Dodaj do ulubionych

byczyć się w święta

08.06.07, 15:39
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,4208303.html
Jakim prawem oni się ośmielają mówić o chęci spędzenia świąt z rodziną?
Kto im kazał iść do handlu?
W niedziele, święta i noce pracują: lekarze, strażacy, policjanci,
ochroniarze, energetycy, hydraulicy, kolejarze, piloci, żołnierze.......
Lista jest bardzo długa.
Ci ludzie muszą jakoś żyć.
Skoro wymaga się, żeby w niedzielę był dostępny spec w razie awarii prądu,
czy w razie awarii zdrowia, to tenże spec idąc na dyżur musi mieć gdzie kupić
bułkę na śniadanie. I proszę nie mówić, że mógł ją kupić np. w sobotę, bo po
prostu często nie mógł.
Bądźmy konsekwentni. Jeśli życie ma dawać coraz więcej możliwości w każdym
czasie (co jak wiemy się dzieje), to niestety.
Wybór pracy w handlu to podobny wybór jak wybór pracy w ochronie zdrowia.
Nie ma świąt. Nie ma wolnego. Wolne ma się wtedy, gdy się ma, a nie wtedy,
gdy ma go większość. Spretensjonowane biedactwa z hipermarketów muszą tą
gorzką prawdę pojąć
Obserwuj wątek
    • jachuw obs - daj spokój 08.06.07, 15:50
      Pracownicy hipermarketów tak biorą w dupę, że aż szkoda gadac, takie to smutne...
      Ciężko tyrają za gó..ane pieniądze (podobnie jak lekarze, tylko w innej skali)
      Niech sobie strajkują...
      Nie kupiłem wczoraj bułek i korona mi z głowy nie spadła...
      • obs2 Re: obs - daj spokój 08.06.07, 17:26
        > obs - daj spokój

        dadzą nam spokój to ja też dam spokój.

        > Pracownicy hipermarketów tak biorą w dupę,

        Życie jest cięzkie. Przyjęcie cztedziestego pacjenta danego dnia też nie jest
        łatwe (przyjęcie mówię, a nie wpuszczenie go do gabinetu i wypuszczenie po 45
        sekundach, tą metodą można i 100 "przyjąć"). A nieprzyjęcie może oznaczać, że
        przyjdzie NFZ i też "wezmę w dupę".

        > Ciężko tyrają za gó..ane pieniądze (podobnie jak lekarze)
        No właśnie. Życie jest ciężkie.

        > Niech sobie strajkują...
        Lekarze też.

        > Nie kupiłem wczoraj bułek i korona mi z głowy nie spadła...
        Nie chodzi o koronę, tylko o śniadanie.
        Tak się składa, że dokładnie droga do jednego z miejsc mojej pracy biegnie obok
        Tesco. Godzina 6:30 rano w niedzielę to chora pora, ale ja jadę do pracy, bo
        jest takie oczekiwanie i zapotrzebowanie.
        W związku z tym dokonuję w tym Tesco zakupu bułki, choć to pora nieludzka.
        Ale nie tylko dla biednych gnębionych ludzi z Tesco.
        Na tej samej zasadzie nie jestem wielkim miłośnikiem strajku lekarzy.
        Wiem że przychodzą ludzie, a tam dupa blada, nie lekarz.
        Ja NIE STRAJKUJĘ.
        Więc proszę o otwarte Tesco w niedzielę o 6.30.
        • duszkan Re: obs - daj spokój 09.06.07, 00:55
          Ochrona Zdrowia, Policja czy Straż Pożarna to tryb pracy ciągłej- handel nie
          koniecznie. Jeśli jest takie prawo, że mogą pracować - to pracują, jak nie
          będzie takiego prawa - to nie. Wyluzuj, w Niemczech w święta i od popołudnia w
          soboty do rana w poniedziałek nie pracują i jakoś świat się nie zawalił.
          • obs2 Re: obs - daj spokój 09.06.07, 08:07
            > w Niemczech w święta i od popołudnia w
            > soboty do rana w poniedziałek nie pracują i jakoś świat się nie zawalił.

            Wybacz, ale to już szczyt demagogii. Takie porównanie świadczy o tym, że
            rozpaczliwie szukasz argumentów i przytaczasz takie, które dokładnie świadczą...
            przeciwko Tobie.
            Dlaczego domagam się możliwości zakupu bułki w niedzielę o 6:30? Ano dlatego,
            ze jako polski lekarz pracuję w 3 miejscach by przeżyć. Niedziela, godzina 6:30
            rano, to jest nie tylko moja droga DO pracy. Bywa tak (a w przeszłości bywało
            częściej), że jest to również moja droga Z POPRZEDNIEJ pracy. Co kasuje
            argumenty o tym, że nie musi się kupować bułki w niedzielę o 6:30, bo można w
            sobotę o 17:00. Otóż, można, albo nie można.
            Przyjęcie niemieckiego poziomu życia, niemieckich pensji lekarskich, powoduje
            że lekarz pracuje w jednym miejscu. Wtedy możemy mówić o kultywowaniu zycia
            rodzinnego, wolnych weekendach itp. A ci którzy muszą pracować w święta czynią
            to rzadko, za 200 % i tak już wysokiej stawki, oraz NA PEWNO mają wolne potem.
            Lekarz w Polsce często pracuje przed świętem, w święto i po święcie.
            Więc co tu mają Niemcy do rzeczy?


            > Ochrona Zdrowia, Policja czy Straż Pożarna to tryb pracy ciągłej- handel nie
            > koniecznie

            Niekoniecznie, ale jest to pożądane.
            Pisałem o tym, że rozwój polega m.in. na coraz większej dostępności różnych
            usług. Kiedyś nie było internetu. Teraz jest- całodobowo. Oczywiście nie jest
            to dobro konieczne. Ale istnieje, i staje się wymagane.
            Kiedyś mój dostawca internetu opowiadał jak po wielkiej burzy wracał do Krakowa
            z planowanego wyjazdu weekendowego. Był piątek wieczór. Facet chciał odpocząć.
            Ale wiedział już, że po burzy padł internet. Wrócił i go naprawiał, bo jak to
            ujął, w poniedziałek ludzie by go z a..i, gdyby tego nie zrobił.
            Po drugie, weź pod uwagę, ze kiedyś nie było takiej dostępnosci lekarzy jak
            teraz. SORy, opieka całodobowa prawie na każdym rogu. Zwłaszcza to ostatnie -
            wiemy dobrze, że istnieje to dla wygody pacjenta, tam nie ma stanów zagrożenia
            zycia. Tego lekarza na dobrą sprawę mogłoby nie być.
            Skoro jest i skoro nie płaci mu się tak jak w Niemczech (czyli: musi pracować w
            kilku miejscach), to ten lekarz MA MIEĆ gdzie kupić bułkę w niedzielę o 6:30.


            • alergenzb Re: obs - daj spokój 09.06.07, 12:38
              obs2 napisał:
              > Dlaczego domagam się możliwości zakupu bułki w niedzielę o 6:30? Ano dlatego,
              > ze jako polski lekarz pracuję w 3 miejscach by przeżyć. Ale jak strajkujesz i
              nie udzielasz pomocy medycznej to dobrze:-( ale jak chcesz kupić bułke i nie
              możesz (strajk) to źle:-)) Jak nie zjesz bułki to co... oslabniesz, a pomyśl
              kto wtedy udzieli ci pomocy, skoro lekarze strajkują, no tobie udzielą, ale
              kasjerce nie, przeciez strajkujecie:-)))


              Lekarze strajkuja i moga nie przyjmować pacjentów, więc dlaczego kasjerki nie
              mają takiego samego prawa do strajku i nie sprzedania ci bułki.
              Ciekawie będzie jak wszyscy zastrajkują:-)
              Będzie glodno, chlodno, ciemno, zimno:-)) Dlaczego nie:-)
              Strajkować ma kazdy prawo i żadać tego co mu się nalezy. Tyle że wszelkie inne
              zawody nie narażają życia i zdrowia ludzi, a niestety lekarze narażaja, no ale
              mają prawo do strajku, więc wszyscy pracownicy sklepów powinni zastrajkową,
              łącznie wodociągi, energetyka, telefonia, górnicy itd.
              A o bułce możesz sobie pomarzyć jak zastrajkuja piekarze, no wystarczy że
              energetyka zastrajkuje i wszystko stoi.
              Narysuj sobie bułkę i patrz na nią:-)) mysląc o strajku:-))
              • obs2 Re: obs - daj spokój 09.06.07, 15:13
                > Ale jak strajkujesz i nie udzielasz pomocy medycznej to dobrze:-( ale jak
                > cesz kupić bułke i nie możesz (strajk) to źle:-))

                Alergenzb. Czytaj, po pierwsze czytaj. Napisałem, że nie strajkuję. I między
                innymi dlatego mam prawo krytykować protesty pracowników handlu.
                Po drugie, skończ z tymi smile'ami co drugie słowo. Ani one potrzebne, ani
                adekwatne.

                >przeciez strajkujecie:-)))

                Nie zauważyłem momentu, w którym z jednej mojej osoby zrobiło się kilka.
                Proszę, nie mów do mnie w liczbie mnogiej, aż na tak wielki szacunek jak
                królowie czy papieże przed laty nie zasługuję. Liczba pojedyncza wystarczy!

                A jeśli nie o to ci chodziło, tylko o zwrócenie się do zbiorowości, to weź pod
                uwagę jedno, owa zbiorowość nie jest jednolita. Dlatego
                sformułowanie "przecież" staje się synkretyczne w tym kontekście, a całość po
                prostu cię ośmiesza. To tak jakbym powiedział do wszystkich forumowiczów:
                przecież jesteście rudzi. Nie, niektórzy nie są rudzi.

                > Narysuj sobie bułkę i patrz na nią:-)) mysląc o strajku:-))

                Dokładnie tak zrobię, oraz narysuję receptę i ozdobię ją szlaczkiem, a
                następnie wyślę z nią pacjenta do apteki. Rozumiem, ze wtedy będzie ok-
                przyjmuję tylko jak widzę promowaną przez ciebie zasadę wzajemności.
                Aha, no i przy najbliższych zakupach spróbuję zapłacić powołaniem, jeśli mi
                odmówią, powołam się na ciebie.




            • szefmati Re: obs - daj spokój 13.06.07, 18:37
              czytam co piszesz obs.100% poparcia.tak trzymaj. bo wiem co to brak żarcia gdy
              jedziesz z jednego dyzuru na drugi a tesco zamkniete, bo tak chce jakis
              nawiedzony fanatyk.i tez nie strajkuje.ale ONI tego nie zrozumieja(nie chodzi o
              te bulki).pozdrawiam.
              • szefmati Re: obs - daj spokój 13.06.07, 18:41
                to przykre ale gdy czytam wypowiedzi wiekszości twoich oponentow obs,
                zastanawiam sie skad w tych ludziach sie to bierze- jak stado wilków urzadzaja
                sobie wspomaganą rządem nagonke na lekarzy.smutne.ale mnie to nie rusza- znam
                swoją wartość.pozdro raz jeszcze.
                • szefmati Re: obs - daj spokój 13.06.07, 18:43
                  i podziwiam twoj spokoj- mowic do tych ludzi to jak grochem o sciane.
    • slav_ Re: byczyć się w święta 09.06.07, 01:11
      Nie ma co przeginać.
      Za całkowitym zakazem handlu w soboty i niedzielę to pewno nie są nawet sami
      pracownicy ale tych parę świąt to mogli by te sklepy zamknąć, świat sie nie
      zawali a klienci nie umrą z głodu.
      I wcale nie trzeba być żarliwym katolikiem nawet jeśli to święto "koscielne" -
      trochę wolnego każdemu dobrze zrobi.
      • obs2 Re: byczyć się w święta 09.06.07, 08:15
        > Nie ma co przeginać.
        > Za całkowitym zakazem handlu w soboty i niedzielę to pewno nie są nawet sami
        > pracownicy

        Slav, jak zwykle głos rozsądku!
        Oni tam nie są z masochistycznej przyjemności, oni tam są dla tych kilku
        złotych.
        Wiem, że im ciężko. Ale już argument o "chęci spędzenia święta z rodziną"
        wywołuje moją furię. Czy oni nie widzą ile ludzi nie może go tak spędzić?
        Że dawno minęły czasy, gdy był to tylko lekarz, strażak i policjant?
        Ile firm wewnętrznie wymaga obsługi ruchu ciągłego i nie mamy nawet pojęcia jak
        się nazywają stanowiska pracy tych, którzy poza lekarzem strażakiem i
        policjantem pracują w święta?
        Coś na ten temat mogliby powiedzieć kierowcy rannych autobusów, pracownicy
        stacji benzynowych, sprzedawcy sklepów czynnych bladym świtem. OD razu widać
        kto robi spóźnione zakupy na świąteczny wyjazd, a kto robi je przed pracą.
        Tych ludzi są tysiące.
        • agulha Re: byczyć się w święta 09.06.07, 22:30
          Te 12 dni w roku mogliby im odpuścić. A jeżeli nie dwanaście, to chociaż te
          święta, kiedy naprawdę większość ludzi w tym kraju ma tradycję spędzania czasu w
          inny sposób - to by było Boże Narodzenie, Wielkanoc i Nowy Rok. Chyba nic
          więcej, bo na groby zamiast 1 listopada można pójść wcześniej lub później (w
          zasadzie powinno się iść 2 listopada...). To byłaby gwarancja dla tej grupy
          ludzi, że mogą planować z wyprzedzeniem jakieś spotkania rodzinne czy wyjazdy.
          Wprowadzenie tego w formie zakazu ma tylko tę jedną zaletę, że gwarantuje
          właścicielom sklepów nieutracenie zysku (zwłaszcza jeżeli chodzi o sklepy
          spożywcze/hipermarkety: kolejnej sukienki czy torebki może nie kupimy, jeżeli
          sklep będzie nieczynny, ale lodówkę i tak trzeba będzie zaopatrzyć). Tak
          przynajmniej dawniej rozumiano tego typu zakazy. Jeżeli rozumieć to jako prawo
          do wolności i spędzania wolnego czasu, to koniecznie należałoby je rozszerzyć o
          osoby pracujące w rozrywce: obsługa kin, teatrów, wypożyczalni wideo,
          restauracji, barów... Macie jednak rację, że takiego prawa odmawia się teraz tak
          wielu zawodom, że nie wiadomo, dlaczego właściwie akurat handel miałby być
          uprzywilejowany. Oprócz wymienionych przez Was: policji, straży, ochrony
          zdrowia, obsługi elektrowni, można wymieniać w nieskończoność: służby dyżurne na
          wypadek wszelakich awarii - gazowniczych, hydraulicznych, dźwigów osobowych,
          telefonii komórkowej (moja koleżanka, inżynier automatyk, jedną trzecią życia
          spędza w stanie faktycznego ograniczenia wolności wskutek dyżurów pod telefonem
          - ani wypić, ani wyjechać, ani do kina iść, ani gości zaprosić), obsługa stacji
          benzynowych, pracownicy kolei, lotnictwa pasażerskiego, komunikacji drogowej
          (miejskiej zwłaszcza) itd. itp.
          W handlu trzeba tylko wymusić stosowanie się do kodeksu pracy, np. wyższe
          wynagrodzenie za pracę w święta, i zapewne chętni się sami znajdą. Bunty
          wynikają z ogólnie marnych zarobków w tej branży oraz z tego, że zaczęło
          brakować chętnych do tej pracy, więc ludzie się przestali bać protestować.
          • obs2 Re: byczyć się w święta 10.06.07, 09:24
            > Macie jednak rację, że takiego prawa odmawia się teraz tak
            > wielu zawodom, że nie wiadomo, dlaczego właściwie akurat handel miałby być
            > uprzywilejowany. Oprócz wymienionych przez Was: policji, straży, ochrony
            > zdrowia, obsługi elektrowni, można wymieniać w nieskończoność

            Dokładnie tak, i zapomina się o jednym, kiedyś też nie było ot tak dostępnych
            lekarzy, nie mówię o obsadzie dyżurnej szpitali i pogotowia, ale jest nowe
            zjawisko - opieka całodobowa (od 1999 r) no i wysyp firm i lekarzy prywatnie
            oferujących usługi w dni wolne.
            Taką samą prywatną usługą jest czynny hipermarket w niedzielę, święto, czy noc.
            Te rzeczy szły z sobą w parze. Zwiększyła się dostępność do lekarzy, zwiększyła
            się także dostępność do sklepów, dyżurnych szklarzy, są pogotowia komputerowe,
            zamkowe itp. To po prostu znak i wymóg naszych czasów i przede wszystkim-
            miejsca. Jesteśmy na dorobku.
            Może kiedyś polikwidujemy niedzielne sklepy, i znaczną część restauracji, barów
            i czego tam jeszcze. Będziemy siedzieć w domach i budować rodzinne więzi. Ale
            rzeczywistość gospodarcza musi być na poziomie Niemiec czy Austrii. Trochę nam
            brakuje, czyż nie?
            Wprowadzono dostępność sklepów w niedzielę. Nie jest to JESZCZE moment na
            likwidowanie tej dostępności, między innymi z powodu lekarzy przemieszczających
            się z jednego do drugiego miejsca pracy.

            > moja koleżanka, inżynier automatyk, jedną trzecią życia
            > spędza w stanie faktycznego ograniczenia wolności wskutek dyżurów pod
            > telefonem

            Szczęśliwy człowiek. Lekarz uważa że ma trochę wolnego czasu, jeśli jedną
            trzecią życia spędza POZA pracą.

            Proponuję w odpowiedzi na protest handlowców urządzić protest kupujących.
            Każdy idzie do supermarketu i pięć do dziesięciu razy okrąża od wejścia do kas,
            za każdym razem kupując coś drobnego i płacąc 200 złotowym banknotem, bez
            żadnej chęci przekazania jakichkolwiek drobnych.
            I tak parę dni.


            • aron2004 Re: byczyć się w święta 10.06.07, 20:07
              to jest bardzo proste

              w święta kościelne niech pracują ateiści, a katole w państwowe
              • obs2 Re: byczyć się w święta 10.06.07, 21:32
                w sumie prostota tego pomysłu ma pewien urok i sens.
                Ale weź pod uwagę, że protestującym nie chodzi o aspekt religijny święta.
                Im się po prostu robić nie chce, co dziwi w kontekście zawodu który wybrali.
                Przecież ty Aron nie narzekasz jak trzeba kogoś busem w niedzielę przewieźć.
                Spróbowałby narzekać lekarz!
                A skoro już mamy sklepy całodobowe, to niech one będą całodobowe.
                Argumenty, że kiedyś ich nie było, są a priori bzdurne i nieważne, kiedyś nie
                było wielu rzeczy.
                Przywykliśmy do sklepów całodobowych, więc szanowni ich pracownicy - ruchy, do
                półek i kas!
                Ateiści i katole razem. Mnie tam nikt nie pyta, gdy muszę wziąć dyżur w
                Wielkanoc, czy może miałem wolnego sylwestra albo poprzedniego 3 maja, czy nie.
                • aron2004 Re: byczyć się w święta 11.06.07, 23:34
                  w niedzielę są trasy, gdzie dużo ludzi chce jechać busem i tam busy jeżdżą.
                • maverick777md Re: byczyć się w święta 13.06.07, 06:23
                  > Przecież ty Aron nie narzekasz jak trzeba kogoś busem w niedzielę przewieźć.

                  Aron nie prowadzi busa samodzielnie. Jako rolnik-KRUSOWIEC jest zbyt sprytny na
                  to, by narażać się na ciężką pracę. Aron jest przedstawicielem busiarskiej
                  biurokracji i dlatego zależy mu, by busy jeździły zawsze i wszędzie. Nie
                  obchodzą go kierowcy i ich wolny czas, liczy się tylko kasa. To przez takich
                  ludzi jak Aron bilety w busach są tak drogie - musimy utrzymywać busiarskie,
                  nic nie robiące, biurokractwo!
    • alergenzb Re: byczyć się w święta 09.06.07, 12:44
      Jeżeli lubisz prowokację, to trudno.
      Chcialeś wzbudzić dyskusję, że nam lekarzom wolno strajkować a innym nie,
      wiedząc z góry, że to prowokacja do dyskusji.

      obs2 napisał:
      >Spretensjonowane biedactwa z hipermarketów muszą tą
      > gorzką prawdę pojąć
      Tak jak i lekarze, że nie ma pienędzy na podwyżki. To takie same porównanie.
      Twoja bułeczka kupiona rano, kontra zycie i zdrowie chorych ludzi. Nieźle:-((

      • obs2 Re: byczyć się w święta 09.06.07, 15:17
        > Chcialeś wzbudzić dyskusję, że nam lekarzom wolno strajkować a innym nie,

        Gdzie w moich wypowiedziach wyczytałaś tą bzdurę? Czy może sama jesteś jej
        autorem, co bardziej prawdopodobne czytając twoje posty?

        > Tak jak i lekarze, że nie ma pienędzy na podwyżki. To takie same porównanie.

        Opinie na temat braku pieniędzy już są podzielone, i to wśród decydentów.
        Poza tym, może ich nie być. Kontynuowanie polityki jak dotychczas oznacza
        rychły upadek państwowego systemu. Co innego zamknięcie hipermarketów w święta.
        Tam oznacza to tylko wzrost bezrobocia wśród niewykwalifikowanych pracowników.
        Jak chcą sobie strzelać samobója, ich problem.
        Tym bardziej nie będzie ich stać na wizytę u mnie czy u kolegi.
        Ich wola.
        • the.dot Czy ja sie myle? 09.06.07, 22:43
          +/- 2 lata temu rzad usilowal wprowadzic zakaz handlu w niedziele; podniosl sie
          krzyk, ze to zwiekszy bezrobocie, zmniejszy i tak niskie zarobki sprzedawcow.
          Teraz jest odwrotnie?
          • jachuw Re: Czy ja sie myle? 09.06.07, 22:49
            the.dot napisała:

            > +/- 2 lata temu rzad usilowal wprowadzic zakaz handlu w niedziele; podniosl sie
            > krzyk, ze to zwiekszy bezrobocie, zmniejszy i tak niskie zarobki sprzedawcow.
            > Teraz jest odwrotnie?

            uważam, że należy powoli kończyć z tym niewolnictwem...
            taka praca dla ludzi niewykwalifikowanych to jest dopiero cholerny wyzysk!!!
            Nie wiem jak z małymi sklepami, ale hipermarkety to koszą hajs aż miło i beretka
            im z główki nie spadnie...
            Dla mnie argument obs, że jak on musi w niedziele to inni też, to jest taki
            typowo polski argument...
            Bez obrazy obs brak otwartego w niedziele sklepu to nie koniec świata... można
            się przyzwyczaić
            • obs2 Re: Czy ja sie myle? 10.06.07, 00:31
              > Bez obrazy obs brak otwartego w niedziele sklepu to nie koniec świata... można
              > się przyzwyczaić

              Do braku lekarza w niedzielę też przyjdzie się przyzwyczaić.
              A może i do braku w zwykłe dni też...
    • obs2 Re: byczyć się w święta 11.06.07, 16:55
      Wśród kolejnych komentarzy spotykanych tu i tam w związku z protesem
      pracowników handlu, znalazłem i taki mówiący o tym, że część zawodów wymaga
      ciągłości pracy, a część nie i niby handel tu nie należy.
      Czytając podobne teksty nabieram coraz większego zrozumienia dla niebotycznego
      ograniczenia intelektualnego niektórych pacjentów, i moje pytania które stawiam
      sobie od lat zyskują prostą, acz bolesną odpowiedź: ludzie są niebotycznie
      głupi.

      Co to znaczy że coś "wymaga" ciągłości a coś nie?
      Kto to stanowi? Kto rozlicza? Kto ustala?
      Otóż nikt poza zwyczajem, czasami zwyczaj sankcjonuje prawo.
      Ale kiedyś nie było dyżurnych aptek. Kiedyś nie było pogotowia szklarskiego
      czynnego non-stop. Itd. Itp.
      Po prostu, rozwój toczy się tak,że coraz więcej usług jest dostępnych w coraz
      większym wymiarze.
      Skąd ten komentujący wie, że za 10 lat istnienie dyżurnego sklepu spożywczego
      nie będzie wymagane prawem?

      "wymagane", cholera!
      • alergenzb Re: byczyć się w święta 11.06.07, 23:04
        obs2 napisał:
        >od lat zyskują prostą, acz bolesną odpowiedź: ludzie są niebotycznie
        > głupi.

        Tak to jest z tą rasą ludzką:-)



    • darvazi bez demagogii kolego 11.06.07, 23:40
      świat się nie zawali jesli twój hipermarket bedzie zamkniety w święta
      • jachuw Re: bez demagogii kolego 11.06.07, 23:55
        darvazi napisała:

        > świat się nie zawali jesli twój hipermarket bedzie zamkniety w święta

        obs, ja się dziwię, że tak cię ta sprawa porusza...
        mam znajomego, który zasuwa w media markt, aż żal patrzeć.
        ma chłop rodzinę, małe dziecko... ja bym tam się dostosował, jakby co...
        • obs2 Re: bez demagogii kolego 12.06.07, 21:45
          > obs, ja się dziwię, że tak cię ta sprawa porusza...

          Nie zauważyłeś że to pretekst do rozważań nad mechanizmami i sposobami w jaki
          ludzie rozumieją (albo - na pewno nie rozumieją) świat?

          > mam znajomego, który zasuwa w media markt, aż żal patrzeć.

          Mam znajomego, który zasuwa na SOR aż żal patrzeć.
          Jakieś wnioski?
          Dla mnie jeden - życie jest ciężkie.
          Można się powiesić albo to znosić
      • obs2 Re: bez demagogii kolego 12.06.07, 21:43
        Nie do opisania wzruszenie i satysfakcja ogarnia mnie przy lekturze tego forum.
        Oto ktoś zarzucając chamstwo w chamstwie bryluje.
        Oto ktoś wytykając zaślepienie jest może pierwszym ze ślepców.
        Oto - w tym przypadku - ktoś (darvazi) wytykając demagogię do najprostszej
        demagogii się ucieka.
        Jakże mądre owo stwierdzenie Prousta, że każde mimo jest zapoznanym ponieważ, z
        czego można wyprowadzić i taki wniosek, że nie powinno nas dziwić gdy ktoś z
        uporem maniaka wytyka innemu jakąś wadę, a przy bliższym zastanowieniu okazuje
        się, że on sam tą wadę przejawia w stopniu bodaj większym...
        Cóż, szukanie u kogoś pewnej cechy (nieważne jakiej, nieważne na jakim
        poziomie), ma jeden podstawowy warunek, cechę tą musimy znać, rozpoznawać.
        A jak najprościej dojść do tej wiedzy, jaki jest najbardziej naturalny na to
        sposób- otóż znamy tą cechę z "samego siebie".
        Dlatego głupcy z zapałem tropią i wytykają głupców, a demagodzy demagogów.

        Poczytajmy:

        > świat się nie zawali jesli twój hipermarket bedzie zamkniety w święta

        to post który jest zatytułowany "bez demagogii kolego".

        Niewątpliwie świat się nie zawali.
        Ale autorka ma głęboko gdzieś moje poprzednie wywody, o tym, że coś co jest wg
        opinii niektórych "wymagane" (i ma to być np. calodobowy dostęp lekarza w
        przeciwieństwie do całodobowego dostępu do sklepu), to jest wytwór okreslonych
        oczekiwań, kształtowany w ciągu pewnego czasu.
        Zatem jest taką samą demagogią opowiadanie, że nie jest "wymagane" by były
        całodobowe sklepy albo że się świat od tego nie zawali.
        Otóż być może kiedyś wymóg dostępności sklepów będzie to tak oczywisty jak dziś
        wymóg dostępności lekarza (o ile jest on oczywisty, w co szczerze wątpię.
        Słowa "stuprocentowe", takie jak zawsze, nigdy, oczywisty, itp. generalnie są
        g ówno warte i można je rozbić o kant d upy, gdyby d upa miała kant).

        Podsumowując, ani oczywiste że ma być lekarz, ani oczywiste że nie ma być
        sklepu, ani oczywiste że kiedyś nie będzie wymogu lekarza a będzie wymóg
        sklepu, itp. Życie jest płynne, oczywiście wiem, że większość w pogoni od
        pietruszki przez dymek na korytarzu do wizyty u lekarza z katarkiem (w
        poczekalni lektura Faktu), tego nie dostrzega.

        Nie siejcie demagogii bo krytykę zbierzecie.

        • mcmd Re: bez demagogii kolego 12.06.07, 21:49
          obs2

          ziejesz zloscia na wszystkich i uwazam ze mocno przesadzasz. pozdrawiam
          • obs2 Re: bez demagogii kolego 12.06.07, 21:59
            > ziejesz zloscia na wszystkich

            demagogia!
            znam dziesiątki osób do których nie zieję oraz są miliardy których nie znam w
            ogóle. Podziwiam cię, że znasz 6 miliardów ludzi (sam to napisałeś!) i wiesz że
            na nich zieję złością.

            • mcmd Re: bez demagogii kolego 12.06.07, 22:02
              nie jestem twoim kolega, tylko kolezanka. draznia mnie takie nieumiarkowane wypowiedzi jak twoja o strajku kasjerek w hipermarkecie. stary - troche empatii.
              • obs2 Re: bez demagogii kolego 12.06.07, 22:27
                > nie jestem twoim kolega, tylko kolezanka

                przebacz!

                > draznia mnie takie nieumiarkowane wypowiedzi jak twoja

                mnie drażnią odpowiedzi broniące tych którzy na to nie zasługują.

                > stary - troche empatii.

                A mnie kto pocieszy i zrozumie ;-) ?

                • mcmd Re: bez demagogii kolego 12.06.07, 22:44
                  obs2 napisał:


                  >
                  > przebacz!

                  wybaczam

                  >
                  > mnie drażnią odpowiedzi broniące tych którzy na to nie zasługują.

                  oj zasluguja, zasluguja. zapieprzaja (cytuje ktoregos z kolegow, chyba lukuma) jak niewolnice, a pracuja bo brak perspektyw na inna prace.mnie jest ich tak po babsku zal, ze tyraja jak niewolnice. serce mam miętkie

                  >
                  > A mnie kto pocieszy i zrozumie ;-) ?
                  >
                  jak bedziesz sie tak usmiechal czarownie to kolejka sie do ciebie ustawi. nie pacjentow. kolejka pocieszycielek:)
                  • obs2 Re: bez demagogii kolego 13.06.07, 13:10
                    > oj zasluguja, zasluguja. zapieprzaja (cytuje ktoregos z kolegow, chyba
                    > lukuma) jak niewolnice, a pracuja bo brak perspektyw na inna prace.mnie jest
                    > ich tak po babsku zal, ze tyraja jak niewolnice. serce mam miętkie

                    Lekarze też zapieprzają jak niewolnicy. A ich niewątpliwie lepsza sytuacja
                    wynika z faktu ciężkiej pracy na studiach i po nich.
                    Łatwiej lekarzowi niż kasjerce abstrahować od dramatów codziennych, ale nigdzie
                    nie ma zakazu zostania lekarzem. Rozumiesz?
                    Ludzie często stosują takie jak Ty rozumowanie, ale czy nie czujesz że prowadzi
                    to do równania w dół? Ja godzę się brać w d upę, jak nie nadążę i nie dam rady,
                    ale jestem raczej za równaniem w górę. Jesli to równanie pociąga ofiary,
                    trudno. Jeśli okaże się że ja również dołączę do grona ofiar zamiast
                    beneficjentów, też trudno, ale godzę się na te warunki.
                    Możliwość dostania się do lekarza albo zakupu bułki w niedzielę o 6:30 jest
                    równaniem w górę.

                    > jak bedziesz sie tak usmiechal czarownie to kolejka sie do ciebie ustawi. nie
                    > pacjentow. kolejka pocieszycielek:)

                    Fajnie. Tylko, że, wiesz, ja wolę rozmawiać o ważnych sprawach w sposób czasami
                    może trochę serio (i trochę okrutnie) i coś z tego móc wywnioskować.
                    Wiem, że inny styl (ów ";-)") daje większe DORAŹNE profity w relacjach
                    międzyludzkich (ot, choćby kolejka pocieszycielek). Ale profity odległe i te
                    tak naprawdę ważne (rozwój) można uzyskać również w stylu ":-(".
                    Nie chodzi o to by go przyjąć z definicji.
                    Chodzi o to, by nie mówić że jest pięknie, spoczko i zajebiście, gdy tak nie
                    jest.
                    Nawet kosztem utraty kolejki pocieszycielek.



                    • mcmd Re: bez demagogii kolego 13.06.07, 16:03
                      obs2 napisał:

                      >
                      > może trochę serio (i trochę okrutnie) i coś z tego móc wywnioskować.
                      > Wiem, że inny styl (ów ";-)") daje większe DORAŹNE profity w relacjach
                      > międzyludzkich (ot, choćby kolejka pocieszycielek). Ale profity odległe i te
                      > tak naprawdę ważne (rozwój) można uzyskać również w stylu ":-(".
                      > Nie chodzi o to by go przyjąć z definicji.
                      > Chodzi o to, by nie mówić że jest pięknie, spoczko i zajebiście, gdy tak nie
                      > jest.
                      > Nawet kosztem utraty kolejki pocieszycielek.
                      >
                      >
                      >
                      Obs zgadzam sie z toba i bardzo podoba mi sie styl w jakim napisales ten post. wiesz dlaczego? bo jest to styl konstruktywny. naprawde to rozumiem, poniewaz jestem w podobnej sytuacji jak ty i wielu innych kolegow. i tez zapieprzam. obs pozdrawiam.
                      • obs2 Re: bez demagogii kolego 13.06.07, 16:20
                        > bo jest to styl konstruktywny

                        Obelgi i oskarżenia też mogą być konstruktywne.
                        Konstruktywna bądź nie bywa głównie treść.
                        Oskarżenie pracowników hipermarketu o to że im się we łbach przewraca bo chcą
                        zamknięcia sklepów w święta, jest konstruktywne, zważywszy na okoliczności.
                        żeby było śmieszniej, jest to konstruktywne dla tych właśnie ludzi.
                        rozumiem że do hipermarketu na kasę albo do układania na półki idzie się bo się
                        nie znalazło innej pracy. Zamknięcie sklepów w niedziele i święta to oczywista
                        droga do redukcji zatrudnienia, a w dobie prawie nieistniejącego praktycznie
                        bezrobocia akurat dla tych ludzi będzie to problem.

                        Rzucili się tu na mnie komentatorzy że serce im się kraje jak widzą
                        zapieprzających w marketach.
                        Jakże im by musiało się serce kroić widząc tych ludzi bezrobotnych bez widoku
                        na żadną pracę.
                        To jedna z odpowiedzi na pytanie, dlaczego ten temat mnie tak zajmuje.
                        Otóz nie temat, tylko bzdurna argumentacja.
                        Jak widać, nawet gdy bluzgałem na pracowników hipermarketu, byłem
                        konstruktywny, a już szczytem wszystkiego jest to że byłem konstruktywny z ich
                        punktu widzenia.

                        Jak sądzisz po tym co napisałem - co jest bardziej konstruktywne, wylewanie łez
                        nad losem pracowników, którzy w wyniku działań opartych na tym wylewaniu tracą
                        pracę, czy opieprzenie ich i wyzwanie od durnych nierobów, ale skutki z tego
                        płynące powodują utrzymanie przez nich pracy?
                        • mcmd Re: bez demagogii kolego 13.06.07, 17:25
                          obs2 napisał:

                          > > bo jest to styl konstruktywny

                          Obs Misku masz racje-zgadzam sie z Toba. Ale zauwaz, ze piszesz to teraz inaczej, wiec pozytywnie lapie sie tresc Twojej wypowiedzi. To jest tak jak z mowieniem. Ktos moze mowic bardzo madre rzeczy, ale jak mowi szybko, nerwowo, podniesionym glosem, od razu sluchacz sie "naburmusza". Przypomnij sobie takich pacjentow. Od razu brew sie marszczy, prawda? Niczego madrzejszego nie wymysle teraz, bo mam jakis niz - od kilku dni czuje sie bardzo zmeczona, mam problemy z koncentracja. Tesknie za urlopem. Dzisiaj pacjentowi wypisalam lek recepturowy i nie podalam proporcji. Dobrze, ze sie zorientowal i wrocil. Jaka masz specjalizacje? Pytam z ciekawosci.
                          • obs2 Re: bez demagogii kolego 15.06.07, 09:32
                            > Ale zauwaz, ze piszesz to teraz inacze
                            > j, wiec pozytywnie lapie sie tresc Twojej wypowiedzi.

                            Nie wierzę żeby w życiu dało się zawsze "pisać pozytywnie"
                            Generalnie pałając dużą sympatią do ludzi głoszących takie jak Ty poglądy,
                            dodam jeszcze to: na tym forum panuje niewytłumaczalne w sumie dla mnie
                            ugrzecznienie i zakłamanie. Znam doprawdy dziesiątki lekarzy, dziesiątki ludzi
                            wykonujących inne zawody, zetknąłem się z tysiącami pacjentów. Znam chłopów
                            małorolnych i kuzynów rodów książęcych, znam stażystów i profesorów, znam
                            gospodynie domowe i autorów nowych odkryć w nauce, księży, protestantów i
                            ateistów, miłośników Rubika i Lutosławskiego itd. Ogromna część tych ludzi
                            dopuszcza albo wręcz stosuje różne formy wyrazu, łącznie z bluzgiem,
                            przekleństwami i skrajną demagogią w wypowiedziach. Wśród nich są także liczni
                            lekarze, wielu z nich stoi znacznie ode mnie wyżej na drabinie zawodowej,
                            społecznej. Na tym forum większośc zachowuje się jakby byli na herbatce u
                            cioci, i to dość restrykcyjnej w poglądach. A przecież to jest forum DYSKUSYJNE.
                            Jestem za formami, i ich przestrzegam. Ale PRZESTRZEGANIE form w życiu takim
                            jakie je znamy to nie jest klękanie przed nimi na kolanach.
                            Są wyjątki.
                            Z Tobą mogę rozmawiać w stylu takim jak powyżej, ale z niektórymi, czy też
                            odpowiadając na niektóre wypowiedzi, po prostu się k urwa wpier dalam tak
                            permanentnie że inaczej się tego nie da wyrazić, nie zamierzam tego inaczej
                            wyrażać i będę w tym konsekwentny!

                            > To jest tak jak z mowieniem. Ktos moze mowic bardzo madre rzeczy, ale jak
                            > mowi szybko, nerwowo, podniesionym glosem, od razu sluchacz sie "naburmusza".

                            Czasami nie do uniknięcia.
                            Nie żyjemy w getcie uprzejmości.

                            > Przypomnij sobie takich pacjentow. Od razu brew sie marszczy, prawda?

                            To jest błędne koło, nie muszę sobie ich przypominać, między innymi dzięki nim
                            tak czasem reaguję. Ale czy każde błędne koło da się przerwać? Ludzie, żyjemy
                            na ziemi, tu nic nie jest doskonałe! Owszem trzeba znać granice, ale owszem- w
                            każdą stronę. Ku rwa co drugie słowo to przekroczenie granic, ale "nigdy
                            ku rwa" to też przekroczenie granic ;-).

                            > Jaka masz specjalizacje?

                            Interna, być może w przyszłości gastroenterologia.
                            • mcmd Re: bez demagogii kolego 15.06.07, 22:43
                              w sumie masz racje, ale nie bede ciagnac tego watku, bo...jutro zaczynam wyteskniony urlop:) zasluzony i ciezko wypracowany. zamierzam myslec wylacznie o przyjemnosciach i cieszyc sie zyciem. nie bedzie mnie na tym forum przez miesiac i nie bede sledzic - moze to i dobrze. obs pozdrawiam
                              • alergenzb Re: bez demagogii kolego 15.06.07, 22:50
                                mcmd napisała:

                                > w sumie masz racje, ale nie bede ciagnac tego watku, bo...jutro zaczynam
                                wytesk
                                > niony urlop:) zasluzony i ciezko wypracowany. zamierzam myslec wylacznie o
                                przy
                                > jemnosciach i cieszyc sie zyciem.

                                Życzę przyjemności i odpoczynku, ale bez bardzo szkodliwych uzywek na urlopie.
                                Wracaj wypoczęty:-) na forum

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka