Dodaj do ulubionych

co o tym sadzicie?

06.10.05, 08:37
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=64&w=29962010
Obserwuj wątek
    • Gość: Doki z igly widly IP: *.99-201-80.adsl.skynet.be 06.10.05, 09:12
      Matko bosko z ktorego badz kosciola, jak zwykle przy takich okazjach odwolania
      do dr Mengele...

      I jak zwykle zawinila nieumiejetnosc lekarzy komunikowania sie z pacjentem.
      Cholera, czy tego nadal nie ucza na studiach, ze pacjentowi trzeba wytlumaczyc o
      co chodzi?

      I teraz dr Dariusz R. zostal niepotrzebnie obsmarowany w gazecie, bo nie chcialo
      mu sie zdobyc na 3 minuty rozmowy z pacjentka.

      A sprawa czy mial wyciagac tego kleszcza czy nie jest juz zupelnie drugorzedna.
      JA bym pewnie wyciagnal i zafakturowal: porada specjalisty+taryfa nocna,
      usuniecie ciala obcego+taryfa nocna, razem 74.51 euro. Z tego ok 1/4 do
      zaplacenia przez samego pacjenta. Chyba niezle jak za 3 minuty malo ryzykownej
      pracy?
      • pimpek_sadelko Re: z igly widly 06.10.05, 09:28
        super stawka.niestety, w polsce nie wyciagniesz bloczka do faktur i nie
        wystawisz rachunku.przeciez pani placi skladki...
        zeby bylo smieszniej ten co obsmarowany zostal jest dobrym chirurgiem.
        • Gość: Doki Re: z igly widly IP: *.99-201-80.adsl.skynet.be 06.10.05, 09:33
          pimpek_sadelko napisała:

          > super stawka.niestety, w polsce nie wyciagniesz bloczka do faktur i nie
          > wystawisz rachunku.przeciez pani placi skladki...

          No wlasnie dlatego, ze placi skladki, to kasa chorych 3/4 jej zwroci. Inaczej
          musialaby cale 74 euro wyciagnac z kieszeni. I nie miej zludzen- moj dyrektor
          regularnie wysyla do opornych komornika.

          Bardzo podobaly mi sie Twoje komentarze w tym watku na forum Olsztyn: wywazone i
          rzeczowe. Ale wpisy Twoich oponentow pokazuja, ze z tym spoleczenstwem nie da
          sie niczego zrobic. Spoleczenstwo do wymiany!

          Pozdrowki dla dzidziusia i dla Ciebie tez.
          • Gość: g@mdan Re: Porządkowanie czas zacząć. IP: *.tvsat364.lodz.pl 07.10.05, 19:30
            Całego tego problemu by nie było (a także wielu innych scysji na linii lekarz -
            pacjent - dziennikarz - rzecznik), gdyby reformatorzy polskiej opieki zdrowotnej
            zechcieli dokończyć swoje dzieło.
            Jest przypadek (brzydkie określenie, ale trudno): kleszcz w skórze pacjenta.
            Dla tego przypadku powinny istnieć określone standarty postępowania: leczenie
            pilne w pogotowiu lub Izbie Przyjęć; leczenie w POZ lub Poradni Chirurgicznej
            lub wręcz leczenie w placówce prywatnej, bo tego nie finansuje NFZ.
            Dla tego przypadku powinny też być określone procedury medyczne: usunięcie
            pasożyta albo pozostawienie resztek łba; w znieczuleniu miejscowym lub bez;
            zlecenie antybiotyku albo nie; skierowanie pacjenta do specjalisty chorób
            zakaźnych lub leczenie w POZ itd., itp.
            Wtedy nie ma miejsca na interpretację własną (zawsze subiektywną) lekarza lub
            rzecznika.
            Pacjent może czuć się nieusatysfakcjonowany, ale powinien wiedzieć co obejmuje
            jego ubezpieczenie czyli za co płaci.
            No i dochodzimy do sedna sprawy - płacenia. Procedury muszą być wycenione.
            NFZ płaci za leczenie, a lekarz dostaje wynagrodzenie.
            Ponieważ NFZ nie płaci jak należy i lekarz jest niedoceniony to mamy czasem
            takie kwiatki.
            Może to śmieszne, że domagam się wysokiej organizacji opieki zdrowotnej w tak
            błahym przypadku, ale czasem sprawa jest poważniejsza.
            A lekarz na dyżurze w pogotowiu nie odpoczywa raczej i czasem puszczą mu nerwy.
            Często z powodu zwykłego przepracowania.
            Ale to już inna bajka.
            • aelithe Re: Porządkowanie czas zacząć. 08.10.05, 11:41
              Jakie ty widzisz wskazania do skierowania czlowieka pokasanego przez kleszcza d
              zakaznika. Na swiecie jest to najdrozsza konsultacja specjalistyczna.
              Co to reszty zgoda.
              • Gość: Doki Re: Porządkowanie czas zacząć. IP: *.216-200-80.adsl.skynet.be 08.10.05, 20:39
                aelithe napisał:

                > Jakie ty widzisz wskazania do skierowania czlowieka pokasanego przez kleszcza d
                >
                > zakaznika. Na swiecie jest to najdrozsza konsultacja specjalistyczna.
                > Co to reszty zgoda.

                A ja sie nie zgodze, ze na calym swiecie zakaznik jest najdrozszy. U nas nawet
                nie ma takiej specjalnosci jak zakaznik. Najdrozszy jest neuropsychiatra.
                • aelithe Re: Porządkowanie czas zacząć. 11.10.05, 13:34
                  Doki w jakim kraju pracujesz?
                  W Holandii lekarz chorób zakaźnych, jeśli się znajduje w szpitalu ( żadka
                  specjalizacja), ma uprawnienia dyrektora medycznego i może zawiesić każdego,
                  lekarza jak długo chce. Na konsultację wzywa sie go w określonych; ściśle
                  sprecyzowanych sytuacjach.
                  • Gość: Doki =>aelithe: holenderski potwor IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 11.10.05, 14:50
                    > Doki w jakim kraju pracujesz?

                    Belgia.

                    > W Holandii lekarz chorób zakaźnych, jeśli się znajduje w szpitalu ( żadka
                    > specjalizacja), ma uprawnienia dyrektora medycznego

                    Moment, chyba cos mylisz. Kims innym jest z-ca dyrektora d/s higieny czy ktos,
                    kto ma sie z urzedu zajmowac zwalczaniem zakazen szpitalnych. To nawet nie musi
                    byc lekarz, a juz na pewno nie lekarz- klinicysta.
                    Sa w Belgii lekarze zajmujacy sie chorobami zakaznymi, ale nie jako osobna
                    specjalnoscia.

                    > i może zawiesić każdego, lekarza jak długo chce

                    Nie mam pod reka zadnego Holendra, zeby zweryfikowac i nie bardzo chce mi sie
                    wierzyc, chociaz? Holendrzy maja bardzo wiele dziwnych pomyslow. Nie bardzo
                    rozumiem w jaki sposob jeden lekarz, chocby dyrektor, mogl zawiesic innego.
                    Przeciez lekarze nie sa zazwyczaj pracownikami szpitala.

                    > Na konsultację wzywa sie go w określonych; ściśle
                    > sprecyzowanych sytuacjach.

                    Tego tez nie rozumiem. A jak wezwe go w innym niz scisle okreslony przypadku, to
                    co? Glowe mi odgryzie? Mysle, aelithe, ze troche placzesz. Ten twoj doktor-
                    zakaznik to wcale nie jest doktor- zakaznik. To jest jakis holenderski
                    wynalazek, skadinad wiadomo, ze Holendrzy maja KOMPLETNA PARANOJE na punkcie
                    MRSA, do tego stopnia, ze nie przyjmuja do szpitala wlasnych obywateli, ktorym
                    zdarzylo sie lezec w szpitalu za granica. Ci pacjenci laduja na wstepnej
                    kwarantannie w Belgii (i, rzecz jasna, potem juz czesto wcale nie chca do domu.
                    :-))).
                    • aelithe Re: =>aelithe: holenderski potwor 12.10.05, 10:45
                      Miałem okazję poznać jednego lekarza z Holandii, który przedstawiał się jako
                      zakaźnik. Nie wiem czy to jest formalna specjalizacja, czy tylko tytuł.
                      Pracował jako epidemiolog szpitalny.
                      Nie we wszystkich krach istnieje specjalizacja z chorób zkaźnych. Istniała
                      wszedzię po wojnie, ale niektóre ją kraje zlikwidowały, bo jak wiadomo nie ma
                      chorób zakaźnych :).

                      Paranoję na temat MRSA ma nie tylko Holandia, ale także wiele innych krajów.
                      Choćby Wielka Brytania. Jakby nie dostrzegając faktu, że groźny jest nie chory
                      tylko personel. ( Mycie rąk.)

                      Co do epidemiologa szpitalnego, to nie jest wymysł Holenderski, ale
                      amerykański. Pomysł może nie idealny, ale na razie najlepszy jaki wymyślono.
                      System kontroli zakażeń spzitalnych w USA, przy innych bolączkach tego systemu
                      jest wręcz rewelacyjny.
    • przeciwcialo Re: co o tym sadzicie? 06.10.05, 09:37
      No to pare kwiatków jeszcze by sie zebrało. Znajomi co dyzuruja na izbie
      przyjec nieraz opowiadaja różne historie. Ostatnio hitem była pani która
      przyszła z pijawką w odbycie. Kupiła taką i przystawiła aby pozbyć sie
      hemoroidów ale pijawka wpiła sie za bardzo w odbyt. Kolega usunał pijawke ale
      pani była niepocieszona że pijawka nie przeżyła bo " taka była droga".
      • pimpek_sadelko Re: co o tym sadzicie? 06.10.05, 10:15
        przeciwcialo napisała:

        > No to pare kwiatków jeszcze by sie zebrało. Znajomi co dyzuruja na izbie
        > przyjec nieraz opowiadaja różne historie. Ostatnio hitem była pani która
        > przyszła z pijawką w odbycie. Kupiła taką i przystawiła aby pozbyć sie
        > hemoroidów ale pijawka wpiła sie za bardzo w odbyt. Kolega usunał pijawke ale
        > pani była niepocieszona że pijawka nie przeżyła bo " taka była droga".
        to nie jest dowcip?:)
        • przeciwcialo Re: co o tym sadzicie? 06.10.05, 10:18
          Nie. Fakt autentyczny.
    • Gość: doc Re: co o tym sadzicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.05, 09:12
      Bzdury na typowym, już mnie nie zaskakującym poziomie GW.
      Jedyne co jest słuszne, to ogólne wrażenie, iż chirurg mógł wyjąc kleszcza jak
      już pacjentka do niego trafiła. Nie złamałby żadnej z zasad których jak się
      domyślam broni w stylu Don Kichota (i teraz pewnie za to beknie). Te zasady to
      przede wszystkim odpowiednia kwalifikacja pilności i cięzkości zdarzenia (i
      rozumiem, że chciał tu bronić pewnej logiki - nocny dyżur ambulatorium
      chirurgicznego nie musi zajmować się o godzinie 1 fragmentem pozostawionego
      kleszcza!). Ale ta zasada opiera się niestety na zdrowym rozsądku, bowiem akty
      prawne regulujące pracę poszczególnych elementów systemu ochrony zdrowia nie
      mają oparcia w obowiązujących standardach, tu jest pies pogrzebany. 100 %
      lekarzy zgodzi się że końcówka kleszcza to nie jest przypadek groźny ani pilny,
      i są przepisy na to że pewne placówki (np SORy) czymś takim nie muszą sie
      zajmować. Ale ta opinia 100 % lekarzy to właśnie tylko opinia - logiczna,
      zdroworozsądkowa, ale to wszystko. Innymi słowy - w oparciu o przepisy można
      odmówić przyjęcia przypadku nie pilnego, ale w oparciu o przepisy nie można tak
      naprawdę zaklasyfikować przypadku jako nie pilnego! I powstaje pole do popisu
      dla rzecznika NFZ, który ma jedną odpowiedź - przyjąć! A pacjentka, która tak
      naprawdę chciała nadużyć systemu (choć wobec braku standardów jest to
      kontrowersyjne) - ma odgórne i formalne poparcie dla swych żalów i pretensji.
      A redaktorzy GW wielką radość
      • artur731 Re: co o tym sadzicie? 08.10.05, 10:07
        ale kleszcza trzeba bylo usunac bo nawet jego reszta jakby dluzej zostala w
        skorze moglaby zarazic bolerioza. Znam sie na tym, zajrzyjcie na forum o
        boleriozie.
        • Gość: doc Re: co o tym sadzicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.05, 10:26
          ale co to ma wspólnego z tematem wątku?
      • vacia Czy resztki kleszcza należy wyjąć czy nie? 08.10.05, 10:31
        Najbardziej istotne pytanie to to czy z medycznego punktu widzenia należy jak
        najszybciej usuwać resztki kleszcza (główkę ) , czy może pozostać w skórze a
        jeśli pozostać to jak długo ?
        No bo jeśli czas pozostawania w skórze kleszcza ma wpływ na boreliozę, która
        jednak jest kosztowna do badania i leczenia to może ekonomiczniej jest na
        wszelki wypadek jak najszybciej wyjąć resztki tego kleszcza?
        Może to zrobić przecież pielegniarka?

        Nawiasem mówiąc zachęcona tu na Forum przez Was lekarzy próbowałam sama
        wyciągnąć dość dużego kleszcza ( żeby odciążyć pracowników ochrony zdrowia)i
        ciągnę i ciągnę i nie dałam rady ( została głowka). Bo potrzebna jest specjalna
        technika wyciągnia ruchem obrotowym a skąd mogłam to wiedzieć skoro robiłam to
        po raz pierwszy i to o właśnie o pierwszej w nocy.
        Na drugi raz wolałabym tego jednak nie robić....
        • connie1 Re: Czy resztki kleszcza należy wyjąć czy nie? 08.10.05, 10:35
          Gdyby za porade każdy dostawal rachunek 9w odpowiedniej taryfie nocnej) ,a
          nastepnie próbowal wytlumaczyc swojemu ubezpieczycielowi jego zasadnośc , wtedy
          może by się zastanowil nad 'nocnym kleszcza wyciaganiem"
          • vacia Re: Czy resztki kleszcza należy wyjąć czy nie? 08.10.05, 10:45
            connie1 napisała:

            > Gdyby za porade każdy dostawal rachunek 9w odpowiedniej taryfie nocnej) ,a
            > nastepnie próbowal wytlumaczyc swojemu ubezpieczycielowi jego zasadnośc ,
            wtedy> może by się zastanowil nad 'nocnym kleszcza wyciaganiem"

            Connie ile złotych powinno kosztować wyciągnięcie resztek kleszcza?
            Czy gdyby pani o której mowa w tym artykule GW zaproponowała wtedy w nocy
            zapłatę chirurgowi za tą usługę to czy w myśl obecnych przepisów byłaby to
            propozycja łapówki?

            • connie1 Re: Czy resztki kleszcza należy wyjąć czy nie? 08.10.05, 10:51
              Ja pisalam o normalnym kraju...
            • mruwa9 Re: Czy resztki kleszcza należy wyjąć czy nie? 08.10.05, 23:38
              vacia napisała:

              > > Connie ile złotych powinno kosztować wyciągnięcie resztek kleszcza?
              >

              Zle postawione pytanie. Powinno ono brzmiec: ile kosztuje nocna porada (zabieg)
              lekarza (specjalisty). Tu sie powinno placic za sam czas i uwage poswiecona
              przez osobe o wysokich kwalifikacjach.
        • aelithe Re: Czy resztki kleszcza należy wyjąć czy nie? 08.10.05, 11:45
          Usuniecie kleszcza powinno nastapic jak najszybciej po jego stwierdzeniu. Co
          jednak nie znaczy, ze musi to nastapic w Nocnej Poradni Specjalistycznej. Moze
          to zrobic lekarz rodzinnych.
          Tu mamy jednak problem z nieodplatnym wykonaniem uslugi.
          • vacia Re: Czy resztki kleszcza należy wyjąć czy nie? 08.10.05, 12:37
            aelithe napisał:


            > Tu mamy jednak problem z nieodplatnym wykonaniem uslugi.

            NO i brakiem narzędzi w gabinecie lekarza rodzinnego.
            • Gość: Doki Re: Czy resztki kleszcza należy wyjąć czy nie? IP: *.216-200-80.adsl.skynet.be 08.10.05, 20:38
              vacia napisała:


              > NO i brakiem narzędzi w gabinecie lekarza rodzinnego.

              Jakich narzedzi? Jak chce wyciagnac kleszcza i glowka sie urwie, to biore
              najgrubsza igle do zastrzykow, podwazam i juz. Nie potrzeba do tego zadnych
              narzedzi.
              • aelithe Re: Czy resztki kleszcza należy wyjąć czy nie? 11.10.05, 13:31
                100% racji doki. Jakby płacono lekarzowi za pracę, a nie za niepracowanie; to
                by się i chęci znalazły. A tak jest szczęśliwy z pim-ponga pacjent.
            • aelithe Re: Czy resztki kleszcza należy wyjąć czy nie? 11.10.05, 08:32
              To czego nie chcesz słyszeć. Ponownie brak standardów. Brak związku wykonywanej
              pracy z wynagrodzeniem w POZ'ach. Brak Instytucji ubezpieczeniowej egzekwującej
              świadczenia zdrowotne.
              • vacia Re: Czy resztki kleszcza należy wyjąć czy nie? 11.10.05, 13:54
                aelithe napisał:
                > To czego nie chcesz słyszeć. Ponownie brak standardów. Brak związku
                wykonywanej pracy z wynagrodzeniem w POZ'ach. Brak Instytucji ubezpieczeniowej
                egzekwującej> świadczenia zdrowotne.

                Jestem za standardami, moim zdaniem standardem powinno być wyjęcie kleszcza
                przez pierwszego lekarza ( pielegniarkę) do którego zgłosi się pacjent,
                szczególenie na terenach gdzie często występują choroby odkleszczowo a właśnie
                tam mieszka pani o której mowa w artykule na temat którego jest ten wątek.
                Wtedy nie byłoby dyskusji na temat: wyjąć kleszcza czy nie i na temat kto to
                powinien zrobić i czy to jest drobiazg czy nie.
                Moim zdaniem jeśli skutki moga być dolegliwe to nie jest drobiazg.


                • Gość: se Re: Czy resztki kleszcza należy wyjąć czy nie? IP: *.012-5-65736b10.cust.bredbandsbolaget.se 11.10.05, 14:06
                  standardy w pierwszej kolejnosci powinne precyzyjnie okreslac role i zadania
                  poszczegolnych czlonkow zespolu medycznego. Usuniecie kleszcza to zajecie dla
                  pielegniarki w POZ a nie dla lekarza (specjalisty) w ramach SOR.
                  • aelithe Re: Czy resztki kleszcza należy wyjąć czy nie? 12.10.05, 10:49
                    Tu zgoda, ale czy lekarz specjalista w sor nie potrafi usunąc kleszcza jeśli
                    się chory z nim złosi.
                    Kwestia odpowiedniego wynagrodzenia lekarza. Kontrasygnata finansowa chorego
                    sprawiłaby, że chory pszedł by do lekarza rodzinnego, a nie do SOR.
      • Gość: g@mdan Re: co o tym sadzicie? IP: *.tvsat364.lodz.pl 08.10.05, 15:20
        Gdyby opinia 100% lekarzy załatwiała sprawę nieporozumień na linii
        lekarz-pacjent to nie byłoby problemu. Ale dobrze wiemy,że ta opinia nigdy nie
        będzie jednomyślna.
        Dlatego w świecie wymyślono standardy i procedury (opracowane przez autorytety)i
        wprowadzono systemy ubezpieczeń zdrowia, co pozwoliło zwolnić lekarzy od
        myślenia (częściowo).
        W danym przypadku trzeba zrobić to co określa procedura i zakres polisy
        ubezpieczeniowej i spokój.
        W Polsce działamy w warunkach prawnie usankcjonowanej prowizorki. Pracownicy
        opieki zdrowotnej muszą działać tak, aby zaspokoić jednocześnie oczekiwania
        pacjenta, zwierzchnika i płatnika.
        A to jest często niewykonalne.
        • Gość: Doki Re: co o tym sadzicie? IP: *.216-200-80.adsl.skynet.be 08.10.05, 20:43
          W Belgii lekarze bardzo cenia sobie pojecie "swobody terapeutycznej". To jest
          swiete prawo kazdego lekarza postepowac zgodnie ze SWOJA najlepsza wiedza i
          umiejetnosciami. Oczywiscie, wiem, co mowia autorytety, ale autorytet to jeszcze
          nie wyrocznia. Wiekszosc tzw. autorytetow nawet nie wychylila nosa poza szpital
          uniwersytecki, czyli ich warunki praktyki nijak sie maja do moich.
          Dlatego uwazam, ze:
          1. procedury wszystkiego nie zalatwia
          2. nadmierna standardyzacja jest wrecz szkodliwa, promuje przecietnosc, a nie
          wybitnosc

          A tak poza tym to co, ta pani dopiero o polnocy zorientowala sie, ze ma
          kleszcza? A chocby nawet, to ten kleszcz mogl spokojnie poczekac do rana. W
          takiej np Holandii pani z kleszczem nawet nie mialaby szansy zobaczyc lekarza.
          Pielegniarka odeslalaby ja do domu z prosba, zeby dupy nie zawracala. Naprawde.
          • Gość: g@mdan Re: Nadmierna? IP: *.tvsat364.lodz.pl 09.10.05, 18:15
            " nadmierna standardyzacja jest wrecz szkodliwa, promuje przecietnosc, a nie
            wybitnosc"

            Nadmierna standaryzacja? Hłe, hłe.
            Całkowity jej brak, ot co!
            "...promuje przeciętność..."
            Powiedz mi co w polskiej służbie zdrowia nie promuje przeciętności. Co promuje
            wybitność?
            Lekarz podejmuje pewne decyzje w danym czasie, w danych okolicznościach, często
            w sytucji stresowej. A potem jest oceniany przez innych w całkowicie odmiennych
            okolicznościach. Oceniany przez autorytety, które "nie wychyliły nosa poza
            szpital uniwersytecki", jak słusznie mówisz.
            A dzisiaj dodatkowo taki autorytet czuje na plecach gorący oddech rzecznika NFZ.
    • Gość: aga Re: co o tym sadzicie? IP: 193.189.117.* 08.10.05, 21:05
      Nie rozumiem czemu się tak pultacie? Nie uczyli Was ze takie pozostalości mogą sie zle skonczyc i kobieta mogla sie zarazic jakims swinstem, ktorego leczenie potem kosztuje fortune? To jakis problem dla chirurga takie cos wyjąć? Nie wiem-upokarzające dla lekarza jest zrobienie tak prostego zabiegu? K CO ZA PROBLEM??? Najpierw w mediach mowia o tym jak sa niebezpieczne kleszcze i ze wyjmowaniem ich powinien sie zając jakis medyk aby zminimalizowac ryzyko zarazenia. Wszystko zawsze bagatelizujecie a potem sie dziwicie ze malo zarabiacie-bo kasa idzie na leczenie niepotrzebnych powiklan.
      • Gość: Doki Re: co o tym sadzicie? IP: *.216-200-80.adsl.skynet.be 08.10.05, 21:09
        Gość portalu: aga napisał(a):

        > Nie rozumiem czemu się tak pultacie?

        Ja mysle, ze to chodzi o:
        1. fakt, ze lekarz na izbie (SORze) nie jest tam od wyciagania kleszczy. To nie
        nalezy do jego zadan.
        2. niestwarzanie precedensow. Dzis pani z kleszczem, jutro z pryszczem i nawet
        sie nie obejrzysz, a bedzie mozna nocna przychodnie otworzyc. Dla ludzi nie
        mozna byc za dobrym, bo wykorzystaja to bezlitosnie. Dlatego moze istotnie
        trzeba pacjentow troche powychowywac, inaczej nadal beda jak male dzieci.
        3. fakt, ze za wyciaganie kleszcza nikt lekarzowi na SORze nie zaplaci, a powinien.

        Nie sadze, zeby byl jakis zwiazek z niewyjeciem kleszcza za dnia a wzrostem
        liczby powiklan.
        • wisienka36 Re: co o tym sadzicie? 08.10.05, 22:14
          Ale rozpisaliście się na temat biednego kleszcza! W Polsce jest tak jak jest,
          mnie w Pogotówku obudził o 3.00 w nocy nawiedzony pacjent przynosząc mi w
          serwetce małe stworzenie z zapytaniem, czy to aby na pewno kleszcz. To był
          kleszcz. I pan sobie poszedł.
      • slav_ Re: co o tym sadzicie? 08.10.05, 22:40
        Ano temu.
        >po NIEDZIELNYM grzybobraniu. Próba usunięcia pasożyta domowym sposobem nie
        >udała się - fragment został w ciele. We WTOREK o 1 W NOCY (!!!) poszły do
        >ambulatorium chirurgicznego (cytat z artykułu podkreślenia moje).
        Mnie by się po prostu nie chciało łazic po nocy. A jeszcze ciekawe KIEDY była
        podjęta próba usunięcia kleszcza. Nie zdziwiłbym sie jesli ze dwa dni chodziła z
        ta resztką.
        Nic tak nie poprawia chumoru na dyżurze jak przychodzący o 2 w nocy pacjent
        "doktorze bo mi spuchło kolano"
        "a od kiedy jest spuchnięte ?
        "tak od tygodnia"
        "to czemu pan wczesniej nie przyszedł ???"
        "a bo myslałem że mi przejdzie"
        To AUTENTYCZY dialog powtarzający się jak zdarta płyta.
        Tacy pacjenci to chleb powszedni.
        Poza tym kłania się niesymetrycznośc doświadczeń - dla pacjenta jego choroba
        jest doświadczeniem jednostkowym. Dla niego to jednostkowa wyprawa do szpitala w
        nocy, wroci i do łózka. I nie rozumie czemu ten lekarz był taki niegrzeczny.
        Dla lekarza to kolejny pacjent przychodzący z duperelą w środku nocy. Przed nim
        byli inni, za chwilę przyjdzie następny. Wielu z nich wogóle nie potrzebuje
        pilnej interwencji. A lekarz nie wroci do łóżeczka a rano nadal będzie w pracy,
        operował, przyjmował, badał chorych. Może nie tryskać humorem i miłościa
        bliźniego na widok takiego pacjenta?
        • wisienka36 Re: co o tym sadzicie? 08.10.05, 22:42
          Chciałabym dozyć czasów, kiedy pacjenci zrozumią, o czym tu piszemy.
          • slav_ Re: co o tym sadzicie? 08.10.05, 23:18
            Nie dożyjesz.
            "zrozumienie" pacjenta gwałtownie maleje jesli sprawa dotyczy jego osoby (lub
            rodziny) a egzekwowanie "praw" nic nie kosztuje.
            Po prostu pomoc nocna powinna byc nie tylko płatna (współpłatna) ale płatna
            zdecydowanie więcej niż dzienna. W końcu praca personelu w nocy jest bardziej
            uciążliwa (bo w nocy człowiek powinien spać a nie pracować) więc też powinna byc
            zdecydowanie droższa. Jestem dziwnie pewny że ilość zbędnych nocnych interwencji
            spadła by gwałtownie do akceptowanlego poziomu.
            • Gość: mark Re: co o tym sadzicie? IP: *.chello.pl 08.10.05, 23:38
              I tu dochodzimy do organizacji Służby Zdrowia w PRL. Bo taki chirurg powinien po nocnym dyżurze iść do domu WYPOCZĄĆ. Ażeby następny nocny dyżur rozpoczął wypoczęty (wkońcu przyszedł pracować, nie spać). I wtedy żadna duperela go z równowagi nie wyprowadzi.
      • Gość: doc Re: co o tym sadzicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.05, 08:41
        >Nie wiem
        > -upokarzające dla lekarza jest zrobienie tak prostego zabiegu? K CO ZA
        >PROBLEM?

        Lekarz chirurg na dyżurze ma zakres obowiązków. Pozostałość po kleszczu nie
        wchodzi w ten zakres - nie jest nagła i nie jest groźna.
        "Załatwianie" takich przypadków może być nawet potraktowane jako nieetyczne,
        lekarz robi to dla świętego spokoju, i uczy w ten sposób społeczeństwo że mu
        się należy to co mu się NIE NALEŻY. To coś jakby analogicznego do przymykania
        przez nauczyciela oka na ściąganie w czasie sprawddzianu, rozumiesz? Pacjent ma
        prawo nie wiedzieć, i właśnie od tego jest lekarz żeby mu powiedzieć co i jak,
        a nie od tego by zawsze pacjentowi pomóc tak jak on chce. W tym przypadku w
        pełni dojrzała, profesjonalna pomoc to było by grzeczne, uprzejme
        poinformowanie pacjenta że ma się zgłosić z kleszczem rano, i równie grzeczne
        pouczenie go że takie i podobne przypadki nie kwalifikują się do nocnego
        dyżuru. Oraz grzeczne pożegnanie pacjenta.
        • Gość: agi Re: co o tym sadzicie? IP: *.chello.pl 09.10.05, 09:52
          Moja Mama też miała kleszcza i nie mogła poradzić sobie z usunięciem główki.
          Pojechała na pogotowie ratunkowe i tam chirurg usunął główkę fachowo i bez
          słowa sprzeciwu. Być może dlatego, że Mama zjawiła się tam popołudniu, a nie w
          środku nocy. Ponadto zjawiła się tam nie dlatego, iżby chciała wyzykiwać
          całodobową instytucję medyczną; po prostu: okazało się, iż lekarz poz jest na
          urlopie, a pani w przychodni stwierdziła przez telefon, że i tak nie miałby
          czym. Następnie zadzwoniliśmy do bardzo drogiej, ekskluzywnej kliniki
          prywatnej, chwalącej się wszem i wobec /we wszystkich gazetach/ posiadaniem
          pełnej oferty usług lekarzy specjalistów - w tym też chirurgów, jednakże
          chirurg tego dnia akurat nie przyjmował, a pani w rejestracji /ach te panie w
          rejestracji - podwalina naszej służby zdrowia/ wpadła w popłoch na wieść o
          kleszczu i kazała jechać na pogotowie.
          Jak już kiedyś zauważyłam: pacjenci nie niepokoiliby lekarzy w pogotowiu ani na
          SORze, ani w środku nocy ani w dzień, gdyby do zwykłej poradni chirurgicznej
          nie musieli czekać w kolejce od 3 - 6 miesięcy. Ciekawe, jaki byłby stan
          pacjenta, gdyby po 6 m-cach nadal tkwiła w jego ciele główka kleszcza ?
          • malkontent_jeden Re: co o tym sadzicie? 09.10.05, 10:03

            > Jak już kiedyś zauważyłam: pacjenci nie niepokoiliby lekarzy w pogotowiu ani
            na
            >
            > SORze, ani w środku nocy ani w dzień, gdyby do zwykłej poradni chirurgicznej
            > nie musieli czekać w kolejce od 3 - 6 miesięcy.

            Do zwyklej poradni chirurgicznej nie czeka sie 3 miesiecy, nawet nie 3 dni

            > Ciekawe, jaki byłby stan
            > pacjenta, gdyby po 6 m-cach nadal tkwiła w jego ciele główka kleszcza ?

            Zamiast histeryzowac zapytaj tych co 50 lat po wojnie nosza w sobie odlamki
            pociskow, granatow itepe.
          • connie1 Re: co o tym sadzicie? 09.10.05, 10:18
            Agi!
            ów ograniczony dostep do soecjalistow i kolejki nie wynikaja tylko z
            limitow,ale w duzej mierze z braku samego specjalisty po prostu
          • Gość: doc Re: co o tym sadzicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.05, 10:55
            > Jak już kiedyś zauważyłam: pacjenci nie niepokoiliby lekarzy w pogotowiu ani
            > na SORze, ani w środku nocy ani w dzień, gdyby do zwykłej poradni
            > chirugicznej
            > nie musieli czekać w kolejce od 3 - 6 miesięcy. Ciekawe, jaki byłby stan
            > pacjenta, gdyby po 6 m-cach nadal tkwiła w jego ciele główka kleszcza ?

            Po pierwsze, do chirurga w poradni, z taką sprawą można się dostać w dany
            dzień, nie czeka się. Nie przykładajcie miary zjawisk biegunowych do całego
            systemu! Nie każda karetka zabija pawulonem. Nie do kazdego specjalisty są 6-
            miesięczne terminy!!!

            A to ostatnie pytanie - najprawdopodobniej by nie tkwiła, bo takie organiczne
            maleństwo byłoby jednak zabsorbowane, ale to inna sprawa. Natomiast brzmi to
            pytanie - wybacz jeśli zrozumiałem opacznie - ponownie jako pytanie do lekarza
            chirurga z dyżuru i wszystkich innych szeregowych lekarzy, którzy muszą czasem
            odesłać, nie przyjąć itd. Pytanie - to co ja mam teraz zrobić, gdzie pójść?
            To nie pytanie do nas. Pozwólcie nam wreszcie zacząć być lekarzami. Nie
            pytajcie dlaczego nie ma miejsc w domach opieki dla przewlekle chorych.
            Dlaczego do reumatologa są terminy na luty. Dlaczego pani z zaostrzeniem
            dolegliwości wieńcowych nie wymagająca hospitalizacji, ale pilnej kons.
            kardiologicznej ambulatoryjnie słyszy od rejestratorki - za 3 miesiące,
            podobnie jak pani z zupełnie stabilną wieńcówką, która za te same 3 miesiące ma
            wizytę kontrolą...
            To są ważne pytania. ALe my nie kończyliśmy zarządzania w ochronie zdrowia.
            I nie mamy już sił na nie odpowiadać. Odpowiadam wprost - NIE WIEM, mam prawo
            nie wiedzieć. Nie wiem co ma zrobić pani z terminem do reumatologa na luty, gdy
            konieczna jest diagnostyka specjalistyczna a nie stać jej na prywat. Nie wiem.
            Po prostu. A my - szeregowi lekarze szpitali, POZetów, odpowiadamy kilka razy
            dziennie na takie pytania. Tzn. nie odpowiadamy. Mówimy, że nie wiemy...

            Jeśli nie miałaś na myśli lekarzy jako adresatów tego pytania to OK.

            • aloalo2001 Re: co o tym sadzicie? 09.10.05, 19:41
              Po co chirurg do usunięcia kleszcza? Kazdy lekarz może to usunąć. Średnio na
              każdym dyżurze na SOR to się zdarza.
              • Gość: doc Re: co o tym sadzicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.05, 21:19
                > Po co chirurg do usunięcia kleszcza? Kazdy lekarz może to usunąć

                Tak jak ma czym.
                Była już taka dyskusja na forum. Problem jest. Wymogi POZ i nawet opieki
                całodobowej są takie, ze sprowadzają je do poziomu gabinetu internistycznego z
                ekg. Głupi kleszcz, albo głupi opatrunek do zmiany - pewnie że nie ma co
                absorbować chirurga. Ale palcami się nie wyjmie ani nie zmieni.
                Kiedyś odesłałem z całodobówki na SOR osobę do... rewizji rany po zaszyciu No,
                dobra, rana nie była najbanalniejsza, dość rozległa, głęboka. Ale pewnie że nie
                na SOR. Ale chirurg łaskawie był uprzejmy napisać "kontrola chirurgiczna w
                rejonie" -podając konktretny termin na... sobotę. Jako że jedynym chirurgiem w
                sobotę jest chirurg na SOR i jako że pacjentka się domagała i jako że rana była
                dośc rozległa, skierowałem na SOR i wiecie co - przyjęli, nawet nie miałem
                telefonu z awanturą.
                I te kleszcze też będą trafiać na SORY i do nocnych ambulatoriów chirurgicznych.
                Bowiem żeby nawiązać do starego bon motu, my interniści niestety nie mamy armat.
            • Gość: agi Re: co o tym sadzicie? IP: *.chello.pl 09.10.05, 19:58
              Doc, nie miałam zamiaru stawiać zarzutu temu chirurgowi. Po prostu na
              przykładzie mojej Mamy pokazałam, dlaczego skorzystała ona z pogotowia a nie
              zwykłej poradni. Często pacjent trafia po 2 dniach na SOR zmęczony ganianiem od
              Annasza do Kajfasza i jest mu już wszystko jedno: od lekarza poz tłumaczącego
              się brakiem narzędzi do lekarza specjalisty państwowego odmawiajacemu
              przyjęcia, każącemu czekać na termin /za kilka miesięcy/, do lekarza
              specjalisty w drogiej prywatnej klinice, który panikuje i odmawia przyjęcia w
              tak prostych przypadkach jak usunięcie kleszcza czy usuniecie 2 szwów.
              Pisząc tego posta, jak i poprzednie nie miałam zamiaru atakować ani
              pojedynczego lekarza ani lekarzy w ogóle; po prostu pokazuję jak działa
              system ,który mnie tak samo wkurza, jak Ciebie i pokazuję z czego może wynikać
              takie a nie inne postępowanie pacjentów. Próbuję ich trochę bronic, także
              bronić siebie.
              • wisienka36 Re: co o tym sadzicie? 09.10.05, 21:11
                Tylko widzisz, Agi, na nocny dyżur najczęściej trafiają ludzie wcale nocnej
                pomocy nie potrzebujący, np. ja mam bardzo często młodych - po 16,17 lat,
                którzy chcą receptę na środek wczesnoporonny właśnie o 1-2-3 w nocy i jeszcze
                potrafią się awanturować, że nie udzielam im pomocy albo ktoś idzie rano na
                zmianę do pracy i zagląda o 4-5 rano z kaszlem czy katarem od kilku dni. Bo
                przecież jest dyzur całodobowy, prawda? Ci naprawdę cierpiący rzadko kiedy
                korzystają z nocnej opieki, dlatego nie masz za bardzo co bronić pacjentów.
    • docuk kleszczowe wspomnienia 09.10.05, 22:26
      Mnie niestety kleszcz do końca życia będzie przypominał pacjenta, (zgłosił się
      zresztą z całą rodziną o 2 w nocy) Grzybobranie było oczywiście 3 dni przed.
      Traf chciał, że w momencie, w kórym szukałem odpowiednio grubej igły
      aby "zoperować" kleszcza, dostałem wezwanie na resus do urazu wiezionegop przez
      zespół R. Nie mając czasu rzuciłem pacjentowi, że zajmę się jego problemem jak
      tylko pozwoli na to czas.Pan słyszał przez otwarte drzwi gab. zabiegowego jak
      dyżurna pielęgniarka przez telefon "aktywuje" pozostałych czlonków zespołu
      (anestezjologa i chirurga og).Biegnąc słyszałem za sobą typowe wulgaryzmy ad
      mojej osoby (co za cham i ja na niego płace itp brednie).Hmm pierwsze co
      przyszło mi do głowy to być może ten pan ma kleszczowe zapalenie mózgu i bredzi
      w malignie (powinienem był w biegu krzyknąć na kolege neurologa aby przejał
      pacjenta).Drugie czego nie zdążyłem mu głośno powiedzieć to, że np.jak ja i
      pielęgniarka dla przykładu kiedyś umrzemy to ten pan będzie miał więcej miejsca
      ale teraz musi jeszcze poczekać. Czy pan znajdzie naśladowców i np pojawi się
      oburzony post pt 'być może to był początek ciężkiej choroby'.Czy 15-letnia
      egzystencja w warunkach III Rzeczypospilitej zabiła nie tylko samodzielne
      myślenie ale i elementarne ludzkie współczucie ?
      • docuk Re: kleszczowe wspomnienia 09.10.05, 22:28
        P.S. Współczucie dla drugiego cierpiącego człowieka (nie dla lekarza w tym
        przypadku)żeby było jasne

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka