Dodaj do ulubionych

pytanie do Arona

07.10.07, 20:33
W wielu Twoich postach przewija się stwierdzenie, że przyczyną zapaści w Ochronie Zdrowia jest niska wydajność pracy lekarzy. Łączysz także wydajność (a więc szybkość wykonywania jakichś czynności w jednostce czasu)z wynagrodzeniem. Niska wydajność = niskie zarobki.
A zatem dla ciebie wartość wykonywanej pracy jest bezpośrednio związana z szybkością jej wykonywania, czyli z wydajnością

Mam zatem do Ciebie pytanie:
Dlaczego Rolls-Royce jest droższy od fiata punto? Przecież powinien być znacznie tańszy, skoro produkują go robotnicy wielokrotnie mniej wydajni (a więc wielokrotnie niżej ? opłacani) niż robotnicy fiata???
Przecież goście, którzy składają w jeden dzień kilkadziesiąt samochodów powinni zarabiać (zgodnie z twoją logiką) kilkaset razy więcej od gości, którzy składają JEDEN samochód w ciągu 2-3 MIESIĘCY!!!
Obserwuj wątek
    • aron2004 Re: pytanie do Arona 08.10.07, 06:49
      Rolls Royce jest samochodem który jest napakowany elektroniką i
      właśnie to powoduje że jest droższy od Punta w wersji ubogiej który
      wymaga tylko spawania, przybijania młotkiem itp.
    • aron2004 Re: pytanie do Arona 08.10.07, 06:51
      poza tym wydajność to nie szybkość. Wydajność to ilośc pacjentów
      wyleczonych ( nie leczonych!) w jednostce czasu. Tutaj polscy
      lekarze nie mają szans z brytyjskimi.

      Gdyby wydajność liczyć jako liczbę pacjentów przyjmowanych na
      godzinę to na pewno polscy lekarze byliby najbardziej wydajnie w UE.
      Problem z polskimi lekarzami niestety polega na tym że niby leczą,
      ale wyleczyć nie mogą. Brakuje im po prostu wiedzy, umiejętności no
      i przede wszystkim moralności. A wiedzy im brakuje bo nie znają
      angielskiego ( w większości) a więc nie mogą byc na bieżąco z
      najnowszymi trendami w medycynie - leczą starymi metodami a więc
      mają słabe wyniki - stąd niska wydajność.
      • aron2004 Re: pytanie do Arona 08.10.07, 06:54
        albo np. jak lekarz rodzinny nie chce jechać na wizytę domową - to
        jest przykład niskiej wydajności. Podobnie jak np. lekarz rodzinny
        nie chce dać skierowania na badanie - w całej Europie wiadomo że
        lekarz nie może leczyć "na czuja" - musi także wykonywać u pacjenta
        np. badanie krwi. U nas tych badań prawie w ogóle się nie wykonuje -
        lekarz rodzinny zbiera przecież kasę na terenówkę. I to jest też
        przyczyna niskiej wydajności pracy polskich lekarzy.

        Być może specjaliści np. chirurdzy polscy pracują bardziej wydajnie -
        np 3 razy mniej wydajnie niż Anglicy. Natomiast polscy lekarze
        rodzinni podejrzewam pracują 10 albo 20 razy mniej wydajnie niż
        angielscy rodzinni - bo nie można się nawet doprosić wizyty domowej
        czy badania krwi.
        • obs2 Re: pytanie do Arona 08.10.07, 08:14
          > albo np. jak lekarz rodzinny nie chce jechać na wizytę domową - to
          > jest przykład niskiej wydajności.

          wręcz przeciwnie, Aron. To przykład wysokiej wydajności.
          Zostało na tym forum wielokrotnie udowodnione, że wizyta domowa (w
          systemie publicznym) to relikt starych czasów, twór w obecnych
          realiach nikomu niepotrzebny, bezsensowny, powodujący - między
          innymi- zwiększoną śmiertelność pacjentów.
          Rezygnacja z wizyty domowej powoduje mozliwość przyjęcia KILKU
          pacjentów w gabinecie w tym samym czasie.
          Czy to nie wzrost wydajności?

          > U nas tych badań prawie w ogóle się nie wykonuje -
          > lekarz rodzinny zbiera przecież kasę na terenówkę

          wykonuje się więcej niż na Zachodzie, bo w Polsce lekarz nie jest
          chroniony standardami medycznymi, które mówią co kiedy. Więc w
          związku z histerycznie rozbuchaną roszczeniowością polskich
          pacjentów robi badania by nie usłyszeć zarzutu że mógł a nie zrobił.
          Nie wiem co za populacja rodzinnych jest koło Lublina, w Krakowie
          zdecydowanie z badaniami w POZ się przesadza.

          > Natomiast polscy lekarze rodzinni podejrzewam pracują 10 albo 20
          > razy mniej wydajnie niż angielscy rodzinni - bo nie można się
          > nawet doprosić wizyty domowej czy badania krwi.

          Przejęzyczyłeś się. Skoro odmawiają wizyt, to znaczy że pracują
          BARDZIEJ a nie mniej wydajnie.



          • aron2004 Re: pytanie do Arona 08.10.07, 12:17
            właśnie polski lekarz rodzinny pracuje mało wydajnie, bo w
            przeciwieństwie do lekarza rodzinnego np. w Wielkiej Brytanii nie
            umie sobie tak zorganizować czasu żeby starczyło mu go na wizyty
            domowe jak i na pacjentów w przychodni.

            Co do badań to w Polsce ok. 90% ludzi w ogóle nie ma robionych
            podstawowych badań, a w Europie jest to ok. 50%. Ale wiadomo że dla
            lekarza najważniejszy jest własny majątek a nie dobro pacjenta.
            • felinecaline Re: pytanie do Arona 08.10.07, 12:30
              Barbaro i Obs'ie! "Tusze", ze zauwazyliscie, iz Aron jest zuelnie
              nieprzemakalny na Wasze i w ogole wszelkie rozsadne argumenty.
              Dlatego za chwile przeniose ten watek na "osla lawke" a Was prosze
              na przyszlosc nie karmcie trolla i nie wszczynajcie z nim dyskusji
              na forum.
              jesli nie mozecie sie "oprzec" to pamietajcie, ze istnieje poczta
              @owa i wszelkie komunikatory typu "gg", "tlen" itepe.
              • obs2 Re: pytanie do Arona 08.10.07, 14:42
                > na przyszlosc nie karmcie trolla i nie wszczynajcie z nim dyskusji
                > na forum.

                Aron nie jest trolem, jest maskotką!
                I proszę - bądźmy konsekwentni. Nie tak dawno (wczoraj, czy
                przedwczoraj) napisane zostało (też w związku z atakami na Arona),
                że forumowa większość (a przynajmniej miarodajna większość przez co
                rozumiem większość często się tu wypowiadających, a już w kazdym
                razie- większość wypowiadających się w temacie wyrzucenia Arona),
                zdecydowała że Aron ma zostać.
                Skoro ma zostać, to wybacz, ale w tej sytuacji apelowanie o
                nieodpowiadanie mu, stawia forum w trochę dziwnej sytuacji.
                No dobra, jest nieprzemakalny na argumenty. Ale w takim razie, albo
                wejściowo banujemy jego posty (bo uznajemy je za spam), albo na nie
                odpowiadamy, by nie powstało (zwłaszcza dla nieznających tego forum
                czytelników) wrażenie, że nie daj Boże zgadzamy się np. z Aronową
                koncepcją wizyt domowych.
                • felinecaline Re: pytanie do Arona 08.10.07, 14:53
                  Jesli nawet potrzebujecie takiej maskotki zgoda, wtedy zostawiam
                  watek to proponuje skanalizowanie wszelkich dyskusji z Aronem na
                  ten "maskotkowy" watek.
                  Osobiscie lubilabym sie wzniesc nieco ponad aronowy poziom,
                  rozumiem, ze w Twoim przypadku grawitacja okazala sie silniejsza.
                  • felinecaline Re: pytanie do Arona 08.10.07, 15:03
                    Poza tym ZADEN admin nie moze sobie pozwolic na luksus siedzenia
                    przed monitorem 24h/24 by sledzic i natychmiastowo usuwac splodzone
                    przez Arona posty.
                    A w dodatku, przyznaj, ze caly TEN watek jest raczej wywolywaniem
                    wilka zlasu - lub Arona z Parchatki niz kurtuazyjnym mu
                    odpowiadaniem w celu zbijania jego argumentow, jezeli w ogole w
                    przypadku Arona mowic mozna o jakichkolwiek argumentach.
                • maverick777md Re: pytanie do Arona 08.10.07, 15:40
                  Do Obs2
                  Domyślam się, że Twa uwaga skierowana jest do moderatorki
                  Felinecaline (dałem jej ignora, nie widzę jej postów - tj czasem
                  widzę, czasem nie, nie wiem od czego to zależy - teraz nie) i w
                  pełni Cię popieram.
                  Aron jest ciemną stroną duszy naszego społeczeństwa:)Felinecaline
                  moderuje zdala od Polski, więc zapewne nie wie, jak powszechne jest
                  tu tego typu podejście do zawodu lekarza. Forum jest miejscem, gdzie
                  ludzie mogą Ci anonimowo (no, to może nie dotyczy Arona) nawrzucać,
                  a Ty tu możesz spokojnie odeprzeć ich argumenty. Z kolei osoba
                  inteligentna z naszych ciągłych dyskusji z Aronem może wyciągnąć
                  wiele ciekawych wniosków.
                  Podsumowując: "nie" dla dulszczyzny, "nie" dla zamiatania śmieci pod
                  dywan - pozostawmy arona na rozsądnie moderowanym forum.
            • bruford Re: pytanie do Arona 08.10.07, 13:35
              Jak wiadomo , dla busiarzy-synów rolnika , najważniejsze jest dobro
              przewożonych ludzi a nie własny dochód.
              • obs2 Re: pytanie do Arona 08.10.07, 14:48
                skąd wiesz że nie ? ;-))))

                A piszę to dlatego, że przy całej absurdalności która często (nie
                zawsze!) wkrada się do dyskusji z Aronem, istnieje coś takiego jak
                spojrzenie na sprawę od drugiej strony (Amerykanie zdaje się
                mówią "try walking in my shoes").
                Tak jak Ty nie wierzysz w takie altruistyczne idee Arona - busiarza,
                tak Aron nie wierzy w istnienie choćby cienia altruizmu u lekarzy.
                I może ma rację - na miły Bóg- nie chodzi mi o to, żeby wśród
                lekarzy altruizm był, to jest zupełnie osobna i nierozwiązywalna
                kwestia: ma być czy ma nie być.
                Chodzi o to, że przeciętny człowiek postrzega leczenie, ratowanie
                życia, jako misję. Nie podoba się to nam, oj jak bardzo nie podoba,
                ale TAK JEST. I dla takiego Arona i nie tylko niego, jest czymś
                niepojętym porównywanie braku misji busiarza z brakiem misji
                lekarza. Jest tez niepojętym mówienie, że skoro busiarz patrzy
                przede wszystkim na kasę, to normalne jest to samo u lekarza.
                Jak wiecie, polemizuję z Aronem i stoję po stronie lekarzy, ale
                próbuję czasem myśleć.
                I popatrzcie- te niby bezpłodne przepychanki z Aronem, mogą mieć
                jednak jakiś sens.
                Co pozostawiam pod rozwagę forumowiczom i Opiekunkom forum.


                • aron2004 Re: pytanie do Arona 08.10.07, 15:49
                  gdyby polski lekarz miał takie podejście do pacjenta jak lekarz
                  brytyjski, gdyby nie odmawiał skierowań na badania, gdyby jeździł na
                  wizyty domowe, gdyby nie kazał czekać miesiącami na wizytę u
                  specjalisty, to myślę, że ludziom byłoby łatwiej zaakceptować to że
                  ma terenówkę.

                  Natomiast przy obecnym żenującym poziomie usług medycznych
                  świadczonych przez polskich lekarzy to powinni jeździć oni starymi
                  Poldkami. Takie są niestety fakty.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka