IP: *.chello.pl 25.02.06, 00:58
Ja jak przyjmuję w poradni 16 pacjenta to przestaję rozumieć on do mnie mówi. Tzn zaczyna coś mówić i ja po 15 sekundach ne pamiętam co do mnie powiedział. Zajrzę do nosa, a jak zaglądam do ucha to już nie pamiętam co miał w nosie. Zdolność myślenia wraca mi po około pól godzinie
A jak u was? Ilu możecie załatwić cięgiem, zanim przestaniecie myśleć?
(A może to początki Alzheimera??)
Obserwuj wątek
    • Gość: de novo Re: granica IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.06, 01:23
      Ja odwrotnie. Rano przed pierwszą kawą pacjentów przyjmuję na ich własną
      odpowiedzialność. ;)))
      Budzę się całkiem dopiero koło 9:30 ;(
      Wcześniej nie wiem zupełnie co do mnie mówią.
    • Gość: kafa5 Re: granica IP: *.bredband.skanova.com 25.02.06, 15:45
      Ja w porywach jeszcze w kraju przyjmowalam do 40 dziennie(nie jestem
      lek.rodzinnym).Dzis za morzem mam max10-12 dziennie i to tez jest duzo,wszystko
      zalezy od standardu pracy i placy oczywiscie.
      • wisienka36 Re: granica 25.02.06, 16:18
        U mnie 20-30 to norma (10-15 - marzenie!), ta ilość przyjmuję w miarę sprawnie.
        Im więcej, tym wolniej. Ale pacjentów jakoś nie przeraża, że otrzymują 40-ty
        czy 50-ty numerek. Dziecko ma katar od tygodnia i musi być zbadane!
        • connie1 Re: granica 26.02.06, 11:04
          Pacentowi wisi , czy przyjmuje go doktor , ktory pracuje 56 -godzinę...
    • zlakobieta Re: granica 26.02.06, 17:17
      a najgorsze, że między tymi pacjentami jeszcze repy przychodzą. Co najmniej 6
      dziennie. Hehehe... Ja nie wiem jak to sie daje wytrzymać ;) Na wszelki wypadek
      się nie leczę ale czasem kawkę przyniosę dla poprawienia koncentracji
      dochtora ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka