu a potem wyjazd?dodam że myślimy raczej o
              Irland...również zpowodu mojej ginekologii.boję się konieczności powoływnia się
              na klauzulę sumienia.

              a tak na marginesie...w Polsce też można się nauczyć.znajomy dyżuruje już po
              pół roku pracy,właśnie zaliczył pierwszy zabieg jako operator...CO WY NA TO?
              • Gość: docuk Re: realia IP: *.server.ntli.net 19.07.05, 00:42
                nie widze
                >
                > szans w starciu z 77 innymi mądralami którzy chcą się ustawić...
                Zawiń rękawy, rób kursy, opubliku coś i sama zobaczysz że te mądrale nie takie
                straszne.
                > czy dobrze rozumiem-bo te stopnie nieco skomplikowane....-nie ma specjalistów
                > rozumieniu takich jak u nas?to co robi gośc po specjalizacji który tam jedzie?
                > bo chyba nie jest SHO?
                Anglicy mają to do siebie że lubią komplikacje i dlatego ich system eduakcyjny
                drży w posadach.Polski lekarz Specjalista to odpowiednik SpR (specialist
                registrar) czyli po egzaminach specjalizacyjnych (przedtem jest Registrar).Po
                SpR kilka lat treningu i dowiadczenia i jest się konsulatntem. SHO to coś
                pomiedzy - nasz odpowiednik pierwszych dwóch lat specjalizacji (już nie
                stażysta a jeszcze nie specjalista) trochę niżej niż stara polska "jedynka" ze
                sstarego systemu specjalizacji.SHO musi zdać egazminy Collegu (np Royal College
                of Physician -egzamin =MRCP)żeby ubiegać się o miejsce specjalizacyjne
                Registrar.Tu jest pierwszy tzw pierwszy "bottle neck" i 1 miejsce na 80
                chętnych. Drugi "bottle neck" to przejście pomiedzy SpR a
                konsulatntem.Jaśniejsze ???
                Polacy pracują różnie w zależności od stażu jako:konsultanci lub tzw Senior
                Clinical Fellow (SpR level), niektórzy po zaliczeniu wstępnego roku wskakują na
                pozycję wyżej.
                O jakie decyzje, podam przykład z dzisiaj z interny/emergency medicine
                Przyjeżdża pacjent pacjent z bólem w klatce piersiowej i uniesieniem ST w
                trzech odprowadzeniach przedsercowych. SHO podejmuje decyzje o trombolizie bo
                jest godz 22.00 i nie konulstantów a jedyny SpR jest w tym samym czasie na
                ortopedii i zajmuje się pacjentem z dusznością po zabiegiu. Po udanej
                trombolizie pacjent wpada w migotanie komór no i SHO prowadzi resuscytacje wg
                ALS. Starczy? Z dziedziny zabiegowej koleżanka na pierwszym miesiącu ortopedii
                wykonała samodzielnie 3 zespolenia kości długich.Uczyc można i trzeba się
                wszędzie.
                • iza42 Re: realia 19.07.05, 11:32
                  Gość portalu: docuk napisał
                  > O jakie decyzje, podam przykład z dzisiaj z interny/emergency medicine
                  > Przyjeżdża pacjent pacjent z bólem w klatce piersiowej i uniesieniem ST w
                  > trzech odprowadzeniach przedsercowych. SHO podejmuje decyzje o trombolizie bo
                  > jest godz 22.00 i nie konulstantów a jedyny SpR jest w tym samym czasie na
                  > ortopedii i zajmuje się pacjentem z dusznością po zabiegiu. Po udanej
                  > trombolizie pacjent wpada w migotanie komór no i SHO prowadzi resuscytacje wg
                  > ALS. Starczy?
                  Boze , co za koszmar ...To w tej Anglii nie ma kardiologow na dyzurze ?

                  • Gość: docuk Re: realia IP: *.server.ntli.net 19.07.05, 14:46
                    :-))))
                    Najblisza mojemu szpitalowi kardiologia jest w King's College Hospital.Rejon
                    ten obejmuje kilkananście szpitali.Trudno żeby każdego pacjenta z bólem w
                    klatce piersiowej wieść do jednego szpitala.Nie wiem w jakim kraju i systemie
                    pracujesz ale specjalistów kardiologii w całym Londynie nie jest wielu.Ci,
                    którzy są to nazwiska o światowym zasięgu i ich praca pcha kardiologię do
                    przodu.Nie jest ich wielu więc na pewno nie dyzurują w rejonowym szpitalu na na
                    nocnych zmianach.Powikłania zdarzają się przy zarówno przy trombolizie jak i
                    angioplastyce.Z tego co pamiętam w Polsce nie każdy rejonowy szpital miał
                    kardiologa na dyżurze.Z drugiej strony kolega z interny widział np. pacjentkę z
                    Polski,cierpiącą na astmę, której kardiolog przepisał nieselektywny beta-
                    bloker.Pacjentka nie miała zawału, frakcja wyrzutowa w normie, "jedynie"objawy
                    dusznicy wysiłkowej.Przyjechała z ostrym atakiem astmy (którymś z kolei po
                    przepisaniu w/w leku).Powiedziała że nadmieniła kardiologowi,ze cierpi na astmę
                    io czy ten lek jest właściwy.Wiesz co usłyszała: "proszę za dużo nie czytać ja
                    tu jestem lekarzem" _koszmar nie ???
                    > Boze , co za koszmar ...To w tej Anglii nie ma kardiologow na dyzurze ?
                    Dla wszystkich narzekających pacjentów z Polski:
                    "cudze chwalicie swego nie znacie, sami nie wiecie co posiadacie"
                    • iza42 Re: realia 19.07.05, 18:20
                      Gość portalu: docuk napisał(a):

                      > :-))))
                      > ...Trudno żeby każdego pacjenta z bólem w
                      > klatce piersiowej wieść do jednego szpitala.
                      Oczywiscie , nie kazdy pacjent z bolami w klatce piersiowej wymga opinii
                      kardiologa ale nie trzeba rocket scientist aby wiedziec , ze bole w klatce
                      piersiowej z uniesieniem odcinka ST w odprowadzeniach przedsercowych to zawal (
                      sciany przeniej i przegrody) until proven otherwise.W takiej sytuacji potrzebny
                      jest kardiolog aby ocenic jaka forma interwencji jest dla takiego pacjenta
                      odpowiednia i argument ,ze w nocy nie jest to mozliwe jest dla mnie nie do
                      przyjecia. Kardiolog wcale nie musi spac w szpitalu - wystarczy aby byl pod
                      telefonem i mogl dojechac jezeli zachodzi potrzeba. Chodzi o odpowiedzialnosc za
                      zycie a wiadomo,ze w takich stanach smiertelnosc jest duza wlasnie w pierwszych
                      godzinach po zawale dlatego wazny wczesny wybor interwencji.
                      Pracuje w Nowej Zelandii i u nas tez jest malo kardiologow.
                      Trombolize podaja u nas lekarze pracujacy w wiejskich szpitalach jezeli czas
                      transportu pacjenta do specjalistycznego szpitala jest dlugi ale robia to po
                      porozumieniu sie ze spacjialista. W Polsce jest pewnie inaczej.

                      • Gość: grzybcia Re: realia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.05, 20:25
                        a w olsce w dużych miastach gros pacjentów wiozą na kardio.i dobrze.
                        może jednak nie mają tak żle ci nasi pacjenci.w moim mieście są 2 pracownie
                        hemodynamiczne 24/24 h.to może wyjątek bo miasto niduże.ale zbierają wszystkich
                        • Gość: docuk Re: realia IP: *.server.ntli.net 19.07.05, 20:28
                          > może jednak nie mają tak żle ci nasi pacjenci.
                          To popatrz na to forum od czasu do czasu i zadaj to pytanie głośno tym co się
                          uskarżają.Zobaczysz odpowiedzi.
                      • Gość: docuk Re: realia IP: *.server.ntli.net 19.07.05, 20:26
                        W takiej sytuacji potrzebny
                        > jest kardiolog aby ocenic jaka forma interwencji jest dla takiego pacjenta
                        > odpowiednia i argument ,ze w nocy nie jest to mozliwe jest dla mnie nie do
                        > przyjecia.
                        Wiele jest rzeczy nie do przyjęcia, które trzeba przyjąć bo są takie
                        uwarunkowania a nie inne.- wystarczy aby byl pod
                        > telefonem i mogl dojechac jezeli zachodzi potrzeba.
                        W sytuacji gdy doszło już do niedokrwienia, pacjent transportowany był circa 10-
                        15 minut dodatkowy czas potrzebny na dojazd kardiologa (załóżmy otymistycznie
                        12 minut) oznacza dość dużą zwłoke w terapii.Z tego właśnie powodu oprócz
                        wiejskiego lekarza w Nowej Zelandii również miejski lekarz w rejonowym szpitalu
                        w Anglii podaje trombolize.Chodzi o czas.
                        > Pracuje w Nowej Zelandii i u nas tez jest malo kardiologow.
                        > Trombolize podaja u nas lekarze pracujacy w wiejskich szpitalach jezeli czas
                        > transportu pacjenta do specjalistycznego szpitala jest dlugi ale robia to po
                        > porozumieniu sie ze spacjialista
                        Pracuje w Londynie i lekarz w czasie specjalizacji podaje trombolize w
                        porozumieniu ze swoim przełożonym-specjalistą, który jest jeden na cały szpital
                        i czasami zdarza się (jak w opisanym przykładzie) że ów przełożony jest w innym
                        miejscu szpitala a lekarz w razie powikłań musi podejmować szybkie
                        decyzje.Piszę o tym w kontekscie że w Polsce lekarz w trakcie specjalizacji
                        wykonuje obowiązki biurowe (jeśli nie ma szczęścia i nie ma tatusia czy wujka
                        ordynatora)."takie szkolenie" prowadzi do wykształecnia wykwalifikowanej
                        sekretarki medycznej a nie lekarza.Przytaczany na zawołanie przykład służy
                        uwydatnieniu różnic w edukacji podyplomowej w różnych krajach.
                        Specjalistą (obojętnie czy kardiologiem czy neurochirurgiem) zostaje się po
                        latach treningu i wielu popełnionych błędach.Oczywiście mniej błędów popełnia
                        ten który wie o ich istnieniu i potrafi sobei o nich szybko przypomnieć.
                        W takiej sytaucji dyskusja nt wyższości opieki specjalistycznej nad nie-
                        specjalistyczną jest bezsensowna.Porównywać można wartości porównywalne.
                        >W Polsce jest pewnie inaczej.
                        Nie wiem jak jest teraz aktualnie w Polsce pod tym wzgledem.Pamiętam jednak, że
                        swego czasu funkcjonowal ambitny program kardiologii interwencyjnej i 24 godz
                        dyżurow ośrodków z pracowniami naczyniowymi.Poproszę tu o wsparcie Swana i
                        Conka oni się lepiej orientują ode mnie.
                        Nie wiem jak wygląda to teraz po kolejnych latach "reformowania".
                        • gaga_gatek Re: realia 03.08.05, 00:02
                          witam!
                          chcialem co nieco o tych naglych stanach kardiologicznych. w moim miasteczku
                          (m. wojewodzkie) jest 24h/d dyzur inwazyjny - teoretycznie wszystkie zawaly
                          jada bezposrednio do cathlabu i maja leczenie zabiegowe. jesli rozpoznanie nie
                          jest pewne albo objawy nie sa jednoznaczne i potrzebna jest dodatkowa
                          diagnostyka lab. (np typu markery martwicy miesnia sercowego, kiedy jest to
                          NSTEMI) to czasem trafiaja do oddzialu nie dysponujacego cathlabem, ale jesli
                          okazuje sie to byc MI to sa od razu przewozeni do cathlabu (oczywiscie przy
                          zachowaniu innych wskazan/p-wskazan do leczenia zabiegowego). w sumie bardzo
                          niewielki odsetek chorych z tej grupy jest leczonych farmakologicznie.
                          pozdrawiam!
          • draconessa Re: Natychmiast 19.07.05, 17:00
            Jestem w Anglii,wiec wlasnie widze , jak to wyglada od srodka. House Officer to
            jest taki odpowiednik naszego mlodszego asystenta - oczywiscie mozna to jeszcze
            dalej podzielic, bo tutaj kazdy rok Twojej pracy w NHS sie liczy i House
            Officer house officerowi nie jest rowny. Nikt nie kaze zapuszczac korzeni,
            mozecie jechac, ale wtedy...nie liczcie na prace w zawodzie. Pracuje sie przez
            caly czas a robie injekcji i pobieranie krwi nalezy do obowiazkow lekarza. POza
            lekarzami zastrzyki dozylne i pobierania kriw moga robic tylko odpowiednio
            wyspecjalizowane pielegniarki ( wiec nie wszystkie ) i krew pobieraja nie tylko
            mlodsi stazem lekarze, ale i Specialist registrar, jesli akurat jest taka
            potrzeba. I jakos zadnemu z lekarzy tu pracujacych to nie uwlacza, wiec msisz
            na samym poczatku zmienic swoje nastwienie. aha, i pamietaj, ze tutaj sie
            pracuje na niektorych kontraktach ( jesli dostaniesz sie na locum) po
            kilkanasice godzin dziennie, a niektorzy mlodsi lekarze (np na stanowisko
            senior House Officer) maja po siedem nocnych, trzynastogodzinnych dyzurow pod
            rzad - i nie sa to dyzurym na ktorych sie spi. O wychodzeniu ze szpitala o
            pierwszej czy drugiej zapomnij - jak tak bedziesz robic, to szybko skonczysz
            kariere. nie nalezy u nas do rzadkowsci praca od 9 rano do 20. Ogloszenia w
            Gazecie Lekarskiej nie sa wyznacznikiem - primo; sa to ogloszenia dla
            specjalistow na stanowiska locum - czyli najpierw specjalizacja.Poza tym -
            wlasnie sa to ogloszenia form rekrutacujnych - nie gwarantuja one stalego
            zatrudnienia, a tylko czasowe kontrakty- od tygodnia ( nawet!!!) po 6miesiecy,
            niekeidy dluzsze. tertio - tutaj jest cale pismo w ktorym jest np ohl;oszonych
            800 wakatow w szpitalach -i co z tego, koro na te 800 wkakatow czycha 10000
            chetnych??? Nie chce straszyc - po prostu ostrzegam, ze jadac z golym dyplomem
            w lapie a bez specjalizacji i z zerowym doswiadczeniem klinicznym wasze szanse
            na prace tutaj sa bliskie zero. A juz szanse na prace w tym samym szpitalu -
            zadne.
            • aloalo2001 Re: Natychmiast 19.07.05, 17:10
              Tak sobie myślę, czy trochę draconessa nie przeszadzasz? Znam sytuację z
              Londynu, a konkretnie za sw. Jerzego i sw. Tomasza co prawda jescze sprzed
              wejścia do UE, ale myślę, że nie jest tak żle.
              • draconessa Re: Natychmiast 20.07.05, 10:28
                Nie, nie przesadzam. Jest duzy porblem, trabia juz o tym nawet w ichniejszej
                prasie branzowej - to, co sie dzieje, to naprawde cyrk na kolkach. jest bardzo
                duzo imigrantow, olbrzymia konkurencja i naparwde -jak sie jedzie w ciemno ,
                mozna sie diabelnie rozczarowac.
      • grzybcia Re: Natychmiast 18.07.05, 14:54
        dziękuję za b.wyczerpującą odpowiedż,nie sądziłam że ktoś odpisze...
        my też nie marzymy o mieszkaniu na szczęście moi rodzice maja wielki dom...ale
        ile można.czyli mówi Pan że można zrobić specjaliz w USA?co to znaczy niskie
        zarobki?i czy tępią tak rezydentów jak na filmach widać?
        • Gość: GTelega Re: Natychmiast IP: 65.90.124.* 18.07.05, 16:38
          Rezydent w USA zarabia $35-45000/rok. Pracuje sie duzo, ale tez duzo sie uczy.
          Traktowanie zalezy od miejsca w jakim pracujesz, ale w wiekszosci szpitali jest
          to zupelnie do przejscia, Hollywood oczywiscie woli sytuacje skrajne.
          • dradam1 zalezy na ktorym roku i gdzie 19.07.05, 13:41
            Gość portalu: GTelega napisał(a):

            > Rezydent w USA zarabia $35-45000/rok

            To zalezy na ktorym roku. Stypendium wzrasta co roku circa 5-7 tysiecy dolarow.

            Pozdrawiam


            dradam1
        • Gość: Lekarz z USA Droga Kolezanko Grzybciu! IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 19.07.05, 06:43
          Powtarzam - jak najszybciej wyjechac! (nawet pomimo Waszej luxusowej sytuacji z
          rodzicami majacymi wielki dom.)
          Bo po pierwsze - jak slusznie zauwazasz - jak juz wrosniecie, to bedzie
          trudniej...
          Oczywiscie, ze w USA mozna zrobic specjalizacje. Wymaga to kilkuletniej pracy,
          ale o tym na pewno dobrze z Mezem wiecie.
          NISKIE ZAROBKI, o kt. pisalem to:
          - na rezydenturze ok. $ 35K (Primary Care, Family or Internal Medicine,
          Pediatrics)) do $ 40K (Surgery, Ob/Gyn). FILMY nie sa dobrym zrodlem wiedzy o
          treningu rezydenckim, zapewniam Cie. Jest ciezko, to prawda, ale idzie
          wytrzymac, bo NIE MA innego wyjscia. Kazdy lekarz przechodzi to samo i zyje.
          - w czasie specjalizacji od $ 45K (specjalnosci niezabiegowe) do $ 55K
          (zabiegowe). Duzo lzej! Kazdy to wytrzymuje, rodza sie dzieci, kupuje sie dom,
          zaczyna jezdzic na przyzwoite wakacje.
          Po treningu - mozliwa juz jest prywatna praktyka! A wtedy:
          Zarobki (netto) na kontraktach szpitalnych zazwyczaj rosna 2-3-krotnie.
          Z kolei zakladajac samemu prywatna praktyke - kapital niezbedny (pozyczka z
          banku na podstawie dokumentow specjalizacyjnych) to ok. $ 100-200K. Sprzet
          kupujesz w miare potrzeb i rozwoju swiadczonych uslug. Zarobki (netto) w
          porownaniu z okresem specjalizacji rosna 5-8-krotnie juz w 2-gim roku prywatnej
          praktyki. (Piszac "netto" mam na mysli "take home pay" tzn. po wydatkach na
          prowadzenie businessu, pensji dla personelu, splacaniu pozyczki itd.)
          Ogolnie - zachecam Cie Kolezanko, pokis mloda!

          • grzybcia Re: Droga Kolezanko Grzybciu! 19.07.05, 09:28
            Panie Doktorze!
            serdecznie dziękuję za miłą i konkretną odpowiedź.
            czuję się przekonana :-))))
            ale wszystko się zobaczy.
            być może kiedyś się tam spotkamy.
            widzę np.że pakować się z naszego pięknego NFZ do NHS to zmiana li i jedynie 2
            liter..może paru zer...ale bagno to samo.papiery,biurokracja...
            co prawda wolimy Europę.więc może Szwecja..nie wiem tego jeszcze,nie mam planu
            a jeśli chodzi o USA.jak jest z czasem pracy?na rezydenturze pewnie nie ma na
            nic czasu.a potem?
            i jak często ma pan czas przyjechać do Polski?
            • Gość: Lekarz z USA Droga Kolezanko Grzybciu! IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 19.07.05, 10:52
              1- ZGADZA SIE: na rezydenturze nie ma na nic czasu.
              Jak zona nie naszykuje czystej koszuli, to idzie sie w brudnej.
              Ale to tez tylko przez 1-szy rok. Nastepne 2 lata - juz luzniej, bo wiecej
              umiesz, nie boisz sie nowosci, umiesz przygotowac "noon conference" i masz
              coraz lepsze prezentacje przypadkow.
              2- A potem? POTEM jest coraz latwiej. Juz pisalem: na fellowship ludzie planuja
              dzieci, wakacje, wyjezdzaja na weekendy, bo juz nie padaja na lozko jak zabici.
              3- Ja do Polski? Jakby to delikatnie wytlumaczyc? Ja Polski nie za bardzo
              lubie. Moze dlatego, ze ja PL b. dobrze znam... Zylem tam 24 lata. Bylem
              wszakze 6 razy w PL (w ciagu moich 10 lat emigracji) przy okazjach rodzinno-
              urzedowych, jednakze - nigdy dla zabawy. Musze Ci jednak Pani Grzybciu wyznac,
              ze zyjac w nowym kraju wrastasz w nowe spoleczenstwo jako pelnowartosciowy
              obywatel - wtedy to przestajesz gonic wlasny ogon i myslec o tym, co
              zostawilas "tam". Zyjesz tym co tu, bo "tu" staje sie naturalne, codzienne,
              Twoje. Wakacje wybierasz wedlug gustu, w moim przypadku to Florida, California,
              Colorado, Maine.
              Kontakt z rodzina? Moi rodzice (juz emeryci) przyjezdzaja tu regularnie, 2 razy
              do roku. Wiec ja do PL nie mam w ogole ostatnio powodu przyjezdzac. Ale to
              temat-rzeka i na zupelnie inne forum.
          • wami41 Re: Droga Kolezanko Grzybciu! 02.08.05, 22:10
            Gość portalu: Lekarz z USA napisał(a):

            > Powtarzam - jak najszybciej wyjechac! (nawet pomimo Waszej luxusowej sytuacji
            z
            >
            > rodzicami majacymi wielki dom.)
            > Bo po pierwsze - jak slusznie zauwazasz - jak juz wrosniecie, to bedzie
            > trudniej...
            > Oczywiscie, ze w USA mozna zrobic specjalizacje. Wymaga to kilkuletniej
            pracy,
            > ale o tym na pewno dobrze z Mezem wiecie.
            > NISKIE ZAROBKI, o kt. pisalem to:
            > - na rezydenturze ok. $ 35K (Primary Care, Family or Internal Medicine,
            > Pediatrics)) do $ 40K (Surgery, Ob/Gyn). FILMY nie sa dobrym zrodlem wiedzy o
            > treningu rezydenckim, zapewniam Cie. Jest ciezko, to prawda, ale idzie
            > wytrzymac, bo NIE MA innego wyjscia. Kazdy lekarz przechodzi to samo i zyje.
            > - w czasie specjalizacji od $ 45K (specjalnosci niezabiegowe) do $ 55K
            > (zabiegowe). Duzo lzej! Kazdy to wytrzymuje, rodza sie dzieci, kupuje sie
            dom,
            > zaczyna jezdzic na przyzwoite wakacje.
            > Po treningu - mozliwa juz jest prywatna praktyka! A wtedy:
            > Zarobki (netto) na kontraktach szpitalnych zazwyczaj rosna 2-3-krotnie.
            > Z kolei zakladajac samemu prywatna praktyke - kapital niezbedny (pozyczka z
            > banku na podstawie dokumentow specjalizacyjnych) to ok. $ 100-200K. Sprzet
            > kupujesz w miare potrzeb i rozwoju swiadczonych uslug. Zarobki (netto) w
            > porownaniu z okresem specjalizacji rosna 5-8-krotnie juz w 2-gim roku
            prywatnej
            >
            > praktyki. (Piszac "netto" mam na mysli "take home pay" tzn. po wydatkach na
            > prowadzenie businessu, pensji dla personelu, splacaniu pozyczki itd.)
            > Ogolnie - zachecam Cie Kolezanko, pokis mloda!
            >

            Ma Pan ciagle czas na pogawedki na tym forum? C i e k a w e?
            • Gość: Lekarz z USA Do wami41 IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 03.08.05, 04:47
              Pytanie zadane przez wami41:
              Ma Pan ciagle czas na pogawedki na tym forum? C i e k a w e?

              Powtorze (czesciowo) za gosciem: Squbel
              "...robie sobie chwilke przerwy w nauce i dlatego pisze tego posta. To taka
              forma relaksu..."

              Zauwazam, ze wielu postowiczow ochoczo denerwuje sie za nas - "lekarzy
              zachodnich" dlaczego marnujemy czas na pisanie na tym forum. Czy wiec aby na
              pewno TAM jestesmy lekarzami jak zapewniamy, albo czy nie piszemy z Mioduniszek
              Mniejszych, skoro mamy czas na takie bzdury, jak odpowiadanie kolegom
              forumowiczom. Zapewniam wiec, ze b. dziekuje za troske o mnie ze strony
              rodakow, ale time-management jest jedna z dyscyplin jaka musialem posiasc na
              treningu w USA i piszac na forum nie zaniedbuje mojej pracy zawodowej, rodziny,
              ani siebie. Nadal na czas zdazam z higiena osobista, wiaze starannie krawat
              rano i dbam o pacjentow, jak na ich prywatnego lekarza przystalo.
              Poza tym, drogi(a) wami - z czasem w prywatnej praktyce jest "luzniej czasowo",
              gdyz jest sie wlasnym szefem i najmuje sie ludzi do zadan, ktore kiedys robilo
              sie samemu. Np. badanie i notatka w szpitalu zabierala mi niegdys 1-3 godz,
              teraz - majac wlasna klinike - badam z pielegniarka, dyktuje dla
              trankrypcjonistki co zabiera w sumie ponizej 1 godz.
              Stad mam czas na forum. Zaspokoilem twoja ciekawosc, wami?
      • carman1 Re: Natychmiast 02.08.05, 21:52
        Witam, bardzo chciałbym wyjechać i pracować w USA, ale jestem dopiero po stażu
        i przez notoryczne zniechęcanie mnie przez mojego wuja (lekarza w USA, który
        robił tam specjalizacje)do wyjeżdżania tam w celu specjalizacji juz sam nie
        wiem. Pan mówi że warto, on że nie bo traktują Polaków jak podczłowieka
        (gnębiąc go). Chciałbym zostać kardiologiem i mam tu do Pana prośbe aby
        naświetlił mi sytuacje takich jak ja w USA, czy mam jechać i sie specjalizować,
        czy jak mi się marzy kardiologia to mam zapomnieć itp.
        Prosze o kontakt i z góry dziękuje.
        • carman1 Post powyżej kieruje do Lekarza z Arizony 02.08.05, 21:53
          no txt
        • carman1 Post powyżej kieruje do Lekarza z USA 02.08.05, 21:54
          no txt
        • Gość: Lekarz z USA Jechac i nie pytac wuja! IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 03.08.05, 05:40
          Nie rozumiem, dlaczego wuj zniecheca pana, lekarza na poczatku kariery, skoro
          jak wiadomo - im wczesniejsza emigracja tym lepiej! Kiedy ma pan wyjechac? Po
          50-tce? Tez nie bedzie zle, ale lepiej wczesniej. Kropka. Czyzby wuj bronil USA
          przed konkurencja?
          Ja tez w USA robilem rezydenture i specjalizacje i nikt za samo pochodzenie z
          PL nie traktowal mnie zle. Jesli bylem kiedykolwiek zawodowo gnojony (a bylem,
          bylem, nie wstydze sie przyznac) to tylko za to, ze bylem GORSZY od innych -
          np. Amerykanow, Brytyjczykow czy Hindusow, ktorzy juz na 1-szym roku
          rezydentury cytowali z pamieci rozdzialy dotyczace kardiologii czy nephrologii
          z Washington Manual (dla rezydentow, pewnie w PL teraz juz dostepny) czy
          Harrison's Int. Medicine. Nie szkodzi, przezylem i juz na 2-gim roku bylem
          rowny innym. Kwestia czasu i treningu. Czyzby wuj Panski przyznawal sie w ten
          sposob, ze byl zawsze kiepski zawodowo? Z kolei dawniej wyksztalcenie z PL
          rzeczywiscie bylo malo bliskie temu z USA. Jestem pewny, ze ostatnio dzieki
          dostepowi do internetu i podrecznikow z zachodu nie jest to juz taka wielka
          przepasc.

          "...on ze nie bo traktują Polaków jak podczłowieka (gnębiąc go). Chciałbym
          zostać kardiologiem i mam tu do Pana prośbe aby naświetlił mi sytuacje takich
          jak ja w USA, czy mam jechać i sie specjalizować, czy jak mi się marzy
          kardiologia to mam zapomnieć itp."
          Kardiologia w USA jest swietna dziedzina, bo b. potrzebna in-house (w
          szpitalu), latwo dostac sie na kliniczny fellowship po Int. Medicine czy
          Primary Care residency, a i zawsze potrzeba w ER - Emergency Room (wiec bez
          problemu znajdzie sie miejsce pracy). Prosze tez np. znalezc w wyszukiwarce
          Cardiology Institute of the South (CIS) - w mojej okolicy poludniowego USA masa
          placowek sieci prywatnej praktyki.
          Zarobki najwyzsze sa oczywiscie w dziedzinach zabiegowych (surgery - neuro-,
          cardio-), nizej jest radiologia, ale zaraz potem plasuja sie w/g spadajacej
          skali w int. medicine: cardio-, pulmonary, nephrology, gastro-intestinal, ENT,
          infectious dis, neurology, dermatology, hem-onc, endocrinology, arthrology,
          alergology.
          Nizej jest z reguly oplacana pediatria ze wzgledu na niskie stawki placone
          przez kompanie ubezpieczeniowe, ale tez w/g skali z medicine tzn. zabiegowa
          jest placona wyzej niz nie-zabiegowa.
          Jesli chce Pan kolega wiecej detali - prosze podac mi adres e-mail. Pozdrawiam.


          • Gość: Lekarz z USA Uscislenie IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 04.08.05, 13:49
            CARDIOVASCULAR INSTITUTE OF THE SOUTH - prawidlowa nazwa prywatnych klinik w
            stanie Louisiana, Arizona, Nevada
            • carman1 Re: Uscislenie 04.08.05, 14:39
              Dziekuje za odpowiedź i oczywiście interesują mnie wszystkie szczegóły. Na
              poczatek chciałbym dokładnie poznać cały system opieki medycznej w USA, a
              szczególnie formy kształcenia. Gdzie znajde takie informacje?

              PS Czy mógłby Pan w skrócie napisać od czego najlepiej zacząć (rozumiem że od
              USMLE i TOEFLA?) moje starania?
              Można pisać na email gazety.pl carman1@gazeta.pl
    • Gość: Doki Re: kiedy wyjechać za granicę??????? IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 18.07.05, 19:35
      Pytanie "przed czy po stazu" jest istotne. Niech ktos mnie sprostuje, jesli sie
      myle, ale w ustawie o zawodzie lekarza jest chyba nadal ten paragraf, ze staz
      koniecznie trzeba odbyc w Polsce. To skutecznie zamyka droge powrotu, gdyby ktos
      chcial/musial wrocic.
      • Gość: aneste Re: kiedy wyjechać za granicę??????? IP: *.upc-d.chello.nl 18.07.05, 23:02
        Nie pamietam czy jest taki paragraf ale uwazam ze kazdy dzien po studiach w
        Polsce to dzien stracony.Papiery do garsci i chodu jak najdalej!!!!Ani na stazu
        podyplomowym ani tez podczas specjalizacji(a zwlaszcza specjalizacji
        zabiegowych) nie ma wiekszych szans na nauczenie sie czegokolwiek.Dlatego moim
        zdaniem warto wyjechac jak najwczesniej.Pzdr
        • grzybcia Re: kiedy wyjechać za granicę??????? 18.07.05, 23:07
          tak rozumiem...tylkoo jeśli jest pan ANESTE to chyba łatwiej?ja koniecznie
          ginexy,szanowny menżuś hirurk :-)))))) właśnie ma dyżur,biega do kleszczy za
          marne grosze,aż żal gdy myślę ile za taki dyżur miałby gdzieś tam....
          • Gość: iza Re: kiedy wyjechać za granicę??????? IP: *.in-addr.btopenworld.com 18.07.05, 23:51
            witam, wlasnie skonczylam stomatologie (od pazdziernika staz) i jestem w
            polowie studiow medycznych, od niedawna jestem w anglii na wakacjach mieszkam u
            rodziny brytyjskiej 9opiekuje sie ich dzieckiem, jakoze chcialam sie poduczyc
            angielskiegio, i zobaczyc czy spodoba mi sie mieszkanie w anglii...) No i coz...
            Dopiero mam dylepmat czy konczyc studia medyczne...czy od razu po stazu
            opuszczac nasza piekana ojczyzne, jakos coraz bardziej przekonuje sie do tego
            ostatniego. Do kolegow, kolezanek po fachu zwracam sie z prosba o rade, kolejne
            3 lata charowki sobie darowac (no po stazu zostanie 2 na medycynie)...?z gory
            dziekuje za wypowiedzi, pozdrawiam
            • grzybcia Re: kiedy wyjechać za granicę??????? 19.07.05, 00:06
              hej,witam...ale chyba stomatologom u nas lepiej...my twierdzimy że gdybyśmy
              mieli po 2 tys zł oboje to zostalibyśmy.
              ale oczywiście każdy ma swój próg.
              a jak Ci w Anglii?
              • grzybcia Re: kiedy wyjechać za granicę??????? 19.07.05, 00:07
                grzybcia napisała:

                > hej,witam...ale chyba stomatologom u nas lepiej...my twierdzimy że gdybyśmy
                > mieli po 2 tys zł oboje to zostalibyśmy.
                > ale oczywiście każdy ma swój próg.
                > a jak Ci w Anglii?
                acha medycyne raczej daruj,chyba że chcesz szczekówkę.
                stoma spokojniejsza
              • Gość: douck Stomatolog w Anglii IP: *.server.ntli.net 19.07.05, 00:24
                Stomatolodzy w NHS (taki ang NFZ-niestety:-))) to w większości obcokrajowcy bo
                mało kóry angielski stomatolog decyduje się na prace za pieniądze oferowane
                przez NHS.Dlatego biora ich z Polski.NHS stomatolog (krotki staż zawodowy 3-4
                lata) zarabia ok 2200 funtów/miesiąc na rękę.
                Prywatny duuuuzo duuuzo więcej.
                Właśnie wczoraj mój angielski kolega stomatolog (tylko prywatna praktyka)
                przewiózł mnie swoim nowym nabytkiem -Ferrari (modelu nie pamiętam).Nie mniej
                jednak na renomę i pacjentów pracuje się latami.Nie od razu Kraków zbudowano a
                kariera medyczna w niczym nie przypomina tej z ekranu telewizora.:-)
    • Gość: Doki lyzeczka dziegciu IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 19.07.05, 07:50
      w tej beczce miodu.

      Moge sie mylis, ale mysle, ze grzybcia i jej maz nigdzie nie wyjada, a jesli
      wyjada, to czekaja ich naprawde ciezkie czasy i powazny readjustment.

      Popatrzcie: dziewczyna jest na 6 roku i nawet nie zainteresowala sie jak dziala
      system szkolenia w innych krajach. Gdzie ona byla przez ten caly czas?

      Jest juz "obciazona dzieckiem"- to JEST problem, nie mowcie, ze nie. Na poczatku
      przeciez z reguly sa krew, pot i lzy.

      Sama przyznaje sie, ze z praktycznymi umiejetnosciami slabo. Ale to nie
      przeszkadza jej przede wszystkim marzyc o tym ile to mozna wziac za dyzur...

      Nie, naprawde, chcialbym sie mylic i zycze jej najlepiej, ale wydaje mi sie, ze
      caly jej "mindset" jest nie taki.

      PZDR

      Wasz adwokat diabla.
      • grzybcia Re: lyzeczka dziegciu 19.07.05, 09:21
        Gość portalu: Doki napisał(a):

        > w tej beczce miodu.
        >
        > Moge sie mylis, ale mysle, ze grzybcia i jej maz nigdzie nie wyjada, a jesli
        > wyjada, to czekaja ich naprawde ciezkie czasy i powazny readjustment.
        >

        nikt nie powiedział że jadę jutro.na razie ROZWAŻAM EWENT.KRAJ!po to to pytanie
        jakbym wszystko wiedziała nie pisałabym tu


        > Popatrzcie: dziewczyna jest na 6 roku i nawet nie zainteresowala sie jak
        dziala
        > system szkolenia w innych krajach. Gdzie ona byla przez ten caly czas?
        >może ty na studiach miałęś czas zagłębiać się w system opieki zdrow 5 krajów
        do których może wyjedziesz.niestety,na mojej akademii się STUDIUJE więc brak
        czasu na zawiłości czegoś co i tak nie jest pewne.chyba że niektórzy geniusze
        mają czas nawet na to.
        a co ,uważasz że rozmowa z wami nie jest formą zainteresowania?
        > Jest juz "obciazona dzieckiem"- to JEST problem, nie mowcie, ze nie. Na
        poczatk
        > u
        > przeciez z reguly sa krew, pot i lzy.
        >
        bez komentarza.

        > Sama przyznaje sie, ze z praktycznymi umiejetnosciami slabo. Ale to nie
        > przeszkadza jej przede wszystkim marzyc o tym ile to mozna wziac za dyzur...
        >
        a czy jest ktoś kto przed rozważaniem wyjazdu nie kalkuluje na ile iCZY mu się
        to wogóle opłaca?jest możliwość wyboru,porównania więc korzystam

        > Nie, naprawde, chcialbym sie mylic i zycze jej najlepiej, ale wydaje mi sie,
        ze
        > caly jej "mindset" jest nie taki.
        >
        z tymi "życzeniami "nie przesadzaj.po 1-ne znamy się po 2-nie udzieliłeś mi
        żadnej inf.a tylko krytykujesz,tak nie robi ktoś kto dobrze życzy

        po 3-kiedy pracowałam w Anglii ja i wszyscy znajomi nie przyznawaliśmy się do
        Polaków.mnie najbardziej ptrafiła w pracy podkopać właśnie Polka.
        w metrze to Polacy na głos obgadywali ludzi po hamsku...
        a w Stanach?słyszałam że najgorzej pracować u Polaka...

        twój post jest najlepszym dowodem jak Polacy trzymaą się za granicą razem
        > PZDR
        >
        > Wasz adwokat diabla.
        • Gość: Doki Re: lyzeczka dziegciu IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 19.07.05, 09:37
          >może ty na studiach miałęś czas zagłębiać się w system opieki zdrow 5 krajów
          > do których może wyjedziesz.niestety,na mojej akademii się STUDIUJE więc brak
          > czasu

          Mamy rozne wizje studiowania. Ty mowisz o wkuwaniu, nie o studiowaniu.

          > twój post jest najlepszym dowodem jak Polacy trzymaą się za granicą razem

          Jakkolwiek podzielam Twoja nieufnosc co do Polakow poza Polska, mysle, ze troche
          zle ocenilas moje intencje.

          > z tymi "życzeniami "nie przesadzaj.po 1-ne znamy się po 2-nie udzieliłeś mi
          > żadnej inf.a tylko krytykujesz,tak nie robi ktoś kto dobrze życzy

          Mylisz sie. Ty wlasnie potrzebujesz, wsrod glosow zachety, takze kogos, kto Ci
          powie co jest do porawki. Kwestia zwiekszenia Twoich szans. Hej- nie ucz mnie
          jak to jest na emigracji, bo ja juz wiem.
          • grzybcia Re: lyzeczka dziegciu 19.07.05, 12:04
            a co jest dla ciebie studiowaniem?czy wkuwaniem jest jezdzenie na dyżury
            łaażenie na koło naukowe,pisanie pracy?(co własnie robie?)albo przedłuzanie
            sobie prakt.wakac.?tudzież robienie quizów netowych dla studentów?
            i nie zaprzeczaj że ty nie wkuwałeś w czasie sesji?nie mów mi że nigdy nie
            siedziałeś nad książka czasem głupią i nie wkuwałeś...bo przecież dużo jest
            rzeczy pamięciowych to nie matematyka gdzie znasz wzór reszta niepotrzebna.
            ja Ciebie nie ucze o emigracji,widze że jesteś expertem,chodzi mi tylko o brak
            naturalnej życzliwości wśród Polaków tam,który zauważyłam pracując w Anglii i
            zauważam w tej rozmowie.co byś zrobił gdybym zatrudniła się w twoim szpitalu?
            raczej bys mi nie ułatwiał,co?
            • Gość: Doki Re: lyzeczka dziegciu IP: *.57-136-217.adsl.skynet.be 19.07.05, 13:17
              > i nie zaprzeczaj że ty nie wkuwałeś w czasie sesji?

              Troche musialem, ale bez przesady. Na ogol wystarczaly zajecia.

              > co byś zrobił gdybym zatrudniła się w twoim szpitalu?
              > raczej bys mi nie ułatwiał,co?

              Potraktowalbym Cie tak jak kazdego innego kandydata. Nie sadze, ze powinienem
              dawac Ci fory dlatego, ze oboje jestesmy Polakami. Prywatnie pewnie udzielilbym
              Ci paru wskazowek- tak jak teraz probuje to robic, ale zadnej przesadnej
              solidarnosci. Zalezy mi, zebym pracowal w zespole z dobrymi ludzmi, jesli
              bedziesz dobra, to niewazne skad jestes, pomoge, ale jesli jestes cienka, to cie
              nie popre, chocbys byla z mojej ulicy.

              Prosze, nie podniecaj sie i sprobuj zrozumiec co napisalem.
    • aloalo2001 Re: kiedy wyjechać za granicę??????? 19.07.05, 16:57
      Generalnie jest taka zasada. Do USA zaraz po studiach, do Europy lepiej po
      specjalizacji. Najwazniejsze moim zdaniem podjąc decyzję i konsekwentnie do
      niej dążyć. Podjęcie decyzji zwykle nie jest łatwe. Jeśli jednak marzysz o
      wygodnym czyt. normalnym życiu, to czas pakować walizki.
      Co do rodziny są dwie szkoły. 1. jedna twierdzi, że to przeszkadza, 2. wręcz
      przeciwnie. Chyba najważniejsze, byscie oboje chcieli wyjechać??
      Z mojego własnego doświadczenie wynika, że najgorsze co może być to odwlekać
      decyzję w czasie. A to zrobię staż i zobaczę, potem zaczynasz np. doktorat i
      znów czekasz, potem zostaje już tylko 2 lata do końca specjalizacji, i tak
      dalej...

    • Gość: Stefka Re: kiedy wyjechać za granicę??????? IP: 195.117.117.* 19.07.05, 19:09
      Prosze nie myslccie, ze sie czepiam ale po przeczytaniu powyzszej dyskusji mam
      pewna refleksje.
      Jak to mozliwe, ze studentka szostego roku prestizowych studiow nie potrafi
      pisac poprawnie po polsku, jej wypowiedz roi sie od bledow wszelkiego kalibru i
      jest trudna w odbiorze?
      Jednoczesnie Doki, przebywajacy od lat kilkunastu za granica posluguje sie
      bezbledna polszczyzna.
      Czy to niechlujstwo mlodych ludzi, ignorancja czy po prostu powazne luki w
      wyksztalceniu?
      A swego czasu mowilo sie, ze medycyna to nauka w pewnym sensie humanistyczna.
      To se ne wrati...A szkoda.
      • Gość: grzybcia Re: kiedy wyjechać za granicę??????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.05, 20:09
        co dla Ciebie jest błędem?pisanie z małych liter?czynierobienespacji?
        a moze nie uzywanie polskich znakow?(Tobie też to się zdarza)
        chcę zauważyć że błedów w słowie pisanym na papierze nie robię nigdy.to
        internet,SZYBKA komunikacja a nie klasówka z polskiego.błedów ortograf. nie
        robię.od kiedy skrótami pisać nie wolno?ktoś ti chyba ma poważny problem z
        samym sobą skoro chce mu się na literówki zwracać uwagę.podziwiam determinację
        ale chyba minł się z nauczycielskim powołaniem.
        wypowiedz jest trudna dla osób którym nie bardzo chce sie zrozumiec
        • Gość: iza Re: kiedy wyjechać za granicę??????? IP: *.in-addr.btopenworld.com 19.07.05, 20:22
          pyalas jak mi w Anglii, podoba sie bardzo...mniejszym kosztem mozna osiagnac
          wiecej (takie mam wrazenie)Piekne domy, szybkie samochody :))Ach...A jesli
          chodzi o opieke na dziecmi-to starsznie nudna praca! nie chce miec dzieci,
          hehehe.Pozdrawiam
        • Gość: Stefka Re: kiedy wyjechać za granicę??????? IP: 195.117.117.* 19.07.05, 20:41
          Czujesz sie urazona tym, ze zwrocilam Ci uwage na to, iz Twoja polszczyzna
          pozostawia wiele do zyczenia? No coz - najpiekniejsza nie jest.
          Nie jest moim problemem, ze Ty (jako Grzybcia) piszesz koszmarnie. Po prostu -
          tak sobie tylko zamarzylam o nieco bardziej obytych kulturalnie
          lekarzach...Przykro mi, iz nie moge sie wyrazic pozytywnie o Twoich
          umiejetnosciach lingwistycznych. Czyzby przeszkadzala Ci ta krytyka? Bo jesli
          nie - to po co sie tlumaczysz?
          • Gość: grzybcia Re: kiedy wyjechać za granicę??????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.05, 21:01
            przeszkadza bo sie z nia nie zgadzam.dlaczego nie poprawiasz innych
            forumowiczów też lekarzy?to że robie literówki bo nie patrze na ekran(nie
            jestem maszynistką CHOĆ MOŻE I TEGO SPODZIEWASZ SIĘ OD OBYTYCH LEKARZE HAHA)nie
            znaczy że moja polszczyzna jest koszmarna.śmiać mi się z tego chce bo akurat
            polski zawsze świetnie umiałam i zdawałam w przeciwieństwie np.do matematyki
            A to że w necie pisze się szybko...nie każdy chce odpisywać na post 2h
            poza tym....przykłady?bo ja nie widze żeby moja polszczyzna różniła się
            znaczącą od innych forumowiczów...
            pszykromi jak kiedys do mnie pszyjdzierz
            jakop pacjętka to moja sekretarka wypisze ci recepte

            a poza tym...teraz zauważyłam że jesteś nie w temacie...może forum dla
            nadgorliwych polonistek?
            • Gość: Stefka Re: kiedy wyjechać za granicę??????? IP: 195.117.117.* 19.07.05, 21:24
              Wybacz Grzybciu, ale recepty wypisac moge sobie sama.

              To, ze bylas "dobra" z jezyka polskiego nie swiadczy absolutnie o niczym.
              Twoj styl pisania jest natomiast przejawem niechlujstwa. Jest takie stare
              powiedzonko, ktore zapewne znasz: "jak Cie widza...". Ty po prostu
              pzredstawiasz sie jako osoba o - ze tak powiem - niewielkich ambicjach
              humanistycznych. Tylko tyle, nie musisz sie od razu tak "rzucac".
              Zdaje sobie sprawe, ze internet rzadzi sie swoimi prawami, ale uwierz mi -
              gdyby Twoim nawykiem bylo kulturalne i poprawne wyrazanie sie - praktykowalabym
              to i tutaj.
              Jest wielu lekarzy, ktorych posty czytam z przyjemnoscia. Widac w nich erudycje
              i kulture osoby wypowiadajacej sie. W Twoich wypowiedziach tego brak.
              A szkoda. Tylko tyle chcialam powiedziec.
              • Gość: grzybcia Re: kiedy wyjechać za granicę??????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.05, 15:42
                jesteś bardzo śmieszną osobą...nie mam pojęcia jaki masz cel swoich eypowiedzi
                bo po pierwsze są zupełnie nie na temat!a po dugie...nie musisz wcale czytać
                moich postów!!możesz wyłaczyć...
                przed chwilą zuważyłam błąd ortogrf w poście że nie każdego trzeba od razu
                wieść (a nie wieźć)do szpitala na kardiologie.radze ci przejzyj to...może
                powinnaś coś tej osobie napisać...

                PYTANIE:CZY SPRAWDZIŁAŚ JUŻ WSZYSTKIE POSTY NA TYM FORUM?CZY TEŻ OGRANICZYŁAŚ
                SIE TYLKO DO MNIE?JEŚLI TAK TO CZUJE SIE ZASZCZYCONA.

                Twoją ambicją jest natomiast szukanie dziury w całym.

                nie wiem po co to piszę.nigdy nie prowadziłam tak niesmacznej dyskusji.także
                żegnam i nie będę więcej czytać Twych marnych wypocin.
                ciekawa tylko jestem ile masz lat?na pewno jesteś już niemłoda,stąd te kompleksy
                • Gość: Stefka Re: kiedy wyjechać za granicę??????? IP: 195.117.117.* 20.07.05, 18:52
                  Mawiaja - "uderz w stol a norzyce sie odezwa" i niech to bedzie komentarzem do
                  Twojego zachowania.
                  Owszem - moje uwagi nie sa na temat. Jak podkresilam na samym poczatku to tylko
                  taka luzna dygresja po przeczytaniu Twoich (i nie tylko) wpisow. Chyba nie jest
                  to zabronione, nieprawdaz?
                  I nie doszukuj sie jakiegokolwiek drugiego dna w moich wypowiedziach,
                  kompleksow, starosci czy tez nawykow sfrustrowanej polonistki. Nic z tych
                  rzeczy.
                  Mam 28 lat, jestem lekarzem, pracuje w Polsce (choc mam mozliwosc wyjazdu za
                  granice) i co z tego? Coz to wnosi do sensu moich uwag na temat niegramotnosci
                  Twoich wypowiedzi? Absolutnie nic.
                  Moze masz racje - skonczmy te dyskusje, choc nie bylo moim celem rozmawianie z
                  Toba.
                  Pozdrawiam i zycze wielu sukcesow na niwie walki z jezykami obcymi (w tym z
                  polskim..)
                  • Gość: lek Re: kiedy wyjechać za granicę??????? IP: *.malnet.pl 20.07.05, 19:25
                    Wybacz, ale przesadzasz. Czepiasz sie dziewczyny, ktora pisze niestarannie z
                    braku czasu. Ona ma małe dziecko, więc ma co robic. Internet traktuje jako
                    żródło wiedzy i informacji
                    Sama mam malutkie dziecko, ktore często stuka w klawiature gdy pisze, które
                    kołysze, zabawiam w trakcie pisania. Mam także odwieczne kłopoty nie tylko z
                    pisaniem bez literowek, ale i z ortografią. Nie przeszkodziło mi to jednak z
                    wyróżnieniem skończyć studiow, zrobić specjalizacji i zaskarbić sobie zaufanie
                    pacjentów.Twoje posty nic nie wnoszą tylko psują krew dziewczynie. Powinnaś się
                    wstydzić, bo nie robisz tego ze szlachetnych pobudek.
                    • Gość: Stefka Re: kiedy wyjechać za granicę??????? IP: 195.117.117.* 20.07.05, 20:02
                      Bys moze przesadzam. Bys moze z mojego powodu Grzybci "psuje sie krew". I coz z
                      tego? Ona wyrazila swoj poglad, ja swoj. Kazda z nas miala do tego prawo z tym,
                      iz ona nie omieszkala napredce zgotowac mi analizy pseudospychologicznej choc
                      jak zaznaczylam moje uwagi nie mialy zadnego ukrytego znaczenia. Ot, takie
                      bazgrania na marginesie i wolne wnioski.
                      To, ze dziewczyna ma dziecko ma sie akurat jak piesc do nosa do tego o czym
                      rozmawiamy.
                      Niektorzy ludzie pisza i wyrazaja sie ladnie i z przyjemnoscia sie ich slucha i
                      czyta niezaleznie od tego, czy maja gromade dzieci, schorowanych rodzicow i
                      kredyt na karku. Wybacz, ale Twoje uwagi o macierzynstwie Grzybci i zwiazanych
                      z tym "przywilejow" jezykowych sa po prostu...glupie.
                      Raz jeszcze przytocze przyklad pozytywny - Doki. Tego czlowieka czyta sie
                      dobrze, lekko i sposob wyrazania jego mysli jednoznacznie wskazuje na to, ze
                      mamy do czynienia z czlowiekiem inteligentym i oczytanym. Acha! Zdaje mi sie,
                      ze niedawno po raz kolejny zostal ojcem...

                      Wybacz, ale nie wstydze sie tego co robie. A jakie mam pobudki? Ano nijakie...A
                      czy moje posty wnosza cokolwiek? Pewnie nic, podobnie jak i 99% "tworczosci" na
                      tym forum i inncyh. A wiec wyluzujcie dziewczyny bo jak do tej pory to tylko
                      mnie oberwalo sie o to iz osmielilam sie nieco skrytykowac obyczaje
                      pismiennicze studentow medycyny - jak to mawiaja "kwiatu poslskiej mlodziezy"...

                      PS.A tak a propos: czy nie uwazacie, iz fakt posiadania potomstwa jest
                      nadmiernie gloryfikowany w swiadomosci spolecznej? Nagle okazuje sie, ze
                      kobieta moze nawet robic bledy tylko dlatego, ze ma dziecko.
                      Nie dziwie sie absolutnie kobietom, ktore z powodow problemow z plodnoscia
                      czuja sie w naszym spoleczenstwie gorsze..
                      • Gość: lek Re: kiedy wyjechać za granicę??????? IP: *.malnet.pl 20.07.05, 20:07
                        Ty jak widac dzieci nie masz. Zycze ci abys miala bo maciezynstwo jest piekne.
                        Wtedy zrozumiesz, ze tak to z dziecmi jest:))
                        • Gość: Stefka Re: kiedy wyjechać za granicę??????? IP: 195.117.117.* 20.07.05, 20:31
                          Mylisz sie - mam dzieci. Dwojke. Ale nie uwazam, by posiadanie potomstwa bylo
                          jakakolwiek karta przetargowa nawet w tak bzdurnych dyskusjach jak ta.
                          Tak wiec skoro doszlysmy az do tak "goracego" punktu jak afiszowanie sie ze
                          stanem posiadania potomstwa, przeto uwazam iz dalsza polemika nie ma sensu.
                          Jesli Grzybcia czuje sie urazona i cierpi z powodu zanieczyszczenia swej krwi
                          moim starym, polonistycznym i zakompleksionym(jej okreslenia) "jadem" przeto
                          niech przyjmie moje przeprosiny. Zawracam Paniom honor - znajomosc zasad
                          poprawenej polszczyzny jest w dobie internetu zbedna.
                          Szczegolnie, jesli sie ma male dzieci.
                          • Gość: lek Re: kiedy wyjechać za granicę??????? IP: *.malnet.pl 20.07.05, 20:46
                            Znajomosc przy dysgrafii nie wystarczy.Własnie znajomosc zasad sprawdza sie na
                            egzaminach u ludzi z ta przykra przypadłascia, poniewaz stosowoc ich nie sa w
                            stanie.
                            Ja sie urazona nie czuje, przecierpialam swoje w podstawowce.
                            A dzieci i czasu gratuluje. osobiscie doradzam omijanie postow, ktore cie raza,
                            zamiast takich dygresji.
                            • Gość: Squbel Re: kiedy wyjechać za granicę??????? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 20.07.05, 21:01
                              Po pierwsze: nie jestem ani stary, ani brzydki, ani sfrustrowany.
                              Po drugie: robie sobie chwilke przerwy w nauce i dlatego pisze tego posta. To
                              taka forma relaksu.

                              Nie wniose wiele do glownego tematu. Przede wszystkim dlatego ze nie moge. Druga
                              sprawa ze po takim przedstawieniu wlasnej osoby jaki zaprezentowala grzybcia,
                              jakakolwiek sympatia i chec pomocy mija bez sladu.

                              Droga grzybciu,

                              Jak mozna wykazywac tak wielki brak szacunku dla innych osob? W wiekszosci
                              starszych, bardziej doswiadczonych.
                              W co drugim Twoim zdaniu uderza bezczelnosc, arogancja i brak kultury.

                              Jak mozna wypowiadac sie w tak zenujacy sposb? Ze to internet? Ze czasu nie ma?
                              Ze dziecko? Toz to bzdura. Poziom Twoich pisemnych wypowiedzi oscyluje w
                              okolicach lawki przed blokiem. Piszesz jak 18 letni ziomal na onetowym czacie.
                              Nie przykladasz zadnej wagi do precyzji i czytelnosci swoich slow. To obrazliwe
                              - znaczy ze nie szanujesz swoich rozmowcow. Czy do profesora na egzaminie
                              rowniez mowisz w ten sposob? Jesli tak to nie dziwne ze te studia sa dla Ciebie
                              "tak ciezkie".

                              Szczerze dziwie sie ze tak wiele rzeczowych informacji udalo sie Tobie w ten
                              sposob pozyskac - zbyt wiele osob poswiecilo swoj czas i swoja wiedze dla Ciebie.
                              Przyznam sie ze mam swoja teorie (takie przeniesienie wlasnego myslenia na
                              innych ;) - sadze ze tak sie stalo bo ludzie jak docuk, Doki, draconessa czy
                              Lekarz z USA czuja potrzebe zachecania innych do wyjazdu - dawania przykladu ze
                              mozna i ze sie powinno, pokazywania jak to robic. Moze dlatego ze kazdy lekarz
                              ktory wyjedzie za ich namowa to naprawde dobry uczynek?

                              Ale nie kazdy zachowa sie w ten sposob. Ja np nawet za pol roku nie napisze
                              zadnej cennej informacji osobie, ktora w ten sposob wypowiada sie na forum.

                              Pozdrowienia.
                              Ps. Dodam tylko ze i ja bledy robie. Ale sie ich wstydze i staram unikac.
                              Papierek na dysortografie tez mam.

    • coitusik im szybciej tym lepiej............ 02.08.05, 21:54
      tym ostatnim,
      ktorzy bede tu gasic swiatlo,
      bo w koncu do tego,
      tez dojrzeli,
      bedzie zdecydowanie gorzej:(
    • Gość: młody lekarz Re: kiedy wyjechać za granicę??????? IP: *.acn.waw.pl 02.08.05, 23:46
      A ja sobie pofantazjuję, co będzie jak tu zostaniesz. Wybacz, że na konkretnych
      kwotach, ale to tajemnica poliszynela, jak mało zarabia lekarz.

      Ty - jakieś 1200 PLN na rękę na stażu, o 14.00 będziesz w domu i będziesz mogła
      się zająć dzieckiem. Mąż - powiedzmy jakieś 2500 na rekę (dwa etaty + jakieś
      dodatkowe fuchy).

      Razem: 1200 + 2500 = 3700

      Opiekunka do dziecka w godz. 7-14 - 7 godzin po 10 złotych (zatrudniona na
      czarno) x 5 dni w tygodniu x 4 tygodnie: 1400 złotych.

      3700-1400= 2300 PLN

      Wynajęcie mieszkania lub rata kredytowa + opłaty za mieszkanie (choć kredyt
      niekoniecznie Wam bank przyzna) to jakieś min. 600 PLN (w Pipidówku).

      Zostaje Wam na życie 1700 PLN. Jedzenie - 1200 PLN.

      Zostaje Wam 500 PLN. Z tych 500 musielibyście być w stanie sfinansować sobie
      całą resztę wydatków, łącznie z opłatami za różne kursy, szkolenia itd.

      Jak byś rozpoczęła specjalizację w Polsce, to dojdą Ci dyżury. Niby zarobisz
      więcej, ale to co zarobisz będziesz musiała zapłacić opiekunce, więc i tak
      wyjdziesz na zero (pod warunkiem, że znajdziesz opiekunkę, która pójdzie do
      pracy za tyle, co lekarz, w co wątpię).

      Jeżeli te 500 złotych będziecie odkładać, to po 10 miesiącach kupicie sobie
      15-letniego Golfa, po roku już nawet będzie Was stać na ubezpieczenie i
      zarejestrowanie go. Mąż chirurg, Ty ginekolog to dobry wybór, bo będziecie
      chodzić w zielonych ciuchach, więc prywatne nie będą Ci się niszczyć tak szybko.
      ;-) Choć warto zainwestować w garnitur i garsonkę - moglibyście obniżyć koszty
      wyżywienia stołując się częściowo na konferencjach organizowanych przez firmy.

      I na koniec pytanie: czy znasz jakieś inny kraj w UE, w którym Wasze życie
      będzie wyglądać równie tragicznie?
      • Gość: grzalka Re: kiedy wyjechać za granicę??????? IP: *.gdynia.mm.pl 06.08.05, 16:20
        a jeszcze wyobraź sobie, że rodzą Wam się bliźnieta :)))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka