Dodaj do ulubionych

Marzenie: jeden lekarz od wszystkiego

11.04.08, 13:39
Jeśli człowiek ma kilka chorób chodzenie od specjalisty do
specjalisty jest naprawdę uciążliwe, tym bardziej jeśli trzeba
zapisywać się na odległe terminy i pamiętać o nich wszystkich.
Czy jest to naprawdę niewykonalne aby jeden lekarz był od wszystkich
chorób?
Zamiast chodzenia odzielnie do okulisty, ginekologa, ortopedy,
reumatologa, onkologa, endokrynologa ,chirurga, psychiatry,
urologa ..poszłoby się do jednego lekarza, który zna się na
wszystkim?
Tak to człowiek został podzielony na części i cząstki a przecież to
jest dalej jeden człowiek?
Niedługo to od każdej komórki będzie odrębny specjalista?
Obserwuj wątek
    • poloznik-gin Re: Marzenie: jeden lekarz od wszystkiego 11.04.08, 13:54
      Tak Vaciu specjalista od komórki mózgowej.
    • butterffly Re: Marzenie: jeden lekarz od wszystkiego 11.04.08, 14:30
      no przeciez bylo już wiele zrobione w tym kierunku :) Taką osobą miał być lekarz
      rodzinny. Największe nieporozumienie ostatnich lat.
      • maga_luisa Re: Marzenie: jeden lekarz od wszystkiego 11.04.08, 19:01
        Nieporozumieniem jest jedynie przeświadczenie takie jak vaciowe, że lekarz
        rodzinny ma ZASTĄPIĆ wszystkich specjalistów. Nierealny w obecnym stanie wiedzy
        pomysł.
        Natomiast idea lekarza rodzinnego, jeśli oddzielić ją od wielu wypaczeń i
        zniekształceń którym w wielu miejscach uległa, jest po prostu dobra. Bliska
        pacjentowi, zwiększająca jego poczucie bezpieczeństwa w zawikłanym systemie.
    • obs2 Re: Marzenie: jeden lekarz od wszystkiego 11.04.08, 18:59
      Vaciu! Życie jest uciążliwe.
      Po pierwsze- możesz się nie leczyć.
      Po drugie - możesz pójść do szamana lub uzdrowiciela. Oni na ogół
      utrzymują, że patrzą na pacjenta holistycznie.
      Po trzecie - co bardziej uciążliwe: chodzenie po specjalistach raz
      czy dwa razy, czy chodzenie po specjalistach i szpitalach po
      dziesięć razy, lecząc powikłania braku opieki specjalistycznej?

      Vaciu. Ostatni człowiek ogarniający całość dostępnej wiedzy istniał
      wg niektórych źródeł w XVIII wieku (i to wydaje mi się już mało
      możliwe) a wg niektórych - w XVI wieku, i to raczej jest prawda.
      Myślę, że z ogarnięciem całej dostępnej wiedzy medycznej, to
      najpóźniej początek XVIII wieku. A obecnie? Już w wąskich
      specjalnościach wiedza przyrasta tak, że danemu specjaliście trzeba
      by było ok. 10 x tyle czasu ile ma doba dziennie, na przeczytanie
      (nie mówię o przyswojeniu!) publikacji dotyczących jego wąskiej
      dziedziny.
      Oczywiście wiem, że jakość tej wiedzy bywa różna.
      Oczywiście wiem, że czasami owa specjalizacja idzie w stronę
      wątpliwą.
      Niemniej jednak Twoje ostatnie ironiczne zdanie: "Niedługo to od
      każdej komórki będzie odrębny specjalista?" wbrew pozorom nie
      oddaje - przy pozbawieniu go ironii - całości problemów. Otóż
      niejednokrotnie będzie tak, że co prawda nie do każdej, ale do
      niektórych komórek potrzeba będzie niejednego specjalisty. Naprawdę.
      Wiesz, mnie też wkurza że w moim ASO zrobią wszystko, ale nie opony
      i nie geometrię kół. No, ale wiem, że w ASO zrobią z resztą wszystko
      porządnie, a opony i geometrię robię w innym, renomowanym zakładzie,
      tylko tym się zajmującym (czyli u specjalistów). Uciążliwe? Tak. Ale
      EFEKTYWNE. Zawsze mogę jechać z autem do pana Edzia co to jeszcze
      skody 105 naprawiał. Ty też możesz iść do takiego Judyma bez
      specjalizacji, co to wszystkich od niemowlaka do staruszka po wsi od
      45 lat leczył. Wybór jest.
      • szefmati Re: Marzenie: jeden lekarz od wszystkiego 11.04.08, 22:03
        możesz też vaciu iść do psychiatry- to dobry adres...
      • vacia Re: Marzenie: jeden lekarz od wszystkiego 12.04.08, 11:49
        obs2 napisał:

        > Vaciu! Życie jest uciążliwe.

        To zauważyłam ;-)

        > Po pierwsze- możesz się nie leczyć.

        W zasadzie obs nie założyłam tego wątku żeby rozmawiać konkretnie o
        sobie. Zaryzykowałam jednak wogóle wątek na tym forum bo problem
        ten dotyczy więszości ludzi z wieloma schorzeniami.
        Szczególnie ludzi starszych, którzy mieszkają w małych
        miejscowościach i nie mają samochodów ani pieniędzy ani sił aby
        jeździć do specjalistów. Szkoda takich ludzi.
        • obs2 Re: Marzenie: jeden lekarz od wszystkiego 12.04.08, 12:27
          > Szczególnie ludzi starszych, którzy mieszkają w małych
          > miejscowościach i nie mają samochodów ani pieniędzy ani sił aby
          > jeździć do specjalistów. Szkoda takich ludzi.

          oczywiście że "szkoda". Tak jak "szkoda" obywateli Haiti, którzy w
          życiu nie widzieli jakiegokolwiek lekarza, a ich szczęśliwy dzień
          polega na tym, że ich jedyna miska raz w tym dniu jest pełna.
          Taki to już ten świat.
          Z drugiej strony, droga Vaciu, niejeden z tych starszych ludzi bez
          pieniędzy i auta, nie wysłany do właściwego specjalisty, gotów jest
          do końca swoich dni skarżyć lekarza, który mógł wysłać, a nie
          wysłał. Między innymi to jest przyczyną niejednokrotnie nadmiernego
          z punktu widzenia wiedzy lekarskiej konsultowania. Niemniej jednak,
          o szkodę na zdrowiu wynikłą z kilku transportów do różnych lekarzy i
          na różne badania raczej nikt nie będzie rościł. A za brak tych
          skierowań i tych transportów- i owszem.
          Niestety, Vaciu, współczesna medycyna (w sensie jej codziennych
          przejawów) jest wynikiem nie tylko badań na coraz lepszym poziomie i
          poszerzania się wiedzy. Jest również wynikiem dostępności (a raczej
          niedostępności) środków finansowych, oraz wynikiem oczekiwań ludzi,
          tak tych bardziej niewinnych (ktoś chce mieć morfologię co 3
          miesiące i płaci za to- nie widzę powodów do dłuższej polemiki z tą
          zachcianką), jak i coraz częstszych typu: przyjedź tu ty konowale
          sku.. synu, bo jesteś od tego jak du pa od srania! Takie teksty,
          niegdyś kazuistyczne, obecnie stają się chlebem powszednim. Za nimi
          idą konkretne roszczenia i pozwy. Więc "ucho" będzie się wysyłać do
          laryngologa. Wedle woli, wedle życzenia.
          • vacia Re: Marzenie: jeden lekarz od wszystkiego 12.04.08, 12:50
            obs2 napisał:

            > Niestety, Vaciu, współczesna medycyna (w sensie jej codziennych
            > przejawów) jest wynikiem nie tylko badań na coraz lepszym poziomie
            i > poszerzania się wiedzy. Jest również wynikiem dostępności (a
            raczej > niedostępności) środków finansowych,

            Rozumiem że budżet z NFZ może być za mały aby sfinansowac nawet te
            konieczne badania ale czy lekarz z NFZ może wprost powiedzieć
            pacjentowi: w celu postawienia diagnozy powinen pan zrobić bdania
            takie a takie ale prywatnie bo pieniedzy z NFZ jest za mało na pana
            diagnostykę. Pacjent ma wtedy kompletną wiedzę, wie że potrzebne są
            konkretne badania i wie że nie dostanie na nich skierowania i musi
            zapłacić albo będzie ciągle w punkcie wyjścia.
            NIe spotkałam się jeszcze z takim szczerym postawieniem sprawy.
            • jag_2002 Re: Marzenie: jeden lekarz od wszystkiego 13.04.08, 00:55
              No coz, lekarz przyjmujacy w ramach NFZ nie moze tak powiedziec, bo jest to
              niezgodne z umowa zawarta z tymzez NFZ. Przypominam, ze teoretycznie w ramach
              NFZ mamy dostep bezplatny do swiadczen (oczywiscie tylko w teorii).
            • obs2 Re: Marzenie: jeden lekarz od wszystkiego 14.04.08, 23:15
              > ale czy lekarz z NFZ może wprost powiedzieć
              > pacjentowi: w celu postawienia diagnozy powinen pan zrobić bdania
              > takie a takie ale prywatnie

              takie działania mają w myśl przepisów znamiona co najmniej nadużycia
              i łamania kontraktu z NFZ, być może mają nawet znamiona przestępstwa.

              > NIe spotkałam się jeszcze z takim szczerym postawieniem sprawy.
              • obs2 Re: Marzenie: jeden lekarz od wszystkiego 14.04.08, 23:17
                > > NIe spotkałam się jeszcze z takim szczerym postawieniem sprawy.

                Masz rację, że jest ono szczere. Niestety, jest również - przede
                wszystkim- nielegalne, i dlatego raczej się z nim nie spotkasz.
                Lekarz który tak właśnie, szczerze, postawiłby sprawę, ryzykowałby
                utratę kontraktu z NFZ!
                • vacia Re: Marzenie: jeden lekarz od wszystkiego 15.04.08, 08:48
                  obs2 napisał:

                  > Lekarz który tak właśnie, szczerze, postawiłby sprawę, ryzykowałby
                  > utratę kontraktu z NFZ!

                  Jednak nie jestem aż tak inteligentna bo nie rozumiem tego. Przecież
                  jest sprawą oczywistą, że NFZ ma ograniczone środki finansowe i nie
                  może sfinansować wszystkich potrzebnych dla pacjentów badań ale ma
                  coś innego w nadmiarze, dysponuje wiedzą lekarzy, która nie powinna
                  być reglamentowana do poziomu finansowej wydolności tego funduszu.
                  • snajper55 Re: Marzenie: jeden lekarz od wszystkiego 15.04.08, 12:35
                    vacia napisała:

                    > Jednak nie jestem aż tak inteligentna bo nie rozumiem tego. Przecież
                    > jest sprawą oczywistą, że NFZ ma ograniczone środki finansowe i nie
                    > może sfinansować wszystkich potrzebnych dla pacjentów badań ale ma
                    > coś innego w nadmiarze, dysponuje wiedzą lekarzy, która nie powinna
                    > być reglamentowana do poziomu finansowej wydolności tego funduszu.

                    Nie może też być udzielana w zależności od tego, czy pacjenta stać czy nie stać
                    na dane badanie. Nie zezwala na to Konstytucja.

                    S.
    • lan-cet do Vaci 11.04.08, 23:29
      polecam dr Quinn...
      • franc_tireur Re: do Vaci 11.04.08, 23:33
        Najlepiej drug-Quinn.
        • iza42 Re: do Vaci 12.04.08, 05:26
          Nie wiem co was tak w wypowiedzi Vaci ubawilo. Vacia porusza wazny
          poroblem - fragmentarycznosc opieki zdrowotnej, rozkawalkowanie
          medycyny na szereg osobnych specjalnosci, lekcewazenie roli lekarza
          ogolnego. W innych krajach , bogatszych niz Polska gro opieki skupia
          sie w reku lekarza rodzinnego i pacjenci wcale nie sa z tego powodu
          poszkodowani, przeciwnie maja sie lepiej. Ale w Polsce chyba malo
          kto to rozumie.
          • franc_tireur Re: do Vaci 12.04.08, 10:11
            Izo, w Polsce, kraju biedniejszym niż bogatszym, także gro opieki skupia się w
            rękach lekarza rodzinnego - i mam wrażenie, że taka na przykład Maga świetnie
            się tymi rękami posługuje. zapewne ma do dyspozycji znacząco mniej środków i
            możliwości, toteż ze względów nie merytorycznych a enefzetowo-proceduralnych
            częściej jest zmuszona posiłkować się konsultacjami niż lekarz rodzinny w
            krajach mlekiem i miodem płynących, ale zapewniam Cię, znam świetnych, mądrych i
            dysponujących dużą wiedzą rodzinnych, którzy potrafią chorego z licznymi
            obciążeniami prowadzić zupełnie samodzielnie.

            Jest i druga strona medalu - w Polsce można zaobserwować zjawisko "parcia na
            specjalistę". Przejrzyj sobie fora internetowe z poradami zdrowotnymi: "Boli
            mnie ucho, do jakiego specjalisty powinnam się zgłosić?" "-Do laryngologa"
            "-Męczy mnie kaszel" "-Idź do pulmonologa". A potem już tylko polipragmazja i
            leczenie na własną rękę plątaniny skutków ubocznych kolejnymi lekami OTC (tym
            razem za radą farmaceuty).
          • obs2 Re: do Vaci 12.04.08, 10:30
            > Nie wiem co was tak w wypowiedzi Vaci ubawilo.

            Napisaliśmy. Np. przeczytaj jeszcze raz mój post. Vacia miała trochę
            co innego na myśli, wiem, ale właśnie UBAWIŁO nas to co DOSŁOWNIE z
            jej postu wynika- marzenie do powrotu do XVIII czy nawet XVII (tak
            to zostało przedstawione przez Vacię, nie dała żadnego komentarza że
            chociazby rozumie istnienie i dokonywanie się tzw. postępu).
            Poza tym - cóż, zasada jest taka, że jednych coś bawi a innych nie,
            i na ogół jest niezwykle trudno wytłumaczyć dlaczego bawi komuś,
            kogo nie bawi.
            A na serio?
            Vacia nic nie pisała o rodzinnym. O rodzinnych tu czy rodzinnych
            tam. O braku rodzinnego w systemie czy jego nadmiernej w systemie
            obecności. Nie. Vaci nie chce się chodzić po specjalistach.
            Ona chce jak w Leśnej Górze, gdzie nie raz było pokazane, jak ten
            Burski niemal równocześnie jedną ręką zespala złamanie, a drugą
            asystuje do przeszczepu albo na odwrót, a jeszcze biegle ocenia
            podsunięte pod oczy EKG - gdyby miał trzecią rękę, wykonywałby nią
            usg położnicze. Wszystko biegle.
            OK. Znam jednego lekarza, który prawie miał jedynkę z chirurgii,
            miał dwójkę z interny i doktorat, i samodzielnie oraz dobrze
            wykonywał: USG j. brzusznej, Echo serca, gastroskopię, kolonoskopię,
            bronchoskopię oraz komplet typowych procedur OIOM (wkłucie
            centralne, biegła intubacja, elektroda endokawitarna itd itp).
            JEDNEGO takiego lekarza. Oczywiście pracował on na wypasionym
            OIOMie, a nie w POZ (chociaż jego umiejętności w POZ mogłyby być
            nieocenione, trzeba by mu tylko dać komplet sprzętu, zapłacić za
            jego eksploatację i zamknąć go oczywiście na stałe w przychodni).
            Ale ogólna zasada jest jedna.
            Otóż wśród hematologów, ci z "grup białaczkowych" otwarcie
            przyznają, że o chłoniakach nie mają oni bliższego pojęcia.
            Oczywiście trzeba to rozumieć we właściwy sposób. Owo "bliższe
            pojęcie" to i tak ogromna wiedza. Ale za LECZENIE chłoniaków oni się
            nie biorą. I to jest słuszne w moim odczuciu, właśnie np. w
            przypadku hematologii, która stała się odrębną, hermetyczną
            dziedziną. Przez kogo wolałabyś być leczona na ciężką chorobę
            hematologiczną? Przez ogólnego hematologa w przychodni, czy przez
            speca od Twojego typu chłoniaka, za to 200 km od Twojego miejsca
            zamieszkania?
            Odpowiedz.
            • extorris Re: do Vaci 12.04.08, 18:18
              dwa zastrzezenia do twojej wypowiedzi

              lekarz z OIOM, ktorego opisujesz przeniesiony do POZ, dysponujac tym, czym
              dysponuje POZ, nie poradzilby sobie

              sa internisci, ktorzy potrafia oceniac szpik, formalnie nawet jest to nadal w
              programie specjalizacji, co oczywiscie pozbawione jest sensu
              • obs2 Re: do Vaci 13.04.08, 19:22
                > dwa zastrzezenia do twojej wypowiedzi
                >
                > lekarz z OIOM, ktorego opisujesz przeniesiony do POZ, dysponujac
                > tym, czym dysponuje POZ, nie poradzilby sobie

                tak, poczyniłem przecież to zastrzeżenie, pisząc że byłby bardzo
                cenny, ale przy dostępności tej samej diagnostyki i pod warunkiem
                uwięzienia non stop w przychodni.

                • extorris Re: do Vaci 13.04.08, 19:31
                  jak tu ustalic dawki lekow w niewydolnosci krazenia, gdy nie znasz cisnienia
                  zaklinowania...
            • aelithe Re: do Vaci 17.04.08, 11:02
              Obs to jest typowe podejście lekarza pracującego w kraju
              zdominowanym przez wąskospecjalistyczne oddziały.
              Oczywistym jest, że lepiej by poprowadził nadcisnienie
              hypertensiolog, cukrzyce diabetolog, a niedokrwistość z niedoboru
              żelaza hematolog; ale na prawdę nie trzeba superspecjalistycznej
              Kliniki by ustalić leczenia powyższych. Wielu moich kolegów z 2 z
              interny zrezygnowało w POZ, nie z powodu niechęci do rpacy w takich
              warunkach; wielu wprost mówi, że jest to najbardziej twórcza część
              medycyny; ale z niechęci walki z wiatrakami. Przez 3 -4 miesiące
              ustalali leczenie chorób przewlekłych, po czym, gdy ustabilizowali
              stan chorego, szedł on prywatnie do kardiologa, diabetologa; który
              od razu zmieniał leczenie i człowiek, u którego ustalono wcześniej
              leczenie miał super wartości ciśnienia np. 260/140 ; bądź lądował z
              spiączką hipoglikemiczną lub hypermolarną na OIM'ie.
              • obs2 Re: do Vaci 17.04.08, 23:28
                > Obs to jest typowe podejście lekarza pracującego w kraju
                > zdominowanym przez wąskospecjalistyczne oddziały.

                pisałem na przykładzie chłoniaka. Czy naprawdę chcesz by chłoniaki
                leczył "ogólny przychodniany hematolog". Co innego nadciśnienie z
                hypertensjologami, co innego cukrzyca z diabetologami, co innego
                chłoniak z dylematem hematolog ogólny vs hematolog z "grupy
                chłoniakowej" z kliniki.
                • mindflayer się wetnę 18.04.08, 00:03
                  Praktycznie nie ma w Polsce 'ogólnych przychodnianych hematologów', bo hematologów jest około 200, z czego faktycznie zawód wykonuje połowa. 90% hematologów w przychodniach/poradniach to kadra szpitalna i kliniczna, bo nie ma sensu praktykowanie hematologii bez dostępu do diagnostyki immunologicznej i molekularnej oraz chemioterapii. Prawdę mówiąc, to na tym polega hematologia, a nie na diagnostyce i leczeniu anemii.
                  Chłoniakami w Polsce zajmują się częściej onkolodzy niż hematolodzy. W USA chłoniaki leczy się częściej ambulatoryjnie (CHOP).
                  • obs2 Re: się wetnę 18.04.08, 00:06
                    > Praktycznie nie ma w Polsce 'ogólnych przychodnianych hematologów'

                    osobiście znam. Osoba praktykująca na ogólnej rejonowej internie bez
                    żadnej wyrafinowanej diagnostyki, i w przychodni.
                    • mindflayer Re: się wetnę 18.04.08, 00:25
                      Ja też znałem kilka takich osób, leczą anemie, CLL, toczą stare MDS. Do tego wszystkiego wystarczyłby internista. Hematolog przychodniany jest niewiele pożyteczniejszy niż neurochirurg w przychodni. Praca wykorzystująca 10% potencjału. Wierz mi, w oderwaniu od dużej hematologii potwornie trudno być na bieżąco. Hematologia jest bardzo hermetyczna, choroby są rzadkie, diagnostyka droga i skomplikowana a wyniki leczenia takie sobie. Przeciętny lekarz w czasie specjalizacji pozna 10 schematów leczenia H.pylori (bo tego potrzebuje) ale nie ma bladego pojęcia jak odróżnić AML M3 od M4 - i ja go rozumiem.
                      Nie ma hematologii bez immunofenotypowania, cytogenetyki i podawania chemioterapii. Nawet oddziały kliniczne uniwersyteckie często nie są w stanie zapewnić tego wszystkiego NA ODPOWIEDNIM POZIOMIE, o szpitalach wojewódzkich nie wspominając.
                      • obs2 Re: się wetnę 18.04.08, 08:23
                        > Wierz mi, w oderwaniu od dużej hematologii potwornie trudno być na
                        > bieżąco

                        mam wrażenie, że dokładnie taki był wydźwięk mojej wypowiedzi, nie
                        musisz mnie do tego przekonywać. Problem w tym,
                        że "ogólnoprzychodniani" hematolodzy nie chcą być na bierząco.
                        Dlatego zostali ogólnoprzychodnianymi. To są hematolodzy, którzy,
                        owszem, obejrzą szpik, i albo napiszą "obraz mieści się w zakresie
                        odczynu", albo polecą skierowanie do "prawdziwych" hematologów,
                        znaczy - na klinikę.

                        Jaki stąd wniosek? Ano jeden: potwierdzenie zalet wąskich
                        specjalizacji.
                • aelithe Re: do Vaci 18.04.08, 20:57
                  ok jeśli weźmiemy konieczność diagnostyki, czy polichemioterapię;
                  ale np. przewlekła chemioterapia cytoredukcyjna, przy dobrze
                  napisanej konsultacji spokojnie poradzi sobie średnio wyedukowany
                  lekarz rodzinny. Oczywiście we współpracy z hematologiem.
                  • mindflayer Re: do Vaci 18.04.08, 22:22
                    Pewnie, dawki 6MP, MTX, TG, HU przeciętnie inteligentni pacjenci sobie ustalają sami w oparciu o podane na kartce zasady. Nawet lekarza do tego nie trzeba.
                    • aelithe Re: do Vaci 19.04.08, 18:00
                      w gruncie rzeczy wszystko sprowadza się do wprowadzenia rozsądnych zasad
                      rozliczenia usług lekarskich i wprowadzenia sensownych procedur; tak aby
                      specjaliście opłacało się zajmować specjalistyką; a nie kontrolą pacjentów 20
                      lat zakończeniu leczenia białaczki
    • vacia Re: Iza trafiła w sedno 12.04.08, 11:40
      Dobrze rozumiem konieczność specjalizacji, mamy przecież XXI wiek.
      Ale jak Iza trafnie odczytała moje intencje miałam na myśli
      podkreślenie znaczenia lekarza ogólnego, który dalej mimo postępu w
      medycynie powinen odgrywać kluczową rolę i zastępowac kiedy tylko
      się da specjalistów. Przecież nie wszyscy mieszkają w Warszawie a
      mieszkaniec wsi nie będzie jechał co chwilę do specjalisty nawet jak
      się leczy u któregoś.
      A przy okazji mam pytanie jako laik, co to znaczy lekarz rodzinny,
      internista, lekarz ogólny-czy to są synonimy?
      Czy chodzi o każdego lekarza pierwszego kontaktu?


      • obs2 Re: Iza trafiła w sedno 12.04.08, 12:36
        > Przecież nie wszyscy mieszkają w Warszawie

        bardzo pokrętny i demagogiczny argument, zdajesz sobie sprawę z tego?

        > A przy okazji mam pytanie jako laik, co to znaczy lekarz rodzinny,
        > internista, lekarz ogólny-czy to są synonimy?

        A to bardzo cenne pytanie, bo na tym polu (niby prostym do
        ogarnięcia) są bardzo dziwne pomyłki i niezrozumienie.
        Lekarz rodzinny to specjalista medycyny rodzinnej.
        Lekarz internista to specjalista chorób wewnętrznych, albo posiadacz
        specjalizacji I stopnia albo specjalizacji II stopnia z chorób
        wewnętrznych. Lekarz ogólny to nic nie znaczy, zwyczajowo określa
        się tak lekarza bez specjalizacji. Żeby nie było tak prosto,
        istniała kiedyś specjalizacja w medycynie ogólnej (z I i II
        stopniem), coś jak obecna rodzinna, co zostało zresztą potwierdzone
        w najnowszej nowelizacji odnośnej ustawy, która ZRÓWNUJE kompetencje
        specjalisty, ale tylko II stopnia, medycyny ogólnej, z kompetencjami
        specjalisty medycyny rodzinnej, a pozostałym lekarzom mającym prawo
        leczenia w POZ (a to: lekarzowi medycny ogólnej z I st.
        specjalizacji, interniście z I i II stopniem specjalizacji albo z
        tytułem specjalisty, pediatrze z I i II stopniem specjalizacji albo
        z tytułem specjalisty, oraz lekarzowi bez specjalizacji- czyli
        niby "ogólnemu"- posiadającemu odpowiednio długi staż pracy) daje ów
        przywilej pracy w POZ niejako na zasadzie praw nabytych (oraz, o
        czym się nie mówiło wprost, ale było to oczywiste, z powodu
        tragicznych braków kadrowych i nierealnego przez nastepne 30 lat
        obsadzenia POZetów tylko przez rodzinnych).
        Czyli lekarz POZ to każdy lekarz POZ.
        Lekarz rodzinny to ów docelowy wymarzony specjalista, który zna się
        trochę na wszystkim i docelowo ma prowadzić ciąże, usuwać ropnie i
        badać dno oka.
        Lekarz internista, to po prostu- internista (czyli zna się lepiej od
        rodzinnego na sercu i na wątrobie, za to wcale nie zna się na uchu,
        oku i ropniu).

        • poloznik-gin Re: Iza trafiła w sedno 12.04.08, 15:09
          Pacjenci dzisiaj wybierają specjalistę ,najlepiej kierownika czegoś albo
          dyrektora w duzym mieście z doktoratem albo profesora,jak takim ludziom
          wytłumaczyc że lekarz rodzinny to dobre wyjscie?
          • maga_luisa Re: Iza trafiła w sedno 13.04.08, 00:50
            Kwestia zaufania.
            Jeśli pacjent go do mnie nie ma, do niczego go nie przekonam. Jeśli ma, to
            dopiero ja go namówię na koronarografię, którą mu zaproponował super-miejski
            specjalista z dużego szpitala.
            • iza42 Re: Iza trafiła w sedno 13.04.08, 03:49
              Lekarz rodzinny to lekarz, ktory zna swego pacjenta nie tylko jego
              serce, pluca czy nerki itp , ma bardziej calosciowe pojecie o tych,
              ktorych leczy. Medycyna rodzinna jest we wspolczesnej Polsce
              dziedzina nadal malo znana czego najlepszym dowodem jest to, ze
              wiele ludzi nie wie jaka jest roznica pomiedzy lekarzem rodzinnym a
              lekarzem internista.
              Oczywiscie lekarz rodzinny nie ma szczegolowej wiedzy
              specjalistycznej ,ale w normalnych warunkach powinien byc w
              zapewnic jakies 80- 90 procent opieki zdrowotnej spoleczenstwa.
              Niestety wydaje mi sie ,ze jeszcze troche czasu uplynie zanim do
              tego dojdzie w POlsce . Ludziom czesto sie wydaje, ze lepiej zrobia
              idac do specjalisty z kazdym, czesto trywialnym problemem.
              • maga_luisa Re: Iza trafiła w sedno 13.04.08, 10:58
                To prawda Izo; niestety drugi wątek dotyczący tego tematu jest taki, że wielu
                tzw."lekarzy rodzinnych" (cudzysłów zamierzony) w Polsce bardzo się stara, żeby
                stereotyp "ogólnego" który nic nie umie i co gorsza nie chce mu się, trwał.
                System nas nie motywuje, więc trzeba naprawdę dużo wysiłku, żeby się nie zniechęcić.
                • obs2 Re: Iza trafiła w sedno 14.04.08, 19:41
                  > System nas nie motywuje

                  wręcz można powiedzieć że motywuje i to silnie do zrzucania roboty
                  na specjalistów (którzy zresztą przy obecnych zasadach finansowania
                  porad w wielu przypadkach też nie mają tego za złe).
                • aelithe Re: Iza trafiła w sedno 17.04.08, 10:52
                  Jeden z moich nauczycieli mawiał wąski specjalista - wąski umysł.
                  Jednym z głównych problemów kształcenia wąskiich specjalistów jest
                  brak umiejętnościa całościowego spojrzenia na pacjenta. Np. Ostatnio
                  czytałem dokumentację chorego, który od 5 lat ma niewydolnośc
                  krażenia po przebytym zawale mięśnia sercowego z obniżenie EF do 25
                  % i utrzymującym się od tego czasu płynem w jamie osierdziowej i
                  innych, ponadto ma marskość wątroby. Szczerze mówiąc jest to jeden z
                  nielicznych pacjentów, u których na karcie widziałem rozpoznanie
                  cirrosis hepatis i ją ma. Od ponad roku chory z powodu wodobrzusza
                  jest przyjmowany co miesiąc do specjalistycznego ośrodka
                  gastrologicznego i ma dokonywane upusty płunu puchlinowego oraz
                  podawane albuminy. Jakoś nikt nie wpadł na pomosł, aby podjąć próbę
                  intensyfikacji leczenia niewydolności krażenia. Zamiast tego u
                  chorego rozpoczęto procedurę kwalifkacji do przeszczepu.
                  Jeśli chodzi o parametry wątrobowe. USG wątroba mała o nierównych
                  obrysach - płyn wokół wątroby ( cirrhosis, psudocirrosis)- zachowany
                  spowolniały przepływ dowątrobowy. Bilirubina 0,6 mg% ; t prot, 15,2
                  s ( INR 1,2) ; albuminy 4,2 g% , amoniak w normie. Wodobrzusze.
                  A i powoli narastającę CEA.
                  Przykładów jednostronnego prowadzenia pacjenta mogę podać więcej.

                  W większości krajów europejskich lekarz rodzinny prowadzi większość
                  niepowiklanych przypadków typowych chorób, konsultując się w
                  przypadkach konieczności specjalistycznej diagnostyki lub problemach
                  w leczeniu.
                  Np. W Niemczech lekarz rodzinny często wykonuje gastroskopię, w
                  Polsce gastrolodzy uważają, że jest to procedura, która powinna być
                  zarazerwowana wyłącznie dla specjalistycznych jednostek
                  gastrologicznych ( kliniki i oddziały gastrologii) i najlepiej
                  wykonywana wyłącznie przez osoby z conajmniej dokoktoratem, a
                  najlepiej z profesurą. Sorry, ale dla mnie takie podejście to obłęd.
                  U nas porady specjalistyczne są wyjątkowo tanie, a dla pacjentów z
                  NFZ za darmo. Nie isteniją żadne procedury regulujące kiedy kierować
                  pacjentów do specjalistów, a kiedy ich leczyć w POZ. Efektem jest
                  brak możliwości uzyksania w miare szybkiej porady karidologicznej u
                  pacjenta wymagającgeo koronarografii, ponieważ miejsca w Poradniahc
                  są zabukowane przez emerytów po przełużenie leków.
                  • obs2 Re: Iza trafiła w sedno 17.04.08, 23:24
                    > Jeden z moich nauczycieli mawiał wąski specjalista - wąski umysł.

                    ale proporcjonalnie- szeroki umysł- to umysł często płytki.

                    > Jednym z głównych problemów kształcenia wąskiich specjalistów jest
                    > brak umiejętnościa całościowego spojrzenia na pacjenta.

                    ja bym powiedział po doświadczeniach ze staży klinicznych- niechęć.
                    Najpierw niechęć, później oczywiście brak umiejętności. Brak wtórny
                    jednak do niechęci.

                    > Np. W Niemczech lekarz rodzinny często wykonuje gastroskopię, w
                    > Polsce gastrolodzy uważają, że jest to procedura, która powinna
                    > być
                    > zarazerwowana wyłącznie dla specjalistycznych jednostek
                    > gastrologicznych ( kliniki i oddziały gastrologii) i najlepiej
                    > wykonywana wyłącznie przez osoby z conajmniej dokoktoratem

                    oczywiście że to przesada. Gastroskopia, echo serca i usg jamy
                    brzusznej to procedury dostępne "z ulicy" i tak powinny być
                    wykonywane, w przeciwieństwie do kolonoskopii, bronchoskopii i usg
                    naczyniowego. Te ostatnie faktycznie może zostawmy fachowcom, bo
                    niefachowcy są groźni albo niedostatkiem techniki (kolonoskopia)
                    albo niedostatkiem biegłości interpretacyjnej (usg naczyń).
                    To prosty czy nawet uproszczony przykład. I faktycznie, są takie
                    zamiary, by ograniczyć dostęp do procedur (np. do kolonoskopii tylko
                    i wyłącznie SPECJALIŚCIE gastrologowi i chirurgowi ogólnemu.
                    Zważywszy, że zdawalność egzaminu praktycznego z gastrologii bywa że
                    wynosi 20 %, widać jasno jakie i czyje dążenia zawarte są w tych
                    planach).
                    Procedury, nie dość, że niedostępne terminami u już wykonujących
                    (nie zawsze full nadspecjalistów) zostaną tym bardziej
                    uniedostępnione przez fakt WYMAGALNOŚCI full nadspecjalistów,
                    których wszędzie za mało.
                    • aelithe Re: Iza trafiła w sedno 18.04.08, 21:01
                      w niektórych krajach uważa się, że usg naczyniowe to strata czasu
                      duże dokładniejsze i zajmujące mniej czasu są badania naczyniowe (
                      mówię o kończynach)

                      Generalnie mamy podobne zdanie.

                      W czasie moich staży w Niemczech w czasie studiów koledzy (
                      studenci) wykonywali rektosigmoidoskopię pod nadzorem lekarza. Nasi
                      niemieccy koledzy na 6 roku intubowali i samodzielnie ( pod nadzorem
                      anestezjola ) prowadzili znieczulenie.
                  • dr01 Re: Iza trafiła w sedno 22.04.08, 13:55
                    >Efektem jest
                    > brak możliwości uzyksania w miare szybkiej porady karidologicznej u
                    > pacjenta wymagającgeo koronarografii, ponieważ miejsca w Poradniahc
                    > są zabukowane przez emerytów po przełużenie leków.

                    jeżeli chodzi o koronarografię, to może skierować na nią KAŻDY lekarz. Warunkiem
                    jest rozsądne uzasadnienie przedstawione na jakimś papierze i wysłanie go faxem
                    pod nr ośrodka (np. Szpital Bielański w Warszawie tel/fax 022-5690511 albo przez
                    internet (jak wyślecie mi email dr01@gazeta.pl to podam wam link - nie wiem czy
                    mogę reklamować mój ośrodek, jak nie to niech to moderatorzy wytną.
                    Czeka się krótko - ok. 2 tygodnie na planowy zabieg, robimy z dostępu
                    promieniowego i pacjenci wychodzą tego samego dnia (chyba że wyjdzie plastyka
                    albo okaże się, że trzeba zrobić od nogi, to musi jeden dzień poleżeć))
                    • aelithe Re: Iza trafiła w sedno 22.04.08, 14:12
                      problemem nie jest wykonanie koronarografii; ale uzyskanie porady
                      specjalistycznej
                      wielu chorych na prawdę wymaga specjalistycznej diagnostyki; a nie
                      ma możliwości jej szybko wykonać
                      w zakresie kardiologii to np. wykonanie UKG, próby wysiłkowej czy
                      Holtera - nie trzeba takiego pacjenta ani przyjmować; ani nawet
                      kierować do szpitala, jeśli można w miarę sprawnie wykonać badania u
                      kardiologa w Poradni
                      tymczasem w Poradniach zalegają chronicy, a pozostałym często się
                      nie wykonuje podstaowej diagnostyki
            • protozoa Re: Iza trafiła w sedno 14.04.08, 07:09
              Koronarografię i koronaroplastykę najlepiej w Warszawie robi lekarz
              bez doktoratu i z jedynką z interny. Ma za to złote ręce,
              niesamowita intuicję, olbrzymie doświadczenie i praktykę. Gdybym
              miała ja miec to wybrałabym tylko jego.
    • 0.9_procent Re: Marzenie: jeden lekarz od wszystkiego 13.04.08, 15:24
      Vaciu! To świetny pomysł!
      Podobnie jak jeden inżynier od wszystkiego.
      Pzypomnij sobie jednak jak w "Czterdziestolatku" INŻYNER Karwowski
      kupował samochód...
      • karol.walc Re: Marzenie: jeden lekarz od wszystkiego 13.04.08, 15:42
        0.9_procent napisał:

        > Vaciu! To świetny pomysł!
        > Podobnie jak jeden inżynier od wszystkiego.
        > Pzypomnij sobie jednak jak w "Czterdziestolatku" INŻYNER Karwowski
        > kupował samochód...

        Lub jeden nauczyciel od wszystkiego...
    • turpin Re:jeden lekarz od wszystkiego-do usług 13.04.08, 20:52
      Specjalista Patomorfolog. Wszystko wie i wszystko potrafi, tyle, że w swoim
      czasie. Starannie przeprowadzona sekcja to 100% dokładności diagnostycznej.
      • aelithe Re:jeden lekarz od wszystkiego-do usług 23.04.08, 17:55
        Tu się mylisz Turpin - mimo dużego postępu w patologii w 3 % w
        dalszym ciągu ciągu po wykonaniu nekropsji nie można postawić
        diagnozy :)
    • protozoa Re: Marzenie: jeden lekarz od wszystkiego 14.04.08, 07:06
      Vaciu, jestem z lekarskiej rodziny, takiej od kilku pokoleń - nie
      wiem -8, 9, w każdym razie od zawsze w rodzinie byli jacys lekarze.
      Ostatnim omnibusem, który mógł leczyć "wszystko" był mój chyba
      prapradziadek. Po prostu ówczena wiedza i mozliwości diagnostyczne
      na to pozwalały. Juz mój pradziadek ( praktyka na początku XX wieku)
      zajmował sie wyłącznie ginekologią i połoznictwem. Kolejne pokolenia
      skupiały sie coraz bardziej na swoich specjalizacjach i
      podspecjalizacjach. Oboje z mężem jesteśmy chirurgami. Mąż ma
      podspecjalizację z bardzo wąskiej dziedziny i raczej nie zajmuje się
      wyrostkami, pęcherzykami, przepuklinami. Szkoda jego umiejetności,
      które moga byc wykorzystane w jego dziedzinie ( wykształcenie tak
      wąskiego specjalisty jest drogie i długo trwa). Ja odwrotnie, choc
      mam dwójke i doktorat nie zajmuje się wąska dziedziną - moja domena
      jest wszystko to z czym chirurg zetknie sie na ostrym dyzurze czy
      Izbie Przyjęć. Niechętnie dotykam dzieci, bo dzieci maja nieco inny
      organizm niz osoby dorosłe.
      Chyba wytłumaczyłam Ci to dość jasno.
      • vacia Re: Marzenie: jeden lekarz od wszystkiego 14.04.08, 13:02
        protozoa napisała:

        > Chyba wytłumaczyłam Ci to dość jasno.

        Teraz jest jasne jak słońce. Specjalizacja jest nieuniknioną
        konsekwencją rozwoju medycyny.
        • obs2 Re: Marzenie: jeden lekarz od wszystkiego 14.04.08, 18:34
          > Teraz jest jasne jak słońce.

          Ależ Vaciu, znamy Cię dobrze na tym forum. Jesteś inteligentna.
          Na początku nie było jasne jak słońce?

          Przecież Twoje stwierdzenie "specjalizacja jest nieuniknioną
          konsekwencją rozwoju medycyny" jest aż po prostu nieprzyzwoicie
          oczywiste, choć zarazem nieprzyzwoicie trafne.
          Jestem pewien, że miałas tą jasność przed całą tą rozmową.

          • vacia Re: Marzenie: jeden lekarz od wszystkiego 14.04.08, 21:34
            obs2 napisał:

            > Jestem pewien, że miałas tą jasność przed całą tą rozmową.

            Trochę jednak rozszerzyłam swoją wiedzę w tym wątku. Również dzięki
            tobie Obs.

    • arek103 Niedlugo do komputera zamiast do lekarza. 16.04.08, 22:07
      Zapomniales o anestezjologach i radiologach. Ten co cie przyjmuje tez powinien
      byc nimi, zeby nie musial kierowac na jakies badania do innych tylko zeby sam
      wszystko zrobil - zbadal ci jednoczesnie jelito i mozg, przeswietlil rentgenem i
      rezonansem w swoich oczach, a nastepnie znieczulil, zoperowal i na koniec
      przepisal JEDNA tabletke na wszystko na raz. Moze zreszta niedlugo funkcje
      lekarzy przejma komputery? Pojdziesz do komputera zamiast do lekarza. Ten sie
      przynajmniej nie pomyli, co najwyzej zawiesi... ;)
      • obs2 Re: Niedlugo do komputera zamiast do lekarza. 17.04.08, 23:30
        > Pojdziesz do komputera zamiast do lekarza. Ten sie
        > przynajmniej nie pomyli,

        Oj jak bardzo się może pomylić, jak bardzo...
    • okienko-net Najbardziej wkurza... 17.04.08, 12:10
      Każdy lekarz uczy się ogólnych zasad. Niemniej, teraz opinie specjalistów są niezbędne.
      Jadnak najbardziej wkurza system zapisów, konieczność żmudnego dojeżdżania, niedostosowanie systemu do obsługi osób niepełnosprawnych, znaczne opłaty (tak, tak). Wszystko to szarpie nerwy i portfele pacjenta :(
      • obs2 Re: Najbardziej wkurza... 17.04.08, 23:37
        > Jadnak najbardziej wkurza system zapisów

        a co, puścić na żywioł?

        >konieczność żmudnego dojeżdżania

        Boże, jeżeli nie mieszkasz w stolicy, lub w jednym z 3 największych
        miast, to po wszystko dojeżdżasz. Na fajny spektakl teatralny, na
        pożądne zakupy w sklepie płytowym, na istotny mecz piłkarski, na
        buszowanie po antykwariatach, na fajny koncert (muzyki popularnej
        czy klasycznej) itp. itd. też na ogól dojeżdżasz do większego
        ośrodka. Z Krakowa do Warszawy jeździsz na Festiwal Beethovenowski,
        z Warszawy do Krakowa na Misteria Paschalia. Z obu miast do
        Wrocławia na Vratislavia Cantanas itp. itd. Chcąc wybrać lepszy
        sprzęt audio- praktycznie tylko Warszawa, jeśli tam nie mieszkasz-
        dojeżdżasz. To oczywiste. Uciążliwe ? Tak. ŻYCIE JEST UCIĄŻLIWE.
      • xlog Cenna uwaga 18.04.08, 13:28
        okienko-net napisała:

        > Jadnak najbardziej wkurza (...) niedostosowanie systemu do obsługi osób niepełnosprawnych...

        To jest bardzo cenna uwaga!
        Że też dentysta, albo neurolog (na przykład) przeważnie przyjmuje w gabinecie na piętrze w budynku bez windy :(
        Powinien być kategoryczny zakaz prowadzenia usług medycznych w pomieszczeniach niedostosowanych dla osób niepełnosprawnych (schody, brak poręczy i podjazdów, niewygodne toalety).
        Przecież do tej pory nawet większość szpitali jest źle dostosowana, dla osób mających trudności z chodzeniem (że wymienię tylko tę grupę pacjentów).


        • okienko-net Re: Cenna uwaga 21.04.08, 16:37
          Zaraz usłyszysz: Nie ma kasy, albo: Jak zrobię podjazd do gabinetu, to się wykosztuję i będę musiał to sobie odbić droższymi wizytami, albo.....albo.....
          • sithicus Re: Cenna uwaga 23.04.08, 09:59
            Wybudowanie podjazdu kosztuje a instalacja windy kosztuje jeszcze więcej. Są to
            inwestycje mające ułatwić dostęp pacjentowi i jeśli nie da się tego wrzucić w
            koszty - nie zwrócą się. Jeśli 95-99% pacjentów takich udogodnień nie wymaga
            prościej jest zrezygnować z pozostałych kilku procent i uniknąć zbędnych wydatków.
            • maga_luisa Re: Cenna uwaga 23.04.08, 10:10
              Niestety rozporządzenie MZ stanowi inaczej.
            • xlog Do sithicus - nie zbiedniejesz 23.04.08, 15:11
              O, okienko-net ma rację, jak zwykle śpiewasz o pieniądzach :(
              ---
              Nie zbiedniejesz, gdy wykonasz prosty podjazd.
              Nie zbiedniejesz, jeśli w toalecie zamontujesz prostą poręcz.
              Co więcej, dostaniesz na to dofinansowanie z PRON albo z dobrej fundacji (tak,tak).

              Twoja postawa jest zaiste zastanawiająca...Hmm...
              Jeśli takie jest twoje podejście do praktyki, że myślisz głównie o szmalu...
              Jeśli tak traktujesz pacjentów, że wykluczasz (dyskryminujesz) owe 5-10% pacjentów niepełnosprawnych...
              To, czy można cię nazywać lekarzem?...Hmm...
              Może powinieneś zmienić zawód? Może więcej zarobisz, może nie będziesz musiał mieć do czynienia z osobami poruszającymi się na inwalidzkich wózkach, może ludzie będą cię bardziej szanowali?

              Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 10 listopada 2006 r. w sprawie wymagań, jakim powinny odpowiadać pod względem fachowym i sanitarnym pomieszczenia i urządzenia zakładu opieki zdrowotnej
              tiny.pl/nmvs
              tiny.pl/nmv3
              Uważasz, że te przepisy w niewielkim stopniu dotyczą np. jednoosobowego prywatnego gabinetu?
              Są jeszcze inne przepisy (jak zwał, tak zwał). Unia, Sanepid, specjalna ochrona osób niepełnosprawnych, itd.
              W końcu, istnieją również te najważniejsze, niepisane przepisy mądrego i humanitarnego traktowania innych - wystarczy mieć tylko ciut, ciut serca :)


              • 0.9_procent Re: Do sithicus - nie zbiedniejesz 23.04.08, 16:29
                > O, okienko-net ma rację, jak zwykle śpiewasz o pieniądzach :(
                > ---
                > Nie zbiedniejesz, gdy wykonasz prosty podjazd.
                > Co więcej, dostaniesz na to dofinansowanie z PRON albo z dobrej
                fundacji (tak,t
                > ak).
                Moim zdaniem to Sithicus ma rację.
                Wszelkie inwestycje niestety kosztują, ‘dobrego serca’ wymaga sie
                wyłącznie od lekarzy.
                Dofinansowanie jest oczywiście możliwe, ba można na nim świetnie
                zarobić przy dużej inwestycji, ale przy małej wymaga zbyt wiele
                czasu by było opłacalne, wystarczająco dużo pochłaniają
                systematyczne wizyty w NFZ.
                Zresztą, porozmawiaj z właścicielami starych domów. Wielu z nich
                jest szczęśliwych, że Ich budynek nie widnieje w rejestrze zabytków,
                choć – gdyby był wpisany – można dostać dofinansowanie przy remoncie.

                > Nie zbiedniejesz, jeśli w toalecie zamontujesz prostą poręcz.
                Pewnie nie, pytanie czy prosta poręcz istotnie coś zmieni. Widziałem
                toalety z których – bez względu na ilość poręczy – niepełnosprawny i
                tak nie będzie mógł skorzystać.
                Owszem, uwzględnienie toalety dla niepełnosprawnych na etapie
                projektowania nie pociąga za sobą znacznych nakładów finansowych,
                ale już dostosowanie istniejącej toalety może wcale nieźle kosztować
                jeśli się to chce zrobić ‘z głową’, a nie ograniczyć do poręczy i
                wywieszki ‘toaleta dla niepełnosprawnych’.

                > Twoja postawa jest zaiste zastanawiająca...Hmm...
                > Jeśli takie jest twoje podejście do praktyki, że myślisz głównie o
                szmalu...
                Taaaa. W przeciwieństwie do 99% polaków....
                W niektórych fundacjach koszty działalności stanowią większość
                budżetu – dla mnie to jest zastanawiające.

                > Jeśli tak traktujesz pacjentów, że wykluczasz (dyskryminujesz) owe
                5-10% pacjen
                > tów niepełnosprawnych...
                > To, czy można cię nazywać lekarzem?...Hmm...
                Ależ skąd! Babcią klozetową – poręcz

                > Może powinieneś zmienić zawód? Może więcej zarobisz, może nie
                będziesz musiał m
                > ieć do czynienia z osobami poruszającymi się na inwalidzkich
                wózkach, może ludz
                > ie będą cię bardziej szanowali?
                Takie odzywki są zwyczajnie żenujące. Odpowiedź na nie jest prosta.
                Zostań lekarzem i pokaż jak to sie robi.

                >
                > Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 10 listopada 2006 r. w
                sprawie wymagań,
                > jakim powinny odpowiadać pod względem fachowym i sanitarnym
                pomieszczenia i urz
                > ądzenia zakładu opieki zdrowotnej
                > tiny.pl/nmvs
                > tiny.pl/nmv3
                > Uważasz, że te przepisy w niewielkim stopniu dotyczą np.
                jednoosobowego prywatn
                > ego gabinetu?
                Rozporządzenia maja to do siebie, że znacznie łatwiej sie je wydaje,
                niż realizuje. Szczególnie, jeśli w ciągu potrafią się radykalnie
                zmienić w ciągu 2 lat. Dość powiedzieć, że rygorystyczne
                przestrzeganie istniejących rozporządzeń wymusiłoby zamknięcie
                większości szpitali.

                > W końcu, istnieją również te najważniejsze, niepisane przepisy
                mądrego i humani
                > tarnego traktowania innych - wystarczy mieć tylko ciut, ciut
                serca :)
                Jest jeden problem. Ekonomia nie zna pojęcia ‘wystarczy mieć tylko
                ciut, ciut serca”.
                Pytanie, czy lepiej mieć przychodnię bez windy, czy nie mieć
                przychodni bo splajtowała po zaciągnięciu kredytu na windę.
                • lek.lek Re: Do sithicus - nie zbiedniejesz 23.04.08, 17:04
                  0.9_procent napisał:

                  0.9_procent napisał:

                  > Jest jeden problem. Ekonomia nie zna pojęcia ‘wystarczy mieć tylko ciut, ciut serca”.

                  Wielka szkoda :(((


                  > Pytanie, czy lepiej mieć przychodnię bez windy, czy nie mieć przychodni bo splajtowała po zaciągnięciu kredytu na windę.

                  Lepiej mieć przychodnię, może być bez windy, wystarczy mądrze zorganizować się, żeby wnieść nie mogącego chodzić pacjenta, żeby zrobić to bez uwłaczania jego godności, żeby nie narażać go na dodatkowe koszty i duuuże kłopoty.

                  Tylko nie mów,że to kosztuje, że trzeba by zapłacić ludziom za wnoszenie niepełnosprawnego, że...

                  Proszę, nie mówcie znów o pieniądzach (bo słysząc to kolejny raz wymiotować się chce!).

                  • slav_ Re: Do sithicus - nie zbiedniejesz 23.04.08, 17:14
                    >Proszę, nie mówcie znów o pieniądzach (bo słysząc to kolejny
                    >raz wymiotować się chce!).

                    Dobre. Świetny tekst.

                    Polecam użycie przy najbliższej okazji po zrobieniu zakupów i spokojne oddalenie
                    się bez zapłaty.
                    • marie_ann Re: Do sithicus - nie zbiedniejesz 23.04.08, 17:20
                      Barbarzyncy.
                      • slav_ Re: Do sithicus - nie zbiedniejesz 23.04.08, 17:38
                        Ale w sensie że kto ?

                        (cytat)
                  • slav_ Re: Do sithicus - nie zbiedniejesz 23.04.08, 17:16
                    >Lepiej mieć przychodnię, może być bez windy, wystarczy mądrze >zorganizować
                    się, żeby wnieść nie mogącego chodzić pacjenta, >żeby zrobić to bez uwłaczania
                    jego godności, żeby nie narażać >go na dodatkowe koszty i duuuże kłopoty.

                    Czy mógłbym uprzejmie poprosić o bliższe szczegóły JAK to "mądrze zorganizować"?
                  • obs2 Re: Do sithicus - nie zbiedniejesz 23.04.08, 18:17
                    > Proszę, nie mówcie znów o pieniądzach (bo słysząc to kolejny raz
                    > wymiotować się chce!).

                    Masz rację, poniekąd. Więc pozwól ostatni raz. Spotkajmy się, ja ze
                    swej strony zrezygnuję z części pracy by być wypoczętym i nie
                    znużonym pacjentami:ale siłą rzeczy będę mniej zarabiał. Za to będę
                    nadgrzeczny i naduczynny dla chorych. W zamian Ty załatwisz mi
                    bezpłatny przegląd auta i dwa bezpłatne duże zakupy w hipermarkecie
                    w miesiącu i podzielimy się płaceniem moich rachunków.
                    Ustalimy tylko raz szczegóły i JUŻ W OGÓLE NIE BĘDZIEMY MÓWIĆ O
                    PIENIĄDZACH. Pasuje?

                    • obs2 Re: Do sithicus - nie zbiedniejesz 24.04.08, 22:02
                      czekam na odpowiedź. Milcząca zgoda, choćby w retorycznym sensie?
                • sithicus Re: Do sithicus - nie zbiedniejesz 23.04.08, 20:58
                  0.9_procent napisał:

                  > Pytanie, czy lepiej mieć przychodnię bez windy, czy nie mieć
                  > przychodni bo splajtowała po zaciągnięciu kredytu na windę.

                  Kiedy mówiłem o znacznych kosztach miałem na myśli ową nieszczęsną windę. U
                  znajomych w przychodni pacjenci byli po prostu wnoszeni na piętro. Niestety
                  postanowili zainstalować windę mieli obiecane kupę dotacji, refundację i
                  fundusze z UE. Bank dał kredyt, wybudowano windę, podjazdy i wszelkie bajery. Z
                  obiecanych pieniędzy wyszła figa a przychodnia poszła w końcu z torbami.
                  Znajomi musieli wyjechać z kraju, spłata kredytu - 2 lata. Tak więc sytuacja ta
                  nie jest dla mnie czystą teorią.
                  Jeszcze jedno - jakże łatwo wam wydawać cudze pieniądze.
                  • marie_ann Re: Do sithicus - nie zbiedniejesz 23.04.08, 22:23
                    Sithicus, a nie taniej byloby wszystkich niepelnosprawnych eksterminowac?
                    • sithicus Re: Do sithicus - nie zbiedniejesz 24.04.08, 00:52
                      Uważam że troszeczkę przesadzasz ale w sumie na forum możesz poponować dowolne
                      terapie.... :)
                    • extorris Re: Do sithicus - nie zbiedniejesz 24.04.08, 01:10
                      eksterminacja wszystkich jednostek nieproduktywnych, na przyklad emerytow i
                      rencistow jest rozwiazaniem zdecydowanie najtanszym, pod warunkiem, ze kosztami
                      pogrzebu obciazy sie rodziny

                      sa jeszcze inne nieproduktywne osobniki, na przyklad lekarze, ktorzy marnuja
                      publiczne pieniadze na leczenie
                      gdyby caly budzet NFZ przeznaczyc dla gornikow, to mogliby przechodzic na
                      emerytury nawet po roku pracy
    • lek.lek Cóż... 24.04.08, 12:00
      vacia napisała:

      > Jeśli człowiek ma kilka chorób chodzenie od specjalisty do specjalisty jest naprawdę uciążliwe...

      Tym bardziej, że "państwo" cię olewają, a prywatnie drenują kieszeń :(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka