stepien82 29.08.06, 13:08 Witam!! Napiszcie prosze ile Was kosztowały operacje w tym naprogramowe "koszty" lepszej opieki lekarskiej czy pielęgniarskiej, jesli mozna napiszcie czego dotyczyły operacje. Pozdrawiam Andrzej Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
jedruch Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 29.08.06, 16:19 Operacja raka tarczycy u młodej osoby (znajomej) w Szp. im. G. Narutowicza w Krakowie 0 PLN - normalna opieka, życzliwy personel. Zabroniłem znajomym pytać ile się należy, a jak chcą wyrazić wdzięczność, to najgorszym wyborem są pieniądze. Nikt ich o nic nie nagabywał, nie uzależniał opieki od koperty. Może to wyjątek... Odpowiedz Link Zgłoś
snape82 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 29.08.06, 17:44 a do czego potrzebne Ci te informacje? Odpowiedz Link Zgłoś
ann1964 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 29.08.06, 18:32 Tyle ile zapłacił za mnie NFZ, w tym miła i oddana opieka pielęgniarska oraz pomocy pielęgniarek-doprowadzanie lub dowożenie na konieczne badania.Muszę także wliczyć koszty przejazdu do kliniki i przychodni przyszpitalnych. Co nie oznacza, że nie było kilku "kwiatków"niemiłej aroganckiej pielęgniarki i jednej pani doktor, której wydawało się,że nikt oprócz niej nie zana kilku łacińskich terminów medycznych. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 29.08.06, 23:18 stepien82 napisał: > Napiszcie prosze ile Was kosztowały operacje Słownie zero złotych. > w tym naprogramowe "koszty" lepszej opieki lekarskiej czy pielęgniarskiej, Dodatkowe koszty to kasa wydana na telewizję. No bo cóż w tym szpitalu robić ? S. Odpowiedz Link Zgłoś
stepien82 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 30.08.06, 10:15 Witam!! Sam nigdy nie miałem operacji, a duzo się słyszy o dawaniu w łape za podniesienie standardu opieki, chciałem dowiedzieć się jak to wygląda od osób które musiały spedzic kilka dni tygodni w szpitalu a nie opierac swój pogląd na zasłyszanych opowieściach Pozdrawiam Andrzej Odpowiedz Link Zgłoś
majka365 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 30.08.06, 16:42 Moja mama - operacja - 0 zł. za uratowane życie, fachową opiekę i życzliwość. Kilkakrotne pobyty na oddziałach bez operacji - j.w. Odpowiedz Link Zgłoś
snape82 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 30.08.06, 20:34 2 operacje mojej mamy - 0 zł nadprogramowych "kosztów"; jedynie te wydane na siebie i swoje potrzeby. Odpowiedz Link Zgłoś
mmagda12 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 30.08.06, 22:24 Moja operacja 0 zl ,babci[skret jelit] 0zl irydotomia 0zl ,operacja zlamanej reki mamy nowoczesnaa metoda [bez wkladania w gips 0 zl mezowi 3 krotnie uratowano zycie-zawaly [3 stenty] 0zl.Ponadto super lekarze i jestem im wdzieczna Odpowiedz Link Zgłoś
stepien82 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 30.08.06, 23:40 Naprawde budujące że w czasach kiedy wśród opinii większosci ludzi że bez koperty isc na operacje to nowy rodzaj sportu ekstremalnego, są lekarze którzy nie zapomnieli przysiegi Hipokratesa. Oby wiecej takich przypadków Pozdrawiam Andrzej Odpowiedz Link Zgłoś
conveyor Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 31.08.06, 00:15 Wez pod uwage, ze na tym forum pisza przewaznie lekarze, heheheh ;) Odpowiedz Link Zgłoś
mmagda12 Re: Ja nie jestem lekarzem haha:)))) 31.08.06, 09:50 Zapomialam jeszcze dodac 3-krotna operacja przetoki u meza w roznych szpitalach 0zeta.A tak wogole to pacjenci sie dziwia,ze jak lekarz po operacjach ,[mialam na mysli moja mame ] ,o jakis czas przychodzi i pyta ,jak sie czuje itp ,to zaraz wyobrazaja sobie ,ze koperta "poszla w ruch".Pamietam do dzisiaj lekarza ortopede ,jak cieszyl sie ,ze operacja zlamanej reki[bo mama ma osteoporoze ] "udala sie" ,bo druga ma niesprawna po udarze.WIELKIE DZIEKI Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Ja też nie. ____nt 31.08.06, 11:29 mmagda12 napisała: > Zapomialam jeszcze dodac 3-krotna operacja przetoki u meza w roznych szpitalach > > 0zeta.A tak wogole to pacjenci sie dziwia,ze jak lekarz po operacjach , [mialam > na mysli moja mame ] ,o jakis czas przychodzi i pyta ,jak sie czuje itp ,to > zaraz wyobrazaja sobie ,ze koperta "poszla w ruch".Pamietam do dzisiaj lekarza > ortopede ,jak cieszyl sie ,ze operacja zlamanej reki[bo mama ma > osteoporoze ] "udala sie" ,bo druga ma niesprawna po udarze.WIELKIE DZIEKI Odpowiedz Link Zgłoś
k.zborzecki Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 31.08.06, 10:39 Jestem nauczycielem nie lekarzem. Operacja kardiochirurgiczna poprzedzona koronarografią w szpitalu na Banacha kosztowała mnie ZERO ZŁOTYCH. Czekałem 3 tygodnie, opieka na 6. Odpowiedz Link Zgłoś
seniorita15 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 31.08.06, 12:49 Ja jestem lekarzem ,ale w mojej bliskiej rodzinie za zoperowanie rozszczepu podniebienia dziecka w klinice w Warszawie-0 zlotych.Odczekali grzecznie w kolejce pol roku,dostali termin bez protekcji w stylu -mamy lekarza w rodzinie.Ja pojechalam dopiero dzien przed zabiegiem ,bo pielegniarka czy tez sekretarka probowala skreslic dziecko z zabiegu z powodu paru leukocytow w moczu w rutynowym pobraniu ,bez cech infekcji.Dziecko i tak na wszelki wypadek zostalo przeleczone biseptolem.Pani powiedziala,ze anestezjolodzy napewno nie zgodza sie znieczulac.Zadzwonilam do anestezjologa,zadzwonilam tez do p.profesor ,ktora miala operowac.Nikt nie mial zamiaru dyskwalifikowac dziecka.Dla pewnosci pojechalam z nimi.No i wtedy zorientowalam sie,kto chcial skreslic dziecko z terminu.Warunki lokalowe(poczekalnie) faktycznie maja trudne,ale lekarze z ktorymi sie kontaktowalam naprawde super.Duza klasa. Odpowiedz Link Zgłoś
anatemka Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 01.09.06, 12:15 mój mąż jest własnie po dwóch operacjach na chirurgii urazowej. Dzisiaj miał kontrolne zdjęcia-wszystko jest ok. Opłata: zero zł. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 No może chociaż jeden ... 01.09.06, 12:33 ... płacący się znajdzie ? Ludzie, nie wstydźcie się, przecież podobno WSZYSCY płacą. ;))) S. Odpowiedz Link Zgłoś
aneste Re: No może chociaż jeden ... 01.09.06, 14:55 No to przyklad na "tak": Operacja rekonstrukcji wiezadel kolana w p r y w a t n e j klinice 13000 zl + dalsze 7000zl rehabilitacja tegoz kolana.Brak mozliwosci takiej operacji w panstwowym szpitalu lub okres oczekiwania nieskonczenie dlugi.W ten sposob mam nadzieje dokona sie stopniowa prywatyzacja opieki zdrowotnej w PL,a pacjenci zyskaja swiadomosc ze zdrowie naprawde kosztuje. Odpowiedz Link Zgłoś
sofi75 aneste, jest mozliwosc 06.09.06, 14:05 zrobienia tego w panstwowym szpitalu (wiem z autopsji) i bez kolejki. W koncu w Karolinie operuja ci sami lekarze, co w prywatnych klienikach. To jest specyficzna operacja, wiec chirurg, ktory to robi musi takich operacji robic rzekomo co najmniej 100 rocznie zeby umiec zrekonstruowac wiezadla. W szpitalu panstwowym: okolo 3 tys. za 'przepchniecie bokiem" czyli tzw. darowizna na fundacje przyszpitalna. Jest jedno ALE: musisz sie czuc na silach zeby samemu zadbac pozniej o rehabilitacje, bo Karolina na sama rehabilitacje nie przyjmuje (zwyczajnie im sie to nie placa). Mnie w Karolinie zaproponowali 17.000 (3 lata temu). Odpowiedz Link Zgłoś
jacys1 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 01.09.06, 18:45 jak to operacja bo artroskopia to prawie rutyna, Odpowiedz Link Zgłoś
lauralay Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 02.09.06, 19:33 Dwie operacje - obu rąk. Termin drugiej już trzy miesiące po pierwszej - wyłącznie dzięki życzliwości chirurga. Przemili lekarze, cudowne pielęgniarki. Dwie tury czasochłonnej rehabilitacji po. Bardzo szybko uzyskałam pomoc. Koszt: 0 PLN. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
promykradosci Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 02.09.06, 20:24 Bardzo chcialabym napisac to co moi poprzednicy .Coz nie zawsze jest tak rozowo . I niestety nie tylko operacje mam tu na mysli. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
diastema Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 02.09.06, 22:43 Moja operacja 0 PLN ale to prosta przepuklina byla ;/ Operacje mojego dziadka w ilosci 4 tym jedna 10 godzinna, pobyt w 3 dniowy na intensywnej terapi + 2 miesiace pobytu w szpitalu 0 PLN Operacja babci 0 pLN To tak w skrocie ostanie wydatki mojej rodziny na operacje, wydatki obejmuja okres 2004-2006. Hmm i co tym chcesz udowodnic? Bo ja uwazam ze naprawde nie trzeba dawac lapowek zeby byc operowanym. Odpowiedz Link Zgłoś
aga-83 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 04.09.06, 19:41 Ja juz mialam pelno operacji. Jedyne wydatki to takie ze trzeba chodzic prywatnie aby czekać pol roku a nie 2 lata.. Odpowiedz Link Zgłoś
mamadarka Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 04.09.06, 22:27 Cesarka w 1998 roku- 600 zł. Zapłacił mój mąż- taką sugestię otrzymał już po zabiegu od operującego. O tej zapłacie dowiedziałam się dopiero kilka dni po wypisie ze szpitala- kiedy mąż zdobył się na odwagę, by mi to wyznać. Byłam zszokowana jak on, kiedy rozmawiał z lekarzem. Wtedy zarabiałam 970 złotych. Odpowiedz Link Zgłoś
mamadarka Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 04.09.06, 22:32 W 2001 roku zabieg łyżeczkowania jamy macicy u mojej mamy, z powodu przerostu błony sluzowej, kosztował 400 złotych. Cena podana na wizycie przed zabiegiem; zapłaciłam zaraz po zabiegu, gdy moja mama dochodziła już do siebie. Lekarka wykonująca zabieg bardzo się spieszyła do domu i niemal wymogła na mnie, aby zapłacić "od ręki". Dla równowagi- w 2005 roku operacja przepukliny pachwinowej u mojego taty- zero kosztów dodatkowych, miła i fachowa opieka. Tylko, ze to działo się w małym powiatowym miasteczku; poprzednie 2 historie- w szpitalu wojewódzkim. Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 05.09.06, 09:07 1. Mój poród I( cięcie cesarskie) - O PLN 2.Uwięźnięta przepuklina mojego, wówczas kilkumiesięcznego, synka - O PLN 3. Leczenie operacyjne złamanej nogi mojego męża - 0 PLN 4. Leczenie wysokospecjalistyczne mojego ojca (+ kilkudniowy pobyt na sali intensywnego nadzoru) 0 PLN 5. Mój poród II- siłami natury - 0 PLN 6. Operacja laparoskopowa ( wycięcie pęcherzyka żółciowego) mojej matki - 0 PLN Pozostawiam bez komentarza Odpowiedz Link Zgłoś
broman_2004 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 05.09.06, 11:34 Dołożę niestety łyżkę dziegciu w tę beczkę miodu ,za operację męża we Wrocławskiej klinice zapłaciłam 800 pln doktorowi + noc prywatna dla pielęgniarki 200 pln oraz drobiazgi typu słodycze i kwiaty to byłom 5 lat temu Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 05.09.06, 12:07 800 PLN to nie w porządku ( o ile zażądał tego lekarz), natomiast dyżur pielęgniarski brany był dobrowolnie i czy uważasz, że siostra powinna zamiast pójść do domu siedzieć przy Twoim mężu. Słodycze i kwiaty to też nie waluta i nikt się nie domagał. Tak więc jeśli już wyliczamy to uczciwie!P.S Czy jakidziesz na imieniny do szwagra i dajesz mu flaszkę to też tak to kalkulujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
broman_2004 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 06.09.06, 19:30 Nie wypominam i przypuszczam ,że po raz drugi jeśli byłaby taka konieczność dałabym nawet więcej. Przypominam ,że pytanie brzmiało ile was kosztowały operacje , więc odpisałam zgodnie z prawdą.A co do nocnego dyżuru bardzo chciałam sama opiekować się mężem , gdyż jesyem pielęgniarka i przepracowałam wiele lat na oddziałach operacyjnych łącznie z OIOM-em prosiłam zarówno oddziałową jak i ordynatora , ale zasugerowano mi ,że tam panują inne obyczaje czytaj prywatne noce. Odpowiedz Link Zgłoś
slav_ Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 07.09.06, 09:55 Jesli pracowałaś jako pielęgniarka powinnas wiedzieć czemu przebywanie OBCYCH osób (czyli osób spoza zatrudnionego presonelu, jesli nie jestes tam zatrudniona to nie przebywasz tam jako pielęgniarka tylko jako żona pacjenta) przez całą dobę w oddziale jest niedopuszczalne. Odpowiedz Link Zgłoś
anatemka Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 07.09.06, 11:44 też jestem pielęgniarką i nie rozumiem dlaczego przebywanie całą dobe w oddziale jest niedopuszczalne. Karta praw pacjenta mówi co innego. Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 07.09.06, 12:35 Nie jestem lekarzem, nie jestem pielęgniarką, ale wyobrażam sobie sytuację, w której po oddziale pałęta się obca osoba ( szczególnie w nocy). Oprócz możliwości zagwarantowania opieki przez osobę bliską panu X są równiez prawa poszanowania intymności pana Y, który może nie chcieć spać, myć się, aby podawano mu basen przy obcej osobie z zewnątrz. A szpitale są takie jakie są- izolatek niewiele. Odpowiedz Link Zgłoś
slav_ Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 08.09.06, 14:39 Wskaz mi zapis z którego wynika prawo do całodobowego pobytu żony w Oddziale. Napisz mi też jak takie prawo mialo by się do punktu II/5 tjże karty (chodzi i INNYCH pacjentów) - zwykle dla osób bliskich "istnieje" tylko ich krewny a sale jednoosobowe to raczej rzadkość. Na pewno chciała byś aby po sali na której lezysz po operacji (w róznym stanie, zalatwiając czynnosci fizjologiczne do basenu itp) kęcił sie przez całą dobe jakiś obcy facet ? Napisz tez o bezpieczeństwie tego i innych pacjentow przy nielimitowanym (godzinowo i ilościowo) pobycie obcych osób w oddziale. O bezpieczeństwie medycznym (nielimitowany dostęp i pobyt ludzi "z zewnątrz" na sali pooperacyjnej) jak i o bezpieczeństwie osobistym (choćby możliwość kradzieży). Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb do slav 08.09.06, 15:18 > Wskaz mi zapis z którego wynika prawo do całodobowego pobytu żony w Oddziale Przeczytaj ustawę na temat praw pacjentów podczas pobytu w szpitalu. To co drukują w informacji dla pacjenta, jest tylko małą częścią ustawy. Całość ustawy, podję link ( II pkt8 podpunkt 2) www.bpp.waw.pl/karta_praw_pacjenta.html Warto przeczytać całość. Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb Re: do slav 08.09.06, 15:20 Pełny tekst Ustawy plus nowelizację można znależć na wielu witrynach internetowych. Odpowiedz Link Zgłoś
slav_ Re: do slav 08.09.06, 15:34 znam ten dokument nadal nie widzę prawa do stalej obecności żony pacjent w Oddziale prawo do dodatkowej opieki w ww przypadku było realizowane w sposob własciwy (obecność i pomoc osoby bliskiej w czasie dnia gdy jest to mniej uciążliwe dla innych pacjentow a osoba ta może opuscic sale gdy to konieczme i poczekac np. w świetlicy+ dodtkowa nocna opieka pielęgniarska nocą) Jak rozumiem moje zastrzeżenia i punk II/5 nie mają znaczenia ? Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb Re: do slav 08.09.06, 15:39 > Jak rozumiem moje zastrzeżenia i punk II/5 nie mają znaczenia ? Mają znaczenie i to duże, myślę że to kwestia porozumienia się i dogadania, tak aby nie było problemu. Uważam, że w każdej kwesti można się normalnie porozumieć, aby uniknąć problemów, kwestia rozmowy. Odpowiedz Link Zgłoś
slav_ Re: do slav 08.09.06, 20:24 > Mają znaczenie i to duże, myślę że to kwestia porozumienia się i dogadania, tak > aby nie było problemu. Włąsnie o to chodzi. Zwykle (bez kłótni) daje sie przekonać rodzine że stały pobyt przy pacjencie jest niepotrzebny a może być uciążliwy dla innych. Rodzina jest przy chorym (w pojedynczych przypadkach, zwykle w "godzinach odwiedzin") max do 20 (oczywiście nie bez przerwy), jesli życzą sobie - dodatkowa nocna opieka pielęgniarska - pielęgniarki z oddzialu, znającej oddział, personel, specyfikę postępowania itp. Zdarzają sie odstepstwa (np. pamiętam osobe dorosłą upośledzoną gdy całodobowa opieka opiekuna była niezbedna (silny lęk przy obcych) i warunkowała mozliwośc postępowania. Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb Re: do slav 08.09.06, 22:42 > Zdarzają sie odstepstwa (np. pamiętam osobe dorosłą upośledzoną gdy całodobowa > opieka opiekuna była niezbedna (silny lęk przy obcych) i warunkowała mozliwośc > postępowania. Zgadzam się w pełni z Pana wypowiedzą. Ale nie tylko osoba upośledzona wymaga opieki całodobowej, Pamietam jak mój mąż był bardzo chory (ciężkie zapalenie płuc-opinia lekarzy), tylko spał, oczywiście nie przebywałam całodobowo, ze względu na małe dziecko w domu, ale do południa ok.2godz i po południu ok.2 godz. Gorączki w granicach 39,9 i 40 stopni utrzymywały się przez 7 dni. Nie pił i nie jadł niczego, tylko spał i nie otrzymywał żadnych kroplówek. Jak zgłaszałam personelowi to twierdzili, że mam się nie martwić, jest w porządku. Lekarz był na sali tylko rano na wizycie. Kiedy po rozmowie z lekarzem prosiłam o zrobienie wyników badań laboratoryjnych, ze względu że małżonek nawet z taka temperaturą radził sobie samodzielnie, a teraz tylko śpi,że jest coś nie tak. W końcu lekarz zlecił badania i okazało się że wystąpila nadpłytkowość, silne odwodnienie itd. Wyniki były fatalne. Małżonek nie był w stanie samodzielnie wstać i napić się nawet wody, był słaby i do toalety wychodził kiedy bylam u niego i pomagałam jemu dojść, aby się nie przewrócił. Tak więc uważam, że opieka rodziny jest potrzebna w sytuacji kiedy członek rodziny jej potrzebuje, a jego stan zdrowotny nie pozwala mu na samodzielność. Odpowiedz Link Zgłoś
slav_ Re: do slav 09.09.06, 09:11 Opieka rodziny w tym wymiarze nie jest probleme a wręcz jest pożądana. Dyskusja dotyczyła całodobowego (łącznie z nocą) pobytu rodziny. Obserwacje rodziny sa czasem cenne (a czasem np. pacjent "wstydzi sie powiedzieć") choć bywają rowniez rodziny "upierdliwe". Wyrównanie gospodarki płynowej pacjenta gorączkującego to podstawy więc jesli doszło do odwodnienia to nie wystawia to najlepszej opinii personelowi. Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb Re: do slav 09.09.06, 13:35 Zgadza się, różnie to bywa. Dlatego chciałam powiedzieć, że czasami nawet pobyt w nocy rodziny, jest bardzo ważny. Na przykładzie małżonka, który nigdy nic nie zgłasza, nie prosi, nie woła (po gencie-4 dni podawania,nie słyszał i nie zgłosił, po innych antybiotykach nie wiedział, że to reakcje uczuleniowe, więc nie zgłaszał, ponieważ tylko spał i nie wiedział że nie slyszy, po zauważeniu natychmiast zgłosiłam ), było to konieczne, a przecież takich pacjentów może być wiele. Budził się w nocy i był spragniony, kto miał podać chocby wodę. Uważam, że są sytuacje, kiedy należy być przy rodzinie, choćby na okres, kiedy stan zdrowia nie pozwala być samodzielnym. Wiem że personel jest zapracowany, a pomoc rodziny to wielka ulga dla pielegniarek, mogą spokojnie wykonać inne czynności zawodowe. Kiedy mąż był po operacji, widziałam jak pielęgniarki mało nie biegały, aby się wyrobić, mimo zmęczenia i pewnie braku sił, potrafiły się uśmiechać i być miłe dla pacjentów i rodzin. Bardzo wysoko cenię pracę pielegniarek, podziwiam je i współczuję. Odpowiedz Link Zgłoś
joa1001 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 10.09.06, 12:04 A tu się z Tobą nie zgodzę. Oczywiście niedopuszczalne jest siedzenie odwiedzających wieczorami, nie mjówiąc o godzinach późnonocnych. Ale.. W przypadku osób cięzko chorych( a takim są osoby tuż po zabiegu)możliwe jest zostanie na noc kogoś z rodziny. DO OPIEKI!! Oczywiście za zgoda ordynatora lub lekarza dyżurnego. To że nie zgadzają się wynika z prostego interesu. To pielęgniarki z oddziału mają zarobić 200zł i tyle! Poza tym karta praw pacjenta mówi jasno- masz prawo do dodatkowej opieki kogoś z rodziny jeżeli wymaga tego Twój stan zdrowia! Przeczytaj a nie gadaj głupot! A to do czego są zmuszani pacjenci i rodziny to BEZPRAWIE! I dziwię się, że nie zajął się tym ktoś. I teraz ja dodam swój cennik: splenectomia mojej babci rok temu -500 zł, wziął z-ca ordynatora. szpital wojewódzki. Wziął, tyle zaśpiewał "kolega". Dodam , że jestem lekarzem z tego samego szpitala i tak potraktował "kolega-lekarz". Na tym samym oddziale 2 lata wcześniej leżała ciotka, z wodniakiem pęcherzyka żółciowego, gorączkująca przez 4 dni, dzien, dzień rozpisywana do zabiegu, ale zawsze jako 4, 5 w kolejce, czyli jak zabieg wcześniejszy się przeciągał to ona spadała na dzień kolejny. W tym czasie rozpisywane były osoby do ....planowych laparoskopowych pęcherzyków. Dalsza rodzina się zawzięła, nie zapłacili. W końcu zoperowali. Pozostawiam bez komentarza. Lek.med. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 10.09.06, 12:23 joa1001 napisała: > A tu się z Tobą nie zgodzę. Oczywiście niedopuszczalne jest siedzenie > odwiedzających wieczorami, nie mjówiąc o godzinach późnonocnych. Ale.. > W przypadku osób cięzko chorych( a takim są osoby tuż po zabiegu)możliwe jest > zostanie na noc kogoś z rodziny. DO OPIEKI!! Oczywiście za zgoda ordynatora > lub lekarza dyżurnego. To że nie zgadzają się wynika z prostego interesu. To > pielęgniarki z oddziału mają zarobić 200zł i tyle! Według mnie raczej z uciążliwości takiej opieki dla wszystkich innych pacjentów. > Poza tym karta praw pacjenta mówi jasno- masz prawo do dodatkowej opieki kogoś > z rodziny jeżeli wymaga tego Twój stan zdrowia! Przeczytaj a nie gadaj głupot! To prawo może być (i jest) ograniczane przez kierownika ZOZ lub lekarza. Tak mówi ustawa. Tak więc to Ty piszesz głupoty, prawa nie znając. Spróbuj sobie wyobrazić w sześcioosobowej sali sześć rodzin opiekujących się całą dobę swoimi krewnymi. > A to do czego są zmuszani pacjenci i rodziny to BEZPRAWIE! I dziwię się, że > nie zajął się tym ktoś. A do czegóż to pacjenci i ich rodziny są zmuszani ??? S. Odpowiedz Link Zgłoś
joa1001 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 10.09.06, 13:11 Rozbawiasz mnie. Nie mowimy o tym iz urocza rodzinka siedzi dla widzimisie przy lozku. Wszystko jest kwestia porozumienia sie. I nie mow mi ze siedzac cicho przy osobie po operacji, podajac mokry wacik do ust czy przewracanie na bok tak przeszkadza. A coz innego robi ta oplacona za 200 zl pielegniarka? I do tego sa rodziny zmuszane!A tak jest na chirurgiach. Interes ma sie krecic i to jest wytlumaczenie. W oddziale gdzie ja pracuje nikt w sytuacjach uzasadnionch nie robi problemow i do tej pory nie bylo zatargow. Kwestia dobrej woli i wzajemnego poszanowania sie. Karta praw pacjenta plus zdrowy rozsadek. Moze gdybym nie byla lekarzem to uwierzylabym Ci. Bije od arogancja i myslenie z tamtej epoki. Wiem , wiem- nie da sie, nie ma takich mozliwosci, istnieja obiektywne przeszkody. Twoj rocznik to 55? Ale to nie te czasy kolego. Odpowiedz Link Zgłoś
co_dzienna Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 10.09.06, 13:32 Nie jesteś lekarzem, z tej wypowiedzi widac to wyraźnie. Podaj nazwę i adres tego szpitala, nazwisko lekarza, który wziął łapówkę. Odpowiedz Link Zgłoś
felinecaline Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 10.09.06, 13:42 Oraz swoje imie i nazwisko i miejsce pracy/zamieszkania tytulem rownowagi szans ;-D Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb do felinecaline pani moderator 10.09.06, 14:05 > Oraz swoje imie i nazwisko i miejsce pracy/zamieszkania tytulem rownowagi > szans ;-D Czy nie zna pani zasad forum, skoro proponuje poslugiwanie sie nazwiskami. Oj chyba nie wypada??? Odpowiedz Link Zgłoś
co_dzienna Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 10.09.06, 14:27 Dokładnie tak. I najlepiej od razu do prokuratora. Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb do co_dzienna 10.09.06, 14:33 Bez przesadyzmu. Ale moderator musi sie pilnować, nie może być błędów w moderowaniu forum, osób za nie odpowiedzialnych. Odpowiedz Link Zgłoś
co_dzienna Re: do co_dzienna 10.09.06, 14:42 :-) Ja tylko piszę o tym, że zamiast skarżyć się na forum na łapówki i łapówkarzy, na złych lekarzy i na wykorzystywanie sytuacji, zwłaszcza, gdy jest się lekarzem, trzeba reagować... Nie można tolerować wśród siebie przestępstwa, a dawanie łapówek tym jest. Jeżeli ktoś pisze, że wręczał, to powinien to pisać do prokuratora. Ja po prostu tak uważam. Brzydzą mnie łapówki w jakiejkolwiek postaci po prostu. Może to dziwne, ale jako stara już baba nie miałam okazji wręczyć łapówki. Tak mnie torchę poniosło...;-) Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb Re: do co_dzienna 10.09.06, 14:50 > Ja tylko piszę o tym, że zamiast skarżyć się na forum na łapówki i łapówkarzy, > na złych lekarzy i na wykorzystywanie sytuacji, zwłaszcza, gdy jest się > lekarzem, trzeba reagować... > Nie można tolerować wśród siebie przestępstwa, a dawanie łapówek tym jest. > Jeżeli ktoś pisze, że wręczał, to powinien to pisać do prokuratora. > Ja po prostu tak uważam. Brzydzą mnie łapówki w jakiejkolwiek postaci po prostu > . > Może to dziwne, ale jako stara już baba nie miałam okazji wręczyć łapówki. > Tak mnie torchę poniosło...;-) I tutaj się z Panią zgadzam, a nawet tak samo uważam. Natomiast co do moderatora, niestety musi być obiektywny, na tym polega ta rola. Cenię sobie wiele wypowiedzi moderatora, ale nie lubię jednostronności. To moderator, kieruje forum i łamanie zasad jakie obowiązują przez zarządzającego budzi wiele wątpliwości "ja mogę inni nie" Tak nie powinno być. Zauważyłam to już w wielu wypowiedziach. Poczekam na komentarz moderatora. Odpowiedz Link Zgłoś
p.atryk A propos moderacji... 10.09.06, 15:25 Umknelo jakos forumowiczom zakonczenie postu feline :"Oraz swoje imie i nazwisko i miejsce pracy/zamieszkania tytulem rownowagi szans ;-D".Emotikonu nie widac? Trzeba sie strasznie starac,by nie odczytac intencji moderatora.A w tym kontekscie krytyka jej jakoby "ciezkich pogwalcen netetykiety" brzmi pompatycznie (lagodnie okreslajac) Forum nie jest miejscem do publikowania anonimowych donosow na kogokolwiek-tak ja odbieram wypowiedz felinecaline i w pelni sie z tym zgadzam. Do skladania oficjalnych zawiadomien o przestepstwie (w tym przypadku wreczenie i przyjecie korzysci majatkowej) powolano odpowiednie instytucje.O czym warto w przyszlosci pamietac. Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb Re: A propos moderacji... 10.09.06, 15:43 > Forum nie jest miejscem do publikowania anonimowych donosow na kogokolwiek- >tak > ja odbieram wypowiedz felinecaline i w pelni sie z tym zgadzam. Ale daje wolność wypowiedzi, każdemu forumowiczowi, a temat postu jest dwuznaczny. > Do skladania oficjalnych zawiadomien o przestepstwie (w tym przypadku >wreczenie i przyjecie korzysci majatkowej) powolano odpowiednie instytucje.O >czym warto w przyszlosci pamietac. o tym wszyscy wiedzą :-) Dlaczego na tym forum, nie może się nikt wychylić z elity, w "chórze nie każdy ma takie same brzmienie głosu" Dlaczego wszyscy lekarze muszą mieć takie same zdanie, przecież nie wszyscy są tacy sami??? Czytam to forum i jeżeli ono ma być glosem Polskiej Służby zdrowia, to co winnam miśleć???? Uważam że jest prowadzone jednokierunkowo, a jak wychyli się jakiś lekarz, czy pielegniarka, to odrazu spadają na nią głosy krytyki ( jak możesz, ty lekarz itd.) Czy Polski lekarz nie posiada własnego zdania??? Niewiem i mam mieszane uczucia. Oczywiście zaznaczam, że nie uogólniam. Odpowiedz Link Zgłoś
joa1001 Re: A propos moderacji... 10.09.06, 15:46 Ja w tym wątku się wypowiedziałam odnośnie tego co mnie spotkało jako lekarza. Ze strony kolegi też lekarza. Nie wszyscy szczekają na jedną nutę. Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb do joa1001 10.09.06, 15:49 > Ja w tym wątku się wypowiedziałam odnośnie tego co mnie spotkało jako lekarza. > Ze strony kolegi też lekarza. > Nie wszyscy szczekają na jedną nutę. To nadzieja, że w Polsce jeszcze są lekarze. Odpowiedz Link Zgłoś
co_dzienna Re: A propos moderacji... 10.09.06, 15:44 Dla mnie uwaga moderatora była żartem, tak to odebrałam. :) Odpowiedz Link Zgłoś
joa1001 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 10.09.06, 14:02 A dlaczego mialbym sie podszywac? Nie musze pokazywac ci dyplomu czy innych kwitow. Nie ma wsrod nas lajdakow czy zwyklych sk..? Odpowiedz Link Zgłoś
aloalo2001 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 10.09.06, 14:49 > A dlaczego mialbym sie podszywac? Powodów może być wiele, zgdzam się z poprzednikami nie jesteś lekarzem. Odpowiedz Link Zgłoś
joa1001 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 10.09.06, 15:34 Wiec ci powtorzę- nie widzę powodu dla którego miałabym cos wymyślać. Tym bardziej, że dyskusja jest bardzo optymistyczna i większa częśc przyzbaje iz niegdy nie dawali. To nie jest kolejna nagonka na lekarzy,po odpowiedziach- optymistycznie mozna patrzeć w przyszłośc. Któraś z pań pisała iz trzeba było lecieć do prokuratury. Tylko ja chcę dokończyć specjalizację i wśrod tych ludzi żyję. I żyć póki co będę. W życiu bym nie przypuszczała, ze lekarz lekarzowi coś takiego zrobi. Ale etos zawodu u niektórych dawno umarł. I każ mi szanować każdego. Dodam jescze ,że wielokrotnie leczyłam rodzinę tu i tam ZA DARMO. Nikt nie wymuszał na mnie okupu. Poza tą sytuację, którą opisałam. I powtarzam, nie muszę udawadniać Ci swojego zawodu. Tyle w temacie. Odpowiedz Link Zgłoś
aloalo2001 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 10.09.06, 17:36 Każdy nawet lekarzy ma z nas różne doświadczenia związane ze swoim środowiskiem. Moje osobiste zdanie jest takie, że opinia społeczna jest tak fatalna, sama piszesz "etos zawodu umiera" może lepiej swoim wypowiedziami nie kopać umierajacego etosu. Odpowiedz Link Zgłoś
joa1001 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 10.09.06, 18:41 Czy dlatego że etos umiera mam byc pozbawiona prawa wypowiedzi? Lepiej prawdy nie dotykać? Ja nie piszę że "wszyscy lekarze to łapówkarze"- jak pisze częś społeczeństwo. Odniosłam się do konkretnego zdarzenia, z mojej jeszcze krótkiej kariery. Nie ma wsród nas zwykłych łotrów? To jest forum gdzie pisze wielu lekarzy. Ja nie mogę? Bo wyraziłam niepochlebną opinię? "Starszy kolega" wymusił na mnie łapówkę i nie każ mi go szanować. To zwykłe sk..two. W kościele tez wolą nie mówić o agentach w swoich szeregach. To znaczy że ich nie było? Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 11.09.06, 10:43 Jeśli jesteś lekarzem, to sięgnij sobie po taką niebieską książeczkę ( prawo wykonywania zawodu - nowe). Jest tam także słów kilka o stosunku do kolegów- lekarzy. Odpowiedz Link Zgłoś
joa1001 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 11.09.06, 17:47 Dokładnie kolego! Ja też mówię o relacjach lekarz- lekarz! Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 10.09.06, 15:07 joa1001 napisała: > Rozbawiasz mnie. > Nie mowimy o tym iz urocza rodzinka siedzi dla widzimisie przy lozku. Nie, nie mówimy. Mówimy o realizowaniu przez pacjentów swojego prawa do opieki przez rodzinę. Skoro, jak twierdzisz, pacjent ma takie prawa, to dlaczego ma ich nie realizować ? Sześcioosobowa sala i sześć rodzin opiekujących się swoimi krewnymi. Podoba się, pani he, he... "doktor" ? > Karta praw pacjenta plus zdrowy rozsadek. Nie. Ustawa i zdrowy rozsądek lekarzy. S. Odpowiedz Link Zgłoś
joa1001 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 10.09.06, 15:43 6- osobowa sala cięzko chorych, którzy wymagają dodatkowej opieki oraz chętny członek rodziny. Rzadko jest sytuacja kiedy przy każdej z tych 6 osób( co tak podkreśla "pan doktor")siedzi w nocy 6 dodatkowych osób. Często jest tak, że i sąsiadowi się pomaga,np poda wodę. Karta praw pacjenta plus rozsądek wszystkich. A panu panie doktorze go brakuje. Nie pozwoli pan zostać córce przy cięzko chorej matce( powtarzam cięzko) bo nie. Nie bo nie. I ja tu rządzę. Nie tak panie doktorze? Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 10.09.06, 15:58 > Karta praw pacjenta plus rozsądek wszystkich. > A panu panie doktorze go brakuje. > Nie pozwoli pan zostać córce przy cięzko chorej matce( powtarzam cięzko) bo > nie. Nie bo nie. I ja tu rządzę. Nie tak panie doktorze? Kiedyś spotkalam takiego lekarza, więc poprosiłam dyrektora szpitala o pozwolenie, oczywiście był zaskoczony, że taka sytuacja zaistniała i oczywiście mogłam być przy chorym, a pana doktora do końca pobytu nie widziałam. Skoro, nie zna kompromisu, to najlepiej jak dyrektor się wypowie i oceni sytuacje chorego, oraz czy potrzebna jest opieka dodatkowa rodziny. Było to przykre, ale jak ktoś nie zna kompromisu, najlepiej poprosić osoby trzecie o wyjasnienie. Ja nie kłocę się z nikim, rozmawiam lub pytam. Jezeli ktoś nie chce rozmawiać, a tylko dąży do pokazania swoich racji, nie dyskutuję, nie prosze, wychodze i korzystam z rozmowy innym odpowiedzialnym osób. Odpowiedz Link Zgłoś
joa1001 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 10.09.06, 16:19 Nie mówimy tu o chichoczących nastolatkach, wujkach, ciotkach którzy obsadzają chorego, a przeszkadzają pozostałym pacjentom. Tych się grzecznie wyprasza. Ale w czym przeszkadza cicho siedząca w kącie córka czy syn pacjenta po operacji? Wszystko jest kwestią porozumienia się i dobrej woli. W oddziale gdzie pracuję nie zdażyło się by członek rodziny przeszkadzał aż tak innym, zwykle ci zostający na noc zachowuję się bez zarzutu, nie nadużywają przywilejów. W odróznieniu od tej chmary familiantów przesiadujących na łóżkach w niedzielne popołudnie. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 10.09.06, 16:34 joa1001 napisała: > Ale w czym przeszkadza cicho siedząca w kącie córka czy syn pacjenta po > operacji? Wtym co czasem robią inni pacjenci: używają kaczek, basenów, wymiotują, dostają zastrzyki, krzyczą z bólu i nie mają ochoty, aby była przy tym wszystkim obecna jakaś osoba z zewnątrz. Znieczulica niektórych jest przerażająca. S. Odpowiedz Link Zgłoś
joa1001 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 10.09.06, 17:00 Dokładnie. Znieczulica jest porażająca. Nie raz, nie dwa widziałam jak opiekun podawła kaczkę sąsiadowi. Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 11.09.06, 10:47 Wzruszające, ale chyba nie do końca zgodne z prawdą. Odpowiedz Link Zgłoś
joa1001 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 11.09.06, 17:49 A na jakiej podstawie zatzucasz mi kłamstwo,kolego? Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb do snajper55 10.09.06, 17:39 > Znieczulica niektórych jest przerażająca. I tu masz rację, popieram że znieczulica niektórych jest przerażająca. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 10.09.06, 16:30 joa1001 napisała: > 6- osobowa sala cięzko chorych, którzy wymagają dodatkowej opieki oraz chętny > członek rodziny. Rzadko jest sytuacja kiedy przy każdej z tych 6 osób( co tak > podkreśla "pan doktor")siedzi w nocy 6 dodatkowych osób. Często jest tak, że > i sąsiadowi się pomaga,np poda wodę. Nigdy się to, dzięki Bogu nie zdaża, bo żaden szpital by na coś takiego nie pozwolił. > Karta praw pacjenta plus rozsądek wszystkich. Ustawa jest prawem. > A panu panie doktorze go brakuje. Nie jestem doktorem, za to byłem kilka razy pacjentem. > Nie pozwoli pan zostać córce przy cięzko chorej matce( powtarzam cięzko) bo > nie. Nie bo nie. I ja tu rządzę. Nie tak panie doktorze? Każde dziecko jest w ocenie swojej matki ciężko chore. S. Odpowiedz Link Zgłoś
joa1001 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 10.09.06, 17:06 Czepia się pan żeby się czepiać. Nie jest pan ani lekarzem ani (podejrzewam) też prawnikiem- ale w stylu swojej wypowiedzi zjadł wszystkie rozumy. Poczekajmy aż pan lub ktoś z bliskich nie będzie w stanie wziąć łyzki wody w nocy. Pierwszy poleci z kartą praw w ręce. Kończę z panem dyskusję. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 10.09.06, 17:32 joa1001 napisała: > Poczekajmy aż pan lub ktoś z bliskich nie będzie w stanie wziąć łyzki wody w > nocy. Pierwszy poleci z kartą praw w ręce. Na pewno nie będę sobie uzurpował nie istniejących praw. S. Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb do snajper55 :-))))) 10.09.06, 17:47 > Na pewno nie będę sobie uzurpował nie istniejących praw. Ha, ha, ha Wiesz co, znam takich, tylko jak co do czego przyszło, to najwięcej na takich jak Pan i sądząc z pana wypowiedzi, zarabiali prawnicy. Oby takich było więcej, wszystko drożeje, a prawnicy to także ludzie z rodzinami, zapewnienie luksusu rodzinie kosztuje?????? Odpowiedz Link Zgłoś
co_dzienna Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 10.09.06, 13:28 A ja Się z Tobą nie zgodzę. Co prawda nie jestem lekarzem ( Ty zapewne też nie), ale niestety mam kilka doświadczeń szpitalnych związanych z najbliższą rodziną. 1. Nigdy żadnych pieniędzy płaconych w formie łapówki. Jeżeli płacone, to w prywatnych przychodniach i za badania, na które do u.ś. bym się nie doczekała z NFZ. 2. Nigdy nikt mi nie zaproponował, ba nawet nie zasugerował w jakikolwiek sposób bym płaciła. 3. Były to poważne operacje onkologiczne, brzuszne, związane z 48 godzinnym przebywaniem chorego na OIOM-ie. 4. Za pierwszym razem 4 osobowa sala z ciągle siedzącymi znajomymi i rodziną 3 pozostałych pacjentów. Szczerze powiem nie do zniesienia dla osoby po operacji... W szpitalu nikt nie reagował. Mnie zalewała krew, bo ci chorzy nawet nie mogli się przespać, a zabiegi związane z cewnikami, kroplówkami przelewaniem sie różnych płynów fizjologicznych załatwiane były w obecności tych wszystkich ludzi, jakby pacjent nie był człowiekiem, a dodatkiem do łóżka. Sytuacja urągająca godności chorego człowieka. Opowiadam o organizacji pracy tego szpitala w różnych miejscach... 5. Inny szpital, wyznaczone godziny odwiedzin, cisza i spokój + wystarczająca ilość pielęgniarek, by przyjść do dzwoniącego człowieka. Środki przeciwbólowe na rządanie, na OIOMie całkowity zakaz przebywania z wyj. krótkich odwiedzin, bo tam było 3 pacjentów. Nie przyszłoby mi do głowy, by tam siedzieć całą noc, bo po co, jeżeli były tam 2 pielęgniarki i 3 chorych, z których tych dwóch nie moich mogłoby sobie mojej obecności wobec ich cierpienia nie życzyć. Podsumowując: Dziwię się, że lekarz pisze o łapówkach branych przez kolegów. Więc chyba nie jesteś lekarzem i to zmyślona historia. To, że Ty chcesz by koło Ciebie siedziała rodzina, może jeszcze z psem przewodnikiem nie oznacza, że to może zostać spełnione, bo może się tak zdarzyć, że koło Ciebie będę leżała ja i dla mnie Twoja rodzina będzie nie do zniesienia. I z tego powodu zostanie wyproszona... Tyle na ten temat. Odpowiedz Link Zgłoś
joa1001 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 10.09.06, 14:07 Odpisalam ci wyzej bo myslalam, ze mam przyjemnosc z kolezanka po fachu. Tego dlugiego tekstu nawet nie chce mi sie czytac. Zanim cos powiesz, czytaj ze zrozumieniem. na tym koncze z toba dyskusje. Odpowiedz Link Zgłoś
co_dzienna Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 10.09.06, 14:31 Cóż, jeżeli nie nauczyłaś się czytać, to trudno. Nie mam zamiaru z Tobą dyskutować, bo dawałaś łapówkę i ukrywasz łapówkarza, a to jest obrzydliwe. Brzydzisz mnie jako osoba jeżeli przez jakikolwiek przypadek piszesz prawdę. Jeżeli kłamiesz jesteś równie obrzydliwa. Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 11.09.06, 10:52 Popieram. I dawanie łapówek jest przestępstwem, i i branie jest przestępstwem. A ukrywanie przestępstwa jest również przestępstwem. Napisałam to w sposób łopatologiczny, może niezbyt poprawny pod względem stylistycznym, za to zrozumiały dla mało gramotnych. Odpowiedz Link Zgłoś
joa1001 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 11.09.06, 17:51 Twoja łopatologia niewiel mnie osobiście interesuje. Czepiasz się , zeby się czepiać, intelektualistko z Bożej łaski. "Mało gramotna" Odpowiedz Link Zgłoś
felinecaline Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 11.09.06, 18:40 Spory osobiste prosze zalatwiac poczta mailowa a to forum pozostawic wolnym od tego rodzaju epitetow. Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 07.09.06, 12:32 A ja bardzo chciałam wziąć prywatny dyżur pielęgniarski i usłyszałam, że oddział zapewni dobrą opiekę i nie ma takiego zwyczaju. Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb do agawamala 08.09.06, 15:27 > A ja bardzo chciałam wziąć prywatny dyżur pielęgniarski i usłyszałam, że > oddział zapewni dobrą opiekę i nie ma takiego zwyczaju. Poproś wtedy ordynatora, lub oddziałową aby przyniosła tobie na piśmie, że nie możesz sprawować dodatkowej opieki nad członkiem rodziny. Nawet osoba wskazana przez członka rodziny, a nie będąca rodziną może sprawować opiekę nad chorym. Miałam taką sytuację z dzieckiem, chciałam aby w nocy była pielęgniarka nie z oddziału, a znająca dziecko od urodzenia i odmówiono mi, twierdząc że mogę wziąść pielęgniarkę z oddziału. Nie chciałam pielegniarki z oddziału, ponieważ dla dziecka były to obce osoby i bardzo się bało. Ordynator odręcznie zarządził i dostaliśmy seperatkę i przy dziecku w nocy była pielęgniarka z zewnątrz. Zakaz przebywania jest tylko wewn. wymyslem kogoś, kto nie zna przepisów. Nie można tylko przebywać z pacjentem, po oficjalnym stwierdzeniu przez sanepid epidemii. Odpowiedz Link Zgłoś
slav_ Re: do agawamala 08.09.06, 15:37 Sytuacja dziecka (dodam - małego) jest inna i inne powinno byc postepowanie. Obecnośc (zazwyczaj matki) często jest bardzo wskazana a nawet niezbędna. Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb do slav 08.09.06, 15:41 Podobną sytuację miałam z mężem po operacji. Pierwszy raz leżał w szpitalu, pierwszy raz lekarz rodzinny dając skierowanie do szpitala zakładał kartotekę w poradni. Czuł się źle w szpitalu i trudno było mu zaakceptować fakt, że musi tam przebywać. Jak widzisz sutuacje są różne. Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: do agawamala 08.09.06, 18:03 Tylko po co miałabym domagać się dokumentu i wykłócać z ordynatorem/oddziałową skoro opieka pielęgniarska była bez zastrzeżeń? Otrzymalam jasny komunikat - Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb Re: do agawamala 08.09.06, 18:11 > Tylko po co miałabym domagać się dokumentu i wykłócać z >ordynatorem/oddziałową Po co zaraz kłócić sie, wystarczy grzecznie i miło poprosić. > skoro opieka pielęgniarska była bez zastrzeżeń? Przecież tu nie chodziło o opiekę, z tego co pisałaś, a tylko o pozostanie z chorym. Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: do agawamala 08.09.06, 20:12 Byłam 5 razy w życiu w szpitalu. Miałam operację, 2 razy rodziłam. Miałam narkozę i.....ochotę, żeby odwiedzający i wszyscy inni zostawili mnie w świętym spokoju. Tzw. czuwanie przy chorym często przynosi więcej szkody niż pożytku, bo i męczy chorego, i jest krępujące dla innych chorych, i dezorganizuje pracę lekarzy i pielęgniarek. Ale poprawia samopoczucie rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb Re: do agawamala 08.09.06, 23:13 > Tzw. czuwanie przy chorym często przynosi więcej szkody niż pożytku, bo i męczy > > chorego, i jest krępujące dla innych chorych, i dezorganizuje pracę lekarzy i > pielęgniarek. Ale poprawia samopoczucie rodziny. Ja osobiscie, wolałam rodzinę, niż słuchanie narzekań pacjentów, jak to się potrafią sami leczyć, czy wysłuchiwanie o chorobach i opini o lekarzach i pielegniarkach. Tego nie da się znieść, a jak małżonek przychodził z córką, byłam szczęśliwa i zadowolona i to mi pomagało szybciej zdrowieć. Tęsknota za nimi była tak okropna jak słuchanie dyskusji pacjentów. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: do agawamala 08.09.06, 23:19 alergenzb napisała: > Ja osobiscie, wolałam rodzinę, niż słuchanie narzekań pacjentów, jak to się > potrafią sami leczyć, czy wysłuchiwanie o chorobach i opini o lekarzach i > pielegniarkach. Tego nie da się znieść, a jak małżonek przychodził z córką, > byłam szczęśliwa i zadowolona i to mi pomagało szybciej zdrowieć. Ale może przeszkadzało zdrowieć innym pacjentom, którzy nie mogli znieść opinii wygłaszanych przez Twojego męża lub córkę ? S. Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb Re: do agawamala 08.09.06, 23:22 > Ale może przeszkadzało zdrowieć innym pacjentom, którzy nie mogli znieść opinii > > wygłaszanych przez Twojego męża lub córkę ? Ależ skąd, pozostałe Panie cały dzień dyskutowały przy kawie i ciasteczku tylko o swoich chorobach i personelu. A ja z mężem i dzieckiem wychodzilismy z sali na powietrze, także ja widzisz nie mogło im nic przeszkadzać. Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: do agawamala 09.09.06, 09:29 Zaraz, zaraz, ja czegoś nie rozumiem - czy rzecz ma miejsce w szpitalu czy pensjonacie? Bo w szpitalu przebywają raczej ludzie chorzy, nie wszyscy oblożnie, ale jednak chorzy. W w dyskusji wyszliśmy nie od odwiedzania rodziny w ciągu dnia ( co też może być uciążliwe, bo np. pielęgniarka traci czas na poszukiwanie Twojego męża przebywającego na świeżym powietrzu), tylko OBŁOŻNIE CHORYCH, LEŻĄCYCH. I jesli do LEŻĄCEGO pacjenta, wśród innych równie ciężko chorych, przychodzi na wiele godzin rodzina, to może to wykończyć innych pacjentów. Oni też mają prawo do intymności!!! Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb Re: do agawamala 09.09.06, 13:53 > Zaraz, zaraz, ja czegoś nie rozumiem - czy rzecz ma miejsce w szpitalu czy > pensjonacie? > Bo w szpitalu przebywają raczej ludzie chorzy, nie wszyscy oblożnie, ale jednak > > chorzy. Wyobraź sobie że w szpitalu chorub płuc, jest park i lekarze oraz pielęgniarki, proszą pacjentów aby wychodzili do parku na swieże powietrze, nawet mój mąż z zapaleniem płuc, jak czuł się lepiej i spadła gorączka, to także prosili, aby wychodził do parku na świeże powietrze. A ci co niechcieli wyjść, kiedy prosiły pielęgniarki, przychodził lekarz i prosił pacjenta, że ma wychodzić na powietrze. >dyskusji wyszliśmy nie od odwiedzania rodziny w ciągu dnia ( co też może > być uciążliwe, bo np. pielęgniarka traci czas na poszukiwanie Twojego męża > przebywającego na świeżym powietrzu) Nie traci czasu, ponieważ wie gdzie jest pacjent, skoro sama prosi aby wyszedł do parku na świeże powietrze. Oczywiście jak poprawi się stan zdrowia, co zaznaczyłam wczesniej. > tylko OBŁOŻNIE CHORYCH, LEŻĄCYCH. > I jesli do LEŻĄCEGO pacjenta, wśród innych równie ciężko chorych, przychodzi > na wiele godzin rodzina, to może to wykończyć innych pacjentów. > Oni też mają prawo do intymności!!! Trochę filozofujesz i tragizujesz z tym wykończeniem innych pacjentów-nie uogólniaj. Jak przeszkadzają tobie odwiedziny rodzin, to korzystaj z prywatnej kliniki z osobnym pokojem i będziesz zadowolona. Wybór w Polsce co do klinik prywatnych czy państwowych jest duży. Ja korzystam z pobytów w prywatnej klinice, tylko dlatego, że jestem bardzo szybko zdiagnozowana, szybko jest podjete leczenie, szybko "wstaje na nogi" i mogę iść do pracy, aby utrzymać rodzinę i zapewnić im normalne życie. Nie stać mnie na długie pobyty w szpitalu i oczekiwanie na badania. Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb Re: do agawamala 09.09.06, 13:59 > > tylko OBŁOŻNIE CHORYCH, LEŻĄCYCH. > > I jesli do LEŻĄCEGO pacjenta Duże litery to krzyk, więc proszę nie krzycz, dyskusja tego nie wymaga. Odpowiedz Link Zgłoś
felinecaline Re: dwie strony medalu 09.09.06, 14:29 Przyznam sie, ze juz mnie swierzbilo, zeby (znooowu!) napisac jak to jest "u mnie, zgodnie z Charte du malade hospitalisé", na szczescie dla wszystkich, ktorych od dawna moje "u mnie" przyprawia o niepohamowany odruch wymiotny zajrzalam do polskiej bazy danych nt praw pacjenta hospitalizowanego. I okazuje sie, ze ocalila mnie wczorajsza inwestycja - zakup nowego fotela do biurka - bylabym bowiem niehybnie spadla z mojego dawnego koslawego krzesla dowiedziawszy sie tego, co nastepuje: publikacje.pl/publikacje/spiz/node/node423310.html#pytanie www.wssd.olsztyn.pl/szpital/prawo/opieka_najbliz.htm www.wssd.olsztyn.pl/szpital/prawo/opieka_najbliz.htm Najwyrazniej jestem ograniczona, ale nie wyobrazam sobie - powtarzam nie wyobrazam sobie ...nie....wyobrazam ...sobie (to aby nie uzyc majuskulow) obecnosci krewnych chorego przy jego lozku 24godz/24. "Moja" Charte du malade hospitalisé, ktorej przestrzegam od dawniej jeszcze niz zostala uchwalona, ratyfikowana i zaczela oficjalnie obowiazywac mowi bowiem, ze "rodzina moze byc obecna przy chorym przez czas nieograniczony" (wiec i owe 24h/24) tylko w ptreypadkach i sytuacjach extremalnych (np ewidentna koncowa faza zycia), poza tym odwiedziny sa mozliwe jedynie w okreslonych godzinach (tj.12.00 -20.00) - nie wczesniej, by nie zaklocac porzadku dnia na oddziale, badan, zabiegow itd, po prostu "nie paletac sie pod reka etatowego personelu" i nie pozniej, juz chociazby ze wzgledu na poszanowanie intymnosci pozostalych pacjentow. Z waznych powodow moze byc udzielona zgoda na odwiedziny poza tymi godzinami. Obecni przy chorym czlonkowie rodziny powinni bez specjalnego zwracania im uwagi przez personekl wychodzic z pokoju na czas wykonywania jakichkolwiek badan czy zabiegow u pacjenta (jakiegokolwiek pacjenta obecnego w tym samym pokoju).Co do specjalnej opieki nad pacjentem - "moja" Charte milczy, widocznie albo personel pielegniarski ma tu niewyczerpana energie albo rodziny sa bardziej leniwe (skape?), nie ma jednak tloku u wejscia spowodowanego przyplywem pomocy zewnetrznej - po prostu "nie ma takiego zwyczaju" w skali nie szpitala ale...ogolnokrajowej. Jak przypuszczam tam, gdzie w Polsce ogranicza sie pomoc rodziny w pielegnacji chorego ma to miejsce znowu w zwiazku z problemem ubezpieczenia - szpitala, rodziny, samego chorego wreszcie. Nota bene - cisnie mi sie pod palce pewne pytanie: czy ty aby nie nazbyt ...infantylizujesz meza? Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: dwie strony medalu 09.09.06, 15:00 felinecaline napisała: > Przyznam sie, ze juz mnie swierzbilo, zeby (znooowu!) napisac jak to jest "u > mnie, zgodnie z Charte du malade hospitalisé", na szczescie dla wszystkich, > ktorych od dawna moje "u mnie" przyprawia o niepohamowany odruch wymiotny > zajrzalam do polskiej bazy danych nt praw pacjenta hospitalizowanego. I > okazuje sie, ze ocalila mnie wczorajsza inwestycja - zakup nowego fotela do > biurka - bylabym bowiem niehybnie spadla z mojego dawnego koslawego krzesla > dowiedziawszy sie tego, co nastepuje: > > Najwyrazniej jestem ograniczona, ale nie wyobrazam sobie - powtarzam nie > wyobrazam sobie ...nie....wyobrazam ...sobie (to aby nie uzyc majuskulow) > obecnosci krewnych chorego przy jego lozku 24godz/24. Bo i wyobrażać sobie nie musisz. To co czytałaś, to jedynie teoretyczne prawo (coś jak prawo do bezpłatnej nauki i opieki zdrowotnej). Natomiast ustawa daje dyrektorowi ZOZ uprawnienia do ograniczania tego prawa, co we wszystkich znanych mi szpitalach ma miejsce i taka całodobowa opieka jest zakazana. > "Moja" Charte du malade hospitalisé,ktorej przestrzegam od dawniej jeszcze niz > zostala uchwalona, ratyfikowana i zaczela oficjalnie obowiazywac mowi bowiem, > ze "rodzina moze byc obecna przy chorym przez czas nieograniczony"(wiec i owe > 24h/24) tylko w ptreypadkach i sytuacjach extremalnych (np ewidentna koncowa > faza zycia), poza tym odwiedziny sa mozliwe jedynie w okreslonych godzinach > (tj.12.00 -20.00) - nie wczesniej, by nie zaklocac porzadku dnia na oddziale, > badan, zabiegow itd, po prostu "nie paletac sie pod reka etatowego personelu" W Polsce jest to zostawione do decyzji ordynatora ZOZ lub upoważnionego lekarza i ja bym bronił takiego rozwiązania. > Jak przypuszczam tam,gdzie w Polsce ogranicza sie pomoc rodziny w pielegnacji > chorego ma to miejsce znowu w zwiazku z problemem ubezpieczenia - szpitala, > rodziny, samego chorego wreszcie. Ogranicza się wszędzie i raczej ubezpieczenie nie jest tego powodem. Robi się to raczej, tak jak mówi ustawa, "ze względu na warunki przebywania innych osób chorych". S. Odpowiedz Link Zgłoś
felinecaline Re: dwie strony medalu 09.09.06, 15:05 Ustawa ustawa a przed chwila mogles sie zorientowac, jaki stosunek do ustaw maja Rodacy ;-P. A niech mi tam! U MNIE ;-D na korytarzu kazdego oddzialu, w kazdej poczekalni, w kazdym "pokoju dziennym" jest ogolnie dostepny tekst "karty", ludzie sa z nia oswojeni i nikt nie kwestionuje, pacjenci maja sie dobrze "opiekowani" tylko przez etatowy (zreszta przemeczony) personel a zony (i mezowie) nader czuli w chwili wypisu ;-D Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: dwie strony medalu 09.09.06, 15:52 felinecaline napisała: > Ustawa ustawa a przed chwila mogles sie zorientowac, jaki stosunek do ustaw > maja Rodacy ;-P. No cóż, niektórzy uważają, że prawo prawem a im i tak wszystko się należy. Są gotowi swoje żądania zaspakajać kosztem innych, bo co ich inni obchodzą... > A niech mi tam! U MNIE ;-D na korytarzu kazdego oddzialu, w kazdej poczekalni, > w kazdym "pokoju dziennym" jest ogolnie dostepny tekst "karty",ludzie sa z nia > oswojeni i nikt nie kwestionuje, Niestety, u nas w szpitalach wiszą powyrywane z kontekstu zdania mówiące jedynie o prawach pacjenta, bez tych mówiących o prawie lekarzy do ich ograniczania. To tak dla polepszenia pacjentom samopoczucia ? > pacjenci maja sie dobrze "opiekowani" tylko > przez etatowy (zreszta przemeczony) personel a zony (i mezowie) nader czuli w > chwili wypisu ;-D I w chwili wizyt, też zresztą na niektórych oddziałach zabronionych. S. Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb Do snajper55 09.09.06, 16:03 Proszę przeczytać wszystko, co zawiera link ze zrozumieniem. Wydaje mi się, że wszystko zależy jak bardzo chce się pokazać wyższość. Przecież nie o to chodzi. Wiesz mi, w szpitalach nikt nie broni opieki dodatkowej nad dorosłym pacjentem, Przecież nie lekarz ją sprawuje, tylko pielegniarka. Chyba, że ktoś chce pokazać jak bardzo jest ważny i zna prawo, a wiesz mi lekarze najmniej mają pojęcia o prawie, chyba że ich dotyczy i słusznie od tego sa prawnicy. Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb Re: Do snajper55 09.09.06, 16:20 Dlaczego przyjmuje Pan postawę roszczeniową i prowokacyjną? Może taka postawa wzbudza w pacjentach zlość i powstają konflikty. Uważam, że kompromis między lekarzem a pacjentem jest najlepszy i tworzy problemów. Pana postawa napewno prowokuje do problemów, czy jeszcze mało ich macie??? Czy szacunek nie powstaje z postawy lekarza i kompromisu???? Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb Re: Do snajper55 Dodam 09.09.06, 16:24 że taką postawą, słuzba zdrowia sama tworzy problemy i kto wie czy nie brak szacunku do siebie??? Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Do snajper55 Dodam 09.09.06, 17:13 alergenzb napisała: > że taką postawą, słuzba zdrowia sama tworzy problemy i kto wie czy nie brak > szacunku do siebie??? Jaką postawą ??? Troską o dobro wszystkich pacjentów ??? No i chyba nie służba zdrowia, tylko ustawodawca, bo to ustawodawca oddał w ręce kierownika ZOZ decyzję o ograniczaniu opieki nad pacjentami przez osoby z zewnątrz. S. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Do snajper55 09.09.06, 17:11 alergenzb napisała: > Pana postawa napewno prowokuje do problemów, czy jeszcze mało ich macie??? Kto "wy" ??? Czy mogłaby pani odpowiadać jednym postem ? Taka biegunka listowa jest dość uciążliwa dla innych. S. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Do snajper55 09.09.06, 17:10 alergenzb napisała: > Wiesz mi, w szpitalach nikt nie broni opieki dodatkowej nad dorosłym pacjente > Przecież nie lekarz ją sprawuje, tylko pielegniarka. We wszystkich szpitalach, jakie znam, nie ma możliwości sprawowania przez rodzinę całodobowej opieki nad pacjentem. Bardzo dobrze, że nie ma takiej możliwości, ponieważ taka opieka byłaby uciążliwa dla innych pacjentów. S. Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb do felinecaline 09.09.06, 15:12 > Nota bene - cisnie mi sie pod palce pewne pytanie: czy ty aby nie > nazbyt ...infantylizujesz meza? Z całą pewnością Nie. Kocham swoje mężą ponad 20 lat i jego zdrowie i szybki powrot do niego jest dla mnie najważniejszy. A co do pozostałego tekstu masz racje, tyle ze w Polsce pracuje w nocy jedna pielęgniarka i są przypadki, że chory potrzebuje opieki w nocy, a tak jak już pisałam takich może być wielu na oddziałach. Jak to widzisz w nocy z jedną pielęgniarka, przecież się nie rozdwoi. Co innego, kiedy dochodzi do zdrowia i może samodzielnie wstawać????? Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: do felinecaline 11.09.06, 10:56 A dla innych ludzi ich powrót do zdrowia jest najważniejszy, a nie obecność pani a. Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb do felinecaline Dziękuję za linki 09.09.06, 15:17 Do publikacji. Są ciekawe i trafne. Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: do agawamala 10.09.06, 09:38 Dużych liter się nie czepiam, ale słowo "chorób" oc choroba pisze się przez "ó". Nie tragizuję, nie histeryzuję. Chory w szpitalu ma prawo do spokoju, intymności i odpoczynku. To w pierwszej kolejności. Odwiedziny innych chorych są dopuszczalne pod warunkiem, że nie przeszkadzaą innym. I jak ktoś chce przesiadywać ze swoim krewniakiem dzień i noc, to niech właśnie on wybierze wariant prywatnej kliniki, bo jest to pobyt w warunkach ponadstandardowych. Jeżeli jesteś pielęgniarką ( a mam co do tego wątpliwości) to chyba wiesz, że choremu człowiekowi może przeszkadzać, może go krępować, gdy współmałżonek sąsiada asystuje w dość intymnych czynnościach np. defekacji. Może chcieć spać w ciągu dnia i nie wysłuchiwać innych. Może nie życzyć sobie odsłaniania pośladka,, gdy obok stoi obcy facet/baba. Może nie chcieć walczyć z mdościami i obecności osób postronnych. Szpial to nie miejsce spotkań towarzyskich. P.S. Ciekawa jestem czy dobrze byś się czuła, gdyby np, pielęgniarka wyjmowała Ci cewnik w obecności męża sąsiadki i jej dwóch dorastających synów, a po łóżku drugiej sąsiadki skakało 2 rozbawinych chłopaczków i bawiło się w wojnę ( bo stęskniki się za mamuśką). Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb Re: do agawamala :-)))) 10.09.06, 14:24 > Dużych liter się nie czepiam, ale słowo "chorób" oc choroba pisze się >przez "ó" Przepraszam za te "ó" skoro przeszkadza, muszę wymienić klawiaturę, ponieważ nie odbija dobrze klawisz ALT, natomiast ja nie lubię krzyku, chyba że traci Pani kontrolę na nerwami!!!!. Szczerze zycze opanowania. Nie powinnam tego pisać, proszę sprawdzić swoje błędy w postach, a jest ich dużo. Nadmieniam, że za dobrze jeszcze nie znam języka polskiego, ale nadal się ucze, kazda uwaga jest cenna i bardzo dziękuję, ale nie o to chodzi na forum. > Jeżeli jesteś pielęgniarką ( a mam co do tego wątpliwości) I słusznie, nie jestem pielegniarką. Nie stać by mnie było na prywatne kliniki z pensji pielegniarki. > Szpial to nie miejsce spotkań towarzyskich. To akurat wiemy wszyscy, nawet małe dzieci!!!!! Zgadza się, nikt nie przesiaduje z przyjemności, są bardziej przyjemne miejsca :-))) > P.S. Ciekawa jestem czy dobrze byś się czuła, gdyby np, pielęgniarka >wyjmowała Ci cewnik w obecności męża sąsiadki i jej dwóch dorastających synów, Po pierwsze nie pisze się "Ci" Po drugie, Od kiedy cewnik wyjmuje się na sali chorych, myślałam że w gabinecie zabiegowym. No ale mogę się mylić, może w Polsce wyjmuje się na sali :-)))) Gdzie poszanowanie intymności chorego, wobec tylko pozostałych pacjentów i nie mówię tu o rodzinie Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: do agawamala :-)))) 11.09.06, 08:19 Polecam słownik Języka Polskiego . ( Nie tobie się wkłada, wyjmuje, podaje; a właśnie podaje ci się, wyjmuje ci się, podaje ci się- to tak na marginesie). Nie jestem lekarzem, nie jestem pielęgniarką, cewkika może się nie wyjmuje na sali, a może wyjmuje- nie wiem. Wiem , natomiast, że ludzi może krępować np. konieczność skorzystania z basenu, gdy sąsiada okupuje rodzina, może nie móc spać, gdy krewni sąsiada się przekrzykują. Widzę, po Twoich postach, że jesteś osobą nastawioną krańcowo egoistycznie, że nie obchodzą Cię inni ludzie. Tkwiłabyś przy mężu kosztem innych chorych. A to jest zwyczajnie wstrętne. W Polsce w szpitalach są takie warunki a nie inne. I nie jest to wina ani personelu, ani chorych. Można dywagować o wieloletnich zaniedbaniach, niedoinwestowaniach itp. Tym nie mniej jest to pozbawione ( tu i teraz) sensu. Do szpitala nie trafiają ludzie zdrowi i dla przyjemności. Zróbmy więc wszystko, aby ten pobyt był jak najkrótszy i jak najmniej uciązkiwy ( także dla innych). Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb Re: do agawamala :-)))) 11.09.06, 08:56 > Nie jestem lekarzem, nie jestem pielęgniarką, cewkika może się nie wyjmuje na > sali, a może wyjmuje- nie wiem. Jak nie wiesz to nie pisz. >Tkwiłabyś przy mężu kosztem innych chorych Już tkwię przy mężu ponad 20 lat i wiesz, podoba mi się to!!!. Mam nadzieję na następne 20 lat. Co do chorych, napatrzyłam się na starszych płaczących ludzi, że rodziny ich nie odwiedzają, Jak bardzo z utesknieniem czekali na swoje rodziny, jak w nocy prosili o picie lub podanie basenu itd, nie ma nic gorszego jak płacz starszego człowieka, może dla ciebie to jest obojętne, ale dla mnie nie, probowli do rozmów włanczać moje dziecko, ponieważ tak bardzo tęsknili za rozmowa.. Uważam że Pani jest egoistyczna, ponieważ dla Pani dobra cała sala pacjentów zakaz odwiedzin, bo Pani przeszkadza, nie można być tak samolubnym i egoistycznym, proszę czasami pomyśleć o innych. Proponuję prywatną klinikę, tam można być samemu na sali. > Wiem , natomiast, że ludzi może krępować np. konieczność skorzystania z basenu Sama osobiście podawałam niektórym "kaczki", ponieważ nie mogli się podnieść, oczywiście zachowanie intymności drugiego, polega na wyjściu z sali, kiedy załatwia potrzeby fizjologiczne, ale to chyba normalne, wywodzi się z wychowania i nie ma potrzeby o tym dyskutować. > W Polsce w szpitalach są takie warunki a nie inne. I nie jest to wina ani > personelu, ani chorych. Tu się zgodzę z Pania. Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: do agawamala :-)))) 11.09.06, 10:36 "Włączać" , a nie "włanczać" -w języku polskim nie ma takiego słowa jak "włanczać"!!!!!!!!!!!!!!!! Może jestem egoistyczna, ale szpital to nie miejsce spotkań towarzyskich ani rodzinnych. Szkoda, że stęskniona za mężem nie kopulowałaś z nim na szpitalnym łóżku. Po raz kolejny powtarzm - od podawania basenu, picia i pielęgnacji chorego jest personel szpitalny, a nie osoby postronne. I to lekarze i pielęgniarki ponoszą odpowiedzialność za zdrowie i pelęgnację chorych a nie pani alergenzb czy ktokolwiek inny. Wszędzie trzeba kierować się rozsądkiem i poszanowaniem prawa do odpoczynku i intymności.To jest najważniejsze, a nie zaspokojenie czyjegokolwiek prawa do towarzystwa czy rozrywki ( a może także, i tu będę złośliwa, seksu). Gdyby rodzina innych chorych przeszkadzała mi w rekonwalescencji czy śnie, zwrócilabym się z prośbą do lekarza o usunięcie tych ludzi z sali. Bo zdecydujmy się- czy ktoś jest chory czy zdrowy. I zrozum , kobieto, że Twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna wolność innych ludzi. Mój mąż jest chirurgiem. Przeczytał Twoje wypowiedzi i powiedział, że uciążliwe rodziny usuwane są z oddziału, także przy pomocy ochrony, a informacja o ich zachowaniu, umieszczana w raporcie lekarza dyżurnego. Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb Re: do agawamala :-)))) 11.09.06, 14:46 >, że stęskniona za mężem nie kopulowałaś z nim na szpitalnym > łóżku. Ten tekst mówi o Pani wszystko i obraża. Proszę się nie wyżywać na forum, tylko uregulować swoje prywatne sprawy lub skorzystać z wizyty u lekarza. Zachowuje się Pani jak super Troll forumowy. Czy naprawdę nie potrafi Pani spokojnie rozmawiać????? Jeżeli stres bieże gorę, jeszcze raz proszę skorzystać z pomocy lekarza. Dokucza Pani większości, czy po to jest forum????? Ja kończę dyskusję z Panią, ponieważ to tylko Panią pobudza i jeszcze rozbije Pani monitor, a szkoda :-))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 To prawo może być ograniczone. 08.09.06, 18:10 alergenzb napisała: > Zakaz przebywania jest tylko wewn. wymyslem kogoś, kto nie zna przepisów. > Nie można tylko przebywać z pacjentem, po oficjalnym stwierdzeniu przez sane > pid epidemii. Nieprawda. "5. W przypadku zagrożenia epidemicznego lub ze względu na warunki przebywania innych osób chorych w szpitalu kierownik zakładu opieki zdrowotnej lub upoważniony lekarz może ograniczyć prawo pacjenta do kontaktu osobistego z osobami z zewnątrz, w tym do sprawowania opieki przez osoby określone w ust. 3 pkt 1." USTAWA z dnia 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej Tak więc także kierownik ZOZ lub upoważniony lekarz ma pełne prawo ograniczyć to prawo pacjenta, także "ze względu na warunki przebywania innych osób chorych w szpitalu". Polecam czytanie całości aktów prawnych, a nie tylko wybranych, i pasujących do przyjętej z góry tezy, fragmentów. S. Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb do snajper55 08.09.06, 18:19 > "5. W przypadku zagrożenia epidemicznego lub ze względu na warunki przebywania > innych osób chorych w szpitalu kierownik zakładu opieki zdrowotnej lub > upoważniony lekarz może ograniczyć prawo pacjenta do kontaktu osobistego z > osobami z zewnątrz, w tym do sprawowania opieki przez osoby określone w ust. > 3 pkt 1." > USTAWA z dnia 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej Czy to jest Pana komentarz?, proszę podać konkretny artykuł i paragraf, upoważniający lekarzy do ograniczenia kontaktu rodziny lub konkretnego opiekuna z chorym przebywającym w szpitalu?? Komentarz jaki Pan zacytował jest tylko i wyłącznie prywatną interpretacja przepisu, ale nie ma mocy obowiązującej. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 To nie jest komentarz, to jest prawo. 08.09.06, 18:32 alergenzb napisała: > > "5. W przypadku zagrożenia epidemicznego lub ze względu na warunki przeby > > wania innych osób chorych w szpitalu kierownik zakładu opieki zdrowotnej lub > > upoważniony lekarz może ograniczyć prawo pacjenta do kontaktu osobistego z > > osobami z zewnątrz, w tym do sprawowania opieki przez osoby określone w ust. > > 3 pkt 1." > > USTAWA z dnia 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej > > Czy to jest Pana komentarz?, proszę podać konkretny artykuł i paragraf, > upoważniający lekarzy do ograniczenia kontaktu rodziny lub konkretnego opieku > na z chorym przebywającym w szpitalu?? To nie jest żaden mój komentarz. Toż podałem źródło: USTAWA z dnia 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej, Art.19 ust.5. (Dz.U. nr 91, poz. 408, 1991). To jest obowiązujące prawo. > Komentarz jaki Pan zacytował jest tylko i wyłącznie prywatną interpretacja > przepisu, ale nie ma mocy obowiązującej. Nie jest to żadna interpretacja. Tak stanowi ustawa. S. Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb Re: To prawo może być ograniczone. 08.09.06, 18:24 > Polecam czytanie całości aktów prawnych, a nie tylko wybranych, i pasujących do > > przyjętej z góry tezy, fragmentów. > Ja także polecam czytanie całości ustaw i ich nowelizacji, a nie dopasowywanie do Pana tezy. Z tego co pan pisze nie jeden prawnik by się uśmiał. Przepraszam, ale niestety ustawy i paragrafy należy czytać ze zrozumieniem, lub skorzystać z porady prawnika, który wyjaśni wszystko czego się nie rozumie. Trudno, aby lekarz znał prawo. Szpitale tylko cytują odpowiadające im artykuły. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: To prawo może być ograniczone. 08.09.06, 18:36 alergenzb napisała: > Z tego co pan pisze nie jeden prawnik by się uśmiał. Jest coś śmiesznego w zacytowanym przeze mnie fragmencie ustawy ? S. Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb do snajper55 08.09.06, 18:40 > Jest coś śmiesznego w zacytowanym przeze mnie fragmencie ustawy ? Ależ nie!!, tylko czasami bawi interpretacja tej ustawy przez ludzi nie znających prawa. Najlepiej ustawę rozumie prawnik, a nie zapomnijmy, że każde slowo w ustawie można dwojako interpretować. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: do snajper55 08.09.06, 19:20 alergenzb napisała: > a nie zapomnijmy, że każde slowo w ustawie można dwojako interpretować. Nie, nie każde. S. Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb Re: To prawo może być ograniczone. 08.09.06, 18:33 > "5. W przypadku zagrożenia epidemicznego lub ze względu na warunki przebywania > innych osób chorych w szpitalu kierownik zakładu opieki zdrowotnej lub > upoważniony lekarz może ograniczyć prawo pacjenta do kontaktu osobistego z > osobami z zewnątrz, w tym do sprawowania opieki przez osoby określone w ust. > 3 pkt 1." > USTAWA z dnia 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej Ograniczenie prawa ze względu na warunki przebywania innych chorych nie znaczy zabronić. Może ograniczyć ilość osob odwiedzajacych jednocześnie chorego, ale nie zabronić. Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb Re: To prawo może być ograniczone. 08.09.06, 18:37 Podaj ustawę, która daje upoważnienie lekarzom do wydania zakazu kontaktu lub sprawowania opieki nad chorym czlonkiem rodziny przebywającym w szpitalu. Konkretną ustawę zakazującą lub zabraniająca :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: To prawo może być ograniczone. 08.09.06, 18:39 alergenzb napisała: > Podaj ustawę, która daje upoważnienie lekarzom do wydania zakazu kontaktu lub > sprawowania opieki nad chorym czlonkiem rodziny przebywającym w szpitalu. > Konkretną ustawę zakazującą lub zabraniająca :-))) Już podałem: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=47667589&a=48293310 Mam jeszcze raz podać ? S. Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb do snajper55 08.09.06, 18:42 To co podałeś dotyczy ograniczenia, a nie zakazu. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: do snajper55 08.09.06, 19:23 alergenzb napisała: > To co podałeś dotyczy ograniczenia, a nie zakazu. Po pierwsze: zakaz jest jedną z form ograniczania. Po drugie: w żadnym szpitalu nie spotkałem się z zakazem opieki sprawowanej przez osoby spoza personelu. Zwykle jest jedynie ta opieka ograniczona do pewnych godzin i nie ma mowy o całodobowej obecności takiej osoby przy chorym. S. Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb Re: do snajper55 08.09.06, 20:07 >Po drugie: w żadnym szpitalu nie spotkałem się z zakazem opieki sprawowanej > przez osoby spoza personelu. Zgadzam się z tobą w pełni. >Zwykle jest jedynie ta opieka ograniczona do > pewnych godzin i nie ma mowy o całodobowej obecności takiej osoby przy chorym Tu się mylisz!!!!, w niejednym szpitalu można sprawować opiekę całodobowo przy chorym członku rodziny, o ile jej wymaga. Nawet jest to wskazane, ze wzgledu na brak personelu pielęgniarskiego. Chyba że ktoś ma jakieś "widzimisie" Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb Re: do snajper55 08.09.06, 20:10 >Po drugie: w żadnym szpitalu nie spotkałem się z zakazem opieki sprawowane > j > > przez osoby spoza personelu. > > Zgadzam się z tobą w pełni. Może nie w pełni?? Ja tego doświadczyłam w CZD W-wa, moglam skorzystać z płatnej opieki pielęgniarki z oddziału, w nocy przy dziecku a nie spoza szpitala. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: do snajper55 08.09.06, 20:11 alergenzb napisała: > Tu się mylisz!!!!, w niejednym szpitalu można sprawować opiekę całodobowo przy > chorym członku rodziny, o ile jej wymaga. > Nawet jest to wskazane, ze wzgledu na brak personelu pielęgniarskiego. > Chyba że ktoś ma jakieś "widzimisie" Może i są takie. W każdym razie nie jest obowiązkiem szpitala zgadzać się na taką opiekę. S. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: To prawo może być ograniczone. 08.09.06, 18:38 alergenzb napisała: > Ograniczenie prawa ze względu na warunki przebywania innych chorych nie znaczy > zabronić. Nie, nie znaczy. Znaczy - ograniczyć. Na przykład do konkretnych godzin. > Może ograniczyć ilość osob odwiedzajacych jednocześnie chorego, ale nie > zabronić. Może też zabronić. S. Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb do snajper55 08.09.06, 18:47 > Nie, nie znaczy. Znaczy - ograniczyć. Na przykład do konkretnych godzin. Mylisz sie, i to bardzo. Znajdz mi lekarza który napisze na piśmie, że ogranicza prawo do kontaktu i opieki nad chorym :-))) Akurat tym co piszesz rozbawiłes kilku prawników siedzacych obok, szkoda że rodziny z tym problemem nie idą do prawnika, to dopiero były by zarobki dodatkowe, poza oficjlnymi :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb do snajper55 08.09.06, 19:05 A tak z innej strony, jak myślisz, że pielegniarki np. na chirurgi nie mają co robić, biegają wokół chorych, kto poda pić choremu w nocy jeeli nie może się podnieść samodzielnie. Takich chorych może być wielu na oddziale, czy pielęgniarki się nudzą i dodatkowo biegają do każdego potrzebującego w nocy pacjenta, aby napoić co pół godziny, podać basen itd. Jeżeli na noc zostaje jedna pielęgniarka, to uważasz że jest w stanie każdemu choremu w nocy pomóc???? Pomyśl troche o innych. Przecież nie lekarz biega wokół pacjentów tylko te biedne pielęgniarki. Może pielęgniarkom kupić rolki, aby szybciej się wyrabiały w pracy, ponieważ lekarz wydał osobisty zakaz opieki rodziny nad chorym. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: do snajper55 08.09.06, 19:28 Powtórzę: Ze względu na warunki przebywania innych osób chorych w szpitalu kierownik zakładu opieki zdrowotnej lub upoważniony lekarz może ograniczyć prawo pacjenta do kontaktu osobistego z osobami z zewnątrz, w tym do sprawowania dodatkowej opieki pielęgnacyjnej sprawowanej przez osobę bliską lub inną osobę wskazaną przez siebie. Tak mówi prawo. S. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: do snajper55 08.09.06, 20:12 alergenzb napisała: > ja także, mylisz się. To sa słowa ustawy, a nie moje. Ustawa się myli ??? S. Odpowiedz Link Zgłoś
white-laguna4 Re: do snajper55 10.09.06, 17:55 Z tą wypowiedzią też niestety muszę się zgodzić.Swojego czasu miałam też operację.Tak się złożyło, że na 4osobowej sali wszystkie miałyśmy operację tego samego dnia.Zresztą tego dnia było ich wiele i trwały do póżnego popołudnia.W nocy, dyżurowały 2 pielęgniarki.Jak wyglądała ich noc, nie muszę chyba tłumaczyć,naprawdę biedaczki musiały się nabiegać, ale i tak zdarzały się sytuacje, kiedy słychać bylo jęki chorych i błagalne "pić".Wtedy byłam wdzięczna matce dziewczyny(po operacji), która widząc co się dzieje, wybłagała u lekarza i pielegniarek pozwolenie, by w nocy mógł pozostać ktoś z rodziny. Oczywiscie osoba ta zajmowała się wszystkimi na naszej sali, głównie zwilżając usta( po operacji w znieczuleniu ogólnym to najważniejsza rzecz na świecie). W dużych szpitalach klinicznych pielęgniarki mają naprawdę ogrom pracy i pomoc kogos z rodziny jest wybawieniem nie tylko dla nich, ale też innych pacjentów. Odpowiedz Link Zgłoś
optymistka8 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 07.09.06, 08:28 operacja ginekologiczna, świetna opieka - 0 zł Odpowiedz Link Zgłoś
free123 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 09.09.06, 20:03 Opieka nocna pooperacyjna, polegająca na podaniu leków przeciwbólowych - 100 zł <mój przypadek> Cioci odjęcie piersi - 700 zł, szpital kliniczny. Odpowiedz Link Zgłoś
white-laguna4 Re: Nie1 przesiadywaniom w salach chorych... 10.09.06, 13:55 Niedawno wróciłam z kliniki bardziej chora niż tam pojechalam.Sala wieloosobowa, wszyscy przyjęci tego samego dnia-przyjezdni w towarzystwie blizszej i dalszej rodziny.Oddział na którym przeprowadza sie głównie badania, równiez dzieci.W sali gorąco, duszno (temp. pow.29*)nie mozna otworzyć okien, bo zawieje dziecko(nie pacjent),na łóżku leży mężczyzna (gość)odpoczywa, bo czeka go długa droga, młoda matka glośno opowiada historię choroby synka, starsza pani mówi o tym jak poważną przeszla operację,momentami krzyczy,aby zagłuszyć krzyk dzieci,nastolatka leży wyzywająco na łóżku ,jej chłopak nie wytrzymuje i zaczyna namiętnie calować...,starsza pani odwrócona do ściany chyba się modli,matka nastolatki śmieje się głośno, patrząc na młodych, którzy wciąż namiętnie całują się.Chcę się przebrać w szpitalny mundurek, ale gdzie?Nogi jak z waty, nie moge iść.Wyjmuję butelkę napoju, ale zabiera mi ją maluch,zanosi matce, która otwiera butelkę mówiąc"to pani nie wolno"maluch pije mój sok.Chcę odpocząć,bo zaraz wezwą mnie na badania,nie ma mozliwości.Krzyk, śmiech, płacz trwały 2 dni i 2 noce.Przepłaciłyśmy to pogorszeniem stanu zdrowia i dłuższym pobytem w szpitalu. Odpowiedz Link Zgłoś
white-laguna4 Re: Nie1 przesiadywaniom w salach chorych... 10.09.06, 13:55 Niedawno wróciłam z kliniki bardziej chora niż tam pojechalam.Sala wieloosobowa, wszyscy przyjęci tego samego dnia-przyjezdni w towarzystwie blizszej i dalszej rodziny.Oddział na którym przeprowadza sie głównie badania, równiez dzieci.W sali gorąco, duszno (temp. pow.29*)nie mozna otworzyć okien, bo zawieje dziecko(nie pacjent),na łóżku leży mężczyzna (gość)odpoczywa, bo czeka go długa droga, młoda matka glośno opowiada historię choroby synka, starsza pani mówi o tym jak poważną przeszla operację,momentami krzyczy,aby zagłuszyć krzyk dzieci,nastolatka leży wyzywająco na łóżku ,jej chłopak nie wytrzymuje i zaczyna namiętnie calować...,starsza pani odwrócona do ściany chyba się modli,matka nastolatki śmieje się głośno, patrząc na młodych, którzy wciąż namiętnie całują się.Chcę się przebrać w szpitalny mundurek, ale gdzie?Nogi jak z waty, nie moge iść.Wyjmuję butelkę napoju, ale zabiera mi ją maluch,zanosi matce, która otwiera butelkę mówiąc"to pani nie wolno"maluch pije mój sok.Chcę odpocząć,bo zaraz wezwą mnie na badania,nie ma mozliwości.Krzyk, śmiech, płacz trwały 2 dni i 2 noce.Przepłaciłyśmy to pogorszeniem stanu zdrowia i dłuższym pobytem w szpitalu. Odpowiedz Link Zgłoś
white-laguna4 Re: Nie1 przesiadywaniom w salach chorych... 10.09.06, 14:00 Drogie rodziny pacjentów,wczujcie się w sytuację osób chorych!Czy wam na ich miejscu sprawiałby przyjemność przebieranie się ,korzystanie z basenu itp.przy tak szerokim audytorium?Nie jestem przeciwniczka zakazu odwiedzin, ale jestem zwolenniczką korzystania z tego przywileju z umiarem i taktem! Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb do white-laguna4 10.09.06, 14:31 >Nie jestem przeciwniczka zakazu odwiedzin, ale jestem zwo > lenniczką korzystania z tego przywileju z umiarem i taktem! Bardzo słusznie, przecież o to chodzi, umiar i takt. Odpowiedz Link Zgłoś