Dodaj do ulubionych

Pacjent dla lekarza - przeszkadzajka w siedzeniu

13.05.08, 12:44
Po kolejnej wizycie w państwowej służbie zdrowia dochodzę do
wniosku, że jestem okradana ze składki na ubezpieczenie zdrowotne.

Pierwsza sytuacja: gorączka, grypa, smarkam - zrywam się przed
szóstą, by zdobyć numerek do lekarza. Udało się! Zasiadam przed
gabinetem i czekam 2 godziny na audiencję. Lekarka zwraca się do
mnie per "ty", uważa, że 2 dni zwolnienia wystarczą, by wyleczyć
grypę, bo tyle dostałam zwolnienia:) Rzuca receptę i mówi "coś
jeszcze?"

Sytuacja druga: Ostre zapalenie pęcherza moczowego z krwawieniem.
Numerki wydawane od 7.15. Dzwonię o ósmej - już nie ma. Próbuję
skorzystać z popołudniowej wizyty, tzw. dyżuru. Niestety, choć przed
gabinetem pustki, pani doktor odmawia przyjęcia - przyczyna
nieznana. Trudno, zrywam się następnego dnia przed szóstą, by odstać
swoje po numerek. Juhuu, udało się! W gabinecie: Pan doktor uznaje
mnie za symulantkę, uderza w nerki i tu się kończy badanie. Prośba o
wypisanie zwolnienia za poprzedni dzień (nie dostałam się do
lekarza, a w pracy nie byłam - może wypisać do trzech dni wstecz) -
odmowa. Dlaczego - bo nie. Na moją uwagę, że nie mogłam się zjawić
wczoraj z oczywistego powodu, bo się nie dostałam do lekarza, a
bardzo źle się czułam, kwituje "trzeba było wstać wcześniej!!!"
Informacja o posiadaniu kamieni w nerkach parę lat wcześniej - zbyta
wzruszeniem ramion.

Dlaczego jestem okradana z moich pieniędzy, żeby pensje w
przychodniach miały takie chamy??? Chciałabym nadmienić, że po
takich incydentach wykupiłam sobie abonament w prywatnej służbie
zdrowia, gdzie mam kanapę, gazety i wszystko z pocałowaniem ręki.
Obserwuj wątek
    • maga_luisa Re: Pacjent dla lekarza - przeszkadzajka w siedze 13.05.08, 16:34
      Bulinko - po co uogólniasz?
      Opisane przez Ciebie sytuacje nie powinny się zdarzyć i w mojej opinii opisana
      przez Ciebie przychodnia to jakiś relikt dawnych czasów. Należało zmienić
      lekarza , i tyle.
      Natomiast twierdzenie, że WSZYSCY są tacy sami - to nadużycie.
      • bulinkazuniwersytetu Staram się nie uogólniać:) 13.05.08, 17:13
        Ten relikt jest obecny w wielu miejscach. Szukając przychodni swoich
        marzeń co i rusz trafiałam w takie miejsce. Dentystka odmawiająca
        znieczulenia, a potem borowanie komentowane przez nią "Czego się
        drzesz, to tak nie boli". Chamstwo lekarki z pogotowia, która
        przyjeżdzając na wezwanie do ataku kamicy nerkowej sugeruje
        symulowanie... Boję się iść do państwowej przychodni, bo tam metodą
        leczenia jest wmawianie symulanctwa. Okulistka tuż przed skończeniem
        18 lat każe przyjść na wizytę z mamusią...

        Staram się nie generalizować - długo miałam wspaniałego lekarza POZ,
        który był doktorem Judymem. Troszczył się o zdrowie każdego
        pacjenta, przypominał o konieczności wykonania profilaktycznych
        badań. Niestety, przeprowadziłam się. Takiego też miałam gina.
        Gniewał się, kiedy ktoś nie przyszedł w umówionym terminie na
        wizytę, sam z siebie zabierał się do robienia cytologii, czy badania
        piersi (czego innym ginom nie chce się robić).

        Jestem rozczarowana państwową służbą zdrowia.
        • obs2 Re: Staram się nie uogólniać:) 13.05.08, 18:51
          > Okulistka tuż przed skończeniem
          > 18 lat każe przyjść na wizytę z mamusią...

          nie troszczą się - źle. Troszczą się - też źle. Znam to do bólu.
          Pacjenci obrażają się za niezlecanie badań. Ale na mnie kiedyś
          pacjent obraził się za ZLECENIE badań, zresztą niezbędnych. Tak,
          wasze narzekania na nas mają wiele podstaw. Ale nasza opinia o was
          pacjentach też ma wiele podstaw. No przecież jest napisane że w
          przypadku przedziału wiekowego 16-18 lat zgodę na leczenie wyraża
          ZARÓWNO dziecko będące już prawie dorosłym, jak i opiekun prawny.
          Więc co się czepiasz?

          > długo miałam wspaniałego lekarza POZ,
          > który był doktorem Judymem.

          albo wspaniałym, albo Judymem. To się wzajemnie wyklucza. Pisałem
          już kiedyś dlaczego. Mogę rozwinąć myśl, ale zapewniam Cię,
          judymostwo to nie jest dobra droga. Nie dlatego, że trudna i
          wyboista dla lekarza, ona nie jest dobra długofalowo dla pacjenta.
          Pomyśl dlaczego- chętnie porozmawiam.
          • liton zacytuje pacjenta: 13.05.08, 21:47
            "no bo szpital jest od tego, by sobie ponarzekać - w domu nie ma kiedy"

            mało nie padłem, gdy to usłyszałem
    • czarnapodpalana Re: Pacjent dla lekarza - przeszkadzajka w siedze 13.05.08, 19:01
      Z jaka zloscia napisane - uderza w nerki...haha i tu sie konczy
      badanie... - a co jeszcze chcialabys miec zbadane ?
      • bulinkazuniwersytetu Re: Pacjent dla lekarza - przeszkadzajka w siedze 14.05.08, 10:13
        Chciałabym jeszcze otrzymać skierowanie na badanie moczu - by
        wiedzieć, czy to na pewno zapalenie pęcherza:))) Jeśli chodzi o
        wyłudzanie zwolnień, to nie jestem tym typem. Nie raz i nie dwa
        przychodziłam do pracy z wysoką gorączką, dreszczami i dusząc się od
        kaszlu w obawie o zawalenie pracy swojego działu. Po kilku
        zarażeniach współpracowników, kiedy mieli do mnie pretensje, że ja
        zamiast siedzieć na parudniowym zwolnieniu przynoszę zarazę i to oni
        muszą iść na zwolnienie, przestałam się krygować z chodzeniem do
        lekarza i proszeniem o L4.
        Pozdrawiam
        Bulinka
    • mindflayer Re: Pacjent dla lekarza - przeszkadzajka w siedze 13.05.08, 21:03
      Dostajesz tyle, za ile płacisz. Czemu narzekasz, 2 razy byłaś u lekarza. Za miesiąc abonamentu płacisz więcej niż z twoich składek idzie na POZ przez rok. Dociera?

      Pierwsza sytuacja: miałaś przeziębienie, nie masz pojęcia co to jest grypa. Jeśli zmarkałaś i byłaś jeszcze w stanie pójść do lekarza, to na pewno nie była grypa. Ja z katarem pracuję. Na katar się nie umiera. Ty chcesz naciągać państwo na zasadzie 'paluszek i główka'. Robisz sobie dodatkowy płatny urlop. Ja nie daję zwolnień za katarki :-P

      Druga sytuacja: przeczytaj jeszcze raz wstęp.

      Kup sobie kota, to uspokaja. Jak wolisz kogoś bliższego i podobniejszego do siebie, kup jaszczurkę.
      • czarnapodpalana Re: Pacjent dla lekarza - przeszkadzajka w siedze 13.05.08, 21:42
        Juz dawno zauwazylam ze w spoleczenstwie slowo grypa wystepujue jako
        okreslenie jakiegos objawu, czesto wystepujace ze swolem - ogolnie -
        przyklad: katar, cos tam, cos tam, ogolnie grypa.
      • extorris Re: Pacjent dla lekarza - przeszkadzajka w siedze 13.05.08, 21:53
        zupelnie sie nie zgadzam z twoim podejsciem do zwolnien

        z jakiej racji ja mialbym stac na strazy wydajnosci pracownikow w polsce?
        co mnie obchodzi budzet ZUS?
        czemu to moim zmartwieniem maja byc obnizone wplywy do budzetu z powodu absencji
        chorobowej, albo straty ponoszone przez firmy, czy tez tzw. gospodarke narodowa?

        ja w dupie mam gospodarke narodowa
        i kalafiorem mi zwisa to, czy ktos z powodu niepotrzebnego zwolnienia uszczupli
        dochody NFZ
        moze z tego powodu powodu podwyzki nie dostane?

        nie, nie daje zwolnien na krzywy ryj, nie pozwole na to, aby zdrowa osoba robila
        sobie urlop
        nie dam tez zwolnienia, ktore nie ma uzasadnienia medycznego, nie wydluze go
        poza potrzebny okres
        ale nie ma tez zadnych jednoznacznych kryteriow medycznych okreslajacych czym
        jest niezdolnosc do pracy!
        nie ma listy chorob nie bedacych przeciwwskazaniem do pracy, nie ma tez
        zdefiniowanych objawow, ani stopnia ich nasilenia pozwalajacych na stwierdzenie
        tejze niezdolnosci
        ponadto wydajac orzeczenie nalezaloby okreslic rodzaj i warunki pracy chorego -
        dana dolegliwosc moze byc przeciwwskazana w jednej, ale nie miec znaczenia w
        innej pracy
        czy lekarz wypelniajacy druk ZLA jest w stanie prawidlowo ocenic wszystkie te
        aspekty?
        niemal kazda choroba bedzie mniej dokuczliwa, a czesto tez mniej ryzykowna, gdy
        chory nie bedzie musial sie stawic w pracy
        najdrobniejsza nawet dolegliwosc moze byc wskazaniem do leczenia spoczynkowego w
        domu
        z jakiej racji mialbym pzedkladac dobro budzetu panstwa nad dobro chorego?
        kazda najdrobniejsza watpliwosc rozpatruje na korzysc chorego
        z prostej przyczyny:
        nie pozwole, aby durnowaty system dzialajacy w ZUSie automatycznie ustawial mnie
        na pozycji wroga pacjentow (ktorzy w sposob zupelnie naturalny staraja sie
        uzyskac maksimum oferowanych im przywilejow)

        niech uszczelnianiem systemu zajmie sie odpowiedni minister
        to nie moja rola
        i katar i migrena i bol krzyza i zeba bedzie raczej wskazaniem do spoczynku w
        domu niz obciazenia praca
        • mindflayer Re: Pacjent dla lekarza - przeszkadzajka w siedze 13.05.08, 23:00
          > zupelnie sie nie zgadzam z twoim podejsciem do zwolnien

          Ale mnie w ogóle nie znasz :) i nie widziałeś w akcji. Na migrenę i ból krzyża - dam, nawet na wredne przeziębienie dam. Za to katarkom nie przepuszczę. Nienawidzę naciągaczy na J00, bysiorów i panienki z biura co to jakiś dyskomfort czują albo chcą zrobić urlop bez pytania szefa. Ja oceniam zdolność do pracy. I parę razy popełniłem tekst "to tylko katar, to nie przeszkadza pracować". W takim momencie już widzę w świńskich oczkach, że symulant już sobie układa, że od razu pójdzie do innego lekarza, może do Ciebie. Ale do mnie już nie wróci. Jeśli jesteś rodzinnym, albo prowadzisz praktykę- to Cię rozumiem - nasz klyjent nasz per pan. Inaczej pacjent cię nie szanuje, bo przychodzi, wymaga i dostaje, a 3 dni z katarem spędza na rybach śmiejąc się z głupiego doktora. Ja mam inny komfort pracy.
          • extorris Re: Pacjent dla lekarza - przeszkadzajka w siedze 14.05.08, 00:16
            symulant to zupelnie inna sprawa
            natomiast jesli pacjent nie chce isc do pracy i ma po temu chocby cien
            medycznego wskazania to nie bede mu przeszkadzal w trosce o wzrost gospodarczy
            bo mam tem wzrost w dupie

            rodzinny (w sensie firmy rodzinnej) POZ prowadzi tesciowa-emerytka, wiem jak tam
            wyglada

            ja w swojej pracy (nie POZ) wypisywalem moze 2 bloczki rocznie (na szczescie),
            kierujac sie wlasnie tymi zasadami - aby nie byc urzednikiem ministerstwa finansow
            • bulinkazuniwersytetu Re: Pacjent dla lekarza - przeszkadzajka w siedze 14.05.08, 10:19
              Chodziłam do pracy z zapaleniem krtani, łykałam antybiotyki, żeby
              przypadkiem szef się nie złościł zwolnieniem. Zabawne - nie dość, że
              nie wyleczyłam, to po dwóch tygodniach miałam zapalenie oskrzeli. I
              tak kilka razy.

              W trosce o wzrost gospodarczy... Oraz żeby nie być posądzoną o
              paluszek i główkę.
          • aelithe Re: Pacjent dla lekarza - przeszkadzajka w siedze 14.05.08, 15:05
            mindflayer wiesz, że na niespecyficzny zespół bólowy kręgosłupa nie
            powinno się dawać zwolnień?? ( rekomenendacje światowych towarzystw
            medycyny pracy)
            Przeciążeniowy ból krzyża jest związany z naciagnięciem struktur
            mięśniowych i ścięgien; zwolnienie chorobowe powoduje odstąpienie od
            pracy i osłabienie przeciążonych grup mięśni. Czyli powoduje
            nasilenie dolegliwości.
            • mindflayer Re: Pacjent dla lekarza - przeszkadzajka w siedze 14.05.08, 21:36
              Wiem, od kiedy przeczytałem artykuł w BMJ :)
        • vacia Re: Pacjent dla lekarza - przeszkadzajka w siedze 14.05.08, 14:08
          extorris napisał:

          > i katar i migrena i bol krzyza i zeba bedzie raczej wskazaniem do
          spoczynku w domu niz obciazenia praca

          Brawo doktorze.
          W końcu i tak przeażnie ludzie wolą jak są chorzy chodzić do pracy
          (jeśli tylko są w stanie) bo za chorobowe mniej płacą.
          Ale solidni pracownicy wolą wziąć zwolnienie niż pozorować pracę
          zarazając kogo się da.
      • bulinkazuniwersytetu Re: Pacjent dla lekarza - przeszkadzajka w siedze 14.05.08, 13:04
        Cóż za złośliwość...

        Otóż mam dwa koty i powiem Ci, że:
        1) idę z nimi do weterynarza - jest miło, lekarz jest cierpliwy;
        2) idę prywatnie do lekarza - również jest miło;
        3) idę do placówki objętej kontraktem z NFZ - jestem traktowana jak
        jednostka chorobowa.

        Dlaczego? We wszystkich trzech przypadkach płacę za leczenie - w
        dwóch pierwszych ze swojego portfela, w trzecim ze składki, która
        jest odprowadzana z mojego wynagrodzenia. Więc zdaniem lekarza w
        przychodni jestem darmowym pacjentem, bo nie widzi bezpośrednio
        pieniędzy, które zostawiam za wizytę.

        Może przyczyna arogancji jest inna? Jak się nie lubi pracy, którą
        się wykonuje, to trzeba ją zmienić. Nie lubisz ludzi (czyli
        pacjentów, którzy do ciebie przychodzą), to rób coś innego. Może
        pomyliłeś się z powołaniem?
        • bulinkazuniwersytetu Post powyżej miał być do mindflyera 14.05.08, 14:46
          Jak wyżej
        • rev-ax Re: Trudny przypadek , 14.05.08, 14:49
          współczuję ci naprawdę .
        • aelithe Re: Pacjent dla lekarza - przeszkadzajka w siedze 14.05.08, 15:09
          W gabinecie prywatnym pacjent nie robi ci awantur i nie wyciaga 5
          metrowego pergaminu z listą badań i kosnultacji za jakie musisz
          zapłacić. W gabinecie prywatnym pacjent się skupia na jak natańszym
          i jak najszybszym rozwiązaniu z jakim przyszedł. Zawsze
          niezadowolonemu można zlecić pakiet badań za 5 tysiecy złotych. PO
          wykonaniu ich na pewno albo zmieni obiekt narzekań, albo będzie się
          cieszył, że nie musi wydac więcej. Poza tym w szanującym się
          gabinecie specjalisty planuje się godzinę na pacjenta; a nie jak POZ
          10 minut i co chwila ktoś wchodzi i pyta się; przyjmnie mnie Pan
          jeszcze. ( o ile w jego słowniku istneije słowo Pan) .
        • mindflayer cat people 14.05.08, 21:34
          Wchodzisz na forum, od razu agresywnie z pretensjami. Jak mam czuć do ciebie sympatię? Ty jesteś arogancka.
          Dlaczego masz takie doświadczenia - napisałem wcześniej. Może twój brak kultury i brak EQ powoduje, że jesteś traktowana gorzej niż przeciętny człowiek.

          A powołania nie mam. Lekarze z powołaniem są najgroźniejsi. Powołanie jest potrzebne do stanu duchownego, ale nawet tam zdarzają się łajdacy i ateiści.
          • obs2 Re: cat people 14.05.08, 22:02
            > A powołania nie mam. Lekarze z powołaniem są najgroźniejsi.

            Boże, więc ktoś to rozumie poza mną!
            Owszem, raz na czas zdarzy się lekarz niezwykły, połączenie lekarza z powołania,
            lekarza z talentem i lekarza mądrego. Ale to niezwykle rzadkie.
            I nie chodzi o piętnowanie powołania. Chodzi o bardzo ciekawą, poniekąd
            paradoksalną kwestię, którą próbuję tu czasem zasygnalizować; choć akurat
            autorka tego wątku nie raczyła odpowiedzieć na pewne kwestie i pytania (o
            judymostwo). Otóż powiem tak: wyjątkowość jednostki musi (powinna!) rodzić w tej
            jednostce równocześnie działania ochronne przed egoistycznym wymiarem tej
            wyjątkowości. Innymi słowy: wyjątkowość powtarzana zaczyna być odbierana jako
            WYMAGALNY standard. Innymi słowy: lepsze jest wrogiem dobrego. Ktoś wie o co mi
            chodzi?
            Ktoś już rozumie, dlaczego być Judymem to źle?
            Powiem dla ułatwienia - świat z grubsza jest przeciętny i istnienie cennych
            aberracji tego DOCELOWO nie zmieni.
            • vacia Re: cat people 14.05.08, 23:28
              obs2 napisał:

              >Innymi słowy: lepsze jest wrogiem dobrego. Ktoś wie o co mi
              chodzi?

              Trochę to nielogicznie brzmi :-)
              Wolę to co lepsze od dobrego.
              • obs2 Re: cat people 15.05.08, 06:22
                > Trochę to nielogicznie brzmi :-)

                jak się zastanowić to nie. Poza tym - mówiłem że jest to paradoksalne w jakimś
                sensie.

                > Wolę to co lepsze od dobrego.

                Ja też. Tyle że chodzi mi o ryzyko i skutki takiego wyboru. Innymi słowy, pomyśl
                Vacia, dokąd prowadzi nieustanna pogoń za lepszym i dążenie do lepszego?
                • marie_ann Obs2... 15.05.08, 14:38
                  ...troche ryzykowna wydaje mi sie byc ta Twoja teza, ze "...lepsze jest wrogiem
                  dobrego",czy dalej "dokad prowadzi nieustanna pogon za lepszym i dazenie do
                  lepszego?".
                  Gdyby wszyscy tak mysleli, mieszkalibysmy ciagle w jaskini.
            • bulinkazuniwersytetu Re: cat people 15.05.08, 10:45
              Więc powinnam ustosunkować się do kwestii Judymostwa. Proszę bardzo.

              Nie każdy musi wykonywać swoją pracę angażując całą swoją energię.
              To niemożliwe. Część lekarzy też zdaje sobie sprawę, że nie mają
              powołania i trwają w swoim zawodzie siłą rozpędu. Też rozumiem.
              Opisując mojego lekarza POZ, który według mnie był doktorem Judymem
              trochę się rozpędziłam, gdyż jego pacjentką była też moja sąsiadka -
              hipochondryczka. Domagała się różnych skierowań, m.in. na tomografię
              komputerową (a była kompletnie zdrowa!). Wyczyniała cuda na kiju,
              symulując różne ciężkie przypadłości. Lekarz nie dawał się na to
              nabrać. Więc wzywała pogotowie, symulując atak np. kamieni w
              woreczku żółciowym. Z pogotowia kazali jej się udać do lekarza POZ,
              a ten dopisywał do karty "objawy psychosomatyczne". Skąd to wiem?
              Sama przychodziła się żalić, jaki ten lekarz niedobry.
              Po co to piszę? Bo nie dawał się naciągnąć każdemu pacjentowi. Jego
              troska o pacjenta była ograniczona. Starym babom przesiadującym w
              przychodni nie szedł na rękę. Na minę zdychającego kota nie dawał
              zwolnienia.
              Natomiast jeśli istniało uzasadnienie choroby, to okazywał swoją
              troskę, trzeba było się zgłosić na kontrolę. Z tym, że była to umowa
              obustronna - tzn. nie zgłaszasz się na kontrolę, to nie masz prawa
              żądać dalszego przejmowania się twoją chorobą. Coś takiego rozumiem
              i akceptuję!
              Mój gin był tego samego pokroju. I nie jest to dla mnie wymagalny
              standard, drogi obs2. Ja tylko się dziwię, dlaczego mimo mojego
              wieku (bliżej mi do trzydziestki niż dalej) lekarka zwraca się do
              mnie na "ty". W przychodni państwowej jest to dopuszczalne i
              usprawiedliwione, natomiast w prywatnej praktyce już nie byłoby.

              Podobnie jest z adwokatami. Jak zapłacisz i wynajmiesz, to masz
              zapewnione pełne zainteresowanie twoją sprawą. Jeśli dostaniesz go z
              urzędu, czyli za darmo, to na każdej rozprawie będzie inny i do tego
              aplikant, czyli będzie na tobie ćwiczył i nie będzie go interesowało
              otrzymanie dla swojego klienta zawiasów, a obserwacja gier słownych
              między oskarżonym, sędzią, nim a prokuratorem.

              Dlatego też jestem za modelem marginalnym polityki społecznej. Jak
              się za coś nie zapłaci realnym banknocikiem wyjętym z portfela, to
              ani jedna strona nie będzie szanować usługi, ani druga.
              Pełnej postaci doktora Judyma nie spotkałam nigdy, spotkałam za to
              lekarzy, którzy wykazywali zainteresowanie ponad przeciętną
              pacjentem.

              Spotkałam też aroganckich, lekceważących pacjentów, i dlatego
              założyłam ten wątek. Są ludzie, którzy ewidentnie nie nadają się do
              tego zawodu. Np. Pfizer bardzo lubi lekarzy, którzy nie pracują w
              swoim zawodzie i chętnie ich zatrudnia.

              Nie jestem za tym, żeby byli wyłącznie wspaniali lekarze. Mi chodzi
              o szacunek dla pacjenta.

              Pozdrawiam

              Bulinka
              • obs2 Re: cat people 15.05.08, 15:42
                > Nie każdy musi wykonywać swoją pracę angażując całą swoją energię

                od anagażowania 100 % energii do judymostwa jeszcze bardzo daleko.

                > Mój gin był tego samego pokroju. I nie jest to dla mnie wymagalny
                > standard, drogi obs2.

                o wymagalnym standardzie pisałem w kontekście "dynamicznym". W tym
                samym kontekście pisałem o "lepszym - wrogu dobrego" co oczywiście
                zgodnie z moimi przewidywaniami nie zostało zrozumiane (vide inne
                komentarze). Co mam na myśli pisząc "dynamiczny kontekst"? Ano nie
                żeby nie robić dobrze, tylko żeby pamiętać, że robienie "dobrze"
                jest obowiązkiem, ale już "lepiej" może być objawem może
                niedostrzeganego egoizmu. Bowiem pracujemy z ludźmi. Ludzie nie
                znają standardów obsługi. Za oczywiste przyjmują to z czym się
                spotykają. Jeżeli ktoś robi coś ponadstandardowo, zaczną tego PO
                PROSTU wymagać i zaczną się oburzać za brak tego. A przecież jest to
                ponadstandardowe. Logiczne, prawda? Myślmy o innych.
                W korporacjach zresztą jest to regulowane. Co innego pęd do poprawy
                jakości, co innego kręcenie bicza na siebie. Korporacje
                niejednokrotnie OBNIŻAJĄ jakość usług, w momencie gdy te usługi
                zostały przez czyjąś nadgorliwość (w słusznej POZORNIE sprawie)
                rozdmuchane ponad możliwy w PRZECIĘTNEJ realizacji wymiar! To nie
                jest tak, że tylko się wzajemnie będziemy poprawiać i napędzac, bo
                tak się nie da. Lepsze jest wrogiem dobrego - w tym właśnie
                znaczeniu. Nie damy rady zawsze być LEPSI, bo jestesmy tylko ludźmi.
                A inni zaczną szybciutko wymagać od nas nieustannego "lepciejstwa",
                skoro zauważą, że jest taki trend. Spokojnie. Muszą istnieć
                ograniczenia!
                • marie_ann hmmm... 15.05.08, 16:15
                  ...tak moze rozumowac rzemieslnik, zyjacy w kraju, gdzie "teoria dymania",
                  nagradzanie pokory i rownanie w dol ma sie dobrze, i gdzie marzeniem sa trzy
                  SREDNIE krajowe.
                  • obs2 Re: hmmm... 15.05.08, 16:37
                    > ...tak moze rozumowac rzemieslnik, zyjacy w kraju,

                    pragnę tylko nieśmiało zauważyć, że informacja o obniżaniu
                    standardów gdy pozornie polepszyły się one w ramach oddolnych
                    działań (judymowskiej partyzantki), pochodzi od firm stosujących
                    zachodnie wzorce korporacyjne. Równanie w dół w takich przypadkach
                    jest zalecane przez specjalistów ds zasobów ludzkich, szkolonych na
                    Zachodzie.
                    Zresztą jest to logiczne. A jeśli w banku znalazłby się pracownik
                    wariat, który dawałby kredyty i nie oczekiwał ich spłaty, to
                    przecież z punktu widzenia kilenta byłoby to podwyższenie standardu,
                    czyż nie? I czy nie należałoby równać wtedy w dół, gdyby kilka
                    takich kredytów udzielono?
                    Przykład wydumany i przesadzony, ale zasada jest własnie taka o
                    jakiej mówimy. Jeżeli firma medyczna ma abonamenty, to nie może
                    fundować pacjentom usług ponadabonamentowych - choć dla pacjenta
                    byłoby to podwyższenie standardu.
                    Gdyby lekarz przyjmował poza godzinami pracy, to poprawiłaby się
                    dostępność do lekarza. Ale pacjenci zaczęliby tych godzin wymagać. I
                    to jest właśnie egoizm - bo koledzy owego lekarza nie chcieliby
                    robić podobnie. I trzeba równać w dół, przekonac, że jednak nie
                    będzie zwiększonych godzin przyjęć, że nie będzie darmowych usług
                    pozapakietowych, że nie będzie darmowych kredytów itp.
                    To przecież takie zachodnie i wolnorynkowe...
              • maga_luisa Re: cat people 15.05.08, 15:49
                bulinkazuniwersytetu napisała:

                >
                > Nie jestem za tym, żeby byli wyłącznie wspaniali lekarze. Mi chodzi
                > o szacunek dla pacjenta.

                No i Cię popieram.

                Tylko do tego wcale nie jest potrzebne "powołanie".

                Wystarczy zwykła ludzka przyzwoitość i podstawy kindersztuby.

                Przykro mi, że wielu lekarzom tego brakuje.
              • mindflayer Faq 9 (Judym) 15.05.08, 21:21
                9. "Judym"
                Jeżeli weźmiemy pod uwagę niektóre materialne aspekty działalności kol. Judyma, jak pensję umożliwiającą częste leczenie nadszarpniętych nerwów w Szwajcarii, służbowe mieszkanie, odpowiadające przynajmniej M 6 czy służbową parokonkę ze stangretem, odpowiadającą dzisiaj Mercedesowi z kierowcą, to właściwie należałoby raczej sobie życzyć powrotu jego czasów. [(C) by pewien Dinozaur]
                • obs2 Re: Faq 9 (Judym) 15.05.08, 23:06
                  ale to jego pierd olenie "przecie ja jestem za to odpowiedzialny"
                  czy jakoś tak - chodzi o postawę Judyma, a to że on miał spore
                  mieszkanie, leczenie w Szwajcarii i służbową parokonkę, no to był po
                  prostu standard czasów.
                  Przed wojną przyzwoity lekarz miejski z praktyki był w stanie kupić
                  3 kamienice, a jeszcze działał charytatywnie. To było po prostu
                  standardowe. Ale w tym wszystkim można było być Judymem, albo...kimś
                  normalnym. Dziś Aron oburza się za domeczek za 500 tys dla
                  rodzinnego. Przed wojną odpowiednik tegoż rodzinnego gromadził
                  majątek warty kilkanaście milionów obecnych złotych, bez łapówek.
                  Ale błagam, niech obecny rodzinny i kazdy inny lekarz nie zachowuje
                  się jak Judym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka