mindflayer
26.03.08, 21:03
Politycy jak zwykle poszli chlać i żreć do restauracji sejmowej, a na sali zostało -naście osób. Macie przesrane :)
Każdy wyciera sobie gębę (i co innego) dobrem pacjenta, powszechnością, dostępnością, konstytucją, a jak dochodzi do co do czego, to nikt nie ośmieli się tknąć tego co jest.
Im mniej teraz zrobią, tym więcej rzeczy się unormuje własnym sumptem. Rząd się obudzi za kilka lat i powie zdziwiony, "no jak to tak, bez naszej zgody?" i trzeba będzie dostosować prawo do faktycznego stanu rzeczy.
Kilka lat temu można było załatwiać konsultantów na NFZ, dziś - nie da rady. W szpitalach do poradni specjalistycznych powciskano (zgodnie z prawem) lekarzy bez specjalizacji 2-3 lata po stażu, czasami za wcześnie. Ja się przestałem dziwić i wysyłam na podstawowe konsultacje do gabinetów prywatnych (i Bogu dziękuję za prywatne przychodnie z abonamentami!), bo po prostu nie ma do kogo. Terminy u dobrych specjalistów są zablokowane nawet w gabinetach prywatnych na miesiące, tego też kiedyś nie było.
Terminy przyjęć z mojego doświadczenia też się wydłużyły. Czego wcześniej nie było widać - zabrakło lekarzy którzy umieli, robili i... zniknęli. No i trzeba było pozamykać poradnie, a kolejki do zabiegów wzrosły lub musimy pacjentów wysyłać do prywatnych szpitali (zupełne kuriozum).
Co nam lepiej wróży, to obserwacja, że dyrektorzy pobliskich szpitali zaczęli się zachowywać nerwowo. Czyli stołki zaczęły uwierać :), będzie się działo.