Dodaj do ulubionych

mordo ty moja...

08.01.08, 01:53
www.gazetaprawna.pl/index.php?action=showNews&dok=2126.89.0.39.17.1.0.1.htm
prawnicy wyraźnie napisali że to nie przejdzie...

czyżby jednak prywatyzacja po polsku?
Obserwuj wątek
    • swan_ganz Re: mordo ty moja... 08.01.08, 02:00
      to nie jest koniec nie dobrych wieści..
      Od czerwca tego roku mają wejść kasy fiskalne do gabinetów
      lekarskich. Vat w dalszym ciągu pozostanie zerowy ale fiskusowi
      chodzi o ewidencjonowanie obrotu gospodarczego.
      Nie dobrze...
      • loraphenus Re: mordo ty moja... 08.01.08, 02:09
        a mnie sie wydaje że to zmierza do dobicia szpitali w agonii.

        Co z lekarzami na kontraktach, którzy to są przecież jednoosobowymi firmami ?
        Ustawa o swobodzie działalności gospodarczej mówi że...

        Jeśli jedynymi formami zatrudnienia lekarza przez szpital będzie umowa o prace (
        umowa zlecenie teoretycznie, umowa o dzieło...)

        to zbyt dużo lekarzy w szpitalach pracować nie będzie...

        Czy ktoś tam wie co robi czy może ma zespół abstynencyjny ?


        • swan_ganz Re: mordo ty moja... 08.01.08, 02:23
          zakaz konkurencji z własnym miejscem pracy nie jest taki głupi; on
          ma swoje sensowne uzasadnienie. Szczególnie gdy wiemy jak wygląda
          praktyka dnia codziennego i styk państwowych szpitali i prywatnych
          przychodni czy gabinetów...
          Problem polega na tym, że taki zakaz zwiększy presję na wysokość
          wynagrodzenia bo skoro nie da się już dorobić..
          Dla was lekarzy - szczególnie tych młodszych oznacza to jednak dobrą
          nowinę.. Dlaczego? Bo zintegruje wasze środowisko i będziecie gadać
          wreszcie jednym głosem... A to chyba już dużo
          • swan_ganz Re: mordo ty moja... 08.01.08, 02:28
            poza tym nie bałbym się opustoszenia szpitali w wyniku wprowadzenia
            tego zakazu bo one nie opustoszeją. To raczej gabinety ulegną
            likwidacji bo większość z nich nic nie znaczy bez szpitalnej
            praktyki swojego właściciela.. Po prostu będą mieli problem z
            dopływem klientów chociaż jak znam zaradność Polaków to myślę, że
            jakoś rozwiążą ten problem braku pacjentów w gabinetach :-)
            • loraphenus Re: mordo ty moja... 08.01.08, 02:42
              ale ja o zupełnie czym innym.

              Taki patomorfolog który wyleasingował sprzęt i nieruchomość i pracuje np. jako
              dydaktyk w AM ...to z AM odejdzie

              Taki np. anestezjolog zrezygnuje z OITu jeśli prywatnie będzie znieczulał do
              operacji biustu...

              Kto na tym straci ? Radiolog w W-wie obecnie poniżej 400zł na godzinę prywatnie
              nie schodzi...
            • loraphenus Re: mordo ty moja... 08.01.08, 02:46
              aczkolwiek ten system bardzo podkopałby lobby profesorsko-ordynatorskie...ale

              jeśli to ma ograniczyć konkurencję to wystarczy że taki prof. kardiochirurg
              zarejestruje legalnie np. usługi dydaktyczne i formalnie będzie uczył całek,
              różniczek, statystyki..

              Bo konkurencja to działanie w tej samrej branży...

              jeśli traumatochirurg będzie miał w domu prywatną działalność -usługi analiz
              behawioralnych psów i kotów - to kto się przyczepi ?
      • vlad Re: mordo ty moja... 08.01.08, 09:17
        od kiedy jest zerowy vat na usługi medyczne ?
    • extorris Re: mordo ty moja... 08.01.08, 08:47
      zupelnie nie rozumiem na czym mialaby polegac "konkurencja" prywatnych gabinetow
      ze szpitalami

      przeciez poradnie przy oddzialach sa w przytlaczajacej wiekszosci nieoplacalne,
      ambulatoria zabiegowe przeciazone, diagnostyka ma czesto kilkumiesieczne terminy

      jesli gabinety prywatne odciazaja przeladowany system, w ktorym szpitale
      dzialaja ponizej kosztow, to nie jest zadna konkurencja tylko zbawienie

      pokazcie mi jakikolwiek przyklad na to, ze lekarz w prywatnym gabinecie odbiera
      dochod szpitalowi

      a co do kas fiskalnych - wydaje mi sie to dziwaczne
      rozumiem, ze mozna to zastosowac w gabinecie, ale system bedzie szczelniejszy
      tylko, gdy wprowadzi sie mechanizm sporych (oplacalnych) odpisow podatkowych na
      podstawie faktur (co w praktyce, przy zerowym vacie zmniejszy dochody panstwa),
      inaczej bedzie jak z fachowcem od pralki: wymiana bezpiecznika za 50 zl, a z
      faktura 100 zl.
      czesto za czasow "malej ulgi budowlanej" oplacalo sie wziac robotnika bez vatu,
      niz odliczac ulge

      nie rozumiem co ma wbijac do kasy lekarz, ktory ma firme wylacznie w celu
      dyzurowania na kontrakcie
      ale jesli maja byc kasy - niech beda, przeciez to nie lekarze straca
      • masonic Re: mordo ty moja... 08.01.08, 15:30

        > pokazcie mi jakikolwiek przyklad na to, ze lekarz w prywatnym
        gabinecie odbiera
        > dochod szpitalowi
        Prywatny gabinet chirurgiczny, ew neurologiczny-przychodzi pacjent,
        w gabinecie sa: dwa krzesla, biurko, kalendarz na scianie ew biurku
        itp. Przyjmujacy pracuje w panstwowym szpitalu, gdzie kieruje owego
        chorego np na wykonanie TK lub NMR. Badanie odbywa sie na panstwowym
        sprzecie, kierujacy nie placi kosztow amortyzacji, pracy personelu
        technicznego. Usluga pt. np KT brzucha kosztuje pacjenta tyle ile
        wizyta prywatna (ew jakas doplata), podczas gdy na wolnym rynku
        pacjent musialby wydac przynajmniej kilkaset zlotych wiecej.
        Zrozumiale jest jaka wiec opcje wybierze.
        Odpierajac prawdopodbne argumenty,ze istnieja praktyki, szpitale
        prywatne z wlasna diagnostyka pragne zapytac jaka jest ich czesc w
        stosunku do gabinetow "krzeselkow0-kalendarzowych" ? Dopiero potem
        nalezaloby sie zastanowic czy nie warto ukrocic pospolitego
        zlodziejstwa jakim jest wykorzystywanie cudzej wlasnosci bez umowy i
        zgody wlasciciela.
        • slav_ Re: mordo ty moja... 08.01.08, 20:37
          >Przyjmujacy pracuje w panstwowym szpitalu, gdzie kieruje owego
          >chorego np na wykonanie TK lub NMR. Badanie odbywa sie na panstwowym
          >sprzecie, kierujacy nie placi kosztow amortyzacji, pracy personelu
          >technicznego.
          (...)
          >podczas gdy na wolnym rynku
          > pacjent musialby wydac przynajmniej kilkaset zlotych wiecej.

          Ale do badania (bez względu na ocenę tego procederu) jest jednak kierowany ubezpieczony pacjent, któremu te badania się (jak to sie ładnie określa) "należą" z tytułu ubezpieczenia jesli są takie wskazania.
          Czemu każesz im płacić za nie na wolnym rynku skoro są ubezpieczeni?
          No i czemu nazywasz to złodziejstwem ? Kto jest złodziejem?
          Pacjent? Lekarz ?
          • masonic Re: mordo ty moja... 09.01.08, 02:59
            > Ale do badania (bez względu na ocenę tego procederu) No wlasnie
            pominmy ten malutki szczegol a calosc da sie ladnie schowac pod
            dywan.Tylko bez hipokryzji prosze. Skupmy sie na problemie:
            panstwowy sprzet-lekarz korzystajacy z tego sprzetu i pobierjacy z
            tego tytulu niepodatkowany i nielegalny dochod. Odniesc sie jesli
            mozesz dop tego a nie faktu ubezpieczenia czy nie, kotry to fakt ma
            znaczenie zupelnie wtorne.
            Przede wszystkim w tym przypadku co ma fakt ubezpieczenia pacjenta
            do faktu zagarniecia przez wykonujacego badanie(ladniejsze
            okreslenie zlodziejstwa) mienia panstwowego. Czy korzystajacy z
            panstwowego sprzetu lekarz kogokolwiek pyta o zgode na skorzystanie
            z tego sprzetu, czy palci koszty pracy personleu pomocnioczego,
            kontrastu, cewnika (przy badaniach naczyniowych) itp. ??? Wiem, ze
            to pytania niewygodne ale nalezy je postawic.
            > Czemu każesz im płacić za nie na wolnym rynku skoro są
            ubezpieczeni?
            Troche myla Ci sie pojecia, jesli sytuacje, w ktorej osoba fizycnz
            (lekarz) przeprowadza badanie na sprzecie, kotrego prawnie nie jest
            wspolwlascicielem a zarobione pieniadze ukrywa przed wlascicielem
            owego sprzetu-to ja mysle, ze rozumiemy wolny rynek baaaaardzo
            roznie. Tam gdzie ty widzisz "wolny rynke" ja widze zwykle
            zlodziejstwo. Wolny rynek bedzie wtedy, gdy lekarz (moze byc
            zatrudniony w panstwowej placowce), przyjmuje pacjenta w prywatnej
            placowce, kotra dysponuje sprzetem badz umowa z inna prywatna
            placowka i tam wykonane jest badanie.
            > No i czemu nazywasz to złodziejstwem ?
            Czemu zadajesz dziecinne pytania ? (przepraszam ale wiecej nie da
            sie odpisac).
            W ta patologiczna sytuacje uwiklane sa obie strony, nie mzona jednak
            leczyc goraczki w pierwszej kolejnosci zbijajac termometr-wiem tak
            jest najprosciej.
            • swan_ganz Re: mordo ty moja... 09.01.08, 07:37
              > Troche myla Ci sie pojecia, jesli sytuacje, w ktorej osoba fizycnz
              > (lekarz) przeprowadza badanie na sprzecie, kotrego prawnie nie
              > jest wspolwlascicielem a zarobione pieniadze ukrywa przed
              > wlascicielem owego sprzetu

              no to teraz zgodnie z dominującą na tym forum logiką będziesz musiał
              podać konkretny adres i nazwiska by być wiarygodnym. Innymi słowy;
              albo jakiegoś kolegę teraz zadenucjujesz albo bajki tu wypisujesz ...

              p.s. Slavie - nie idźcie tą drogą :-)
              • slav_ Re: mordo ty moja... 09.01.08, 13:01
                Uważasz - całkowicie bezpodstawnie - że ja "popieram proceder".
                Otóż nie jest tak (dodam że jako dyżurujący w szpitalu jestem raczej jego ofiarą
                gdzy zgłasza sie pacjent z "pilnym skierowaniem do szpitala" któremu musze
                tłumaczyc (zły lekarz) czemu go nie przyjmę mimo że inny (dobry lekarz) go
                skierował - niż procederu tego beneficjentem). Ale to mi wcale nie przeszkadza w
                zadawaniu pytań (jakichkolwiek).
                Niczego takiego w mojej wypowiedzi (popracia) nie ma.
                Ja tylko zadaję pytania bo mam watpliwości i chciałbym aby osoby (zwłaszcza
                wypowiadające się bardzo pryncypialnie a więc jak rozumiem mający jednoznaczne
                stanowisko) na te pytania mi odpowiedziały - bez wycieczek osobistych.
                Niestety, dyskutanci zwykle nie potrafią odróżnić OSOBY od TEMATU stąd wycieczki
                osobiste, złosliwoście, przycinki "ad personam" zmiast wypowiedzi "na temat".
                Również proste przenoszenie argumentacji używanej w dyskusji na poglądy osobiste
                dyskutanta jest błędem. Ja nie dyskutuję z poglądami tylko z argumentami.
                A wracając do tematu.
                Zwróć uwagę że cały czas (rowniez w kontekście tzw. łapowek) mamy tylko jedną
                stronę - złych lekarzy.
                Czyli - lekarz wykonujący "na państwowym sprzęcie" badanie jest "be" a pacjent
                ktory ma to badanie wykonywane - nie jest "be" czy tez jest?
                Jak myslisz ?
                • masonic Re: mordo ty moja... 09.01.08, 16:34
                  > Uważasz - całkowicie bezpodstawnie - że ja "popieram proceder".
                  Jezeli gdziekolwiek to napisalem, proisze zacytuj. Jesli nie
                  znajdziesz tego odpwoiedniego cytatu, znaczy ze Twoje wnioski sa
                  bledne i zbyt daleko idace.
                  > Czyli - lekarz wykonujący "na państwowym sprzęcie" badanie
                  jest "be" a pacjent
                  > ktory ma to badanie wykonywane - nie jest "be" czy tez jest?
                  Sprawa jest genialnie prosta: lekarz uzywajacy panstwowego sprzetu
                  na tzw dyzurze-czyli pacjent przychodzi na dyzur owego lekarza a ten
                  wykonuje mu badanie_niewazne czu USG czy KT, pobiera wczesniej
                  oplate w gabinecie prywatnym zlozonym z krzesla i biurka, nie
                  REJESTRUJE wplywow z owego badania jest w swietle prawa ZLODZIEJEM.
                  Pacjent, ktory wie ze nie uzyska owego badania bez wizyty w
                  prywatnym gabinecie, wie (lub przypuszcza (a nie musi)) w jaki
                  sposob ow lekarz czasowo wchodzi w posiadanie nie swojego sprzetu
                  jest staje sie druga strona przestepstwa. Oczywiscie zadnej ze stron
                  z wiadomych wzgledow nie zalezy na rozglosie, wiec sytuacja sie
                  powtarza i ma tendencje do swoistej konserwacji.
                  Teraz sprobuj odpowiedziec na pytanie:
                  Dlaczego lekarze tak niechetnie (wbrew szumnym deklaracjom) nie
                  zlozyli wypowiedzen w zeszlym roku w czasie strajkow oraz dlaczego
                  majac tak potezna bron (jaka sa przepisy EU o czasie pracy) godza
                  sie na smieszne podwyzki rzedu 700zl brutto byle tylko dalej
                  pracowac na "panstwowym" ? Sprobuj odpowiedziec dlaczego ?
                  • slav_ Re: mordo ty moja... 09.01.08, 18:57
                    >> Uważasz - całkowicie bezpodstawnie - że ja "popieram proceder".

                    >Jezeli gdziekolwiek to napisalem, proisze zacytuj. Jesli nie
                    >znajdziesz tego odpwoiedniego cytatu, znaczy ze Twoje wnioski sa
                    >bledne i zbyt daleko idace.

                    No to dobrze, odniosłem niewłaściwe wrażenie.

                    Ten mój post był w zasadzie do swana i jego "ps" pod komentarzem do Twojego.
                • swan_ganz Re: mordo ty moja... 09.01.08, 19:58
                  > Zwróć uwagę że cały czas (rowniez w kontekście tzw. łapowek) mamy
                  > tylko jedną stronę - złych lekarzy.
                  > Czyli - lekarz wykonujący "na państwowym sprzęcie" badanie
                  > jest "be" a pacjent ktory ma to badanie wykonywane - nie jest "be"
                  > czy tez jest?
                  > Jak myslisz ?

                  myślę, że obaj są tak samo "be".
                  Można przerzucać się winą i odpowiedzialnością za powstałą sytuację
                  bez końca; aminicja do takich działań nie skończy się prędko bo obie
                  strony sporu mają swoje za uszami i taka dyskusja nie doprowadzi do
                  żadnych konstruktywnych wniosków...

                  Dokładnie tak samo jest z doraźnym dosypywaniem kasy do systemu
                  zdrowia; to bez produktywne działanie bo problem waszych wynagrodzeń
                  będzie wciąż wracał na nowo...
                  Dlatego najlepiej by było kolejno; rozpirzyć ten system-zaorać-
                  zbudować nowy, prywatny bo tylko taki da społeczeństwu święty spokój
                  z waszymi żądaniami... To samo zrobiłbym z systemem edukacji
                  powszechnej...
                  Poprzyjcie mnie w następnych wyborach a ja wam zrobię tu
                  amerykę... :-)
              • masonic Re: mordo ty moja... 09.01.08, 17:14
                > no to teraz zgodnie z dominującą na tym forum logiką będziesz
                musiał
                > podać konkretny adres i nazwiska by być wiarygodnym.
                Wiem, panuje tu syndrom oblezonej twierdzy.
                Innymi słowy;
                > albo jakiegoś kolegę teraz zadenucjujesz albo bajki tu
                wypisujesz ...
                Drogi kolego przedstawicielu medyczny, gdybym mial zadenuncjowac
                owych "kolegow" to mogloby sie okazac ze tylko w jednym miescie
                wojewodzkim, w jednym szpitalu kilka poradnii, oddzialow mogloby
                przestac funkcjonowac w normalnym trybie-gdyby owe "kolezanki"
                czy "kolegow" zaprosic na rozmowe w prokuraturze, poczatkowo w
                charakterze swiadka. Na posterunkach zostaliby w wiekszosci stazysci
                i rezydenci.
                Otoz nie jestem Herkulesem, tym bardziej ze stajnia zapchana jest
                nawozem po dach. Nie obchodzi mnie co robia inni, ja wole dbac o
                swoj wlasny tylek. Postanowilem na poczatku medycznej kariery, ze
                nie dolacze sie do stadka nurzajacego sie w tym oborniku i
                podziekowalem grzecznie za towarzystwo. Sadze, ze pomimo wielu
                innych niedogodnosci zwiazanych z przeprowadzka do innego kraju
                uniknalem calej masy przykrosci zwiazanych z praca w charakterze
                lekarza w Polsce. Czytanie wiadomosci z "frontu walki o lepsze
                jutro" od 3 z gora lat utwierdza mnie w przekonaniu o slusznosci
                podjetej decyzji.
            • extorris Re: mordo ty moja... 09.01.08, 12:31
              zupelny belkot

              pacjent nie idzie do lekarza "na tomograf", na drzwiach tego gabinetu nie ma
              napisu "tomograf", tylko "lekarz"

              pacjent idzie do lekarza!
              lekarz ma zarejestrowana praktyke, odprowadza oplaty i podatki, podobnie jak
              taksowkarz, czy straganiarz, niedlugo bedzie mial kase fiskalna, nie bierze
              wynagrodzenia "za tomograf", tylko za porade lekarska
              jesli skutkiem tej porady jest skierowanie na tomograf, wowczas nie ma
              mozliwosci wykonania tego badania "na panstwowym sprzecie", poza wszelka
              rejestracja - chory taki przechodzi cala procedure, ktorej wynikiem jest
              refunkacja tomografii przez NFZ
              (chyba, ze zakladasz, ze lekarz noca otwiera pracownie wytrychem i sam robi
              badania "prywatnym" pacjentom)

              odroznij kilka spraw: lekarz przyjmujacy prywatnych pacjentow na dyzurze, czy po
              godzinach i uzywajacy "panstwowego sprzetu" poza wszelka rejestracja - tu masz
              racje, ale takie praktyki juz i tak sa nielegalne, wiec wystarczy wyegzekwowac
              istniejace prawo
              zakaz laczenia panstwowego z prywatnym tylko rozszerzy skale tego zjawiska,
              bedzie coraz wiecej prywatnych pacjentow po godzinach, skoro nie mozna ich
              przyjac w prywatnym gabinecie

              natomiast zjawisko omijania kolejek poprzez prywatne gabinety mozna wyeliminowac
              sprawjajac, ze lekarz pracujac panstwowo i prywatnie otrzyma porownywalne
              wynagrodzenie, innej rady nie ma

              nie mozna zakladac, ze wszystkie gabinety prywatne sluza omijaniu kolejek, a
              wszyscy pacjenci sa badani poza rejestracja na panstwowym sprzecie - to jest,
              jak w kazdym zjawisku korupcyjnym - margines, mniejszy lub wiekszy, ale zawsze
              margines

              takie koncepcje zakazu praktyk prywatnych sa wyrazem stosunku PO do poroblemow
              ochrony zdrowia porownywalnego z tym, jaki maja do aborcji - uwazaja, ze obecna
              sytuacja jest dobrym kompromisem

              uzywaja straszaka na lekarzy specjalistow, aby pokazac, ze walka o zarobki
              bedzie oznaczala w rzeczywistosci ich utrate, rownoczesnie chca stworzyc
              doskonale ramy dla korupcyjnego ukladu miedzy lekarzami, a dyrektorami szpitali
              (nie chcesz stracic specjalisty - daj gowniana pensje, ale pozwol dorobic po
              godzinach), dzieki czemu, na zasadach mafijnej lojalnosci, lekarze nie beda
              upominac sie o podwyzki, tylko wspierac "kompromis"

              taka bolszewicka metoda pod haslami walki z korupcja, w rzeczywistosci
              zwiekszajaca ja do niespotykanych dzis rozmiarow
              • aron2004 Re: mordo ty moja... 09.01.08, 12:59
                ale skoro pacjent uważa, że powinien mieć wykonane badanie
                tomograficzne, to lekarz powinien je wykonać
                • nico72 Re: mordo ty moja... 09.01.08, 13:24
                  Aron uważam, że to lekarz decyduje czy badanie jest wskazane czy nie. Tak to
                  możesz przyjść i powiedzieć "Poproszę jeden PET". To nie warzywniak.
                  • co_dzienna Re: mordo ty moja... 09.01.08, 14:37
                    Zgodzę się w 100%, o ile lekarz nie jest rozliczany z wyniku
                    finansowego własnej placówki. Jak musi oszczędzać, decydować, co się
                    opłaca, to bywa różnie.
                    Akurat PET jest za mało wykorzystywany moim zdaniem w odniesieniu do
                    innych badań. Jednym PET można zastąpić wiele badań nie dających i
                    tak obrazu choroby. I w poszukiwaniu raka można pacjenta pociąć na
                    kawałki, czasem niepotrzebnie.
                    Więc w sumie ten PET może wiele niepotrzebmych kosztów zaoszczędzić.
                    KOsztów badań, operacji, hospitalizacji i leczenia na nieistniejące
                    choroby.
                    • nico72 Re: mordo ty moja... 09.01.08, 14:42
                      Ale ja nie analizowałem wskazań do PETu. Uważam że w pewnych przypadkach jest to
                      dobre badanie. W moim poście chodziło o coś zupełnie innego.
                      • co_dzienna Re: mordo ty moja... 09.01.08, 14:44
                        Wiem, to tylko taka dygresja.
                        Wiem, że ludzie są roszczeniowi, czasem za bardzo.
                • barabara6 Re: mordo ty moja... 10.01.08, 17:04
                  W zasadzie nie powinienem karmić trolla, ale...
                  Głupota tego stwierdzenia jest porażająca. Skoro kierowca minibusa
                  wie lepiej, co mu dolega i jakie ma miec wykonane badania dodatkowe -
                  to po co w ogóle idzie do lekarza? Przeciez mógłby się (via
                  internet) skontaktowac z równie inteligentnym pracownikiem NFZ i
                  otrzymac odpowiednie kierowanie!
              • masonic Re: mordo ty moja... 09.01.08, 16:58


                > pacjent nie idzie do lekarza "na tomograf", na drzwiach tego
                gabinetu nie ma
                > napisu "tomograf", tylko "lekarz"
                >
                > pacjent idzie do lekarza!
                Jaki to ma zwiazek z opisana sytuacja zagarniecia przez lekarza
                nieswojego sprzetu i uzyskania w wyniku tego zagarniecia
                niezglaszanej korzysci majatkowej ?
                wowczas nie ma
                > mozliwosci wykonania tego badania "na panstwowym sprzecie", poza
                wszelka
                > rejestracja -
                Teraz ja porzuce na chwile merytoryczna dyskusje i odpowiem Ci z
                wlasnego doswiadczenia: ZUPELNY BELKOT, powiem wiecej oczywiste
                klamstwo !!!
                chory taki przechodzi cala procedure, ktorej wynikiem jest
                > refunkacja tomografii przez NFZ
                bla, bla
                > (chyba, ze zakladasz, ze lekarz noca otwiera pracownie wytrychem i
                sam robi
                > badania "prywatnym" pacjentom)
                Nie pajacuj prosze, nie wiesz jak wyglada praca lekarza na dyzurze?
                Dobrze pomoge Ci poprzez opis sytuacji (moze wyda Ci sie znajomy):
                ow leklarz z prywtangeo gabinetu tak sie sklada,ze pelni dyzur w
                osrodku klinicznym (trzeci stopien referencji).Ow osrodek pelni 24
                godzinny dyzur w jednej ze swoich podspecjalnosci, takze sprzet jest
                caly czas "pod para", drzwi sa wszedzie pootwierane. Nie musisz
                pajacowac z tymi kluczami.
                > odroznij kilka spraw:
                Nie mam, z tym problmeu, nawet w pierwszym poscie zaznaczylem ze nie
                chodzi mi o sytuacje gdzie lekarz pracujacy w panstwowej placowce
                przyjmuje w prywtanym gabniecie i wykonuje badania na pryatwnym
                sprzecie.
                > istniejace prawo
                No ja wlasnie tylko caly czas o tym. Wyegzekwowac prawo ? smieszne
                to brzmi w kontekscie owej sytuacji, prawda ?
                Co do skutkow ew zakazu, jestem w stanie sie z Toba zgodzic z
                podstawowegow wzgledu: "zarzadzajacym" opieka zdrowotna zalezy
                przede wszystkim na osiagnieciu efektu populistycznego (czytaj
                utrzymania poparcia wyborcow) w zwiazku z czym tworozne rozwiazania
                maja zakonserwowac istniejacy system.
                Z drugiej strony jednak sa kraje cywilizowane z podobnym jak Polska
                socjalistycznym modelem opieki zdrowotnej gdzie istnieje
                rozgraniczenie: panstwowe: prywtane prawnie ureglowane. Np
                konsultant zabiegowiec pracujacy w ramach NHS, moze na panstwowych
                wlosciach operowac i diganozowac prywtanych pacjentow pod
                nastepujacymi warunkami:
                -zawarcia umowy ze szpiatlem i oplacenia kosztow amortyzacji i
                wynagordzen personelu pomocniczego
                -oraz ze ow dodatkowy dochod nie przekroczy pewnego procentu (10-15-
                20%) wartosci rocznego kontraktu brutto zawartego z jednostka NHS
                -jesli ow konsultant stwierdzi, ze prywtanie zarobi wiecej,
                rezygnuje z pelnego NHS-owego etatu na rzecz jego czastki i pracuje
                w jednostce prywatnej.
                A teraz jesli mozesz sprobuj odpowiedziec na to samo pytanie co slav:
                Dlaczego lekarze w Polsce pomimo "ognistych" deklaracji nie zlozyli
                gremialnie wypowiedzen w czasie strajkow w zeszlym roku
                (doprowadzajac do zupelnego rozkladu trupa zwanego "sluzba zdrowia)i
                dlaczego teraz majac tak potezna bron jak dyrektywa unijna godza sie
                za jakies smieszne kwoty rzedu 700 brutto i puste obietnice
                konserwowac stary system ?
                • extorris Re: mordo ty moja... 09.01.08, 20:27
                  nie jestem w stanie dyskutowac na temat przestepstwa, ktorym mialoby byc
                  posiadanie prywatnego gabinetu i pracy w placowce publicznej

                  dla ciebie to jest synonimem korupcji, co nie jest prawda
                  utozsamiasz kazde posiadanie prywatnej praktyki i panstwowgo etatu z
                  przyjmowaniem chorych w panstwowej placowce poza systemem, co jest
                  intelektualnym naduzyciem

                  prywatne gabinety dzialaja obok publicznych placowek i laczenie pracy w jednym i
                  drugim moze odbywac sie, i odbywa sie bez zadnych patologii (co nie znaczy, ze
                  ich w ogole nie ma)

                  z przyczyn pryncypialnych jestem przeciwny prawu, ktore jest tworzone po to, aby
                  zakazywac pewnych praktyk, ktore same w sobie nie sa szkodliwe, a moga stanowic
                  zaledwie okazje do pewnych dzialan szkodliwych
                  to jest niezgodne z moim swiatopogladem

                  to tak jakby zakazac sprzedawania lanego piwa, bo jest to okazja do
                  rozcienczania go woda

                  nie umiem podac ci w kilku zdaniach przyczyn niepowodzen akcji strajkowych

                  moze jednak ty ustosunkujesz sie do mojej wypowiedzi, w ktorej opisuje mechanizm
                  w jakim ten zakaz laczenia panstwowego z prywatnym przyczyni sie do zwiekszenia,
                  a nie zmniejszenia skali "wykorzystywania panstwowego sprzetu"?
                  • docuk Re: mordo ty moja... 10.01.08, 07:07
                    extorris napisał:

                    > nie jestem w stanie dyskutowac na temat przestepstwa, ktorym
                    mialoby byc
                    > posiadanie prywatnego gabinetu i pracy w placowce publicznej
                    >Przeciez chyba ze trzy razy o tym pisalem, nie wiem czy ludzie tu
                    na tym forum koncza jakies specjalne kursy oduczajace czytania ze
                    zrozumieniem.Czy to znowu obajw oblezonej twierdzy.
                    > dla ciebie to jest synonimem korupcji, co nie jest prawda
                    > utozsamiasz kazde posiadanie prywatnej praktyki i panstwowgo etatu
                    Nie utozsamiam a jedynie zaznaczam, ze taki styk w obecnej sytaucji
                    umozliwia zachowania, ktore wg regul wolnego rynku sa zwyczajnym
                    przestepstwem.
                    > przyjmowaniem chorych w panstwowej placowce poza systemem, co jest
                    > intelektualnym naduzyciem
                    Nie wiem ile orientuejsz sie w dzialaniu innych systemow opieki
                    zdrowotnej. Zeby bylo jasniej nie mam nic przeciwko praktykom
                    prywatnym, jedno ale. Przeciez nie tylko twoj prywatny pacjent palci
                    ubezpieczenie, palci je rowniez 100 innych czekajaca w kolejce na
                    badanie, zabieg. Rozumiem ze gabinet prywatny pomaga przeskoczyc
                    nad glowami tych czekajacych a krzeslo i biurko w tzw "gabinecie" sa
                    jedynie przepustka. jesli wiec nie przeszkadza zadac pytanie:
                    dlaczego ta dzialanosc nie jest usankcjonowana prawnie-tzn: jesli
                    juz mamy nierwydolny system socjalistyczny i kolejke czekajacych to
                    czy nie mozna ucywilizowac warunkow owego "przeskakiwania" ? Jesli
                    nie chcesz ponosic ryzka zakupu sprzetu, otwierania prywatnej
                    pracowni to dlaczego to ryzyko ma ponosic za Ciebie w pelnym
                    wymairze kto inny. W cywilizowanym swiecie to jest dokladnie
                    policzone: pracujesz np w NHS (duzy szpital) jako konsultant
                    (niezalezny specjalista) i chcesz na panstwowym sprzecie
                    diagnozowac, leczyc chorych z prywtanego gabinetu-oczywiscie ze tak
                    ale na jasnych zasadach: zawierasz umowe ze szpiatalem, dochod z
                    takiej dzialanosci nie moze przekroczyc pewnej czesci Twojego
                    wynagrodzenia, ktore palci Ci pracodawca. Pracodawca ma bowiem
                    obowiazek zapewnic ow proces tym, ktorzy czekaja w kolejce. Wiem, to
                    nie zupelnie wolny rynek ale przynajmniej sensownie uregulowana
                    praktyka. Jestes dajmy na to orlem zabiegowki, wysokiej klasy
                    specjalista-wtedy chromolisz "panstwowke", jestes za dobry,
                    otwierasz, przylaczasz sie do prwyatnego szpiatala-jestes gotow
                    poniesc ryzyko. czujesz teraz roznice ?
                    Jestem przeciwny bezwglednemu zapisowi laczenia owych praktyk-to
                    masz racje bez sensu. Ale rownie jestem przeciwny stanowi obecnemu -
                    czyli tzw wolnej amerykanki.
                    Rozumiem, ze w przypadku wprowadzenia takich przepisow jakie
                    obowiazuja np w UK koneiczne byloby jasne zadeklarowanie sie.
                    • extorris Re: mordo ty moja... 10.01.08, 09:48
                      caly czas mowimy o roznych rzeczach

                      z twojej wypowiedzi wynika, ze praca w gabinecie prywatnym polega wylacznie na
                      umozliwianiu pacjentom przeskakiwania kolejek, co po raz kolejny podkreslam -
                      jest naduzyciem

                      nie istnieja zadne legalne mozliwosci przeskoczenia kolejki dzieki prywatnej wizycie
                      zatem teki proceder juz jest nielegalny, tak jak i "wykorzystywanie panstwowego
                      sprzetu"

                      nie ma sensu zakazywac dzialalnosci prywantej lacznie z panstwowa z 2 przyczyn:
                      1. zakaz taki nie jest zakazem wymierzonym w szkodliwa dzialalnosc, tylko
                      zakazem dzialalnosci nieszkodliwej, ktora to moze byc li tylko okazja do
                      dzialalnosci szkodliwej
                      2. w polskich warunkach - przy niskich wynagrodzeniach "panstwowych" (bez zadnej
                      perspektywy ich istotnego wzrostu - co dla kogos znajacego taki kraj jak polska
                      jest oczywiste) taki zakaz dopiero spowoduje rozkwit nielegalnej dzialalnosci -
                      brak mozliwosci uzyskania dodatkowych legalnych dochodow zwiekszy skale
                      "wykorzystywania panstwowego sprzetu" nieformalnie, po godzinach i poza wszelka
                      rejestracja
            • slav_ Re: mordo ty moja... 09.01.08, 16:43
              Nie musisz sie tak strasznie podniecać, rozdzierać szat zadawać tych
              retorycznych pytań - bo są retoryczne. Za to postaraj sie zrozumieć O CO pytam
              jeśli na mój post odpowiadasz. Otóż pytam o pozycję PACJENTA w tym procederze
              (bo pozycję lekarza znamy i jest "be" a nawet złodziejem). Ale co z pacjentem ?

              Nie wiem jaka wiedza o funkcjonowaniu opieki zdrowotnej dysponujesz ale napiszę
              Ci jak jest tu gdzie pracuję. Otóż "u nas" NIE DA SIĘ zrobić "prywatnemu
              pacjentowi badania na państwowym sprzęcie" (nawiasem mówiąc po części ten sprzęt
              nie jest państwowy) ani go na tym sprzęcie leczyć. Otóż KAŻDY pacjent u którego
              jest wykonywane badanie (praktycznie każde od laboratoryjnych poczynając) MUSI
              zostać zarejestrowany w systemie bo badanie nie zostanie wykonane (w skrajnym
              przypadku nawet nie uda sie uruchomić aparatu) i nie dostanie wyniku (są
              przetwarzane centralnie). Podczas rejestracji system żąda nie tylko danych
              osobowych ale również nazwiska lekarza kierującego i tytułu skierowania. A więc
              zawsze na końcu tego procesu pojawia się PŁACĄCY za badanie - czyli albo jest to
              badanie "prywatne" (płaci pacjent) albo "na nfz" ale wtedy kierującym musi być
              jednostka kora ma umowe z NFZ (i z pracownią) - z całym szafarzem dokumentacji,
              skierowań, uzgodnienia terminu badania, kolejki itp. Tak więc pracowania (czyli
              szpital) MUSI dostać za to badanie pieniądze. KAŻDE badanie jest rejestrowane a
              technik nie wykona "lewego" badania bo odpowiada za to osobiście głową żeby
              rachunki sie zgadzały.

              Wracając do tematu.

              >Skupmy sie na problemie:
              > panstwowy sprzet-lekarz korzystajacy z tego sprzetu i pobierjacy z
              > tego tytulu niepodatkowany i nielegalny dochod.

              1. Zadam pytanie nieco inaczej. Czy gdyby lekarz postąpił DOKŁADNIE tak samo
              czyli skierował tego pacjenta z własnego prywatnego gabinetu i wykonał to
              badanie ale NIE WZIĄŁ za to żadnej gratyfikacji (np. zrobił tak bo uważał że ten
              pacjent musi mieć to badanie wykonane a tak jest najprościej) to też postąpił by
              źle i też nazwał byś to "złodziejstwem" ?

              2. "korzystającym" ze sprzętu jest również (a właściwie przede wszystkim PACJENT
              ! - bo to on jest podmiotem tych czynności i to DLA NIEGO jest wszystko robione)
              - jak oceniasz postawę pacjenta w tym wszystkim i jakiego zachowana byś sie
              domagał od pacjenta? powinien odmówić zgody na badanie w tym trybie bo nie jest
              uczciwie wykonane? bardzo jestem ciekaw bo Twoją opinię o lekarzu juz znam

              Tylko bez hipokryzji.
              • slav_ Re: mordo ty moja... 09.01.08, 16:53
                Część moich odpowiedzi zawiera powyższy post - wyslałem mój zamim go
                przeczytałem a sa tam cześciowo odpowiedzi na pytania które zadaję.
                Sa takie jakich oczekiwałem - pacjent jest stroną tego procederu (nie był np.
                zdolny do przyznania tego szlachcic) - czyli jeśli "złodziejstwo" to obustronne
                - i lekarza i pacjenta. Wprawdzie starasz sie nieco pacjent wybielić ("Pacjent,
                który wie ze nie uzyska owego badania bez wizyty w prywatnym gabinecie..." - bo
                to NIE JEST prawda - będzie miał dłuższą drogę, będzie go badał inny lekarz,
                może bedzie stał w w kolejce itp ale to ani wina ani zasługa lekarzy tylko
                niewydolnego systemu) ale nie szkodzi i tak podziwiam szczerość.
              • masonic Re: mordo ty moja... 09.01.08, 20:58
                > Nie musisz sie tak strasznie podniecać,
                Czy wiekoszosc tu piszacych rzeczywiscie cierpi na jakis syndrom
                oblezonej twierdzy, bo do tej pory wydawalo mi sie to
                przekoloryzowaniem, jednak odnosze wrazenie ze coraz mniej czyta sie
                tutaj rzeczowych dyskusji a forum przypomina przedszkole, gdzie 5
                latki przekrzykuja sie nawzajem starajac sie udowadniac (chociaz
                nikt tego dowodu nie wymaga) .."prosze pani, to nie ja to on sie
                zaczal..."
                rozdzierać szat zadawać tych
                > retorycznych pytań - bo są retoryczne.
                Zadalem pytanie o powod braku sukcesu tzw "strajkow" lekarskich-nie
                bylo to pytanie retoryczne. Ani od Ciebie ani od poprzednika nie
                uzyskalem zadowalajacej odpowiedzi. Moze ok, zalozymy w takim razie
                osobny watek ???

                Za to postaraj sie zrozumieć O CO pytam
                > jeśli na mój post odpowiadasz.
                Rozumiem i odpawiadam jeszcze raz: (gdybys nie potrafil zroumiec
                poprzedniej odpowiedzi):
                PACENT podobnie jak LEKARZ uczestniczy w procederze okradania
                panstwa/wlasciciela sprzetu z naleznych korzysci. Jesli wszystko
                mialoby sie odbyc w swietle prawa i lekarz w gabinecie prywatnym
                chcialby (bez ponoszenia ryzyka) dokonac badania u pacjenta, kotry
                przyszedl do jego gabinetu prywatnego to:
                Lekarz powinien zaplacic koszty amortyzacji lub zawrzec umowe z
                wlascicielem sprzetu na tzw "prywatne" badania. Koszta moglby wtedy
                wkalkulowac w cene wizyty.
                Inna opcja to lekarz kieruje pacjenta na badanie gdzie pacjent placi
                100% kosztow (inna jednostka prywanta).
                Rozumiem jednak, ze najlatwieszym rozwiazaniem jest bezprawne
                korzystanie z panstwowego sprzetu pod roznymi pozorami:
                -a to ze pacjent jest i tak i tak ubezpieczony wiec o co chodzi
                -nie musze (pracujac prywatnie) ponosic zadnego ryzyka zwiazanego z
                zakupem sprzetu, adaptacja pomieszczen itp.

                Otóż pytam o pozycję PACJENTA w tym procederze
                > (bo pozycję lekarza znamy i jest "be" a nawet złodziejem). Ale co
                z pacjentem ?
                Przeczytaj powuzej, prosciej nie moge.
                > Nie wiem jaka wiedza o funkcjonowaniu opieki zdrowotnej
                dysponujesz
                Wystarczajaca (wynikajaca z krotkiego acz "owocnego" w sensie
                poznawczym okresu pracy w tzw "slubie zdrowia w Polsce"), ktora to
                wiedza pozwala stwierdzic, ze to napisales ponizej niekoniecznie w
                100% przystaje do rzeczywistosci. Pewnie mozna to bardzo ladnie
                ubrac w PESELE, skierowania, hospitalizacje diganostyczne itp, zeby
                ladniej wygladalo. Ze niby pacjent jest przyjmowany na tzw NFZ, KAse
                Chorych itp, ze niby nic sie zlego nie dzieje. Po prostu trzeba
                jakos zgarbnie "przeprac" ten fakt. Nie pomoszac ryzyka, nie placac
                kosztow wykorzystac cudza wlasnosc do celow zarobkowych.

                • slav_ Re: mordo ty moja... 09.01.08, 21:36
                  >PACENT podobnie jak LEKARZ uczestniczy w procederze okradania
                  >panstwa/wlasciciela sprzetu z naleznych korzysci. J

                  No i OK - niech to dotrze do "dyżurnych moralistów" z tego forum którzy widza
                  tego "złego lekarza" natomiast nie widzą drugiej (rowniez korzystającej) strony
                  tego "układu".
                  napisałeś raz - zakkceptowalem - nie musisz powtarzać.

                  reszta - to truizmy o "amortyzacji i odpoiedzialności" typu ble, ble ble, każdy
                  wie - ja tez wiem, możesz sobie darować

                  >napisales ponizej niekoniecznie w
                  >100% przystaje do rzeczywistosci. Pewnie mozna to bardzo ladnie
                  >ubrac w PESELE, skierowania, hospitalizacje diganostyczne itp

                  No to bys sie zdziwił. Nie twierdzę że tak jest wszędzie - ale u nas NIE ZROBISZ
                  tak "na lewo" badania. Możesz wierzyć lub nie. Nawiasem mówiąc po prostu nie ma
                  takiej potrzeby bo diagnostyka jest sensownie dostępna.

                  A "hospitalizacja diagnostyczna"? (nawiasem mówiąc w ogóle przyjmujemy pacjentów
                  do takiej skrajnie rzadko w sytuacjach wymuszonych stanem zdrowia bo terminy
                  ambulatoryjne sa sensowne ale SĄ procedury diagnostyczne w naszym "katalogu"
                  LEGALNIE!)
                  Nie przeginaj. Przecież skierowanie do szpitala z gabinetu prywatnego jest
                  LEGALNE ! I taki pacjent który wymaga leczenia/diagnostyki szpitalnej normalnie
                  "wchodzi w system" i jest leczony/diagnozowany "na nfz" i nfz za niego
                  szpitalowi płaci - nie trzeba żadnych układow ani łapówek. To nfz przyznał
                  PACJENTOM (!) to prawo a ty je chcesz odbierać ???

                  >Wystarczajaca (wynikajaca z krotkiego acz "owocnego" w sensie
                  >poznawczym okresu pracy w tzw "slubie zdrowia w Polsce"), ktora to
                  >wiedza pozwala stwierdzic,

                  Nie wiem jak długo Cię tu nie ma ale sporo sie zmieniło (nie wszystko na gorsze).

                  Gdybyś był człowiekiem małej wiary - cytat ze strony NFZ:

                  "Skierowanie do szpitala wystawia lekarz pierwszego kontaktu lub specjalista
                  działający na podstawie kontraktu z NFZ także lekarz przyjmujący w gabinecie
                  prywatnym, jeżeli cel leczenia nie może być osiągnięty przez leczenie
                  ambulatoryjne".
        • co_dzienna Re: mordo ty moja... 09.01.08, 13:31
          Jedyny problem jaki dostrzegam w przedstawionej sytuacji, to problem
          etyczny polegający na ewentualnym ominięciu kolejki, co się wcale
          często nie zdarza.
          Reszta - wszak pacjent jest rejestrowany, badany w danym szpitalu
          jako ubezpieczony itd...
          Szpital na tym pacjencie zarabia tak jak na każdym innym.
          • extorris Re: mordo ty moja... 09.01.08, 13:34
            > Szpital na tym pacjencie zarabia tak jak na każdym innym.
            Szpital na tym pacjencie nie zarabia tak jak nie zarabia na każdym innym.
            poza tym zgadza sie
            • co_dzienna Re: mordo ty moja... 09.01.08, 14:29
              > Szpital na tym pacjencie nie zarabia tak jak nie zarabia na każdym
              innym.
              > poza tym zgadza sie

              na jednym zarabia, na innym nie, ogólnie, każdy pacjent finansowo
              jest identyczny dla szpitala.
              Choć byłam świadkiem, gdy jeden delikwent, starszy pan "w
              oczekiwaniu" na operację czekał na łóżku szpitalnym prawie 3
              miesiące...
              No to nie wiem, czy szpital na nim nie zarabiał przypadkiem :-)
              • slav_ Re: mordo ty moja... 09.01.08, 17:42
                >No to nie wiem, czy szpital na nim nie zarabiał przypadkiem :-)

                Nie zarabiał - tracił(każdy dzień pobytu to tylko strata w takim przypadku).

                Oddziały zabiegowe maja płacone "od wykonanej procedury" - czyli mówiąc prosto -
                ilośc pieniędzy zależy wyłącznie od tego jaką wykonana operację zgłosi sie do
                NFZ natomiast nie ma zdanego znaczenie długość pobytu (czy to dwa dni czy
                miesiąc - dostaną tyle samo - tyle ile jest wyceniona procedura) - praktycznie
                im dłuższy tym większa strata.
                • co_dzienna Re: mordo ty moja... 09.01.08, 18:26
                  No to ja do dzisiaj nie potrafię zrozumieć po co ten człowiek
                  siedział w szpitalu. Duży szpital w Warszawie, gdzie brakuje
                  podobno łóżek i chorzy muszą leżeć na korytarzach.
                  Zapomnieli o nim??
                  :)
                  Mowił, że chciał pojechac do domu, ale nie zgodzili się, bo by
                  wypadł z kolejki.
                  • slav_ Re: mordo ty moja... 09.01.08, 18:43
                    Też nie rozumiem.
                    Ale z tego co piszesz trzymali go dla jego dobra :-) Jednak szpital na tym potężnie stracił finansowo.
                    U nas wiekszość (powiedzmy 99 procent) pacjentów planowych jest operowanych na drugi dzień (tak sa wpisyani do plany zabiegów, nie stac nas na trzymanie ich).
                    Jeśli pacjent planowy u którego cos "wyskoczy" (np. nadciśnienie) nie zostanie przygotowany w ciągu 1 - 2 dni jest wypisywany do domu z zaleceniami i nowym terminem.
                    Czasem dłużej leżą pacjenci przyjęci ze wskazań nagłych jeśli nie da sie "od reki" zoperować - a nie można wypisać.
                    Problemem są "przypadki socjalne" których "nie ma dokąd" wypisać mimo że nie wymagają leczenia w szpitalu.
                    • co_dzienna Re: mordo ty moja... 09.01.08, 20:45
                      No raczej nikt go tam nie trzymał dla rozrywki :)
                      Dziadek był zdenerwowany, bo mu co kilka dni podawali termin
                      operacji, a potem mówili , że jeszcze nie. Jak dokładnie było nie
                      wiem, bo w moim wypadku był to stan nagły, 3 dni obserwacji i do
                      domu. Więc tyle mojego, co posłuchałam różnych opowieści.
                      Przypadkiem socjalnym nie był, bo chciał wrócić do swojego domu,
                      miał gdzie.
                      Pierwszy raz się z czymś takim spotkałam i stąd zdziwienie. :)
                • swan_ganz Re: mordo ty moja... 09.01.08, 19:48
                  > ilośc pieniędzy zależy wyłącznie od tego jaką wykonana operację
                  > zgłosi sie do NFZ natomiast nie ma zdanego znaczenie długość
                  > pobytu

                  no co Ty? Przecież są jeszcze tzw.- "osobodni" za które NFZ też
                  płaci.. Dziadek przecież nie siedziałby tam tak długo za friko :-)
                  Czyli; wykonana procedura to jeden portfel a leżakowanie to drugi.
                  • slav_ Re: mordo ty moja... 09.01.08, 19:55
                    >no co Ty? Przecież są jeszcze tzw.- "osobodni" za które NFZ też
                    >płaci..

                    ???

                    osobodni???

                    Na oddziale zabiegowym ???
                    swan, gdzie tak jest ?
                    gdzie płacą za leżakowanie na oddziale zabiegowym ???
                    chcę wiedzieć ! bo jeśli tak jest to nas od lat NFZ oszukuje
                    • swan_ganz Re: mordo ty moja... 09.01.08, 20:01
                      a popytam jutro po oddziałach bo po prawdzie to nie bardzo się tym
                      interesowałem; tzn tymi "osobodniami"...
                      Z tym, że nie wyobrażam sobie sytuacji w której ktokolwiek blokuje
                      łóżko na oddziale bezsensownym trzymiesięcznym oczekiwaniem na
                      zabieg.
                      • slav_ Re: mordo ty moja... 09.01.08, 20:08
                        "osobodni" np. u nas rozlicza oddział dla przewlekle chorych (co raczej jest
                        logiczne) z tym że tez nie 'do końca świata i jeszcze dłużej" - mają "limit" :-)
                        dni przysługujących pacjentowi - za przekroczenie nfz nie płaci.

                        Dla mnie te 3 mies. to też bezsens - świadczy o braku dbałości o finanse ale tak
                        na prawdę nie wiemy jak było. W każdym razie - nic o łapowkach i wymuszeniach :-)
      • marie_ann Re: mordo ty moja... 08.01.08, 17:42
        Lekarz przyjmujacy prywatnie, podpisuje umowy, rowniez z firma ubezpieczeniowa;
        jezeli pacjent jest ubezpieczony, ubezpieczyciel pokrywa koszty
        leczenia(calkowite albo czesciowe). Lekarz wystawia rachunek za swoja usluge,
        szpital za swoja... lekarz dostaje swoja dole, szpital swoja. Nie widze tu
        zadnego konfliktu. Nie rozumiem, dlaczego o rachunek "mozna poprosic" a nie jest
        on normalna procedura, pomijam wszystko, ale dobrze jest jezeli pacjent(nawet
        ten nieplacacy) widzi, ze usluga medyczna kosztuje i warto jest miec dobre
        ubezpieczenie.
        • aron2004 Re: mordo ty moja... 08.01.08, 20:41
          z jednej strony to by było dobre bo ograniczyłoby leczenie
          prywatnych pacjentów na państwowym sprzęcie, ale z drugiej strony
          faktycznie mogą zwiększyć się kolejki do specjalisty jak nie będzie
          prywatnych gabinetów. Ja tam sobie nie wyobrażam czekania z
          dzieckiem pół roku do specjalisty.
          • slav_ Re: mordo ty moja... 08.01.08, 21:15
            >bo ograniczyłoby leczenie
            >prywatnych pacjentów na państwowym sprzęcie

            No ale ci "prywatni pacjenci" to jednak pacjenci ubezpieczeni w NFZ więc czemu
            im "ograniczać leczenie na państwowym sprzęcie" skoro płacą ubezpieczenie?
            Przecież to ICH (a nie lekarza) uprawnienie do leczenia na tym sprzęcie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka