obs2
08.06.07, 15:39
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,4208303.html
Jakim prawem oni się ośmielają mówić o chęci spędzenia świąt z rodziną?
Kto im kazał iść do handlu?
W niedziele, święta i noce pracują: lekarze, strażacy, policjanci,
ochroniarze, energetycy, hydraulicy, kolejarze, piloci, żołnierze.......
Lista jest bardzo długa.
Ci ludzie muszą jakoś żyć.
Skoro wymaga się, żeby w niedzielę był dostępny spec w razie awarii prądu,
czy w razie awarii zdrowia, to tenże spec idąc na dyżur musi mieć gdzie kupić
bułkę na śniadanie. I proszę nie mówić, że mógł ją kupić np. w sobotę, bo po
prostu często nie mógł.
Bądźmy konsekwentni. Jeśli życie ma dawać coraz więcej możliwości w każdym
czasie (co jak wiemy się dzieje), to niestety.
Wybór pracy w handlu to podobny wybór jak wybór pracy w ochronie zdrowia.
Nie ma świąt. Nie ma wolnego. Wolne ma się wtedy, gdy się ma, a nie wtedy,
gdy ma go większość. Spretensjonowane biedactwa z hipermarketów muszą tą
gorzką prawdę pojąć