mój horror w pracy

30.09.06, 14:01
Ludzie!Poradzcie mi co ja mam zrobić? Pracuję w szpitalu od prawie 5
lat.Jestem w trakcie specjakizacji(rezydentura),miasto
wojewódzkie.Kierownictwo szpitala notorycznie,co miesiąc zmusza mnie do
brania 8 dyżurów w miesiącu tj.2 w tygodniu.Ja im tłumaczę,że to dla mnie za
dużo,że nie daję rady,że mam przewlekły ból głowy,około 21,czyli po
kilkunastu godzinach harówy chce mi się rzygać ze zmęczenia,że nie mogę
odespać po dyżurze,bo muszę zająć się dzieckiem w wieku przedszkolnym,a
jestem z nim sama.Te argumenty nie przemawiają.Co miesiąc słyszę o 8
dyżurach,o tym że w kodeksie pracy jest 8(nawet mi przed nosem tym
zamachali).W programie specjalizacji mam obowiązkowe 3.Nie ma mowy o 8!.A
gdzie czas na szkolenia,kształcenie,kursy.Mam te dyżury na izbie przyjęć.Są
ciężkie.Ciężkie psychicznie,fizycznie.Tu się nie dyżuruje,tu się haruje od
rana do rana.Ja jednego dyżuru nie mogę odespać,a już znów mam lecieć na
następny.Sypię się,wypalam się błyskawicznie,chodzę zmęczona i
niewyspana,moje dziecko siedzi ciągle przed telewizorem bo mama ciągle
zmęczona.Chcę pracować,szłam na medycynę,bo chciałam być lekarzem.Chcę żyć
jak wszyscy moi znajomi,chodzić do pracy rano,wychodzić o 15,zająć się swoim
dzieckiem.Mogę dyżurować 3-4 dyżury,da się przeżyć,ale nie 8 w miesiącu,2 w
tygodniu,co mnie przerasta.Nie wiem co mam zrobić?Czy związki zawodowe,czy
komisja etyki lekarskiej?Czy oni mogą traktować mnie jak niewolnicę bez
względu na wszystkie okoliczności?Podpowiedzcie.
    • agulha Re: mój horror w pracy 30.09.06, 15:48
      O rany, to gdzie jest takie miejsce szczęśliwe, że się wychodzi z pracy o 15?
      Jedyną znaną mi grupą zawodową o takiej godzinie zakończenia roboty są właśnie
      lekarze, ale oni dyżurują, więc chyba nie ich miałaś na myśli?
      Czy w mniejszych miastach pracę zaczyna się o 7? Spotkałam się kiedyś z czymś takim.
      Co do dyżurów, to serdecznie współczuję, znosiłam takowe bardzo źle, nawet
      jeżeli były zupełnie spokojne. Późnym rankiem murowany ciężki ból głowy.
      Zdecydowanie wolę to, co mam teraz, czyli pracę minimum do 18. Dzień do pracy,
      noc do spania!
      Co do 8 dyżurów, to obawiam się, że mogą mieć rację :-(. To jest chyba maksimum
      wyznaczone dla zatrudnionego lekarza. Chyba, ze z rezydentami jest inaczej - za
      moich czasów nie było jeszcze rezydentów. Na pewno inni forumowicze pomogą.
    • krab1123 Re: mój horror w pracy 30.09.06, 18:03
      Miałam chwilę słabości,zanudzam ludzi swymi bzdurnymi pewnie przemyśleniami.Ale
      co tam,uszy do góry i do przodu.W ostatecznosci zmienię miejsce pracy.Norwegia
      mi się podoba.Pa
      • extorris Re: mój horror w pracy 30.09.06, 19:36
        norwegia brzmi dobrze

        jedz tam juz ze specjalizacja
        z postu wynika ze niewiele ci zostalo

        tu w polsce pozostawaloby ci tylko przeniesienie papierow do innego szpitala,
        ale nie wiem czy to wchodzi w rachube i czy byloby tam lepiej
        • v.meduza Re: mój horror w pracy 30.09.06, 20:58
          Tak, Norwegia brzmi dobrze. Ameryka , jeszcze lepiej. Tam sie nic nie robi, tam
          sie lezy, a pieniadze same splywaja. Zycie idioty jest cudowne.
          • extorris Re: mój horror w pracy 30.09.06, 21:40
            nie zycze ci zeby przyjmowal cie kiedys lekarz po dyzurze na izbie przyjec
            pracujacy od 30 godzin bez przerwy
            • v.meduza Re: mój horror w pracy 30.09.06, 21:59
              REALLY??? Chcialoby sie powiedziec slodki jestes.
          • krab1123 Re: mój horror w pracy 01.10.06, 00:00
            Nie o pieniądze chodzi.Chyba nawet o nich nie wspomniałam..
          • agulha Re: mój horror w pracy 01.10.06, 09:14
            To było nieładne i niepotrzebne. Pracować na pewno trzeba, ale co do dyżurów, to
            praca specyficzna i nie wszędzie wymagana. Moja druga mama mieszkała w Szwecji
            przez kilka lat i twierdzi, że tam dyżury obstawiają inni lekarze, niż
            oddziałowi. Lekarz zatrudniony na oddziale nie dyżuruje. Tamci przychodzą na coś
            w rodzaju prac zleconych. Czyli lekarz albo pracuje normalnie 8 h dziennie, albo
            na noce i święta (niektórym taki tryb życia odpowiada), ale nie jedno i drugie
            naraz.
      • aelithe Re: mój horror w pracy 22.10.06, 21:20
        Rynek pracy w Norwegii jest zapchany. Jest to jeden z lepszych krajó do pracy
        dla lekarza. Poza tym Norwegia nie jest członkiem Unii Europejskiej i najpierw
        musisz zdać egzamin ze znajomości języka norweskiego.
    • aron2004 Re: mój horror w pracy 01.10.06, 06:46
      zrób jakiś numer żeby cię zwolnili np. zbluzgaj ordynatora. Potem zajmij się
      medycyną rodzinną. Praca 8-18 max , wszystkie weekendy wolne, wysokie zarobki,
      od czasu do czasu wizyta domowa.
      • lohengrin4 Re: mój horror w pracy 01.10.06, 09:14
        Albo praca u kogoś i wtedy zarobki może o 200 zł wyższe niż w szpitalu, albo
        praca na własny rachunek i wtedy faktycznie 8-18, a weekendy nie tyle wolne, co
        poświęcone na nadrabianie sprawozdawczości i innych ton dokumentów (prowadzenie
        praktyki to obok normalnych obowiązków związanych z ZUSem i US, nieustanna
        mordęga z NFZ, Sanepidem). To wszystko za głupich kilka patyków, ale to jest
        praca w wymiarze min. 2 etatów.
        Używana terenówka i marne wczasy w Grecji mogą się za to trafić.
        Ale uważaj Aron, może nie być czasu na wizytę domową u chorego dziecka w zimie
        (tego od matki na rowerze) ;-).
    • do.ki Re: mój horror w pracy 01.10.06, 10:01
      Najmadrzejsza rada: jesli jestes kobieta z dzieckiem i pracujesz tak, jak
      pracujesz, to jestes zdana na pomoc partnera. A gdzie jest tatus Twojego
      dziecka? Moze by tak Cie troszke odciazyl?
      • matysia_k Re: mój horror w pracy 01.10.06, 10:59
        Do.Ki to było beznadziejne i niepotrzebne.Nie wsciubiaj nosa w zucie prywatne
        innych.
        • do.ki Re: mój horror w pracy 01.10.06, 11:34
          matysia_k napisała:

          > Do.Ki to było beznadziejne i niepotrzebne.Nie wsciubiaj nosa w zucie prywatne
          > innych.

          Nie zgadzam sie. Zmienie sygnaturke, jesli chcesz, ale obstaje przy swoim.
          Dzieci sa odpowiedzialnoscia obojga rodzicow. Jezeli losy zalozycielki watku tak
          sie potoczyly, ze cala odpowiedzialnosc spada na nia, no to pech, ale bylo jak
          najbardziej fair zapytac o to, bo jest to najprostsze rozwiazanie. I
          najskuteczniejsze.

          Ja mam prace tylko troszke bardziej absorbujaca, bo robie 10 calodobowych
          dyzurow niesiecznie i sa takie okresy, ze moja zona jest, technicznie rzecz
          biorac, samotna matka wychowujaca dwojke dzieci. Sam nie dalbym sobie z tym
          rady- i musialbym zmienic prace.
          • zielona.gumka Re: do DO.KI 18.10.06, 21:48
            Przecież to nie ma związku! Jeżeli szpital NIE MA prawa wymagac od czlowieka
            tylu dyzurów(a tego nie wiem, bo nie znam przepisów),to NIE MA i nie jest
            wówczas ważne czy partner pracuje tak samo długo w jakiejś innej pracy, czy
            może siedzi cały czas w domu, zajmuje się dzieckiem i masuje zmęczonej żonie
            plecy.
            • do.ki Re: do DO.KI 18.10.06, 23:12
              zielona.gumka napisała:

              > Przecież to nie ma związku! Jeżeli szpital NIE MA prawa wymagac od czlowieka
              > tylu dyzurów(a tego nie wiem, bo nie znam przepisów),to NIE MA i nie jest
              > wówczas ważne czy partner pracuje tak samo długo w jakiejś innej pracy, czy
              > może siedzi cały czas w domu, zajmuje się dzieckiem i masuje zmęczonej żonie
              > plecy.

              Moze i tak, tylko sek w tym, ze 8 w miesiacu to akurat jest to maksimum, ktorego
              MA PRAWO wymagac, tzn nie ma zakazu. Nie wolno wymagac wiecej niz 8. Krab1123
              sama stwierdzila, ze tyle wlasnie jest w kodeksie pracy.

              Natomiast sa w poscie krab1123 takie kurioza:

              "Chcę żyć jak wszyscy moi znajomi,chodzić do pracy rano,wychodzić o 15"

              To jest praca na pol etatu. To bedzie do zrobienia po rezydenturze. Poki co,
              zasuwac trzeba.

              "Mogę dyżurować 3-4 dyżury,da się przeżyć,ale nie 8 w miesiącu"

              No to luksusow sie zachciewa.

              Ja swietnie sobie zdaje sprawe jak jest jej ciezko. Przeciez tez przez taki
              system przeszedlem, przezylem i dalej robie 10 dyzurow miesiecznie i zyje.
              Selekcja taka- przezywaja najsilniejsi.
              • zielona.gumka Re: do DO.KI 19.10.06, 15:19
                Ja się nie znam na tych przepisach. Jeżeli szpital moze tego wymagać, to
                faktycznie można tylko ponarzekać.
                Chodziło mi o coś innego - że nie ma zaleznosci między wymaganiami wobec
                pracownika a sytuacją jego sytuacją rodzinną
                • do.ki Re: do DO.KI 19.10.06, 17:02
                  > Chodziło mi o coś innego - że nie ma zaleznosci między wymaganiami wobec
                  > pracownika a sytuacją jego sytuacją rodzinną

                  Oczywiscie, ze jest! Gdyby tak sie zdarzylo, ze zostalbym sam z moimi dziecmi,
                  zmienilbym prace. Nie moglbym pracowac w takim rezimie jak teraz, bez pomocy
                  zony. Prawdopodobnie calkowicie rzucilbym medycyne i sprobowalbym sie zalapac na
                  eurourzednika. Przyzwoita pensja za nicnierobienie, stale godziny, zadnych
                  weekendow, zadnej odpowiedzialnosci, za to szeroki socjal. Ale to juz osobny temat.

                  Reszte meskich szowinistycznych, a takze innych, slow na razie nie umieszcze tutaj.
                  • zielona.gumka Re: do DO.KI 20.10.06, 12:05
                    Rany! Moze źle się wyraziłam,a może udajesz ze nie rozumiesz.
                    Może od tej strony:
                    W szpitalu pracują dwie lekarki na takiej zasadzie jak koleżanka ktora napisala
                    pierwszego posta.
                    Ale jedna nie ma dzieci, nigdy nie jest zmęczona,lubi przychodzić na nocne
                    dyżury, nie lubi spać, i ma faceta, który sprząta, gotuje i przygotowuje jej
                    ciepłe kąpiele.
                    Druga ma pięcioro dzieci, w tym jedno niepełnosprawne,i męza alkoholika, który
                    kaze jej codziennie prasować 20 koszul.

                    Czy w związku z tym wymagania szpitala wobec tej drugiej powinny być inne niż
                    wobec pierwszej?
                    O taką zależnośc mi przecież chodzi.
                    A nie o to,ze ta druga to i tak nie będzie pracowala w takiej sytuacji.
                    • do.ki Re: do DO.KI 20.10.06, 17:14
                      > Czy w związku z tym wymagania szpitala wobec tej drugiej powinny być inne niż
                      > wobec pierwszej?

                      Uwazam, ze nie. Ty uwazasz inaczej?
                      • zielona.gumka Re: do DO.KI 20.10.06, 20:44
                        Yyyy...???
                        No własnie od samego początku piszę o tym ze nie powinny.
                        I nazwałam to brakiem zależności między wymaganiami wobec pracownika a jego
                        sytuacją rodzinną.
                        • do.ki Re: do DO.KI 20.10.06, 21:09
                          Zgoda, ale nie zauwazylas, ze w tym watku to pracownik wymaga innego
                          traktowania, bo nie wyrabia i rzyga ze zmeczenia.
                          • zielona.gumka Re: do DO.KI 22.10.06, 11:26
                            No, niezupełnie. Ona pisze że NIE WIE czy obowiązuje ją 8 godzin (jak mowi
                            szpital) czy 3(jak ma napisane w programie specjalizacji).

                            Choć z drugiej strony faktycznie mówi też ze nikt nie bierze pod uwagę
                            okoliczności w jakich się znajduje.
                            A to rzeczywiście nie powinno szpitala interesować.

                            Ja mam dziecko z autyzmem i na razie jakoś udaje mi się godziic pracę z opieką
                            nad nim.
                            Jesli jednak nie będę dawała rady, to wiem, ze będę musiala albo zmienic pracę
                            albo ustalić z pracodawcą nowe zasady(w tej chwili mogę czasem wychodzic
                            wczesniej jesli mam jakies zajęcia z dzieckiem).
                            • do.ki no to pelna zgoda :-) n/t 22.10.06, 13:29

    • vlad Re: mój horror w pracy 01.10.06, 10:51
      Czy to szpital płaci ci czy MZ?
      Zadzwoń do prawnika w swojej oil i zapytaj czy szpital ma prawo "zmuszać " cię
      do tylu dyżurów.
      Ile lat ma dziecko? jeżeli poniżej 4 to moga cie na kolanach błagac o
      dyżurowanie a ty możesz pokazac środkowy palec. Nie wiem jaki przepis to
      reguluje ale moja siostra nie dyżurowała do ukonczenia przez córkę 4 lat
    • nurek99 Re: mój horror w pracy 01.10.06, 12:36
      To jest chyba jedyna organizacja, która jest Ci w stanie pomóc. Jeżeli harujesz
      od 8 do raka, to powinnaś schodzić z dyżutu o godz. 8.00 - takie jest prawo.
      Ordynator po stwierdzeniu, że dyżurant pracował MOŻE zwolnić dyżuranta do domu.
      NIestety tylko może. Może Unia nas obroni
      www.ozzl.org.pl/akt/07092006_1.html
    • annja5 Re: mój horror w pracy 06.10.06, 01:45
      Chyba jedyna możliwość to zaświadczenie, że jesteś w ciąży.
    • barabara6 Re: mój horror w pracy 10.10.06, 18:56
      Okręgowa Izba Lek - to świetny pomysł, by porozmawiać z prawnikiem. Masz do tego prawo, płacisz składki
      Zw zawodowe?? Nie wiem jakie są u ciebie ale pewnie to slepa uliczka
      Może postraszysz mobbingiem??
      Ale chyba najlepszy jest pomysł z ciążą
Pełna wersja