Dodaj do ulubionych

co to za kraj

14.08.06, 22:16
Co to za kraj, w którym nauczyciel akademicki w trakcie pisania habilitacji musi zbierać pijaków z ulicy aby zapewnić rodzinie godne życie?
Obserwuj wątek
    • barabara6 Re: co to za kraj 14.08.06, 22:22
      miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,3547249.html
    • lidja28 Re: co to za kraj 15.08.06, 18:33
      w którym miejscu było napisane że ten lekarz to pracownik naukowy?
      • young_doc Re: co to za kraj 18.08.06, 19:06
        Tego rzeczywiście nie napisano. Ale to prawda.
    • aron2004 Re: co to za kraj 17.08.06, 20:35
      a w innych krajach to lekarze nie pracują w pogotowiu?
      • young_doc Re: co to za kraj 17.08.06, 21:30
        Może Cię to zdziwi, ale w większości krajów zachodnich - nie. Zwykle w karetkach jeżdżą jedynie ratownicy medyczni (paramedics, EMT - Emegency Medical Technician, itd.) W Anglii jeżdża sami w trzyosobowych zespołach, w USA w dwu, z czego często tylko jeden ma przeszkolenie jako ratownik, drugi to zwykły sanitariusz... Np. w Niemczech obowiązuje tzw. system rendez - vous: lekarz jeżdzi na wizyty domowe własnym samochodem, zaś karetką poruszają się sami ratownicy, zwani tam Rettungssanitäter lub Rettungassistent, a do tego część karetek ma w swoim składzie osobywym lekarz, tzw. Notartzt...
        Efekt tego jest taki, że karetki wyjeżdżają w większym odsetku do wezwań do jakich zostały stworzone (reanimacje, wypadki), rzadziej zaś do zachorowań. Takie przypadki albo załatwi GP albo (częściej) zgłoszą się sami do odpowiedniego oddziału (u nas SOR = Szpitalny Oddział Ratunkowy, tam Emergency Room, Accident & Emergency Department, Nothilfe etc.)
        W Polsce zdaje się będziemy wprowadzać system mieszany - część karetak z lekarzem, część bez. Wybacz, rozgadałem się ale poruszyłeś mój ulubiony ostatnimi czasy temat ratownictwa medycznego.
        • aron2004 Re: co to za kraj 18.08.06, 01:49
          i co ci goście tak sobie radzą bez lekarza?
          • tango45 Re: co to za kraj 18.08.06, 05:43
            aron2004 napisał:

            > i co ci goście tak sobie radzą bez lekarza?


            A kogo to obchodzi?! Delikwent dojedzie do szpitala to dobrze a jak nie to jego
            sprawa.
          • young_doc Re: co to za kraj 18.08.06, 19:05
            Umieralność okołowypadkowa jest znacząco niższa niż w Polsce. Oczywiście, przyczyn tego stanu rzeczy jest wiele, począwszy od znacznie lepszego stanu dróg i taboru się po nich poruszającego, po lepszą organizację pomocy ofiarom wypadków - niemniej jest to namacalny dowód na to że do stworzenia działającego systemu ratownictwa medycznego obecność lekarza w karetce warunkiem koniecznym bynajmniej nie jest.

            Medycyna ratunkowa stanowi jedynie wycinek całej medycyny. W karetce znajduje się ok. 40 leków, do opatrzenia np. zmiażdżonej kończyny (opatrunek + ewentualnie płynoterapia, podanie środków p/bólowych) tytuł lekarza konieczny nie jest. Można tego nauczyć średnio inteligentnego człowieka w trakcie trzyletnich studiów licencjackich, a tak obecnie kształcimy ratowników medycznych. Natomiast w przypadku powiedzmy skomplikowanego urazu wielonarządowego lekarz nie będący specjalistą anestezjologii i intensywnej terapii/medycyny ratunkowej/chirurgii i tak specjalnie mądrzejszego postępowania niż szybka jazda do najbliższego szpitala na ogół nie wdroży. Oczywiście, lepiej jest jeśli w karetce takowy znajduje się i soecjalistyczne ratowanie pacjenta zaczyna się już w karetce, ale jest tak kwalifikowanych ludzi zbyt mało, żeby obsadzić wszystkie Rki, o karetkach wypadkowych nie wspomnę... Dla mnie w wypadkowej lepszy jest doświadczony ratownik niż spanikowany pediatra.

            Natomiast w pełni się zgadzam, że ratownicy nie są przygotowani do zastąpienia roli pełnionej obecnie przez pogotowie, czyli przychodni na kólkach. Tyle tylko, że to naprawdę bardzo drogi interes - utrzymanie karetki przez jedną dobę to koszt około 2000 zł, czyli tyle, ile lekarz rodzinny ma wydać na badania jednego pacjenta przez ok. 100 (słownie: sto) lat. Przez jedną dobę. Należałoby się zastanowić, czy stać nas na tak wykorzystywanie systemu ratownictwa medycznego do świadczenia wizyt domowych, a około 80% wezwań nijak jako ratowanie życia i zdrowia nazwać nie można. I czy rzeczywiście lepiej pierwszej pomocy udzieli trzech ratowników, czy lekarz emeryt z przychodni lub młodzian zaraz po studiach (taki jak ja), a przecież tacy ludzie stanowią trzon kadry pogotowia.
            Nie ma tylu wykwalifikowanych lekarzy ratunkowych, by obsadzić karetki. Moim skromnym zdaniem, lepiej żeby obsadzone przez ratowników służyły one jako pojazdy ratownictwa medycznego i transport na SOR, niż jako bardzo drogie wozy do wizyt domowych. Brak lekarza drastycznie zredukuje ilość wyjazdów do wizyt domowych. I wiem, że wielu moich starszych kolegów, których wiedzę szanuję i podziwiam, ma zupełnie inne zdanie w tej kwestii.
        • docuk Re: co to za kraj 18.08.06, 11:17
          .) W Anglii jeżdża sami w trzyosobowych zespołach
          ?????
          Cos przeoczylem ? Moze akurat w tym borough gdzie pracuje niedostatek
          ratownikow? Bo nie widze ich wiecej jak dwoch.Trzeci to jedynie uczen, na
          tzw "manewrach", gdzie poznaje sie przydatnosc kandydta, jego reakcje na
          tryskajaca w oczy krew, obnazone i/lub spalone kosci itp efekty specjalne.


          > Efekt tego jest taki, że karetki wyjeżdżają w większym odsetku do wezwań do
          jak
          > ich zostały stworzone (reanimacje, wypadki), rzadziej zaś do zachorowań.
          Takie
          > przypadki albo załatwi GP albo (częściej) zgłoszą się sami do odpowiedniego
          odd
          > ziału (u nas SOR = Szpitalny Oddział Ratunkowy, tam Emergency Room, Accident
          &
          > Emergency Department, Nothilfe etc.)
          Hmm, to tez ciekawe, mimo ze malo przystajacej rzeczywistosci, ktora mnie
          otacza.Moze za dzuo skrotow encyklopedycznych i zbyt duzo
          teorii.Pacjenci "wychowywani" w systemach sterowanych centralnie (NHS, NFZ) nie
          doswiadczaja bezposrednio kosztow opieki w zwiazku z czym karetki sa wzywane do
          wysokiego cisnienia, itp podobnie jak i w Polsce.Jako, ze nie znane mi jest w
          miare obiektwynie porownanie szczegolowych aspektow tej sprawy (np liczba
          nieuzsadnionych wezwan)(tu prosze jak ktos ma rzetelne materialy)-najlepiej
          porwonanie bedace prospektywnym badaniem przekrojowym porownawaczym itp.
          W ramach ostatnio serwowanej kilebasy wyborczej wprowadzono np linie NHS-
          direst, majaca pomoc odciazych oddzialy emergency medicine i out-of hours
          centres.Fachowcy znaja jakosc zbieranego przez telefon wywiadu,prawie kazdy kot
          zadzwoni jest wysylany na A&E, w celu unikniecia opowiedzialnosci (jaka moze
          byc pewnosc internetowej diagnozy czy tez telefonicznej porady?).Tyle
          rzeczywistosc przedstawiona mi przez kolezanke z pracy-pielgniarke, ktora w ten
          spsob wyrabia na rate za domek letniskowy w Hiszpani.
          • young_doc Re: co to za kraj 18.08.06, 18:43
            1. W Londynie w zespołach trzyosobowych, aczkolwiek rzeczywiście nie wiem, czy jeden z członków załogi to nie jest rodzaj praktykanta. Jak znajdę nazwę firmy, to podam, bo nie chcę byka strzelić.
            2. Podałem nazwy i skróty używane również w USA.
            3. Do wysokiego ciśnienia... owszem, ale raczej out-of-hour doctor, odpowiednik naszej nocnej wyjazdowej opieki lekarskiej, a tutaj piszę o typowym pogotowiu ratunkowym = ambulance service.
            4. W pełni się zgadzam, że na A&E zgłaszają się ludzie z nieprawdopodobnymi głupotami, podobnie jak w Polsce. Zwsze tak pisałew, mogę znaleźć nawet swoje starsze wypowiedzi.
            5. Na żywo system widziałem tylko w przelocie, rzeczywiście moje wypowiedzi bazują głównie na teorii i rozmowach ze znajomymi pracującymi w nim.
            6. Proszę zauważyć, że rozmawiam z osobą całkowicie spoza branży, dlatego pozwalam sobie na pewne skróty myślowe.

            Pozdrawiam i mam nadzieję, że moje przyszłe błędy również będą jak najszybciej korygowane. Jak znajdę jakąś literaturę online, podrzucę link. Obawiam się tylko, że o ile jeszcze mogę znaleźć jakąś w miarę obiektywną pracę z np. UK, o tyle trudniej będzie z takową o polskim pogotowiu.
            • nocny_piter Re: co to za kraj 18.08.06, 21:40
              Dlaczego na Zachodzie lekarze nie jeżdżą w pogotowiu? Dobre pytanie... Bo co? Bo
              ratownik medyczny jest lepszy? Bzdura! Ratownik medyczny nie zastąpi lekarza na
              żadnym odcinku jego pracy. Po prostu na Zachodzie lekarze są w cenie, są za
              drodzy żeby ich zatrudniać w pogotowiu, zresztą nie daliby się wrobić w ten
              pasztet. Natomiast w Polsce lekarz był pracownikiem tanim, podejmującym w
              zasadzie każdą pracę jaką mu zaproponowano. Teraz sytuacja powoli (a może
              szybko...?) się zmienia. Lekarze wreszcie zrozumieli, że są kadrą wysoko
              wykwalifikowaną i nie chcą pracować za psie grosze. Stąd pomysły stworzenia
              zawodu ratownika, który za te właśnie psie grosze będzie jeździł w karetce.
              • kobietazsercem42 Re: co to za kraj 18.08.06, 22:02
                Moje zdanie:Co kraj to obyczaj.Póki co żyjemy w Polsce.
                • barabara6 Re: co to za kraj 18.08.06, 22:19
                  No i nikt nie zna odpowiedzi...
                  A to Polska właśnie!
                  • felinecaline Re: co to za kraj 18.08.06, 22:23
                    Pozdrow kolege przy okazji, mam nadzieje, ze miewa sie lepiej.
                    Powodzenia na "niwie" naukowej.
                    • barabara6 Re: co to za kraj 21.08.06, 21:31
                      "śmierć mózgowa"
                      Taką wiadomość otrzymaliśmy w piątek
                      • young_doc Re: co to za kraj 25.08.06, 19:06
                        Wyrazy wspłczucia. Przyjro i, że my tu tak soobie rozmawiamy, a człowiek którego wypadek był przyczyną powsztania tego wątku leży w szpitalu...

                        Natknąłem się jednak na jeszcze taki artykuł z datą 24.08, dający trochę inne informacje:

                        Pogotowie nie może, premier może, a ale czy zechce? Dyrekcja Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach zwróciła się dziś do premiera Jarosława Kaczyńskiego z prośbą o finansowe wsparcie dla lekarza, który udzielając pomocy na drodze sam stał się ofiara pijanego kierowcy.


                        Lekarz jest w bardzo ciężkim stanie. Problem w tym, że pracował na kontrakcie, toteż - mimo tragedii - nie otrzyma wynagrodzenia, ani zasiłku chorobowego. Tylko premier ma prawną możliwość przyznania mu renty z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Pomagając - sam ucierpiał. Ratując - został ofiarą. Przyjechał karetką do - jak się okazało się - pijanego pacjenta. A potem też pijany kierowca najechał na karetkę. Lekarz wciąż jest na OIOM-ie. Praca w pogotowiu była dla doktora podstawowym źródłem utrzymania. Z pensji w Akademii Medycznej nie utrzymałby rodziny Problem w tym, że Adam Ziółkowski nie był w pogotowiu na etacie. I na żadne pieniądze liczyć teraz nie może. Dlatego dyrekcja pogotowia napisała do premiera, by ten - mocą swego urzędu i ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych - wsparł finansowo poszkodowanego lekarza. Rokowania zdrowotne doktora są niepokojące. Do zawodu nie wróci na pewno, tragicznie brzmią też komentarze jego kolegów po fachu. 95 proc. lekarzy woj. pogotowia ratunkowego pracuje na kontraktach. Każdy z kontraktowych lekarzy w podobnej sytuacji zostałby na finansowym lodzie. Poszkodowany doktor setkom ludzi uratował życie. Teraz walczy o swoje. Ale przeżyć to jedno, a mieć potem za co żyć - to zgoła co innego.

                        Pozdrowienia
                  • kobietazsercem42 Re: co to za kraj 18.08.06, 22:28
                    barabara6 jesli znasz odpowiedz, podziel się nią z nami.
              • dradam2 EMT versus lekarz 18.08.06, 23:02
                nocny_piter napisał:

                > Dlaczego na Zachodzie lekarze nie jeżdżą w pogotowiu? Dobre pytanie...
                > Bo co? Bo
                > ratownik medyczny jest lepszy? Bzdura! Ratownik medyczny nie
                > zastąpi lekarza na
                > żadnym odcinku jego pracy. Po prostu na Zachodzie lekarze są w cenie, są za
                > drodzy żeby ich zatrudniać w pogotowiu, zresztą nie daliby się wrobić w ten
                > pasztet. Natomiast w Polsce lekarz był pracownikiem tanim, podejmującym w
                > zasadzie każdą pracę jaką mu zaproponowano. Teraz sytuacja powoli (a może
                > szybko...?) się zmienia. Lekarze wreszcie zrozumieli, że są kadrą wysoko
                > wykwalifikowaną i nie chcą pracować za psie grosze. Stąd pomysły stworzenia
                > zawodu ratownika, który za te właśnie psie grosze będzie jeździł w karetce.

                Interesuja hipoteza. Kiedy wladze kanadyjskiej prowincji Quebec postanowily (dla
                oszczednosci) zastapic lekarzy w karetkach wlasnie przrz EMT to smiertelnosc
                pacjentow spadla (po wypadkach) o 1/3. Sprawa byla opublikowana, chyba na lamach
                Annals of Surgery, o ile pamietam.

                Pisalem o tym rowniez o tym na lamach tego forum, jakies dwa lata temu. Podajac
                zrodla .

                Pozdrawiam

                dradam 1/2
                • nolwen58 Re: EMT versus lekarz 21.08.06, 14:10
                  We Francji tez jezdza ratownicy , ajak cos idzie nie tak to wzywaja SAMU czyli
                  pogotowie z lekarzem
                  • young_doc Re: EMT versus lekarz 21.08.06, 17:45
                    To trochę nie tak. Według moich informacji SAMU (Service d'Aide Médicale d'Urgence) to nazwa własna, taka jak w Polsce Pogotowie Ratunkowe. Karetkę z lekarzem nazywamy SMUR (service mobile d'urgence et de réanimation), aczkolwiek na niej rzeczywiście umieszczony jest akronim SAMU. Jeżdżą tam również karetki bez lekarzy, za to z osobą z wykształceniem pielęgniarskim - ISP = infirmier sapeur-pompier, podlegające (podobnie jak w wielu miejscach w USA) straży pożarnej. Karetkę można też tam nazwać UMH-Unité Mobile Hospitalière. Co ciekawe, akronim SAMU jest również używany w celu określenie pogotowia ratunkowego w wiellu krajach hiszpańskojęzycznych, ale tam pochodzi od słów Sistemas de Atencion Médica de Urgencias y Emergencias (czasem SAME), a tam, gdzie posługują się językiem Camoesa - Serviço de Atendimento Móvel de Urgência.
                    I jeszcze jedno - w całej Francji (60 mln ludzi) znajduje się 350 zespołów SMUR. W 38 milionowej Polsce zakontraktowano niemal 1500 zespołów wyjazdowych z lekarzem ("R", "W", "N", "K")... i ledwo się wyrabiają z wyjazdami w 80% bezzasadnymi. Koszt tej imprezy szacuje się z grubsza na ok. 1 miliard złotych rocznie.

                    Jednak na tym forum znajdują się osoby z całą pewnością lepiej zorientowane w systemie opieki zdrowotnej we Francji. Czy mogę prosić o wypowiedź??
                    • franc_tireur Re: EMT versus lekarz 21.08.06, 17:52
                      Ty mi coś pachniesz Zdrowiem Publicznym, young_doc :)
                      Albo po prostu niezły z Ciebie, jak to mówią, zboczur ;)))
                      • franc_tireur PS 21.08.06, 17:54
                        Tak po zastanowieniu - nie wiem, czemu to zdrowie publiczne tak z dużej litery.
                        Może żeby bardziej powiało grozą...:)
                        • young_doc Re: PS 21.08.06, 18:33
                          Zboczur. Po prostu zboczur ;-)))))

                          Choć ostatnio czasami żałuję, że nie poszedłem na ratownika. Nawet często, choć może nie w dzień wypłaty. Po medycynie możliwości szersze, ale towarzystwo zdecydowanie mniej ciekawe...
                          • franc_tireur Re: PS 21.08.06, 19:08
                            "Po medycynie możliwości szersze, ale towarzystwo zdecydowanie mniej ciekawe..."

                            No, proszę Cię!
                            Ja na przykład jestem STRASZNIE ciekawa:)
                            Jak się sprężę, to nawet za trzech ratowników.
                            Mogłabym z powodzeniem stanowić jednoosobową pełną obsadę karetki ;)
                            • young_doc Re: PS 21.08.06, 19:34
                              Nie ośmieliłbym się wątpić...
                              W życiu zawsze najciekawsi są ludzie inni niż wszyscy. Lekarzy to również jak najbardziej dotyczy. I maquis czy innych partyzantów. Jedyny w swoim rodzaju zawsze jest kimś wyjątkowym.
                              • franc_tireur Re: PS 21.08.06, 20:14
                                "...W życiu zawsze najciekawsi są ludzie inni niż wszyscy..."

                                Aaaa, no to nie spełniam kryteriów, bo raczej jestem taka_sama. Istny Zelig.
                                Wzorcowy Szary Człowiek...

                                Muszę Ci życzyć dobrej nocy,
                                młody_lekarzu_skłonny_wypisywać_niewiarygodnie_długie_posty_i_to_zawsze_rozsądnie_i_na_temat,
                                gdyż czeka mnie dziś pracowity wieczór nurzania się w oparach nałogów i innej
                                moralnej zgnilizny ;)
                • nocny_piter Ad vocem Dra Adama... 21.08.06, 18:35
                  "Kiedy wladze kanadyjskiej prowincji Quebec postanowily (dla
                  oszczednosci) zastapic lekarzy w karetkach wlasnie przrz EMT to smiertelnosc
                  pacjentow spadla (po wypadkach) o 1/3"

                  Bardzo mozliwe, ze przyczyna tego bylo znakomite wyszkolenie mlodych,
                  dynamicznych ratownikow, ktorzy byli w pelni profesjonalnie przygotowani do
                  pracy. W ekstremalnych przypadkach, kiedy o zyciu decydują sekundy, szybka
                  intubacja czy wklucie do zyły daje ratownikowi handicap nie do pobicia. Sprawna
                  wentylacja pluc, skuteczny masaz serca - takie rzeczy znacznie lepiej zrobi
                  młody ratownik niż starszy lekarz. Gdy pracowalem w szpitalu na reanimacji
                  najgorzej znal sie... ordynator, on po prostu nigdy tego nie robil. Jestem
                  jednak przekonany, ze gdyby do tej pracy wytypowac odpowiednia grupe mlodych
                  lekarzy i odpowiednio ich przeszkolic - smiertelnosc spadlaby jeszcze bardziej,
                  moze o 1/2 ? :))).

                  Pozdrawiam rowniez.
                  • young_doc Re: Ad vocem Dra Adama... 21.08.06, 18:49
                    Bardzo prawdopodobne. Tylko że pogotowie nigdy nie cierpiało na nadmiar chętnych młodych lekarzy do pracy w nim... a na pewno nie do specjalizacji w ratunkowej. To robota dużo mniej popłatna i perespektywiczna niż inne ścieżki rozwoju zawodowego czekające po studiach. Na dodatek nikt rozsądny nie zakłada, że będzie w pogotowiu jeździł do emerytury w wieku 65 lat... a co zrobi powiedzmy 48 lekarz z dwudziestoletnim stażem w pogotowiu, by zejść z karetek? Będzie się przekwalifikowywał???
                    • felinecaline Re: Ad vocem Dra Adama... 21.08.06, 20:24
                      Troche sie czuje "wywolana do tablicy", oto wiec pare zdan o systemie
                      francuskim:
                      Centra SAMU we Francji to jednostki administracyjne organizujace pomoc
                      medyczna "przedszpitalna" we wszelkiego rodzaju naglych przypadkach,
                      gdziekolwiek sie zdaza (na ulicy, w szkole, w domu, w zakladzie pracy etc): .
                      Dostepne telefonicznie pod nr alarmowym 15, ktore zna kazde dziecko juz chyba
                      nawet w wieku przedszkolnym. (Wiele bylo przypadkow, ze dyspozytorzy ze
                      zdziwieniem stwierdzali, ze wezwanie, co najbardziej zaziwiajace spokojne i nad
                      wyraz rzeczowe pochodzilo od malego dzieciaka np nie mogacego obudzic mamy czy
                      babci).
                      W 2004otrzymaly one okolo 15milionow "wezwan" Nalezy zauwazyc, ze liczba wezwan
                      wzrasta regularnie o mniej wiecej 10% w stosunku rocznym.Jedynie jednak 45%tych
                      wezwan prowadzi do wyslania karetki (strazacki "VSAV" - vehicule du sécours aux
                      asphyxies et victimes
                      -www.sdis2b.fr/site/photos_engins/vsav2.jpg)
                      w 8% ambulansu prywatnego, w 28% udzielono wyjasnien i porady
                      telefonicznie,zas jedynie w 28% wyslano na wizyte prywatnego lekarza ogolnego
                      (SMUGA).
                      Spoleczenstwo francuskie nadspodziewanie pozytywnie odebralo i bez specjalnych
                      protestow stosuje sie do apeli uczulajacych, ze lepsze jest spokojne
                      oczekiwanie na lekarza w domu niz w tloku poczekalni szpitalnego
                      oddzialu "Urgences" (Accueil et Traitement des Urgences. Ze zrozumieniem tez
                      podeszlo do rownoleglej akcji informacyjno - edukacyjnej pod haslem: " lepsza
                      konsultacja w gabinecie lekarskim niz wizyta lekarza w domu".
                      Jesli chodzi o samo SMUR ekipa sklada sie z lekarza - urgentysty, pielegniarki
                      (pielegniarza i sanitariusza (ambulancier), ktorzy wyjezdzaja do akcji w
                      tzw "unités mobiles hospitalieres (UMH), ktorymi moga byc pojazd typu
                      specjalistycznej karetki lub lekki pojazd sanitarny, helikopter lub tez w razie
                      potrzeby jednostka transportu aeronautycznego (samolot, helikopter). Na
                      pokladzie kazdej takiej jednostki znajduje sie kompletne wyposazenie
                      szpitalnej sali reanimacyjnej (leki, sprzet respiracyjny, monitory funkcji
                      zyciowych itp.
                      Ich rola jest niesienie pomocy chorym lub rannym na miejscu zdarzenia w
                      najlepszych mozliwych warunkach i zapewnienie im najlepszego transportu do
                      odpowiedniego szpitala.
                      SMUR zajmuje sie rowniez transportem pacjentow pomiedzy oddzialami szpitalnym
                      ilub pomiedzy jednostkami szpitalnymi.
                      Sa to tzw interwencje drugorzedne.
                      Jeszcze slowko o wyjazdach lekarzy rodzinnych na wizyty domowe: otoz nie
                      zauwaza sie jakiegos szczegolnego upodobania tych szczegolnych specjalistow
                      (powtarzam z calym szacunkiem: specjalistow) do "terenowek". czymkolwiek by nie
                      jezdzili przysluguje im dodatek kilometrazowy a oczywiscie wizyty nocne i w dni
                      wolne od pracy sa drozsze niz w "tygodniu".Ciekawe, co na to Aron et consortes?
                      • young_doc Re: Ad vocem Dra Adama... 25.08.06, 19:02
                        Ależ gdzieżbym śmiał moderatora swego do czegokolwiek wywoływać!
                        Niemniej bardzo dziękuję za opis tyleż szczegółowy, co sielankowy. Aż wierzyć się nie chce...
                        Zaś o inkryminowaną akcję informacyjno - edukacyjną pt. "Lepsza
                        konsultacja w gabinecie lekarskim niz wizyta lekarza w domu" polskie realia aż się proszą.
                        Pozdrowienia.
                    • dinozaur47 Re: Ad vocem Dra Adama... 21.08.06, 21:09
                      Hmm, z tymi karierami w pogotowiu ... Dinozaur pamięta ze swojej ( krótkiej )
                      działalności w bardzo prowincjonalnej polskiej pogotówce bardzo kolorową postać
                      kolegi , który dyżurował tam w wieku 93 lat . Trzeba przyznać , że został on
                      lekarzem dosyć późno , był to бывший ротмейстер полка гвардейских гусаров Его
                      Величества Царя Батюшки Николая II в Санкт-Петербурге .
                      Po wojnie rosyjsko-japońskiej zakończył karierę wojskową i skończył medycynę w
                      tymże Petersburgu .
                      Pozdrowienia
                      • nocny_piter Re: Ad vocem Dra Adama... 22.08.06, 12:33
                        Uff... no i wreszcie mi się przydał ten rosyjski, do którego mnie zmuszano na
                        studiach. A już myślałem, że nigdy mi się nie przyda :))). Doktor rotmajster
                        leczył zapewne głównie wódką, rycyną, lewatywą i upustami krwi?
                        93 lata.. to musiał być jakiś Sybirak, tam żyją tacy. Nie sądzę, żeby dzisiejsi
                        lekarze w ogóle mogli osiągać taki wiek, nie mówiąc już o jakiejkolwiek pracy.
                        • dinozaur47 Re: Ad vocem Dra Adama... 22.08.06, 15:32
                          Dinozaur się wstydzi , ale program wszystko poszatkował i połknął miękie znaki ...
                          • young_doc Re: Ad vocem Dra Adama... 25.08.06, 19:19
                            Jestem pod wrażeniem. Z cała pewnością ów lekarz, którego wieku z całą pewnością nie dożyję, pracował z równym poświęceniem (i daj Panie Boże lepszymi wynikami) jak w służbie Jego Królewskiej Mości...
                            Jednak realia pracy w samochodach typu "Warszawa" czy "duży fiat", gdzie najbardziej wypasiona wersja zawierała torbę opatrunkową i butlę z tlenem niewątpliwie nieco się różniły od tych ze Sprintera 313... Proszę wybaczyć tę uwagę, ale ja po prostu mam dość starszych koleżanek które NIGDY nie reanimują (bo zbyt je w krzyżu boli by schylać się z defibrylatorem), ale w pogotowiu mimo wieku na oko znacznie >60 nadal dorabiają... Inna sprawa że nie za bardzo ma je kto zastąpić, przynajmnniej jeśli chodzi o lekarzy.
                            Pozdrowienia dla Neanderthalu.

                            P. S. Mikołaj II był ostatnim człowiekiem używającym tytułu króla Polski - a jako Polak i potomek jego poddanych uważam, że powiniem raczej stosować tę nomenklaturę niż Jego Cesarska Mość Imperator Wszechrosji, ze względów stricte formalnych bowiem zdecydowałem się nie uznawać decyzji o degradacji Królestwa Polski do Kraju Przywiślańskiego. Ot, taka moja mała suwerenność...
          • young_doc Do Docuk 25.08.06, 18:57
            Przepraszam najmocniej, kolega miał oczywiście rację - w UK jeżdża załogi złożone z dwóch ratowników. Trzeci to praktykant albo lekarz, który porusza się osobnym samochodem z kierową pomiędzy wezwaniami i ewentualnie jedzie do szpitala z cięższymi przypadkami - typowy w Europie Zachodniej system rendez-vous.
            Trzyosobowe załogi ratowników to za to na pewno Dania i chyba reszta Skandynawii też, ale tu już pewny nie jestem. Transporty tam to dwóch ratowników, lekarz pracuje również w sytemie rendez-vous.

            To, co w opisie sytemu w UK bardzo mi się podoba to odrębne systemy pogotowia (ambulance service) i nocnej wyjazdowej opieki lekarza POZ (out-of-hours doctor). W Polsce pogotowie robi praktycznie za POZ na kólkach, i wypalenie ogniem i mieczem granicy pomiędzy tymi dwiema instytucjami w mentalności zarówno pacjentów, jak i lekarzy to w mojej skromnej opinii najważniejszy cel w zmianach.

            Natomiast faktem niezaprzeczalnym jest, że na A&E trafia wszystko - najczęściej sprawy najbanalniejsze. Całkiem jak w Polsce.
            Pozdrowienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka