Dodaj do ulubionych

pacjenci POZ

IP: *.salbis.net 29.09.05, 20:58
Wypowiedź chorej, nie zdeklarowanej do przychodni, z banalną infekcją,
przyjętej około 13:30
"Dziękuję Panu, doktorze, że mnie pan przyjął. Siedzę tu już od 12 i czekam
żeby ktoś mnie przyjął"

Czy ktokolwiek z forumowiczów wyjaśni mi co pacjentka miała na myśli
mówiąc "czekam JUŻ od 12" skoro nie była zarejestrowana, nie była w ogóle
pacjentką przychodni, a jej dolegliwości wymagały raczej odwiedzin w aptece i
zażycia leków na przeziębienie i dwudniowym odpoczynku? Skoro w Anglii
czekałaby na wizytę w tej sytuacji 2-3 dni, to co miała na myśli podkreślając
fakt swego 1.5 godzinnego czekania? Ktoś ma jakis pomysł, bo ja nie wiem.
Obserwuj wątek
    • jozica Re: pacjenci POZ 29.09.05, 21:04
      Eee, może po prostu stwierdziła fakt. I już. Chyba nie ma co wyciągać zbyt
      daleko idących wniosków. Jakkowiek zdrowy na umyśle człowiek, może się wcześniej
      umówić, albo przynajmniej sprawdzić kiedy może go przyjąć lekarz. Ale to chyba
      wołąnie na puszczy (czy jakoś tak)

      Gość portalu: doc napisał(a):

      > Wypowiedź chorej, nie zdeklarowanej do przychodni, z banalną infekcją,
      > przyjętej około 13:30
      > "Dziękuję Panu, doktorze, że mnie pan przyjął. Siedzę tu już od 12 i czekam
      > żeby ktoś mnie przyjął"
      >
      > Czy ktokolwiek z forumowiczów wyjaśni mi co pacjentka miała na myśli
      > mówiąc "czekam JUŻ od 12" skoro nie była zarejestrowana, nie była w ogóle
      > pacjentką przychodni, a jej dolegliwości wymagały raczej odwiedzin w aptece i
      > zażycia leków na przeziębienie i dwudniowym odpoczynku? Skoro w Anglii
      > czekałaby na wizytę w tej sytuacji 2-3 dni, to co miała na myśli podkreślając
      > fakt swego 1.5 godzinnego czekania? Ktoś ma jakis pomysł, bo ja nie wiem.
    • draconessa Re: pacjenci POZ 29.09.05, 21:26
      Hmmm, nawet jesli byla to szpileczka to baaardzo delikatna. wszakze wiele
      innych osob zrobiloby wsciekla awanture ,polaczona z waleniem drzwi i
      wyrzekaniem na sluzbe opieszala ( ignorujac fakt rejestracji, kolejki etc
      itp):))) Jozica ma racje - ludziom czasem nie przychodza do glowy proste
      rozwiazania...Ale to juz pewnie temat na inna dyskusje;)))
    • Gość: MM Re: pacjenci POZ IP: 80.48.189.* 29.09.05, 21:42
      Pewnie zapomniala wybrac swojego lekarza rodzinnego - w koncu dopiero kilka lat
      istnieje taka mozliwosc...

      Pani chciala byc pewnie przyjeta po 5 minutach,przebic sie przez kolejke i
      zalatwic wszystko od reki.

      Polskie spoleczenstwo choruje przewaznie w weekendy (maja wolne) i szturem biora
      SOR,tam zrobi sie wszystko za darmo.Kiedys musielismy sie ewakuowac pod naporem
      inwektyw z domu jednego pana lat 55 (temperatura) ,gdyz rodzina domagala sie
      zabrania go do szpitala (argument "my wszyscy pracujemy ,kto sie bedzie nim
      zajmowal ! prosze go zabrac na kompleksowe badania !").

      I w taki wlasnie sposob szpital staje sie "przechowalnia" dla : pijakow lezacych
      na ulicy (policja nie chce ich zabierac,komendant wydal im dyspozycje ,ze pijany
      = zatrucie alkoholowe = szpital) ,nacpanej weekendowej mlodziezy , temperatur,
      osob starszych przywiezionych z przejedzenia,lub najedzonych
      bigosem,jajecznicami,rybkami w occie ("ona tak bardzo to lubi , przeciez jej nie
      zabronie jesc" - ostatnio to uslyszalem od pani , ktorej mama lat 87 miala takie
      przypadlosci).

      A pani o ktorej piszesz , wlasnie nie rozumie tego faktu, ze w cywilizowanym
      swiecie.czekalaby na takie przyjecie kilka godzin moze kilkanascie (tyle spedzil
      moj znajomy we Francji,sam zglosil sie do szpitala z temperatura i wymiotami) i
      nikt sie go o nic nie pytal.Zreszta sprobowalby protestowac.A na koniec zabulil
      200 euro - gdyz stwierdzono,ze takie cos nie kwalifikuje sie na wizyte w
      ichniejszym SOR.

      Czy ktos moze sobie wyobrazic u nas taka sytuacje,ze wystawiono komus rachunek ?

      Gromy lecialyby z nieba ,zaangazowanoby w sprawe media ,ktory mialeyby kolejna
      pozywke dla plebsu.
      • Gość: agi Re: pacjenci POZ IP: *.chello.pl 29.09.05, 21:51
        Problem nieuzasadnionego używania przez pacjentów pogotowia ratunkowego, SORu
        oraz ostrych dyżurów ze szczególnym uwzględnieniem nocy i weekendów będzie
        istniał tak długo, jak długo nie istnieją całodobowe przychodnie
        specjalistyczne.
        Weźmy nawet prywatne kliniki: wszystkie czynne są /jak głoszą anonse gazetowe i
        internetowe/ w godzinach 7.00 - 20.00, a jak się zadzwoni i zapyta o
        konkretnego lekarza konkretnej specjalizacji, to okazuje się, że godziny
        przyjęć w zasadzie nieczym się nie różnią od tych w państwowych placówkach.
        Tymczasem pacjenci pracują o najróżniejszych porach dnia i nocy; mają różne
        zawody. Często myślę, że służba zdrowia jest dla bezrobotnych, emerytów,
        rencistów, dzieci i studentów.
        • connie1 Re: pacjenci POZ 29.09.05, 21:54
          Takie zachowania beda dopoty za wiztyte nie będzie sie dostawalo po prostu
          rachunku do ręki
          A osoby pracujace w wymienionym przez Ciebie miejscach tez maja prawo do
          wypoczynku i normalności zycia.
        • slav_ Re: pacjenci POZ 29.09.05, 23:09
          "całodobowe przychodnie specjalistyczne" ???
          Rewelacja.
          Mam nadzieję że powstaną równiez całodobowe urzędy skarbowe, całodobowe urzędy
          miejskie, całodobowe sądy, całodobowe starostwa, całodobowe kancelarie
          adwokackie, całą dobę będą przyjmować krawcy, szewcy, zduni i szklarze.
          Bo wydaje sie że te wszystkie miejsca sa tylko dla emerytów, rencistow,
          studentow i dzieci (samodzielnych bo z młodszym i tak musiałaby iśc pracująca
          matka).
      • jozica Re: pacjenci POZ 29.09.05, 22:06
        Hmm, MM to chyba jednak są zbyt daleko idące wnioski. Że jakaś baba grzała
        półtorej godziny cztery litery w poczekalni, z własnej zresztą winy i miała
        farta, ze nie dłużej i trafiła na uprzejmość Doca to chyba nie jest powód, żeby
        od razy rzucać argumenty o przechowywalniach dla pijaków. Tak mi się
        przynajmniej wydaje.
        Cały problem polega chyba na tym, ze lekarze i pacjenci wzajemnie, słusznie czy
        nie słusznie obrzucają sie błotem, co jest sytuacją idealną dla naszych
        wspaniałych ekip rządzących.
        A przykład z Francji chyba nie jest najlepszy. Trzymanie faceta z temperaturą i
        wymiotami w poczekalni bo sie osmielił przyjść do SOR jest cokolwiek niefajne.
        Ja bym pacjenta z takimi objawami jednak kilkunastu godzin jednak nie trzymała.

        Gość portalu: MM napisał(a):

        > Pewnie zapomniala wybrac swojego lekarza rodzinnego - w koncu dopiero kilka lat
        > istnieje taka mozliwosc...
        >
        > Pani chciala byc pewnie przyjeta po 5 minutach,przebic sie przez kolejke i
        > zalatwic wszystko od reki.
        >
        > Polskie spoleczenstwo choruje przewaznie w weekendy (maja wolne) i szturem bior
        > a
        > SOR,tam zrobi sie wszystko za darmo.Kiedys musielismy sie ewakuowac pod naporem
        > inwektyw z domu jednego pana lat 55 (temperatura) ,gdyz rodzina domagala sie
        > zabrania go do szpitala (argument "my wszyscy pracujemy ,kto sie bedzie nim
        > zajmowal ! prosze go zabrac na kompleksowe badania !").
        >
        > I w taki wlasnie sposob szpital staje sie "przechowalnia" dla : pijakow lezacyc
        > h
        > na ulicy (policja nie chce ich zabierac,komendant wydal im dyspozycje ,ze pijan
        > y
        > = zatrucie alkoholowe = szpital) ,nacpanej weekendowej mlodziezy , temperatur,
        > osob starszych przywiezionych z przejedzenia,lub najedzonych
        > bigosem,jajecznicami,rybkami w occie ("ona tak bardzo to lubi , przeciez jej ni
        > e
        > zabronie jesc" - ostatnio to uslyszalem od pani , ktorej mama lat 87 miala taki
        > e
        > przypadlosci).
        >
        > A pani o ktorej piszesz , wlasnie nie rozumie tego faktu, ze w cywilizowanym
        > swiecie.czekalaby na takie przyjecie kilka godzin moze kilkanascie (tyle spedzi
        > l
        > moj znajomy we Francji,sam zglosil sie do szpitala z temperatura i wymiotami) i
        > nikt sie go o nic nie pytal.Zreszta sprobowalby protestowac.A na koniec zabulil
        > 200 euro - gdyz stwierdzono,ze takie cos nie kwalifikuje sie na wizyte w
        > ichniejszym SOR.
        >
        > Czy ktos moze sobie wyobrazic u nas taka sytuacje,ze wystawiono komus rachunek
        > ?
        >
        > Gromy lecialyby z nieba ,zaangazowanoby w sprawe media ,ktory mialeyby kolejna
        > pozywke dla plebsu.
        • Gość: MM Re: pacjenci POZ IP: 80.48.189.* 30.09.05, 21:10
          Hmm, MM to chyba jednak są zbyt daleko idące wnioski. Że jakaś baba grzała
          > półtorej godziny cztery litery w poczekalni, z własnej zresztą winy i miała
          > farta, ze nie dłużej i trafiła na uprzejmość Doca to chyba nie jest powód, żeby
          > od razy rzucać argumenty o przechowywalniach dla pijaków. Tak mi się
          > przynajmniej wydaje.


          Ale taka jest rzeczywistosc...Ci ,ktorym w wiekszosci wlasnie pobyt w szpitalu
          sie "nalezy" , rekoma i nogami zapieraja sie by tam nie trafic...A Ci ,ktorzy
          przychodza z blahostkami,robia wszystko zeby "kompleksowo" (bardzo modne slowo
          :) ) sie wyleczyc na SOR ,czy przez Pogotowie.

          > A przykład z Francji chyba nie jest najlepszy. Trzymanie faceta z temperaturą i
          > wymiotami w poczekalni bo sie osmielił przyjść do SOR jest cokolwiek niefajne.
          > Ja bym pacjenta z takimi objawami jednak kilkunastu godzin jednak nie trzymała.

          Moze i nie jest najlepszy - ale podalem go ,bo taka jest rzeczywistosc.Nijak ma
          sie do tej polskiej.I smieszy mnie to,bo jak widze u nas wszyscy pacjenci
          "zachlysnieci" zachodem , robia uwagi jak to niby u nas jest zle,a tam takie
          luksusy i jakie chamstwo panuje w szpitalach ,bo "pani musiala czekac w kolejce
          2 godziny".

    • Gość: agi Re: pacjenci POZ IP: *.chello.pl 29.09.05, 21:45
      Przyznam, doc, że nie rozumiem. Jak to, nie była zdeklarowana; wydawało mi się,
      że każdy na początku 1999 roku /I reforma służby zdrowia/ musiał wybrać swojego
      lekarza rodzinnego ?
      Należało jej kazać wypełnić deklarację /zdeklarować się/ lub odprawić z
      kwitkiem.
      Jeżeli ktoś chce brać udział w grze /która w tym przypadku nazywa się:
      bezpłatna służba zdrowia/, to trzeba poznać zasady.
      • slav_ Re: pacjenci POZ 29.09.05, 23:13
        Ano tak po prostu.
        Do dzis są ludzie którzy nie wybrali lekarza (bo nie chorowali a trzeba by
        dupsko ruszyc do ośrodka lub choruja ale "leczą sie " w Pogotowiu "bo "maja
        blisko" lub "kolejki sa mniejsze". Czysta oszczędnośc dla nfz - nie płaci
        żadnemu poz za objęcie opieką. A osoby te dopiero potrafią sie awanturowac że
        "lekarz nie chce ich przyjąć" a "są ubezpieczeni".
        • esmeralda_pl Re: pacjenci POZ 30.09.05, 10:47
          ja np. nie mam lekarza rodzinnego... bo po pierwsze nie choruje, po drugie
          kiedy nie pracowalam, to chodzilam do LuxMedu, po trzecie: teraz mam lekarza w
          pracy...
          • slav_ Re: pacjenci POZ 30.09.05, 16:08
            Co to znaczy "mam lekarza w pracy" ?
            kto płaci za opiekę nad Tobą ? Zakład pracy ? Ty osobiście ?
    • Gość: docuk Uściślenie IP: *.server.ntli.net 29.09.05, 23:54
      Skoro w Anglii
      > czekałaby na wizytę w tej sytuacji 2-3 dni, to co miała na myśli podkreślając
      > fakt swego 1.5 godzinnego czekania?
      Statystycznie tylko i w przypadku 70% lekarzy rodzinnych, do reszty czeka się
      ok 5 dni (do tego czasu infekcja wirusowa sama przechodzi).
      Jeśli jesteś ciężko chory, nie możesz pracować,nie możesz iść, dojść do
      domu ,doznałeś urazu, kóry uniemożliwia Ci samodzielne przemieszczanie się
      wzywasz karetkę, która zabiera cie z pracy do szpitala. Jeśli Twoje
      dolegliwości są przewlekłe, toczą się od kilku tygodni idziesz do lekarza
      rodzinnego po skierowanie na badania lub do specjalisty. Mając umówiony termin
      porady nie idziesz w ten dzień pracy, dostajesz zwolenienie lekarskie. Czy to
      takie strasznie trudne czy celowo utrudniane? Wiem usłyszę o tym, ze w
      dzisiejszych czasach, przy tym bezrobociu trzeba pracować mimo choroby. Coś za
      coś, nic za darmo, każdy swojego losu Panem, każdy może dokonac wyboru.
      Tylko właśnie odowieczny problem niektórych GOŚCI TEGO FORUM - jak wybrać a nie
      ponieśc konsekwencji wyboru lub przerzucić je na innych. Dojrzałość?
      Dorosłość ? Czy wieczne poczucie krzywdy?
    • Gość: kika Re: pacjenci POZ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.05, 05:50
      Gość portalu: doc napisał(a):

      > Wypowiedź chorej, nie zdeklarowanej do przychodni, z banalną infekcją,
      > przyjętej około 13:30
      > "Dziękuję Panu, doktorze, że mnie pan przyjął. Siedzę tu już od 12 i czekam
      > żeby ktoś mnie przyjął"
      >
      > Czy ktokolwiek z forumowiczów wyjaśni mi co pacjentka miała na myśli
      > mówiąc "czekam JUŻ od 12" skoro nie była zarejestrowana, nie była w ogóle
      > pacjentką przychodni, a jej dolegliwości wymagały raczej odwiedzin w aptece i
      > zażycia leków na przeziębienie i dwudniowym odpoczynku? Skoro w Anglii
      > czekałaby na wizytę w tej sytuacji 2-3 dni, to co miała na myśli podkreślając
      > fakt swego 1.5 godzinnego czekania? Ktoś ma jakis pomysł, bo ja nie wiem.



      Ja Ci wyjaśnię, otóż:
      Pacjentka z infekcją (nie jest lekarzem więc trudni jej ocenić z jaką) przyszła
      do przychodni po poradę. Rozumiem, że grzecznie czekała aż ktoś ją przyjmie. Po
      upływie 1,5godziny została przyjęta. Złożyła wyrazy podziękowania. Wszystko .
      Czy jeszcze czegoś nie rozumiesz?
      • Gość: doc Re: pacjenci POZ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.05, 20:33
        >Po
        >
        > upływie 1,5godziny została przyjęta. Złożyła wyrazy podziękowania. Wszystko .
        > Czy jeszcze czegoś nie rozumiesz?

        Jako lekarz jestem - co jasne - osobą o niskim IQ. To powyższe rozumiem, ale
        nie rozumiem - jak już napisałem - znaczenia i powodu użycia słowa "już" przed
        określeniem 1.5-godzinnego czekania. Podziękowała, ale i podkreśliła w jej
        mniemaniu długi czas oczekiwania. A przecież ten czas był nieprzyzwocie wręcz
        krótki. Zatem nie wszystko rozumiem. Rozumiesz?
        • Gość: tricolour To jest poważny problem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.05, 02:29
          ... publiczny: dlaczego pacjentka użyła słowa "już" w swojej wypowiedzi?

          Odpowiedź na to fundamentalne pytanie jest zupełnie prosta: pacjentka użyła w
          swojej wypowiedzi słowa "już" ponieważ lekarze za mało zarabiają, a winny temu
          jest system.

          Już rozumiesz?

          :)
          • Gość: doc Re: To jest poważny problem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.05, 05:02
            To jest poważny problem publiczny - nie użycie tego czy innego słowa, tylko
            narastające oczekiwanie natychmiastowych darmowych świadczeń w każdej sytuacji.
            Co gorsza, niejednokrotnie żądania takie legityzmiuje NFZ. Kiedy z różnych
            przyczyn pyta się urzędników NFZ o wykładnię przepisów, odpowiedzi są mniej
            więcej w jednym tonie - zawsze bezwarunkowo przyjmować. Chory MA BYĆ PRZYJĘTY.
            Zaraz, tego samego dnia. Nie ważne, że są umówieni pacjenci. Że coraz
            liczniejsze kontrole obligują do coraz obszerniejszej dokumentacji (na którą
            też trzeba czasu!!!). Lekarz ma przyjąć, nawet jeśli jest to 45. pacjentka
            danego dnia, w tym 10. nie zapisana, a jej dolegliwości polegają na temp. 37.3
            od 2 dni i lekkim kaszlu. Wtedy, gdy ona mówi, że czeka JUŻ 1.5 godziny, to w
            tym kontekście staje się to poważnym społecznym problemem. Przeżyliśmy kilka
            reform i jeszcze jakoś to działa. Ale w trosce o prawa pacjentów, takie jakich
            nie ma nigdzie na świecie, sami doprowadzicie bez żadnej kolejnej reformy do
            faktycznego paraliżu ochrony zdrowia.

            Niniejszym podpisuję się pod wyrażonym gdzieś wcześniej apelem o całodobową i
            natychmiastową dostępność urzędów i wszystkich punktów usługowych!
            I proszę nie pisać, że zdrowie jest ważniejsze itd. Jest, ale skoro 37.3 st. i
            kaszel od 2 dni ma być "załatwiony" zaraz, to tak samo zaraz, także w nocy,
            muszę mieć prawo zmienić dowód, zareperować auto (po normalnej a nie ekstra
            cenie!) itd.

            JUŻ rozumiesz ?
    • vacia Re: pacjenci POZ 30.09.05, 07:09
      Gość portalu: doc napisał(a):

      > > "Dziękuję Panu, doktorze, że mnie pan przyjął. Siedzę tu już od 12 i czekam
      > żeby ktoś mnie przyjął"
      >
      > Czy ktokolwiek z forumowiczów wyjaśni mi co pacjentka miała na myśli
      > mówiąc "czekam JUŻ od 12" skoro nie była zarejestrowana, nie była w ogóle
      > pacjentką przychodni,

      Moim zdaniem pacjentka zdawała sobie sprawę, że nie dopełniła obowiązujących
      formalności i w związku z tym nie była 100% pewna że zostanie przyjeta i jak
      zostanie przyjeta.
      Oczekiwanie w takich warunkach jest zupełnie inne niż wtedy kiedy się jest
      pewnym, że otzyma się poradę.
      A co do tego,że dolegliwości były błahe, to jest kwestia subiektywna , z
      medycznego punku widzenia może tak ale ta pani nie miała pojecia o medycynie,
      może na szczęście rzadko choruje, wredy nawet niewielkie dolegliwości budzą
      niepokój a w aptece jest tak dużo leków że laik naprawdę nie wie co jest dobre .
      Pozatym cudze dolegliwości są zawsze mało ważne i niekłopotliwe... co innego
      nasze.
    • Gość: aga Re: pacjenci POZ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.09.05, 13:51
      Rozumiem, ze najlepiej by bylo, jakby w ogole nie przyszla z infekcja do lekarza, tylko zeby lazila po ulicy i zarazala innych?Przynajmniej jest odpowiedzialna-jak sama szybciej wyzdrowieje dzieki wizycie u lek to mniej ludzi pozaraza. W ogle trzeba bylo jej nie przyjmowac skoro nie nalezala do przychodni wiec chyba wąty powinienes miec w polowie do siebie.
      • Gość: doc Re: pacjenci POZ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.05, 20:36
        nie mam wątów i przyjąłem ją bez dyskomfortu, bo tak się składa - choć może o
        tym nie wiesz- że lekarze zajmują się leczeniem, w związku z tym chory
        człowiek, jakkolwiek by to dla Ciebie dziwnie brzmiało, to podmiot dla lekarza.
        Wskazań do wizyty nie miała, ale przyszła, czekała - przyjąłem. Chodzi mi o
        podkreślanie 1.5 godzinnego czasu oczekiwania. TO NIEWYOBRAŻALNIE KRÓTKO.

    • optymistka8 Re: pacjenci POZ 30.09.05, 14:00
      Trudno powiedzieć. Jak na pewno wiesz ważniejszy od przekazu werbalnego jest
      ten niewerbalny. No i liczy się też tonacja głosu. A tego nie jesteś w stanie
      już nam przekazać. Może była to szpila, tak jak pisała draconessa, a może tylko
      zwykłe stwierdzenie faktu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka