Dodaj do ulubionych

Do leakrzy-ja się Wam dziwię

15.01.07, 22:58
Widzieliście tę dyskusję? żenada niewyobrażalna

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=55561839
Wiecie co, ja się naprawdę bezgranicznie dziwię, ze Wam się w tym piekle chce
pracować i nie wyjeżdzacie stąd albo nie idziecie do firmy farmaceutycznej.
czego ci ludzie chcą? Żebyście nie wyjeżdzali, wyjeżdżali, żebyscie dopłacali
do tego, ze możecie leczyć-czy jak było w jednym poście, zebyście biegali w
łachmanach i jeździli furmanką?
Zdumiał mnie bezgranicznie ten atak nienawiści. O co chodzi?
PS Wszelkich trolli uprasza się o aktywność w innych wątkach. Aaronileśtam
wszyscy już znamy twoje te, no poglądy więc czuwaj na innych forach gdzie nie
daj Boże, ktoś mógłby cie o krynico mądrości przeoczyć.
Obserwuj wątek
    • jozica Sorki... 15.01.07, 23:02
      za literówkę w tytule...
    • aron2004 Re: Do leakrzy-ja się Wam dziwię 15.01.07, 23:24
      a gdzie oni mają wyjeżdżać?

      Tu mają wille, limuzyny, nieopodatkowane łapówy! Gdzie im będzie tak dobrze jak
      tu???
      • nowackie1 Re: Do leakrzy-ja się Wam dziwię 23.01.07, 19:03
        Jestem psychiatrą i nie wyjadę, bo widzę że wielu klientów mam tu na miejscu. Do zobaczenia aron u mnie na oddziale.
        • sithicus Re: Do leakrzy-ja się Wam dziwię 23.01.07, 19:08
          Tylko trzymaj go w pasach :)
    • delco Sam się sobie dziwię 16.01.07, 06:46
      > Wiecie co, ja się naprawdę bezgranicznie dziwię, ze Wam się w tym piekle chce
      > pracować i nie wyjeżdzacie stąd albo nie idziecie do firmy farmaceutycznej.

      Firma farmaceutyczna nie rzyjmuje po 35 roku życia. Poza tym REP to śmieć
      zawodowa
      > czego ci ludzie chcą? Żebyście nie wyjeżdzali, wyjeżdżali, żebyscie dopłacali
      > do tego, ze możecie leczyć-czy jak było w jednym poście, zebyście biegali w
      > łachmanach i jeździli furmanką?
      Chcą socjalistycznej dostepności leczenia na kapitalistycznym poziomie z
      komunistycznym zarządzaniem za psie pieniądze.
      > Zdumiał mnie bezgranicznie ten atak nienawiści.
      Do czasu atakują, Nie wiem czy jesem reprezentatywny dla swojego pokolenia (19
      lat pracy II stopień specjalizacji, doktorat, habilitacja w drodze) natomiast
      jeszcze do wyjazdu nie dojzałem. Ale jeżeli w przeciągu 2 lat nie bedxzie
      wyraźnej poprawy wyjadę. Mam Fellowship zrobiony w USA i po zdaniu
      nostryfikacji jestem od razu specjalistą. Ale wtedy już nie wrócę, nigdy, nawet
      na emeryturę. I może dlatego cięzko mi przychodzi decyzja o wyjeździe...
      • anna6131 Re: Sam się sobie dziwię 21.01.07, 07:23

        Delco napisał: "Jeszcze do wyjazdu nie DOJŻAŁEM" (pisownia oryginalna,
        podkreślenie Anna6131).

        Kochany, Ty nawet nie DOJRZAŁEŚ do matury, czyli świadectwa DOJRZAŁOSCI, bo za
        taką pisownię masz na mur - beton "przewaloną" podstawówkę.

        Ale dość złośliwości, teraz będzie ad rem. Otóż zastanowiła mnie beztroska, z
        jaką piszesz o wyjeździe do USA, gdzie czeka Cię "tylko" nostryfikacja, a potem
        będziesz pełnoprawnym lekarzem (w domyśle - lepiej opłacanym, niż w kraju).
        Dam Ci dobrą, aczkolwiek nieproszoną radę: poinformuj się dokładnie na temat
        tych "cudownych" perspektyw. Nie znam warunków startu lekarzy - cudzoziemców w
        USA, ale wiem, że nie Ty pierwszy wpadłeś na pomysł zarabiania tam jako lekarz.
        Do USA przyjeżdżają ludzie z całego świata, a przede wszystkim, po sąsiedzku, z
        Kanady (głównie prowincji Quebec), więc należy się domyślać, że nie są tam
        witani chlebem i solą...Oby mity o "cudownej" Ameryce nie przyniosły Ci
        rozczarowania!

        A teraz kilka słów do założycielki tego tematu: Podejrzewam, że albo sama
        jesteś lekarzem i udajesz Greka, albo żyjesz na Księżycu i nie odbierasz
        wiadomości z kraju. Ty naprawdę nie wiesz, o co społeczeństwo ma pretensje do
        lekarzy? To przeczytaj uważnie wszystkie wątki działu "ZDROWIE"
        • aron2004 Re: Sam się sobie dziwię 21.01.07, 07:57
          zaraz ci odpiszą, że za te pieniądze to powinnaś jeszcze całować lekarzy po
          rękach, że cię w ogóle chcą leczyć
        • awsp Re: Sam się sobie dziwię 21.01.07, 11:48
          Droga Anno6131
          Jeżeli spokojnie przeczytasz wypowiedź Delco zauważysz zapewne, iż pisownia
          oryginalna to "dojzałem" a nie "dojżałem"....
          prawie tak samo ale jednak....
          Może Delco nie dojrzał do matury - to oczywiście Twoja mocno subiektywna opinia
          oparta o jeden błąd literowy. Możesz się zgodzić lub nie, ale taki błąd to
          rzecz normalna w tego typu tekstach pisanych w pośpiechu.
          Twoje zacietrzewienie świadczy zaś o tym, że nie dorosłaś - nie dojrzałaś do
          normalnej rzeczowej dyskusji.
          Emocje są ważne ale zdrowy rozsądek powinien brać górę. Takie wypowiedzi
          niestety nie wnoszą nic do dojrzałej dyskusji.
          pozdrawiam
          • dinozaur47 Re: Sam się sobie dziwię 21.01.07, 12:26
            Zabrać im wszystkim prawa wykonywania zawodu , to nie bedom wyjeżdżać !!!
            • nowackie1 Re: Sam się sobie dziwię 23.01.07, 19:06
              I nie BENDOM leczyć
          • tango45 Re: Sam się sobie dziwię 21.01.07, 16:53
            awsp napisał:

            > Droga Anno6131
            > Jeżeli spokojnie przeczytasz wypowiedź Delco zauważysz zapewne, iż pisownia
            > oryginalna to "dojzałem" a nie "dojżałem"....
            > prawie tak samo ale jednak....
            > Może Delco nie dojrzał do matury - to oczywiście Twoja mocno subiektywna
            opinia
            >
            > oparta o jeden błąd literowy. Możesz się zgodzić lub nie, ale taki błąd to
            > rzecz normalna w tego typu tekstach pisanych w pośpiechu.
            > Twoje zacietrzewienie świadczy zaś o tym, że nie dorosłaś - nie dojrzałaś do
            > normalnej rzeczowej dyskusji.
            > Emocje są ważne ale zdrowy rozsądek powinien brać górę. Takie wypowiedzi
            > niestety nie wnoszą nic do dojrzałej dyskusji.
            > pozdrawiam


            W/g was balwanow z tego tutaj forum wszyscy oponenci nie dojrzeli do dyskusji
            z wami :DDD i sa polaczkami, tluszcza, cholota i tylko im kula w leb i do dolu
            z wapnem /wypowiedz waszego szanowanego kolegi z innego watku/. Kim wy
            jestescie jesli nie potraficie nawet pisac po polsku a argumentacja wasza jest
            zalosna.
            • awsp Re: Sam się sobie dziwię 22.01.07, 17:44
              Drogi(a) Tango45
              Zastanawiam się czy dobrze robię podejmując polemikę z Tobą. Jestem przecież
              bałwanem "z tego tutaj forum", więc wymiana zdań ze mną nie jest warta chwili
              zastanowienia, lepiej pisać bzdury, nic niewarte, nieprzemyślane uwagi. Tak
              jest przecież dużo łatwiej.
              Nie wiem tylko czemu wnioskujesz, iż jestem po przeciwnej stronie niż Ci,
              którzy narzekają na opiekę zdrowotną w Polsce?
              Czy to nie jest tak, że zanegowanie opini takich wyroczni jak Aron, Anna6131
              już budzi Twój sprzeciw i powoduje nazwanie bałwanem?
              Rzeczywiście w takim wydaniu forumowa dyskusja może stać się prawdziwą gratką
              i ucztą, ale czy inetlektualną?, i tylko czy aby to właśnie Ty jesteś dobrym
              partnerem do rozmowy?
              No chyba, że ja rzeczywiście nie dorosłem.....
              A pisanie po polsku
              no cóż.......
              nikt nie jest idealny (myślę o sobie abyś nie poczuł(a) się urażony(a))
              pozdrawiam
              • tango45 Re: Sam się sobie dziwię 22.01.07, 17:57
                awsp napisał:

                > Drogi(a) Tango45
                > Zastanawiam się czy dobrze robię podejmując polemikę z Tobą. Jestem przecież
                > bałwanem "z tego tutaj forum", więc wymiana zdań ze mną nie jest warta chwili
                > zastanowienia, lepiej pisać bzdury, nic niewarte, nieprzemyślane uwagi. Tak
                > jest przecież dużo łatwiej.
                > Nie wiem tylko czemu wnioskujesz, iż jestem po przeciwnej stronie niż Ci,
                > którzy narzekają na opiekę zdrowotną w Polsce?
                > Czy to nie jest tak, że zanegowanie opini takich wyroczni jak Aron, Anna6131
                > już budzi Twój sprzeciw i powoduje nazwanie bałwanem?
                > Rzeczywiście w takim wydaniu forumowa dyskusja może stać się prawdziwą
                gratką
                >
                > i ucztą, ale czy inetlektualną?, i tylko czy aby to właśnie Ty jesteś dobrym
                > partnerem do rozmowy?
                > No chyba, że ja rzeczywiście nie dorosłem.....
                > A pisanie po polsku
                > no cóż.......
                > nikt nie jest idealny (myślę o sobie abyś nie poczuł(a) się urażony(a))
                > pozdrawiam



                "balwany" to bardzo subtelne okreslenie w porownaniu z inwektywami jakie nas
                dyskutantow nie-lekarzy, dopadly tu na tym forum.
                Jesli "pijesz" do mojej pisowni to chyba jest nie najgorsza i... bardzo dobra
                biorac pod uwage fakt, ze na codzien posluguje sie dwoma jezykami od bez mala
                20 lat.
                • agulha Re: Sam się sobie dziwię 22.01.07, 20:21
                  I co z tego, że dwa języki? Bierzesz udział w dyskusji po polsku. Byków robisz
                  co niemiara. Np. "hołota" pisze się przez samo "h", "Wy" - wielką literą. Poza
                  tym jest coś takiego na komputerze, czego nie było 30 lat temu na niektórych
                  maszynach do pisania - nawiasy mianowicie ;-)). A nie znak "/".
                  • tango45 Re: Sam się sobie dziwię 23.01.07, 01:54
                    agulha napisała:

                    > I co z tego, że dwa języki? Bierzesz udział w dyskusji po polsku. Byków robisz
                    > co niemiara. Np. "hołota" pisze się przez samo "h", "Wy" - wielką literą. Poza
                    > tym jest coś takiego na komputerze, czego nie było 30 lat temu na niektórych
                    > maszynach do pisania - nawiasy mianowicie ;-)). A nie znak "/".


                    Co ty to nie powiesz? :DDD Tacy jak ty juz po pol roku pobytu w Stanach nie
                    mowia po polsku. Bykow zasadniczo nie robie w przeciwienstwie do wielu
                    forumowiczow z Polski a nawiasy uaywam takie jakie mi sie podobaja. Bardzo ci
                    to przeszkadza? :DDDDDDDDD
    • walerinka dziwię się, że tolerujecie pijaków, bandziorów i.. 21.01.07, 12:44
      ..i oszustów

      Wasza solidarność zawodowa jest tak silna. Tylko dziwi, ze w ewidentnych
      przypadkach zaniedbania, niechlujstwa czy jak w Łodzi morderstw popełnianych z
      zimną krwią nie potraficie wykluczyć tych ludzi ze swojego szlachetnego grona.
      Uważacie się za elitę społeczeństwa a tak łatwo i naiwnie podcinacie gałąź na
      której siedzicie.
      Nie wierzycie dziennikarzom, nie wierzycie ludziom, którzy chociażby na tym czy
      sąsiednim forum Zdrowie opisują swoje dramaty, dramaty bliskich, będących
      ofiarami ewidentnych zaniedbań lekarzy (może przemęczonych, ale często
      ignorantów, pijaków..)
      Wasz kodesk etyki jest chory. Jak można wymagac od lekarza, że pod żanym
      pozorem ma nie wypowiadać się krytycznie o innym lekarzu, nawet gdy wina jest
      bezsprzeczna???? To jakas głeboka patologia.
      Podobnie jak wśród kleru. Proboszcz z Tylawy molestujący latami dziewczynki,
      księża gwałciciele, mający dzieci.. przenoszeni z jednej parafii do drugiej i
      żadnych innych konsekwencji.
      Tak samo w waszym środowisku. Bez wzhlędu jak zdegenerowny kolega i ile krzywdy
      wyrządził, to nikt ze środowiska go nie potępi.
      OBRZYDLISTWO!!!
      • aron2004 Re: dziwię się, że tolerujecie pijaków, bandzioró 21.01.07, 13:30
        zaraz ci odpiszą że za takie pieniądze jakie oni zarabiają to powinnaś cię
        cieszyć że masz choć lekarza pijaka i bandziora, bo właściwie za to co płacisz
        to powinnaś się leczyć u czarownika

        cZy Ty nie rozumiesz, że im chodzi TYLKO O KASĘ? Oni mają gdzieś powołanie! Oni
        mają gdzieś umowy moralne! Oni mają gdzieś zdrowie narodu!

        Nie zapłacisz - nie wyleczą. Oto filozofia polskiego lekarza.

        Dlatego twierdzę - trzeba sprowadzić lekarzy z Malawi i dać prawo leczenia
        chemikom i biologom. Na pewno będzie lepiej
        • sithicus Re: dziwię się, że tolerujecie pijaków, bandzioró 21.01.07, 16:03
          Powołanie mamy. Potem stykamy się z bolesną rzeczywistością i okazuje się że
          świat nie jest czarno-biały. Umowy moralnej nikt nie zawierał, co najwyżej umowy
          o pracę lub umowy zlecenie. :D
          • sithicus Re: dziwię się, że tolerujecie pijaków, bandzioró 21.01.07, 16:05
            Faktycznie - osobiście zdrowie narodu mam gdzieś. Biorąc pod uwagę że stykam się
            z takimi niechlubnymi przedstawicielami jak Aron czy tango. Szkoda że nie można
            ich wysłać na Madagaskar... :)
            • tango45 Re: dziwię się, że tolerujecie pijaków, bandzioró 21.01.07, 17:05
              sithicus napisał:

              > Faktycznie - osobiście zdrowie narodu mam gdzieś. Biorąc pod uwagę że stykam
              si
              > ę
              > z takimi niechlubnymi przedstawicielami jak Aron czy tango. Szkoda że nie
              można
              > ich wysłać na Madagaskar... :)


              Durny zalosny palancie, mniejuz dawno , bez mala 20 lat nie ma w Polsce. Lecza
              mnie nie takie kreatury jak ty tylko lekarze z prawdziwego zdarzenia. Takich
              jak ty powinno sie wywalac na zbity pysk i do tego dojdzie.
              • aron2004 Re: dziwię się, że tolerujecie pijaków, bandzioró 21.01.07, 18:17
                tango wyluzuj, oni i tak robią nam łaskę, że nas leczą.
              • sithicus Re: dziwię się, że tolerujecie pijaków, bandzioró 21.01.07, 18:22
                No to co robisz na tym forum? Idź truj inne nacje :)
                • tango45 Re: dziwię się, że tolerujecie pijaków, bandzioró 21.01.07, 18:36
                  sithicus napisał:

                  > No to co robisz na tym forum? Idź truj inne nacje :)


                  Nie tobie decydowac na ktorym forum moge pisac.
                  Jesli zas chodzi o "trucie" to zdaje sie specjalnosc polskich konowalow.
          • tango45 Re: dziwię się, że tolerujecie pijaków, bandzioró 21.01.07, 17:02
            sithicus napisał:

            > Powołanie mamy. Potem stykamy się z bolesną rzeczywistością i okazuje się że
            > świat nie jest czarno-biały. Umowy moralnej nikt nie zawierał, co najwyżej
            umow
            > y
            > o pracę lub umowy zlecenie. :D


            Jak polazles na studia to juz dobrze wiedziales ile zarabia sie w sluzbie
            zdrowia. Liczyles na lapowki ale lapowek nie daje sie za nic. Trzeba byc DOBRYM
            w swoim fachu i trzeba byc sympatycznym czlowiekiem. W twoim przypadku ani
            jedno ani drugie nie wchodzi w rachube i lapowek NIET. Tak lekarzy trzeba
            importowac tak jak jest w New York gdzie w szpitalach pracuja wszystkie
            narodowosci swiata. Czas najwyzszy wziac przyklad a chalastre nierobow,
            niedoukow i przestepcow wyrzucic na bru. Niech jada gdzie chca i przestana
            szantazowac.
            • agulha Re: dziwię się, że tolerujecie pijaków, bandzioró 22.01.07, 20:24
              Co za pieprzenie, że "jak POLAZŁEŚ na studia, to już dobrze wiedziałeś, ile się
              zarabia w służbie zdrowia"? Skąd wiesz, kiedy rozmówca poszedł na studia? W
              dawniejszych (nieco) czasach lekarz zarabiał zupełnie godziwie, i pielęgniarka
              też. A farmaceutom odebrałbyś zarobki, skoro wtedy, kiedy szli na studia (mój
              rocznik), to był nędznie płatny zawód - o 1 miejsce na farmacji ubiegało się w
              moim roczniku 0,9 osoby ;-)) (medycyna: kobiety - 7, mężczyźni - 4, ciekawe, czy
              ktoś jeszcze pamięta tę segregację płciową).
              • aron2004 Re: dziwię się, że tolerujecie pijaków, bandzioró 22.01.07, 22:24
                kiedy lekarz zarabiał godziwie?

                Za komuny?

                Za komuny to ja znałem masę lekarzy którzy mieszkali w blokach i jeździli
                maluchami. Dziś znam tylko takich co mieszkają w willach, jeżdżą terenówkami i
                spędzają wczasy w Alpach. A słyszałem i o takim, co kupił kochance mieszkanie w
                Lublinie.
                • agulha Re: dziwię się, że tolerujecie pijaków, bandzioró 23.01.07, 00:18
                  A ja znam kilkoro lekarzy, którzy mieszkają w blokach. Jeden ma używany samochód
                  (na pewno nie terenówkę). Druga nie ma żadnego samochodu, a przydałby się. I co
                  z tego?
                  Mojej koleżanki rodzice byli lekarzami ZA KOMUNY. Ściślej, ojciec był z początku
                  felczerem. Pamięta ona, że kiedy ojciec się dokształcał (=studiował=nie
                  zarabiał), pracowała tylko matka - i z pensji utrzymywała ich oboje, dwoje
                  dzieci i jeszcze dom w tym czasie budowali. No to mi nie mów, że nie zarabiała
                  godziwie.
                  Poza tym: ZA KOMUNY parking przed blokiem moich rodziców był najpierw pusty,
                  potem stały na nim maluchy i fiaty 125 p. Teraz szpilki nie wciśniesz i prawie
                  same zachodnie marki. Wniosek? Po prostu lawinowo przybyło samochodów, w całym
                  społeczeństwie, więc także wśród lekarzy.
                  A ten przykład z mieszkaniem to o co chodzi? Wielu ludzi kupuje mieszkania.
                  Sobie, kochance, dzieciom. Ja nie tylko słyszałam o takich, ale nawet takich
                  znam ;-)). Aha - nie lekarze.
                  • aron2004 Re: dziwię się, że tolerujecie pijaków, bandzioró 23.01.07, 17:43
                    agulha napisała:

                    > A ja znam kilkoro lekarzy, którzy mieszkają w blokach.

                    W jakich blokach?
                    W wieżowcach z wielkiej płyty czy może na strzeżonym osiedlu?

                    >Jeden ma używany samochód
                    > (na pewno nie terenówkę).

                    To może np. 5-letniego Mercedesa?

                    > Druga nie ma żadnego samochodu, a przydałby się. I co
                    > z tego?

                    Może ta druga nie mieszka w woj. lubelskim?

                    > Mojej koleżanki rodzice byli lekarzami ZA KOMUNY. Ściślej, ojciec był z
                    początk u felczerem. Pamięta ona, że kiedy ojciec się dokształcał
                    (=studiował=nie
                    > zarabiał), pracowała tylko matka - i z pensji utrzymywała ich oboje, dwoje
                    > dzieci i jeszcze dom w tym czasie budowali.

                    Może brała łapówy?

                    >No to mi nie mów, że nie zarabiała
                    > godziwie.
                    > Poza tym: ZA KOMUNY parking przed blokiem moich rodziców był najpierw pusty,
                    > potem stały na nim maluchy i fiaty 125 p. Teraz szpilki nie wciśniesz i prawie
                    > same zachodnie marki. Wniosek? Po prostu lawinowo przybyło samochodów, w całym
                    > społeczeństwie, więc także wśród lekarzy.

                    No tak, ale zauważ że ludzi którzy zarabiają 1000 zł miesięcznie RACZEJ na
                    samochody nie stać. Tacy ludzie mieszkają w komunalkach, jeżdżą rowerami albo
                    autobusami. No i oczywiście nie stać ich na wczasy.
                    A tu pan doktor co zarabia 1000 zł żyje na o wiele wyższym poziomie. Taka
                    ciekawoska.

                    > A ten przykład z mieszkaniem to o co chodzi? Wielu ludzi kupuje mieszkania.
                    > Sobie, kochance, dzieciom. Ja nie tylko słyszałam o takich, ale nawet takich
                    > znam ;-)). Aha - nie lekarze.

                    Chodzi o to że lekarz biedny zarabia 1000 zł a mieszkanie kochance kupuje.
                    Takich ludzi co zarabiają 1000 zł nie stać na mieszkania - mieszkają w
                    komunalce, bo nie stać ich by nawet było na czynsz w spółdzielni
                    • tomekjot Re: dziwię się, że tolerujecie pijaków, bandzioró 23.01.07, 17:54
                      Na innych forach to nie moge przyznać aronowi racji. Ale tu się zgadzam. Nikt
                      wam nie karze prcować w publicznych zoz-ach. Przykład z Chełma. W chełmskim
                      szpitalu wygasz się pomału dyzury w przychodniach- psychiatra przyjmuje dwa
                      razy w miesiącu, inni po trzy godziny tygodniow. przyczyna - lekarze uciekli na
                      swoje podpisuja kontrakty z NFZ i jakoś nie narzkaja. Nikt ich nie okrada, nie
                      maja sztabu nierobów nad sobą, wytsrczy jedna rejst6ratorka.
    • szlachcic Re: Do leakrzy-ja się Wam dziwię 21.01.07, 18:55
      Przestancie narzekac na zarobki drodzy lekarze
      Zarabiacie proporcjonalnie tak jak zarabia sie na Zachodzie
      Zadna grupa zawodowa w Polsce nie zarabia tak jak na Zachodzie nie rozumiem
      wiec dlaczego Wy musicie i placzecie?
      Po drugie, najpierw zacznijcie leczyc swoje srodowisko z patologii ktora jest
      najwieksza w EU
      • sithicus Re: Do leakrzy-ja się Wam dziwię 21.01.07, 19:22
        > Zarabiacie proporcjonalnie tak jak zarabia sie na Zachodzie

        No toś się człowieku zapędził... na zachodzie lekarz zarabia kilkukrotna średnią
        krajową.... w Polsce natomiast NIE zarabia nawet jednej średniej krajowej....
        No może poza rodzinnymi w okolicach Lublina gdzie co drugi to bogatszy od Billa
        Gates'a, prawda Aronku?
        • anna6131 Re: Do leakrzy-ja się Wam dziwię 21.01.07, 23:35

          DO AWSP:

          DELCO nie po raz pierwszy zrobił błąd ortograficzny, co mnie dziwi, bo w końcu
          jest człowiekiem z doktoratem. Ale może w USA, o którym tak marzy, polska
          ortografia nie będzie mu potrzebna?

          Aron, masz rację, oni stale nas straszą, że wyjadą, a my będziemy leczyć się
          rumiankiem. Lepiej rumiankiem, niż pavulonem, co?

          A teraz opowiem Wam autentyczną historyjkę z mojej najbliższej rodziny.
          Urodziła się dziewczynka z potwornie wywichniętymi stawami biodrowymi (skutek
          źle odebranego porodu, do czego oczywiście nikt się nie chciał przyznać). Poza
          tym kalectwem dziewczynka była normalnie rozwinięta. Niestety, z powodu tych
          cholernych stawów musiała leżeć z trzema grubymi pieluchami w kroku. Dziecko
          rosło, chciało siadać i chodzić, a tu ani rusz! Darło więc buzię po całych
          dniach i trzeba było je nosić na rękach. Rodzice szukali rozpaczliwie jakiegoś
          dobrego lekarza, ale bez skutku. W końcu matka znalazła ortopedę, który
          powiedział, że może zrobić operację, ale dopiero wtedy, gdy Krysia skończy 3
          latka, w dodatku bez gwarancji, że nogi będą równe. Jedna może być o 2 - 3 cm
          krótsza od drugiej. Gdy kobieta wychodziła z gabinetu, jeszcze za nią
          krzyknął: "No, tylko mi tam nie chodzić do żadnych znachorów, bo zrobią z pani
          dziecka kalekę!" Pan doktor miał powody do obaw. Kilka kilometrów od ich miasta
          przyjmował bowiem "nastawiacz", do którego zjeżdżali się ludzie z całego kraju,
          a nawet zagranicy. I rodzice - po wielogodzinnych naradach - postanowili jednak
          nie posłuchać pana doktora i udać się do znachora. Byli tam dwa razy
          i "nastawił" dziewczynce nóżki. Wkrótce zaczęła normalnie siadać i chodzić,
          dzięki czemu skończyła się gehenna całej rodziny, która na zmianę nosiła ją na
          rękach. Przy kolejnej wizycie u pediatry matka przyznała się do "znachora", a
          wówczas pani doktor zaczerwieniła się jak burak i schowała buzię w papiery.
          Dziś dziewczynka, o której mowa, jest dwudziestoletnią pannicą i uprawia
          łyżwiarstwo. Ma piękne, długie nogi i nikt by nie zgadł, że kiedyś była kaleką.
          Strach pomyśleć, co by było, gdyby rodzice posłuchali w swoim czasie panów
          doktorów... Tak więc może te dawne ludowe metody nie były takie złe?...
          A tych straszących nas wyjazdami odprowadzimy na lotnisko i pomachamy rączką:
          pa pa!
          • encorton1 Re: Do leakrzy-ja się Wam dziwię 22.01.07, 00:13
            A słyszałaś o czymś takim jak wrodzone zwichnięcie stawów biodrowych - wbrew
            pozorom niezbyt rzadkim.

            > A tych straszących nas wyjazdami odprowadzimy na lotnisko i pomachamy rączką:
            > pa pa

            To miło z waszej strony. Oni wyjadą, przy apaluzie uradowanego pozbyciem się
            problemu społeczeństwa, i będą się mieli całkiem nieźle, a Ciebie będą leczyć
            łapówkarze, na których tak pomstujesz - ci nie wyjadą - możesz być tego pewna.
            • encorton1 Re: Do leakrzy-ja się Wam dziwię 22.01.07, 00:27
              Nie twierdzę oczywiście, że przyczyna którą napisałem jest w 100% trafna, bo
              nie znam przypadku ale opis pasuje mi bardzi do tego co kilka razy widziałem.
          • slav_ Re: Do leakrzy-ja się Wam dziwię 22.01.07, 00:56
            Wybacz, ale to co piszesz o tej dziewczynce to są KOMPLETNE BREDNIE. Normalnie
            nóż się w kieszeni otwiera.
            Dysplazja stawów biodrowych (bo zapewne o tym piszesz) nie ma NIC WSPÓLNEGO ze
            sposobem przeprowadzenia porodu i jego "złego odebrania" i przebieg porodu nic
            nie ma wspólnego z ta chorobą.
            Skoro zalecono tylko pieluchy to zapewne nie było to "potworne wywichnięcie"
            tylko łagodna dysplazja (która ustąpi samoistnie dzięki odpowiedniej pielęgnacji
            i układaniu nóżek).
            Rada lekarza żeby nie iść do znachorów był jak najbardziej sensowna - żadne
            "nastawienia" nie tylko nie dają szansy na wyleczenie (powodem choroby jest
            NIEDOZOZWÓJ stawu ktorgo nie da się "poprawić" nastwieniem - musi upłynąc czas
            spotrzebny na prawidłowy wzrost stawu. Co więcej "nastawianie daje realne ryzyko
            MARTWICY głowy kości udowej (a wtedy kalectwo jest wielce prawdopodobne). Na
            szczęście znachorowi (przy współudziale rodziców nie udało się okaleczyć dziecka
            - natura była silniejsza.
            Reasumując - "zanchor" nie zrobił NIC (na szczęście również nic złego), dziecko
            zaczęło normalnie siadać bo zapewne dysplazja była łagodna a dzięki
            pieluchowaniu i szerokiemu ustawieniu nóżek stawy biodrowe odzyskały prawidłowa
            budowę.
            Dziewczyna niech da na mszę że mimo głupoty rodziców i starań znachora nie jest
            kaleką !
          • mama_kotula Re: Do leakrzy-ja się Wam dziwię 22.01.07, 01:08
            anna6131 napisała:

            > Strach pomyśleć, co by było, gdyby rodzice posłuchali w swoim czasie panów
            > doktorów... Tak więc może te dawne ludowe metody nie były takie złe?...

            Ależ masz całkowitą rację. Dawne ludowe metody nie były takie złe. O na przykład
            takie wspominane w literaturze wsadzanie na kilka zdrowasiek do pieca... strach
            pomyśleć, co by było, gdyby rodzice posłuchali w swoim czasie panów doktorów... :P
            • anna6131 Re: Do leakrzy-ja się Wam dziwię 22.01.07, 01:40
              DO "MAMA - KOTULA":

              Do pieca wsadzałabym tych spośród lekarzy, którzy swoim nieuctwem przyczynili
              się do kalectwa lub śmierci pacjentów. Oj, dymiłyby te kominy, dymiły, jak, nie
              przymierzajac, za czasów pewnego pana z wąsikiem. Ale i on tym się różnił od
              łódzkich zbrodniarzy, że nie zabijał swoich.

              Co do innych przedmówców, którzy zarzucają mi pisanie "bzdur", to:

              -po 1., znam dobrze przypadek Krysi, bo jestem jej ciocią i też nosiłam ją na
              plecach przez parę godzin w tygodniu, gdy rodzicom i dziadkom z obu stron
              mdlały ręce;

              - po 2., - jak powiedziałam, do "nastawiacza" pojechali z nią rodzice kilka dni
              po wizycie u "genialnego" ortopedy dziecięcego, który dokładnie badał dziecko,
              oglądał rtg i zadecydował o operacji, ale dopiero za dwa lata. Więc jak to
              jest: roczne dziecko jeszcze nie chodzi, leży z 3 pieluchami, a tu nagle
              zdrowieje, choć "znachor" w niczym nie pomógł?

              - u "nastawiacza" była Krysia dwa razy. Po pierwszym razie powiedział, że kość
              może jeszcze raz "wyskoczyć", bo jest luz w panewce od pieluchowania. Jeśli to
              jednak nastąpi, to powinni przyjechać jeszcze raz. No i tak się stało,
              kość "wyskoczyła", pojechali jeszcze raz - i po kłopocie.

              Nie jestem lekarzem, ale właśnie to, co piszecie, nie trzyma się kupy.
              • anna6131 Re: Do leakrzy-ja się Wam dziwię 22.01.07, 01:50
                DO SLAV_:

                "Łagodna dysplazja" - i rok pieluchowania? Z perspektywą jeszcze dwóch, a
                potem operacji, nie dającej 100% szans poprawy?

                Kochany, Ty nie noś w kieszeni noża, bo kiedy zdasz sobie sprawę ze swego stanu
                i ten nóż Ci się otworzy...
                • p.atryk Slav :)))))) 22.01.07, 02:11
                  No,tego sie nie spodziewalem. Anna6131 bedzie ciebie ortopedii uczyc na
                  forum :))).
                  To forum od dawna sie skarzy,ze lekarze nie udzielaja porad internetowych.Moze
                  anna6131 zacznie?
                  To i ja sie w kolejke po nauke do niej ustawie,ale najpierw chcialbym uzyskac
                  odpowiedz na ponizsze.

                  anna6131 napisała:

                  >Tymmczasem badania wykazały, że medycynę (i prawo!) do trzeciego roku włącznie
                  > może skończyć nawet debil z pamięcią mechaniczną.

                  Plesc trzy po trzy to nie sztuka. Sztuka jest wziac odpowiedzialnosc za
                  slowo,publicznie wygloszone na forum. Doczekam sie w koncu jakichkolwiek linkow?
                  Zrodel tych "badan"?
                • vlad Re: Do leakrzy-ja się Wam dziwię 22.01.07, 17:13
                  Używanie glowy nie boli. Podobnie google`a.

                  www.lpch.org/diseasehealthinfo/healthlibrary/orthopaedics/ddh.html
              • aron2004 Re: Do leakrzy-ja się Wam dziwię 22.01.07, 07:01
                a czy NFZ nie może podpisać kontraktu ze znachorem od stawów? Na pewno byłoby
                taniej niż konowałami
              • slav_ Re: Do leakrzy-ja się Wam dziwię 22.01.07, 09:27
                Nie wnioskuję na podstawie słów ("potworne wywichnięcie", "operacja za dwa lata"
                itp bo świadczą raczej o emocjach i barku dobrej relacji lekarza i rodziców - TU
                można szukać "winy" lekarza i nie możemy w żaden sposób ich zweryfikować) tylko
                na podstawie opisanego "przy okazji" bardzo spójnie PRZEBIEGU choroby i jej
                zejścia - wyleczenia.
                - jeśli było by to ciężkie wrodzone zwichnięcie stawów biodrowych (jeszcze raz
                podkreślę jeśli macie pretensje do położnków - to nie ma NIC wspólnego z
                przebiegiem porodu) to przebieg choroby byłby zupełnie inny i całkiem możliwe że
                nawet leczenie operacyjne nie pozwoliło by pełne wyleczenie
                - znachor W NICZYM NIE POMÓGŁ - niedorozwinięty staw dziecka ma inna budowe niz
                staw dorosłego i nie da sie go "nastawić" - to znaczy oczywiście można probować
                przemieścić głowe kości udowej (TEORETYCZNIE - u rocznego dziecka ten staw
                byłby całkowicie zarośnięty !) "na swoje miejsce" ale nie ma siły aby (bez
                unieruchomienia np. gipsu) tę głowę tam utrzymać - płytka, nie obejmująca głowy
                panewka, rozluźniona, rozciągnięta torebka stawu, NIC ! Staw tego dziecka NIE
                WYGLĄDA i nie zachowuje się jak zwichnięty "świeżo" staw dorosłego !
                - powtarzające się siłowe nastawienie mogą (z dużym prawdopodobieństwem - to
                jest powiklanie dobrze opisane w literaturze medycznej, roznica między lekarzami
                a znachorami polega między innymi na tym że lekarze skutki swych działań
                obserwują, wyciągają z nich wnioski i rezygnują ze sposobów leczenia
                powodujących szkody a nie korzyści) spowodować MARTWICĘ głowy kości udowej z
                następczym jej zniekształceniem (i całego stawu) i wysoce prawdopodobnym
                KALECTWEM - na szczęście znachor nie był był bardziej pazerny (więcej
                "nastawień) albo miał troche oleju w głowie bo skutki mogły by być tragiczne
                dla dziecka - na szczęście nic sie nie stało (jak mówię - natura była silniejsza
                niz głupota)

                WYLECZYLIŚCIE (mimo błędów) dziecko i powinniście się z tego czieszyć - jeśli
                nie czyniliście tego w pełni świadomie to "przy okazji" - leczeniem było
                DŁUGOTRWAŁE zakładanie szeroko pieluch (ustawiające prawidłowo elementy stawu i
                dające CZAS na ukształtowanie się stawowi oraz opisywane przez Ciebie
                ...noszenie dziecka na plecach (jak sądzę w podobnej pozycji - szeroko
                obejmującego Cie nóżkami). I byty to JEDYNE działania faktycznie lecznicze w
                twoim opisie (smutne jest że DOKŁADNE i RZETELNE (aby nie wywoływać paniki)
                informacje o sposobie i celu działań powinni otrzymać rodzice zaraz gdy pojawiła
                sie informacja o dysplazji)
                na szczęście znachor dziecku krzywdy nie zrobił
                a dziecko podjęło chodzenie w stosownym dla siebie wieku
        • aron2004 Re: Do leakrzy-ja się Wam dziwię 22.01.07, 06:49
          sithicus napisał:


          > No toś się człowieku zapędził... na zachodzie lekarz zarabia kilkukrotna
          średni ą krajową.... w Polsce natomiast NIE zarabia nawet jednej średniej
          krajowej....

          Tak, oczywiście. I mieszka w komunalce, i jeździ rowerem i nie stać go na wczasy

          > No może poza rodzinnymi w okolicach Lublina gdzie co drugi to bogatszy od
          >Billa Gates'a, prawda Aronku?

          Nie są bogatsi od Billa, ale mają takie wille i samochody, o jakich większość
          czeskich lekarzy ( ponoć lepiej opłacanych) może sobie tylko pomarzyć.
          • tango45 Re: Do leakrzy-ja się Wam dziwię 22.01.07, 18:00
            aron2004 napisał:

            > sithicus napisał:
            >
            >
            > > No toś się człowieku zapędził... na zachodzie lekarz zarabia kilkukrotna
            > średni ą krajową.... w Polsce natomiast NIE zarabia nawet jednej średniej
            > krajowej....
            >
            > Tak, oczywiście. I mieszka w komunalce, i jeździ rowerem i nie stać go na
            wczas
            > y
            >
            > > No może poza rodzinnymi w okolicach Lublina gdzie co drugi to bogatszy od
            >
            > >Billa Gates'a, prawda Aronku?
            >
            > Nie są bogatsi od Billa, ale mają takie wille i samochody, o jakich większość
            > czeskich lekarzy ( ponoć lepiej opłacanych) może sobie tylko pomarzyć.



            T prawda, moglabym wymieniac po nazwiskach. :) /lapownikow tez/
        • tomekjot Re: Do leakrzy-ja się Wam dziwię 22.01.07, 16:49
          Gościu- to siedżcie sobie w publicznych zoz-ach gdzie okradają was z pieniędzy.
          Co rozsądniejsi poszli na swoje i jakoś nie narzekają
          • tomekjot Re: Do leakrzy-ja się Wam dziwię 22.01.07, 16:50
            to było do tego felczera "slav'
            • anna6131 Re: Do leakrzy-ja się Wam dziwię 22.01.07, 23:04
              Ale ja jestem bezczelna, no! Sama się sobie dziwię, jak śmiałam pouczać panów
              doktorów, którzy nie tylko, że mają patent na wiedzę medyczną, to jeszcze na
              mądrość jako taką...
              Skoro, jak pisze Encorton i Slav, Krysię wyleczyło "pieluchowanie", to dlaczego
              ortopeda dziecięcy nie powiedział matce, że dzieciak jest wyleczony? Że można
              go już sadzać? Badał go przecież i miał wyniki rtg! Czemu powiedział, że za dwa
              lata musi być operacja, ale on i tak nie gwarantuje, że nóżki będą równe? A
              znachor, który, Waszym zdaniem, "nie zrobił NIC", jednak POMÓGŁ? Odpowiedzcie
              mi na te pytania, bo przecież tu nie chodzi o to, by "moje" było na wierzchu,
              tylko o prawdę...

              Co do znachora, to rzeczywiście nie był pazerny: w izbie stał kosz, gdzie
              ludzie wrzucali "co łaska", i to było wszystko. A na stołach, jeden obok
              drugiego, leżeli pacjenci w różnym wieku. Jeśli ktoś nie miał pieniędzy, mógł
              nie dawać nic, ten człowiek i tak miał kokosy od wdzięcznych pacjentów.
              Wyleczył np. dziewczynę, której zaczął rosnąć garb po upadku z drabinki na wf
              (to też moja znajoma)i tu rzeczywiście zarobił, bo zamożni rodzice sypnęli
              groszem. Nie pamiętam, niestety, jego nazwiska, ale ten człowiek i tak już nie
              żyje. O ile wiem, nauczył fachu swoje dzieci.
              • anna6131 Re: Do leakrzy-ja się Wam dziwię 22.01.07, 23:13
                ...A za drugie nastawienie Krysi nie wziął ani grosza. W przeciwieństwie do
                panów doktorów, którzy "doją" pacjentów, ile się da.
                Myślę, że gdyby wykonywał swoją pracę źle, to wykończyłyby go procesy, a przede
                wszystkim - okoliczni lekarze.
                • aron2004 Re: Do leakrzy-ja się Wam dziwię 22.01.07, 23:22
                  ja myślę, że można napisać do NFZtu żeby podpisał kontrakt z tym znachorem
                  zamiast z konowałami
                  • tango45 Re: Do leakrzy-ja się Wam dziwię 23.01.07, 02:02
                    aron2004 napisał:

                    > ja myślę, że można napisać do NFZtu żeby podpisał kontrakt z tym znachorem
                    > zamiast z konowałami


                    Trzeba by jeszcze podpisac kontrakt z Serwinkami ktore sa rewelacyjne od lat.
                    • aron2004 Re: Do leakrzy-ja się Wam dziwię 23.01.07, 17:45
                      No właśnie dziwne że z Serwinką NFZ nie podpisał kontraktu tyle osób wyleczyła
                      i nie słyszałem żeby ktoś był niezadowolony.
                • slav_ Re: Do leakrzy-ja się Wam dziwię 23.01.07, 00:26
                  Procesy ???
                  A któż sie procesuje ze znachorem? Przecirz znachor "starał się ale nie mógł
                  pomoc" ale zaszkodzić ? Nigdy w życiu.
                  Pozwól że jeszcze raz użyje twojej historii.
                  Załóżmy że siłowym nastawianiem znachor doprowadził by do martwicy głowy kości
                  udowej - jej następczego zniekształcenia a w konsekwencji do zniekształcenia
                  stawu biodrowego, skrócenia nogi, kalectwa.
                  Czy ktoś by go za to winił ? Ależ skąd !
                  Rodzina żyła by w nienawiści do położników (bo przez nich dziecko miało
                  "wywichnięte nóżki", "genialnych" ortopedów (bo nie chcieli leczyć).
                  Znachora wynosiła by pod niebiosa - "tak się starał pomóc ale nie udało mus ie
                  naprawić błędów tych niedouczonych konowałów".
                  KOGO rodzina ewentualnie pozywała by do sądu ?
              • encorton1 Re: Do leakrzy-ja się Wam dziwię 23.01.07, 00:06
                > Sama się sobie dziwię, jak śmiałam pouczać panów
                > doktorów, którzy nie tylko, że mają patent na wiedzę medyczną, to jeszcze na
                > mądrość jako taką...

                Jeśli chodzi o wiedzę medyczną, to czy się to Tobie podoba czy nie opisany
                przez ciebie przypadek, objawy, przebieg, leczenie po prostu doskonale pasuje
                do znanej i nierzadkiej jednostki chorobowej.
                Polecam jeszcze raz link który zaprezentował już vlad, kilka postów wyżej.
              • slav_ Re: Do leakrzy-ja się Wam dziwię 23.01.07, 00:14
                >dlaczego
                >ortopeda dziecięcy nie powiedział matce, że dzieciak jest wyleczony? Że można
                >go już sadzać? Badał go przecież i miał wyniki rtg! Czemu powiedział, że za dwa
                >lata musi być operacja, ale on i tak nie gwarantuje, że nóżki będą równe?

                Nie wiem. Może się mylił.
                Przecież piszę że nie biorę tego pod uwagę (bo nie moę zweryfikować) tylko
                przebieg choroby.

                >A znachor, który, Waszym zdaniem, "nie zrobił NIC", jednak POMÓGŁ?

                Nie pomógł (przynajmnie nie w ten sposób o który Ci chodzi - natomiast
                rzeczywiście pomógl rodzcom - uspokoili się i zyli z poczuciem że pomogli
                dziecku - a na szczęscie nie spowodował szkód) "Nastawiał" już ukształtowane (i
                praktycznie zdrowe) stawy biodrowe. Tak MUSIAŁO być jesli dziecko jest obecnie
                zdrowe. I nie piszę tego żeby udowadniac swoją rację - bo nie muszę - tylko abys
                spojrzała na to z innej niz dotychczas strony. "Nastawnie" u dziecka które przez
                rok mialo zwichnięty (i nie leczony) staw biodrowy NIE MOGŁO sie powieść.
                Rozwoj stawu biodrowego to zlożony proces. W duzym uproszczeniu jego prawidlowy
                rozwój wymaga wzajemnego oddzaiływania na siebie elementów stawu. Panewki stawu
                (modelującej głowę kosci udowej), głowy kości udowej (modelującej panewkę),
                zmianu kształtu kości udowej (kąta szyjkowo - trzonowego i skręcenia szyjki
                kości udowej względem trzonu). To PROCES rozciągnięty w czasie, zaczynający sie
                podczas życia płodowego a konczący po skostnieniu szkieletu. "Wypadnięcie"
                KTÓREGOKOLWIEK z elementów zaburza ten proces - nawet bezpowrotnie. To dla tego
                tak wazne jest wczesne wykrycie choroby i szybkie podjecie (wtedy prostego ale
                wymagającego CIERPLIWOŚCI i KONSEKWENCJI) leczenia aby nie dopuścic do
                utrwalenia i narastania zniekształcenia. Żaden jednorazowy "rękoczyn" nie jest w
                stanie naprawić wady która powstałaby w skutek wielomiecięczego, nieleczonego,
                zwichnięcia i spowodować "naprawę" - panewka stawu nie jest z plasteliny (a
                jesli nie ma w panewce glowy kości udowej to "nie ma" panewki - jest płytka,
                stroma, nie daje podparcia) tego się NIE DA zrobić - kształtowanie stawu wymaga
                CZASU aby dać chąstce i kości na zmiane kształtu. Natomiast "nastawianiem" można
                uszkodzic ukrwienie głowy kosci udowej ze skutkiem o ktorym pisałem wyżej (głowa
                kosci udowej ulegam martwicy a nastepnie odbudowie - jesli i panewka jest
                niedorozwinieta, zniekształcona (czyli nie ma "matrycy" do odbudowy) - odbudowie
                z nieodwracalnym zniekształceniem.
                Innych "wyleczeń" nie będe komentował bo nie mam tak dokladnych danych jak w
                twoim opisie - tu mozna się pokusić o analize "wyleczenia". I zapewne sporo
                takich "wyleczeń" ten zanachor ma na swoim koncie - wyleczeń ktore tak na prawdę
                sa dziełem ...natury i sił organizmu - silniejszym czasem niż błędy. Dodam że
                sily natury ratują tez czasem tyłek lekarzom - nie każda błędna decyzja
                terapeutyczna kończy sie źle.
                • marc32 Re: Do leakrzy-ja się Wam dziwię 23.01.07, 03:02
                  Powyższa rozmowa nasuwa na myśl filozoficzne pytanie: Czym jest nieporozumienie
                  ? :-)

                  Odpowiedż może być prostsza niż się wydaje jeśli się zastanowić czym jest
                  zrozumienie. Jak pisze zajmujący się kognitywistyką prof Duch, zrozumieć coś
                  znaczy przyjąć daną informację i zintegrować ją w pewien zbiór spójnych ze sobą
                  informacji, w pewien model świata. Są oczywiście różne modele świata, np model
                  religijny, naukowy czy magiczny.... Zrozumiana informacja zostaje wbudowana i
                  zinterpretowana w danym modelu.
                  Wymownym choć karykaturalnym przykładem może być np „choroba” , w modelu
                  religijnym choroba będzie np karą za jakieś grzechy, w modelu magicznym efektem
                  np złego uroku, a w modelu naukowym np konsekwencją działania bakterii. Tak
                  zrozumiana informacja często pociąga za sobą jakieś działanie, w naszym
                  przykładzie będzie to odpowienio modlitwa, znachor czy antybiotyk. Efekt tego
                  działania zostaje z kolei zinterpretowany w danym modelu, i tak dalej.

                  Nie chodzi tutaj o porównanie efektywności poszczególnych modeli świata, ale o
                  zrozumienie głębokiego nieporozumienia, spotykanego chociażby na tym forum. Małe
                  nieporozumienie może wynikać z braku wiedzy (co jest normalne, każdy
                  specjalizuje się w innej dziedzinie), do porozumienia można dojść przez
                  wytłumaczenie i dostarczenie pewnych brakujących informacji. Głębokie
                  nieporozumienie zaś, wynika zdaje się z funkcjonowania w różnych modelach
                  świata, i niestety na nic zdają się tłumaczenia i dostarczane informacje, gdyż
                  są one zupełnie inaczej przetwarzane w różnych modelach.

                  W Polsce na 2 lekarzy przypada 1 znachor, (w modelu naukowym) można wytłumaczyć
                  tę zadziwiającą jak na XXI wiek proporcję poprzez :

                  - naturalny przebieg choroby (na szczęście nie każda choroba kończy się śmiercią
                  w męczarniach, czasami po prostu dochodzi do naturalnego wyzdrowienia).
                  - sugestię (np efekt placebo).
                  - przypisywanie wyzdrowiena nie leczeniu konwencjonalnemu (np wielomiesięczne
                  ustawienie głowy kości udowej w pozycji pozwalającej na prawidłowy rozwój
                  stawu), lecz magicznemu zabiegowi (np nastawiacza, naciagacza czy jak mu tam).

                  Tymi mechanizmami można (w modelu naukowym) wytłumaczyć dlaczego aż 30%
                  pacjentów leczonych homeopatycznie jest zadowolona z leczenia.



                  Przepraszam za długi i nudny wywód, zastanawiało mnie jakim cudem elokwentne
                  tłumaczenia slav’a (którego cierpliwość podziwiam) nie trafiają do rozmówczyni.
              • extorris Re: Do leakrzy-ja się Wam dziwię 23.01.07, 16:20
                20 lat temu chetniej operowano wrodzone dysplazje stawu biodrowego, przynajmniej
                w niektorych osrodkach
                znanych jest jak sadze przynajmniej kilkanascie roznych technik odtwarzania
                stropu panweki

                jesli dziecku do 3 roku zycia nie pomogloby leczenie zachowawcze (pieluchy)
                moglyby wowczas pojawic sie wskazania do operacji (na szczescie leczenie
                zachowawcze pomoglo)
                ten lekarz tyle prawdopodobnie chcial powiedziec - ze jesli dotychczasowe
                postepowanie nie przyniesie efektu to nalezy w przyszlosci rozwazyc zabieg,
                ktorego wynik jest niepewny
                efekt "gluchego telefonu" sprawia, ze w twojej relacji pojawilo sie sporo
                przeinaczen, ktore dodaly opisowi dramatyzmu, jednak czarownik ktory leczyl
                dziecko na pewno nie pomogl, chyba tez nie zaszkodzil
                nie zaszkodzil tez poloznik
                • anna6131 Re: Do leakrzy-ja się Wam dziwię 24.01.07, 02:46
                  No i jakoś nikt tu z Was nie wie, dlaczego ortopeda mający przed sobą dzieciaka
                  i jego rtg nie powiedział matce, że dziecko "wyzdrowiało", tylko
                  kazał "pieluchować" jeszcze dwa lata, po czym obiecał operację.
                  A 2 tygodnie po wizycie u znachora nasza Krysia zaczęła funkcjonować normalnie.

                  ALE OK., MACIE RACJĘ! Znachor "nic nie zrobił", może tylko odprawił jakieś
                  gusła. A teraz podam Wam scenariusz nr 2, to jest ten wariant, gdyby matka
                  zastosowała się do poleceń pana doktora - ortopedy:

                  - dzieciak leży jeszcze dwa lata z potrójną pieluchą;
                  - cała rodzina nabawia się nerwicy i przepukliny od dźwigania;
                  - dzieciak pomału idiocieje, bo, jak wiadomo, do prawidłowego rozwoju
                  fizycznego i psychicznego potrzeba mu ruchu, aktywności;
                  - po dwóch latach pan doktor bierze go na stół operacyjny, z którego
                  dziewczynka "schodzi" z krótszą nóżką.

                  Jeśli nawet znachor rzeczywiście Krysi nie pomógł, to od debila - ortopedy
                  stroniłabym na 100 kilometrów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka