Dodaj do ulubionych

nie masz gdzie rozładować frustracji-idźdo lekarza

01.10.06, 12:01
poradnia protetyki
na korytarzu meksyk, oba fotele w gabinecie zajęte, a opóźnienie już spore.
Postanawiam poszukać wolnego fotela w innym gabinecie, bo szkoda mi
czekających pacjentów. Wychodzę na korytarz i zaczynam sprawdzać gabinety,
otwieram drzwi, zajęty fotel, cofam się i zamykam. I tak kilkanaście razy. W
pewnym momencie słyszę damski głos "oo patrzcie jaka pijana, nie wie gdzie ma
iść, zatacza się, no tak ludzie czekają, a oni pewnie świętują sobie, szampana
popijają, a ty człowieku siedź i czekaj, aż cię pijana gó..ara przyjmie" robi
mi się niedobrze. Ale szukam dalej, na korytarzu zaczyna się już tzw. histeria
tłumu, pani ma talent do podburzania. Trafiam na wolny fotel, idę po pracę
protetyczną i kartę następnego pacjenta, wywołuję nazwisko, wstaje właśnie TA
pani. Minę ma niepewną, epitety innych pacjentów urywają się. Przyjmuję ją,
jestem miła i grzeczna. Nie słyszę przepraszam.

Kolejny ciężki dzień, na korytarzu atmosfera gęsta, połowa personelu na
urlopach, moja asystentka biega między gabinetami. Ciągle zaczepia ją starsza
pani domagając się przyjęcia w trybie natychmiastowym. Na tłumaczenia, że jak
tylko zwolni się fotel to ona siądzie, pani reaguje.....celnym silnym kopem w
kolano asystentki. Pani zostaje przyjęta jako następna. Moja asystentka
płacze w pokoju socjalnym.

Jestem z pacjetnką w gabinecie, wchodzi kolejny pacjent informujący mnie, że
już jest:
ja- witam, musi pan trochę poczekać
pan stoi w gabinecie i na mnie patrzy.
ja- proszę poczekać na korytarzu
pan- ale ja byłem na 10 i jest 10, a nie mam czasu
ja-przykro mi, ale muszę dokończyć pracę przy pacjentce, musi pan chwilę
poczekać, ale na korytarzu.
pacjent idzie złożyć skargę, że został wyrzucony z gabinetu.

Kolejny człowiek wchodzi do gabinetu "tylko o coś zapytać"
ja- przepraszam jestem zajęta, proszę poczekac na korytarzu, jak skończę to z
panem porozmawiam
on- ale ja tylko jedno pytanie
ja- proszę pana w tej chwili przyjmuję pacjenta, proszę wyjść i poczekać
on- o tak wielkie doktory, jakie ważne, już się zapytać nie wolno. tak znaj
człowieku swoje miejsce, czekaj przed drzwiami, jak ten pies itd itd itd.
Niestety z pacjentką muszę umówić się na inny termin, bardzo źle radzi sobie
psychicznie z utratą własnych zębów i koniecznością noszenia sztucznych.
Wstydzi się, denerwuje, gdy ktoś wchodzi do gabinetu, tego dnia już nic nie
zrobimy.

refleksję mam tylko jedną:
drodzy lekarze, więcej kultury do cholery!
kalina
Obserwuj wątek
    • nocny_piter Re: nie masz gdzie rozładować frustracji-idźdo le 01.10.06, 13:32
      Musisz zatrudnic pana Janka z aparatem fotograficznym i zdjecia takich pacjentow
      umieszczac w gablocie pt. "Tych pacjentow nie obslugujemy". Za komuny dzialalo,
      przynajmniej u Barei :))
      • alergenzb do nocny_piter 01.10.06, 14:01
        > Musisz zatrudnic pana Janka z aparatem fotograficznym i zdjecia takich
        >pacjento w umieszczac w gablocie pt. "Tych pacjentow nie obslugujemy". Za
        >komuny dzialalo, przynajmniej u Barei :))


        Czy takie działania można zastosować w dwie strony, tylko zamiast zdjęć ukrytą
        kamerą?
        Współczuję Pani doktor, pacjenci zdarzają się różni, ale mam nadzieję że te 3
        przypadki na całą ilość przyjętych pacjentów to nie tak żle.
        Ja jako rodzic, bywam bardzo czasami zmeczona i zdenerwowana, jak słysze od
        lekarzy cyt" znowusz ten chory dzieciak i co ja mam zrobić, nie wiem co podać
        skoro z niej taki alergik" i odsyła do następnego a nastepny wyznacza termin,
        natomiast chore dziecko wraca do domu. Wzywam pogotowie i dziecko zostaje
        przyjete do szpitala.
        To dopiero flustracja, bieganie z jednego końca miasta do drugiego z chorym na
        ręku dzieckiem.
        Jak widać różni są pacjenci i lekarze, ale na szczęście nie wszyscy.
        Na tak miłych i grzecznych jak Pani doktor w założonym wątku, coraz trudniej
        trafić.
        Flustracja dotyka chyba wszystkich?
        • kalina81 Re: do nocny_piter 01.10.06, 14:51
          ja opisałam tylko trzy, z niestety na pięciu pacjentów tylko 1-2 tak się nie
          zachowuje. Co do mnie, to obiecałam sobie, że mniepacjent z równowagi nie
          wyprowadzi i w jego obecności nie dam się ponieść emocjom. Jak na razie daję
          radę, mój spokój i usmiech często jednak są przysłowiową płachtą na byka. Mam
          wrażenie, że pacjenci bardzo często liczą na wyprowadzenie z równowagi lekarza,
          by natychmiast pobiec i złożyć skargę. Mówię tu z reguły o ludziach starszych, z
          dziećmi nie pracuję, bo ich po prostu nie lubię i nie lubię ich leczyć.

          Co do gablotki, to byłby to pomysł cuuuuudowny rotfl
          • mi64 Re: Nie mam takiego problemu 01.10.06, 15:21
            Przeważnie to ja poprawiam humor lekarzom.
            Taka już jestem,palnę coś głupiego i już
            atmosfera wesoła(chociaż niekiedy wcale mi
            nie do śmiechu).
          • anatemka Re: do nocny_piter 01.10.06, 16:35
            pacjenci bardzo często liczą na wyprowadzenie z równowagi lekarza,
            > by natychmiast pobiec i złożyć skargę.

            Ostatnio pewna pani ordynator prawie nalegała na ojca żeby skarge na lekarza
            złóżył:) Ale sobie odpuścił.
            Odwiedził mamę w szpitalu. Godzinę czekał pod gabinetem aż lekarz prowadzący
            pozałatwia wszystkie bardzo ważne sprawy. Po wejściu usłyszał: no, to jak się
            żona czuje?
            -własnie chciałem sie tego od pana doktora dowiedzieć.
            -no, tak to my nie będziemy rozmawiać! i wyrzucił go z gabinetu.
            • konti7 Alergenzb... 01.10.06, 18:54

              Z niedowierzaniem czytam twoja wypowiedz.Usprawiedliwiasz pacjentow i
              bagatelizujesz opisywane tu sytuacje,argumentujac "frustracja" pacjentow ???
              Mam jedynie nadzieje,ze to z rozpedu i bez zastanowienia palnelas taka bzdure.
              • alergenzb do konti7 01.10.06, 21:58
                Nie bronię ty ani pacjentów ani lekarzy, ale po takim dniu jaki mnie spotkał z
                chorym dzieckiem mozna nie tylko być złym ale się "wściec".
                Przepraszam, jezeli to cię uraziło.
                Ja tylko odpowiedziałam poprzedniemu rozmówcy, że takie metody działają w dwie
                strony.
    • v.meduza Re: nie masz gdzie rozładować frustracji-idźdo le 01.10.06, 17:08
      A moze tu szwankuje organizacja? Nie rozumiem, dlaczego wszyscy pacjenci maja
      wyznaczona wizyte na ta sama godzine. Dlaczego ty sie miotasz, szukajac "wolnego
      fotela", dlaczego idziesz po karte pacjenta? Co w tym czasie robi robi twoja
      asystentka?
      • kalina81 Re: nie masz gdzie rozładować frustracji-idźdo le 01.10.06, 17:33
        pacjenci nie sa zapisani na ta samą godzinę, opóźnienia wynikają z tego, że
        czasem wizyta się przedłuża, nie da się czasem niestety przewidzieć zwiększenia
        zasięgu pracy( to tak jakby mieć pretensje do chirurga, że operuje godzinę
        dłużej, rozumiem, że według pacjenta oczekującego w kolejce do operacji
        poprzedniego pacjenta należy zrzucuć ze stołu, bo jego pobyt w sali operacyjnej
        przekroczył określoną godzinę) a asystentka obsługuje dwóch, trzech lekarzy na
        raz, biegając jeszcze po prace do techników dwa piętra wyżej, wypełnia stos
        formularzy, wypisuje punkty, zlecenia (w trzech kopiach).
        Organizacja owszem, szwankuje, ale dlatego, że jest za mało personelu, a z tym
        zrobić się nic niestety nie da:(
        • konti7 A skad tyle bezradnosci ? Nie rozumiem. 01.10.06, 18:40
          Przeciez w kazdej sytuacji z opisanych mozesz odpowiednio zareagowac,zgodnie z
          ustawa o zawodzie lekarza,zgodnie z kodeksem etyki jak i prawem karnym i
          cywilnym.
          Opisujesz sytuacje gdzie dochodzi do agresji fizycznej,werbalnej,lamania praw
          pacjenta przez osoby trzecie.Dlaczego sobie na to pozwalasz?

          Nie dalej jak dwa miesiace temu jeden z moich pacjentow otrzymal
          oficjalny "restraining order" (zakaz przekraczania progu przychodni oraz
          przebywania na parkingu).Zgloszenie sprawy do biura szeryfa nastapilo o
          18.00,nastepnego dnia od godziny 8.00 obowiazywal juz wspomniany zakaz.Nie
          musze chyba wspominac,ze zostal w trybie natychmiastowym skreslony z listy
          pacjentow.A powod- pacjent byl "zfrustrowany" na tyle,ze pozwolil sobie rzucic
          telefonem komorkowym w recepcjonistke.Nie trafil,bo bylby mial grubsza sprawe w
          sadzie.

          Nie uwazam zeby postawa "usmiechnietej i uprzejmej" wobec prymitywnej agresji,
          dokadkolwiek Cie zaprowadzila.
          • maga_luisa Re: A skad tyle bezradnosci ? Nie rozumiem. 01.10.06, 18:46
            W Polsce lekarz nie ma prawnej możliwości odmowy leczenia pacjenta, który go
            sobie łaskawie wybrał.
            • extorris Re: A skad tyle bezradnosci ? Nie rozumiem. 01.10.06, 18:47
              jest taka mozliwosc prawna
              lekarze boja sie z niej szerzej korzystac w obawie przed zlinczowaniem
              • konti7 Mylisz sie,mago luiso... 01.10.06, 18:59
                Taka mozliwosc istniala kiedy jeszcze pracowalem w Polsce i korzystalem z niej.
                Stosowali ja rowniez w kilku przypadkach moi przyjaciele (lekarze rodzinni) w
                bardzo podobnych sytuacjach (lzenie personelu,agresja fizyczna).
                Linkow mi sie szukac nie chce,niestety.
                • maga_luisa Re: Mylisz sie,mago luiso... 01.10.06, 19:16
                  W moim kontrakcie z NFZ nie przewidziano takiej sytuacji. Jeśli macie inn ą
                  wiedzę na ten temat, bardzo Was proszę o linki.
                  • extorris Re: Mylisz sie,mago luiso... 01.10.06, 19:32
                    www.portalmed.pl/xml/prawo/medycyna/medycyna/r2006/060790u
                    art 38

                    www.nil.org.pl/xml/nil/wladze/str_zl/zjazd7/kel
                    art 7
                    • vlad Re: Mylisz sie,mago luiso... 01.10.06, 22:22
                      Ha, Maga niestety ma rację - ona jest w klinczu. Jeżeli pacjent zapisał sie do
                      przychodni, gdzie jest kilku lekarzy, to można poinformować kierownika
                      przychodni, że sie delikwenta nie będzie przyjmowało , wskazac opcje przyjęcia
                      prze kolegę i finito. Ale lekarz rodzinny przcujący samodzielnie nie ma takiej
                      możliwości. jak się cham zapisał i nie chce zmienić lekarza to niestety lekarz
                      nie ma możliwości skreśllenia go sobie z listy. Taka info dostała koleżanka w
                      NFZ gdy chciała skreślic narkomana nachodzącego ją o recepty.
                      • extorris Re: Mylisz sie,mago luiso... 01.10.06, 22:54
                        skreslic moze nie ma prawa, ale ma prawo nie przyjac w danym dniu, jesli pacjent
                        obrazi, zaatakuje lekarza, czy pielegniarke, zniszczy wyposazenie itd

                        uzasadnienie jest proste: brak wspolpracy, wykonywania zalecen, zaufania i
                        ewentualny brak obiektywizmu terapeutycznego u lekarza, ktory zostal przez
                        pacjenta sponiewierany

                        wskazanie miejsca, gdzie moze sie udac po pomoc - przepisanie sie do innego
                        lekarza rodzinnego - mozna podsunac karteczke z paroma adresami "konkurencji"

                        jesli pacjent nie chce skorzystac z takiej mozliwosci to jego sprawa
                        lekarz nie ma ustawowego obowiazku zaprowadzic delikwenta za raczke do innego
                        lekarza
                      • konti7 Re: Mylisz sie,mago luiso... 01.10.06, 23:43
                        Fakktem jest,ze okreslenie "skreslic z listy" jest tu zbyt duzym uproszczeniem.
                        Naprawde to chodzi o wykorzystanie w praktyce art.38 ustawy o wyk.zawodu
                        lekarza.Scenariusz wyglada tak:
                        1.Lekarz podejmuje decyzje o odstapieniu od leczenia pacjenta X.
                        2.Odnotowuje ten fakt i uzasadnia (mozna dolaczyc np.pisemne oswiadczenia
                        swiadkow zajscia) w karcie pacjenta.Powiadamia o tym (powolujac sie na art.38)
                        przelozonego.Choc zwroccie prosze uwage na p.3 art.38).
                        3.Pacjent powinien otrzymac i pokwitowac oswiadczenie lekarza o odstapieniu od
                        leczenia z podana podstawa prawna.Rowniez ze wskazaniem jednej (ustawa nie
                        precyzuje ilu) placowki,mogacej teoretycznie sie takiego leczenia podjac.
                        4.Lekarz powinien rowniez zawiadomic ubezpieczyciela,ze z dniem takim i takim
                        odstepuje od leczenia pacjenta.
                        Za rozsadny uznaje sie termin 30 dni od zawiadomienia pacjenta do zaprzestania
                        udzielania swiadczen.

                        "Skreslenie z listy" dotyczy tylko (o ile sie nie myle) POZ w Polsce . Ale to
                        juz nie jest sprawa lekarza,jesli pacjent zwleka z przepisaniem sie do innej
                        placowki.Pacjent zostal zawiadomiony zgodnie z prawem,z odp.wyprzedzeniem,ze w
                        tej placowce juz leczony nie bedzie.Teoretycznie pacjent nadal moze byc
                        zadeklarowany w tym samym POZ ,ale nie bedzie w nim juz leczony.
                        Taki scenariusz realizowali kilkukrotnie (skutecznie,po zasiegnieciu porady
                        radcy prawnego DIL) lekarze rodzinni we Wroclawiu,zadnych problemow z NFZ nie
                        bylo.
                        • maga_luisa Re: Mylisz sie,mago luiso... 02.10.06, 09:01
                          Wielkie dzięki za wyczerpującą odpowiedź.
                      • lohengrin4 Re: Mylisz sie,mago luiso... 04.10.06, 08:59
                        no dobra, jak nie może skreślić z listy, to trudno.
                        Ale chodzi nam nie o czapkowanie NFZtowi, tylko wykonywanie zawodu lekarza.
                        Lekarz ma prawo ODMÓWIĆ LECZENIA - ze wszystkimi ograniczeniami tego
                        stwierdzenia (wskazanie innego miejsca, leczenie bezwarunkowe w stanie
                        zagrożenia życia).
                        Skoro NFZ nie przewiduje skreślenia z woli lekarza, tym lepiej- odmiawiam
                        leczenia, kasę za pacjenta przyjmuję. Wszytsko zgodnie z przepisami, zauważcie!
            • lohengrin4 Re: A skad tyle bezradnosci ? Nie rozumiem. 04.10.06, 08:56
              ???????

              Ma, i to jak najbardziej "prawną".
              Inna rzecz że z tego nie korzystamy, bo panuje chory układ. Są kraje, gdzie ta
              możliwośc jest i jest wykorzystywana. Ale prawo jak najbardziej mamy.
    • savar Re: nie masz gdzie rozładować frustracji-idźdo le 01.10.06, 19:21
      W sytuacji agresji ze strony pacjenta należy po prostu wezwać policję. Nawet jeśli to agresywna staruszka.
      W poczekalni rzadko kiedy są sami podobni do takiej osoby i ktoś z pacjentów pewnie potwierdzi, jeśli
      zeznania personelu nie wystarczą. A nawet jeśli nie to i tak niczym się nie ryzykuje. Przecież policjanci
      mają na codzień doczynienia z agresywnymi ludzmi, którzy potem się przedstawiają jako niewinne misie.
      Najwyżej powiedzą, że nic się nie da zrobić, a i tak pojawienie się mundurowych wpłynie na ogólną
      świadomość zebranych ludzi dotyczącą kopania personelu.
    • kalina81 Re: nie masz gdzie rozładować frustracji-idźdo le 01.10.06, 19:32
      dopóki szala goryczy nie przeważy będę pracować państwowo, wciąż mile się
      uśmiechając. A jak się wypali moje powołanie, jak zacznę zadawać sobie pytanie
      po jaką cholerę męczę się z chamskimi ludźmi, wtedy trzeba będzie otworzyć
      niestety prywatny gabinet( i zakopać się w tonie obowiązków z tym związanych) i
      przyjmować tylko takich pacjentów, jacy będą mi odpowiadać. Mi na razie ta praca
      odpowiada. A co do frustracji, to wiem, co znaczy to słowo i uzyłam go z pełną
      świadomością. Jak mówił nasz dyrektor w przeważającej większości zgłaszają się
      do nas przedstawiciele tzw. lower lower middle class, bardzo trafne
      sformułowanie. I oni wyładowują swoje frustracje właśnie na lekarzach.
      Natomiast twardo trzymam się jednej reguły, pacjent z brudnymi zębami nie ma
      czego szukać u mnie na fotelu, bo nie zostanie przyjęty. Oczywiście ucinam
      szybko jakiekolwiek formy napaści słownej wygłaszanej bezpośrednio do mnie w
      gabinecie (na korytarzu nie wdaję się w żadne utarczki). Także nie zdarzyło się,
      by ktoś przyszedł do mnie drugi raz z gnojem w ustach, czy po raz drugi
      wygłaszał jakiekowliek obraźliwe uwagi. Jednak wciąż nie rozumiem, czemu w 80%
      przypadków pierwszorazowi pacjenci zachowują się właśnie tak:)
      • konti7 Coz... 01.10.06, 19:53
        Z Twoich wypowiedzi wynikaja dwa sprzeczne obrazy:
        1.Konsekwentna i stanowcza pani stomatolog,ktora odsyla pacjenta (tak rozumiem)
        do domu z powodu nieumytych zebow.Powod dosc blahy,uwazam-zawsze mozna miec w
        gabinecie pare najtanszych szczoteczek (bywaja jednorazowe z koncentratem
        pasty).
        2.Z drugiej strony pozwalasz sie zniewazac i nie reagujesz na agresje fizyczna
        wobec wspolpracownikow.Ba,nawet "nagradzasz" agresywnych pacjentow,cyt:
        "Na tłumaczenia, że jak tylko zwolni się fotel to ona siądzie, pani
        reaguje.....celnym silnym kopem w kolano asystentki. Pani zostaje przyjęta jako
        następna. Moja asystentka płacze w pokoju socjalnym."

        Przyznam,ze nie rozumiem...

        • kalina81 Re: Coz... 01.10.06, 20:39
          chyba nie sądzisz, że będę za własne pieniądze kupować pacjentom szczotki? Na
          terenie przychodni są do kupienia szczotki, jak pacjent chce/może to sobie kupuje.
          Nie jest to powód błahy, grzebanie się w gnoju należy do o wiele mniej
          przyjemnych rzeczy niż napaść słowna, która po mnie raczej spływa. A akurat mam
          prawo nie przyjąć pacjenta z brudnymi zębami i skwapliwie z mojego prawa korzystam.

          Gdyby pacjent kopnął mnie- zareagowałabym ja, asystentka nie chciała pozywać
          pacjentki, wzywac policji itd. Pacjentka została przyjęta, bo miała zostać
          przyjęta jako następna, tak czy inaczej. To w jaki sposób ją przyjęłam i się do
          niej odnosiłam pominę milczeniem, bo nie o to chodzi w mojej wypowiedzi. Nie
          piszę po to, by się chwalić jak dowaliłam pacjentowi, chciałam opisać kilka
          zachowań pacjentów i refleksję jaka mnie naszła, ot tyle. Nie pozwalam się
          znieważać, stanowczo, ale uprzejmie wypraszam za drzwi, każę czekać itd. Ja po
          rpostu nie wchodzę z nimi w polemiki i kłotnie. ewentualnie informuję (miło i
          serdecznie oczywiście) że zachowanie pacjenta mi nie odpowiada i w związku z
          nieumiejętnością dogadania(moją oczywiście) muszę niestety zrzec się przywileju
          leczenia go. Nie daję się sprowokować pacjentowi zgodnie z zasadą "nie kłóc się
          z idiotą, bo zejdziesz do jego poziomu, a on pokona cię doświadczeniem". I ja
          osobiście uważam, że to działa.

          grzeszę
          najlepsiejszy blog na świecie
          • konti7 I tu sie roznimy... 01.10.06, 21:02
            kalina81 napisała:
            > chyba nie sądzisz, że będę za własne pieniądze kupować pacjentom szczotki? Na
            > terenie przychodni są do kupienia szczotki, jak pacjent chce/może to sobie
            kupuje.

            Oczywiscie,ze nie sadze.Ale skoro Twoj szef wie,ze pracujecie glownie
            z "lower,lower middle clas" to powinien takie szczoteczki zapewnic.Chocby od
            przedtawicieli farmaceutycznych,skoro juz nie moze wyasygnowac na ten cel 50-
            100 zl miesiecznie. Wyslanie pacjenta do umywalki pod opieka asystentki
            instruujacej go, jak myc zeby prawidlowo zajmuje trzy minuty,spelnia swoja role
            wychowawczo-profilaktyczna-odeslanie go do domu moze byc odbierane jako sankcja
            czy zlosliwosc.

            > Gdyby pacjent kopnął mnie- zareagowałabym ja, asystentka nie chciała pozywać
            > pacjentki, wzywac policji itd. Pacjentka została przyjęta, bo miała zostać
            > przyjęta jako następna, tak czy inaczej.

            I to jest sedno-"...tak czy inaczej".Pacjentka moze Ciebie publicznie
            bezpodstawnie nazwac "pijana gowniara"-bedzie przyjeta "tak czy inaczej".Moze
            kopnac/uderzyc czonka zespolu-bedzie przyjeta "tak czy inaczej".
            Wybacz,nie miesci mi sie to juz (na szczescie) w glowie.

            A czego powinna sie dopuscic pacjentka,by juz nie moc byc "tak czy inaczej "
            przyjeta?
            • kalina81 Re: I tu sie roznimy... 01.10.06, 21:13
              pracuję w państwowej przychodni i raczej nie szef nie kupi dla pacjentów
              szczotek, a na higienizację pacjent zawsze się może do higienistki zapisać,
              akurat instruktaż higieny prawidłowy trwa ok 30 minut i asystentka protetyczna
              ma o nim takie pojęcie jak dermatolog o operacji serca (czyli wielce ogólne).
              Ponadto pacjent ma to odczuć jako sankcję i karę, bo sorry ale z brudnymi zębami
              to się do dentysty nie chodzi.

              Natomiast jeśli odsyłałabym każdego, kto na mnie krzyknie, warknie, itp. nie
              przyjęłabym żadnego pacjenta i nie wyrobiła świętych punktów NFZ. Dlatego piszę,
              praca z takimi ludźmi jest dla mnie w tej chwili powołaniem. Jak mi się
              wyczerpie, pójdę na swoje, na razie ćwiczę swą asertywność.
              • extorris Re: I tu sie roznimy... 01.10.06, 21:40
                wielu przychodziloby z brudnymi zebami zeby dostac szczoteczke :)
                • kalina81 Re: I tu sie roznimy... 01.10.06, 22:09
                  hehe słuszna uwaga:)
                • vacia Re: I tu sie roznimy... 02.10.06, 08:56
                  extorris napisał:

                  > wielu przychodziloby z brudnymi zebami zeby dostac szczoteczke :)

                  Masz na myśli lekarzy?
                  • maga_luisa Re: I tu sie roznimy... 02.10.06, 13:27
                    Twoje alter ego Vaciu się wypowiedziało??
                    • vacia Re: I tu sie roznimy... 02.10.06, 15:26
                      maga_luisa napisała:

                      > Twoje alter ego Vaciu się wypowiedziało??

                      Z reguły nie zaczynam a także staram się nie kończyć ale w obliczu prowokacji
                      nie zawsze się to udaje.

              • lealuc To nie powołanie to... 02.10.06, 17:18
                masochizm. W głowie mi sie nie mieści aby tak pozwolić się dać poniżać
                pacjentom.
    • sithicus Re: nie masz gdzie rozładować frustracji-idźdo le 03.10.06, 01:42
      U mnie na drzwiach wisi karteczka:
      TYLKO MASOCHISTA EW. SAMOBÓJCA IRYTUJE STOMATOLOGA PRZED WIZYTĄ.
      I wystarcza. Pracuję z 3 kobietami. Do mnie trafiają pacjenci roszczeniowi,
      świry, etc. Ze mną nie ma dyskusji. Jeszcze nie było przypadku żebym sobie nie
      poradził. Choć gdyby trafił gościu kalibru Pudziana - to mam w razie czego alarm
      do prywatnej firmy ochroniarskiej (prowadzi były komendant). Raz mnie nie było,
      pacjent się rzucał, przyjechali silnoręcy i zabrali dziada na przejażdżkę.
      Widziałem go kilka dni później - miał 2 piękne krwiaki okularowe :)
      • v.meduza Re: nie masz gdzie rozładować frustracji-idźdo le 03.10.06, 02:47
        Tia, prawdziwy >menszczysna< z ciebie; dzieki twojej przytomnej intrwencji >
        dziad...mial 2 piekne krwiaki okularowe<. Musisz byc z siebie dumny. Mysle, ze
        jestescie siebie warci.
        • sithicus Re: nie masz gdzie rozładować frustracji-idźdo le 03.10.06, 06:27
          Ja rozumiem że język polski to trudny język zwłaszcza o 2 w nocy :D
          Czytaj jescze raz - mnie akurat tego dnia nie było w pracy i ochronę wezwały
          koleżanki :D
      • acerbic Re: nie masz gdzie rozładować frustracji-idźdo le 03.10.06, 10:59
        > U mnie na drzwiach wisi karteczka:
        > TYLKO MASOCHISTA EW. SAMOBÓJCA IRYTUJE STOMATOLOGA PRZED WIZYTĄ

        Ty masz jakieś problemy emocjonalne.

        > I wystarcza. Pracuję z 3 kobietami. Do mnie trafiają pacjenci roszczeniowi,
        > świry, etc. Ze mną nie ma dyskusji. Jeszcze nie było przypadku żebym sobie nie
        > poradził.

        Ale twardziel hi hi

        > Raz mnie nie było,
        > pacjent się rzucał, przyjechali silnoręcy i zabrali dziada na przejażdżkę.
        > Widziałem go kilka dni później - miał 2 piękne krwiaki okularowe :)

        I czym ty się chwalisz, jak można tolerować takie rzeczy?



        • kalina81 Re: nie masz gdzie rozładować frustracji-idźdo le 03.10.06, 19:39
          a wiesz moja mama w ramach zarabiania punktów w niebie postanowiła pójść leczyć
          zęby do więzienia, wtgląda to mniej więcej tak jak opisujesz. Ja natomiast
          zarabiam punkty w niebie lecząc w państwowej przychodni. Narazie jestem młoda,
          chętna i pełna wiary w lepsze jutro, to sobie pracuję. Jak stwierdzę, że się
          męczę i nie mam z tego przyjemności, to będę pracować tylko prywatnie i wtedy
          będę sobie wybierać, kogo chcę leczyć. Chwilowo w ramach odpoczynku od kochanych
          pacjentów zdam sobie LDEP (hłehłe) zrobię remont kuchni, polecę do ciepłych
          krajów i pewnie zatęsknię za swymi agresywnymi i poniżającymi mnie pacjentami
          przez ten miesiąc.
          • sithicus Re: nie masz gdzie rozładować frustracji-idźdo le 04.10.06, 02:03
            He he - kiedyś bedąc młodym i ambitnym zgodziłem się na zastępstwo jako chirurg
            stom. - w takim własnie przybytku. Kto miał w większego pietra - czy oni - czy
            ja... nie wie nikt. Szef owego zakładu poprosił żeby pensjonariuszy nie
            traktować ulgowo - bo się przyzwyczają :)
            Traktowałem ich jak ludzi - no chyba że chcieli leki do "czaju" wyłudzić... po
            paru dnaich już fama po blokach poszła i "respekt" już miałem :D
            Czasami spotkałam tych "pacjentów" na ulicy - kłaniają się już z daleka :)
            Pewnie wychodzą z założenia że kto wie, być może spotkamy się w podobnych
            okolicznościach - więc ze stomatologami warto żyć w zgodzie. :D
            Co do zarabiania punktów - do nieba się nie wybieram - bo nudno i nikogo
            znajomego nie będzie....
            Pamiętajcie koledzy i koleżanki - pajenta trzeba traktować tak jak na to
            zasługuje - czyli tych w porządku tak jak ludzi - a tych innych - sami wiecie.
            Nie dajcie sobie wejść na głowę - ZAWSZE możecie odstąpić od leczenia.
            Czytałem dzisiaj pisemko od NFZ-tu - proponują 0,056 PLN za punkt.....
            Jak dobrze że już niedługo opuszczam ten kraj.....
    • barabara6 Re: nie masz gdzie rozładować frustracji-idźdo le 20.10.06, 22:41
      Po celnym kopie powinnas wezwać policję. Dane przecież miałaś. To by na pewno uspokoiło nerwowych (sama groźba wewzania policji często wystarcza). A babcia, cóż... Albo by zaplaciła (choćby za obdukcję), albo odwiedziła szpital psychiatryczny - a przy następnej wizycie przyjęłabyś ją bez kolejki informując scenicznym szeptem pacjentów dlaczego (np "proszę tą panią po leczeniu w Tworkach, yyyy....yyyy KOWALSKĄ!). Myślę, że wiecej by się nie pojawiła

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka