Dodaj do ulubionych

"hospicjum vs FP"

29.09.07, 00:54
franc_tireur napisala :

>Koszty badań powinien ponosić ktoś, kto je zleca,
>a zlecać powinien ktoś, kto
>pacjentem się zajmuje i stawia diagnozę.

Wydaje mi sie , ze cos tu nie gra i przeczy zdrowemu rozsadkowi.
Koszt badania winien poniesc ten podmiot,ktory finansuje ochrone zdrowia. W
tym przypadku NFZ.

Jest glebokim wypaczeniem zdrowego rozsadku, ze komus w ogole przychodzi do
glowy, ze to ten lub tamten lekarz ma placic.

"Wladcy RP" najwyrazniej nie wiedza jak sie budzetuje ochrone zdrowia na calym
swiecie i wymyslili cos, co nie dziala, a wywoluje tylko konflikty.

Na calym swiecie koszta badan placi "insurer" (lub pacjent), a budzet w tym
przypadku uklada sie jako "otwarty" (open ended).

Pozdrawiam


dradam 1/2


PS. Ja zlecam to co uwazam za potrzebne dla pacjenta, a placi za to
instytucja,ktora finansuje leczenie mieszkancow naszej prowincji. Ja sie w
ogole w to to nie wtracam, ani nie jestem informowany ze juz albo jeszcze nie
zaplacono.



Obserwuj wątek
    • loraphenus Re: "hospicjum vs FP" 29.09.07, 01:16
      doktorze, ale Pan pracuje w cywilizowanym kraju, w którym wszystko jest
      policzone...Jeśli dobrze pamiętam - Kanada?

      W Polsce nikomu chyba nie zależy na liczeniu i racjonalizacji...Miliony razy
      było wszystko wałkowane na forum - z genezą przyczyn tego status quo.
    • slav_ Re: "hospicjum vs FP" 29.09.07, 01:25
      W Polsce Z PREMEDYTACJĄ jest wprowadzony i utrwalany system w którym lekarz
      konkuruje o pieniądze z własnym pacjentem.

      Za badanie płaci TEN KTÓRY LECZY (!) z dokładnie tych samych pieniędzy których
      są na utrzymanie praktyki (!).
      W efekcie - im lekarz dokładniej (czytaj drożej) diagnozuje pacjenta tym więcej
      do niego musi... DOPŁACIĆ. Przy stawce "kapitacyjnej" 5 zł/mies określenie
      "drogie badanie" jest cokolwiek humorystyczne.

      Co więcej - w specjalistyce jest taka sytuacja że przy zleconym droższym badaniu
      nie tylko nie można liczyć na honorarium (zapłatę za pracę lekarza) ale trzeba
      przyjąć kolejnych ("tańszych") chorych aby koszt tego badania pokryć.

      Jest to system demoralizujący pod każdy względem ale jest utrzymywany bo
      zapewnia ochronę kast płatnika - monopolisty który wymusza taki sposób rozliczeń.

      Efektem jest ograniczanie wykonywania nawet niezbędnych badan oraz
      "przerzucanie" jesli tylko się da badań na inne podmioty (skierowanie na
      konsultację nic nie kosztuje) oraz mówienie pacjentom "co warto by zrobić" bez
      zlecenia tych badan z sugestią gdzie sie po skierowanie udać.
      Jest to działanie RACJONALNE (!) w takim systemie więc pacjenci nie powinni się
      dziwić.
      Ponieważ pacjent nie ponosi żadnych kosztów (współpłacenia) badan więc jest
      zainteresowany wykonaniem maksymalnej ich ilości - bez względu na sensowność.

      Praktyka nfz polega na wykupowaniu większej co roku ilości usług po ... niższej
      cenie - to wymusza na realizujących - obniżanie kosztów działalności (np. ilości
      badań) - są to mechanizmy wprowadzane z premedytacją i celowo - aby do minimum
      ograniczyć koszta działania systemu i jest to JEDYNY cel jaki przyświeca nfz
      (celem tym bynajmniej nie jest poprawa poziomu diagnostyki i leczenia).
    • dradam2 rozrzutnosc ludzi ubogich 29.09.07, 02:15
      jakos nikt nie potrafi mi rzeczy wytlumaczyc logicznie i do konca.
      Wlasnie na tym polega "budzetowanie otwarte", aby wszystko gralo.

      Jak ludnosc prowincji (kanadyjskiej) wzrasta, to ogolna pula, z ktorej placi sie
      wynagrodzenia lekarzom automatycznie rosnie. Jak liczba lekarzy wzrasta , to
      stawka jednostkowa automatycznie spada. I tak dalej i tak dalej. Przeliczenia sa
      dokonywane w odstepach kwartalnych.

      Ale wracajac do tej "rozrzutnosci".

      Jak ubogi kupuje samochod ti kupuje najczehsciej jakas ruine wibracyjna. Ktora
      moze kosztuje nieduzo. Ale psuje sie czesto, zuzywa masa oleju , jedzie wolno i
      niepewnie...

      Wiec w sumie kosztuje to to wiecej niz gdyby ktos sobie starannie wyliczyl co i
      ile bedzie kosztowac.

      Jak sie nie zrobi badan porzadnie to i prawdopodobienstwo bledu
      wieksze.Leczenie trwa dluzej.

      U nas przez ostatnie 5 lat spadlo zuzycie antybiotykow o 1/3, bo robi sie
      posiewy (obecnie) rutynowo i wielu pacjentow nie dostaje antybiotykow ( bo maja
      wisusa), albo dostaje dokladnie nacelowany antybiotyk, aby zadzialal za
      pierwszym razem.


      W sumie wychodzi to to taniej.

      A w Polsce wychodzi to to drozej i z ogromnymi nerwami.


      Pozdrawiam


      dradam 1/2
      • aron2004 Re: rozrzutnosc ludzi ubogich 29.09.07, 04:38
        wiadomo, że lekarz rodzinny nie może dać skierowania na badania, bo
        zabrakłoby mu pieniędzy np. na wczasy w Grecji, a taki "specjalista"
        nie może przecież wypoczywać w Firleju z plebsem.
        • dradam2 Re: rozrzutnosc ludzi ubogich 29.09.07, 04:53
          aron2004 napisał:

          > wiadomo, że lekarz rodzinny nie może dać skierowania na badania, bo
          > zabrakłoby mu pieniędzy np. na wczasy w Grecji, a taki
          > "specjalista"
          > nie może przecież wypoczywać w Firleju z plebsem.

          Polowa lekarzy w USA czy Kanadzie to "lekarze rodzinni". Lecza oni samodzielnie
          circa 90% populacji pacjentow. Z tego wynika, ze sa jednak potrzebni.

          Jedynym efektywnym rozwiazaniem problemu "braku pieniedzy" na badania pacjentow
          jest odebranie lekarzom rodzinnym mozliwosci manipulowania pieniedzmi, czyli
          inaczej mowiac wprowadzenie zasady, ze lekarz zleca, a placi NFZ bezposrednio
          laboratorium czy pracowni radiologicznej.

          Pozdrawiam


          dradam 1/2
      • agulha Re: rozrzutnosc ludzi ubogich 29.09.07, 23:13
        "U nas przez ostatnie 5 lat spadlo zuzycie antybiotykow o 1/3, bo robi sie
        posiewy (obecnie) rutynowo i wielu pacjentow nie dostaje antybiotykow ( bo maja
        wisusa), albo dostaje dokladnie nacelowany antybiotyk, aby zadzialal za
        pierwszym razem."
        ...ale u nas nikomu na tym nie zależy, bo za antybiotyk płaci pacjent z własnej
        kieszeni plus ewentualnie NFZ, a za posiew lekarz, który zleca; jeżeli jest to
        antybiotyk nowej generacji, to już w ogóle rewelacja, zwykle 100% odpłatność,
        czyli pieniądze NFZ nie są zużywane, a jeszcze firma farmaceutyczna zarobi, a
        umie być wdzięczna...
        • maga_luisa Re: rozrzutnosc ludzi ubogich 30.09.07, 08:03
          "a jeszcze firma farmaceutyczna zarobi, a
          umie być wdzięczna..."

          Ciekawam komu...
          Mnie raczej nie, chociaż sądzę, że to ode mnie wychodzi więcej rp na antybiotyki
          niż np.kardiologa czy neurologa. No chyba że masz na myśli fiszki do notatek,
          długopisy i naklejki "Dzielny pacjent".
          • agulha Re: rozrzutnosc ludzi ubogich 30.09.07, 11:48
            Komu? Ano, różnie to wygląda. Wciskanie drogich prezentów lekarzom rodzinnym w
            wielu firmach się skończyło z uwagi na przepisy antykorupcyjne (maks. 100 zł).
            Są jednak nadal zjazdy, sponsorowanie wyjazdów na konferencje, zapraszanie na
            wykłady, zlecanie napisania artykułów i książek (z których niektóre do niczego
            się nie nadają), a nawet zmuszanie niewinnych firm CRO, żeby prowadziły kolejne
            badanie kliniczne u "opinion leader", chociaż wizyta ewaluacyjna wypada źle,
            współpraca nie rokuje dobrze, nikt w branży nie ma dobrych doświadczeń z
            ośrodkiem i wszystkie te złe przeczucia spełniają się w ponad 100%. Jeżeli
            główny badacz "nadzoruje" (zgodnie z przepisami FDA - osobiście) około 40 badań
            klinicznych naraz, to zgodzisz się ze mną, że wynagrodzenie z tego tytułu warte
            jest nieco więcej, niż fiszki i naklejki "Dzielny pacjent". Jak sądzisz,
            dlaczego firma farmaceutyczna (lokalny oddział) wywiera takie naciski?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka