janka221
20.07.05, 13:12
Walczę ze szpitalem. Za to, że połamano mojemu dziecku przy porodzie obojczyk
i za to- że pozostawiono w moim organiźmie resztki błon płodowych i łożyska,
co niemal skończyło się moim zgonem w wyniku zakażenia oraz osieroceniem
mojego dziecka. Dwadzieścia lat wcześniej moja mama straciła w tym samym
szpitalu dziecko, które udusiło się pępowiną, bo pozostawiono moją mamę samą
sobie. Zbieg okoliczności? Mama odpuściła. Ja walczę- za Nią i za siebie.
Chcę sprawiedliwości i położenia kresu bezkarności polskich szpitali.
Znalazłam adwokata, który podjął się mnie bronić bez opłat- swoją część
odbierze po wygranej. Inaczej nie byłoby mnie stać. Czy ktoś ma jakieś
doświadczenia?