Dodaj do ulubionych

Postrzeganie doktora!

22.03.03, 13:29
Większośc chorych postrzega nas jako cos pośredniego między półbogiem ( i
żąda wszechmocy!) , a niewolnikiem bez swojego zycia , rodziny i potrzeb( i
żąda bezwzględnego oddania). Jak piorunujaca mieszanka stąd wychodzi- widać
na tym forum z niektórych wypowiedzi...
Kiedy zacznie się medycyne traktować jako zawód?
Prowokuję dzis wiem
Conka
Obserwuj wątek
    • Gość: Agnieszka Re: Postrzeganie doktora! IP: 217.153.90.* 22.03.03, 13:40
      Nie wiem co chcesz przez to osiągnąć? Ok chcesz sprzedawać swoje usługi?... Ale
      komu? Wypisując wciąż takie hasła nie zyskujesz klientów. Ty ich odstraszasz.
      Bo kto w czasie choroby potrzebuje obok siebie "zimnej ryby". NIE. chory
      pacjent potrzebuje współczucia i troski. Jeśli już nie masz zamiazu zmieniać
      swojego nastawienia do pacjenta-klienta to chociaż zmień swoją kampanię
      reklamową bo tej wróżę klapę. Pozdrawiam.
      • connie1 Re: Postrzeganie doktora! 22.03.03, 13:51
        A w czym szkodzi wykonywanie swojego zawodu ! z troska i empatia, poza tym ,
        nie wyobrażam sobie lekarza , któty nie współczuje swoim chorym .Obie sprawy
        sie nie wykluczają...
        Ciekawe czemu nikt nie mówi o współczuciu np. prawnika, dziennikarza,
        nauczyciela.....
        A tak na marginesie lubię swoja pracę i pacjentów mi nie brakuje i pewnie mi
        nie uwierzysz , ale największa satysfakcję sprawia mi zwykłe tak często przez
        państwa zapominane słowo - dziękuję....
        A prowokuję , bo czasami chce dać do myslenia o tej drugiej stronie medalu.
        Pozdrawiam ( z pracy)
        Conka
        • dr_margot Re: Postrzeganie doktora! 22.03.03, 20:22
          Connie...piszesz, ze czekasz na czasy kiedy medycyne bedzie traktowac sie jak
          zawod..Problem tkwi w tym, ze chyba sie tego nie doczekasz, bo medycyna nigdy
          nie stanie sie zawodem...medycyna to powolanie, to sztuka. Wiesz ja czasem
          rozumiem tych ludzi, ktorzy wylewaja swoje zale na tym forum. Wiekszosc lekarzy
          ma gdzie pacjentow, ich dobro..Wydaje mi sie, ze jest to spowodowane wlasnie
          pojmowaniem przez nich medycyny jako zawodu, zwylkej pracy ktora sie odklepuje
          tak aby bylo. Pacjenci traktoja nas jak polbogow, bo powierzaja nam to co maja
          najcenniejsze - swoje zycie. Ty idac do lekarza...jak by nie patrzec swojego
          kolegi po fachu tez zadasz od niego perfekcji w dzialaniu. Blad prawnika w
          najgorszym przypadku przyplacisz wiezieniem, a blad lekarza...no coz tu wlasnie
          tkwi ta subtelna roznica. Chcesz, aby pacjenci mowili Ci dziekuje..a ile razy
          Ty życzysz im milego dnia, usmiechasz sie do nich zyczliwie, powiesz cos milego
          co podniesie ich na duchu??? Wiesz to dziala w dwie strony...
          Pozdrawiam.
          Malgosia.
          • connie1 Re: Postrzeganie doktora! 22.03.03, 20:35
            Kochana Małgosiu!
            Może się na mnie obrazisz , ale jestem troszkę starsza od Ciebie i mam
            wrażenie ,ze chciałabyś postrzegać medycynę jako serial z Lesnej Góry....
            Czy juz pracowałaś z chorymi , bo jesli tak , to wiesz zapewne ,ze
            paternalistyczna relacja jest łatwiejsza ( ale i trudniejsza ) dla doktora.
            Fajnie jest byc wyrocznia dla chorego, ale jak przestajesz mieć chorem
            cokolwiek do zaoferowania...., to co wtedy?
            Poza tym nie rozumiem dlaczego wymiana słowa powołanie na zawód kojarzy sie Wam
            od razy z brakiem empatii , grzeczności , usmiechu, przecież łatwiej jest być
            miłym , także w medycynie.Nie będę Ci pisać , że staram się byc usmiechnieta i
            miła , bo nie uwierzysz , albo powiesz,że sie reklamuję...
            Uwierz pracuję w miejscu gdzie codziennie walczy sie o chorych , co nie
            przeszkadza mi chcieć traktować tego jako zawód , a nie poświęcenie.
            Pozdrawiam ( z dyżuru)
            Conka
            • monopol Re: Postrzeganie doktora! 23.03.03, 11:43
              Bycie lekarzem jest sztuką, medycyna to powołanie. Temu nie można zaprzeczyć.
              Lekarzem trzeba umieć być, nie wystarczy tylko skończyć studia. Nie każdy
              nadaje sie do tego, żeby leczyć.

              To wszystko jednak nie zaprzecza temu, iż medycyna to również źródło
              utrzymania. Lekarz, podobnie jak fryzjer, prawnik, kominiarz, pracuje i zarabia
              pieniądze. A ponieważ jego praca jest bardzo odpowiedzialna, ponieważ, żeby tą
              pracę wykonywać trzeba być w pewnym sensie artystą, ponieważ ta praca jest
              związana również z powołaniem, to powinna być opłacana dobrze. Ciekawe, kiedy
              ludzie pojmą wreszcie, że powołanie i wykonywanie zawodu nie zaprzeczają sobie
              wcale?
      • Gość: Doki Re: Postrzeganie doktora! IP: *.7-200-80.adsl.skynet.be 22.03.03, 20:21
        Bylem i jestem przeciwnikiem traktowania relacji lekarz-pacjent jako relacji czysto handlowej. Nie sprzedaje swoich uslug. Gdybym sprzedawal, nie byloby nikogo na nie stac. W koncu, subiektywnie rzecz biorac, zycie jest bezcenne. Mam inna relacje, zupelnie szczegolna, co nie znaczy, ze element finansowy nie ma do niej wstepu.

        Gość portalu: Agnieszka napisał(a):

        > Bo kto w czasie choroby potrzebuje obok siebie "zimnej ryby". NIE.

        Naprawde? To z mojej dzialki: ja jestem, mowiac po amerykansku, "triple-boarded": mam tytuly specjalisty z anestezjologii, medycyny wypadkow naglych i intensywnej terapii. Zapewniam cie, ze nie chcesz, bym w mojej pracy kierowal sie empatia. Pracuje w bardzo stechnicyzowanym srodowisku, nasyconym aparatura i stresem. Blad w mojej ocenie moze sie rownac smierci. Mam podejmowac decyzje w oparciu o niepelne dane, w ograniczonym czasie, potencjalnie okaleczajac pacjenta. Nie ma czasu na empatie. Najpierw dzialac, potem myslec. Jesli postapisz odwrotnie, dzialanie jest niepotrzebne.
        Musze byc, jak to nazywasz, "zimna ryba". Nie da sie tego zniesc inaczej. Nie mam nic przeciwko temu. Po prostu potrafie rozumowac nawet wtedy, gdy innych oslepia emocje.

        chory
        > pacjent potrzebuje współczucia i troski.

        Jak powyzej: potrzebuje skutecznego dzialania.

        Chyba nie czytalas mojej odpowiedzi dla Ciebie. Pacjent coraz mniej potrzebuje opieki i troski. Pacjent oczekuje wynikow, i to realnych. Wymiernych w dolarach, ktore zarobi po wczesniejszym powrocie do pracy. Wymiernych w kilometrach, ktore potrafi przebiec. Koniec tradycyjnego pojmowania roli lekarza, ktory tylko trzyma chorego za reke, jest juz bliski. I to nie lekarze do tego doprowadzili, tylko pacjenci.
    • Gość: dkk Re: Postrzeganie doktora! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 22.03.03, 22:42
      Tym razem zgodzę się z doktorami :-). Ja od lekarza nie oczekuję ani zbędnych
      komentarzy, ani współczucia, ani tego żeby byli mili. Oczekuję, że skutecznie i
      szybko mi pomogą. Pacjent oczekuje wyników - to prawda.
      • dr_margot Re: Postrzeganie doktora! 23.03.03, 17:06
        A dla mnie medycyna to sztuka i powolanie, a to wcale nie wyklucza tego iz jest
        ona takze dla lekarzy zrodlem utrzymania! Bycie milym , dobrym i usmiechnietym,
        nie zanczy , ze nie mozna byc dobrym fachowcem!! Ale to oczywiscie moje skromne
        zdanie.
        Pozdrawiam.
        Malgos.
        • Gość: Doki Re: Postrzeganie doktora! IP: *.7-200-80.adsl.skynet.be 23.03.03, 20:27
          dr_margot napisała:

          > A dla mnie medycyna to sztuka i powolanie,

          Sztuka tam, gdzie nauka nie jest jeszcze dostatecznie zaawansowana. Powolanie? Przychodzi mi do glowy takie porownanie: budowanie kariery lekarskiej na powolaniu to tak, jak budowanie malzenstwa na milosci. Milosc nie moze byc jedyna podstawa do malzenstwa, nie jest nawet podstawa konieczna. Malzenstwo oparte na samej milosci jest skazane na niepowodzenie, potrzebna jest jeszcze wspolnota zainteresowan, moze podobny stan majatkowy, wiek... Sa wyjatki, ale regula jest nieublagana. Natomiast malzenstw od poczatku budowanych bez milosci jest sporo i niektore sa po prostu udane.

          Bycie milym , dobrym i usmiechnietym,
          > nie zanczy , ze nie mozna byc dobrym fachowcem!!

          Bycie milym i usmiechnietym nie ma przeciez nic wspolnego z powolaniem, tylko z kultura osobista.
          • Gość: kinga Re: Postrzeganie doktora! IP: *.local.pl / 192.168.1.* 23.03.03, 21:14
            Gość portalu: Doki napisał(a):

            > Przychodzi mi do glowy takie porownanie: budowanie kariery lekarskiej na
            > powolaniu to tak, jak budowanie malzenstwa na milosci. Milosc nie moze byc
            > jedyna pod stawa do malzenstwa, nie jest nawet podstawa konieczna. Malzenstwo
            > oparte na sa mej milosci jest skazane na niepowodzenie, potrzebna jest
            > jeszcze wspolnota zainteresowan, moze podobny stan majatkowy, wiek... Sa
            > wyjatki, ale regula jest nieublagana. Natomiast malzenstw od poczatku
            budowanych bez milosci jest sporo i niektore sa po prostu udane.
            >
            o jak ladnie!

            mam pytanie do Dokiego (przepraszam, bo nie na temat, ale nie chcialam nowego
            watku zakladac)- jakim jezykiem poslugujesz sie w pracy? znales go przed
            wyjazdem?
            • Gość: Bruford Re: Postrzeganie doktora! IP: *.acn.waw.pl 24.03.03, 03:09
              Nie mogę zgodzić się ze sformulowaniem że medycyna to sztuka i powołanie.Mój
              nauczyciel zawodu a bardzo dobry lekarz mawiał i nie bez słusznosci : medycyna
              moze być albo nauką albo sztuką.Lepiej by stawała się bardziej nauką niż sztuką
              którą zwykła być sto lat temu.To dla mnie kwintesencja sprawy,ostatnie
              dziesieciolecia sprawiły że nauka daje pacjentowi to po co przychodzi:
              efekty.Sztuka,hmmm,jest subiektywna.Co zaś się tyczy powolania to królestwo za
              definicję.W działce Dokiego to zdolność szybkiego reagowani,w mojej to na poły
              jak wyżej,na poły rozważanie co jest mniejszym złem a czasem sztuka
              dostrzegania jak najszybciej czegoś co ledwo widoczne,dla medyków paliatywnych
              sztuka zniesienia cudzego cierpienia,dla hematologów dziecięcych sztuka
              zniesienia tego wszystkiego itd itd.Postrzeganie nas przez ludzi to suma wielu
              efektów: doswiadczeń,wpływw medialnych,utartych społecznych mitów prawie jak "
              urban legends"i wreszcie działań propagandowych ustawodawcy.taki melanż na
              który nie mamy wpływu,niestety.
            • Gość: Doki poboczne pytanko o jezyk IP: *.49-136-217.adsl.skynet.be 24.03.03, 07:42
              Gość portalu: kinga napisał(a):


              > mam pytanie do Dokiego (przepraszam, bo nie na temat,
              ale nie chcialam nowego
              > watku zakladac)- jakim jezykiem poslugujesz sie w pracy?

              Niderlandzkim, choc polski i rosyjski tez bardzo sie
              przydaja. Czasem angielskim.

              znales go przed
              > wyjazdem?

              Nie, wtedy w Polsce tylko studenci germanistyki mieli
              szanse na kurs tego jezyka, a prywatne lekcje tez byly
              prawie niedostepne. Przeczytalem tylko rozmowki. Ale
              jezyk niderlandzki jest prosty, jesli chodzi o gramatyke,
              wzglednie prosty jesli chodzi o pisownie i wymowe i bedac
              na miejscu mozna swobodnie w rok go opanowac. Nie to, co
              ten popieprzony francuski.

              PZDR
              • Gość: kinga Re: poboczne pytanko o jezyk IP: *.local.pl / 192.168.1.* 24.03.03, 14:28
                Gość portalu: Doki napisał(a):

                > Niderlandzkim, choc polski i rosyjski tez bardzo sie
                > przydaja. Czasem angielskim.
                >
                > znales go przed
                > > wyjazdem?
                >
                > Nie, wtedy w Polsce tylko studenci germanistyki mieli
                > szanse na kurs tego jezyka, a prywatne lekcje tez byly
                > prawie niedostepne. Przeczytalem tylko rozmowki. Ale
                > jezyk niderlandzki jest prosty, jesli chodzi o gramatyke,
                > wzglednie prosty jesli chodzi o pisownie i wymowe i bedac
                > na miejscu mozna swobodnie w rok go opanowac. Nie to, co
                > ten popieprzony francuski.
                >
                > PZDR

                Dziekuje za odpowiedz.
                Mialam okazje niedawno spotkac pare osob poslugujacych sie tym jezykiem na
                codzien. Sympatycznie tam bylo i jakos inaczej niz tutaj, hehe. I nie wydaje mi
                sie, by bylo to jedynie zludne wrazenie wynikajace z krotkiego okresu kontaktu.
                Zycie pelne dylematow ;-)))
                Co do francuskiego to mam podobne wrazenia ;-)
                Inne jezyki romanskie sa zdecydowanie blizsze sercu memu.
                A z germanskich niestety tylko jeden... jak dotad...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka